j_gdanski
29.05.05, 06:53
Problemy osób, które chcą zaadaptować nieużytkowe części budynków na lokale
wynikają wyłacznie z braku precyzyjnych ustaleń na wstępie.
Majac zamiar wykonać adaptację np. strychu nalezy:
- sprawdzić, czyj jest strych
- uzyskać zgodę właściciela (jeśli wspólnoty "dużej" - wystaczy większość
udziałow)
- spisać umowę, w której muszą znależć się odpowiedzi na następujące pytania:
1. Kto, co i na co adaptuje
2. Kiedy ma zakończyć adaptację i czy termin będzie mógł być zmieniony, a
jeśli tak, to na jakich zasadach (np. od dnia..... inwestor będzie na rzecz
właściciela wnosił opłatę w wysokości czynszu, jaki by płacił, gdyby
adaptację zakończył w ustalonym terminie)
3. Kto odpowiada (powinien inwestor) za ewentualne uszkodzenia budynku w
trakcie adaptacji
4. Czy inwestor będzie mógł zbyć prawa wynikające z umowy (powinien móc)
5. Jakie będą zasady oczynszownaia lokalu
6. Czy i na jakich warunkach inwestor będzie mógł lokal nabyć
Pamiętać należy, że jeśli adaptacja jest w nieruchomości, w której jest
wspólnota mieszkaniowa, to wyodrębnienie lokalu skutkuje konieczniością
zmiany zapisów w aktach notarialnych (to można zrobić jednym aktem) i w
księgach wieczystych. Koszty powinny obciążać inwestora.
Ja namawiam wspólnoty (zwykle skutecznie) aby powstałe w wyniku adaptacji
lokale oczynszowywać według zasad gminnych i zbywać je również według
gminnych zasad. Uważam to za sprawiedliwe wobec osoby, która musi ponieśc
ogromne nakłady na adaptację.Ale - mieszkam w mieście w którym poziom życia
jest niski, bezrobocie duże a zainteresowanie adaptacjami umiarkowane. Pewnie
w Warszawie myślałbym inaczej.