Dodaj do ulubionych

Największe dysproporcje w stratach

22.09.06, 14:31
Właśnie jestem po lekturze tekstu o bitwie pod Crecy (w czasie wojny
stuletniej). I nie mogę wyjść z szoku nad stratami wojska francuskiego w
porównaniu z Anglikami. Po stronie francuskiej zginęło bowiem około 10
tysięcy a po angielskiej - między 100 a 300!

Znacie inne, tak monstrualne różnice w bitewnych stratach?
Obserwuj wątek
    • czaja1 Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 14:37
      Syria - Izrael
      dolina Beka
      walki p-p
    • nowatech77 Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 14:45
      Bitwa pod Kircholmem
      • cze67 Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 14:52
        Można poznać liczby?
        • czaja1 Re: Największe dysproporcje w stratach 24.09.06, 15:26
          cze67 napisał:

          > Można poznać liczby?

          walki powietrzne na bliskim wschodzie (dane o stratach)
          www.pitek.jpe.com.pl/lotnictwo/izrael.htm
          pozdro
        • czaja1 Re: Największe dysproporcje w stratach 24.09.06, 15:28
          i jeszcze to:
          www.acig.org/artman/publish/article_272.shtml
          pozdro
    • jack_ryan Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 14:54
      Np. bitwa pod Kircholmem, wojska Rzplitej straciły 100 zabitych a szwedzkie 8000.
    • jack_ryan Tego chyba nic nie przebije 22.09.06, 15:02
      pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Cajamarca
    • michalgajzler Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 15:03
      Można szukać też w różnych wojnach kolonialnych, np. brytyjsko-zuluskiej.
      Np. Ulundi (tu: straty brytyjskie 10 zabitych i kilkudziesięciu rannych, z
      drugiej strony ponad 1,5k zabitych - dane za wiki więc za dokładność nie ręczę,
      niemniej różnica w stratach była kolosalna).
      Przytoczone wyżej starcia powietrzne też są niezłym przykładaem dysproporcji w
      stratach.
      • dreaded88 Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 15:50
        No to i bitwa pod Omdurmanem 2.9.1898 (60 zabitych Brytoli i Egipcjan na kilka
        tys. mahdystów).
        • michalgajzler Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 16:07
          Faktycznie, to była masakra nieprzeciętna. Artylerii i Maximów spory w tym udział.
          Ze starć z Zulusami - jeszcze bitwa pod Kambulą 29 zabitych po stronie
          brytyjskiej (część zmarła z ran już po bitwie) i ponad 1k po stronie Zulusów.
    • tricky2 Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 15:08
      Pustynna Burza
    • bintang niedawno... Long Tan 22.09.06, 16:31
      6th Battalion, Royal Australian Regiment vs. Viet Cong 275 Regiment

      en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Long_Tan
      www.anzacday.org.au/history/vietnam/longtan.html
    • r_mol Wszędzie gdzie jedna strona ma przewagę techniczną 22.09.06, 17:24
      Czyli wszelkiego rodzaju bitwy w wojnach kolonialnych między Europejczykami a
      tubylcami.
      Z powojennych - np. starcia na rzece Ussuri pomiędzy wojskami radzieckimi a
      chińskimi. Kilkunastu zabitych Rosjan i kilkuset Chińczyków. Także oczywiście
      Pustynna Burza, inwazja na Irak, Jugoslawia.
    • j-k znamy: Afganistan 1979-87 22.09.06, 17:46
      Nie wdajac sie ww moralne aspekty militarnej operacji w Afganistanie, z
      militarnego punktu widzenia to byla jatka i znakomicie prowadzona akcja.

      Zginelo 13 tys zolnierzy radzieckich.
      Zabito zas 1 MILION partyzantow afganskich...
      • tornson Partyzantów??? 24.09.06, 13:01
        j-k napisał:

        > Zginelo 13 tys zolnierzy radzieckich.
        > Zabito zas 1 MILION partyzantow afganskich...
        Od kiedy Jasiu są to dla ciebie partyzanci, zwykle nazywasz ich islamskimi
        bandytami. ;o>
        • czescjacek Re: Partyzantów??? 24.09.06, 15:47
          zginęło łącznie ok. półtora miliona osób (cywilów+partyzantów). jeśli liczyć
          straty cywilne to pewnie najkorzystniejszy był stosunek strat własnych do
          cudzych w Holokauście...
          • tornson No ale Jasiu mówił o milionie partyzantów 24.09.06, 18:30
            a nie o 1,5mln partyzantów i cywilów.
            • czescjacek Re: No ale Jasiu mówił o milionie partyzantów 25.09.06, 14:30
              chcę powiedzieć nie to, że zginęło 1 mln partyzantów + 500 tys. cywilów, tylko
              że zginęło 1,5 mln cywilów i partyzantów łącznie. a jaki był stosunek jednych do
              drugich, to nie wiem dokładnie, ale na pewno cywilów zginęło o wiele więcej.
              • tornson Re: No ale Jasiu mówił o milionie partyzantów 25.09.06, 14:55
                czescjacek napisał:

                > chcę powiedzieć nie to, że zginęło 1 mln partyzantów + 500 tys. cywilów, tylko
                > że zginęło 1,5 mln cywilów i partyzantów łącznie. a jaki był stosunek jednych do
                > drugich, to nie wiem dokładnie,
                No ale Jasio wie i napisał.

                > ale na pewno cywilów zginęło o wiele więcej.
                No to w końcu wiesz czy nie wiesz?
            • j-k Tomson, roznica miedzy partyzantami, a bandytami.. 25.09.06, 14:40
              Jest taka, ze Rosjanie popierali prokomunistyczny rzad Afganistanu,
              ktorego nie popierala wiekszosc narodu.

              Mudzahedini wlaczacy z Rosjanami, mieli poparcie wiekszosci narodu i dlatego
              byli PARTYZANTAMI.


              Dzisiaj Mudzahedini sa u wladzy. Popierajacy ich Amerykanie zwalczaja talibkow,
              czyli ISLAMSKICH BANDYTOW, nie majacych poparcia narodu.

              jasne?
              • czescjacek Re: Tomson, roznica miedzy partyzantami, a bandyt 25.09.06, 14:51
                sory że się wtrącę:
                tam nie ma narodu. tam są grupy plemion, których niewiele ze sobą nie łączy.
                • j-k nie muszisz... 25.09.06, 14:58
                  wtracac...
                  ludzie dyskutujacy tu od dawna o Afganistanie,a do takich nalezyi Tomson,
                  wiedza to dokladnie.
                  Dla potrzeb forum stosuje sie tu rozne skroty myslowe...

                  A teraz ja Ciebie skoryguje.
                  W Afganistanie sa silne wiezy Plemienne, lecz Narody tam istnieja...
                  Pusztuni (glowny narod), Tadzycy, Uzbecy itd...

                  tak to widzi mowi pewien prominentny Afganczyk, Mir Zaher:
                  - Afgańczycy są narodem, który ma duszę i charakter. Są bardzo hojni i
                  gościnni. Kiedy kogoś polubią - naprawdę oddaliby mu duszę. W tej duszy jest
                  również nostalgia i fatalizm dziejowy - chyba jedynie Polacy potrafią to
                  zrozumieć. Wiele osób jest zdania, że to naród zabijaków, gwałtowny i mściwy.
                  Afgańczycy, a przede wszystkim Pusztuni, po prostu nie zapominają nikomu zdrad
                  i wyrządzonych krzywd. Potrafią jednak wybaczać. Tadżycy i Uzbecy są bardzo
                  sprytni, przebiegli i inteligentni, nie mają jednak kodeksu honorowego.
                  Hazarowie są pracowici i oddani - to grupa etniczna, która ucierpiała
                  najbardziej. Są więc Afgańczycy i Afgańczycy. Wszyscy mają piękny, ale trudny
                  charakter.

                  a calosc tu:
                  www.bezgranic.net.pl/index.php?d=news_content&dn=3&id=31

              • tornson Re: Tomson, roznica miedzy partyzantami, a bandyt 25.09.06, 15:02
                j-k napisał:

                > Jest taka, ze Rosjanie popierali prokomunistyczny rzad Afganistanu,
                > ktorego nie popierala wiekszosc narodu.
                Komunistyczny rząd Afganistanu miał niepomiernie większe poparcie niż ten
                chodzący na jankeskim pasku burmistrz Kabulu który wyjątkowo nieudolnie próbuje
                zgrywać prezydenta Afganistanu.

                > Mudzahedini wlaczacy z Rosjanami, mieli poparcie wiekszosci narodu i dlatego
                > byli PARTYZANTAMI.
                Antyamerykańskie bojówki też mają poparcie większości narodu.

                > Dzisiaj Mudzahedini sa u wladzy.Popierajacy ich Amerykanie zwalczaja talibkow,
                Mudżachedini u władzy to fakt, ale popierający ich Amerykanie? Mudżachedyni
                robią co chcą i nie chcą być pieskami jankesów jak burmistrz Kabulu.
                • j-k sam potwierdziles, ze... 25.09.06, 15:14
                  tornson napisał:
                  > Mudżachedini u władzy to fakt, ale popierający ich Amerykanie? Mudżachedyni
                  > robią co chcą i nie chcą być pieskami jankesów

                  sam potwierdziles niniejszym, ze Amerykanie nie sa okupantami w Afganistanie,
                  a tylko pomagaja Mudzahedinom w ich walce z talibskimi bandytami.
                  • tornson Re: sam potwierdziles, ze... 25.09.06, 15:19
                    j-k napisał:

                    > tornson napisał:
                    > > Mudżachedini u władzy to fakt, ale popierający ich Amerykanie? Mudżachedy
                    > ni
                    > > robią co chcą i nie chcą być pieskami jankesów
                    >
                    > sam potwierdziles niniejszym, ze Amerykanie nie sa okupantami w Afganistanie,
                    > a tylko pomagaja Mudzahedinom w ich walce z talibskimi bandytami.
                    Jak to nie? Jankesi ostrzą sobie ząbki na cały Afganistan a nie tylko na Kabul
                    którym rządzą. A Mudżahedyni przecież walczą z jankesami.
                    • j-k nie klam bez sensu... 25.09.06, 15:21
                      z Amerykanami walcza BANDYCI talibscy.
                      • wolf34 Re: nie klam bez sensu... 25.09.06, 16:55
                        Bandyci?
                        A wiesz że ci "bandyci" Gulbuddin Hekmatiar i Hakkani(obecnie naczelny dowódca
                        talibów) w latach 80 jako "bohaterscy mudżahedini" byli głównymi beneficjentami
                        pomocy CIA i IS oraz ISI -kierowano do nich większość dostaw a Tadżykowi
                        Massudowi nie dowierzano.
                        Antyamerykańska koalicja to już nie tylko talibowie-vide Hekmatiar.
                        • j-k Re: nie klam bez sensu... 25.09.06, 17:44
                          wolf34 napisał:
                          > Antyamerykańska koalicja to już nie tylko talibowie-vide Hekmatiar.

                          Od kiedy to na wojnie sa "CZYSTE" podzialy?
                          Poki co przynajmniej - wiekszosc Afganczykow popiera legalny rzad afganski,
                          a nie nielegalnych talibkow z przyleglosciami :)))
                          • wolf34 Re: nie klam bez sensu... 25.09.06, 17:51
                            Nie wiem kogo popiera większość Pasztunów bo na pewno nie prezydenta Karzaja i
                            władze w Kabulu.
                            Talibowie objęli akcjami połowę terytorium Afganistanu gdzie mają silne
                            poparcie zwłaszcza wśród Pasztunów.
                            Hekmatiar dwukrotnie był premierem rządu mudżahedinów.
                            • j-k Re: nie klam bez sensu... 25.09.06, 18:01
                              Hekmatiar uchodzi raczej za militarnego watazke, niz za rozwaznego polityka.
                              Starszyzna Plemienna Afganistanie, a ta w tym kraju sprawuje rzad dusz...
                              raczej go nie popiera...
                              www.bielertagblatt.ch/dossier.cfm?serien_id=263&id=10622&job=7008261&kap=dos&dos=article
                              • wolf34 Re: nie klam bez sensu... 25.09.06, 18:08
                                Owszem to awanturnik i fundamentalista winny wybuchu wśród mudżahedinów wojny
                                domowej w 1992 wyrzucony niegdyś z uczelni wojskowej za homoseksualizm.
                                Chodziło mi o to że Pasztuni nie popierają rządu a jego władza nad krajem
                                jestiluzoryczna-realnie kontroluje większe miasta i tadżyckie prowincje.
    • dreaded88 Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 18:53
      Nie mam danych, ale obstawiam, że coś takiego mogło też mieć miejsce podczas ofensywy Wavella grudzień 1940-41, oczywiście w Afryce Pn.
      • michalgajzler Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 20:50
        Brytyjskie (osobowe) podać nie problem:
        (z ospreyowskiego (Operation Compass)
        - 500 zabitych (wersja alternatywna z wiki 494)
        - 1373 rannych (-"- z wiki 1225)
        - 55 zaginionych
        Ale włoskie to dla mnie zagadka. Przeważnie podaje się liczbę jeńców - 130000
        jeńców (wersje alternatywne 110000 lub 125000).
    • roman_g_love Przykład z własnego podwórka.... 22.09.06, 21:58
      Przegrana bitwa o konkordat spowodowała ogromne siegające milionów złotych
      straty poprzez zwiększenie ilości kapelanów w WP.
    • marek_ogarek Re: Największe dysproporcje w stratach 22.09.06, 23:02
      Jesli chodzi o bitwy morskie ostatnich czasow to cuszima czy I bitwa na morzu
      filipinskim, masakra niemieckich niszczycieli w kampanii norweskiej .
      • axx611 Re: Największe dysproporcje w stratach 23.09.06, 00:11
        Prosze spac spokojnie. Juz niedlugo beda cudowne proporcje w Awganistanie. Czy
        potwierdza sovieckie proporcje?Nasi chlopcy sa chyba gorzej przygotowani niz
        sovieciarze do tych walk. Kapelani tez za wolno sie ruszaja.
        • baba_w_oknie Re: Największe dysproporcje w stratach 23.09.06, 12:27
          Westerplatte, 1939r; 300 zabitych Niemców, 15 Polaków.
          • foxbat1 Re: Największe dysproporcje w stratach 23.09.06, 12:56
            wg polskiego bajkopisarstwa post wrzesniowego co najwyzej - pewnie tego samego
            wg ktorego tchorz sucharski byl bohaterem

            straty niemieckie podczas walk o skladnice nie przekroczyly 70 zabitych
            • viking2 Re: Największe dysproporcje w stratach 06.10.06, 02:59
              foxbat1 napisał:

              > wg polskiego bajkopisarstwa post wrzesniowego co najwyzej - pewnie tego samego
              > wg ktorego tchorz sucharski byl bohaterem

              W takim razie wybacz moja ignorancje(?), ale co tez takiego zrobil lub nie
              zrobil Sucharski, by zasluzyc na miano tchorza? Powaznie pytam...
    • profes79 Bitwy Starozytne 25.09.06, 02:12
      Kanny, Issos, Bitwa nad Jeziorem Tyrazymenskim,
      Z pozniejszych
      (mowie o skali juz) - Fredericksburg (grudzien 1862) Konfederaci - ok 4tys
      zabitych i rannych, Unia - ok 20tys zabitych i rannych.

      POza tym proponowalbym zostawic wojny kolonialne - poronanie strat np. z
      Rourke`s Drift po bitwie pod Isandhlwana jest bez sensu czy Omdurmanu jest bez
      sensu...
    • stefan.siudalski Re: Największe dysproporcje w stratach 25.09.06, 08:20
      Wojna zimowa Finlandia - Sowiety i chyba każda z bitew w tej wojnie - straty
      chyba 1:100,
      czerwiec - lipiec 1941 - Niemcy - Sowiety - chyba wyjdzie więcej niz 1:100
    • skandy5 Rekord rekordow 25.09.06, 12:48
      Hiroshima

      Jakies 80tys japonczykow (no roznie o tym pisza) plus jeszcze sporo w
      pozniejszych latach.
      Po stronie amerykanskiej -zloga B29 - ZERO!!!
      • czescjacek Re: Rekord rekordow 25.09.06, 17:47
        ...ale to cywile byli, nie?
        • skandy5 Re: Rekord rekordow 26.09.06, 12:22
          Zaloze sie ze bylo tez wielu wojskowych. W innych bitwach takze gina cywile.
          Nalot na miasto tez jest starciem zbrojnym. Bombowce kontra obrona
          przeciwlotnicza.
          • abstrakt2003 czy likwidację karaluchów nazywasz starciem 26.09.06, 20:10
            zbrojnym? Niestety ale tak to mniej więcej wyglądało. Przy tak ogromnej
            przewadze technologcznej nie ma mowy o starciu zbrojnym.
          • czescjacek Re: Rekord rekordow 27.09.06, 15:13
            bez jaj. już to mówiłem ale się powtórzę: przy takim liczeniu najkorzystniejszy
            stosunek stran własnych do wroga osiągnęli Niemcy przeprowadzając Holokaust.
            • skandy5 Re: Rekord rekordow 28.09.06, 10:13
              We wspominanych powyzej strciach jak bitwa pod Omdurmanem czy walkach z
              Zulusamitez wystepowala ogromna przewaga technologiczna po jednej ze stron.
              Niewiem ilu Niemcow zginelo realizujac holocaust ale tylko w czasie powstania
              w gettcie musialo jakies 300-400 zolnierzy polec (niewiem czy dane ktore
              znlazlem nie sa przesadzone). Trudno wiec porownywac takie proporcje strat z
              Hiroshima
              • czescjacek Re: Rekord rekordow 28.09.06, 11:51
                ech, to dno...
                • skandy5 Re: Rekord rekordow 28.09.06, 12:37
                  Spokojnie nie ma co denerwowac ale jesli kolega nie dostrzega mojej ironii...
                  Ironii wobec kolejnego watku typu: wymiencie najwieksze puropusze wojskowe albo
                  ktora armia zjadla najwiecej kurczakow podczas oblezenia ufortyfikowanego
                  miasta itd
      • abstrakt2003 to nie była bitwa 25.09.06, 18:58
        to była eliminacja.
    • bintang Talvisota: Suomussalmi, Tolvajärvi, Raate... 25.09.06, 15:24
      en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Raate-Road
      Finlandia - 250, Ruskie - 17,500 zabitych i rannych

      en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Suomussalmi
      900 vs. 27,500

      en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Tolvajärvi
      100 vs. 1000

      niezle skopali dupska ruskim :)
      • wolf34 Wracając do rzeczywistosci to straty były takie. 25.09.06, 16:49
        W czasie kampanii fińskiej 30 XI 1939-13 III 1940:
        Strona radziecka:264.908 żołnierzy w tym straty bezpowrotne-126.875
        Strona fińska:ranni 43.557 ,zabici i zaginieni:24.923oraz 825 jeńców
        Ponieważ straty fińskie przekroczyły 20%(a wśród oficerów-40%),RKKA przełamała
        Linię Mannerheima, okrążyła Wyborg i zdobyła panowanie w powietrzu zaś
        Finowie wprowadzili do walki ostatnie swoje odwody i zaczęła kończyć im się
        amunicja artyleryjska Finowie podpisali 13 III pokój moskiewski kończący wojnę
        i przekazujący ZSRR część Finlandii wraz z 2 co do wielkości fińskim miastem
        Vipurii(Wyborgiem)i całym pasem umocnień oraz zgodzili się na dużą radziecką
        bazę wojskową na Półwyspie Hanko.
        • abstrakt2003 nie zmienia to faktu że sowieci skompromitowali 25.09.06, 19:00
          się. Kilka takich "zwycięst" i CCCP przestało by istnieć.
          • wolf34 Ta lekcja wyszła RKKA na zdrowie 25.09.06, 21:08
            i pewne wnioski z niej wyciągnięto
            1)Woroszyłowa zastąpiono nieco bardziej rozumnym Budionnym
            2)12 tysięcy oficerów z łagrów i rezerwy przywrócono do armii(w tym
            K.Rokossowskiego)
            3)Odtworzono rozwiązane po wojnie w Hiszpanii korpusy zmechanizowane
            4)Podwojono liczebność armii
            Bez tego 1941 wyglądałby jeszcze gorzej niż wyglądał...
            • j-k Oczywiscie... 25.09.06, 21:13
              Potwierdasz tylko moja teorie, ze sojusz z ZSRR (z militarnego punktu widzenia)
              nie mialby w 1939 najmniejszego sensu...

              Nawet gdyby (hipotetycznie) zaistnial - Niemcy weszliby w Polske,
              a potem w ZSRR...

              Jak w maslo...

              Niewatpliwie jednak, Francuzi i Anglicy by sie cieszyli :)))

              Bylby to sukces ich Polityki...
            • abstrakt2003 Rosję w 41 uratowały 26.09.06, 20:06
              bezkresne przestrzenie i surowa zima.
              ===============================================
              Wnioski wyciągnięto dopiero poniemieckim ataku.
              • profes79 Re: Rosję w 41 uratowały 27.09.06, 01:46
                Kampania 41 to temat na zupelnie osobny topic - zwlaszcza, ze wydaje sie ze
                poglad Suworowa dotyczacy ataku jest prawidlowy - zwlaszcza, ze potwierdzajato
                coraz nowsze zrodla archiwalne.
    • karrhe Re: panowie a hiszpańska kolonizacja Ameryki!!!! 03.10.06, 21:55
      kilkuset kolonizatorów zniszczyło prawdziwe imperia
      i to jest fakt.
    • windows3.1 Ulundi 1879 - 1:150, Warszawa 1944 - 1:11 04.10.06, 13:56
      przeliczyłem sobie podane wyżej wiarygodne przykłady i wygląda na to, że bitwa
      pod Ulundi jest nie do pobicia: proporcja strat wyniosła jak 1:150 (Omdurman
      1:41, Crecy 1:67).

      Zacząłem się zastanawiać nad polskimi bitwami. Pewnie nic nie pobije Kircholmu,
      gdzie proporcje mamy mniej więcej jak 1:80. Ale może ktoś zna większy triumf?
      Zresztą co do klęsk, to też jestem ciekaw. Mam nadzieję, że tak miażdżącej jak
      kircholmska proporcji nie znajdziemy. Powstanie Warszawskie (1:11) na pewno
      będzie w czołówce, ale na pewno gdzieś kiedyś dostaliśmy jeszce większego
      łupnia.
      • piotr_c Re: Ulundi 1879 - 1:150, Warszawa 1944 - 1:11 04.10.06, 15:10
        Ciekawe też by było równoległe porównanie liczebności walczących oddiałów. Bo
        jak 100 pobije 10 tracąc 1 to zupełnie inna walka jakby było 100 na 100.
    • windows3.1 znalazłem proporcję 1:437 04.10.06, 15:39
      czyli rzeź większą, niż ta pod Ulundi. Na pierwszy rzut oka niewiarygodna - i
      faktycznie, dane co do strat po obu stronach są kontrowersyjne i szacunkowe,
      poza tym nie wiadomo, kogo zaliczać jako kombatanta.

      Na wypadek gdyby ktoś chciał się zastanowić, gdzie i kiedy to było, nie będę
      pisał. Rozwiązanie podam w poście niżej.
      • windows3.1 wyjaśniam 1:437 04.10.06, 15:44
        chodzi o Powstanie w Getcie 1943.

        Po stronie niemieckiej zginęło kilkunastu, góra kilkadziesięciu ludzi.
        Oficjalny raport Stroopa podaje 16. Szacunki ŻOBu są oczywiście o wiele
        większe, idące w setki, ale myślę że możemy je spokojnie zignorować. Po stronie
        żydowskiej zginęło ok. 7.000 ludzi, bardziej wymordowanych niż zabitych w
        walce. Czy liczyć ich wszystkich jako żydowskich kombatantów?

        Kolejny problem: czy powstanie zaliczać jako polską klęskę? W końcu powstańcy
        walczyli również pod polską flagą.
        • wolf34 Warszawa 1944 to 1:11 czy 1 :100? 04.10.06, 19:03
          Von Den Bach w raporcie do Himmlera 5 X 1944 podał swoje straty na 1570
          zabitych.
          Nawet jak liczyć że dowodzenie objął ok 5 sierpnia to jak Ci wyszło 1:11
          (wliczając i polskich cywilów)?
          • windows3.1 wyjaśniam Warszawa 1944 05.10.06, 09:10
            bezpowrotne straty niemieckie przyjmuję jak wg raportu Bacha, 1570.

            bezpowrotne straty powstańcze przyjmuję na 17.000 (vide bodaj ostatnie słowo o
            militarnej historii Powstania - Krzysztof Komorowski, Bitwa o Warszawę 1944,
            Wwa 2004, s. 271).

            Reszta to już arytmetyka.
    • viking2 Re: Największe dysproporcje w stratach 06.10.06, 02:45
      cze67 napisał:
      > Znacie inne, tak monstrualne różnice w bitewnych stratach?

      Tak, "Enola Gay" (bez strat w zalodze) i Hiroszima (60% mieszkancow)...
    • windows3.1 Cecora 1620 - 1:10? 06.10.06, 13:00
      tak się zastanawiam, jaka była proporcja strat podczas bitwy pod Cecorą.
      Niestety nigdzie ani w domowych książkach ani w internecie nie mogę znaleźć
      konkretnych danych.

      Wiem że siły polskie liczyły ok. 8.000 ludzi i wiem, że "w większości" zostały
      wycięte w pień, wiem wreszcie, ze większość została wyrżnięta po panice z
      21.IX. O stratach tureckich nie wiem nic konkretnego, ale sądząc po stratach
      polskich w pierwszym etapie bitwy i po tym, że 21.IX miała miejsce nie tyle
      bitwa ile rzeź, przypuszczam, że wyniosły "pareset" ludzi. Czy jest więc
      możliwe, że proporcja strat wyniosła jak 1:10?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka