bmc3i
20.02.25, 21:39
Putin osiąga właśnie swój strategiczny cel nad którym od dziesiątek lat pracował - spowodowanie wielkiego pęknięcia w NATO. Nie udało mu się spowodować tego "pracując nad Europą", osiągnął jednak sukces pracując na odcinku amerykańskim.
Wygląda na to że jesteśmy świadkami wielkiego pęknięcia miedzy Europą, a USA. Na ile trwałego - czy jedynie do końca kadencji Trumpa, czy też na dziesięciolecia, to się dopiero okaże. Pisząc jednak z zachodniej strony Atlantyku, wygląda na to że właśnie następuje to co nie wydarzyło się nigdy od 1945 roku, od słynnej stalinowskiej "deklaracji III wojny światowej".
Europa znalazła się w sytuacji osamotnienia. USA zaś są w procesie pozbywania się na własne życzenie "najważniejszego sojuszu w amerykańskiej historii", jak w 2018 nazwały go komisje spraw zagranicznych i obrony US Kongresu.
W tej sytuacji Europa nie będzie miała żadnego wyboru, pozostając samotnie przeciw uzbrojonej w 10 000 głowic termojądrowych Górnej Wolcie z rakietami, tylko wziąć sprawę własnej obrony we własne ręce. Wziąć we własne ręce, całkiem dosłownie. Być może także z rozbudową europejskich arsenałów nuklearnych, nie tylko brytyjskich i francuskich, lecz także nowych krajów europejskich. Przewiduję zresztą, że doprowadzi to do upadku systemu układów o nieproliferacji broni jądrowej.
Mam jednak nadzieję, że doprowadzi to przede wszystkim do integracji europejskiego systemu obrony, utworzenia jakiegoś EATO, europejskich sił zbrojnych z jednolitym europejskim dowództwem politycznym i przede wszystkim wojskowym. USA zaś staną się rywalem dla Europy, jak Chiny - póki Chiny nie zajmą otwarcie wrogiego stosunku do USA, wtedy Henryk IV zostanie zmuszony do udania się do Kanossy.