Dodaj do ulubionych

oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspertów

29.12.05, 09:36
Witam, jestem tu nowa i od jakiegoś czasu przyglądam się temu forum. Wiele
sie z niego dowiedziałam na temat funkcjonowania WM. Proszę o pomoc w takiej
sprawie: Jestem członkiem nowej Wspólnoty liczącej 20 mieszkań. Przy zakupie
mieszkania wybudowanego przez dewelopera, każdy z nas oglądał juz prawie
gotowy budynek, na dużej działce, z yłu z ogrodzonym murem parkingiem
zamykanym na bramę na pilota. Brzmialo super i bardzo podnosiło atrakcyjność
mieszkań. Niestety, w między czasie deweloper zmienił zdanie, podzielił
działke i na drugiej połowie zaczęła się budowa kolejnego budynku
mieszkalnego i te piekne miejsca parkingowe ogrodzone murem leżą juz nie
na "naszej działce" i będą nalezały do lokatorów nowej wspólnoty która tam
powstanie, dla nas już nie będzie miejsca, (nadmieniam że bedziemy musieli
parkowac na ulicy, bo nie ma innej możliwosci). Nie trudno sobie wyobrazic
oburzenia lokatorów zwłaszcza że do skonczenia budowy deweloper łaskwie
pozwolił nam parkowac w tym miejscu, niestety jak niedawno poinformował -
tylko do czasu. Problem w tym że nikt z nas nie ma w akcie notarialnym
wpisanego tego miejsca parkingowego i widnieje juz w nim metraż działki
podzielonej. Wiem, wiem, że zaraz sie odezwą głosy że trzeba było dokładnie
czytac akt zanim sie go podpisało ale kazdy pilnie badał czy jest właśiwy
metraż, cena i parametry jego mieszknia, czy działka i budynek należą do
dewelopera, nikt nie pamiętał ile miała, a ile ma w akcie not. działka:( Po
spotkaniu lokatorów, kazdy zaczął wertować swoije dokumenty i okazalo sie że
w 3 umowach przedwstępnych (pierwszych) jest wpisane miejsce parkingowe w
pozosytałych juz nie. Moje pytanie jest nastepujące - wiem że sami sobie nie
poradzimy - rządzimy sie sami - czy wrato udać sie w tej sprawie do prawnika -
młoda wspólnota i nie mamy pieniędzy "na zbyciu" czy jest sens wydać
pieniądze za poradę - czy sparawa jest absolutnie przegrana, przynajmniej dla
17 lokatorów?
Obserwuj wątek
    • serafin666 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 11:14
      tak, warto iść do prawnika - ale musi w tym świadomie uczestniczyć chociaż
      jeden z tych trzech ;

      z kodeksu cywilnego :
      Art. 388. § 1. Jeżeli jedna ze stron, wyzyskując przymusowe położenie,
      niedołęstwo lub niedoświadczenie drugiej strony, w zamian za swoje świadczenie
      przyjmuje albo zastrzega dla siebie lub dla osoby trzeciej świadczenie, którego
      wartość w chwili zawarcia umowy przewyższa w rażącym stopniu wartość jej
      własnego świadczenia, druga strona może żądać zmniejszenia swego świadczenia
      lub zwiększenia należnego jej świadczenia, a w wypadku gdy jedno i drugie
      byłoby nadmiernie utrudnione, może ona żądać unieważnienia umowy.
      § 2. Uprawnienia powyższe wygasają z upływem lat dwóch od dnia zawarcia umowy.

      1995.01.10 wyrok s.apel. w Katowicach I ACr 839/94
      I. Możliwość zastosowania art. 388 § 1 k.c. zależy od spełnienia dwóch
      obiektywnych przesłanek, a mianowicie rażącej dysproporcji wzajemnych świadczeń
      i przymusowego położenia, niedołęstwa lub niedoświadczenia wyzyskanego oraz
      jednej przesłanki subiektywnej, polegającej na świadomym wykorzystaniu we
      własnym interesie wyzyskanego.
      II. O rażącej dysproporcji między świadczeniami decyduje moment zawarcia umowy
      i późniejsze zmiany zaszłe po jej zawarciu nie mają znaczenia, o ile nie były
      możliwe do przewidzenia dla drugiej strony i świadomie przez nią wykorzystane.
      • majkowa Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 12:22
        Nie ma mowy o przymusowym położeniu, niedołęstwie lub niedoświadczeniu.

        Nie tędy droga.
    • okemot Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 12:17
      Można też próbować wiosłować w kierunku nie spełnienia norm budowlanych.
      Developer ma obowiązek zapewnienia odpowiednią liczbę miejsc postojowych, więc
      zabudowanie powierzcni parkingowej jest co najmniej dyskusyjne.

      Tomek
      • serafin666 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 12:28
        nie można - oni świadomie podpisali akty notarialne; sprawa jest bardzo trudna
        • okemot Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 12:37
          W kwestii własności działki pewnie rzeczywiście nic to nie zmienia, ale może
          przynajmniej da się obniżyć wartość nieruchomości lub podważyć pozwolenie na
          budowę tego dodatkowego bloku.
          Co by nie mówić, bez prawnika nie ma tu co kombinować...

    • jefimik Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 14:12
      Proponuję zacząć lekture od:

      ROZPORZĄDZENIE
      MINISTRA INFRASTRUKTURY
      z dnia 12 kwietnia 2002 r.
      w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich
      usytuowanie.
      (Dz. U. Nr 75 poz. 690 z dnia 15 czerwca 2002 r. z późniejszymi zmianami)

      Rozdział 3
      Miejsca postojowe dla samochodów osobowych

      § 18. 1. Zagospodarowując działkę budowlaną, należy urządzić, stosownie do jej
      przeznaczenia i sposobu zabudowy, miejsca postojowe dla samochodów użytkowników
      stałych i przebywających okresowo, w tym również miejsca postojowe dla
      samochodów, z których korzystają osoby niepełnosprawne.
      2. Liczbę i sposób urządzenia miejsc postojowych należy dostosować do wymagań
      ustalonych w decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, z
      uwzględnieniem potrzebnej liczby miejsc, z których korzystają osoby
      niepełnosprawne.

      Nie znam całej sprawy, ale mogło być tak, że inwestor otrzymał pozwolenie na
      budowę i zatwierdził projekt, który znacznie różni się od stanu faktycznie
      przekazanego do użytku.

      Aby uzyskać pozwolenie na budowę a później pozwolenie na użytkowanie, inwestor
      musiał tak sporządzić projekt aby spełniał on szereg wymagań w tym m.in
      wymaganie dotyczące miejsc postojowych.

      Prawdopodobnie w trakcie inwestycji dokonana została istotne odstąpienie od
      projektu. Mówi o tym ustawa Prawo Budowlane:

      Art. 36a.
      1. Istotne odstąpienie od zatwierdzonego projektu budowlanego lub innych
      warunków pozwolenia na budowę jest dopuszczalne jedynie po uzyskaniu decyzji o
      zmianie pozwolenia na budowę.
      2. Właściwy organ uchyla decyzje o pozwoleniu na budowę, w przypadku wydania
      decyzji, o której mowa w art. 51 ust. 1 pkt 3.
      3. W postępowaniu w sprawie zmiany decyzji o pozwoleniu na budowę, przepisy
      art. 32-35 stosuje się odpowiednio do zakresu tej zmiany.
      4. Właściwy organ udziela odpowiedzi w terminie 14 dni od dnia przedstawienia
      planowanych rozwiązań. Nieudzielenie informacji w tym terminie jest równoznaczne
      z uznaniem planowanego odstąpienia za nieistotne.

      Inwestor nie może się bronić, że odstąpienie było nieistotne, bowiem zmiana
      dotyczy zagospodarowania działki.


      5. Nieistotne odstąpienie od zatwierdzonego projektu budowlanego lub innych
      warunków pozwolenia na budowę nie wymaga uzyskania decyzji o zmianie pozwolenia
      na budowę i jest dopuszczalne, o ile nie dotyczy:
      1) zakresu objętego projektem zagospodarowania działki lub terenu;
      2) charakterystycznych parametrów obiektu budowlanego: kubatury, powierzchni
      zabudowy, wysokości, długości, szerokości, liczby kondygnacji i
      elewacji;
      3) geometrii dachu (kąt nachylenia, wysokość kalenicy i układ połaci dachowych);
      4) niezbędnych elementów wyposażenia budowlano-instalacyjnego, zapewniających
      użytkowanie obiektu zgodnie z przeznaczeniem;
      5) zapewnienia warunków niezbędnych do korzystania z tego obiektu przez
      osoby niepełnosprawne;
      6) zmiany sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części;
      7) ustaleń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego lub decyzji o
      warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu
      oraz nie wymaga uzyskania opinii, uzgodnień, pozwoleń i innych dokumentów,
      wymaganych przepisami szczególnymi.
      6. Projektant jest obowiązany zamieścić w projekcie budowlanym odpowiednie
      informacje (rysunek i opis) dotyczące odstąpienia, o którym mowa w ust. 5.

      Proponuję pójść w tym kierunku.

      Sprawę utrudnia fakt, że wy jako wspólnota nie jesteście stroną w postępowaniu o
      uzyskanie pozwolenia na użytkowanie.
      Należy zastosować tryb skargi w trzech instancjach: powiatowego, wojewódzkiego i
      głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
      Jeżeli w ustawie jest mowa o "właściwym organie" to jest to Powiatowy Inspektor
      Nadzoru Budowlanego i jego zwierzchnicy.

      Życzę powodzenia.
      • serafin666 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 14:39
        Jefimik, nie podpuszczaj ich : akty podpisane, proces inwestycyjny zakończony,
        PINB, WINB i GINB mogą się wypchać
        • jefimik Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 15:55
          serafin666 napisał:

          > Jefimik, nie podpuszczaj ich : akty podpisane, proces inwestycyjny zakończony,
          > PINB, WINB i GINB mogą się wypchać


          To prawda, serafin ma rację, szanse są nikłe.
      • natasha261 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 29.12.05, 14:41
        Dziękuję ślicznie za odpowiedzi i przytoczenie aktów prawnych. Pogrzebię w nich
        trochę, poszukam i na spokojnie przeanalizuję, później spróbuje przekonac
        lokatorów aby sie tak łatwo nie poddawali i jednak zrzucili się na prawnika.
        Wiem że tego terenu już nie odzyskamy ale może uda nam się dostać jakieś
        odszkodowanie - nadmienie że niedaleko jest kilka działek - opustoszałych
        ogródków działkowych - może za odzyskane pieniądze da sie je wykupić i
        pzrerobić na parking - bo dzielnica jest fatalna - w jedną noc poszły szyby w 4
        samochodach stojących przy ulicy - jak widac starym mieszkańcom dzielnicy nie
        podobają sie nowi sąsiedzi. Nic nie zgineło, to był tylko wandalizm i tylko aut
        naszych lokatorów:( przykre
        • miro_mx Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 30.12.05, 10:10
          Ja myślę sobie tak:
          Jeden parking załatwił dwie budowy. Koledzy przytaczali akty prawne, że nowo
          wybudowane budynki muszą go posiadać - parking. Co zrobiono? Sprytnie w akcie
          notarialnym nie zapisano parkingów, w odbiorze wykazano parkingi, że są!
          Wszyscy się na to załapali a sprytny deweloper buduje drugi domek i znowu
          pokaże ładny parking. Tamtych też tak załatwi jak pierwszych a puentą będzie
          to, że na koniec sprzeda te miejsce chętnym za stosowną kasę, kto pierwszy ten
          lepszy inaczej mówiąc trzy w jednym – oczywiście za odpowiednie wynagrodzenie.
          Jedyne co mi mój nochal mówi to, dogrzebać się do dokumentacji odbioru całej
          budowy i sprawdzić czy parking był Przedmiotem odbioru końcowego budowy dla tej
          wybudowanej nieruchomości, jeśli tak – to prawnik i z gadem do Sądu.
          Pozd.
          Miro
          • jefimik Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 30.12.05, 12:54
            Przerabiam nie identyczną, ale podobną sprawę.
            Developer nie wykończył nawierzchni podwórka i wjazdów do garaży, ale "załatwił"
            sobie protokół przekazania do użytkowania, w którym napisano, że wszystko jest ok.

            Wiadomo, że Protokół przekazania do użytkowania jest niezbędny do sporządzenia
            aktów notarialnych sprzedaży lokali.
            Dzięki załatwionemu protokołowi developer lokale sprzedał.

            Ponieważ wg obecnie obowiązujących przepisów Prawa Budowlanego stronami
            postępowania w cyklu inwestycyjnym jest tylko inwestor, wykonawca i PINB (nikt
            więcej), to Wspólnota miała duże trudności do dotarcia nawet do egzemplarza tego
            Protokołu.

            Dodam, że inwestor odmawia przekazania dokumentacji i liczy, że przewlekłość
            postępowania sądowego umożliwi mu upadłość.

            Dzięki skutecznym działaniom dotarliśmy do protokołu.
            Aktualnie sprawa sfałszowania dokumentu jest w Prokuraturze, a PINB cofnął
            pozwolenie na użytkowanie.

            Inwestor będzie musiał od nowa przeprowadzić procedurę odbioru podwórka.

            Potrzebny jest duży upór i znajomość prawa.

            Miro_mx przedstawił bardzo realną perspektywę działań developera.
            Życzę powodzenia.
            • natasha261 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 30.12.05, 14:03
              Dokopałam się do Rozporzadzenia ministra dot. warunków technicznych jakim
              powinny odpowiedać budynki i ich usytuowanie i tam wyraźnie w Rozdziale 3 -
              Miejsca postojowe dla samochodów par. 18 pkt 1 " W zagospodarowaniu działki
              budowlanej nalezy zapewnić, stosownie do jej przeznaczenia i sposobu zabudowy,
              odpowiednią liczbe miejsc postojowych dla samochodów uzytkowników stałych i
              przebywajacych okresowo, w tym również miejsc postojowych dla samochodów z
              których korzystaja osoby niepełnosprawne" - Nadmieniam że po tym podzieleniu
              dzialka jest tak mała ze nie ma możliwosci zrobienie innych miejsc parkingowych
              a co dopiero jak mówią przepisy - 10 m od okien. Budynek ledwo miesci sie w
              granicach dzialki a na ulicy tez nie ma tyle miejsca aby zaparkowalo tam 20
              aut.
              Czy to znaczy ze nie powienien jako taki zostać odebrany przez PINB?
              I rzeczywiscie taki był plan dewelopera zeby potem te miejsca parkingowe
              posprzedawac i jedym i drugim na zasadzie kto da wiecej, ale juz tamci co
              spisują umowy przedwstępne się dowiedzieli o aferze wpisują sobie te miejsca
              parkingowe i to notarialnie. Więc dla nas juz nie wystarczy.
              • jefimik Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 30.12.05, 22:00
                Ktoś, kto stawia nowy obiekt, najpierw powinien uzyskać warunki zagospodarowania
                i zabudowy terenu (gdy nie ma miejscowego planu a zazwyczaj nie ma), wykonać
                projekt budowlany, a dopiero potem wystąpić o pozwolenie na budowę. Po
                zakończeniu budowy następuje przekazanie inwestycji do użytkowania.

                1. W zagospodarowaniu działki budowlanej należy zapewnić, stosownie do jej
                przeznaczenia i sposobu zabudowy, odpowiednią liczbę miejsc postojowych dla
                samochodów użytkowników stałych i przebywających okresowo, w tym również miejsc
                postojowych dla samochodów, z których korzystają osoby niepełnosprawne.

                Liczbę i sposób urządzenia miejsc postojowych lub budowy garaży należy
                dostosować do ustalonych przez właściwy organ warunków zabudowy i
                zagospodarowania terenu, z uwzględnieniem potrzebnej liczby miejsc, z których
                korzystają osoby niepełnosprawne, przy zachowaniu warunków technicznych
                określonych w rozporządzeniu.

                2. Projekt budowlany musi m.in. spełniać wymagania określone w warunkach
                zagospodarowania i zabudowy terenu. Gdy nie spełnia to nie uzyska zatwierdzenia
                przez właściwe organy.

                3. W wielorodzinnych budynkach mieszkalnych przed oddaniem do użytku inspektorzy
                nadzoru budowlanego muszą przeprowadzać obowiązkową kontrolę. Po kontroli jeżeli
                wszystko jest zgodne z przepisami, sporządzany jest protokół przekazania do
                użytkowania.

                Musicie dotrzeć do tych trzech dokumentów i porównać je z sobą.
                Okaże się wtedy, czy developer was oszukał czy nie.
                • kaja99 może ktoś ma pomysł ? 30.12.05, 23:18
                  jefimik napisał:

                  > 1. W zagospodarowaniu działki budowlanej należy zapewnić, stosownie do jej
                  > przeznaczenia i sposobu zabudowy, odpowiednią liczbę miejsc postojowych dla
                  > samochodów użytkowników stałych i przebywających okresowo, w tym również >miejsc
                  > postojowych dla samochodów, z których korzystają osoby niepełnosprawne.

                  Przykłady (proszę o komentarz):
                  1) Inwestor nie zapewnia - budynek zostaje oddany do uzytkowania.
                  2) Inwestor zapewnia, a po oddaniu do użytkowania - "przydziela" innej inwestycji.

                  > Liczbę i sposób urządzenia miejsc postojowych lub budowy garaży należy
                  > dostosować do ustalonych przez właściwy organ warunków zabudowy i
                  > zagospodarowania terenu, z uwzględnieniem potrzebnej liczby miejsc, z których
                  > korzystają osoby niepełnosprawne, przy zachowaniu warunków technicznych
                  > określonych w rozporządzeniu.

                  3) Urząd wydaje decyzję pozwolenia na budowę bez zapewnienia takowych miejsc.

                  > 2. Projekt budowlany musi m.in. spełniać wymagania określone w warunkach
                  > zagospodarowania i zabudowy terenu. Gdy nie spełnia to nie uzyska
                  >zatwierdzenia przez właściwe organy.

                  4)Opisówka spełnia, po analizie wychodzi na to że projekt jednak nie. Nadzór nie
                  interweniuje, bo (chociaż sytuacja sprzeczna z przepisami), zgodna z decyją
                  pozwolenia na budowę. Po kilku latach sąd wstrzymuje (na papierze)budowę. W
                  realu - budowa trwa nadal. Nadzór - bierny (twierdzi, że nie ma środków, aby
                  fizycznie dopilować zaniechania robót), policja - to nie nasza sprawa. Ukończono
                  stan surowy. Sąd - decyzja o rozbiórce. Developer - ogłasza upadłość. Twierdzi,
                  że zaskarzy gminę, ponieważ wstrzymano mu budowę, kiedy to ... budował zgodnie z
                  decyzją pozwolenia na budowę. Urząd Architektury - my wydajemy decyzję na
                  podstawie tego, co pisze projektant; nalezy skarżyć architektów. Sprawa w
                  prokuraturze. Umorzona. Uzasadnienie: w dokumantach pomyłka a nie świadome
                  oszustwo. Budynek stoi i niszczeje. Przyszli właściciele nie mają ani pieniędzy,
                  ani mieszkań. Pisma krążą dalej.

                  > 3. W wielorodzinnych budynkach mieszkalnych przed oddaniem do użytku inspektorzy
                  > nadzoru budowlanego muszą przeprowadzać obowiązkową kontrolę. Po kontroli jeżel
                  > i
                  > wszystko jest zgodne z przepisami, sporządzany jest protokół przekazania do
                  > użytkowania.

                  5) Kontroluje i mówi na czarne wprost: przecież jest białe.

                  > Musicie dotrzeć do tych trzech dokumentów i porównać je z sobą.
                  > Okaże się wtedy, czy developer was oszukał czy nie.

                  Najczęściej jest tak, że developer oszukuje przy pełnej akceptacji urzędów. I
                  masz jakiś pomysł, co z tym fantem SZYBKO zrobić?

                  Oczywiście, że pozostaje sąd, tylko nawet jeśli po kilku latach pokrzywdzeni
                  doczekają się na korzystny wyrok, nie zawsze da się już naprawić rzeczywistość.

                  Znam też przypadek od kilku lat nie oddanego formalnie do użytkowania budynku:
                  ludzie mieszkają, a urzędy nie wiedzą, co z tym fantem zrobić, bo sytuacja
                  wygląda na patową. No i zawsze jeszcze w grę wchodzi tzw dobro społeczne, w
                  różny sposób rozumiane.
            • kaja99 i co dalej? 30.12.05, 23:34


              jefimik napisał:

              > a PINB cofnął
              > pozwolenie na użytkowanie

              > Inwestor będzie musiał od nowa przeprowadzić procedurę odbioru podwórka.

              A co na to życie? (mam nadzieję, że u was będzie inaczej)

              Inwestor ma w nosie poprawki (tzn dostosowanie do przepisów). Akty są już
              podpisane. Czym może w takiej sytuacji skutkować (zalety i wady)cofnięcie
              pozwolenia na użytkowanie dla obecnych właścicieli?


              • serafin666 Re: i co dalej? 31.12.05, 00:06
                generalnie obowiązuje zasada - wiedziały gały co brały; dla mnie smutne i
                zarazem zabawne jest, że na dobre rady i podpowiedzi niektórzy reagują głupią
                agresją - chory kraj
                • kaja99 Re: i co dalej? 31.12.05, 00:13
                  serafin666 napisał:

                  > generalnie obowiązuje zasada - wiedziały gały co brały; dla mnie smutne i
                  > zarazem zabawne jest, że na dobre rady i podpowiedzi niektórzy reagują głupią
                  > agresją - chory kraj

                  Są i tacy, co mieli "gały przed braniem". Teraz "ich" mieszkanie jest w masie
                  upadłościowej.
                  Rzeczywiście - chory kraj.
                  • jefimik Re: i co dalej? 31.12.05, 09:47
                    serafin666 napisał:
                    generalnie obowiązuje zasada - wiedziały gały co brały

                    Święta racja.
                    Ile z osób kupujących mieszkanie postąpiło tak, jak to opisuje w zamieszczonym
                    poniżej artykule A. Stefańska?
                    Niewielu.
                    Zdecydowana większość kupujących lokale ufa bezgranicznie kontrolnej funkcji
                    państwa, wierzy w nadzór banku nad inwestycją i powierza często dorobek życia
                    nieokreślonym "władzom", które mają za nich pilnować ich żywotnych interesów.

                    Skutki opisuje kaja99.
                    A przecież wystarczy samemu sięgnąc do internetu, poczytać i następnie do pomocy
                    zatrudnić dobrego prawnika z praktyką w nieruchomościach.

                    GDY DEWELOPER UPADA Co zrobić, żeby nie stracić wpłaconych pieniędzy
                    Wpisz roszczenie do księgi
                    Rzeczp. 7.03.05

                    Jeżeli sąd ogłosi upadłość dewelopera, od którego kupiliśmy mieszkanie, zanim
                    podpiszemy umowę przenoszącą na nas własność lokalu, musimy liczyć się z tym, że
                    nie odzyskamy zainwestowanych pieniędzy. Szanse na to mają tylko ci klienci,
                    którzy swoje roszczenie wpisali do księgi wieczystej nieruchomości.

                    Zgodnie z prawem upadłościowym syndyk, przejmując majątek upadłego
                    przedsiębiorcy, ma obowiązek sprzedać go i z uzyskanych pieniędzy spłacić
                    wierzycieli. Wierzyciele są podzieleni na cztery grupy. Pierwszeństwo w
                    odzyskaniu pieniędzy mają ci, którzy znajdują się w grupie pierwszej. Klienci
                    deweloperów znajdują się w grupie trzeciej.
                    Najmocniejszą pozycję wśród wierzycieli mają banki, posiadające zabezpieczenie
                    swoich wierzytelności hipoteką na nieruchomości.
                    Roszczenie w księdze
                    Zgodnie z ustawą pieniądze ze sprzedaży nieruchomości, na której jeden lub kilku
                    wierzycieli ustanowiło zabezpieczenie, nie wchodzą do masy i nie są dzielone
                    pomiędzy wszystkich dłużników, ale przeznaczane na spłatę zobowiązań upadłego
                    wobec tych wierzycieli, na rzecz których ustanowione było zabezpieczenie. Jest
                    to szansa na odzyskanie wpłaconych pieniędzy przez tych klientów dewelopera,
                    którzy podpisali z nim umowy przedwstępne w formie aktu notarialnego i wpisali
                    swoje roszczenie do księgi wieczystej nieruchomości. O kolejności zwracania
                    pieniędzy decyduje data dokonania wpisu do księgi. Może się więc okazać, jeżeli
                    kilku wierzycieli było zabezpieczonych na tej samej nieruchomości, że dla osób,
                    które roszczenia wpisały jako ostatnie, może nie starczyć pieniędzy. Nie
                    oznacza, to, że zostaną z niczym - roszczenia będą wtedy zaspokajane na zasadach
                    ogólnych.
                    Silne banki
                    Długi, które zaciągnął w banku deweloper, spłacane są ze sprzedaży tej
                    nieruchomości, na której bank ustanowił zabezpieczenie hipoteczne. W sytuacji
                    więc, gdy deweloper nie zdążył podpisać umów notarialnych z klientami, którzy
                    jednak mieszkają już w zapłaconych przez siebie mieszkaniach, syndyk może być
                    zmuszony do sprzedaży całego bloku lub poszczególnych lokali. Ponowna sprzedaż
                    lokatorom zajmowanych przez nich mieszkań po preferencyjnych cenach może spotkać
                    się ze sprzeciwem banku. W jego interesie leży bowiem sprzedanie nieruchomości
                    po jak najwyższej cenie. Mieszkanie może więc w takiej sytuacji podrożeć
                    dwukrotnie. Szansa na tańsze odzyskanie zapłaconych już raz mieszkań pojawia się
                    jedynie wówczas, gdy hipoteka nieruchomości, na której stoi blok, nie jest
                    obciążona.
                    Można się ułożyć
                    Prawo upadłościowe przewiduje zwołanie wstępnego zgromadzenia wierzycieli. Może
                    je zwołać sąd przed ogłoszeniem upadłości, jeżeli nie będzie się to wiązało ze
                    zbyt wysokimi kosztami. Wierzyciele na wstępnym zgromadzeniu mogą działać przez
                    swoich pełnomocników. Wszystkich poszkodowanych przez dewelopera klientów może
                    więc reprezentować jeden radca prawny lub jeden z mieszkańców.
                    Na wniosek wstępnego zgromadzenia wierzycieli sąd może ogłosić upadłość z
                    możliwością układu, jednak jedynie wtedy, gdy takie rozwiązanie będzie dla
                    wierzycieli korzystniejsze niż sprzedanie majątku upadłego i zaspokojenie ich z
                    tak uzyskanych środków.
                    Przedstawiciele mieszkańców poszkodowanych przez upadłość firmy mogą również
                    wejść w skład rady wierzycieli. Ma ona możliwość kontrolowania i wpływania na
                    działalność syndyka.
                    Agnieszka Stefańska

                    Materiały z internetu:

                    www.rmf.fm/fakty/?id=41580
                    Środa, 29 czerwca 2005, 19:05 RMF FM
                    Kraków: 3,5 roku więzienia dla nieuczciwego developera
                    Na 3,5 roku więzienia krakowski sąd skazał właściciela firmy developerskiej
                    Ryszarda K. Oskarżony wyłudził od kilkuset klientów 20 mln złotych, oferując im
                    mieszkania i domki, których nie wybudował.

                    W procesie skazanych zostało jeszcze dwoje pracowników firmy. Wszyscy zostali
                    zobowiązani przez sąd do zwrócenia pieniędzy oszukanym klientom. Są to kwoty od
                    kilkuset złotych do ponad 100 tys zł.

                    Sprawa nieuczciwego developera budziła duże zainteresowanie pod koniec lat 90.
                    Proces w tej sprawie, rozpoczął się w maju 2001 roku. Sąd uznał winę wszystkich
                    oskarżonych za udowodnioną.

                    Jak ustaliła prokuratura, z zebranej kwoty ponad 20 mln zł tylko 3,6 mln zł
                    przeznaczono na wybudowanie dwóch budynków, oraz na rozpoczęcie innych
                    inwestycji. Około miliona złotych zostało zwróconych inwestorom; 1,3 mln zł
                    pochłonął fundusz reklamowy i reprezentacyjny.

                    Znaczną część pieniędzy właściciel firmy przeznaczył na własne potrzeby.
                    Wybudował m.in. willę pod Krakowem, kupił tereny w Piwnicznej pod wyciąg
                    narciarski i kilka luksusowych samochodów. Majątku tego pozbył się, sprzedając
                    go najbliższym i znajomym, kiedy zaczęły się kłopoty firmy.

                    Prokuratura nie zdołała ustalić, co stało się z ok. 5 milionami złotych, które
                    wpłynęły do firmy.

                    I następny materiał:

                    Piątek, 19 lipca 2002, 19:30 RMF FM
                    Coraz liczniejsze oszustwa w sektorze budowlanym
                    Małe i średnie firmy budowlane biją na alarm. Coraz częściej oszukiwane są przez
                    powstających jak grzyby po deszczu developerów. W samym tylko Trójmieście
                    budowlańcy próbują odzyskać od inwestorów dziesiątki milionów złotych.

                    Sprawy masowo kierowane są do sądów, ale te nie są w stanie wydać wyroku przed
                    upadkiem firm domagających się pieniędzy za wykonaną pracę. W Gdyni powstało
                    Stowarzyszenie Obrony Przed Nieuczciwymi Developerami. Telefony w jego biurze
                    nie milkną.

                    Procedura jest następująca, duży znany developer najpierw hucznie reklamuje
                    kolejne nowe osiedla, kusząc niskimi cenami mieszkań i oczywiście doskonałym
                    wykończeniem. Gdy dochodzi już do rozpoczęcia budowy, poszczególne prace zlecane
                    są małym i średnim firmom budowlanym, które jak grzyby deszczu łakną pracy.

                    Firmy te podpisują misternie skomponowane umowy już nie z developerem, lecz z
                    tzw. firmą buforem, którą założył developer. Firma bufor najczęściej ma
                    niewielki kapitał założycielski i nie ma własnego majątku.

                    Wspomniane umowy są niekorzystne dla budowlańców. Sprawa wychodzi na jaw, gdy po
                    zakończeniu prac, małe firmy chcą zapłaty.

                    Z jednej budowy do Stowarzyszenia Obrony Przed Nieuczciwymi Developerami
                    przychodzi czasem kilkunastu oszukanych przedsiębiorców. Są oni grupowani, a
                    radca prawny wyznaczony do tej sprawy, pisze pozew do sądu.

                    Założyciel stowarzyszenia twierdzi, że wśród oszukanych coraz częściej znajdują
                    się zwykli ludzie, którzy zapłacili już za swoje mieszkania. Proceder się nasila.

                    Ale jeżeli kupujący nie ma czasu na zapoznanie się z tematem, to winić może
                    tylko siebie.

                    Dosiego 2006 Roku.
                    Życzy Jan Jefimik
                    "Mega-Pol" Zarządzanie Nieruchomościami
                    93-574 Łódź ul.Radwańska 39 tel (42) 637-71-86
    • jefimik Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 31.12.05, 10:51
      Jeszcze trochę lektury na Nowy Rok:


      Wtorek, 27 maja 2003, 15:00 RMF FM
      Afera budowlana we Wrocławiu
      Kilka rodzin z bloków przy jednej z wrocławskich ulic będzie musiało się
      wyprowadzić. Ostatnia kondygnacja, na której są ich mieszkania, zostanie
      rozebrana. To decyzja, którą wydał dolnośląski inspektor nadzoru budowlanego.
      Bloki zostały wybudowane przez nieuczciwego inwestora.

      Sprawa dotyczy bloków wybudowanych przy ul. Buczackiej. Nieuczciwy inwestor
      postawił tam mieszkania bez odpowiednich zezwoleń. Kiedy sprawa wyszła na jaw,
      nadzór budowlany wydał decyzję o rozbiórce całych budynków, jednak uchylił ją
      NSA. Teraz, aby uporządkować stan prawny mieszkań, trzeba rozebrać najwyższą
      kondygnację, bo plan zagospodarowania przestrzennego zakłada, że w tym miejscu
      mogą stać najwyżej 3-piętrowe domy.

      Sprzedano mieszkania, które nigdy mieszkaniami nie były, zmieniono sposób
      użytkowania części budynku, a mianowicie najwyżej kondygnacji pod dachem –
      tłumaczy Jacek Miller, dolnośląski inspektor nadzoru budowlanego. Jednocześnie
      zaznacza, że winę za to ponosi tylko i wyłącznie inwestor, a nie urzędy nadzorujące.

      Nowe mieszkania - w świetle prawa - powinien zapewnić inwestor. W to jednak nie
      wierzą ani urzednicy, ani mieszkańcy.

      Lokatorzy pechowych mieszkań, których metr kwadratowy kosztował ponad 2 tys.
      złotych, zgodnie z wydaną decyzją muszą się wyprowadzić w ciągu 3 miesięcy. Z
      inwestorem mogą się procesować, ale to może trwać lata.

      -------------------------------------------------------------------------------

      Poniedziałek, 16 czerwca 2003, 22:45 RMF FM

      Nieuczciwi deweloperzy
      Firmy deweloperskie, spółdzielnie mieszkaniowe i agencje pośrednictwa wymuszają
      niekorzystne dla klientów umowy przy zakupie mieszkań. To wnioski Urzędu Ochrony
      Konkurencji i Konsumentów. Inspektorzy skontrolowali prawie 150 podmiotów.

      Blisko połowa skontrolowanych przez UOKiK firm i spółdzielni mieszkaniowych
      oferuje klientom niedozwolone pod względem prawa konsumenckiego wzory umów.
      Najczęściej nieprecyzyjnie mówi się w nich o cenach mieszkań: zamiast brutto
      widnieje netto, zamiast złotówek – dolary. Ale można też znaleźć takie niejasne
      zapisy jak: cena zwiększy się według procentowego wskaźnika wzrostu cen w
      budownictwie określonego w opracowaniu...

      Ponadto nagminne jest narzucanie klientom nieuczciwych kar np. za rezygnację z
      zakupu mieszkania czy domu. Wielu deweloperów zmusza klienta, który zmienił
      zdanie jeszcze przed podpisaniem umowy końcowej, do znalezienia następnego
      chętnego do zakupu. Kary często są bardzo wygórowane, niekiedy nawet sięgają 30
      proc. wartości lokalu. Powszechne jest też wymuszenie na kliencie transakcji
      wiązanej: zakupu garażu lub miejsca parkingowego – a to dodajmy - jest niezgodne
      z prawem. Na co trzeba zwracać uwagę przy podpisywaniu umowy, posłuchaj relacji
      reporterki RMF Miry Skórki:

      UOKiK chce opublikować w Internecie listę nieuczciwych firm oraz niewłaściwych
      wzorów umów. Ale stać się to może dopiero za pół roku, po zatwierdzeniu ich
      przez sąd. Dodajmy, że firmą, która najczęściej łamie prawa konsumenckie, jest
      jeden z największych warszawskich deweloperów JW Constructions.

      --------------------------------------------------------------------------------
      30.IV.2002. Trybuna

      Ustawą w nieuczciwe firmy

      Mieszkaniowe przekręty

      Nieuczciwi developerzy nadal są postrachem ludzi bez mieszkań. Przeliczenie się
      z siłami, dekoniunktura na rynku lub po prostu ukartowany przekręt to przyczyna
      wielu dramatów ludzi, którzy powierzyli spółkom developerskim oszczędności
      całego życia.

      I nie są to pojedyncze przypadki. Z naszych szacunków wynika, że w ten sposób,
      od roku 1990 w całym kraju poszkodowanych zostało ponad 20 tysięcy osób a dwa
      razy tyle narażonych zostało na wyższe koszty niż im obiecywano. Tylko
      nielicznym udało się odzyskać środki powierzone nieuczciwemu developerowi.

      A wszystko za sprawą puszczenia na żywioł budownictwa developerskiego. W wielu
      krajach ich działalność jest uregulowana prawnie i np. w USA developer nie ma
      prawa przyjmować przedpłat i odgrywać roli parabanku. Pieniądze klienta
      gromadzone są na kontach depozytowych, otwieranych na ich nazwisko, bank
      pośredniczy w inwestowaniu, kontrolując przebieg procesu i przekazując stopniowo
      pieniądze. U nas klient musi przychodzić z walizką gotówki, która nie jest
      nigdzie ubezpieczona. A finał często bywa taki jak w tych przypadkach...

      Pierwszy był Drewbud Piotra Bykowskiego, który jeszcze w 1989 roku miał
      wybudować 300-400 domków kanadyjskich, a po czterech latach - 30 tys.
      Kilkadziesiąt tysięcy osób nabyło akcje, promesy i książeczki gruntowe. Chętni
      zostali z papierami bez wartości.

      Ponad 600 rodzin wpłaciło pieniądze na mieszkania do firmy FRI SA w stolicy.

      Pieniądze rozeszły się. Kiedy prokurator wkroczył do spółki - zastał konta
      puste, a mieszkania i samochody przepisane na żony właścicieli. Szefów tego
      biznesu aresztowano i sąd w 1998 roku ogłosił upadłość firmy. Pozostało tylko
      kilkanaście rozgrzebanych budów.

      W Warszawie przy zbiegu ulic: Łopuszańskiej i Al. Jerozolimskich miało powstać
      luksusowe osiedle Floryda. Właściciel firmy T.W. Development przyjął 100
      zgłoszeń jeszcze w latach 1991/92. Jednak szybko skończyły się inwestorowi
      pieniądze i obrósł w długi. Niedoszli właściciele skierowali sprawę do sądu.
      Wygrali proces, ale inwestor był niewypłacalny. Rozgrzebaną inwestycję przejęli
      poszkodowani i część zaczętych domów zaczęli sami wykańczać.

      Jednym z największych, zarazem najbardziej spektakularnych skandali była
      upadłość w lipcu 1997 roku spółdzielni "Zrąb". Skutkiem ośmiu lat działalności
      było 40 mln długów i 1200 rodzin na lodzie. Spółdzielnia zdołała wybudować tylko
      150 mieszkań. Kłopoty zaczęły się, gdy "Zrąb" wpłacił w 1991 roku pół miliona
      dolarów na konto amerykańskiej spółki Inter Continental Development Group z
      Florydy, na domki, które nigdy z Ameryki nie nadeszły. Mimo, że w 1992 roku
      stało się jasne, że zostali "orżnięci" nadal przyjmowali zapisy na amerykańskie
      domki. 190 z 300 obiecanych domków miało stanąć pod Jabłonną we wsi Skierdy.

      Prawdziwa draka wyszła ze spółką developerską "Draczer", która w 1994 roku
      rozpoczęła budowę osiedla szeregowców Viking przy trasie Toruńskiej na
      warszawskim Bródnie. Spółka miała rekomendacje renomowanego amerykańskiego banku
      PAM-Banku. Zabezpieczeniem zaciąganych kredytów była ziemia pod osiedlem. Jednak
      noga się powinęła firmie. Koszty rosły, roboty się ślimaczyły a na końcu okazało
      się, że udziałowcem w firmie jest pruszkowski mafiozo "Kwiatek". Z pięciu
      planowanych osiedli powstały tylko dwa, a paruset klientów straciło znaczne
      wkłady sięgające kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Sąd w 1999 roku ogłosił
      upadłość spółki, zadłużonej na 7 mln dol. Odzyskane pieniądze ze sprzedanej
      ziemi poszły... na spłatę zobowiązań m.in. banku gwarantującego, a ludzie
      zostali z figą w garści. Były przedsięwzięcia z góry skalkulowane jako przekręt.
      Tak było ze spółką "Arkadia" założoną w Puławach. Ogłosiła ona dwa przetargi na
      dostawę stolarki okiennej, zebrała wadium od kilkudziesięciu firm i w dniu
      rozstrzygnięcia przetargu... w 2000 roku właścicielka zniknęła. Firma
      wynajmowała lokal w siedzibie warszawskiego BetonStalu. Do dziś prokuratura
      szuka właścicielki, która - jak się okazało - kupiła firmę z kontami i
      telefonami... na ukradziony dowód.

      Podobnie było z Luxdom MMB, lublinianki Magdaleny Bandury - zamieszkałej w
      Kanadzie. Zamierzała zbudować osiedle z 333 mieszkaniami. Inwestycję
      uwiarygodnił nawet PKO BP, który miał zarządzać pieniędzmi przyszłych lokatorów
      - zgromadzonymi na specjalnym koncie. Tylko zaliczki po 2 tys. złotych wpłacano
      na konto spółki. Po zebraniu gotówki... pani Bandura zniknęła. Czy jest sposób
      na aferzystów? - Jest - twierdzi Janusz Zalewski, prezes zarządu Krajowego
      Związku Pracodawców Budownictwa - Przygotowaliśmy wspólnie z pos. Zbigniewem
      Janowskim (
      • jefimik Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 31.12.05, 10:52
        Nabici w szklane domy
        Tygodnik "Wprost", Nr 1081 (17 sierpnia 2003)

        Co druga firma budowlana naciąga klientów!

        Co robi szef firmy developerskiej przed rozpoczęciem budowy? Sporządza listę
        krajów, z którymi Polska nie ma umowy o ekstradycji. Taka anegdota krąży w
        środowisku budowlańców. Nie bez powodu. Branża budowlana w Polsce to raj dla
        oszustów i amatorów chcących spróbować sił w biznesie. Każda większa budowa to
        kilkadziesiąt milionów złotych gotówki, tym łatwiejszej do zgarnięcia, że
        większość Polaków, nabywając mieszkania, wykazuje się nieprawdopodobną wręcz
        naiwnością: nie czyta dokładnie umowy z warunkami kupna, nie sprawdza
        wiarygodności firmy ani jej kondycji finansowej. Zdarza się, że klienci wpłacają
        na wstępie całą kwotę za mieszkanie, które ma powstać za kilka lat. - Niekiedy
        ludzie więcej czasu poświęcają na kupno telewizora wartego 2 tys. zł niż
        mieszkania, które kosztuje 200 tys. zł - zauważa prof. Witold Werner, ekspert
        rynku nieruchomości.
        Tysiące osób już straciły oszczędności całego życia w wyniku nieudolności albo
        oszustw zarządów firm developerskich i spółdzielni mieszkaniowych. W ubiegłym
        roku zbankrutowała co dwudziesta firma budowlana. Trzech spośród dziesięciu
        developerów ma poważne kłopoty finansowe. Z kolei pewna część nieźle
        prosperujących przedsiębiorstw uzyskuje dobre wyniki właśnie dlatego, że naciąga
        klientów. Najczęściej spotykane kanty to zwiększanie kosztów budowy już po
        podpisaniu umowy, budowanie z tańszych materiałów, niż zapowiadano w ofercie,
        zarządzanie wybudowanym osiedlem na przykład przez rok, podczas którego czynsz
        zostaje znacznie zawyżony. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów o oszukiwanie
        klientów przy podpisywaniu umów oskarżył 72 developerów (40 proc. badanych) i 25
        spółdzielni (19 proc. badanych). Gdyby zsumować liczbę oszustw dotyczących umów
        i wypadki niesolidnego wykonania mieszkań, okazałoby się, że wątpliwości budzi
        działalność co drugiej polskiej firmy budowlanej! Na podstawie skarg klientów i
        raportu UOKiK "Wprost" radzi, których developerów unikać.

        Osiedla widma
        - Straciłem 160 tys. zł przez zarządzających moją spółdzielnią - denerwuje się
        Grzegorz Dzieniowski, niedoszły właściciel mieszkania w Spółdzielni
        Mieszkaniowej Targówek w Warszawie. Podobne straty poniosło kilkadziesiąt innych
        osób. Domy miały powstać przy rogu ulic Świętego Wincentego i Biruty, tuż przy
        rondzie Żaba. Zakończenie inwestycji zapowiadano na przełom 1999 i 2000 roku. Do
        dzisiaj spółdzielnia nic nie zbudowała, a jej zarząd zniknął. - Zgłosiłem razem
        z innymi członkami spółdzielni sprawę do prokuratury, ale nie łudzę się, że
        odzyskam pieniądze - mówi zrezygnowany Dzieniowski.
        Wyjątkowo naiwny był pewien mieszkaniec Krakowa, który wpłacił 146 tys. zł na
        mieszkanie w firmie Budco z Krakowa. Luksusowe bloki miały powstać przy ulicy
        Radzikowskiego. Skończyło się na postawieniu fundamentów. Prezes spółki Ryszard
        K. za wpłaty klientów (w sumie ponad 20 mln zł) zafundował sobie luksusowe
        samochody i nieruchomości. Znacznie mniejsze potrzeby miał Eugeniusz B., prezes
        firmy developerskiej Accord z Krakowa, który wyłudził od klientów 750 tys. zł.
        Dodatkowo z kasy firmy wziął sobie 200 tys. zł. Pozostałe pieniądze wystarczyły
        na wykończenie trzech z dziesięciu budynków, które miały powstać. Na 8 mln zł
        oszukała 340 klientów warszawska spółka Fri Dom. Oferowała mieszkania w
        atrakcyjnych dzielnicach Warszawy (m.in. w Wilanowie). Inwestycja ograniczyła
        się do wykopania w ziemi dużego dołu. Stołecznym hitem wśród developerskich afer
        była sprawa grupy kapitałowej War-Invest. W wyniku działalności War-Investu
        poszkodowanych zostało ponad 900 rodzin, m.in. osoby, które zapłaciły za
        mieszkania w osiedlu budowanym przy zbiegu ulic Rembielińskiej i Wyszogrodzkiej
        (do dziś okolicznych mieszkańców straszy pozostały tam nie wykończony kompleks
        handlowo-mieszkaniowy).

        Amatorzy godni zaufania amatorów
        Do stawiania domów biorą się nie tylko oszuści, ale i ludzie niekompetentni.
        Firma CT Budowlana nie poradziła sobie już z pierwszą inwestycją, osiedlem
        Kryształowa w Gdańsku. - Wiedzieliśmy, że to nowa firma, bez doświadczenia, ale
        liczyliśmy, że z tego powodu będzie się wyjątkowo starać, by pozyskać zaufanie -
        mówi Bożena Kutek, klientka początkującego developera, która w kwietniu 2000 r.
        wpłaciła mu pełną(!) kwotę za mieszkanie, którego cena wynosiła 126 tys. zł. W
        trakcie budowy developer (obecnie w stanie upadłości) przestał spłacać pożyczki
        bankom kredytującym inwestycję, a one postanowiły odzyskać swoje pieniądze od
        mieszkańców. Bożenie Kutek zaproponowano, by dopłaciła 76 tys. zł do już raz
        kupionego mieszkania...
        Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Borant zaufało 120 osób, które wpłaciły 30
        proc. wartości mieszkań (średnio po 60 tys. zł). - Zdawałem sobie sprawę, że
        spółdzielnia jest nowa - mówi Marcin Sobótka, jeden z poszkodowanych. - Prezes
        zapewniał nas jednak, że dostał preferencyjny kredyt z Krajowego Funduszu
        Mieszkaniowego i ma za co kontynuować budowę - dodaje. Okazało się, że kłamał.
        Krajowy Fundusz Mieszkaniowy odmówił pożyczenia pieniędzy m.in. ze względu na
        zbyt małe doświadczenie firmy. Budowa została wstrzymana, a klienci spółdzielni
        do dzisiaj nie zobaczyli swoich pieniędzy.
        Developerem postanowił zostać specjalizujący się w budownictwie przemysłowym
        Mostostal Gdańsk. Efekt? 37 osób straciło od 60 tys. zł do 200 tys. zł. Osiedle
        miało powstać w Ujeścisku, dzielnicy Gdańska. - Dałem się nabrać na znaną nazwę
        - przyznaje Robert Woźny, który stracił 67 tys. zł. Pieniądze od Mostostalu
        odzyskała tylko jedna osoba - pracownica miejscowego urzędu skarbowego.

        A mury runą...
        "Teraz idziemy prostować ściany" - mówi robotnik do kolegi w serialu Stanisława
        Barei "Alternatywy 4". Krzywe mury budowali jako pracownicy państwowego
        przedsiębiorstwa, a potem prostowali je na prywatne zlecenia lokatorów. Dziś,
        mimo zmiany systemu, w budownictwie wiele rzeczy zostało po staremu.
        - Nie było nas półtorej godziny w domu. Kiedy wróciliśmy, okazało się, że część
        sufitu leży w dużym pokoju na podłodze - opowiadają Rafał Koper i Zofia
        Kobiałka, którzy kupili mieszkanie na osiedlu Jerozolimskie w Warszawie od JW
        Construction (największej firmy developerskiej w stolicy, powstałej w 1993 r.).
        Firma przysłała komisję, która potwierdziła, że budowa była źle wykonana, a w
        protokole napisała, że przebywanie w mieszkaniu zagraża życiu i zdrowiu. Walący
        się sufit nie jest jedyną atrakcją, jaką developer zafundował klientom. JW
        Construction źle skonstruował studzienki odpływowe. Podczas większego deszczu
        osiedle zamienia się w jezioro.
        - Dach przecieka, rury w mieszkaniu są z gorszych materiałów, niż obiecał w
        umowie developer, użyto też tańszych materiałów do ocieplania, fundamenty
        nasiąkają wodą - wylicza usterki Mariusz Osowski z Lublina, który kupił
        mieszkanie w firmie In-Co. - Kupiłem mieszkanie w Mirabudzie. Zgodnie z umową
        przedwstępną, firma miała wyburzyć jedną ścianę. Nie zrobiła tego przez miesiąc
        - opowiada Piotr Kafel z Krakowa. - Krzywe ściany z zaciekami to przy tym
        drobiazg - dodaje. Sławomir Hardy skarżył się JW Construction na pęknięcia w
        ścianie i głośne wentylatory, których nie można wyłączyć. - Reklamacje
        odrzucono, przy czym pracownicy firmy nie zjawili się nawet, by obejrzeć ściany
        - mówi. Hardy kupił mieszkanie od JW Construction tylko dlatego, że obiecano mu
        lokal wybudowany w 2002 r. Sprzedano mu mieszkanie z listopada 2001 r. - Z tego
        powodu nie mogę skorzystać z ulgi odsetkowej. Straciłem ponad 30 tys. zł -
        skarży się Hardy.

        Skubani klienci
        "Płacisz za to, co dostajesz" - mówi angielskie przysłowie. Dla Polaków
        kupujących mieszkania najważniejsza jest cena. Firmy budują je byle jak,
        wychodząc z założenia, że większość klientów kupuje mieszkanie raz w życiu, więc
        nie boją się ich odejścia do konkurencji, kary, na którą zwykle rynek skazuje
        nierzetelne przedsiębiorstwa. Niska cena mieszkań lub domów zwykle oz
        • jefimik Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 31.12.05, 10:57
          Nabici w szklane domy
          Tygodnik "Wprost", Nr 1081 (17 sierpnia 2003)

          Skubani klienci
          "Płacisz za to, co dostajesz" - mówi angielskie przysłowie. Dla Polaków
          kupujących mieszkania najważniejsza jest cena. Firmy budują je byle jak,
          wychodząc z założenia, że większość klientów kupuje mieszkanie raz w życiu, więc
          nie boją się ich odejścia do konkurencji, kary, na którą zwykle rynek skazuje
          nierzetelne przedsiębiorstwa. Niska cena mieszkań lub domów zwykle oznacza, że
          wykorzystano przy ich budowie gorsze materiały lub zatrudniano tańszych (ale
          niewykwalifikowanych) pracowników, wreszcie budowano szybko i byle jak.
          Bardzo prawdopodobne jest również to, że po podpisaniu umowy wstępnej cena
          taniego mieszkania będzie rosła. Taką taktykę developerzy nazywają "skubaniem".
          Mieszkanie kosztuje co prawda 2 tys. zł za metr kwadratowy, ale... później
          należy zapłacić za drzwi do domu, drzwi do garażu, wymianę wentylatorów, wymianę
          rur, wymianę armatury, podłączenie anteny telewizyjnej itp.
          Coraz częściej ludzie, nim kupią mieszkanie, dokładnie sprawdzają developera, na
          przykład korzystając z usług wywiadowni gospodarczych. Naiwnych wciąż jednak nie
          brakuje. To dziwne, że ostrożniejsi jesteśmy przy kupowaniu lodówki, komputera
          czy samochodu niż mieszkania, które ma nam służyć nawet kilkadziesiąt lat i
          pochłania oszczędności z wielu lat pracy. Warto poświęcić odrobinę czasu, by nie
          zostać kolejnym nabitym w szklane domy.

          Aleksander Piński
          Jan Piński
          Współpraca: Sergiusz O. Sachno
          • natasha261 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 02.01.06, 07:33
            Dziękuję ze komentarze, troche jednak odbiegły one od tematu. Dla Wszystkich
            którzy tak postuluja za "widziały gały co braly" ilu z Was zanim kupilo
            mieszkanie wzięło metr i zmierzyło działkę na którą składa się blok budowany
            przez dewelopera? A własnie, kazdy dokładnie sprawdzał i oglądal swoje
            mieszkanie i to co jego dotyczy, widział całą działkę ogrodzaoną murem wokół
            bloku, słyszał zapewnienia dewelopera że to nasz teren, widział projekt, plany.
            Ilu z Was by to zrobiło?
            Dzieki Waszej pmocy poszperałam troche i sprawa ma się tak:
            24.11. oddano budynek do użytkowania ( cała działka przed podziałem więc z
            parkingiem)
            09.12 podzielono dzaiłkę
            30.12 pierwszy akt notarialny
            I co wy a to?
            • kaja99 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 02.01.06, 09:10
              natasha261 napisała:
              >Dla Wszystkich
              > którzy tak postuluja za "widziały gały co braly" ilu z Was zanim kupilo
              > mieszkanie wzięło metr i zmierzyło działkę na którą składa się blok budowany
              > przez dewelopera?

              Podzielam Twój pogląd. Czasami jest tak, że sam klient się niemal prosi, by go
              oszukać; często jednak jest bezradny. Nie możliwości, aby zawsze ustrzec się
              przed oszustwem.
              Nie wiem na jakim etapie jest nowa budowa, niemniej proponuję jak naszybciej
              zadziałać w kierunku jej kontroli i poinformowania, że "Wasz" teren został
              teraz przydzielony do nowej inwestycji.
            • waiter22 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 02.01.06, 16:06
              Myśle, że warto ze sprawą pójść do prawnika.
              Ja przerabiam podobny temat:
              Developer w przedwstępnych umowach sprzedaży zobowiązał się sprzedać mieszkania
              wraz z udziałem w działce o pow. ok. 20 a. Nastepnie dokonał podziału tej
              działki i zmniejszył ją o ok. 3 a. Przy umowach przyrzeczonych mało kto to
              zauważył (ok. 50 mieszkań) a na dodatek wpisał sobie, że umowa ta jest
              realizacją umowy przedwstępnej. Kilku osobom, które zauważyły stratę zwrócił
              trochę pieniędzy (wyliczyły sobie wartość ich udziału w działce 3 arowej).
              Jeden zaparł się, że chce całą kwotę - ok. 3000 zł, spisał umowę w formie aktu
              notarialnego, ale wyrzucił zapis o realizacji tej umowy jako umowy
              przedwstepnej. Kilka dni temu sprawa trafiła do sądu grodzkiego - moim zdaniem
              deweloper przegra - i czekam na rozstrzygnięcie. Być może trochę poczekam
              znając szybkość postepowania sądowego, ale kolesiowi bardziej chodzi o zasadę
              niż o pieniądze...
    • natasha261 Re: oszukani przez dewelopera, pytanie do ekspert 03.01.06, 08:58
      O i to jest podobna sprawa, tylko że u nas, zmienijszenie działki spowodował
      dodatkowo, brak wymaganego dla nowych budynków parkingu - zgodnie z
      rozporządzeniem ministra. I tu by pomóc mógł ktos kto zna dobrze Prawo
      Budowlane - jak mozna zatwierdzić projekt podziału działki, który pozbawia
      jedną z nieruchomości miejsc postojowych?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka