Dodaj do ulubionych

lajtowo: najgłupsza idea wojskowa

19.02.06, 19:43
proponuję plebiscyt z lekkim przymrużeniem oka na najgłupszą konstrukcję lub
koncepcję wojskową. mogą być koncepcje strategiczne (przełamywanie frontu
zachodniego kawalerią w I wś np. - ktoś tak planował w całkiem zaawansowanej
fazie wojny, ale nie znam szczegółow), może być sprzęt, albo jakikolwiek inny
pomysł związany z wojskiem. punkty za:
- głupi wygląd
- sprzeczność ze zdrowym rozsądkiem
- anachroniczność
- potencjał niszczycielski, szczególnie dla własnych wojsk

(tak naprawdę nie będę przydzielał punktów, nie czuję się kompetentny. ale
zróbmy taki ouwerwju :)

na początek ze swojej strony proponuję rosyjski czołg "Car":
www.nemo.nu/ibisportal/5pansar/5sidor/5bilder/tzartank.jpg
Obserwuj wątek
    • czescjacek Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 19.02.06, 19:46
      aha, jeśli ideę wprowadzono w życie to tym lepiej :)
      • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 19.02.06, 20:09
        W I WŚ Francuzi wprowadzili ...indywidualne opancerzenie żołnierza idącego(
        trudno to tak nazwac!:))do ataku! Stożkowaty kadłub z dziurą na karabin z
        przodu i dwoma kułkami po bokach! Żołnierz kladł się do "tego" i żeby się
        poruszac odpychał nogami!:)
        -Pozdrawiam!
        • maxikasek Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 21.02.06, 18:43
          to był pomysł "czołg dla każdego żołnierza" powstało kilka prototypów :-)
        • jaceq Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 20:31

          > dwoma kułkami po bokach!

          Cholerrrnie dłuuugo zastanawiałem się co to są te "kułki".
          ____
      • arius5 tu nawet dosc udana makieta "Cara" 22.02.06, 00:51
        home.1asphost.com/homespunmagixx/TzarTank/tzar.htm
      • iluminacja256 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 13:09
        A propo`s tego czolgu rosyjskeigo:) Chciałam poinformowac , ż ebardzo podobne
        cudo alianci meili an wyposażeniu w Normandii!!! I nawet zostało użyte
        doprowadzając do kilku rannych ..wśród swoich. Nie byl to jednak czolg , a
        jakaś machina , która się tak toczytła, z e nie można było nad jej kierunkiem
        zapanować i stąd problemy;))))))))))))
      • mfaza1 tytuł pracy doktorskiej 25.02.06, 16:22
        jeden major WP napisał pracę doktorską o tytule:
        "Specyfika kroku defiladowego w terenie podmokłym"
        Życzę miłego defilowania po bagnach :-)
    • roman_g_love Pierwsze miejsce dla mnie :P 19.02.06, 20:17
      www.wp.mil.pl/strona.php?idstrona=5&idn=1_2_2
      Nawet mi sie nie chce liczyć ale i tak za dużo ich :/
      • axx61 Re: Pierwsze miejsce dla mnie :P 19.02.06, 21:30
        Nie to nie wszystko. Zapomniales dodac Duszpasterstwo WP z naszymi kapelanami.
        • axx61 Re: Pierwsze miejsce dla mnie :P 19.02.06, 21:36
          Ale tak w ogole to nie istnieja zadne zwariowane pomysly czy ideje. Wszystko
          zalezy od sytuacji i posiadanych srodkow. Tonacy brzytwy sie chwyta zatem
          zawsze bedzie sieganie po niekonwencjonalne rozwiazania i to nie tylko w
          wojskach ale takze w zyciu publicznym.ekonomii czy przemysle. Z perspetywy
          czasu te pomysly wydaja sie moze nawet i glupie ale gdy one sie tworzyly nikt
          zazwyczaj o tym nie mowil. Wymienie tutaj kamikadze,stan
          wojenny,prywatyzacja,bezrobocie,wyprawa do Iraku po zlote runo,udzial w tarczy
          a moze na tarczy i wiele innych.
    • aroden jedna z glupszych byl betonowy wal 19.02.06, 21:38
      Na zachodniej granicy Niemiec od Belgii az do Renu.

      Budowany 2 lata (1943-44)

      Mial zatrzymac amerykanskie czolgi.

      Amerykanie podciagneli ciezka artylerie,
      ta zrobila wyrwy w tym wale w ciagu JEDNEGO DNIA i czolgi sobie
      spokojnie przez te wyrwy przejechaly.

      • maxikasek Re: jedna z glupszych byl betonowy wal 21.02.06, 18:58
        "aroden napisał:

        > Na zachodniej granicy Niemiec od Belgii az do Renu.
        > Budowany 2 lata (1943-44)
        > Mial zatrzymac amerykanskie czolgi.
        > Amerykanie podciagneli ciezka artylerie,
        > ta zrobila wyrwy w tym wale w ciagu JEDNEGO DNIA i czolgi sobie
        > spokojnie przez te wyrwy przejechaly.

        Linia Zygfryda była budowana w latach 1936-37 potem rozbudowano w latach 43-44. Skłądała się z zapór ppanc, bunkrów , umocnionych wsi itp. Walki trwały od września 1944 do marca 1945.
        • 1410_tenrok Re: jedna z glupszych byl betonowy wal 22.02.06, 12:52
          Co gorsza. Było to najstraszliwsza kleska amerykanska. Walki na linii Zygfryda
          w miejscu zwanym Las Huertgen (niemiecka nazwa Bitwa Wszystkich Swietych
          Allerheiligen Schlacht) o przełamanie pozycji, skonczyly sie zyskaniem 50 mil
          kwadratowych terenu kosztem 130.000 strat własnych (zabitych, rannych,
          zaginionych oraz kontuzjowanych przez odmrozenia ("Fox hole deseas") - to
          wiekszosc). Wału Zygfryda nie przelamano. Wiele lat nie pisano nic ani nie
          mowiono o tej probie przełamania fortyfikacji. Dopiero ostatnio ukazuja sie
          ksiazki na ten temat.
    • michalgajzler Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 19.02.06, 23:00
      Projekty myśliwców Lippisch'a P.12, P13a, P.13b. Pomysł z silnikiem
      strumieniowym, w którym paliwem miały być brykiety węglowe cokolwiek mnie
      rozbroił...
      c.d.n.
      • czescjacek Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 19.02.06, 23:17
        idea "myśliwców-pasożytów" przenoszonych jako własna eskorta przez bombowce też
        chyba raczej jako dość głupia się kwalifikuje
        • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 19.02.06, 23:24
          Tu bym jednak polemizował!:) O ile Amerykański "Goblin" czy dwa F-86(chyba? a
          może F-84?) połączone skrzydłami z bombowcem nie zdały żadnego egzaminu to
          Zwieno Wachmistrowa w wersji SPB to calkiem nie głupia sprawa! A i w czasie
          wojny się sprawdziło!:)
          -Pozdrawiam!
          • czescjacek Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 19.02.06, 23:44
            nie słyszałem o tym - masz gdzieś jakieś info???
            • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 19.02.06, 23:48
              Poszukaj w archiwum!:) Była o tym cała dyskusja!:) Czaja zaczął!:)Chyba
              chodziło o I-16 albo o Ła-7!:)
              -Pozdrawiam!
              • tomek2048 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 00:49
                A propo radzieckich mysliwcow. LaGGi czyli lakierowana gwarantowana trumna.
                Produkowane w fabrykach mebli. Potrafily rozkleic sie w locie, albo tak
                nasiaknac woda ze nie ogly wystartowac.
                • czaja1 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 10:07
                  Przerabialiśmy temat z markiem boa poszukaj postu o ła 5 czy 7
                  Ponadto każdy miał inne wymiaray i inne osiagi:)

                  pozdro
          • speedy13 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 20.02.06, 09:37
            > Tu bym jednak polemizował!:) O ile Amerykański "Goblin" czy dwa F-86(chyba? a
            > może F-84?) połączone skrzydłami z bombowcem nie zdały żadnego egzaminu to
            > Zwieno Wachmistrowa w wersji SPB to calkiem nie głupia sprawa! A i w czasie
            > wojny się sprawdziło!:)

            He he gdyby w połowie lat 50-tych wybuchła wojna światowa to pewnie
            takie "zwieno" :) B-36/F-84 też by się sprawdziło. Toto było na uzbrojeniu,
            któreś tam skrzydło rozpoznania strategicznego mialo ich ze 20.
            Zwieno SPB było bardzo nowoczesnym wbrew pozorom pomysłem, tylko zrealizowanym
            dostępnymi wówczas prostymi środkami. Przecież i dzisiaj eksploatuje się
            starsze bombowce o niezbyt wysokich osiągach, które same nie dolatują
            bezpośrednio do celu, tylko z bezpiecznej odległości wystrzeliwują pociski
            kierowane. A że w latach 30-tych te pociski kierowane jeszcze za bardzo nie
            istniały, w ich roli wystąpiły bombowce nurkujące I-16SPB. No i teraz taki
            staroć jak TB-3 (280 km/h) nie musiał pakować się w silnie bronione strefy
            tylko z bezpiecznej odległości wypuszczał małe i szybkie SPB którym łatwo było
            przebić się do celu.
            I tak samo mniej wiecej funcjonował ten amerykański zestaw, cieżki bombowiec B-
            36 z podwieszonym pod kadłubem 1 F-84 (były też próby z podwieszaniem 3
            myśliwców, 2 pod skrzydlami tak jak pisał przedmówca), a konkretnie
            rozpoznawczym RF-84K czy J - bo to do rozpoznania oficjalnie sŁużyło - tyle że
            ów F-84 miał też normalny system nawigacyjno-celowniczy i zdolność do
            przenoszenia broni jądrowej. Można przypuszczać że w przypadku wojny
            funkcjonowałoby toto tak jak rosyjskie Zwieno wiele lat wczesniej. Z tą jedynie
            różnicą że F-84 mógł zadokować na pokładzie macierzystego bombowca, zaś SPB
            nie - po ataku wracały do bazy samodzielnie.
            Cała koncepcja zaś rozeszła się po kościach w związku z rozwojem pocisków
            kierowanych - one oczywiście istniały i w latach 50-tych tylko ich celność była
            znacznie gorsza w porównaniu z możliwościami załogowego bombowca w rodzaju tego
            RF-84. Potem się to poprawiło i nie trzeba już było tak kombinować.
            • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 20.02.06, 16:42
              Speedy13 nie chodziło mi o TEN zestaw tylko o próby jakie przeprowadzali
              Amerykanie z ciężkim bombowcem i dwoma myśliwcami połączonymi w ten sposób,że
              końcówki skrzydeł myśliwców były wsunięte w specjalne nisze w skrzydłach
              bombowca! Prawy myśliwiec miał końcówkę lewego skrzydła wsuniętą w prawe
              skrzydło bombowca a lewy prawą końcówkę w lewe skrzydło bombowca! Nie pamiętam
              dokładnie ale chyba po za próby "toto" nie wyszło?!
              -Pozdrawiam!
              • speedy13 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 21.02.06, 08:58
                > Speedy13 nie chodziło mi o TEN zestaw tylko o próby jakie przeprowadzali
                > Amerykanie z ciężkim bombowcem i dwoma myśliwcami połączonymi w ten sposób,że

                Szczerze mówiąc nie znam szczegółów jak to było dokładnie zamocowane. Wydawało
                mi się że to fragment tych samych prac. B-36 miał spory udźwig, rzędu 40 ton,
                jak zainstalowano mu ten jeden myśliwiec pod kadlubem to został jeszcze spory
                zapas. Więc próbowano podczepić jeszcze dwa pod skrzydłami ale to faktycznie
                poza próby nie wyszło.
                Tu była trochę inna skala problemu niż w przypadku TB-3/I-16 które miały w
                miarę zbliżony zasięg (tzn. bombowiec mial oczywiście wiekszy ale tego samego
                rzędu). Więc dokowanie można było sobie odpuścić i tylko tak planować misję by
                I-16 miały dokąd wrócić. Dokowanie jest strasznie trudne, jakkolwiek Rosjanie
                też z nim eksperymentowali, ale Zwieno SPB nie miało tej opcji. A Amerykanom
                chodziło o rozpoznanie strategiczne; B-36 miał zasięg nawet nie wiem jaki, ale
                z 10-15 tys. km zapewne, tego rzędu, a odrzutowy mysliwiec może ze 2000. Więc
                istniała konieczność żeby po zakonczeniu misji wrócił on na pokład B-36 i
                zadokował. I przypuszczam ze dla myśliwców na końcach skrzydeł byłoby to
                okropnie trudne.
                • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 21.02.06, 09:19
                  To o czym Pisałeś to jest inny projekt!:) B-36 miał specjalną konstrukcję
                  wysuwaną z miejsca gdzie wcześniej była normalna komora bombowa! Tak to
                  wyglądało jak dzisiejsza belka do podwieszania uzbrojenia!I na tej belce wisiał
                  sobie ten F-84!:) A to o czym ja pisałem to o ile dobrze pamiętam był
                  przerobiony albo B-29 albo B-32 Dominator!:)
                  -Pozdrawiam!
                  • speedy13 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 21.02.06, 19:22
                    Masz rację - to było co innego, projekt Tom-Tom. Z początku nosicielem był B-
                    29, później B-36. Faktycznie myśliwce F-84 zacumowane były za końce skrzydeł.
                    Nie wiem czy goście nie wiedzieli o wirach brzegowych na końcu płata, czy
                    uważali że są mało istotne, w każdym razie z uwagi na te wiry manewr cumowania
                    był koszmarnie trudny. A na zacumowany już myśliwiec działały ogromne siły,
                    jeden taki odłamal się kiedyś nawet w locie od B-29, jakkolwiek skonczyło się
                    to w miare dobrze (oba samoloty wylądowały, nie było ofiar) to jednak stało się
                    jasne że nie tędy droga.
                • ss85 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 15:01
                  Ja bym polemizował z tym planowaniem misji tak, żeby I-16 miał gdzie i jak wrócić. Gdzie jak gdzie, ale w ZSRR nikt się takimi głupotami jak los pilota i maszyny (zresztą deczko przestarzałej i przeznaczonej do wycofania z użycia/zastąpienia przez MiGa-3, wspomnianego ŁaGGa czy też Jaka-1) nie przejmował. To nie byłyby misje samobójcze, ale straty duże, planowane i wliczone w koszty.
                  P.S. Co sądzicie o He 111 Zwilling (czy jakoś tak), 5-ciosilnikowy holownik szybowców? Paskuda jakich mało;)
                  • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 15:07
                    Z tym wycofywaniem to też różnie bywało!:) I-16 Typ 24 i I-16 Typ 29 latały na
                    Dalekim Wschodzie jeszcze w 1944 roku!:) A co do misji Zwiena SPB Wachmistrowa
                    to były bardzo dobrze planowane i piloci nie ponieśli strat w żadnej!:)Co
                    do "latajacych dziwolągów" to dorzuc jeszcze Messerschmitta Bf-109Z czyli dwa
                    Bf-109 zrobione na "Twin Mustanga"!:)
                    -Pozdrawiam!
                    • jaceq A jeszcze bardziej mnie rozbawiło,... 23.02.06, 16:40
                      ...że Bf-109Z jest "dziwolągiem", a "Twin Mustang" - już nim nie jest. ;)

                      marek_boa napisał:
                      > Co do "latajacych dziwolągów" to dorzuc jeszcze Messerschmitta Bf-109Z czyli dwa
                      > Bf-109 zrobione na "Twin Mustanga"!:)
                      ____
                      • marek_boa Re: A jeszcze bardziej mnie rozbawiło,... 24.02.06, 00:03
                        A czy ja tam coś napisałem ,że " Twin Mustang" dziwolągiem nie był??? Jeszcze
                        Włosi "coś" tam zrobili podobnego ale nie bardzo pamiętam jak to się
                        nazywało,chyba Breda 89 albo 91, ale pewny nie jestem!:(
                        -Pozdrawiam!
        • o333 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 20.02.06, 10:33
          hmm coś mi świta że japończycy mieli podwieszane pod bombowce coś w rodzaju
          smolotu-rakiety kierowanej z napędem odrzutowym ktory działał kilka sekund i był
          kierowany przez człowieka :P no i cały wyłądowany TNT
          • speedy13 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 20.02.06, 12:24
            A i owszem, bomba kierowana Ohka (samobójcza). Na szczęście niezbyt wiele ich
            użyto.

            Zaś w temacie: osobiście za dość idiotyczne uważam te pomysły z dziedziny tej
            pożal-się-Boże-bioniki z lat 30-tych i 40 ub.w. - tresowane psy do niszczenia
            czołgów, nietoperze lub gołębie jako latające bomby (no, bombki powiedzmy :) )
            i inne takie tam.
            • wladca_pierscienii Re: Oka, Baka i 21.02.06, 09:01
              speedy13 napisał:

              > A i owszem, bomba kierowana Ohka (samobójcza). Na szczęście niezbyt wiele ich
              > użyto.
              >
              > Zaś w temacie: osobiście za dość idiotyczne uważam te pomysły z dziedziny tej
              > pożal-się-Boże-bioniki z lat 30-tych i 40 ub.w. - tresowane psy do niszczenia
              > czołgów, nietoperze lub gołębie jako latające bomby (no, bombki
              powiedzmy :) )
              > i inne takie tam.

              Japończycy nazywali to chyba Oka a Amerykanie Baka (głupia bomba)
              Ale to byłą konsekwencja stosowania ataków kamikadze
              Używano do nich z reguły przestarzałych typów samolotów.
              Oka miała być tanim samolocikiem który miał je zastąpić.

              O ile pamiętam to pewną inspiracją było zapoznanie się przez Japończyków z
              niemieckimi planami użycia V1 jako samolotu samobójczego.
              Niemcy mieli taki pomysł, ale że wyszli z tym w drugiej połowie wojny, to
              zgłosiło się zaledwie 70 ochotników (chyba większość tych, co chcieli zginąć za
              firera, już zginęła :-) )
              • speedy13 Re: Oka, Baka i 21.02.06, 09:10
                > O ile pamiętam to pewną inspiracją było zapoznanie się przez Japończyków z
                > niemieckimi planami użycia V1 jako samolotu samobójczego.

                Spotkałem się z twierdzeniem że niemieckie projekty nie były bronią stricte
                samobójczą, po nakierowaniu samolotu na cel pilot miał się katapultować w
                ostatniej chwili. Nie sądzę oczywiście by prawdziwy aryjski heros odrzucił
                okazję bohaterskiej śmierci za swojego Wodza :) Niemniej od strony technicznej
                nie jest to niemożliwe, Niemcy dysponowali już wówczas technologią foteli
                wyrzucanych i zastosowali je w kilku samolotach (Do-335, He-219...)
                • marek_boa Re: Oka, Baka i 21.02.06, 09:40
                  Wszystko pięknie ładnie tylko NIKOMU nie udało się przeżyc takiego
                  katapultowania!:) Fieseler Fi-103b czyli V-1 z pilotem została przetestowana do
                  końca tylko w lotach na holu za samolotem bombowym!:) Wszystkie loty z
                  włączonym silnikiem i próby katapultowania kończyły się śmiercią oblatywacza!
                  Tak jak większośc prób samolotu rakietowego Bachem Natter! Start z pionowej
                  wyrzutni zazwyczaj kończył się złamaniem kręgosłupa przez pilota! A
                  Messerschmitt Me-163A Comet? W razie nieudanego lądowania i uszkodzenia
                  zbiorników z paliwem pilot pomimo specjalnego kwasoodpornego kombinezonu był
                  ROZPUSZCZANY w ciągu 2 minut przez wyciekające paliwo! Jedyne fotele wyrzucane
                  Niemieckiej konstrukcji jakie ponoc zdały egzamin to były te montowane na He-
                  219 Uhu! Pilot Dorniera Do-335 Pfeil miał i tak kłopoty z ratunkiem w razie
                  czego ze względu na tylny silnik!
                  -Pozdrawiam!
                  • speedy13 Re: Oka, Baka i 21.02.06, 10:04
                    > Wszystko pięknie ładnie tylko NIKOMU nie udało się przeżyc takiego
                    > katapultowania!:)

                    ?? Już w 1941 ktoś tam się katapultował z He-280 i przeżył jak najbardziej. A
                    chyba że masz na myśli katapultowanie z V-1 ale nie wiem czy takie próby w
                    ogóle były - chyba nie. W każdym razie zakres prędkości jest podobny więc chyba
                    nie byłoby większych problemów
                    • marek_boa Re: Oka, Baka i 21.02.06, 10:12
                      Chodziło mi właśnie o V-1! A szczegolnie o działanie silnika pulsacyjnego w
                      tym samolocie-pocisku!:)
                      -Pozdrawiam!
                  • jaceq Re: Oka, Baka i 22.02.06, 22:16

                    > końca tylko w lotach na holu za samolotem bombowym!:) Wszystkie loty z
                    > włączonym silnikiem i próby katapultowania kończyły się śmiercią oblatywacza!
                    > Tak jak większośc prób samolotu rakietowego Bachem Natter! Start z pionowej
                    > wyrzutni zazwyczaj kończył się złamaniem kręgosłupa przez pilota!

                    Myśliwiec przechwytujący von Brauna:

                    www.luft46.com/misc/vbi.html

                    www.luft46.com/jhart/jhhva-1.jpg

                    www.luft46.com/jhart/jhhva-2.jpg

                    ____
                    • marek_boa Re: Oka, Baka i 23.02.06, 00:02
                      Ale to nie o ten samolot chodziło!:) Tylko o konstrukcję firmy Bachem! Kilka
                      lotów na tym samolocie ,który został wyprodukowany w małej serii wykonano! A to
                      co Przytoczyłeś pozostało w fazie projektu!:)
                      -Pozdrawiam!
              • wladca_pierscienii Re: Oka, Baka 21.02.06, 11:24
                bomby Oka nie były głupie (PRZY ZAŁOŻENIU że mają być wykonywane ataki
                kamikadze)

                zaprojektowana jako jednorazówka (więć TANIA) konstrukcja z aluminium i
                drewna, "silnik" na stały materiał pędny

                w pobliże celu transportował bombowiec-nosiciel więc wyszkolenie pilota-
                samobójcy było TANIE

                solidny (900 kg) ładunek wybuchowy umieszczony w kadłubie ( a nie pod) przed
                kabiną pilota zmniejszał opór czołowy

                napęd odrzutowy pomagał przedrzeć się przez osłonę myśliwców
                • marek_boa Re: Oka, Baka 21.02.06, 16:34
                  Znaczy się chodzi ci oczywiście o napęd RAKIETOWY!:)
                  -Pozdrawiam!
                • speedy13 Re: Oka, Baka 21.02.06, 20:59
                  Przepraszam, ale ja tak Oki 11 (tej jedynej użytej bojowo) wysoko nie oceniam.
                  Wiem że nie każdy jest Lippischem i nie jest łatwo zbudować coś co się będzie
                  poprawnie zachowywać zarówno w locie ślizgowym przy 300 km/h jak i pędząc 1000
                  km/h z napędem rakietowym. Ale jednak dobrze byłoby chwilę pomyśleć. Oka 11
                  robi wrażenie jakby zbudowano ją z myślą przede wszystkim o wygodnym
                  podwieszaniu i obsłudze a to jak będzie latać miało znaczenie drugorzędne.
                  Zaczynając od tyłu naprawdę jest się do czego przyczepić:
                  -usterzenie: po co takie podwójne? Chyba tylko właśnie dla wygody podwieszania.
                  Ale podwójne usterzenie chyba nie bardzo nadaje się do szybkiego nurkowania.
                  Miał je prototyp Stukasa i rozwalił się. Miał konkurencyjny Arado 81 i omal się
                  nie rozwalił. Rosyjski Pe-2 uchodził za bardzo trudny w sterowaniu, szczególnie
                  w locie nurkowym siły na sterach były ogromne. I przypuszczalnie Oka nie była
                  wyjątkiem. Czemu nie zrobiono normalnego usterzenia? Jeśli faktycznie nie można
                  by zmieścić steru wysokości w komorze bombowca to można by zrobić składany
                  (Japończycy tak jak wszyscy użytkownicy lotniskowców umieli budować samoloty ze
                  składanymi skrzydłami, jaki problem zrobić składany ster?). Albo umieścić go na
                  dole, skoro Oka i tak nie miala lądować.
                  - skrzydła. Jak się robi dziwoląga co może mieć problemy ze statecznością, to
                  lepiej zbudować górnopłat, środek masy pod środkiem parcia będzie go troszkę
                  chocoaż stabilizował. Ale wtedy nie byłoby tak wygodnie toto podwieszać, z
                  częściowym zagłebieniem w komorze bombowca. Niemniej chociaż średniopłat można
                  było zrobić, a nie dolnopłat z bardzo dużym wzniosem skrzydeł żeby jednak tą
                  stateczność podnieść - coś takiego wcale nie musi się dobrze prowadzić.
                  - głowica bojowa. Rożne się spotyka w literaturze dane, moim zdaniem
                  najprawdopodobniejsze to masa całej głowicy 1200 kg, w tym 450 kg m.w. No i po
                  co taka wielka? Praktycznie każdy okręt, poza nowoczesnymi pancernikami, po
                  uderzeniu w pokład 500 kg bomby był co najmniej poważnie udzkodzony, jeśli nie
                  załatwiony na amen. Jasne że lepiej zrobić większe bum niż mniejsze ale za jaką
                  cenę? Masa Oki (2140 kg) powodowała że mógł ją przenosić tylko jeden seryjnie
                  budowany bombowiec, Mitsubishi G4M ("Betty"). W dodatku przekraczało to jego
                  maksymalny udźwig, w związku z czym samolot niosący Okę miał poważnie
                  ograniczone zdolności manewrowe i osiągi. Dodam jeszcze że z niektórych opisów
                  użycia Oki można wywnioskować że głowica nie zdetonowała prawidłowo, tylko się
                  wypaliła (deflagracja). Znacznie lepiej byłoby moim zdaniem zadbać o układ
                  inicjujący (zapalniki i detonator) a niekoniecznie o taką wielką głowicę. Nie
                  wprowazona już do walki Oka model 22 (pomijając pewne inne jej wady) miała
                  głowicę o masie 600 kg - od takiego ładunku też byłaby niezła demolka - a
                  ważyła niecale 1,5 t, przez co gama jej nosicieli byłaby znacznie szersza.
                  • marek_boa Re: Oka, Baka 21.02.06, 21:09
                    Pod tym względem oczywiście Masz rację!:) Ale były przypadki i chyba na tym
                    się wzorowali Japończycy,że Amerykański niszczyciel dozoru
                    radiolokacyjnego "przeżył" atak 6 czy 7 kamikaze,które w niego uderzyły! A
                    atakami Okh mieli wykańczac pancerniki i lotniskowce Amerykańskie! Po za tym
                    znamienna była prośba Amerykańskiego Dowództwa Floty o przydzielanie do
                    zespołów lotniskowców Angielskich okrętów ze względu na...opancerzony pokład
                    startowy! Amerykańskie lotniskowce pokłady startowe miały...drewniane,więc
                    uderzenie tylko jednego Kamikaze mogło wyłączyc okręt z linii! Po ataku na
                    Angielski lotniskowiec spychaczem usuwano "resztki"po Japońskim samolocie i
                    okręt był dalej sprawny!:)
                    -Pozdrawiam!
                  • czaja1 Re: Oka, Baka 23.02.06, 00:29
                    Co do głowicy w standardowej wersji oki - doczytałem się, że była to głowica torpedy (szukano czegoś dużego, standardowego i już produkowanego czyli jak mówili przedmówcy - taniego).
                    Pozdrawiam
                    • marek_boa Re: Oka, Baka 23.02.06, 00:35
                      Najprawdopodobnie była to głowica "Długiej Lancy" kal.609mm!
                      -Pozdrawiam!
                    • speedy13 Re: Oka, Baka 24.02.06, 09:10
                      > Co do głowicy w standardowej wersji oki - doczytałem się, że była to głowica
                      > torpedy (szukano czegoś dużego, standardowego i już produkowanego czyli jak

                      Hmm to mi się wydaje mało prawdopodobne. Większość źródeł podaje jednak że
                      głowica bojowa Oki ważyła okoŁo 1000-1200 kg. Nie było tak dużych ładunków w
                      torpedach. Nawet 500 kg trafiało się bardzo rzadko. Nie licząc Kaitena :) ale
                      to też był niestandardowy wynalazek a nie seryjna masówka.
                      Głowica torpedy za bardzo nie nadawałaby się do czegoś takiego. Z uwagi na
                      relatywnie małą prędkość torped głowice takie mają ekstremalnie cienkie
                      ścianki; do pocisku w rodzaju latającej bomby nie nadawałyby się zbytnio, bo
                      przy uderzeniu z prędkością kilkuset m/s byłoby duze prawdopodobieństwo (a w
                      zasadzie pewność :) ) że zanim zadziala zapalnik, głowica rozwali się i/lub
                      zacznie już wybuchać od uderzenia; a takie coś zazwyczaj kończyło się
                      nieprawidłową detonacją, częsciowym wypaleniem się m.w. generalnie znaczą
                      utratą skuteczności. Chyba żeby umieścić taką głowicę nie tak całkiem z przodu
                      (jak w V-1), dać porządny i szybki zapalnik (jak w V-1 :) ) ewentualnie
                      obudować jednak jakimś pancerzem...

                      BTW Kaiten (żywa torpeda) też się chyba łapie do tego wątku. Na co najmniej 57
                      ataków 1 (jedno) potwierdzone zatopienie, być może jeszcze kilka "trafień" z
                      mniejszymi skutkami (a tam głowica ważyła ponad 1500 kg, to jakie mogły być
                      mniejsze skutki?? ewidentnie coś nie halo z zapalnikiem/detonatorem, znane są
                      zdjęcia wyłowionego wraka Kaitena z rozerwaną częścią głowicową; a przecież
                      jakby prawidłowo wybuchła 1500 kg głowica, to raczej powinna się cała torpeda
                      sproszkować, a nie tylko żeby się przód urwał)
                      • marek_boa Re: Oka, Baka 24.02.06, 09:16
                        A co Powiesz na jednostki "Fukuruyja"(o ile dobrze pamiętam)? Nurek w
                        kombinezonie przykuty łańcuchem do dna z miną wytykową w ręce jako środek
                        zwalczania desantu morskiego?:)
                        -Pozdrawiam!
                        • speedy13 Re: Oka, Baka 24.02.06, 09:23
                          Albo Panzerfaust po japońsku :) - duży ładunek kumulacyjny z zapalnikiem
                          uderzeniowym, zamocowany na 1,5 m bambusowym kiju. Należało podbiec z tym do
                          czołgu i "dźgnąć" go niczym włócznią, z wiadomym skutkiem.
                          • marek_boa Re: Oka, Baka 24.02.06, 10:09
                            Były jeszcze motorówki samobójcze w Japonii i prawie samobójcze u Niemców!Ale
                            nazw nie pamiętam!:)
                            -Pozdrawiam!
                          • czaja1 Re: Oka, Baka 24.02.06, 23:56
                            speedy13 napisał:

                            > Albo Panzerfaust po japońsku :) - duży ładunek kumulacyjny z zapalnikiem
                            > uderzeniowym, zamocowany na 1,5 m bambusowym kiju. Należało podbiec z tym do
                            > czołgu i "dźgnąć" go niczym włócznią, z wiadomym skutkiem.

                            Dla mnie bomba (pierwszy raz spotykam się z włócznią ppanc. po japońsku).

                            Masz coś o stratach "wywołanych" tym sposobem??
            • ss85 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 15:07
              Większość Ohk zestrzelono razem z bombowcem-nosicielem, gdyż bombowiec "Betty" z tym ustrojstwem pod brzuchem był szczególnie ociężałym i powolnym celem, a USAAF miał miażdżącą przewagę w powietrzu. Nie bez znaczenia był też symboliczny wręcz zasięg Ohki.
      • tomek854 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 20:16
        Nie wiem, gdzie to widzialem, ale podobno przeprowadzono symulacje komputerowe i okazalo sie ze toto bylo by w stanie latac (choc w walce tak sobie by sie spisywalo).

        Prawda to?
    • adam_al Latający czołg 20.02.06, 10:13
      Antonow KT. Przepis: bierzemy czołg T-60 doczepiamy skrzydła i statecznik ... i
      mamy latający czołg.
      Pomysł przyznam nowatorski: ... wróg zbliżał się do naszych umocnień i wtedy
      nadleciały czołgi ... wrogie samoloty wykorzystały pobliską rzekę i oddaliły
      się na głebokości peryskopowej, piechota wycofała się na rakietowych
      rowerach ....

      www.unrealaircraft.com/roadable/pages/antonov_kt.php
      A.L.
      • marek_boa Re: Latający czołg 20.02.06, 16:51
        To był szybowiec ciągnięty przez samolot!:) Jeszcze była taka
        wersja "desantowego" TB-3 ,która miała podwieszoną tankietkę między kadłubem i
        silnikami!:) A dziwc się nie ma czemu! ZSRR przed II WŚ miał najwięcej
        jednostek powietrzno desantowych na świecie!:) Nie pamiętam już dokładnie ale
        chyba w 1936 roku na manewrach pod Kijowem JEDNORAZOWO zrzucono 36000 żołnierzy
        na spadochronach! To jakieś wsparcie im jednak było potrzene! Bo nie licząc
        broni osobistej i lekkich moździerzy mieli tylko pułkowe działa 76,2mm i
        działka pepanc 45mm!
        -Pozdrawiam!
        • marek_boa Re: Latający czołg 20.02.06, 17:00
          A co do...podwodnych samolotów to też nie Jesteś pierwszy!:)W latach 50-tych
          Amerykanie zbudowali prototyp takiego "cóś"!:) Samolot z napędem
          odrzutowym,który mógł się zanurzac na kilka metrów!:) Wodował i startował z
          wody na specjalnej płozie!:) W powietrzu latał dzięki silnikowi odrzutowemu a
          pod wodą pływał napędzany silnikiem strumieniowym(odrzut wody)!:)
          -Pozdrawiam!
          • speedy13 Re: Latający czołg 21.02.06, 09:05
            A co do...podwodnych samolotów to też nie Jesteś pierwszy!:)W latach 50-tych
            > Amerykanie zbudowali prototyp takiego "cóś"!:) Samolot z napędem
            > odrzutowym,który mógł się zanurzac na kilka metrów!:)

            Ściślej mówiąc to chyba jednak był tylko projekt. Taki facecik, Reid się
            bodajże nazywał, zbudował taki "podwodny samolot", łódź latającą, która mogła
            być też łodzią podwodną, ale to był maluteńki samolocik, z napędem tłokowym o
            mocy 100 czy 200 KM. USNavy faktycznie zainteresowała się tym pomysłem,
            powstały projekty takich samolotów już z prawdziwego znaczenia, ale z tego co
            wiem ostatecznie nie zbudowano żadnego z nich.
            I wydaje mi się - jakoś niedawno takie informacje wypłynęły - że i Rosjanie
            mieli w l.30 czy 40 taki projekt, bardziej ambitny, wielosilnikowy bombowiec to
            miał być. I też chyba go nie zbudowali. Zdaje się że na rosyjskich dziwolągach
            znasz się dosc dobrze, to może coś o tym znajdziesz - bo niestety nie pamiętam
            gdzie o tym czytałem, raczej gazeta niż książka w każdym razie.
            • marek_boa Re: Latający czołg 21.02.06, 09:51
              Co do tego podwodnego samolotu odrzutowego to US Navy zbudowała prototyp!:)
              Oglądałem kiedyś film dokumentalny jak startował!:)Zarzucili projekt ze względu
              na słabe zabezpieczenie silnika przed działaniem słonej wody! W przybliżeniu
              wyglądał jak pomniejszony F-102!:) No i tuś mnie Zażył z mańki!:) Niesłyszałem
              o czymś takim w ZSRR!:) O projektach i nie tylko szybowców
              torpedowych,samolotów-bomb sterowanych radiem,latających celi mam całą i to
              dośc grubą książkę ale o samolocie podwodnym ani du du! Poszukam!:)
              -Pozdrawiam!
              • speedy13 Re: Latający czołg 21.02.06, 20:16
                Prawdopodobnie masz na myśli Convair Sea Dart
                avions.legendaires.free.fr/seadart.php (sorry że po francusku, akurat
                takie coś na szybko znalazłem). Ale to nie był "samolot podwodny", tylko
                normalny wodnosamolot (chociaż sŁowo "normalny" jakoś mi tu nie pasuje :) w
                każdym razie bez możliwości poruszania się pod wodą - chyba żeby zatonął :) )
                • marek_boa Re: Latający czołg 21.02.06, 20:20
                  Dopuszczam możliwośc pomyłki z mojej strony!:) Na głowie siwizny od cholery a
                  film oglądałem X lat temu!:)
                  Panie doktorze mam sklerozę!
                  - od kiedy?
                  - Co od kiedy?
                  -Pozdrawiam!
              • jaceq Re: Latający czołg 22.02.06, 21:02

                > Co do tego podwodnego samolotu odrzutowego to US Navy zbudowała prototyp!:)

                www.waterufo.net/flyingsubs/NavyFlyingSubHtml1.htm
                ____
            • jaceq Re: Latający czołg 22.02.06, 21:00

              > I wydaje mi się - jakoś niedawno takie informacje wypłynęły - że i Rosjanie
              > mieli w l.30 czy 40 taki projekt, bardziej ambitny, wielosilnikowy bombowiec to
              > miał być. I też chyba go nie zbudowali.

              www.airforce.ru/aircraft/miscellaneous/flying_submarine/
              ____
              • marek_boa Re: Latający czołg 22.02.06, 21:11
                Wszystko się zgadza ale oba projekty pozostały tylko...projektami!:) Nie
                zbudowano nawet prototypów!:) Zresztą wynika to z obu tekstów!:)
                -Pozdrawiam!
    • rudy102_t_34_85 Era nuklearna-panopictum. 20.02.06, 19:12
      Cywile mieli w związku z tym mnóstwo głupich pomysłów-np.lokomotywy napędzane
      reaktorem atomowym.Wojskowi nie pozostawali w tyle...Oto parę kwiatków
      (grzybków?) z ich łączki.
      -ATOMOWY GRANAT RĘCZNY (USA).Miał być odchudzoną wersją nuklearnego pocisku
      możdzieżowego "Davy Crocket".Zakładane gabaryty dawały realną szansę
      przenoszenia w plecaku i wykonania rzutu "z ręki".Tylko co potem...Poszukiwanie
      odpowiedzi na to pytanie spowodowało zawieszenie projektu (protestancki Pan Bóg
      nie obiecywał raju z dziewicami).
      -TERMONUKLEARNY BRANDER (USA).Brander to była łajba bez załogi wypełniona smołą
      i siarką.Podpalona i puszczona z wiatrem do wrogiego portu miała podpalać
      drewniane kadłuby żaglowców.Pomysł z epoki sir.Drake'a odgrzali amerykańscy
      admirałowie po pierwszym próbnym wybuchu termonuklearnym na poligonie Eniwetok
      (ok.10 megaton).Użyte wtedy urządzenie (device) ważyło ponad 40 ton i żaden
      samolot by tego nie uniósł.Pojawiła się za to koncepcja aby takie ustrojstwo
      zapakować na stary okręt z włączonym samosterem,skierować na azymut wrogiej
      floty a. portu i zmiatać co sił w nogach (maszynach) w przeciwnym
      kierunku.Oczywiście wróg miał przez grzeczność nie zauważyć na radarach że coś
      dużego podpływa...Ciekawie byłoby jakby automat sterujący się popsuł i zrobił
      zwrot o 180 stopni...Wkrótce powstały nowe,lekkie ładunki wodorowe i pomysł
      zarzucono.
      -ATOMOWA KAWALERIA (ChRL).Niemiecka propaganda przedstawiała fałszywy obraz
      Polaków atakujących szabelkami czołgi.Tymczasem w Chinach za wczesnego Mao
      oddziały konnej kawalerii trenowały działania na atomowym polu walki!!! Obraz
      facetów w ubiorach ochronnych pędzących na równie zabezpieczonych koniach z
      szabelkami na grzyb atomowy był tak groteskowy że uwierzyłem w to dopiero po
      obejrzeniu filmu nakręconego podczas manewrów w latach 60-tych...
      -RADIOAKTYWNY GAZ BOJOWY (ZSRS).A raczej aerozol.Głowica "GIERAŃ" dla rakiet
      taktycznych zawierała setki mikrokapsuł rozpylających w powietrzu nad polem
      walki roztwór soli izotopów o okresie rozpadu rzędu setek lat.Czołgi które
      potem tamtędy by przejeżdżały musiały mieć wymienione gąsienice na nowe bo
      zwykłe odkażanie nie wystarczyłoby.Co z ludżmi,lepiej nie myśleć.Tysiące
      ha.ziemi stałoby się niedostępne przez kilka pokoleń.A wiatr czy descz...Z
      pomysłu zrezygnowano po małoskalowych próbach poligonowych.
      • marek_boa Re: Era nuklearna-panopictum. 20.02.06, 19:34
        No i bardzo dobrze!:) A wracając do "humbugów" konwencjonalnych to mnie się
        podobał Amerykański samolot do eskorty bombowców B-17!:) NIe pamiętam jak to
        się nazywało(chyba YB-20?),na zwykłego B-17 montowali opancerzenie i mnóstwo
        cytrynowa siła półcalówek! Miało "toto" ino jedną wadę! Było wolniejsze od
        samolotów ,które miało eskortowac!:)
        -Pozdrawiam!
      • speedy13 Re: Era nuklearna-panopictum. 21.02.06, 09:24
        Hej

        >-ATOMOWY GRANAT RĘCZNY (USA).Miał być odchudzoną wersją nuklearnego pocisku
        > możdzieżowego "Davy Crocket".

        To chyba jednak tylko legenda - szperałem za tym i szperałem, nic podobnego nie
        mogłem znaleźć. No i zapewne nie miał to być typowy granat ręczny, rzucany na
        odległość 25 m :) raczej taki przenośny ładunek saperski, albo mina dla grup
        dywersyjnych, agentów itp. Była na uzbrojeniu taka mina, której częśc bojowa
        ważyła 20 kg, jednak kompletny ładynek ponad 70, było to przenoszone w plecaku
        ale nie w jednym. Siła wybuchu to było 20 ton bodajże. Może to o to chodzi.

        Coś a la ten brander kombinowali też Rosjanie - super-hiper-mega-torpedę z
        napedem jądrowym oczywiście, ważącą chyba ze 100 ton. Specjalny OP miał ją mieć
        niejako wbudowaną w dziób i nie tyle wystrzelić co odłączyć ów dziób, tak by
        torpeda dotarła do nieprzyjacielskiej bazy morskiej i wysadziła ją w powietrze.
        Pomysł upadł poniekąd jeszcze z jednego względu, poza technicznymi - okazało
        się po przeanalizowaniu, że tylko jakies 2 spośród licznych amerykańskich baz,
        są dostępne od strony morza "po prostej", a kierowanie taką torpedą z
        kilkudziesieciu czy kilkuset km nie było wowczas możliwe.
        • marek_boa Re: Era nuklearna-panopictum. 21.02.06, 10:02
          Była jeszcze ale to już normalnie na uzbrojeniu 8 tonowa torpeda
          jądrowa "Kit"! Miała około 50 kilometrów zasięgu i miała slużyc do niszczenia
          grup lotniskowców! A z ciekawszych projektów to bombowiec odrzutowy
          Miasziszczew M-50 uzbrojony w ładunek nuklearny i sterowany radiowo! Gdyby
          wszedł na uzbrojenie to ciężko by było bydlaka przechwycic!:) Ładunkiem miało
          byc 55 ton bomb i leciało toto z prędkością ponad 2 Ma!
          -Pozdrawiam!
          • rudy102_t_34_85 Re: Era nuklearna-panopictum. 21.02.06, 18:41
            To miał być faktycznie NUKLEARNY GRANAT RĘCZNY
            (por.np.D.Miller/F.Foss/Współczesna Wojna Lądowa/s.71)!Dlatego to takie
            curiosum...Nuklearna mina nie jest wcale dziwactwem,podobnie jak większość
            opisanych tu konstrukcjii (Okha,Defiant,szybujący czołg itp.)To konstrukcje
            niekonwencjonalne ale w określonych sytuacjach użyteczne i wcale nie takie
            głupie.Brakuje natomiast prawdziwych koncepcjii rodem ze snu paranoika w
            rodzaju wspomnianych na samym początku indywidualnych tarcz na kółkach z 1ww.,a
            takich nie brakowało nawet u racjonalnych Niemców (czołg-gigant o masie
            KILKUSET TON czy betonowe kesony samobieżne do forsowania kan.La Manche).Jak
            sądzę to na coś takiego liczył założyciel tego wątku...
            A odnośnie M-50 to był to samolot załogowy a nie zdalnie-sterowany.Prototyp
            zbudowano i nawet pokazano na paradzie lotniczej chociaż docelowych,mocnych
            silników nigdy nie otrzymał.
            • marek_boa Re: Era nuklearna-panopictum. 21.02.06, 19:12
              I tu się Wacpan mylisz!:) Mowa jest o samolocie M-50 a nie o M-52!:)POza
              wersją załogową ZOSTAŁ przerobiony na wersję radio sterowaną! Swoją karierę
              zakończył jako...latający cel! Został zestrzelony pociskami przeciwlotniczymi
              na poligonie!:)
              -Pozdrawiam!
              • rudy102_t_34_85 Re: Era nuklearna-panopictum. 22.02.06, 17:14
                Waćpan się nie mylisz! Jedyny zbudowany M-50 istnieje do dzisiaj,stoi sobie w
                Monino jako eksponat muzealny i ma się całkiem dobrze chociaż raczej już nigdy
                nie będzie latał.Nikt nigdy nawet nie myślał o przerobieniu go na latający
                cel,taka praktyka była stosowana tylko w obec maszyn seryjnych z wyczerpanym
                resursem a.przestarzałych.Samoloty unikatowe lądowały w muzeach,ośrodkach
                szkoleniowych lub-w ostateczności-były złomowane.Taki los spotkał właśnie M-52
                wersję rozwojową M-50-nigdy nie odbył nawet jednego lotu...
                Wracając do M-50 to stanowczo twierdzę że NIGDY nie zamierzano zbudować na jego
                bazie maszyny bezzałogowej.Natomiast systemy kierowania maszyny były wysoce
                zautomatyzowane,dlatego załoga liczyła tylko 2 osoby siedzące jedna za drugą w
                kabinie typu "sparka".Prototyp wykonał kilkanaście lotów w latach 1959-61.W
                żadnym razie nie była to konstrukcja groteskowa ani nieudana,po założeniu
                docelowych silników mogłaby być całkiem użyteczna.Zrezygnowano z niej na fali
                modnej "rakietyzacjii" strategicznych sił nuklearnych.
                • marek_boa Re: Era nuklearna-panopictum. 22.02.06, 17:46
                  I tu przyznaję się bez bicia ,że popełniłem bląd!:) Sorry! Masz rację M-50
                  powstał tylko w jednym egzemlarzu i stoi w Monino! Natomiast co do reszty
                  miałem rację!:) DRUGI prototyp który był w produkcji w 1959 roku MIAŁ zostac
                  ukończony jako "latająca bomba termojądrowa" i nazywał się M-51! Na jesieni
                  1960 roku OKB-23 Miasziszczewa wspólnie z OKB-52 Czełomieja opracowały
                  bezpilotową wersję,która ze względu na rosnące znaczenie rakiet strategicznych
                  nie weszła do produkcji! Nieukończony prototyp został zniszczony na poligonie!
                  -"Biezpilotnyje lietatelnyje apparaty" Newskij Bastion 1999r!
                  -Pozdrawiam!
                  • rudy102_t_34_85 Re: Era nuklearna-panopictum. 22.02.06, 18:09
                    A to ciekawe.Słyszałem o "ciężkim pocisku manewrującym M-51' opracowanym
                    wspólnie przez te dwa OKB,ale nigdy nie kojarzyłem go z bombowcem M-50!
                    Masz może jakiś link czy adres gdzie możnaby zobaczyć rysunek czy zdjęcie tego
                    dziwa..?
                    • marek_boa Re: Era nuklearna-panopictum. 22.02.06, 18:29
                      Jedyne żródło jakie mam podałem na końcu! Ale jest tylko rysunek w rzucie
                      bocznym!
                      -Pozdrawiam!
                  • cossack Re: Era nuklearna-panopictum. 22.02.06, 21:45
                    Parę fotek M 50 z Monino:
                    www.airliners.net/open.file/0943454/M/
                    www.airliners.net/open.file/0901733/M/
                    www.airliners.net/open.file/0434486/M/
    • michalgajzler Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 20.02.06, 19:30
      Tym razem OP - brytyjskie parowe okręty podwodne typu K (o wdzięcznym przydomku
      "mordercy marynarzy"), jak i koncept OP ściśle współpracujących z okrętami
      liniowymi w ogóle. Opis samej konstrukcji jak i ich wątpliwych dokonań
      zamieszczono jakiś czas temu w MSiO.
      • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 20.02.06, 19:40
        Dorzuc do tego jeszcze takie "niewypały" jak krążowniki podwodne typu M i
        Francuskiego "Sercoufa"!:) Po za tym pierwsza przebudowa HMS Forious o ile mnie
        pamięc nie myli: Z przodu pokład lotniczy a z tyłu wieża z dwoma działami 457mm
        (albo odwrotnie-nie pamiętam!)
        -Pozdrawiam!
        • michalgajzler Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 21.02.06, 09:59
          marek_boa napisał:

          > Dorzuc do tego jeszcze takie "niewypały" jak krążowniki podwodne typu M i
          > Francuskiego "Sercoufa"!:)

          Koncept o faktycznie dość "dyskusyjnej" sensowności. W dodatku M1, M2 jak i
          Surcouf zginęły śmiercią tragiczną.

          >Po za tym pierwsza przebudowa HMS Forious o ile mnie
          >
          > pamięc nie myli: Z przodu pokład lotniczy a z tyłu wieża z dwoma działami 457mm
          > (albo odwrotnie-nie pamiętam!)

          Na dziobie pokład lotniczy, na rufie wieża z 1 armatą 457mm (zesztą specjalnie
          zaprojektowaną dla tego okrętu). W oryginale - 2 takowe armaty - jedna na na
          dziobie, jedna na rufie.To HMS Courageous i HMS Glorious miały 2 dwudziałowe
          wieże z piętnastocalówkami.
          Swoją drogą to sam koncept "wielkich lekkich krążowników" z powodzeniem może
          kandydować do grona najgłupszych (jak i pomysł desantu brytyjskiego na Pomorzu).
          Słaba konstrukcja (uszkodzone poszycie kadłuba przez wysokie fale w trakcie
          prób morskich ), mizerne opancerzenie (wynikające z konceptu ich
          wykorzystania)...i uzbrojenie które mogło powodowało uszkodzenia lekkiej
          konstrukcji. Genialne;-)
          • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 21.02.06, 16:33
            No jeśli chodzi o Anglików to nie tylko w marynarce potrafili miec "głupie"
            pomysły!:) A taki samolot Baulton Paul Defiant? Całe uzbrojenie myśliwca
            skupili w jednej tylnej wieżyczce! Dopiero po batach jakie sprawili im Niemcy
            nad Dunkierką przenieśli te samoloty do działań nocnych!:)
            -Pozdrawiam!
            • viking2 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 02:15
              Zgadza sie z tymi Anglikami i idiotyzmami lotniczymi. Ogladalem program BBC (a
              moze Nova, ale to wszystko jedno) o angielskich bombowcach sredniego zasiegu z 2
              wojny. Jednym z nich - chyba to byl ktorys Bristol, ale nie Bristol Blenheim -
              popisali sie szczegolnie. Projekt, calkiem nawet udany, powstal, zbudowano
              prototyp, potem jeszcze kilka, oblatano, piloci zadowoleni, taktycy wniebowzieci
              z uwagi na duzy udzwig bomb, zalogi zachwycone obronnoscia samolotu (sporo
              karabinow maszynowych, znakomite pola ostrzalu) - no i wtedy Ministerstwo Wojny
              zazadalo zmiany projektu: zmniejszenia rozpietosci skrzydel ze 121 stop do 102,
              bo drzwi w hangarach mialy "tylko" 110 stop szerokosci.
              Nie koniec na tym. Postawiono tez zadanie, by pozostale osiagi
              taktyczno-techniczne, w tym udzwig bomb jak i moc (i rozmiar, i ciezar) silnikow
              byly bezwarunkowo utrzymane. Szlag trafil sterownosc, szlag trafil stabilnosc,
              szlag trafil predkosc, szlag trafil manewrowosc maszyny i szlag trafil bardzo
              wiele zalog, ktore Messerschmitt zestrzeliwal jedna za druga.
              Nie martwcie sie, nie koniec na tym. W 1944 roku ktos przypadkiem wykryl, ze
              przez cala wojne i na dlugo przed, standardowa szerokosc drzwi do hangaru
              wynosila 138 STOP!!!!!
              Czasem dziwie sie, jak to sie jednak stalo, ze w WW2 Anglia nie padla...
              • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 02:41
                A to nie chodziło przypadkiem o samolot Armstrong-Whitworth Whitley(chyba tak
                się nazywał?)? średni bombowiec o dośc dużym zasięgu ale za to strasznie
                pokracznym wyglądzie!? Chyba ,że chodziło o Bristol Beaufort! Samolot torpedowo-
                bombowy? Bo z Bristoli to mnie się już nic więcej nie kojaży!:)
                -Pozdrawiam!
                • viking2 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 02:25
                  Chyba wlasnie ten Bristol, ale nie gwarantuje. Program ogladalem juz jakis czas
                  temu i zwyczajnie nie pamietam.
                  Wogole, to nawet i w "O Jeden Most Za Daleko" znalazly sie akcenty angielskiej
                  "logiki wojennej", nie wiem czy przez przypadek, czy celowo. Pamietacie tych
                  angielskich spadochroniarzy z ich radiem, ktore nie dzialalo bo krysztaly byly
                  jakies tam zamiast jakichs innych tam? Mniejsza o szczegoly techniczne, rzecz
                  idzie o filozofie calego interesu: Mamy od naglej krwi spadochroniarzy do
                  zrzucenia za linia frontu i opanowania mostow na Renie naglym a niespodziewanym
                  atakiem. Wiadomo, ze z samolotu nie zrzucimy czolgow ani ciezkiej artylerii, a i
                  zolnierzy, mimo ze sporo, tez jest ograniczona liczba. Zdobycie mostow nie
                  bedzie oznaczalo ze strategicznego punktu widzenia zupelnie nic, jesli nie
                  bedziemy mogli ich utrzymac. Zeby je utrzymac, trzeba by jednak miec z czego
                  strzelac do Tygrysow, bo jak nie to nas zwyczajnie rozjada. Podobnie zreszta jak
                  i pomocne byloby jakies dzialko plot, bo Stukasy nie beda przeciez grzecznie
                  czekac az sie wojna skonczy. Montujemy wiec i cala reszte operacji, a jakze,
                  korpus pancerny, artyleria, samoloty w pogotowiu na lotniskach polowych, armii
                  ladowej od jasnej cholery i troche i tak dalej.
                  Tyle, ze tak sie akurat sklada, ze lacznosci nie ma i cala przygoda zaczyna juz
                  od nastepnego dnia przypominac pozar burdelu, bo nikt nie ma pojecia co
                  spadochroniarze juz opanowali, gdzie wlasnie walcza, gdzie ich juz wytlukli,
                  gdzie jeszcze sie trzymaja ale potrzebuja wsparcia, skad zabrac rannych, gdzie
                  nieprzyjaciel i w jakiej sile, gdzie ktos zgubil droge i akurat calym pedem wali
                  w niewlasciwym kierunku...
                  Jestem prawie pewien, ze producent tych wadliwych krysztalow (a moze i calych
                  aparatow radiowych) mial dobrze usytuowanych przyjaciol lubo tez krewnych w
                  glownym kwatermistrzostwie albo ministerstwie wojny - albo i tu, i tu.
                  • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 08:56
                    To akurat w Historii wojskowości są przypadki dośc znane!:)
                    -Do lądujących w Norwegii żołnierzy Angielsko-Polskich dociera zaopatrzenie w
                    postaci...Francuskich sabotów!:)
                    -Do kotła w Stalingradzie samoloty Luftwaffe dokonują zrzutu najbardziej
                    potrzebnych żołnierzom w tamtym czasie...prezerwatyw!:)
                    -Jeden z Radzieckich generałów jest tak rozrzutny jeśli chodzi o wysyłanie
                    żołnierzy na front,że transport nowych oddziałów prowadzony jest w ten
                    sposób,że najpierw docierają jednostki tyłowe,następnym transportem
                    zaopatrzenie,następnym technika wojskowa a żołnierze na końcu!:)
                    -Na niektórych okrętach pływających po Ładodze w czasie oblężenia parki
                    amunicyjne pełne są ...ślepej amunicji bo coś trzeba było z nią zrobic przed
                    wydaniem ostrej! Dowództwo zdziwione,że pomimo huraganowego ognia Niemcy nie
                    tracą samolotów!:) Na szczęście sami Niemcy nie kapnęli się o co biega!Do
                    dozództwa Niemieckiego idzie raport o słabym wyszkoleniu Radzieckich
                    marynarzy!:)
                    -Anglicy wysyłają do ZSRR samoloty Hawker Hurricane MK IV "Tank Buster" ino
                    zapominają przekazac Rosjanom,że potrzeba do nich paliwa o większej liczbie
                    oktanów!Rosjanie ździwieni jak Anglicy mogli latac na tak kapryśnym sprzęcie!:)
                    -Amerykanie wysyłają do ZSRR samoloty Curtiss P-40 Tomahawk ino zapominają
                    dołożyc filtry powietrza ,tłumacząc,że łożyska są pokrywane specjalnym stopem
                    srebra,po przyjściu wiosny w pułkach lata tylko po kilka samolotów ,reszta stoi
                    z zatartymi silnikami!:) Rosyjscy piloci zmieniają nazwę Tomahawk na "cud
                    bezsilnikowego lotnictwa":)
                    -Rosjanie namiętnie wyławiają Niemieckie morskie miny kontaktowe i wydłubują z
                    nich...cukier!:) Materjałów wybuchowych mają swoich od cholery i ciut-ciut!:)
                    - i takmożna w nieskończonośc!:)
                    -Pozdrawiam!
                    • czaja1 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 10:14
                      Marku
                      Co do Stalingradu to z nieba spadał jeszcze deszcz żelaznych krzyży i innych odznaczeń zamiast zaopatrzenia.
                      A o co chodzi z tym cukrem w minach bo temat jest intrygujący??
                      • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 10:24
                        Miny kontaktowe miały to do siebie ,że min-lina nawijana była na blok
                        cukru,który ma stały czas rozpuszczania się w wodzie morskiej! Po zrzuceniu do
                        wody wózek kotwiczny trzymał prez jakiś czas minę na dnie a przy rozpuszczaniu
                        się cukru lina powoli się odwijała i mina wypływała wyżej!:) Jak ją wyłowili
                        niedługo po postawieniu to można było odzyskac kilkukilowa "cegłę" cukru!
                        -Pozdrawiam!
            • czaja1 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 00:48
              Co do Baulton Paul Defiant to świta mi, że raz to one właśnie wlały szkopom (fakt raz) - sprawa miała się tak, że były podobne do innych angielskich jednosilnikowych mysliwców i szkopy puscili atak kilku Bf 109 od tyłu (strzelcy przytomnie podpuścili niemców na bliski dystans) i w ten sposób puscili do ziemi kilka adolfów (ten pierwszy wypadek miał miejsce na początku ewakuacji pod Dunkierką - potem niemcy stosowali ataki czołowe i była lipa).
              Swoją drogą nasi latali na tych samolotach (307 dywizjon "Lwowskich Puchaczy)
              pozdro
    • wladca_pierscienii Re: radziecki wirus ! 21.02.06, 08:55
      W laboratorium w Azji Środkowej Sowieci opracowani krzyżówkę dwóch wirusów:
      miałą i wysoką zaraźliwość i bardzo wysoką śmiertelność
      Na szczęście ktoś się opamiętał i zniszczyli tego genetycznego mutanta.
      • wladca_pierscienii Re: radziecki wirus ! 27.02.06, 15:21
        tzn. nie jestem pewien, kiedy zniszczono tego wirusa, za ZSRR czy po rozpadzie ZSRR i Układu Warszawskiego...
        tak czy siak pomysłodawca zasługuje na "nagrodę Darwina" ...
        Przecież nie trzeba być ekspertem z dziedziny biologii, by na przykładzie wirusa grypy zrozumieć, że wirusy zarażają bez względu na

        narodowość... przynależność państwową... czy poglądy polityczne...
        • speedy13 Re: radziecki wirus ! 06.03.06, 16:12
          Przecież nie trzeba być ekspertem z dziedziny biologii, by na przykładzie wirus
          > a grypy zrozumieć, że wirusy zarażają bez względu na
          >
          > narodowość... przynależność państwową... czy poglądy polityczne...

          Z przykrością muszę stwierdzić że powyższe stwierdzenie obecnie się
          dezaktualizuje (choć wcale mi się to nie podoba). Od lat 70-tych chodzą słuchy
          o "wirusach etnicznych" atakujących np. ludzi o określonym kolorze skóry czy
          innych specyficznych cechach genetycznych... :( Póki co nie bardzo wygląda by
          się dalo to w 100% ustawić dokładnie tak jak trzeba, ale powiedzmy wyrażnie
          wieksze prawdopodobienstwo zakazenia do jakiejś cechy genotypu daloby sie już
          zapewne przywiązać.
    • wladca_pierscienii ZAMIANA ROGATYWKI NA BERET ! ! ! 21.02.06, 13:20
      Na początku lat 90-ych w wolnej ! i demokratycznej ! Polsce zamieniono polową
      czapkę-rogatywkę na beret.

      Raz, że rogatywka w Wojsku Polskim to 200-letnia chlubna tradycja.

      Dwa, rogatywka ma daszek osłaniający oczy strzelca przed słońcem, a beret tego
      nie ma.
      • marek_boa Re: ZAMIANA ROGATYWKI NA BERET ! ! ! 21.02.06, 17:03
        O nie zgodzę się!:) Największą GŁUPOTĄ była zmiana kolejności pól na
        szachownicy w znaku przynależności państwowej naszego lotnictwa!:) To już
        MEGADEBIL mógł tylko wymuślec!:)
        -Pozdrawiam!
        • maxikasek Re: ZAMIANA ROGATYWKI NA BERET ! ! ! 21.02.06, 19:19
          e tam megadebil od razu. Heraldyk, a wiadomo jak naukowiec coś sobie wymyśli to żadne argumenty nie docierają do niego.
          wracając do psów-min, pomysłodawcy nie wzięli pod uwagę że pieski nauczone że z włazu desantowego dostają żarcie, gnały pod KAŻDY czołg. Niekoniecznie wraży:-)
          • irekj0 pieski-miny 22.02.06, 12:59
            Pieski były trenowane na czołgach radzieckich napędzanych ropą, a czołgi
            niemieckie były na benzynę. W boju psy kierowały się wyuczonym zapachem ropy
            naftowej i biegły do czołgów radzieckich.
            • wladca_pierscienii Re: pieski-miny 22.02.06, 13:37
              irekj0 napisał:

              > Pieski były trenowane na czołgach radzieckich napędzanych ropą, a czołgi
              > niemieckie były na benzynę. W boju psy kierowały się wyuczonym zapachem ropy
              > naftowej i biegły do czołgów radzieckich.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=26671028&a=34103059
            • marek_boa Re: pieski-miny 22.02.06, 14:06
              To jest mit popularyzowany od kilkunastu lat! Nie ma nic wspólnego z prawdą!:)
              Pieski były szkolone na Nemieckim sprzęcie bo takowego Rosjanie mieli od
              cholery i ciut-ciut! Problem polegał na tym ,że psy "głupiały" od huku na
              froncie i właśnie potrafiły wracac z powrotem! A najbezpieczniej paradoksalnie
              czuły się pod czołgami! Po za tym każde przestraszone zwierzę instynktownie
              chowa się w jakąś dziurę! Jeśli mina miała zapalnik kontaktowy to było to
              zazwyczaj ostatnie schowanie się i dla zwierzaka i dla ludzi którzy byli obok!
              -Pozdrawiam!
          • wladca_pierscienii Re: polska szachownica wojskowa 22.02.06, 13:35
            maxikasek napisał:

            > e tam megadebil od razu. Heraldyk, a wiadomo jak naukowiec coś sobie wymyśli
            to
            > żadne argumenty nie docierają do niego.
            ????
            nie słyszałem o tym
            w jakim ustroju to się wydarzyło???
            • marek_boa Re: polska szachownica wojskowa 22.02.06, 13:51
              Na początku lat 90-tych!:) I to nie żaden heraldyk tylko prawicowe oszołomy
              nie mogły znieśc że czerwone pole jest pierwsze a nie białe!:) Na nic się zdały
              tłumaczenia historyków,że taki znak osobisty wymyślił sobie kiedyś pan
              porucznik Stec (bodajże?-nie pamiętam dokładnie!)i właśnie od niego wzięto ten
              znak rozpoznawczy!Przez z górą 60 lat nikomu to nie przeszkadzało!:) No ale był
              jeszcze projekt przywrócenia przedwojennego munduru wyjściowego oczywiście z
              szablą!:):):)
              -Pozdrawiam!
              • letalin Re: polska szachownica wojskowa 22.02.06, 15:27
                Mało wiesz, a propagandę siejesz...
                Spory o poprawność szachownicy trwały od zawsze. I panował pewien bałagan w
                oznakowaniu maszyn, tzn, obie wersje (zgodna z prawidłami heraldyki
                i "odwrócona" funcjonowały jednocześnie) .
                Wprowadzono jednoznaczny wzór zgodny z heraldyką , żeby nie było czerwono-
                biała, a biało-czerwona z zupełnie apolitycznych pobudek, a szachownica wzoru
                Steca , kiedy był lotnikiem Austro-Węgierskiej jednostki myśliwskiej była
                jego , ale też kilku innych pilotów godłem osobistym i nie On był jej autorem,
                bo dwa samoloty Hansa-Brandenburg D.I od maja 1917 miały takie symbole, zanim
                Stec dołączył do jednostki. Na takim samolocie walczył m.in. Czech Kaszala,
                Austriak Brumowski i paru innych. Czerwień i biel to pewnie wiesz też barwy K&K.
                Weź sobie trochę poczytaj zanim coś napiszesz...a wikipedia i internet to nie
                wszystko.


                marek_boa napisał:

                > Na początku lat 90-tych!:) I to nie żaden heraldyk tylko prawicowe oszołomy
                > nie mogły znieśc że czerwone pole jest pierwsze a nie białe!:) Na nic się
                zdały
                >
                > tłumaczenia historyków,że taki znak osobisty wymyślił sobie kiedyś pan
                > porucznik Stec (bodajże?-nie pamiętam dokładnie!)i właśnie od niego wzięto
                ten
                > znak rozpoznawczy!
                • marek_boa Re: polska szachownica wojskowa 22.02.06, 17:57
                  Może i mało wiem ale żadnej propagandy nie sieję!O ile mnie pamięc nie myli to
                  już przed wojną istniało "coś" takiego jak wzór oznaczenień samolotów Polskich
                  zatwierdzony przez najwyższe organy państwa Polskiego! Nie było żadnej
                  dowolności w tym względzie! Pamiętam też ,że w którymś czasopiśmie poświęconym
                  lotnictwu była cała dyskusja na ten temat w czasie gdy na Wiejskiej debatowano
                  na ten temat! Praktycznie od początku ZORGANIZOWANEGO Lotnictwa Polskiego
                  znakiem przynależności państwowej Polskich samolotów wojskowych była
                  szachownica zaczynająca się od pola czerwonego! A że czasami ktoś się pomylił
                  przy malowaniu i zaczął od pola białego to już jego problem!Nigdy wcześniej i
                  nikt nie zatwierdził takiego malowania! Szachownica wzięła się od godeł
                  osobistych pilotów o których napisałeś,ale przyjmowało się ,że wlaśnie
                  szachownicę z samolotu porucznika Steca wzięto za wzór!
                  -Pozdrawiam!
                • jjjnjankowski Re: polska szachownica wojskowa 22.02.06, 23:39
                  dochodzilo do takiego pomieszania ze na jedym samolocie z jednej strony potrafily byc szacownice czerwono-biale a z drugiej bialo-czerwone ot tak dla symetrii
                  • marek_boa Re: polska szachownica wojskowa 23.02.06, 00:07
                    Wszystko się zgadza!:)Ale to było tylko niedbalstwo malujących!:)Znak był
                    znormalizowany i powinien byc malowany tak jak przepisy na to wskazywały!:)
                    -Pozdrawiam!
                  • jopekpl Szachownica-instrukcja malowania z 1918r 23.02.06, 10:25
                    jjjnjankowski napisał:

                    > dochodzilo do takiego pomieszania ze na jedym samolocie z jednej strony
                    potrafi
                    > ly byc szacownice czerwono-biale a z drugiej bialo-czerwone ot tak dla
                    symetrii

                    Rozkaz szefa sztabu generalnego z dnia 01.12.1918 r.
                    "Samoloty Wojsk Polskich będą w przysłości w miejscach obowiązujących znakiem
                    kwadratowym szerokości 60cm dzielącym się na 4 równe pola.Lewe górne i prawe
                    dolne pola będą barwy karmazynowej,lewe dolne i prawe górne pole barwy białej"
                    Malowanie to wkrótce uzupełniono obramowaniemrównież na przemian białym i
                    czerwonym.
                    Znak, jaki ustalono,miał-w stosunku do osi wzroku- prawe, górne pole w kolorze
                    białym.Zgodnie z prawidłami dawnej heraldyki położenie barw określano od strony
                    herbu,, anie od strony patrzącego.W związku z tym barwa godła, którą w polskich
                    barwach narodowych jest biała barwa orła, powinna być umieszczona na górze
                    flagi lub proporca itp,a wprzypadku dwóch barw na górze z prawej strony, ale od
                    strony herbu.
                    Układ szachownicy ustalał rozkaz z 01.12.1918r ,ale nie stwierdzono w nim,czy
                    położenie pól należy określać od szachownicy, czy od patrzącego.Rozkaz
                    interpretowano na ogół jednoznacznie, określając usytuowanie barw od strony
                    patrzącego.Tak też przedstawiały szachownicę rysunki w póżniejszych
                    instrukcjach.Można więc stwierdzić ze ustalił się układ szachownicy z
                    położeniem białego pola z prawej górnej strony ,a więc od strony
                    patrzącego.Jest to co prawda niezgodne z zasadami heraldyki , ale takie
                    malowanie szachownicy uznane zostało w lotnictwie za prawidłowe i
                    znalazłopowszechne zastosowanie.
                    Drugi rodzaj ułozenia pól- błędny- był niekiedy dosyć rozpowszechniony.Na
                    przykład samoloty zakupywane we Francji(PotezXV,Breguet XIX)miały nieprawidłowo
                    malowane szachownice.Podobnie namalowane szachownicespotykało się na samolotach
                    Morane 406 i Caudron 714 na których walczyli polacy we Francji w 1940r.
                    Zresztą błąd ten spotyka się sporadycznie przy symetrycznym malowaniu
                    szachownic, na skrzydłach, kadłubie ,usterzeniu.I taknpna jednym skrzydle
                    malowano szachownicę prawidłowo a na druigim odwrornie ,to samo na kadłubach i
                    usterzeniu,z jednej prawidłowo z drugiej odwrotnie.
                    Dane zaczerpnięte z ksiązki Tadeusza Królikiewicza Polski Samolot i Barwa
              • wolt34 oszołomy SLD: atak samobójczy na PiS 26.02.06, 11:34
                marek_boa napisał:

                > Na początku lat 90-tych!:) I to nie żaden heraldyk tylko prawicowe oszołomy

                Oszołomy są wszędzie.

                W 2005 r. SLD tuż przed wyborami (kiedy wiedzieli że je przegrają)
                przegłosowało prawo, że przy przyjmowaniu do pracy urzędników rządowych i
                samorządowych trzeba robić przetarg na pracownika.

                PiS tego nie odwoła bo by to było niezgodne z ich wieloletnim marketingiem
                politycznym.

                Jak SLD dojdzie do władzy, to tego też nie odwoła, bo by prawica im wypomniała,
                że sami takie prawo ustanowili.

                A za cztery lata SLD dojdzie do władzy w Polsce i co? Będą mieli problem z
                prawem, któe sami wymyślili i uchwalili...

                Istne polityczne kamikadze... :)))))
    • al.hurra GROM do pilnowania rury w Iraku 22.02.06, 07:32

      • bbb52 Re: GROM do pilnowania bram na Pradze 23.02.06, 15:52
        czyli pomysły "Dorka"
    • jj_krewetka Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 08:45

      Linia Maginota - nabudowały się Francuzy , pozamykały w tych betonowych
      dziuplach i wypatrywały Niemca
      • cie778 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 00:28
        jj_krewetka napisał:

        > Linia Maginota - nabudowały się Francuzy , pozamykały w tych betonowych
        > dziuplach i wypatrywały Niemca

        no właśnie, a Niemiec poszedł bokiem...
        Linia Maginota to był bardzo dobry pomysł, totalnym debilizmem faktycznie
        łapiącym się do nagrody było dociągnięcie jej tylko do granicy Belgii. Bo się
        Belgowie obrażą! Po doświadczeniach I w.św!

        Pozdrawiam
        jasiol
    • cyberski Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 09:42
      Ten pancerz na kółkach to widziałem w jakimś francuskim muzeum...
      No, przed odłamkami i ostrzałem z pistoletów to może chroniło, ale czad to był dopiero jak się czymś takim na minę wjechało :))))

      Pancerze dla żołnierzy stosowali w trakcie Iww także Rosjanie...
      Czytałem, że strzelcy pokładowi pierwszego rosyjskiego bombowca (Ilia Muroniec?) byli częściowo właśnie w "blachy" poubierani...

      A kojarzycie XIX wieczny pomysł by budować okrągłe pancerniki?
      Teoretycznie miało to wykonywać zwrot miejscu :))))
      • ss85 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 23.02.06, 15:30
        Ilia Muromiec albo Russkij Witjaź, oba konstrukcji niejakiego Sikorskiego.
    • piotrek_zalogowany PZL Skytruck!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 22.02.06, 10:02
      Spełnia wszystkie warunki:
      -idiotycznie wygląda
      -produkcja i co gorsza głośne chwalenie się takim rzęchem to jak najbardziej
      sprzeczność ze zdrowym rozsądkiem tym bardziej że niektórym wydaje się że
      dzięki temu gratowi nalezymy do elity producentów samolotów - otóż NIE NALEŻYMY
      bo samolot z prawdziwego zdarzenia to dla mnie jest F-16 albo Airbus A320 a nie
      przdpotopowe dzrwi od stodoły
      -co do anachroniczności to można ją porównać chyba tylko z -zresztą także do
      nie dawna u nas produkowanymi- An-2 i Mi-2
      -no przeciwnikowi to to krzywdy nie zrobi napewno,choćby bardzo chciało,nawet
      gdyby przywaliło w jakiś wieżowiec to niewiele zdziała - za mała masa ;)

      Pzdr.
      • marek_boa Re: PZL Skytruck!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 22.02.06, 14:00
        Idąc dalej Tym tokiem rozumowania dla mnie taki Airbus A 380 to ŻADEN
        samolot!:) An-225 Mrija to dopiero jest maszyna!:) Jak by go załadował bombami
        czy paliwem do pełna to nie tylko WTC ale i z połowy NY nic by nie zostało!:)
        Może i PZL An-2 i PZL Mi-2 są dla Ciebie anachroniczne ale się mnie wydaje,że
        jeśli chodzi o produkcję to chyba wyprodukowano ich dużo więcej od F-16 i na
        pewno latały w większej ilości krajów niż kiedykolwiek F-16!:)Co do PZL M-28
        Skytruck to dobrze ,że jest i nawet nieźle się sprzedaje! I NALEŻYMY do grona
        producentów lotniczych choc Byś głośno płakał i tupał nóżką to tego nie
        Zmienisz!:) Jest mnóstwo krajów ,które wogóle nie produkują samolotów!
        -Pozdrawiam!
        • axx61 Re: PZL Skytruck!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 24.02.06, 03:46
          Ten Skytruck musi byc niestety przecietny bo przeciez soviecki. To oczywiste. A
          to ze sie sprzedaje. Sprzedac mozna wszystko.
    • khaern Popowki anglia i chiny 22.02.06, 10:48
      W XiX w rosyjki admiral Popow ( stad nazwa tychze okretow ) wpadl na genialny
      pomysl jak wzmocnic flotne czarnomorska, jako iz owa flota zupelnie przestala
      istniec po przegranej wojnie krymskiej zaradny admiral postanowil wziasc sprawy
      w swoje rece i zaprojektowal dwa nowe okrety wojenne. Poniewaz mialy spelniac
      wiele zadan powstaly zupelnie nietypowe konstrukcje, podstawy ich konstrukcji
      mialy spelanic nastepujace zalozenia:

      byc tanie
      opoerowac na plytkich wodach rozwninietej linii brzegowej morza czarnego
      posiadac duza sile ognia
      dobra manewrowosc oraz predkosc

      co z tego wyszlo ?

      Dwa wielkie okrety o niemalze idealnie kolistym ksztalcie ! posiadajace do
      bodajze 9 srub ( mialo to w zalozeniu pozwolic na uzyskiwanie wielkich
      predkosci a w rzeczywistosci dawalo 7 wezlow ), dwa wielkie dziala kalibru 305
      mm ( jako odpowiednik uzbrojenia owczesnych okretow pancernych ) i makabrycznie
      wysokie koszty budowy. Jednostki te w codziennej eskploatacji mialy problem
      praktycznie ze wszystkim ( moze poza zanurzeniem, ktore faktycznie nie
      przekroczylo zakladanego ), byly wolne, slabo sterowne, nadstabilne ( tak to
      prawda ! sprawialo to niesamowite problemy dla zalogi, gdyz po strzale z
      ciezkiego dziala poklad gwaltownie wracal do pozycji horyzontalnej ) i o slabej
      dzielnosci morskiej. Ponadto wystrzal z jednego tylko dziala powodowal iz okret
      dosc dlugo obracal sie wokol wlasnej osi, doslownie w kolko! i ciezko bylo to
      zatrzymac. Te i inne mankamenty spowodowaly iz statki w praktyce nie byly
      uzywane jako pelnoprawne jednostki wojenne.

      Anglia

      ciekawe czy ktos pamieta iz w trakcie WWII anglicy prowadzili zaawansowane
      badania na temat .... lodowego lotniskowca, nota bene najwiekszej jednostki
      jakiej kiedykolwiek widzial swiat ( mial miec ponad 1 mln ton wypornosci, dla
      porownania slawny Bismarck mial w pelnym rynsztunku okolo 50 tys. ). Prace
      projektowe byly na tyle zaawansowane iz stworzono nawet model, ktory dzialal.
      Dla ochrony konstrukcji zakladano iz wszystkie sciany beda wylozone guma, a
      calosc bedzie utrzymywana w stanie stalym za pomoca odpowiednich agregatow (
      lodowek jak kto woli ^^ ). Pomysl upadl gdyz ktos obawiano sie, mimo udanych
      prob modelowych, iz calosc w przypadku awarii tychze agregatow moze sie
      rozplynac ( doslownie ! ) w nicosci morza. Calosc miala plywac po atlantyku i
      sluzyc ochronie konwojow.

      Chiny

      wojna opiumowa pod koniec lat 40-stych XIX w, chinczycy chcac pokonac flote
      brytyjska zaskakuja ja w porcie i ... wysylyja setki malp z przypietymi do
      ogonow palacymi sie pochodniami i ogniami sztucznymi, aby spalic flote
      brytyjska ... n/c

      pozdrawiam
      • barracuda7110 Re: Popowki anglia i chiny 23.02.06, 00:15
        Czy masz może jakieś zdjęcia? Googlam i nic nie mogę znaleźć.
    • darek_w1 Superczołg 22.02.06, 11:04
      przypomina mi się historia z niemieckim superczołgiem użytym przez Niemców pod
      koniec I wojny światowej. Był tak potężny, uzbrojony i opancerzony, że po
      prostu... nikt go nie zatrzymywał. Pojechał więc sobie kawał za linię frontu,
      skończyło mu się paliwo, a załoga została wzięta głodem :-)
      Jak się dobrze zastanowić to idiotą okazał się głównie dowódca tego cudaka, a
      nie jego konstruktor, chociaż do tej koncepcji później nie wracano z uwagi na
      trudności w poruszaniu się takiego giganta (ciężar).
      • khaern Re: Superczołg 22.02.06, 11:12
        mozesz podac zrodlo informacji ? chetnie przeczytam ksiazke czy artykul :)
        • darek_w1 Re: Superczołg 22.02.06, 11:30
          khaern napisał:

          > mozesz podac zrodlo informacji ? chetnie przeczytam ksiazke czy artykul :)

          Sorry, ale czytałem to tak dawno, że nie jestem w stanie podać. Ale jak znam
          życie to speedy poda Ci z pamięci wszystkie dane techniczne, datę wydarzenia i
          nazwiska członków załogi :-)
          • speedy13 Re: Superczołg 22.02.06, 12:58
            > Sorry, ale czytałem to tak dawno, że nie jestem w stanie podać. Ale jak znam
            > życie to speedy poda Ci z pamięci wszystkie dane techniczne, datę wydarzenia
            i
            > nazwiska członków załogi :-)

            He he nie podam bo nie słyszałem o takim przypadku.
            Faktycznie Niemcy zbudowali w 1918 taki super-czołg (ponad 100 ton, 4 działa 77
            mm...), ale jak mi się wydaje, nie wziął udziału w walkach. Seryjnie
            produkowali (20 szt.) taki bardziej normalny model A7V, niezbyt udany zresztą.
            Używali także zdobycznych czołgów brytyjskich.
            • darek_w1 Re: Superczołg 22.02.06, 13:18
              > Faktycznie Niemcy zbudowali w 1918 taki super-czołg (ponad 100 ton, 4 działa
              77 mm...), ale jak mi się wydaje, nie wziął udziału w walkach.

              I to chyba właśnie o tym czołgu była mowa. A że był tylko jeden egzemplarz to
              po opisanym wydarzeniu nie mógł więcej wziąć udziału w walkach :-) Zresztą
              wojna była już na ukończeniu.
              BTW - próbowałem znaleźć coś w necie, na szybko nie znalazłem, ale za to
              okazało się, że gigantomania tak nie do końca Niemcom przeszła:
              www.kitsune.addr.com/Rifts/Rifts-Earth-Vehicles/Technowizard/TW-T-500_Goliath_Super_Tank.htm
              W skrócie: II wojna światowa, projekt czołgu o masie 1000 ton, 2 armaty 280 mm
              nie licząc "drobnicy", pancerz dochodzący do 380 mm, silnik od okrętu
              podwodnego. Pełny odlot :-)
              • khaern Re: Superczołg 22.02.06, 13:26
                nieeezle :)

                szkoda tylko ze speedy nic nie dopowiedzial :( no coz jak wroce z pracy do
                pogrzebie w necie bo tu straszni admini pozwolili tylko na gazete.pl
                • redakcja Re: Superczołg 22.02.06, 15:25
                  pozdrawiamy adminów :-)
      • wardog1 Re: Superczołg 22.02.06, 22:20
        Tu fotka tego czołgu z WW1
        www.panzerplatte.de/Kampf14.html
        • letalin Re: Superczołg 23.02.06, 16:21
          To zupełnie nie ten superczołg o którym mowa.
          To zwykłe A7V wyprodukowane w ok.20 egz. i ważyło toto ledwie 32 tony.

          wardog1 napisał:

          > Tu fotka tego czołgu z WW1
          > www.panzerplatte.de/Kampf14.html

    • daxnet lotniskowiec: wyp.2mln t. kadłub: lód86%+drewno14% 22.02.06, 11:45
      HMS Habbakuk.
      Pomysł brytyjski z roku 1942. dł./szer. 610m/91,5m 300samolotów 4000ludzi. Klasa
      Nimitz przy nim to karzeł... Niestety geniusz, który to projektował chciał
      kadłub zrobić z mieszanki lodu 86% z miazga drzewną 14%!!! Kadłub miał mieć
      ok.12m grubości, odporność żelbetu i miał byc utrzymywany przez potężną sieć
      spręzarek chłodniczych i specjalnych wierzchnich materiałów izolacyjnych. W
      Kanadzie w roku 1943 rozpoczęto nawet prace testowe.
      Cały projekt został utrącony przez Churchilla prawdopodobnie ze względu na
      niepewność materiału...
      Moim zdaniem zakładana prędkość w granicach 6-10węzłów była główną przyczyna
      negatywnej oceny potencjalnych zdolości bojowych takiej jednostki. W zasadzie
      możnaby to porównać do "pływającej Malty", która niestety mimo wszystko była
      zatapialna...
      www.combinedfleet.com/furashita/habbak_f.htm
    • irekj0 czołg napędzany piaskiem 22.02.06, 12:29
      W swoich wspomnieniach Richard Feynman (wybitny fizyk) opisuje jak podczas
      jednego ze spotkań Bardzo Ważnych Osobistości podszedł do niego jakiś generał,
      który wpadł na pomysł czołgu napędzanego piaskiem. Taki czołg zagarniałby piasek
      w czasie jazdy i miałby praktycznie nieograniczony zasięg bo piach jest niemal
      wszędzie. Sam pomysł był dziełem wojskowych, z kolei skonstruowanie czołgu miało
      być zadaniem naukowców.
    • praptak A może być kot szpiegowski? 22.02.06, 12:46
      Nie wiem, czy to się jeszcze łapie jako koncepcja wojskowa, ale CIA w latach
      60-tych próbowała użyć kotów do transportu podsłuchu. Brzmi to jak kaczka
      dziennikarska i mit miejski, ale wg wszelkich dostępnych przez Google'a
      informacji zdarzyło się naprawdę.
      Operacja miała kryptonim 'Acoustic Kitty', jest nieco informacji na Google.

      • khaern Re: A może być kot szpiegowski? 22.02.06, 13:30
        a bylo bylo i z tego co kojarze CIA wydala na kota okolo 10mln $ ( koszt
        aparatury i operacji na biednym zwierzeciu ), planowali go uzyc w moskwie do
        wiadomych celow, co ciekawsze ow dachowiec zupelnie nie przejety wiekopomna
        rola walki z jedynym slusznym systemem zdaje sie, ze spieprzyl agentom CIA :D
        • darek_w1 Re: A może być kot szpiegowski? 22.02.06, 13:45
          > wiadomych celow, co ciekawsze ow dachowiec zupelnie nie przejety wiekopomna
          > rola walki z jedynym slusznym systemem zdaje sie, ze spieprzyl agentom CIA :D

          Ja czytałem, że wpadł pod samochód.
        • jaceq Re: A może być kot szpiegowski? 22.02.06, 21:22

          > [kot] zdaje sie, ze spieprzyl agentom CIA

          zwyczajnie wybrał wolność.
          ____
    • ah2000 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 13:33
      Jestem lajkonikiem w tych sprawach, ale cos mi się obiło o oczy, że ZSRR miał
      taki fajny czołg, popularnie Stalin się chyba zwał i chyba był całkiem często
      używany, że po 3-4 wystrzałach w środku robiło się tak gorąco, że czołgiści
      musieli wychodzić na zewnątrz, co skrzętnie wykorzystywali żołnierze niemieccy.
    • irekj0 leczenie żołnierzy przez weterynarzy 22.02.06, 13:53
      To pomysł z polskiej ustawy o powszechnym obowiązku obrony. Kobiety o
      wykształceniu medycznym lub weterynaryjnym, które ukończyłu 18 rok życia mogą
      podlegać obowiązkowej służbie wojskowej. I wcale nie trzeba być lekarzem
      weterynarii - wystarczy tytuł technika. W polskim wojsku zwierząt nie ma, więc
      na pewno chodzi o opiekę medyczną nad żołnierzami. Niech tylko rzecznik MONu
      spróbuje powiedzieć, że w wojsku nie traktuje się ludzi jak bydło...
      • ah2000 Re: leczenie żołnierzy przez weterynarzy 22.02.06, 13:58
        A czy to jest takie głupie? Chyba w przypadku braku lekarza lepiej żeby ci
        udzielił pomocy weterynarz, niż mechanik samochodowy.
    • jarek.jam Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 14:25
      Bomba atomowa
    • dr.rebel samolocik z reaktorkiem 22.02.06, 14:49
      Rosjanie wymarzyli sobie wielgachny bombowiec z reaktorem na pokladzie.
      No i go zbudowali, tyle ze oslony reaktora byly za ciezkie, wiec do kilku
      lotow probnych zdjeli te oslony, czego zaloga przezyc nie mogla. tzn mogla na
      czas lotu. czyli taka jednorazowa zaloga.
      Do tego ktos w koncu pomyslal, ze jak taki samolot by sie rozbil na terenie
      ZSRR (no bo dalej to co tam) to bedzie problem.
      wycofali sie z tego pomyslu. ciekawe dlaczego.
      • speedy13 Re: samolocik z reaktorkiem 22.02.06, 15:04
        Podobne prace prowadzili też Amerykanie - idea atomowego bombowca o praktycznie
        nieograniczonym zasięgu była bardzo kusząca. Swój samolot zbudowali na bazie B-
        36. Umieszczony w nim reaktor nie napędzał niczego póki co, chodziło tylko o
        sprawdzenie możliwości eksploatacji, obsługi, wypróbowanie osłon... Generalnie
        uznali że za dużo z tym zachodu, zwłaszcza z obsługą naziemną. Osłona
        biologiczna była solidna od strony kabiny załogi ale z wszystkich stron nie
        mogła być taka boby jej samolot nie uniósł. Mialy więc powstać specjalne
        hangary z betonowa sekcją osłaniającą środek kadŁuba, zdalnie sterowane roboty
        do obsługi itp. Generalnie uznano że za dużo z tym roboty, a w międzyczasie
        technika tankowania w powietrzu osiągnęła taki poziom że można było odpuścic
        sobie te atomy. Ciekawostka: w każdym locie doświadczalnym maszynie towarzyszył
        m.in. samolot transportowy ze specjalną jednostką Marines do likwidacji skażeń
        promieniotwórczych. W razie katastrofy atomowego samolotu Marines mieli być
        zrzuceni na spadochronach żeby jak najszybciej zabezpieczyć wstępnie miejsce
        katastrofy.
        • letalin Re:Szachownica-- do marek_boa 22.02.06, 15:30
          Mało wiesz, a propagandę siejesz...
          Spory o poprawność szachownicy trwały od zawsze. I panował pewien bałagan w
          oznakowaniu maszyn, tzn, obie wersje (zgodna z prawidłami heraldyki
          i "odwrócona" funcjonowały jednocześnie) .
          Wprowadzono jednoznaczny wzór zgodny z heraldyką , żeby nie było czerwono-
          biała, a biało-czerwona z zupełnie apolitycznych pobudek, a szachownica wzoru
          Steca , kiedy był lotnikiem Austro-Węgierskiej jednostki myśliwskiej była
          jego , ale też kilku innych pilotów godłem osobistym i nie On był jej autorem,
          bo dwa samoloty Hansa-Brandenburg D.I od maja 1917 miały takie symbole, zanim
          Stec dołączył do jednostki. Na takim samolocie walczył m.in. Czech Kaszala,
          Austriak Brumowski i paru innych. Czerwień i biel to pewnie wiesz też barwy K&K.
          Weź sobie trochę poczytaj zanim coś napiszesz...a wikipedia i internet to nie
          wszystko.


          marek_boa napisał:

          > Na początku lat 90-tych!:) I to nie żaden heraldyk tylko prawicowe oszołomy
          > nie mogły znieśc że czerwone pole jest pierwsze a nie białe!:) Na nic się
          zdały
          >
          > tłumaczenia historyków,że taki znak osobisty wymyślił sobie kiedyś pan
          > porucznik Stec (bodajże?-nie pamiętam dokładnie!)i właśnie od niego wzięto
          ten
          > znak rozpoznawczy!
          • jopekpl Re:Szachownica-- do letalin-piszesz głupoty!!! 24.02.06, 08:17
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=37110746&a=37346989
            jeszcze raz przeczytaj instrukcję malowania szachownicy z 1918r,nie ma mowy o
            żadnym bałaganie a jedynie o błędach w wykonywaniu poleceń(instrukcja=polecenie)
      • rudy102_t_34_85 Zemsta Fabryki Kiełbasy. 22.02.06, 19:10
        Zanim powstał wspomniany samolot z reaktorem na pokładzie (na bazie tu-
        95),sowieccy specjaliści zbudowali makietę jego kadłuba z takim samym
        reaktorkiem do prób naziemnych.Testowano to ustrojstwo na poligonie jądrowym
        pod Siemipałatyńskiem (Kazachstan).Wodę do chłodzenia reaktora wzięto z
        zakładów mięsnych w Semipałatyńsku,miał to być czysty destylat "do celów
        technologicznych".Tymczasem były tam rozcieńczone...pomyje! Kiedy reaktor się
        rozgrzał w obwodach chłodzenia ZROBIŁ SIĘ GORĄCY ROSÓŁ (choć cienki i bez
        klusek).Ugotowaną w ten sposób zupę trzeba było wylać a system chłodzenia
        wyczyścić...Kilka lat wcześniej zakład mięsny w Siemipałatyńsku poniósł spore
        straty w wyniku przeprowadzonej w pobliżu miasta próby termojądrowej.Silniejszy
        niż zakładano wybuch rozwalił szklany dach hali produkcyjnej i szkło poleciało
        do pojemników pełnych kiełbasianego farszu-wszystko było do wyrzucenia...Być
        może więc ta zupa na reaktorze była aktem zemsty na wojskowych atomistach ze
        strony masarzy.
    • dzielanski IS 3 i inni 22.02.06, 16:43
      W czasie wojny powstały niezliczone KONCEPCJE dziwacznych wojennych wynalazków.
      (takich jak wspominany przez uczestników forum lodowy lotniskowiec), ale z
      reguły nie wychodziły one poza stadium prób.
      Zupełnie inaczej było z następcami czołgu Józef Stalin 2. Potężny pancerz
      czołgu IS3 nie miał dostatecznej sztywności, więc spawy pękały podczas jazdy (a
      gdyby toto ozstało trafione jaimś większym pociskiem? - na szczęście wojna się
      akurat skończyła). Ale mimio to wyprodukowano chyba opnad 2000 tych wozów, ich
      nastęca T10 miał takie same usterki i też produkowano go w dosć dużych
      ilościach jeszcze na opczątku lat sześćdziesiątych.
      Ciekawe jest też to, że na zachodzie konstruowano cieżkie czołgi wyłącznie z
      myślą o przeciwstawieniu sie tym "potworom", które w rzeczywistości nadawały
      się w najlepszym razie do roli przenośnych bunkrów.
      • dzielanski ... i jeszcze MiG 25 22.02.06, 17:00
        Pewnie kilku uczestników tego forum będzie mnie chciało za to pytanie
        zlinczować, ale po co Rosjanie budowali cholernie drogi samolot o prędkości
        lotu poziomego na poziomie morza mniejszej niż w pionowzlocie Harrier,
        skonstruowany specjalnie do przechwytywania boombowca Valkirie na bardzo dużych
        wysokościach, skoro program Valkirie został - sorry za tę obrzydliwą kalkę -
        abortowany? Wiem, istniała wersja rozpoznawcza MiGa 25, ale to chyba nie ona
        stanowiła większość produkcji?
        • marek_boa Re: ... i jeszcze MiG 25 22.02.06, 18:27
          Prędkośc przelotowa samolotu MiG-25 w wersji myśliwskiej czyli jak to Nazywasz
          prędkością na poziomie morza to 1200km/h! Harrier musia by spadac z baaardzo
          dużej wysokości i to pionowo w dół,żeby uzyskac taką prędkośc!:) Co do
          celów ,które miał zwalczac to nie był to wbrew obiegowej opinii samolot XB-70
          Valkyrie tylko pociski jakie miał przenosic czyli AGM-28 Hound Dog! Po klęsce
          programu trzymachowego bombowca w pociski te uzbrojono samoloty B-52! Jeśi
          chodzi o produkcję to wyprodukowano:
          >MiG-25P -460 sztuk- wersja myśliwka zmodernizowana później jako MiG-25PDS
          >MiG-25PD -150 sztuk- wersja myśliwska
          >MiG-25PU -180 sztuk- wersja do szkolenia na myśliwce
          >MiG-25R/RB/RBW/RBT/RBK/RBF/RBS/RBSz/RR/MR -220 sztuk-wersja rozp-bomb
          >MiG-25RU -50 sztuk- wersja do szkolenia na rozp-bomb
          -Pozdrawiam!
          • dzielanski Re: ... i jeszcze MiG 25 22.02.06, 20:06
            Według moich danych prędkości te, to odpowiedni: 1,050 km/h, Mach 0.85 dla MiG
            25 i 1185 km/h (0,97) dla pionowzlotu. Gdyby nawet istniały modyfikacje Foxbata
            zwiększające nieco jego prędkość, nie zmienia to faktu, że tę drogą i mało
            zwrotną maszyne wprowadzono do służby w chwili, gdy przeciwnik ZSSR finalizował
            prace nad tzw 3 generacją samolotów odrzutowych (F 14-18 i B-1), znacznie
            lepiej radzących sobie na małych wysokościach.
            pozdrawiam
            • marek_boa Re: ... i jeszcze MiG 25 22.02.06, 20:34
              Dyskusji to już tu na tym forum było wiele na ten temat!:) Ale Pomyś
              proszę ,że MiG-25 powstał na POCZĄTKU lat 60-tych,gdzie Zachód nie myślał na
              wet o F-14,F-15,F-16 czy F-18!!!Nie mówiąc już o samolotach typu B-1! Co do
              prędkości to nie zwiększono tylko zmniejszono ją z 3000 do 2800 km/h na
              niektórych wersjach rozpoznawczo-bombowych MiGa-25! Masz błędne dane co do
              prędkości! Tak MiGa-25 jak i Harriera! Harrier nigdy nie osiągnął prędkości
              dźwięku! Jedynym pionowzlotem który to zrobił był nie produkowany seryjnie Jak-
              141M! Po za tym porównywanie prędkości przelotowej(MiG-25)do maksymalnej
              (Harrier) jest trochę pozbawione sensu nie uważasz? Po za tym tak Mig-25 jak i
              MiG-31 nigdy nie miały odpowiednika na Zachodzie! Podobną prędkośc jaką Podałeś
              miały wersje rozpoznawcze MiGa-25- 1000 km/h na o m n.p.m.!
              -Pozdrawiam!
              • dzielanski Re: ... i jeszcze MiG 25 22.02.06, 20:55
                Maksymalna prędkość Harriera to Mach 1,25. Ja porównałem predkości obu maszyn
                na poziomie morza. To, który z nas ma błędne dane jest raczej sprawą
                dyskusyjną. Ja raczej byłbym skłonny odejmować nieco rosyjskiemu sprzetowi ( w
                przypadku MiGa 25 maksymalna prędkość na duzej wysokości była kiedyś podawana
                jako Mach 2,8- choć jej utrzymywanie prowadziło do uszkodzenia silników) - ale
                moim celem nie było oczywisćie udowadnianie wyższości Harriera, czy
                jakiegokolwiek samolotu 3 generacji nad Foxbatem. Chodzi mi jedynie o to, że
                możliwości bojowe tej maszyny w stosunku do kosztów były raczej mizerne.
                Nie wiedziałem o zadaniu zwalczania pocisków manewrujących przez ten samolot,
                proponuję wiec przeklasyfikować go z najbardziej idiotycznego wynalazku na
                najbardziej przereklamowany.
                Pozdrawiam
                • marek_boa Re: ... i jeszcze MiG 25 23.02.06, 00:17
                  Ależ Rosjanie przy swej obsesji tajności wcale się nim nie chwalili!:) A taki
                  samolot był im bardzo potrzebny do obrony Syberii i okolic!:)Poza tym to nie
                  chodziło o przegrzewanie silników przy locie z maksymalną prędkością tylko
                  o...topienie się osłony kabiny!:) Doświadczył tego jeden z pilotów wersji
                  rozpoznawczej wysłany do rozpoznania lotnisk w Izraelu! Po powrocie na lotnisko
                  trzeba było ...wyłamac owiewkę ,żeby pilot mógł wysiąśc! Z tego powodu
                  wprowadzono ogrzniczenie prędkości samolotów rozpoznawczych na bazie MiG-25 o
                  200 km/h! W feralnym dla samolotu locie nad Izraelem pilot przekroczył 3 Ma o
                  prawie 150km/h!
                  -Pozdrawiam!
                • twilight007 Re: ... i jeszcze MiG 25 23.02.06, 14:07
                  hmm
                  nie wiem z kąd masz dane o harierze ale sa delikatnie mijające się z prawda
                  1.25 macha to to tak z grubsza miedzy 1400 a 1500 km\h
                  jak by harrier byl bez skrzydel to może by sie zblizył
                  generalnie harrier to lipna maszyna wygrala na falklandach kilka walk ale
                  dlatego ze argentynscy piloci mieli rozkaz nie wdawac sie w walke z nimi i byli
                  bezkarnie zdejmowani bo nie mogli poejmowac walki
                  co do danych harriera odsyłam na chociaz by
                  www.foxhound.terramail.pl/harrier.htm
                  opisany jest tu jeden z szybszych harrierów
                  mozesz tez poszukac na strocha angielskich

                  szacunek
                  • speedy13 Re: ... i jeszcze MiG 25 23.02.06, 15:45
                    > dlatego ze argentynscy piloci mieli rozkaz nie wdawac sie w walke z nimi i
                    byli
                    > bezkarnie zdejmowani bo nie mogli poejmowac walki
                    Buhahaha no pewnie, mieli zakaz podejmowania walki więc dawali się specjalnie
                    zabijać Anglikom :) weź przestań człowiecze...

                    Argentyńczycy starali się przede wszystkim bombardować brytyjskie okręty i
                    oddziały na wyspach; Anglicy starali się przede wszystkim im przeszkodzić.
                    Pewnie ze Argentyńczycy mieli za zadanie w pierwszej kolejności rzucić bomby i
                    wiać, ale skoro już zostawali przechwyceni to musieli podjąc walkę. Fakt że
                    Harrier potrafił sobie poradzić z prawdziwym myśliwcem, dwa razy szybszym od
                    siebie, zasługuje jednak na pewne uznanie.
                  • zirby Re: ... i jeszcze MiG 25 25.02.06, 14:50
                    twilight007 napisał:

                    > generalnie harrier to lipna maszyna wygrala na falklandach kilka walk ale
                    > dlatego ze argentynscy piloci mieli rozkaz nie wdawac sie w walke z nimi i
                    byli
                    > bezkarnie zdejmowani bo nie mogli poejmowac walki

                    Ze co? Skad to wziałes? Z danych argentynskich czy francuskich, ktorymi
                    probowali wytlumaczyc dlaczego ich mirage i daggery dostaly po d...? Harriery
                    wygrywały dzieki znacznie lepszemu radarowi i lepszym pociskom powietrze
                    powietrze. Argentynczycy mieli stare AIM-9B, ktore nie byly w stanie
                    przechwycic Harriera nawet z tylnej półsfery (jak je projektowano to nikt nawet
                    nie myslal o samolocie bez dużego "wydechu"), a angole nowe AIM-9L, ktore mogli
                    odpalać nawet w ataku czołowym. Nb. "elki" nie bylo wtedy nawet na wyposażeniu
                    NATO, dostali je w trybie alarmowym od hamerykańców. A gdy dochodziło do walki
                    na działka, to Harrier który mógł przy prędkości 850 km/h zrobić zwrot o 180
                    stopni o promieniu 270 metrów, a przy pedkości poniżej 600 km/h o promieniu 130
                    m (wektorowany ciąg się kłania...) był nie do złapania w celownik. Poza tym
                    argentynczycy nie byli szkoleni do dog fightu ("mamy rakiety!") i notorycznie
                    latali z wymontowanymi działkami - żeby oszczedzic na masie maszyny i
                    zmniejszyc zużycie paliwa...

                    Harrier faktycznie osiąga 1250 km/h, ale w locie nurkowym, a Foxbat spokojnie
                    robi 2,5 Ma w locie prostoliniowym. Grzeje sie co prawda wtedy jak piekarnik
                    (na pierwszym prototypie przy próbach na dużej prędkości zapaliły się stery
                    wysokości zrobione z Al i potem robili je z żarodopornej stali), i rujnuje
                    sobie silniki (resurs silnika dla lotów z predkoscia >2 Ma wynosił caaaałe
                    50h :)) ale lata. Żeby było śmieszniej na pierwszych seriach MiG-25P i PD przy
                    dużych predkościach nie działał.. radar:) Zbudowany w technice lampowej sam
                    grzał się jak zaraza i po przekroczeniu temperatury 80 stopni celcjusza w
                    stozku dziobowym automatycznie się wyłączał. A najwyższa zarejestrowana tam
                    temperatura wynosila 210 stopni... Wymyslono specjalny układ chłodzenia
                    poczatkowo oparty na spirytusie, ale najpierw "tajemniczo" ginął spirytus :), a
                    potem w kilku lotach doszlo do malowniczego pożaru... Wiec na koniec Foxbaty
                    latał ze specjalnymi, produkowanymi tylko dla nich lampami elektronowymi,
                    chłodzonymi olejem. Jedna kosztowała tyle co pół tuzina telewizorów i - jak to
                    w przodujacym ustroju - wciaz doświadczano "przejściowych trudności" z ich
                    dostarczaniem. Na szczescie Bielenko nawiał na MiG-25 do Japonii i mozna było
                    wymóc na KC modernizację radaru, wykorzystując baze elementowa radaru Sapfir z
                    MiG-21bis :)
      • marek_boa Re: IS 3 i inni 22.02.06, 18:10
        IS-3 o którym Piszesz został szybko wycofany a na jego miejsce wprowadzony
        czołg IS-3M w którym przekonstruowano tak kadłub by nie dochodziło do naprężeń
        powodujących pękanie kadłuba! Jeśli chodzi o czołgi T-10,T-10A,T-10B,T-10M to
        wogóle nie miały takich problemów!Co do Zachodu to powstały tylko dwie
        konstrukcje mające za zadanie walzcyc z IS-3M! Był to Angielski Conqueror(chyba
        tak to się pisze?)i Amerykański M-103! W tamtych czasach czołgi typu IS-3 nie
        miały praktycznie przeciwników!Jedyny znany przypadek to szczęśliwy traf gdy
        pocisk z Izraelskiego I-Shermanna M-50 trafił w otwarty właz dowódcy i...załoga
        uciekła z czołgu! Izraelczycy zdobyli go i odprowadzili na tyły bo był w pełni
        sprawny!:)Praktycznie we wszystkich wojnach Arabsko-Izraelskich nie zaistniał
        przypadek zniszczenia ISa-3 przez trafienie pociskiem wystrzelonym z innego
        czołgu!:) Większośc Izraelczycy zdobyli w stanie nienaruszonym po ucieczce
        załóg!:) Częśc zresztą sami użyli później jako stacjonarnych ciężko uzbrojonych
        bunkrów! Większośc z nich paradoksalnie zniszczyli sami Arabowie za pomocą
        ciężkiej artylerii,pocisków ppk 3M6 Malutka i granatników RPG-2!
        -Pozdrawiam!
        • wujcio44 Re: IS 3 i inni 22.02.06, 18:38
          marek_boa napisał:
          )Praktycznie we wszystkich wojnach Arabsko-Izraelskich nie zaistniał
          > przypadek zniszczenia ISa-3 przez trafienie pociskiem wystrzelonym z innego
          > czołgu!:) Większośc Izraelczycy zdobyli w stanie nienaruszonym po ucieczce
          > załóg!:) Częśc zresztą sami użyli później jako stacjonarnych ciężko uzbrojonych
          >
          > bunkrów!

          Ciekawe dlaczego Izraelczycy, którzy wcielali prawie wszystkie czołgi, jakie
          udało im sie zdobyć, nie wprowadzili do uzbrojenia swoich wojsk pancernych tak
          wspaniałych, niezniszczalnych czołgów.
          • marek_boa Re: IS 3 i inni 22.02.06, 18:41
            Prosta przyczyna Wujciu44!:) Brak części zamiennych! Czołg ten nie był tak
            masowo używany jak T-54 czy T-55! A po za tym był mało manewrowy!Dla tego
            Izraelczycy używali ich jako wzmocnione bunkry! Bo pancerz miał faktycznie jak
            bunkier!:)
            -Pozdrawiam!
            • wujcio44 Re: IS 3 i inni 22.02.06, 18:48
              marek_boa napisał:
              > Prosta przyczyna Wujciu44!:) Brak części zamiennych! Czołg ten nie był tak
              > masowo używany jak T-54 czy T-55!

              Ale był używany dość powszechnie i gdyby był wystarczająco dobry, to by go
              wcielili, tak jak wcielili T-55. Wydaje mi się, że coś z tą krową było nie tak.
              • marek_boa Re: IS 3 i inni 22.02.06, 19:00
                Dośc powszechnie to pojęcie względne Wujciu44!:)Wszystkiego Egipt miał 100
                czołgów typu IS-3!Armia Izraelska zdobyła około 30 kilku sztuk!Po wymianie
                silnika na W-54 z czołgów T-54/55 przez kródki czas używała ich
                na ...defiladach!:) Później zostały "wkopane" w linię Bar Leva nad kanałem
                Suezkim!
                -Pozdrawiam!
                • wardog1 Re: IS 3 i inni 22.02.06, 21:58
                  Tu niemiecki odpowiednik tych ruskich
                  kto od kogo ściągał,kto wie :-)
                  www.waffenhq.de/panzer/maus.html
                  • jjjnjankowski Re: IS 3 i inni 23.02.06, 00:18
                    is3 to czolg a maus to akurat odpowiednie cos do rubryczki o poronionych pomyslach
                  • marek_boa Re: IS 3 i inni 23.02.06, 00:32
                    A nikt od nikogo! Obie konstrukcje maja tylko jedną rzecz wspólną!:) Nazwę;
                    CZOŁG!:)
                    -Pozdrawiam!
                • wujcio44 Re: IS 3 i inni 23.02.06, 16:31
                  A może jednak ten IS-3 był do luftu. Zważ, że zaczęto go produkować w 1945 roku,
                  a produkcję zakończono w 1952. T-54 zaczęto produkować w 1946 i produkcję
                  ostatnich wersji T-55 zakończono w Rosji w latach osiemdziesiątych.
                  • marek_boa Re: IS 3 i inni 24.02.06, 00:30
                    Wujciu44 przestali produkowac ISa-3 bo rozpoczęli w 1953 produkcję T-10,ktora
                    trwała do 1966 roku! A był to dużo lepszy czołg ciężki!T-54 produkowany był od
                    1947 do 1959 roku a później tylko modernizowany! T-55 od 1958 do 1977 roku
                    reszta to modernizacje!(oczywiście mówimy o ZSRR) Wracając do ISa-3 to
                    wyprodukowano go w ilości 1711 sztuk a czołgu T-10 różnych wersji 8000 sztuk!
                    -Pozdrawiam!
                    • wujcio44 Re: IS 3 i inni 24.02.06, 14:14
                      marek_boa napisał:
                      Wracając do ISa-3 to
                      > wyprodukowano go w ilości 1711 sztuk a czołgu T-10 różnych wersji 8000 sztuk!

                      Znaczy się, ten IS był wujowy i nic dziwnego, że go Izraelczycy do uzbrojenia
                      nie przyjęli, mimo, że był niezniszczalny.
                      • marek_boa Re: IS 3 i inni 24.02.06, 16:43
                        Znaczy się Zaparłeś się ręcami i nogami?:) No to niech Ci będzie w porównaniu
                        do T-10 ...był ...taki sobie!:):):) A tak ,żeby było śmieszniej to pierwsza
                        nazwa T-10 brzmiała...IS-8!:) Ale Józio się przekręcił,Beria zmarł
                        na "miażdżycę ołowiową" to zmienili nazwę na T-10!:)
                        -Pozdrawiam!
              • jjjnjankowski Re: IS 3 i inni 23.02.06, 00:15
                owa krowa to 2 rozne czolgi i 2 rozne wojny, najpierw pospiesznie wybudowany dla zadziwienia zachodnich aliantow a nie uzycia bojowego poprawiony uzyty w wojnach arabsko-izraelskich byl juz przestarzaly
            • dzielanski Re: IS 3 i inni 22.02.06, 20:22
              Egipcjanie stracili 73 ze opsiadanych 120 czołgów IS3. Egipcjanie mogli być
              kiepsko wyszkoleni i mieć niskie morale, ale wątpie, żeby ten drugi problem
              dotyczył załóg faktycznie niezniszczalnych czołgów.
              Co do części zamiennych, wozy IS3 nie zostały zakupione przez Polskę ani
              Czechosłowacje, które prowadziły z nimi próby. Problem częśći zamiennych w
              przypadku tych krajów raczej nie istniał.
              pozdrawiam
              • marek_boa Re: IS 3 i inni 22.02.06, 20:42
                Polska zakupiła 2 sztuki a Czechosłowacja 1 !:) A kto pisał ,ze były
                niezniszczalne? Po za tym to IZRAEL miał kłopoty z częściami zamiennymi do tych
                czołgów a nie Egipt!:)Co do NIEKUPIENIA to Polska nie kupiła też czołgów T-62 i
                T-64 a z samolotów MiG-23BN,MiG-27 i MiG-25! I jaki z tego wniosek!?:):):)
                -Pozdrawiam!
                • dzielanski Re: IS 3 i inni 22.02.06, 21:00
                  Czołgi te były zakupione w tak małych ilościach, ponieważ były testowane, a to
                  oznacza, że pod względem taktycznym odopwiadały one koncepcjom uzbrojenia armii
                  polskiej i czeskiej. Ale nie przeszły testów techniczych.
                  Co do ich rzekomej "niezniszczalności", piszesz, że nic na ówczesnym polu walki
                  praktycznie nie było w stanie im zagrozić, czyli (nieco upraszczając sprawę)
                  załogi powinny czuć sie bezpieczniej w środku niż na zewnątrz.
                  pozdrawiam
                  • marek_boa Re: IS 3 i inni 23.02.06, 00:27
                    Wszystko się zgadza ale za bardzo Rozciągnąłeś termin "Ówczesne pole walki"!:)
                    Czołg został skonstruowany w 1945 roku a walki w których poniósł straty toczyły
                    się w 1973!!! To tak jak Byś miał pretensję,że Sopwith Camel nie sprawdził się
                    w wojnie...Koreańskiej!:)Wracając do tematu NIEKUPIENIA tych czołgów przez
                    Polskę i Czechosłowację to odsyłam do źródeł historycznych! Po co było nam
                    kupowac czołgi ciężkie skoro nasza armia odchodziła wogóle od koncepcji
                    używania ich na manewrowym placu boju? Produkowaliśmy czołg średni T-34-85M a
                    niedługo później rozpoczęto produkcję T-54! Na wszelkie współczesne czołgi
                    Zachodnie wystarczyło,a przełamywania się przez umocnienia jakoweś w planach
                    raczej nie było!:) Więc rozsądnie zrobili,że do zakupu większych ilości nie
                    doszło!
                    -Pozdrawiam!
                    • aso62 Re: IS 3 i inni 24.02.06, 01:43
                      marek_boa napisał:

                      > Wracając do tematu NIEKUPIENIA tych czołgów przez Polskę i Czechosłowację to
                      > odsyłam do źródeł historycznych! Po co było nam kupowac czołgi ciężkie skoro
                      > nasza armia odchodziła wogóle od koncepcji używania ich na manewrowym placu
                      > boju?

                      Odchodziła kupując 166 IS-2 i prawie 400 ISU-122/152. Niezłe odejście.

                      > Produkowaliśmy czołg średni T-34-85M a niedługo później rozpoczęto produkcję
                      > T-54! Na wszelkie współczesne czołgi Zachodnie wystarczyło

                      Na jakie ówczesne czołgi zachodnie twoim zdaniem wystarczał wówczas T-34?
                      • marek_boa Re: IS 3 i inni 24.02.06, 10:07
                        No to żeby było dokładnie!:)We wrześniu 1945 roku w polskich wojskach
                        pancernych było 3 pułki czołgów ciężkich (4,5 i 7) łącznie na stanie było 19
                        czołgów IS-2!:) Gdzie etat przewidywał 21 maszyn na pułk!:) w 3 Pułku było 12
                        maszyn,w 5 -7 czołgów a w 7 wcale!:) Jako ciekawostkę dodam,że na stanie
                        Polskich jednostek w tym czasie były takie cacka jak:KW-85,T-60,SU-
                        152,Pz.Kpfw.III,Pz.Kpfw.IV,SU-76I,Sd.Kfz.250,M3A1 White,Uniwersal Carrier
                        Mk.I,M-17!:) Od 1945 do 1948 trwało przejście jednostek wojskowych w Polsce na
                        stopę pokojową! Od grudnia 1945 roku był tylko jeden Samodzielny Pułk Czołgów
                        Ciężkich z 21 wozami IS-2 na stanie! Od 1949 roku rozpoczęto rozbudowę Wojska
                        Polskiego ze względu na wojnę Koreańską! W latach 1951-52 dokonano zakupu
                        sprzętu pancernego w ZSRR w ilości:291 czolgów średnich T-34-85 (wraz z zakupem
                        licencji na zmodernizowaną wersję T-34-85M1),113 czołgów ciężkich IS-2,23
                        średnie działa pancerne SU-100,150 ciężkich dział pancernych ISU-122,75
                        ciężkich dział pancernych ISU-152,169 lekkich dział pancernych SU-76,55
                        samochodów pancernych BA-64 i 6 transporterów opancerzonych BTR-152! W 1953
                        roku ruszyła produkcja czołgów średnich T-34-85M1 w Zakładach Mechanicznych w
                        Łabędach!Od 53 do końca 1954 wyprodukowano 680 czołgów! W roku 1953 zakupiono
                        53 lekkie działa pancerne SU-76 a w 1954 40 czołgów ciężkich IS-2 i 97 ciężkich
                        dział pancernych ISU-122! W roku 1955 wyprodukowano w Polsce 430 sztuk czołgów
                        średnich T-34-85M1 i zakupiono 140 transporterów opancerzonych BTR-152 i 60
                        typu BTR-40! I dochodzimy do sedna!:) W 1955 roku został zakupiony 1 egzemplarz
                        czołgu średniego T-54! Rok później zakupiono licencję na jego produkcję w
                        Polsce!Produkcja pod nazwą T-54A została podjęta przez Zakłady
                        Mechaniczne "Bumar-Łabędy" po zakończeniu produkcji czołgu T-34-85M1! No i
                        sedno!: Czołg ciężki IS-3 został skierowany na eksport przez ZSRR w roku
                        1955!!! W 1960 roku w Polskich Wojskach Pancernych było 75 czołgów ciężkich IS-
                        2 i prawie wcale ciężkich dział pancernych( pojedyncze sztuki)!Pod koniec 1963
                        roku wszystkie czołgi ciężkie zostały wycofane z eksploatacji w Polsce!W 1964
                        rozpoczęto produkcję licencyjną czołgu T-55! Stan Polskich Wojsk pancernych na
                        rok 1965 to: 1258 czołgów średnich T-54A,128 czołgw średnich T-55,738 czołgów
                        średnich T-34-85M1,68 czołgów pływających PT-76,40 przeciwlotniczych dział
                        samobieżnych ZSU-57-2,1260 transporterów opancerzonych(BRDM-1,FUG D-422,BTR-
                        152,BTR-40,SKOT)
                        -Pozdrawiam!
    • 1korektor Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 17:51
      kbk AK - tzw Kałasznikow.
      Konstrukcja skonstruowana oficjalnie przez sierżanta Kałasznikowa w roku 1947,
      była w rzeczywistości kopią szturmowego pistoletu maszynowego na nabój pośredni
      wz. 43 konstrukcji niemieckiej. Pod koniec wojny z powodu braku surowców zamiast
      ołowiu Niemcy stosowali pociski z rdzeniem żeliwnym.
      Sierżant Kałasznikow w swoim prototypie również zastosował "żeliwne pociski".
      Ot wierność oryginałowi.
      • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 18:35
        To już na tym forum było przerabiane!:) Ale nie jest to prawdą!:)Snując takie
        wątki można też dojśc do wniosku ,że Niemcy za podstawę do swojego Shturmgewera
        wzięli ...karabinek Fiodorowa kal 8mm (chyba? nie pamiętam już dokładnie),który
        powstał chyba na początku lat 20-stych na nabój wzoru...Japońskiego!:)
        -Pozdrawiam!
      • wujcio44 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 18:41
        1korektor napisał:
        > kbk AK - tzw Kałasznikow.
        > Konstrukcja skonstruowana oficjalnie przez sierżanta Kałasznikowa w roku 1947,
        > była w rzeczywistości kopią szturmowego pistoletu maszynowego na nabój pośredni
        > wz. 43 konstrukcji niemieckiej.

        To oczywiście kompletna bzdura. Te karabinki nie miały ze sobą nic wspólnego.
        Łukowy magazynek i kształt celownika to trochę za mało. Ile mozna wałkować ten
        temat.
        • marek_boa Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 18:42
          A to nie Wiesz? Kto się obudzi to pisze!:)
          -Pozdrawiam!
      • speedy13 Re: lajtowo: najgłupsza idea wojskowa 22.02.06, 23:40
        > Konstrukcja skonstruowana oficjalnie przez sierżanta Kałasznikowa w roku 1947,
        > była w rzeczywistości kopią szturmowego pistoletu maszynowego na nabój
        pośredni
        > wz. 43 konstrukcji niemieckiej

        Generalnie to nie jest prawda. Mimo pewnych podobieństw, różnice w konstrukcji
        i mechanizmach są na tyle znaczne że słowo kopia w zadnym razie tu nie pasuje.

        > Sierżant Kałasznikow w swoim prototypie również zastosował "żeliwne pociski".

        Nabój 7,62x39 wz.43 nie był dziełem M.Kałasznikowa. W dużym stopniu przypomina
        on eksperymentalny nabój niemiecki z końca lat 30-tych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka