lilka24
26.10.05, 02:27
W domku jednorodzinnym w latach osiemdziesiątych Wodociągi zainstalowały
wodomierz. Zawór odcinający jest tylko od strony wewnętrznej, za wodomierzem.
Cecha legalizacji pochodzi z roku 1987.
Od roku 1998 do chwili obecnej nikt w nim nie zamieszkuje, ja jestem tam
kilka dni w roku.
Od roku 98 nie było odczytu licznika, za wodę też nie płaciłam, chociaż 3
lata temu podpisałam nową umowę z Wodociągami na dostarczanie wody.
W tym roku w czerwcu nastąpił odczyt i szok!
Do zapłaty wyszło mi ponad 1400 zł. Ja uważam, że przez ten czas mogłam zużyć
najwyżej 10 m3, a wyszło kilkaset! Nie ma śladu wycieku, nikt poza mną nie ma
wstępu do domu, nikt nie podkrada, bo nie ma takiej możliwości, a jednak na
wodomierzu jest tak wysoki stan.
Jak zaprotestowałam i napisałam, że w takiej wysokości faktury nie zapłacę,
natychmiast bez wypowiedzenia umowy zdjęto mi licznik. Zostałam pozbawiona
dostępu do wody. Nastąpiły negocjacje, zapłaciłam za 84 m3 wody, dopiero
założyli nowy licznik. Wodociągi wysłały wodomierz do ekspertyzy. W
świadectwie ekspertyzy napisano, że wodomierz nie nadaje się do celów
rozliczeniowych i nie spełnia wymagań ustalonych w przepisach metrologicznych
o licznikach.... Jednak do ekspertyzy jest dołączony załącznik, wktórym
wyszczególniono, jakie były przepływy w trakcie robienia pomiaru. Napisano,
że przepływy mieszczą się w granicy normy.
W piśmie do mnie Wodociągi stwierdzają, że moje argumenty są bezzasadne, bo
przepływy są w normie i powinnam dopłacić brakującą sumę.
Ja uważam, że istotą sprawy jest treść orzeczenia, a nie treść załącznika.
Przecież ten wodomierz od 13 lat ma nieważną legalizację!
Moje pytanie brzmi:
Kto ma rację w tym sporze, czy Wodociągi, czy ja?
Jak długo była ważna legalizacja z roku 87?