Son Tay....prison camp

19.04.06, 04:29
20 listopada 1970 commando plk.Simmonsa dokonalo rajdu na vietnamski prison
camp w Son Tay zaledwie 23 mile od Hanoi.Amerykanscy zolnierze mieli wyzwolic
z niewoli swoich rodakow,niestety wiezniowie w noc poprzedzajaca akcje
zostali zabrani z obozu ,ktory byl zagrozony zalaniem,i akcja "spalila na
panewce".Ale bylo tam cos jeszcze.Jedna z grup tego commanda wyladowala
kilkasetmetrow dalej od obozu i zaatakowala cos co okreslono mianem "szkola".
Grupa ta zlikwidowala w walce ok. 100-200 zagranicznych (chinskich i
radzieckich) instruktorow.
I teraz pytanie.
Czy amerykanie wiedzieli co znajduje sie w "szkole" i jakiego rodzaju adepci
przechodza tam szkolenie.Jesli wiedzieli to, zdaje sie ze dali sovietom i
chinolom niezlego prztyczka w nos.
Ktos wie cos wiecej o tej akcji ? Paul ?

    • marek_boa Re: Son Tay....prison camp 19.04.06, 07:09
      Akcja o której Piszesz była znana wywiadowi Wietnamskiemu tydzień wcześniej
      niź się odbyła!:) Przeniesienie więźniów nastąpiło pod pretekstem powodzi by
      nie dekonspirować źródła informacji! "Instruktorzy" Chińscy i Radzieccy zostali
      poświęceni świadomie przez Wietnamczyków! Co do "prztyczka w nos" to strzelili
      sobie do własnej bramki gola Amerykanie! Po zlikwidowaniu obozy szkoleniowego
      przez Amerykanów około połowa więźniów z obozu jenieckiego Son Tay nigdy do
      Stanów nie wróciła a wzrosła liczba bezimiennych mogił na terenie Syberii i
      Chin! Od tamtej pory dostawy broni z ZSRR i ChRL dla Wietnamu znacząco wzrosły!
      -Pozdrawiam!
      • virra Re: Son Tay....prison camp 19.04.06, 12:38
        Sluchaj wezowaty
        czemu Ty zawsze musisz byc taki na NIE ?
        cokolwiek by ktos nie napisal Ty zaraz udawadniasz ze...a ruskie jest balszoje..
        i co to ma byc ze Vietcong poswiecil zagranicznych instruktorow ? ruscy czy
        chinczycy dali by im poswiecic swoich ludzi tak latwo.Zreszta jesli amerykanskie
        comando by wpadlo w pulapke jak piszesz to zywi by stamtad nie
        wyszli...przeciez akcja odbyla sie niemal pod bokiem Vietnamskeigo Nacz.Dow.!
        A nikt w akcji nie zginal..zatem to Twoje "balszoje" to po prostu nieprawda :)
        Vietnamczycy opisywali oczywiscie ogromne straty jakie poniesli napastnicy
        ilustrowane zdjeciami rozbitej maszyny (CH3)ale...bez zabitych amerykanow :)
        I na koniec , sugerujesz ze akcja przyniosla smierc polowie wiezniow ?
        Czy dlatego tylu z nich zginelo w obozie bo akcja amerykanskiego commanda?
        A ja sadze ze to vietnamska bezpieka ich zamordowala,jencow wojennych,wyglodzila
        ,niszczyla fizycznie i moralnie i to ona jest sprawca mordow.To mi zreszta
        przypomina pretensje co glupszych polakow jako to przez amerykanow tak zle
        wszystko w Polsce ,a bo to nas panie zdradzili i nie oni wyzwolili.A to sovieci
        sa sprawcami nieszczesc tego narodu i wlasni queslingowie ktorzy im sluzyli
        i...sluza.
        • axx61 Re: Son Tay....prison camp 19.04.06, 13:18
          Wydaje sie ze najlepsza odpowiedz dostaniesz od amerykanskich senatorow. Jest
          ich 2 a jednym z nich jest sen. McCain z Arizony. Kazdy z nich ma swoja poczte
          i mozna do nich czy niego napisac zawsze i wszedzie. Siedzial 7 lat i chyba
          wlasnie tam to na pewno odpowie.Zna szczegoly i nie domniemywa.
          • virra Bingo! 22.04.06, 05:21
            Dzieki za podpowiedz.Odnosnie senatorow to byl strzal w dziesiatke !!
            Od Hagela jeszcze nic nie mam ale ze staff sen.McCain'a odbylem ciekawa
            konwersacje :)
            By The Way...
            Co pijesz ? Heineken czy Coors Light? hehe....ja stawiam !
            O ile bedziesz na Andrews AFB 20 maja :))
            • axx61 Re: Bingo! 22.04.06, 14:10
              Sprawdzalem juz nawet daty pokazow. Bedzie chyba tylko jeden dzien otwarty dla
              publiki(niedziela) bo sobota jest zwykle za zaproszeniami. Oczywiscie ze bede
              tak jak zawsze a za zaproszenie dziekuje. Czuje sie bardzo dobrze i...pije
              wszytko. Powiem wiecej. W soboty zreszta jak wiesz sa pokazy dla attache przy
              ambasadach i prezentacja sprzetu do kupienia. Sa lobbysci przemyslu lotniczego
              i zbrojeniowego a takze grupa senatorow bedacych w temacie. Do zobaczenia.
        • wojciech6j Re: Son Tay....prison camp 19.04.06, 13:51
          virra napisał:

          > Sluchaj wezowaty
          > czemu Ty zawsze musisz byc taki na NIE ?
          > cokolwiek by ktos nie napisal Ty zaraz udawadniasz ze...a ruskie jest
          balszoje.

          Bo to jest soviet-lover boy))))))))))))))))
          • virra Re: Son Tay....prison camp 22.04.06, 05:57
            Bo to jest soviet-lover boy))))))))))))))))


            No coz...ludzie maja rozne sa zboczenia...ale my mamy demokracje :)))
        • marek_boa Re: Son Tay....prison camp 19.04.06, 17:58
          Nie wiem czy zawsze jestem na nie ale jeśli posiadam jakieś źródła w danym
          temacie to się tą wiedza dzielę!Akurat w tym przypadku Wietnamczycy
          poświęcili "doradców" z ZSRR i Chin w ten sam sposob jak Churchill poświęcił
          mieszkańców Coventry byle by tylko tajemnica ,że Anglicy czytają wszystko co
          Niemcy nadają przez Enigmę była zachowana! Po za tym bardzo bym prosił nie
          przekręcać tego co napisałem w danym temacie!:)Nie wiem co to za "bolszoje"
          skoro prawie wszyscy Rosjanie wtedy zginęli?! Na tej akcji zyskali tylko i
          wyłącznie Wietnamczycy bo Chiny i ZSRR zintensyfikowały dostawy
          nowocześniejszej broni! Większość więźniów obozu jenieckiego przeniesionego z
          Son Tay zginęła w odwecie za akcję komandosów!Co do Wietnamskiej "bezpieki" to
          wogóle na etapie obozu jenieckiego nie miała dostępu do Amerykańskich jeńców!
          Wszystkie obozy były w gestii kontrwywiadu DRW! Co do mordów i tym podobnych to
          Sugerujesz ,że bombardowania wiosek i miast Wietnamskich przez Amerykanów
          bombami kulkowymi i napalmem to ich ...glaskał? Bo mnie to się wydaje ,że obie
          strony stosowały podobne procedury! Pod względem okrucieństwa Chłopcy z
          Wietnamu Południowego szkoleni przez CIA wiele nie ustępowali tym z DRW!
          -Co do ostatniego akapitu Twojego postu to oczywiście Masz rację! Amerykanie w
          Jałcie tak dbali o swych sojuszników z Polski,że...zapomnieli ich bidoki
          zaprosić na konferencję ,która miała ukształtować przyszłe granice Polski!:)Ale
          wyobraź sobie ,że jakoś nie mam o to do nich pretensji!Bo w świecie tak się
          jakoś porobiło,że każde państwo dba wyłącznie o własne interesy! A ,że do nie
          których ten aksjomat nigdy nie dotrze to już inna bajka!
          -Pozdrawiam!
          • virra Re: Son Tay....prison camp 22.04.06, 05:50
            Akurat w tym przypadku Wietnamczycy
            > poświęcili "doradców" z ZSRR i Chin w ten sam sposob jak Churchill poświęcił
            > mieszkańców Coventry byle by tylko tajemnica ,że Anglicy czytają wszystko co
            > Niemcy nadają przez Enigmę była zachowana

            1)Nie wiem skad wziales o poswieceniu sovieckich "doradcow" przez vietcong ale
            to chyba nie mialo miejsca.Wedlug uczestnikow raidu czesc oddzialu komandosow
            po prostu wyladowala w zlym miejscu oddalonym o kilkasetmetrow od obozu i
            niejako przy "okazji" zlikwidowala owych "doradcow" a po zorientowaniu sie w
            sytuacji wrocili .
            Na tej akcji zyskali tylko i
            > wyłącznie Wietnamczycy bo Chiny i ZSRR zintensyfikowały dostawy
            > nowocześniejszej broni! Większość więźniów obozu jenieckiego przeniesionego z
            > Son Tay zginęła w odwecie za akcję komandosów!

            2)Wiekszosc wiezniow z Son Tay przezyla , a przezyla m/n dzieki temu iz rozglos
            tej akcji przywrocil wiare tych ludzi w to,ze nie zostali zapomniani przez swoj
            narod i panstwo.I jeszcze to ze wkrotce vietcong polikwidowal
            wszelkie "podobozy" i wszystkich wiezniow trzymal juz tylko w dwoch w samym
            Hanoi poprawiajac odrobine warunki pobytu i zarcia.

            3) I po trzecie , nie moglo byc zadnej pulapki gdyz wiezniowie zostali
            przeniesieni z Son Tay do nowego nieodleglego obozu juz w lipcu 1970 roku a
            zatem jeszcze PRZED podjeciem decyzji o probie ich odbicia .
            Trzym sie!
            • marek_boa Re: Son Tay....prison camp 22.04.06, 13:48
              Ze żródeł Rosyjskich poświęconych dostawą broni dla Wietnamu podczas wojny z
              Amerykanami! I proszę nie mylić pojęć to nie był żaden Viet-cong tylko
              regularna armia Wietnamu Północnego ! Viet-cong to była patyzantka w Wietnamie
              Południowym ,która nie miała nic wspólnego z obozami jenieckimi! Warunki pobytu
              i żarcie w "Hanoi Hilton" były wogóle lepsze bo od począdku istnienia
              przeznaczony był dla oficerów Amerykańskich! To ,że więźniowie zostali
              przeniesieni wcześniej jest mało znanym faktem! Do tej porysię z nim nie
              spotkałem! Jeśli Masz tak dobre źódło to chylę czoła!:) Moje osobiste
              znajomości sięgają tylko dwóch kosmonautów Radzieckich , jednego pułkownika z
              Białorusi i kapitana byłej Volksmarine z NRD!:) Pomimo wszystko nadal ze źródeł
              Rosyjskich wynika,że akcja Amerykanów na Son Toy przyczyniła się do ZWIĘKSZENIA
              dostaw broni z ZSRR dla Wietnamu!
              - Dziękuję!Będę się trzymał! Nawzajem!
              -Pozdrawiam!:)
              • marta_sk Re: Son Tay....prison camp 24.04.06, 20:46
                Moje osobiste
                > znajomości sięgają tylko dwóch kosmonautów Radzieckich , jednego pułkownika z
                > Białorusi i kapitana byłej Volksmarine z NRD!:

                No coz - gratuluje udanego pozycia !

                Juz nie dziwi mnie wcale, ze wypowiadasz jak jakas prosowiecka parowa.
                • marek_boa Re: Son Tay....prison camp 25.04.06, 05:15
                  Każdy ma znajomych na miarę możliwości Panienko!:) Ale zawszeć to lepiej znać
                  Kosmonautę niż tylko...kierownika mleczarni nieprawdaż?!:)
                  -Pozdrawiam!:)
    • wolf34 Straty doradców radzieckich w Wietnamie1965-1974 22.04.06, 13:39
      W ciągu całego tego okresu w Wietnamie zginęło i zmarło 16 radzieckich
      specjalistów wojskowych (w tym 13 poległo) .To tak apropos tekstów o 200
      zabitych radzieckich instruktorach.
      • marek_boa Re: Straty doradców radzieckich w Wietnamie1965-1 22.04.06, 14:10
        Wolf jest też taka opcja,że Ci ktorzy zginęli w tamtym obozie szkoleniowym
        mogli nie być żołnierzami!Mogli to być instruktorzy wywiadu lub KGB!Wtedy
        liczba poległych pozostała by utajniona! Po za tym na przykład sam spotkałem
        się w źródłach Rosyjskich o kilkudziesięciu przypadkach śmierci Radzieckich
        naukowców w Wietnamie podczas badania i rozbrajanie Amerykańskich niewybuchów!
        Choć przyznaję,że pewne wątpliwości co do niektórych źródeł mam!:)
        -Pozdrawiam!
        • speedy13 Re: Straty doradców radzieckich w Wietnamie1965-1 24.04.06, 09:07
          Myślę że nie należy się zanadto podniecać tymi 200 doradcami wojskowymi.
          Absolutnie nie odmawiając Amerykanom pomysłowości i odwagi, należy przypuszczać
          że ocena liczby zabitych Wietnamczyków ma charakter całkowicie szacunkowy. Cała
          ta operacja toczyła się w środku nocy. Amerykanie zaatakowali i odlecieli a
          całe starcie trwało mniej niż pół godz. Nie okupowali przecież tego terenu żeby
          móc sobie spokojnie policzyć zwłoki w wolnej chwili. Szacunki opierają się na
          relacjach żołnierzy, w rodzaju "otworzyłem ogień do jakiegoś faceta a on upadł
          i zaprzestał strzelania". Więc nie należy się zbytnio przywiązywać do tej
          liczby jak i do owych "doradców".
          Fakty są takie że jedna z grup (Apple One) wylądowała nieco omyłkowo na terenie
          obiektu określanego na planach operacji jako "szkoła" - ogrodzony teren z
          jednym większym biaŁym budynkiem i kilkoma mniejszymi barakami. Z budynków tych
          zaczęli wybiegać uzbrojeni faceci, więc komandosi otworzyli ogień. W ciągu
          kilku minut zabili od kilkunastu do kilkudziesięciu przeciwników a gdy wszelki
          ostrzał ustał, odlecieli. Co najmniej kilku komandosów widziało wśród
          przeciwników wysokich atletycznie zbudowanych ludzi, wyraźnie różniących się od
          raczej niskich i szczupłych Wietnamczyków. Stad przypuszczenia że mogli to być
          właśnie owi rosyjscy i chińscy doradcy wojskowi czy coś w tym rodzaju.
          Osobiście uważam że ocenić coś takiego w nocy w trakcie gwałtownych walk jest
          raczej trudno, a mogło się też trafić kilku wysokich Wietnamczyków po prostu.
          • axx61 Re: Straty doradców radzieckich w Wietnamie1965-1 24.04.06, 22:35
            To na filmie "Rambo" byli pokazani sovieccy doradcy jako supermani o blond
            oczach. Gdyby to bylo tak naprawde to znajac soviet ci doradcy byliby zapewnie
            narodowosci zblizonej ksztaltem oczu i twarzy a takze fizyczna postawa i
            kolorem skory do ...vietnamczykow.
            Metoda jest zreszta stara bo takze Fidel eksportowal doradcow i nie tylko do
            Angoli i Mozambiku ale tylko o ciemnym kolorze skory.
            Co ciekawe amerykanie w duzych miastach takze maja policje (tajna) tej samej
            narodowosci czy rasy. Brooklyn i Williamsburg prawdziwi zydzi, w polskiej
            Greenpoint polacy,w greckiej prawdziwi grecy ,chinskiej chinczycy a w
            rosyjskiej rosjanie A na Bronxie towarzystwo czarne i tylko czarne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja