Dodaj do ulubionych

Najgorsi polscy dowódcy

04.07.03, 12:39
Ja stawiam na gen. Świerczewskiego(dowodził 248 sowieckom dywizjom z której
ocalało tylko 5 żołnierzy plus dowódca pod Budziszynem też się nie popisał)
następny mój typ to gen. Bortnowski za fatalne dowodzenie Armiom Pomorze
kolejno Dąb-Biernacki Armia Prusy
Obserwuj wątek
    • Gość: Paul Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.lodz.mm.pl 04.07.03, 13:31
      goral11 napisał:

      > Ja stawiam na gen. Świerczewskiego(dowodził 248 sowieckom dywizjom z której
      > ocalało tylko 5 żołnierzy plus dowódca pod Budziszynem też się nie popisał)
      > następny mój typ to gen. Bortnowski za fatalne dowodzenie Armiom Pomorze
      > kolejno Dąb-Biernacki Armia Prusy
      Domb-Biernacki, dla mnie bez 2 zdan. Uszanowanie,
      Paul
      • Gość: andre Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.tpgi.com.au 04.07.03, 13:49
        Anders za Monte Cassino gdzie zginelo ponad 1000 polskich zolniezy a pare
        tys, zostalo rannych.Gdyby poczekal pare dni nie trzeba byloby zdobywac tak
        krwawo MC - Niemcy MUSIELI sie wycofac gdyz grozilo im otoczenie.
        Ander doskonale o tym wiedzial ale jego pycha i glupota zwyciezyla w podjeciu
        decyzji.
        Bor-Komorowski za Powstanie Warszawskie
        konkluzja j.w.
      • Gość: IRON Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.il.waw.pl / 10.0.0.* 22.09.03, 15:30
        Co do stanu wojennego to szkoda że został wprowadzony.Znam ludzi którzy w
        składzie jednostek radzieckich nieli wkroczyć do Polski gdyby Solidarności się
        zanadto powiodło.Podejrzewam że jadka była by taka jak w Pradze, a może i
        większa.Ale za to może dzisiaj nie śmierdziałoby tak z sejmu.
        Mój kandydat to Bór-Komorowski.
    • windows3.1 Świerczewski, Rómmel, Krzyżanowski 04.07.03, 13:39
      1. Świerczewski. Za całokształt, ze szczególnym uwzględnieniem obydwu, a
      zwłaszcza drugiego okresu dowodzenia II Armią. Dowodzenie w bitwie pod
      Budziszynem to chyba osiągnięcie nie do pobicia; II Armia miała szansę być
      ostatnią armią aliancką, zniszczoną w całości przez Wehrmacht.

      2. Rómmel. Za dowodzenie (a właściwie za nie-dowodzenie) armią "Łódź", a
      następnie wyczyny w Warszawie przed przybyciem Kutrzeby. Jego osiągnięcia cenię
      wyżej niż te Biernackiego. Co do Bortnowskiego: fakt, Kutrzeba pisze że
      kompletnie załamał się psychicznie w czasie bitwy nad Bzurą, ale do tego czasu
      chyba nie było tak katastrofalnie.

      Jak na razie, nie byłem oryginalny. A teraz uwaga:

      3. Krzyżanowski ("Wilk"). Za "Ostrą Bramę". Po pierwsze, mógłby mieć do
      dyspozycji siły większe o 20-30%, ale wskutek inercji i braku przewidywania
      Nowogródek albo sie rozlazł, albo nie zdążył na atak. Po drugie, mimo to
      dowodził sporymi, sięgającymi kilkunastu tysięcy ludzi siłami, które zmarnował
      rzucając je do frontalnego szturmu na miasto, tak jakby miał jeszcze wojska
      pancerne, artylerię i lotnictwo. Po trzecie, zdaje się że od samego początku
      nie traktował swojego celu militarnego poważnie.

      ***

      PS. Z tym Krzyżanowskim to trochę prowokacja, może i znalazłoby się kilku
      zasługujących na miejsce przed nim, zwłaszcza w KG AK. Przede wszystkim
      Komorowski, naturalnie za Powstanie.
      • windows3.1 tylko WWII [n/t] 04.07.03, 13:50
    • Gość: BRvUngern-Sternber Spokojnie. IP: *.bg.am.lodz.pl 04.07.03, 13:47
      Swierczewski nie byl polskim dowodca tylko sowieckim.I reprezentowal typowy dla
      nich poziom.Stad stracili 20400 tys ludzi.
      O co wam chodzi z tym Debem-Biernackim.Mozecie wyjasnic?Poza tym to ze ktos
      poniosl kleske nie znaczy ze byl najgorszym dowodca.To w takim razie Napoleon
      ostatnia bitwe przegral :o))).
      Ale powaznie to za bardzo sie zasugerowaliscie II wojna.Akurat poziom oficerow
      w Polsce byl wysoki.Bez porownania nie tylko z ZSSR ale Francja Anglia(anglicy
      bili sie o polskich zolnierzy).Niemieccy byli dobrzy glownie ze wzgledu na
      wyska dyscypline.
      Ale do rzeczy.Jakos zapomnieliscie rok 1648???Zolte wody itd.Czyli hetman
      Potocki majac mozliwosc zduszenia Chmielnickiego co zrobil???A pozniej Korsun.A
      na koniec Pilawce.Dowodzilo 4 hetmanow i 10 komisarzy!!!!Efekt-ucieczka.Tego
      sie nie da z niczym porownac w historii Polski.
      • hitler6 Re: Spokojnie. 04.07.03, 14:01
        kolego rzeczywiscie potocki spieprzył porządnie ale żółte wode to raczej powód
        do chluby , syn chetmana stefan przy pomocy czarnieckiego opierał sie przez dwa
        tygodnie przeważającym siłom kozacko-tatarskim , tam poacy zrobili wszystko co
        wtedy mogli zrobic po prostu mikołaj potocki zrobił błąd na samym początku ze
        podzielił armie na trzy cześci puszczając kozaków rejestrowych samych powinien
        z całą siłą jaką dysponował a dysponował około 12 tysiącami żołnierzy ruszyc
        nabuntownik i zmiażdzyc ich ale zrobił to co zrobił czym zasłużył sobie na
        pamie w historii nie tylko polski ale i ukrainy
        mikołaj potocki słusznie zasługuje na miano bahatera ukrainy kumejki to tylko
        wypadek

        a piławce gdzie trzech dowódców regimentarzy nie było tam hetmanów bo 2
        znajdowało sie w niewoli , a dwóch litewskich było gdzie indziej było jeszcze
        35 regimentarzy
        ta amia mając tylu wodzów nie mogła wygrac
        przerost ambicji na formą
        • hitler6 Re: Spokojnie. 04.07.03, 14:03
          nie 35 regimentarzy tylko komisarzy a 3 regimentarzy łacina dziecina i pierzyna
          • Gość: NEMO Pytanie IP: *.telkom-ipnet.co.za 04.07.03, 16:04
            Dwie osoby wymienily gen. Komorowskiego. Czy mozna uzyskac szersze wyjasnienie?

            Pozdrawiam
            • windows3.1 raczej "węższe" niż "szersze" 04.07.03, 16:31
              Nie sądzę żeby poniższe kwalifikowało się jako „szersze” wyjaśnienie, ale mam
              nadzieję że przynajmniej pokazuje o co mi chodzi:

              na własne życzenie rozpoczął bitwę, która zakończyła się makabrycznie krwawą
              jatką i niewyobrażalnymi zniszczeniami, nie osiągając przy tym zamierzonego
              celu.
              • Gość: NEMO Re: raczej 'węższe' niż 'szersze' IP: *.mweb.co.za 04.07.03, 18:56
                windows3.1 napisała:

                > Nie sądzę żeby poniższe kwalifikowało się jako „szersze” wyjaśnieni
                > e, ale mam
                > nadzieję że przynajmniej pokazuje o co mi chodzi:
                >
                > na własne życzenie rozpoczął bitwę, która zakończyła się makabrycznie krwawą
                > jatką i niewyobrażalnymi zniszczeniami, nie osiągając przy tym zamierzonego
                > celu.

                1. Z tego co wiem gen. Komorowski nie byl typem wodza - tak bywa.
                Przypuszczalnie byl niewlasciwym czlowiekiem na niewlasciwym miejscu.

                2. Decyzja rozpoczecia powstania nie byla tylko jego decyzja, wiec nie zupelnie
                na wlasne zyczenie.

                3. Coz, co do reszty to po dzis dzien trwa dyskusja na temat zasadnosci czy tez
                nie Powstania Warszawskiego.

                Wszystko to razem nie mowi mi jednak jakim byl dowodca w najgoretszym okresie.
      • Gość: barnaba Re: Spokojnie. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 04.07.03, 16:26
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Swierczewski nie byl polskim dowodca tylko sowieckim.I reprezentowal typowy
        dla
        >
        > nich poziom.Stad stracili 20400 tys ludzi.

        Jedna z hipotez głosi, że zginął wystawiony Uraińcom dlatego,że był
        przedwojennym polskim agentem.

        > O co wam chodzi z tym Debem-Biernackim.Mozecie wyjasnic?Poza tym to ze ktos
        > poniosl kleske nie znaczy ze byl najgorszym dowodca.To w takim razie Napoleon
        > ostatnia bitwe przegral :o))).

        Można przegrać bitwę, ale nie w tak koszmarnym stylu jak pod Piotrkowem. Straty
        duże, wojsko dowodzone bez pojęcia, obrona nieprzygotowanych pozycji, brak
        współdziałania między poszczególnymi pułkami, rwąca się łączność, ciągłe
        przegrupowania, tragiczny atak 76 pp.
        Późnie bitwa pod Tomaszowem Lubelskim, gdzie złożył dowódzctwo opuszczając
        walczące wojsko i udał się do Rumunii.
        Sikorskiemu wystarczyło tych osiągnięć by postawić go przed sądem wojskowym,
        który skazał go na karę twierdzy. pod koniec 1940r. Dąb-Biernacki został
        usunięty z wojska.

        I zgadzam się z Tobą, że najbardziej haniebną klęską w historii Polski były
        Piławice.

        pozdrawiam
    • Gość: barnaba Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 04.07.03, 16:32
      Rozmyślnie ograniczę się do II wojny.
      1. Dąb-Biernacki - bezkonkurencyjny- wyżej wyjaśniłem dlaczego
      2. Świerczewski - radziecka szkoła ataku bez oglądania się na straty
      3. Rómmel - złe dowodzenie armią Łódź, marne obroną W-wy.
      4. Fabrycy - to, co wyczyniał z armią Karpaty wołało o pomstę do nieba
      W czołówce będzie też Anders- nie za Monte Cassino, ale za kierowanie
      Nowogródzką BK oraz Bór-Komorowski - dowódca zapewne dobry, ale polityk i
      strateg fatalny- nawet jeśli wziąć pod uwagę, ze błedna decyzja o wybuchu
      powstania warszawskiego obciąża nie tylko jego.

      pozdrawiam
      • Gość: Słoju Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 17:11
        Przepraszam, to bardzo interesując co piszesz, możesz rozwinąć swój wątek
        szerzej (zwłaszcza dot. 39 r.)
        pzdr
        • Gość: barnaba Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 19.09.03, 17:29
          Przepraszam, dopiero dziś zauważyłem Twoją prośbę.

          1. Dąb-Biernacki
          Można przegrać bitwę, ale nie w tak koszmarnym stylu jak pod Piotrkowem. Straty
          duże, wojsko dowodzone bez pojęcia, obrona nieprzygotowanych pozycji, brak
          współdziałania między poszczególnymi pułkami, rwąca się łączność, ciągłe
          przegrupowania, tragiczny atak 76 pp. To właśnie pod Piotrkowem przegraliśmy
          kampanię wrześniową.
          Późnie bitwa pod Tomaszowem Lubelskim, gdzie złożył dowódzctwo opuszczając
          walczące wojsko i udał się do Rumunii.
          Sikorskiemu wystarczyło tych osiągnięć by postawić go przed sądem wojskowym,
          który skazał go na karę twierdzy. pod koniec 1940r. Dąb-Biernacki został
          usunięty z wojska.

          2. Świerczewski
          Duże straty podczas frontalnego ataku na linie Nysy. Następnie rozciągnięcie
          wojsk pozbawionych osłony skrzydeł, co umożliwiło Niemcom niemal skuteczny
          kotratak.

          3. Rómmel
          Zostawił armię Łódź bliską klęski, przed którą cudem uratował ją gen Thommee.
          Następnie ograniczył obronę W-wy do samego miasta, nie udzielając pomocy
          resztkom armii Poznań i Pomorze, oddzielając od miasta osrodki oporu w Modlinie
          i Palmirach

          4. Fabrycy
          Brak przeciwdziałania marszowi oddziałów niemieckich na Lwów. Ponadto
          samowolnie ewakuował się do Lwowa pozostawiając swoje wojska bliskie klęski,
          odmówił również kierowania marszem swoich wojsk na odsiecz Lwowa.

          5. Anders
          Po walkach pod Mińskiem Maz. Nowogródzka BK ewakuowała się nad Wieprz,
          następnie zamiast jak najszybciej ruszać w kierunku przedmościa rumuńskiego
          urządziła sobie dwudniowy popas, później powoli przesuwała się na południe
          tracąc doskonałą okazję do uderzenia na tyły wojsk niemieckich- co
          prawdopodobnie uchroniłoby armie Kraków i Lublin przed kapitulacją.


          pozdrawiam
    • dreaded88 Re: Najgorsi polscy dowódcy 04.07.03, 16:35
      A pewien wódz naczelny, który dopuścił do powstania planu obrony fatalnego z
      militarnego punktu widzenia, a w dodatku w najgorętszym okresie wojny pojechał
      sobie w kieunku wschodnim i wskutek marnego stanu środków łączności stracił w
      zasadzie możliwość kontroli całego frontu - to pies?
      • windows3.1 najciemniej jest pod latarnią 04.07.03, 16:43
        racja, zasłużone miejsce w pierwszej piątce, a może i w pierwszej trójce
      • Gość: Słoju Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 17:06
        Pierwsza trójka. Operetkowa postać, która opuszca wojsko i szuka schronienia
        zagranicą, wcześniej zawalając prawie wszystko (biorąc nawet poprawkę nawet na
        to iż wojna była i tak przegrana w momencie rozpoczęcia). Potem wraca nie
        wiadomo w jakim celu.
        pzdr
      • Gość: BRvUngern-Sternber To zescie sobie poszaleli. IP: *.bg.am.lodz.pl 07.07.03, 13:30


        > A pewien wódz naczelny, który dopuścił do powstania planu obrony fatalnego z
        > militarnego punktu widzenia,--->???A coz ja tu widze????Prosze w takim razie przesstawic plan nie mowie dobry ale przecietny skoro ten byl fatalny???Jestem bardzo ciekaw???
        a w dodatku w najgorętszym okresie wojny pojechał
        > sobie w kieunku wschodnim i wskutek marnego stanu środków łączności stracił w
        > zasadzie możliwość kontroli całego frontu - to pies?--->Prosze podac w takim razie gdzie powinien sie ulokowac?Zeby miec lacznosc?Naprawde troche realizmu.Rydz-Smigly tp jeden z najwybitmiejszych dowodcow XX wieku i na pewno najwybitniejszy w II wojnie.Probuje drobne cwiczenie jak inni dowodcy by bronili POlski?Sowieccy?Zukow :o)))A moze amerykanscy?Mamy przyklad Filipin gdzie z wiekszymi silami nie dali rady a dowodzil sam McArtur a wiec najwibitniejszy?To moze Francuzi :O)))Anglicy-Dunkierka???A wreszcie Niemcy.Cos nie bardzo sie bronili w 1945.Nie widac tych genialnych planow.Troche realizmu.
        • Gość: NEMO Re: To zescie sobie poszaleli. IP: *.telkom-ipnet.co.za 07.07.03, 14:17
          Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

          >
          >
          > Rydz-Smigly tp jeden z najwybitmiejszych dowodcow XX wieku i na pewno najw
          > ybitniejszy w II wojnie.

          Nie zamierzam na nim wieszac psow, ale chyba jest to lekka przesada z ta
          wybitnoscia


          Pozdrawiam
          • Gość: and Baron IP: 192.9.200.* 07.07.03, 14:46
            ...zbyt długo przebywał chyba w okolicach Urgi, ale przynajmniej w swoich
            opiniach na temat Rydza jest konsekwentny. Próbowałem chyba nawet kiedyś
            poznać jego argumentację, ale do mnie nie dotarła (tzn. oparłem się jej).

            Pozdrawiam
        • Gość: Słoju Re: To zescie sobie poszaleli. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 17:05
          Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

          >A coz ja tu widze????Prosze w takim
          > razie przesstawic plan nie mowie dobry ale przecietny skoro ten byl fatalny???
          J
          > estem bardzo ciekaw???
          Teraz to była troche futorologia. Ale podstawowe błedy to:
          - zbytnie rozciągnięcie sił wzdłuż granic
          - obrona korytarza
          - zbytnie rozbicie sił (za dużo armii)
          - brak szcebla pośredniego czyli korpusu pomiędzy armią a dywizją/brygadą, co
          utrudniało skuteczne dowodzenie
          - brak planu co po przełamaniu pierwszej linii obrony
          - niekompetentni dowódcy
          Prosze podac w
          > takim razie gdzie powinien sie ulokowac?Zeby miec lacznosc?Naprawde troche
          real
          > izmu.Rydz-Smigly tp jeden z najwybitmiejszych dowodcow XX wieku i na pewno
          najw
          > ybitniejszy w II wojnie.Probuje drobne cwiczenie jak inni dowodcy by bronili
          PO
          > lski?Sowieccy?Zukow :o)))A moze amerykanscy?Mamy przyklad Filipin gdzie z
          wieks
          > zymi silami nie dali rady a dowodzil sam McArtur a wiec najwibitniejszy?To
          moze
          > Francuzi :O)))Anglicy-Dunkierka???A wreszcie Niemcy.Cos nie bardzo sie
          bronili
          > w 1945.Nie widac tych genialnych planow.Troche realizmu.
          Uciekł, stracił lącznośc z wojskiem, którym miał dowodzić, takie są fakty.
          Wybitny to może była ale w wojnie polsko-sowieckiej a nie w 1939.
          pzdr
          • Gość: elvin Re: najgorsi polscy dowódcy IP: 80.72.36.* 07.07.03, 21:02
            Gość portalu: Słoju napisał(a):

            Ale podstawowe błedy [Rydza] to:
            > - zbytnie rozciągnięcie sił wzdłuż granic
            > - obrona korytarza
            > - zbytnie rozbicie sił (za dużo armii)
            > - brak szcebla pośredniego czyli korpusu pomiędzy armią a dywizją/brygadą, co
            > utrudniało skuteczne dowodzenie
            > - brak planu co po przełamaniu pierwszej linii obrony
            > - niekompetentni dowódcy

            Co się tyczy wadliwej struktury dowodzenia we Wrześniu, to bardziej brakowało
            struktury frontu (grupy armii) obejmującej jeden kierunek uderzenia
            przeciwnika. Na czele powinien stać samodzielny dowódca koordynujący wysiłki
            skupionych w obszarze wojsk. Wspominał o tym m.in. w swoich analizach płk.
            Porwit. Zatem Rydz, zamiast skupić się na koncepcji strategicznej, nadzorował
            osobiście każdy odcinek frontu, nierzadko dotykając zagadnień taktycznych.
            Fatalne skutki miała także przesadna troska o zachowanie tajności planów, w
            związku z czym nawet dowódcy armii niezbyt orientowali się w zadaniach swoich i
            sąsiadów. Działanie Rydza to sztabowa improwizacja plus brak zaufania do
            współpracowników.
          • Gość: BRvUngern-Sternber Re: To zescie sobie poszaleli. IP: *.bg.am.lodz.pl 08.07.03, 15:42

            > Teraz to była troche futorologia. Ale podstawowe błedy to:
            > - zbytnie rozciągnięcie sił wzdłuż granic--->Czyli nie wszystkich granic bronic??Ktorych nie?
            > - obrona korytarza-->Dobra nie bronimy Pomorza Niemcy swobodnie przerzucaja sily do Prus Wschodnich i sa tam juz 5 wrzesnia a nie 16.Sytuacja strategiczna jest lepsza?
            > - zbytnie rozbicie sił (za dużo armii)--->???A coz to???Ktore bys zlikwidowal?Modlin,Pomorze Poznan?Lodz?Krakow?Karpaty? tylko 6 armii no iodwodowa Prusy 7 to za duzo?Ile 3???
            > - brak szcebla pośredniego czyli korpusu pomiędzy armią a dywizją/brygadą, co
            > utrudniało skuteczne dowodzenie--->Byla grupa operacyjna.Poza tym ile tych korpusow mialo byc?Skoro armie liczyly po kilka dywizji?
            > - brak planu co po przełamaniu pierwszej linii obrony---->Skad ty zes to wyczytal?Jaka pierwsza linia?Byla linia nadgraniczna,nastepnie linia zasadnicza.Nastepnie byla Armia odwodowa Prusy.Kto ci powiedzial ze byla tylko 1 linia?
            > - niekompetentni dowódcy-->Np.???Niekompetentni to znaczy nie znajacy sie?Ktorzy?Wszyscy polscy dowodcy byli sprawdzeni w 1920 roku.Wiec nie bylo niekompetentnych.
            > Prosze podac w
            > > takim razie gdzie powinien sie ulokowac?Zeby miec lacznosc?Naprawde troche
            >
            > real
            > > izmu.Rydz-Smigly tp jeden z najwybitmiejszych dowodcow XX wieku i na pewno
            >
            > najw
            > > ybitniejszy w II wojnie.Probuje drobne cwiczenie jak inni dowodcy by broni
            > li
            > PO
            > > lski?Sowieccy?Zukow :o)))A moze amerykanscy?Mamy przyklad Filipin gdzie z
            > wieks
            > > zymi silami nie dali rady a dowodzil sam McArtur a wiec najwibitniejszy?To
            >
            > moze
            > > Francuzi :O)))Anglicy-Dunkierka???A wreszcie Niemcy.Cos nie bardzo sie
            > bronili
            > > w 1945.Nie widac tych genialnych planow.Troche realizmu.
            > Uciekł,--->???? stracił lącznośc z wojskiem--->????Jak by zostal zreszta gdzie?To mialby lacznosc?
            , którym miał dowodzić, takie są fakty.-->Dowodzil na ile mogl takie sa fakty.
            > Wybitny to może była ale w wojnie polsko-sowieckiej a nie w 1939.--->No to albo albo?Jak ktos raz jest raz nie jest?Napoleon byl wybitny pod Austerlitz a przestal byc pod Waterloo???Nonsens po prostu trzeba oceniac obiektywnie.Plany i dowodzenie bylo swietne pod Waterloo tylko warunki zawiodly.Przegrana nie byla wynikiem glupoty.
            > pzdr
            • Gość: Słoju Re: To zescie sobie poszaleli. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 16:17
              Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

              >Czyli nie wszystkich grani
              > c bronic??Ktorych nie?
              > > - obrona korytarza-->Dobra nie bronimy Pomorza Niemcy swobodnie przerzu
              > caja sily do Prus Wschodnich i sa tam juz 5 wrzesnia a nie 16.Sytuacja
              strategi
              > czna jest lepsza?
              > > - zbytnie rozbicie sił (za dużo armii)--->???A coz to???Ktore bys zlikw
              > idowal?Modlin,Pomorze Poznan?Lodz?Krakow?Karpaty? tylko 6 armii no iodwodowa
              Pr
              > usy 7 to za duzo?Ile 3???
              > > - brak szcebla pośredniego czyli korpusu pomiędzy armią a dywizją/brygadą,
              > co
              > > utrudniało skuteczne dowodzenie--->Byla grupa operacyjna.Poza tym ile t
              > ych korpusow mialo byc?Skoro armie liczyly po kilka dywizji?
              > > - brak planu co po przełamaniu pierwszej linii obrony---->Skad ty zes t
              > o wyczytal?Jaka pierwsza linia?Byla linia nadgraniczna,nastepnie linia
              zasadnic
              > za.Nastepnie byla Armia odwodowa Prusy.Kto ci powiedzial ze byla tylko 1
              linia?
              > > - niekompetentni dowódcy-->Np.???Niekompetentni to znaczy nie znajacy s
              > ie?Ktorzy?Wszyscy polscy dowodcy byli sprawdzeni w 1920 roku.Wiec nie bylo
              niek
              > ompetentnych.
              > > Prosze podac w
              > > > takim razie gdzie powinien sie ulokowac?Zeby miec lacznosc?Naprawde t
              > roche
              > >
              > > real
              > > > izmu.Rydz-Smigly tp jeden z najwybitmiejszych dowodcow XX wieku i na
              > pewno
              > >
              > > najw
              > > > ybitniejszy w II wojnie.Probuje drobne cwiczenie jak inni dowodcy by
              > broni
              > > li
              > > PO
              > > > lski?Sowieccy?Zukow :o)))A moze amerykanscy?Mamy przyklad Filipin gdz
              > ie z
              > > wieks
              > > > zymi silami nie dali rady a dowodzil sam McArtur a wiec najwibitniejs
              > zy?To
              > >
              > > moze
              > > > Francuzi :O)))Anglicy-Dunkierka???A wreszcie Niemcy.Cos nie bardzo s
              > ie
              > > bronili
              > > > w 1945.Nie widac tych genialnych planow.Troche realizmu.
              > > Uciekł,--->???? stracił lącznośc z wojskiem--->????Jak by zostal zre
              > szta gdzie?To mialby lacznosc?
              > , którym miał dowodzić, takie są fakty.-->Dowodzil na ile mogl takie sa fakt
              > y.
              > > Wybitny to może była ale w wojnie polsko-sowieckiej a nie w 1939.--->No
              > to albo albo?Jak ktos raz jest raz nie jest?Napoleon byl wybitny pod
              Austerlit
              > z a przestal byc pod Waterloo???Nonsens po prostu trzeba oceniac
              obiektywnie.Pl
              > any i dowodzenie bylo swietne pod Waterloo tylko warunki zawiodly.Przegrana
              nie
              > byla wynikiem glupoty.
              > > pzdr
              To znaczy, że plany dotyczące obrony w 1939 były dobre tylko warunki zawiodły?
              Nonsens.Zawsze myślałem, że plany dostosowuje się do warunków. Napoleon
              pomiędzy Austelitz a Waterloo stoczył wiele innych bitew z różnym skutkiem. Na
              pewno dowodził coraz bardziej schematycznie, jego przeciwnicy wyciągali wnioski
              ona jakby zatrzymał się w czasie (kolejne rzeźnie Iława, Borodino i przegrane
              Moskwa, Lipsk ). Znasz wiele przykładów dowódców którzy przestali być
              wybitnymi bo się zmieniły warunki.
              Odnosząc się do Twoich uwag.
              1. Niemcy mogli skoncentrować w Prusach tyle wojska ile chcieli i do tego nie
              potrzebowali korytarza. Sam korytarz, otwarty z dwóch stron był nie do obrony
              2. Nasze armie posiadały zdecydowanie za dużo w swoim składzie dywizji i
              korpusów, max. 3-4 a nie dwa razy tyle, co utrudniało dowodzenie
              3. trzeba było utworzyć 3 zgrupowania armijne a nie 7 armii (ta odwodowa to
              właściwie nie wiem po co), broniące sie na głownych kierunkach i odejśc od
              granicy skracając linię obrony. Niemcy już w pierwszych dniach zmusili polskie
              oddziały do odwrotui kompletnie przejęli inicjatywę.
              4. prtzepraszam ale co zostało po kilku dniach z tych planów (linia
              nadgraniczna itd.), i ty mi piszesz o poczuciu realizamu, błakąjące sie po
              drogach jednostki, chaos?
              5. jeżeli dowódcy opuszczają swoje jednostki bo jakoby nie mają możliwości
              dowodzenia i przenoszą się w miejsce gdzie są osobiście bezpieczni ale nic z
              tego wynika dla ich jednostek to jest to tchórzostwo i nie ma co czynić
              daremnych prób tłumaczenia tego.
              6. Oczywiście, że Francuzom nie poszło lepiej ale jaki z tego pożytek poza
              wątpliwą satysfakcją.
              7. kompetentni dowódcy? to że byli to jedyni dostepni nie oznacza że
              kompetentni, brakowało im solidnego wykształcenia wojskowego, studia sztabowe
              nie cieszyły się popularnością wśród polskich wojskowych.
              pzdr

              • Gość: BRvUngern-Sternber Re: To zescie sobie poszaleli. IP: *.bg.am.lodz.pl 09.07.03, 12:54

                > To znaczy, że plany dotyczące obrony w 1939 były dobre tylko warunki zawiodły?
                > Nonsens.Zawsze myślałem, że plany dostosowuje się do warunków.--->Nie plany byly dostosowane do warunkow.A warunki byly takie ze nie dalo sie Niemcow pokonac.Tak trudno zrozumiec?Myslalem ze to oczywiste?
                Napoleon
                > pomiędzy Austelitz a Waterloo stoczył wiele innych bitew z różnym skutkiem. Na
                > pewno dowodził coraz bardziej schematycznie, jego przeciwnicy wyciągali wnioski
                >
                > ona jakby zatrzymał się w czasie (kolejne rzeźnie Iława--->???Pod Ilawa wybuchla sniezyca i korpus francuski zboczyl z drogi i wszedl na dziala ruskich.Skutek byl oczywisty>Czy to wina schematyzmu dowodzenia???
                , Borodino--->Napoleon nie chcial uzyc gwardii poza tym Ruskich bylo wiecej i blokowali jedyna droge.Co tu ma do rzeczy schematyzm?
                i przegrane
                > Moskwa--->Nie bylo takiej bitwy.Byl pozar Moskwy., Lipsk--->???Wiesz jaka byla przewaga nad Napoleonem? 300 tys na 600 tys poza tym rozni zaczeli przechodzic na strone wroga a mimo to nie bylo kleski?Co tu ma do rzeczy schematyzm?
                ). Znasz wiele przykładów dowódców którzy przestali być
                > wybitnymi bo się zmieniły warunki.--->Ta jak wrog mial kolosalna przewage.Tylko z tego wynika ze to nie oni przestali byc wybitni tylko przewaga byla nie do pokonania.
                > Odnosząc się do Twoich uwag.
                > 1. Niemcy mogli skoncentrować w Prusach tyle wojska ile chcieli i do tego nie
                > potrzebowali korytarza. Sam korytarz, otwarty z dwóch stron był nie do obrony--->Nie mogli bo nie starczylo im czasu.Jak sobie wyobrazasz przewozenie mas rezerwistow z Niemiec do Prus?I ile to by trwalo?Widze ze nie rozumiesz o co chodzi z tymi Prusami.Plan niemiecki byl taki ze mieli oni uderzyc na Pomorze nastepnie przebic sie do Prus i okrazyc Warszawe.Trzeba znac sprawe szczegolnie jesli sie krytykuje.
                > 2. Nasze armie posiadały zdecydowanie za dużo w swoim składzie dywizji i
                > korpusów, max. 3-4 a nie dwa razy tyle, co utrudniało dowodzenie--->Jakie dwa razy tyle???A Modlin 2 dp.A Pomorze 3dp + GO gen Boltucia 2 dp.A Poznan 4dp.A Lodz 3dp i 2dp z tylu.TYLKO JEDNA A Krakow miala wiecej bo 6 i tez miala GO.I A.Prusy.Wiec o czym mowisz?
                > 3. trzeba było utworzyć 3 zgrupowania armijne a nie 7 armii--->???To jakas nowosc bo tworzenie armii jest przyjete na calym swiecie.Mozesz byc przecoiw ale nia nazywaj wszystkich glupimi dlatego ze to robia. (ta odwodowa to
                > właściwie nie wiem po co)--->No stary jak nie wiesz po co sa odwody..., broniące sie na głownych kierunkach i odejśc od
                > granicy skracając linię obrony.--->A na jakich kierunkach byly polskie armie na bocznych?
                Niemcy już w pierwszych dniach zmusili polskie
                > oddziały do odwrotui kompletnie przejęli inicjatywę.--->???Myslalem ze strona atakujaca ma inicjatywe z reguly?To Polska miala atakowac?A to ze bedzie odwrot bylo zaplanowane.To Placy mieli stac w miejscu???
                > 4. prtzepraszam ale co zostało po kilku dniach z tych planów (linia
                > nadgraniczna itd.)--->A co mialo zostac?Linia nadgraniczna zostala opuszczona POZNIEJ niz planowano?To dowod ze byla zle zaplanowana?, i ty mi piszesz o poczuciu realizamu, błakąjące sie po
                > drogach jednostki, chaos?--->Cofac sie trzeba po drogach a gdy wrog strzela w cywilow robi sie chaos.Co mieli robic polscy dowodcy?Mordowac cywili na drogach?
                > 5. jeżeli dowódcy opuszczają swoje jednostki bo jakoby nie mają możliwości
                > dowodzenia i przenoszą się w miejsce gdzie są osobiście bezpieczni ale nic z
                > tego wynika dla ich jednostek to jest to tchórzostwo i nie ma co czynić
                > daremnych prób tłumaczenia tego.--->Tchorzostwo?U ludzi ktorzy przedtem nigdy nie bali sie walczyc na pierwszej linii?Nie to jest zalamanie nerwow?Slyszales o czyms takim?Czlowiek mowi sobie wszystko stracone pozostaje stad uciec jak najdalej.Po kilku dniach czlowiek trzezwieje.Zreszta o kim mowisz?Dab-Biernacki?Samotnie z kierowca pojechal w strone frontu przekonac sie o sytuacji i natknal sie na Niemcow.Po tym zawrocil.Czy to jest tchorzostwo?Nie jest to nadmierna niepotrzebna odwaga.
                > 6. Oczywiście, że Francuzom nie poszło lepiej ale jaki z tego pożytek poza
                > wątpliwą satysfakcją.--->nie lepiej?FRANACJA PONIOSLA TOTALNA KLESKE A MOGLA WYGRAC.TO BYLO DNO.
                > 7. kompetentni dowódcy? to że byli to jedyni dostepni nie oznacza że
                > kompetentni, brakowało im solidnego wykształcenia wojskowego, studia sztabowe
                > nie cieszyły się popularnością wśród polskich wojskowych.--->A u jakich sie cieszyly?Niemieckich?Co ty opowiadasz?Dorwales jakas komunistyczna ksiazke i piszesz bzdury.Ludzie na stanowiskach w kazdym kraju niezbyt chetnie sie doksztalcaja.To samo maja i inne armie.To ze Marszalek mowil ze generalowie sa niedouczeni to po to aby ich zapedzic do nauki ale nie aby stwierdzic ze sa do niczego!!!
                > pzdr
                >
                • Gość: Słoju Re: To zescie sobie poszaleli. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 13:55
                  masz jakiś problem ze sobą, bo zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz. Żeby
                  sobie coś wyjaśnić na początku co zapewne przyczyni się do skierowania dyskusji
                  na właściwe tory. Nie jestem komunistycznym propagandzistą, który swoją wiedzę
                  czerpie z tygodnika NIE i książek z datą wydania 1953. Nie może to jednak
                  powodować u mnie braku własnego poglądu na to co sie działo w 1939. Tłumaczenie
                  iz nIemcy by i tak wygrali (z czym się zgadzam) jest dobre bo zwalnia
                  przedwojenne elity od odpowiedzialności za to co się stało. Można teraz
                  oczywiście bawić się w gdybanie co by było gdyby ale jeżeli nie chciało się
                  oddać guzika to trzeba było przygotować się do tej wojny najlepiej jak tylko
                  mozna a tego nie uczyniono. Przygotowanio się zasadzie że może jakos to będzie.
                  Wojna o jednak zbyt poważne starcie ludzi i państw, żeby do niej w ten sposób
                  podchodzić. Dyskusja czy bliżej granicy czy dalej, czy zbytnie rozproszenie czy
                  nie, koryarz możemy toczyć dość długo. Jeżeli jednak uważasz, że nasi wojskowi
                  wysocy doznawali szoku bitewnego i dlatego oddalali się na tyły to tu mi
                  brakuje argumentów. Mam tylko jedno pytanie czy przedstawiali swoim przełożonym
                  zwolnienia lekarskie?
                  jeżeli było tak dobrze z Napoleonem to dlaczego dostał w de, czy korpusy się
                  ciągle gubiły? To przeceiż jego polityka doprowadziła do tego iż musiał walczyć
                  w warunkach przewagi liczebnej przeciwnika.
                  pzdr i czekam na odpowiedź
                  ps. sorry za krótki post ale siedze w robocie
                  • Gość: NEMO Re: To zescie sobie poszaleli. IP: 165.165.199.* 09.07.03, 15:06
                    Gość portalu: Słoju napisał(a):

                    >
                    . Można teraz
                    > oczywiście bawić się w gdybanie co by było gdyby ale jeżeli nie chciało się
                    > oddać guzika to trzeba było przygotować się do tej wojny najlepiej jak tylko
                    > mozna a tego nie uczyniono. Przygotowanio się zasadzie że może jakos to
                    będzie.
                    >
                    Wlasnie. Przeciez przygotowanie do wojny przeciw Rzeszy bylo robione w
                    ostatniej chwili, gdyz caly czas dominowala koncepcja pierwszego konfliktu z
                    Rosja Sowiecka. Wybrani generalowie ( ktorym zadano konkretne pytania w ramach
                    analizy ) byli akurat innego zdania lecz ich nie posluchano (akurat Marszalek
                    wiedzial lepiej ). Ta sprawa musi klasc sie cieniem na ocenie ludzi, ktorzy
                    wtedy decydowali o przyszlosci panstwa.
                    Jezeli wezmiemy ten aspekt pod uwage a potem final i przekroczenie granicy
                    przez Wodz to trudno jakos przykleic do Rydza - Smiglego
                    miano "najwybitniejszego" . Przypuszczalnie mial zadatki ale jakos nie wyszlo.
                    Calkiem niezaleznie od wielu walorow, jakie posiadal.
                  • Gość: BRvUngern-Sternber Re: To zescie sobie poszaleli. IP: *.bg.am.lodz.pl 10.07.03, 13:49


                    > masz jakiś problem ze sobą, bo zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz.--->Co
                    ty wygadujesz?Ja emocjonalnie?
                    > sobie coś wyjaśnić na początku co zapewne przyczyni się do skierowania
                    dyskusji
                    >
                    > na właściwe tory. Nie jestem komunistycznym propagandzistą, który swoją
                    wiedzę
                    > czerpie z tygodnika NIE i książek z datą wydania 1953.--->wiem ze nie jestes
                    ale niestety powtarzasz.Poza tym zdaje sie uwazasz ze jak jakas ksiazka jest
                    wydana po 1953 to jest prawdziwa.Nawet jak ma date 1973 nic to nie znaczy.Jest
                    nawet grozniejsza jak widac.
                    Nie może to jednak
                    > powodować u mnie braku własnego poglądu na to co sie działo w 1939.
                    Tłumaczenie
                    >
                    > iz nIemcy by i tak wygrali (z czym się zgadzam) jest dobre bo zwalnia
                    > przedwojenne elity od odpowiedzialności za to co się stało.--->Czyli za co?
                    Stary powtarzasz slogany ,,odpowiedzialnosc przedwojennych elit za kleske
                    wrzesniowa'',ktore nic nie znacza...Odpowiedzialni za wojne byli komunisci i
                    hitlerowcy nauczcie sie wreszcie.
                    Można teraz
                    > oczywiście bawić się w gdybanie co by było gdyby ale jeżeli nie chciało się
                    > oddać guzika to trzeba było przygotować się do tej wojny najlepiej jak tylko
                    > mozna a tego nie uczyniono.--->A ktory kraj przygotowal sie lepiej?Francja?
                    Brytania USA:O)))Co ty opowiadasz?
                    Przygotowanio się zasadzie że może jakos to będzie.--->???Przyklad moze co???Bo
                    historia mowi co innego.Wojna byla dobrze przygotowana.Jesli nie masz sily to
                    robisz co?Szukasz sojusznikow.Jakich jakich sie da.Akurat Polska miala dwa
                    najwieksze mocarstwa Anglie i Francje.Coz mozna bylo wiecej zrobic.Zastanow sie
                    i nie wypisuj glupot ze ,,jakos to bedzie''.Nonsens.
                    >
                    > Wojna o jednak zbyt poważne starcie ludzi i państw, żeby do niej w ten sposób
                    > podchodzić. Dyskusja czy bliżej granicy czy dalej, czy zbytnie rozproszenie
                    czy
                    >
                    > nie, koryarz możemy toczyć dość długo. Jeżeli jednak uważasz, że nasi
                    wojskowi
                    > wysocy doznawali szoku bitewnego i dlatego oddalali się na tyły to tu mi
                    > brakuje argumentów. Mam tylko jedno pytanie czy przedstawiali swoim
                    przełożonym
                    >
                    > zwolnienia lekarskie?--->Co ty opowiadasz?Przeciez nie mozna dostac
                    zwolnienia bo szok przychodzi nagle w wyniku gwaltownej kleski.I nie ja sadze a
                    to byly fakty.Nie mozna mowic ze ktos byl zlym dowodca bo doznal szoku Bo szok
                    z samej zasady jest nagly i nieprzewidziany i kazdego moze spotkac.Jesli ktos
                    samotnie udaje sie samochodem na rozpoznanie to mowienie ze jest tchorzem to
                    zwykla brednia.Jesli chce sie mowic ze oddalil sie z tchorzostwa to po prostu
                    sie klamie.Bo jedno z drugim jest sprzeczne.Czlowieka ocenia sie po tym gdy
                    jest swiadomy a nie w stanie szoku?
                    > jeżeli było tak dobrze z Napoleonem to dlaczego dostał w de, czy korpusy się
                    > ciągle gubiły? To przeceiż jego polityka doprowadziła do tego iż musiał
                    walczyć
                    >
                    > w warunkach przewagi liczebnej przeciwnika.--->???Nawet jesli polityka
                    zawinila to tu nie bede rozmawial o niej.Mowimy o strategii.A Waterloo bylo
                    swietnie zaplanowana i rozegrana kampania.Zapraszam do poczytania W Lysiaka
                    Perfidia i opowiadania ,,OPERACJA WATERLOO'' chyba jest tez w zbiorku Lysiak
                    fiction.Trzeba poszukac ale gdzies bedzie.W wielu bibliotekach.
                    > pzdr i czekam na odpowiedź
                    > ps. sorry za krótki post ale siedze w robocie--->Ano to ja cie nie bede
                    wciagal w dyskusje bo to bylo by nieuczciwe.Wygladalo by jakbym liczyl ze nie
                    masz czasu na odpowiedz
                    • Gość: Kubeł Chociażby to IP: *.uwoj.wroc.pl 19.09.03, 08:53
                      Przedwojenne elity przygotowujące Państwo do wojny dały dupy chociażby w tym,
                      że:
                      - W roku 1938 w zasadzie nie mozna było mieć wątpliwosci, ze Niemcy prą do
                      wojny a pomimo tego do ostatniej chwili nie przestawiono gospodarki kraju na
                      tory wojenne, nad czym zreszta ubolewał ówczesny minister skarbu.

                      - Plan "Z" był opracowany tylko w zarysach, dopracowywano go w biegu podczas
                      gdy plan "w" był obcykany w zasadzie w najdrobniejszych szczegółach.

                      - Zła organizacja armii - przy stanie ówczesnym stanie łącznosci trzeba było
                      zostawic wiecej swobody i stworzyc fronty, ktore moglyby dzialac bardziej
                      autonomicznie w stosunku do naczelnego dwodztwa. Zreszta utworzenie frontow
                      przebieg wojny i tak wymusil. Szkoda tylko ze wymusil.

                      -Rozdrobnienie wszystkiego co moglo miec jakiekolwiek strategiczne znaczenie.
                      Na przyklad - milelismy te kilkaset wozów bojowych, ale najwieksza jednostka w
                      jakiej wystapily byl batalion. Namiastka sił szybkich - dwie brygady
                      zmotoryzowane w zasadzie nie mialy broni pancernej, podobnie brygady
                      kawalerii. To samo z lotnictwem. Jaki byl sens przydizelac armiom eskadry
                      mysliwskie, bombowe? Wystarczyloby zeby armia i ew. front mialy po eskadrze
                      rozpoznawczo lacznikowej a lotnictwo bombowe i mysliwskie dzialalo wedle
                      uznania naczelnego dowdztwa, wspolnie. Tylko w ten sposob moznaby bylo od
                      biedy uzyskiwac gdzieniegdzie przez zaskoczenie przewage.

                      NATOMIAST:
                      Rozciągnięcie sił wzdłuz granic i postawienie silnego oporu było wówczas
                      wymogiem politycznym!!!! Chodziło o to, żeby Niemcy nie mogli po prostu zająć
                      na przykład Łodzi, Poznania i POmorza po czym powiedzieć "spox, teraz
                      zawrzyjmy pokój". Chodziło tak naprawdę o sprowkowanie Wlk.Brytanii i FRancji
                      do akcji. Co w zasadzie sie udało. Krwawiące się polskie wojsko wzdłuz granic
                      wymusiło na zasranych mocarstwach pierwszy krok w wypełnianiu swoich
                      zobowiązań sojuszniczych.

                      Ale uważanie Rydza Smigłego za najwybitniejszego dowódcę XX wieku to przesada,
                      ale nie sądzę by którykolwiek dowódca w tamtym czasie zrobiłby więcej. Może
                      trochę więcej, ale bez przesady. Kutrzeba? Popatrzcie jak spier... bitwe nad
                      Bzurą. Trzykrotna zmiana kierunku uderzenia z cofaniem si e na pozycje
                      wyjsciowe...no brawo, brawo.

                      Nota bene Niemcy w 1939 tez mają spore błędy - jak było niezauważenie grupy
                      Kutrzeby na swoim skrzydle, przy absolutnym panowaniu w powietrzu!

                      A co do głównego tematu:
                      Najgorsi dowódcy:
                      1.Piotr Skrzynecki
                      2.Ludwik Mierosławski
                      3.Mikołaj Potocki
                      4.Dąb Biernacki
                      5.Zygmunt Berling

                      • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Chociażby to IP: *.bg.am.lodz.pl 19.09.03, 13:04
                        No bez takich slow.A z tym przestawianiem gospodarki.Polska nie byla panstwem
                        bandyta ktore juz w czasie pokoju ma gospodarke wojenna jak Zsrr i III
                        Rzesza.Ale zgoda za pozno przestawiono.A wiesz dlaczego?Bo nie chciano aby
                        gospodarka podupadla (byly to obawy niesluszne ale wtedy w ekonomii dominowali
                        liberalowie ktorzy mowili JAK NAJMNIEJ WYDATKOW PANSTWA).
                        Z tym planem to byl jeden plan mobilizacyjny W i on byl dopracowany.Natomiast
                        teoria ze opracowano wschod a nie opracowano zachodu jesli chodzi o wojne to
                        JEDNA WIELKA KOMUNISTYCZNA BZDURA.Zarowno tu i tu byly plany.Na zachod nawet
                        wczesniej bo juz w 1919.
                        Z tymi frontami to akurat prawda powinny byc.
                        Z lotnictwem to nie jest tak.Mielismy lotnictwo taktyczne-armie i strategiczne-
                        dwie brygady.Mniej wiecej pol na pol wiec akurat tutaj trudno sie
                        przyczepic.Byla to dobra organizacja.Armie bez lotnictwa mysliwskiego i
                        bombowego byly by duzo slabsze.Mozna dyskutowac o proporcjach ale zasada byla
                        dobra.
                        A co do sil pancernych to koncentracja tankietek byla bez sensu natomiast
                        czolgow???Przeciez byly w A Prusy ktora miala atakowac czyli tam gdzie powinny
                        bo to bron ofensywna.
                        Nie XX wieku.Najwybitniejszym byl Pilsudski.Natomiast Smigly w II wojnie.Moze
                        lepszy byl Sosnkowski (najwiekszy sukces wrzesnia rozbicie SS-Germanii) ale nie
                        zostal wykorzystany.A z Kutrzeba to nie tak latwo ocenic poniewaz byl on w
                        strasznie trudnej sytuacji przy przewadze Niemcow.A w takich sytuacjach
                        znajdzcie mi kogos kto bedzie lrkko i latwo rozkazywal...
                        • Gość: Kubeł Re: Chociażby to IP: *.uwoj.wroc.pl 19.09.03, 15:08
                          Koncentracja tankietek może i bez sensu, chociaz wiekszy sens był je mimo
                          wszystko w wiekszej ilosci poprzydzielać do brygad kawalerii, albo tworzyc
                          bataliony mieszane - kompania lekkich, dwie tankietek i szwadron sam.panc. W
                          armii Prusy bataliony były, ale rozdysponowane osobno jako dwa samodzielne
                          bataliony. A gdyby tak były skoncentrowane np. w takiej Warszawskiej Brygadzie
                          Pancerno-Motorwoej. Ktos w końcu wpadł na ten pomysł bo w bitwie pod
                          Tomaszowem wszystkie rozporzadzalne czołgi zgrupowano przy niej, ale kurcze
                          znowu pod naciskiem sytuacji a nie w swiadomym zamiarze.
                          Co do Lotnictwa - mnie sie wydaje - ale tylko wydaje - ze powinno byc tak, ze
                          Lotnictwo mysliwskie powinno byc ugrupowane w brygadach broniacych okreslonego
                          terytorium ktore sztab uznawal za kluczowe. Patrz Warszawska Brygada - radzila
                          sobie niezle jako zgrupowanie. Bombowe wszystkie w jednej dywizji. Jak ma sie
                          mało sił, to zbrodnia jest je rozdrabniac jeszcze bardziej.
                          Ale co by nie powiedzieć - łatwo sie dywaguje po fakcie jak się zna każdy
                          poruszenie przeciwnika, 60 lat po fakcie. Na zywo trudniej sie decyduje,
                          trudniej rozgrywa.
                          A co do Sosnkowskiego - zdecydowanie jego bym wolał na stanowisku naczelnego
                          wodza niż Rydza Smigłego. I to duzo wczesniej niz 1939.
                          Pozdrawiam
                          • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Chociażby to IP: *.bg.am.lodz.pl 22.09.03, 14:36
                            Tak mieszane byly by dobre.16 tankietek 32 czolgi.Wyszly by 3 bataliony
                            czolgow.Sam kiedys na ten pomysl wpadlem.
                            Armie tez musialy miec jakies lotnictwo conajmniej bombowe bo bez niego byly
                            duzo slabsze.Ewentualnie mozna bylo by je przydzielic frontom.
                            Sosnkowski powinien byc wykorzystany i przy tworzeniu planu i jako dowodca
                            conajmniej frontu.Ale Smigly tez byl dobry nie zapominajmy.Nie da sie z nim
                            porownac zadnych innych dowodcow w II wojnie.
                            • Gość: Kubeł Re: Chociażby to IP: *.uwoj.wroc.pl 22.09.03, 15:14
                              Zgoda, zgoda
                              lotnictwo bombowe , ale lekkie do Frontow - bo na co w skali opercayjnej Losie?
                              Laczenie jednostek zmotoryzowanych i pnacernych narzucalo sie samo w Polskich
                              warunkach. Tylko konsekwentniej. Na pewno laczenie jednostek piechoty ze
                              zmotoryzowanymi i kawaleryjskimi bylo poronione.
                              Sosnkowski dostal w koncu front - pod naciskiem sytuacji i kiedy juz za bardzo
                              nie bylo czym dowdzic. Dlugo tez sobie nie podowodzil.
                              A od Rydza Smiglego za o wiele lepszego uwazam Mansteina, Rommla, Wavella.
                              Trudno Rydza oceniac jednoznacznie - dlugo sie nie nadowodzil, z powodu
                              ciaglych zmian miejsca postoju dowodztwa. Warszawa, Brzesc, Zaleszczyki.
                              Nie wiadomo tylko czy ktorykolwiek dowdca w podobnych warunkach bylby w stanie
                              dowodzic lepiej.
                              • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Chociażby to IP: *.bg.am.lodz.pl 23.09.03, 19:26
                                Manstein???Co ty gdzie tu porownanie???Nie ten format.A coz on zrobil takiego
                                wybitnego.
                                Rommel???Za co za Afryke?A jakich on mial przeciwnikow Anglikow???Przeciez to
                                amatorzy.Obrona zachodu cos mu nie poszla?Dlaczego?Gdy jest przewaga sil to nie
                                bardzo idzie.
                                A Wavell???Byl dobry na patalachowWlochow gdy przyszedl Rommel cos nie poszlo
                                prawda??
                                Reasumujac.Nawet nie ma porownania ze Smiglym.Co innego zreczny general co
                                innego wodz naczelny.
                                • Gość: and sprowadzając do absurdu IP: 192.9.200.* 25.09.03, 08:41
                                  Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                                  > Manstein???Co ty gdzie tu porownanie???Nie ten format.A coz on zrobil takiego
                                  > wybitnego.
                                  > Rommel???Za co za Afryke?A jakich on mial przeciwnikow Anglikow???Przeciez to
                                  > amatorzy.Obrona zachodu cos mu nie poszla?Dlaczego?Gdy jest przewaga sil to
                                  nie
                                  >
                                  > bardzo idzie.
                                  > A Wavell???Byl dobry na patalachowWlochow gdy przyszedl Rommel cos nie poszlo
                                  > prawda??
                                  > Reasumujac.Nawet nie ma porownania ze Smiglym.Co innego zreczny general co
                                  > innego wodz naczelny.

                                  W takim razie Śmigły wysiada w porównaniu ze Stalinem.
                                  Sowieci przystąpili do wojny (17 września) jako parias Europy, a zakończyli ją
                                  stojąc nad Łabą i Morzem Żółtym jako druga potęga świata.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: BRvUngern-Sternber Co ???? IP: *.bg.am.lodz.pl 25.09.03, 16:32
                                    Jaki parias 17IX to byla NAJWIEKSZA POTEGA MILITARNA SWIATA.ICH SILA BYLA
                                    WYZSZA OD NIEMCOW CONAJMNIEJ 5 razy.
                                    • Gość: barnaba Re: Co ???? IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 25.09.03, 17:51
                                      Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                                      > Jaki parias 17IX to byla NAJWIEKSZA POTEGA MILITARNA SWIATA.ICH SILA BYLA
                                      > WYZSZA OD NIEMCOW CONAJMNIEJ 5 razy.

                                      Tylko, jeśli wziąć pod uwagę ilość żołnierzy pod bronią. Sprzęt ustępował
                                      niemieckiemu (Ił-2, Jak-1 były w próbach, a T-34 w śladowej liczbie), flota
                                      praktycznie się nie liczyła, a poziom kadry oficerskiej był po wielkich
                                      czystkach żenujący.

                                      ZSRR pariasem był- ale politycznym. Od rewolucji znajdował się w faktycznej
                                      izolacji (wyjątkiem współpraca wojskowa z również izolowanymi Niemcami).

                                      pozdrawiam
                                      • Gość: and parias "towarzyski" IP: 192.9.200.* 26.09.03, 07:57
                                        Oczywiście, ze miałem na myśli izolację polityczną. Która jeszcze pogłębiła się
                                        po wojnie z Finlandią.

                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: BRvUngern-Sternber Jaki znow parias. IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 26.09.03, 12:15
                                          ZSRR byl czlonkiem Ligi Narodow i cennym sojusznikiem o ktorego ubiegal sie
                                          zachod a ktory odrzucil zachod.Zdumienie moze budzic fakt w jaki sposob
                                          doszedles do takich dziwnych wnioskow.Izolacja byla ale do polowy lat 30
                                          tych.Pozniej nie bylo juz nic takiego.Dopiero od wojny z Finlandia gdy
                                          wylecieli z Ligi Narodow mozna mowic o izolacji tylko ze wtedy juz sie nie
                                          liczyli z Liga.
                                          • Gość: and Re: Jaki znow parias. IP: 192.9.200.* 26.09.03, 15:19
                                            Równie dobrze można dojść do wniosku, że właśnie druga połowa lat trzydziestych
                                            to był epizod, a regułą była izolacja. 17 września '39 sowiecistanęli po złej
                                            stronie. Po IIWŚ - choćby z racji pozycji w ONZ - ZSRR grał w zupełnie innej
                                            lidze.

                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: BRvUngern-Sternber ????? IP: *.bg.am.lodz.pl 29.09.03, 12:43
                                              Co ty opowiadasz?Nie tworz zadnych ,,regul'' tylko zastanow sie o czym
                                              piszemy.W 1939 roku komuna nie byla w izolacji a byla cennym patnerem dla
                                              zachodu i dla Hitlera a wiec znajdowala sie u szczytu potegi.I tyle.
                                          • Gość: barnaba Re: Jaki znow parias. IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 26.09.03, 17:07
                                            > ZSRR byl czlonkiem Ligi Narodow i cennym sojusznikiem o ktorego ubiegal sie
                                            > zachod a ktory odrzucil zachod

                                            W 1939r. zdecydowaliby się na sojusz nawet z plemieniem ludożerców, gdyby ich
                                            armia dorównywała Armii Czerwonej.

                                            pozdrawiam
                                • Gość: Kubeł Re: Chociażby to IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 19:31
                                  Manstein za kilka akcji alarmowych - np. wyciagnięcie 1 i 4 APz z kotła, jaki
                                  groził w rejonie Rostowa, za bitwe pod Charkowem i jeszcze kilka innych
                                  operacji. Całe szczęscie, że nie został wodzem naczelnym Niemców, bo kazdy dien
                                  wojny to była smierć 3.000 obywateli mojego kraju.
                                  Rommel oczywiście ze za Afrykę i szybkosc podejmowania decyzji.
                                  To samo Wavell, miał przeciwko sobie Włochów, ale w przedze w ludziach tylko
                                  bodaj było jak 6 do 1 na korzyśc Włochów. I on dawał radę.
                                  A dowódców ocenia sie nie po czym innym tylko jak rozgrywaja bitwy. tak samo
                                  jak graczy w Brydżu - jak rozgrywaja partię w ramach rozporzadzanych srodków.
            • Gość: NEMO Re: To zescie sobie poszaleli. IP: 165.165.199.* 08.07.03, 18:31
              W porzadku. Ktos moze uwazac, ze akurat Rydz - Smigly byl najwybitniejszy. Czy
              jest to glos odosobniony czy tez coraz bardziej powszechny wsrod wspolczesnych
              polskich historykow.
              Z checia bym sie dowiedzial.


              Pozdrawiam
        • Gość: barnaba Rydz Śmigły IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 10.07.03, 15:38
          Widzę, że jesteś fanem Rydza- Śmigłego.
          Błedów marszałek we wrześniu 1939r. popełnił sporo:
          1. Rozciągnięcie wojsk wzdłuż polsko-niemieckiej granicy - ale ze względów
          politycznych było to całkiem logiczne, więc można mu wybaczyć. :)
          2. Oparcie planu obrony na armii Karpaty - która w chwili wybuchu wojny
          dysponowała głównie batalionami ON i była najsłabszą z armii polskich.
          3. Statyczna koncepcja skracania frontu- dobra w I WŚ, ale nie w czasach wojny
          błyskawicznej.
          4. Fatalna polityka kadrowa. Dąb-Biernacki po klęsce pod Piotrkowem...
          awansował na dowódcę Frontu
          5. Rozdrobnienie sił walczących na północy. Stosunkowo krótkiego odcinka frontu
          broniły Armia Modlin, SGO Narew i Odwód Wyszków - z marnym efektem.
          6. Brak jasnego stanowiska wobec agresji radzieckiej- efektem znaczne
          zamieszanie.
          7. Rezygnacja z obrony "przedmościa rumuńskiego" po 17 IX
          W tej sytuacji drobiazgami były rozdrobnienie lotnictwa, brak sensownych zadań
          dla lotnictwa bombowego, idiotyczne wytyczne dla okrętów podwodnych czy
          wysłanie do W-wy pewnego majora mającego... tworzyć armię podziemną.

          pozdrawiam
    • Gość: macek Waro dorzucić jeszcze mjr "Kalinę" IP: *.acn.waw.pl 04.07.03, 16:50
      mjr Edward Markiewicz "Kalina" komendant Inspektoratu AK Zamość jest
      odpowiedzialny za zagładę całego zamojskiego zgrupowania AK-BCh w czasie walk
      nad Tanwią (Bitwa w Lasach Janowskich i Puszczy Solskiej) w czerwcu 1944 roku.

      Do dzisiaj zresztą nie wiadomo na pewno jak zginął "Kalina" - popełnił
      samobójstwo czy zatłukli go jego oficerowie?

      A dorzucę jeszcze Kalinowskiego za Batoh i Skrzyneckiego za Ostrołękę
      • Gość: elvin Re: najgorsi polscy dowódcy IP: 80.72.36.* 04.07.03, 21:04
        O tak, tak! Skrzynecki to zdecydowanie nr 1 - najbardziej niewydarzony Wódz
        Naczelny!
        Generalicja II RP ogólnie na słabym poziomie - we wrześniu wśród dowódców armii
        i dywizji dominowali legionowi amatorzy bez wystarczającego wykształcenia
        wojskowego. No i nie poradzili sobie, a w wielu przypadkach postępowali
        niudolnie lub haniebnie. Rydz fatalnie zorganizował strukturę wojska i system
        dowodzenia, a w czasie działań okazał bezradność i brak inicjatywy. Rómmel,
        Fabrycy, Dąb Biernacki (a także wielu dowódców dywizji) okryli się hańbą
        opuszczając swoje wojska ... Kontrowersyjny wydaje się być Anders, który we
        Wrześniu raczej unikał walki ocierając się wręcz chyba o niesubordynację. Jako
        dowódca 2 Korpusu niczym się nie wyróżnił (podobnie jak jego generalskie
        otoczenie np. Bohusz Szyszko). A Monte Cassino? Trochę cynicznie - coś ten
        polski korpus musiał robić we Włoszech. Chyba lepiej,że szturmował Klasztor,
        niż prowadził atak w dolinie Liri, gdzie niepowodzenie miałoby strategiczne
        konsekwencje ...
    • Gość: virra Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.117.susc.suscom.net 04.07.03, 20:12
      A ja sie Wam wszystkim naraze za "tykanie" swietosci narodowych.
      Kutrzeba-swietny teoretyk,beznadziejny dowodca polowy.
      Jedyny dowodca w Kampanii Wrzesniowej ktory posiadal srodki i mozliwosci
      wygrania bitwy w tej kampanii a skonczylo sie na zagladzie dwoch polskich armii.
      Natomiast co do gen."Bora" to sie nie zgadzam!W Powstaniu Warszawskim
      praktycznie nie bylo dowodzenia centralnego,nie bylo takich mozliwosci
      technicznych.Odciete dzielnice bronily sie same jak potrafily,jedyne co mozna
      mu zarzucic to moment rozpoczecia powstania i osobiscie sadze ze w owczesnych
      warunkach aby osiagnac zakladane cele to powstanie rozpoczelo sie w optymalnym
      czasie.Zawiodlo wykonanie rozkazu z takich czy innych wzgledow ale czas byl
      dobry.Powstanie zamordowali rosjanie przy wspoudziale Londynu,rekami niemcow.
      • Gość: elvin Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: 80.72.36.* 04.07.03, 21:29
        Gość portalu: virra napisał(a):

        > A ja sie Wam wszystkim naraze za "tykanie" swietosci narodowych.
        > Kutrzeba-swietny teoretyk,beznadziejny dowodca polowy.
        > Jedyny dowodca w Kampanii Wrzesniowej ktory posiadal srodki i mozliwosci
        > wygrania bitwy w tej kampanii a skonczylo sie na zagladzie dwoch polskich
        armii

        Iiii tam - nikt nie twierdzi, że Kutrzeba taki "święty". Rzeczywiście typ
        raczej sztabowca niż dowódcy - raczej od koncepcji niż decyzji. Chwała należy
        mu się przede wszystkim za inicjatywę ofensywnej operacji w dużym stylu (choć
        spotkałem opinie, że innego wyjścia nie było) i przygotowanie uderzenia.
        To ogromny plus na tle wrześniowych odwrotów. Wykonanie nie było chyba bez
        zarzutu, ale o do klęski przyczynili się także niezrównoważony Bortnowski oraz
        bezczynni Rydz i Rómmel ... A sama bitwa, choć niezwykle kosztowna, miała
        strategiczne konsekwencje - opóźniła atak na Warszawę.

        > Natomiast co do gen."Bora" to sie nie zgadzam!
        Popieram. Nie znam zdolności dowódczych Bora (we wrześniu był chyba dowódcą
        pułku kawalerii), ale Powstanie było decyzją polityczną, ostatnią i największej
        skali próbą realizacji planu "Burza". Nikt nie przypuszczał, że Stalin pozwoli
        na zagładę wielkiego miasta. On jednak pozwolił.
        • swarozyc Re: Najgorsi polscy dowódcy 04.07.03, 23:24
          Gość portalu: elvin napisał(a):
          To ogromny plus na tle wrześniowych odwrotów.
          '''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
          Na tle nieudolnej generalicji z "pierwszej polki" tym bardziej jasnieje
          gwiazda gen.bryg F Kleeberga ktory zebral rozproszone jednostki i atakowal tam
          dzie mogl.
          • Gość: Kubeł Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 19:41
            ja bym dodał jeszcze plus dla gen. Maczka, dla Sosnkowskiego i Abrahama.
      • Gość: pierce Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.tarchomin.pl / 192.168.8.* 07.07.03, 00:08
        Człowieku on wybrał najgorszy moment. Zła była data /za późno o jakiś tydzień /
        zła godzina /niemożliwość rozwinięcia ataku /. Zły był plan, niedostosowany do
        możliwości polskich oddziałów.
        • Gość: Kubeł Powstanie IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 19:46
          na pewno lepiej było uderzać noca albo nad ranem. Jakikolwiek plan byłby
          niedostoswany do stanu polskich oddziałów. Moment wybuchu tez żaden nie byłby
          lepszy, gdyby Powstanie wybcuhło wczesniej Rusjanie szybciej by zatrzymali
          front, poxniej - to zatrzymali by pozniej. Tragedia była w zasadzie nie do
          unknięcia. Tym wieksza chwała poległym i tym co przeżyli.
    • Gość: axx Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: 207.191.243.* 05.07.03, 19:32
      Gen.Smigly-Rydz,ucieczka (planowana?) z pola walki. Po kapitulacji powrot do Warszawy. Smierc w niejasnych
      okolocznosciach. Pochowek na powazkach. (Zawisza)
    • Gość: Tomasz Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.ibch.poznan.pl 05.07.03, 20:14
      Korpus oficerski w 39 r w Polsce też był kiepski (nie tylko generalicja),
      mimo że pochłaniał 70% srodków na obronę. Ale dzisiaj jest podobnie,
      tyle że nikt na szczescie na nas nie napada.

      Z oceną gen. Swierczewskiego byłbym ostrożny. Słyszałem już dawno
      temu niezbyt pochlebne opinie, m.in., zarzucano mu że rozstrzeliwał
      oficerów, tyle że z ust pewnego oficera, podejrzewam więc że to moglo
      być powodem. W 41 r jego dywizję rozbili Niemcy, jak wiele innych radzieckich
      dywizji w tym czasie. Swierczewski ocalał i udało się mu wyjsć z okrążenia,
      co było jednak sporym wyczynem.
      W tym samym czasie inny Polak, generał-major Rokossowski (najwybitniejszy
      dowódca polskiego pochodzenia) zbierał baty pod Równem, gdzie jego (9.)
      korpus zmechanizowany został w znacznym stopniu zniszczony (utracił
      prawie wszystkie czołgi) i musiał się przedzierać z okrążenia.
      • Gość: Słoju Re: Najgorsi polscy dowódcy-pytanko IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 17:18
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > Korpus oficerski w 39 r w Polsce też był kiepski (nie tylko generalicja),
        > mimo że pochłaniał 70% srodków na obronę. Ale dzisiaj jest podobnie,
        > tyle że nikt na szczescie na nas nie napada.

        Sam korpus oficerski pochłaniał 70% budżetu, czy to była cała kwota wydatków
        osobowych?
        Nasi wojskowi do dzisiaj wspominają jak to było dobrze ich kolegom przed wojną,
        oczywiście socjalnie, rzeczywiście stopień uprzywilejowania był na tle
        ówczesnej biedy ogromny.
        pzdr
        • Gość: and Poziom życia oficerów IP: 192.9.200.* 09.07.03, 07:45
          Generalnie: im biedniej w kraju, tym (relatywnie, na tle ogółu) zawodowi
          wojskowi maja lepiej. Przed wojną w Polsce dochodził do tego dość powszechny
          kult własnego Państwa i roli, jaką armia w procesie odzyskania i utrwalenia
          niepodległości odegrała.
          Druga sprawa to swoista kastowość kadry oficerskiej. Integralnie pojmowany
          honor, ścisły kodeks obyczajowy, "selekcja" kandydatek na żony oficerów (pod
          względem obyczajowym i majątkowym). Przymus towarzyski (obowiązkowe niemal
          bywanie w kasynie, nie mówiąc o balach itp.). A na to wszystko jeszcze nałożone
          ambicje polityczne wyższej kadry formalnie apolitycznej armii, pozbawionej w
          dodatku cywilnej kontroli. Chocoiaż to wtedy chyba było regułą w Europie.

          Pozdrawiam
        • Gość: Tomasz Re: Najgorsi polscy dowódcy-pytanko IP: *.ibch.poznan.pl 10.07.03, 12:17
          W skład umundorowania oficera wchodziły białe jedwabe rękawiczki, ktore raczej
          nie były tanie. To taki szczegół pokazujący sposób myslenia o wojsku ówczesnych
          decydentów. Dlatego oficerowie przyzwyczajeni byli do "trzaskania" obcasami przed
          damami, ale brakowało im często czasu na wypełnianie podstawowych obowiązków.
          Zresztą to nikogo nie powinno dziwić, elity przedwojenne wywodziły się przeważnie
          z Galicji i one przejęly zwyczaje Monarchii, która o armii myslała w kategoriach "paradnych".
          Austriaccy oficerowie słynęli przecież z szarż, ale w burdelach, a nie na polu bitwy.

          Gdyby obniżono wydatki na kastę oficesrką o połowę, to byłoby więcej pieniędzy na
          uzbrojenie, a to w końcu decydowało o wyniku wojny. Traktowanie oficerów jak pajaców,
          jest raczej typowe dla Ameryki Lacińskiej, gdzie armia robi przewroty wojskowe, a nie wojny,
          do których się nie nadaje.
          • Gość: and pewna kwestia IP: 192.9.200.* 10.07.03, 13:33
            Ekwipunek i umundurowanie oficerowie opłacali z własnej kieszeni. Mogli dostać
            pożyczkę, ale musieli ją potem spłacać. Sumy te nie miały może znaczenia dla
            generałów czy pułkowników, ale dla młodych podporuczników jak najbardziej.

            Pozdrawiam
            • Gość: Tomasz Re: pewna kwestia IP: *.ibch.poznan.pl 10.07.03, 14:23
              Pensja podporucznika piechoty to bylo jakies 150 zl, co rownalo sie
              pensji nauczyciela z dlugim stazem pracy. Major zarabial ok. 600 zl.
              Jajko kosztowalo ok. 3 groszy, kg cukru 1 zl (cukier był przed wojna
              b. drogi).

              Takie zarobki mialyby swoje uzasadnienie, gdyby nie bylo koniecznosci
              zbrojen, czyli wiekszych wydatkow na bron, amunicje i szkolenie wojsk.
              A Polska byla przeciez bardzo ubogim krajem i trzeba bylo wybierac miedzy
              jednym a drugim.
    • windows3.1 o Komorowskim i Powstaniu 05.07.03, 21:04
      parę osób zakwestionowało moje znęcanie się nad Borem. Nie wiem czy rzecz nie
      powinna być otwarta w osobnym wątku, ale póki co kontynuuję tutaj.

      ***

      Nie był typem wodza, był po prostu niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym
      miejscu (Nemo). Hm, no nie wiem. Niewątpliwie nie był typem wodza, tu zgoda,
      był raczej typem sztabowca, z inklinacjami politycznymi. Ale czy nie właśnie
      taki był potrzebny w końcu lipca? Ktoś, kto na chłodno, nie poddając się
      wrzaskom papierowych wojowników z KG AK i popiskiwaniom londyńskich polityków,
      a przed wszystkim nie poddając się ogromnej presji chwili, podejmie suwerenną i
      przewidującą decyzję? O tak, taki Manstein byłby wtedy bardzo potrzebny. Ale
      Komorowski nie był Mansteinem. Ugiął się pod presją chwili i czasu, działając
      na podstawie miernych informacji i błędnie analizując sytuację.

      To nie była tylko jego decyzja (Nemo). Niewątpliwie były to najtragiczniejsze i
      najtrudniejsze chwile, jakie może przeżyć dowódca i człowiek. Zdając sobie
      sprawę z ogromnych konsekwencji swojej decyzji, jakakolwiek by nie była (choć i
      tak tych konsekwencji nie docenił), oraz działając pod ogromną presją czasu
      (wydawało się, że to kwestia godzin), był w swojej decyzji samotny. Rząd
      schował głowę w piasek i stwierdził, że to kwestia militarna. Wódz Naczelny
      akurat musiał przeprowadzić pilną inspekcję w terenie i był nieosiągalny.
      Komorowski pozostał sam, otoczony albo miernotami, albo ludźmi wiedzącymi
      jeszcze mniej niż on; rad udzielały mu postacie o mentalności radców
      powiatowych i majorów z prowincjonalnych garnizonów. Powiedziałbym, że
      faktycznie był sam.

      Dowodzenie w powstaniu było na miarę możliwości, zawiodło wykonanie rozkazu
      (virra). Może tak, może nie, nie podejmuję się dyskusji. Komorowski nie
      dowodził Powstaniem i nie robię mu zarzutu z tego, jaki był jego przebieg (za
      wyjątkiem tego, że przedłużał je również po wynegocjowaniu dla powstańcow
      statusu kombatantów). Robię mu natomiast zarzut z tego, że właśnie znając
      wspomniane możliwości dowodzenia (albo co gorsza, ich nie znając), i znając
      wspomniane możliwości wykonania rozkazu (albo co gorsza, ich nie znając), wydał
      decyzję o walce.

      Powstanie było decyzją polityczną (elvin). Zgadzam się na 100%. I o to właśnie
      chodzi. Komorowski był dowódcą wojskowym, nie politykiem, i dlatego obciąża
      jego konto jako dowódcy. Rozumiem, presja, Londyn, Bóg i historia. Jeśli jednak
      wojskowy jest przekonany o absurdalności operacji militarnej to podaje się do
      dymisji albo wyciąga z kabury pistolet; jeśli w imię domniemanych konieczności
      politycznych jednak się takiej operacji podejmuje, to znaczy że bierze na
      siebie również odpowiedzialność.

      Powstanie by się powiodło, gdyby nie postawa Sowietów (virra, elvin). No, to
      jest temat nie do wyczerpania. Ale załóżmy, że faktycznie pięciotygodniowy
      postój Armii Czerwonej pod Wołominem i Otwockiem nie był koniecznością
      operacyjną, ale skutkiem perfidii Stalina. Czy nie jest to również
      ewentualność, którą podejmując decyzję o powstaniu należało wziąć pod uwagę?
      Przecież powstanie było skierowane militarnie przeciw Niemcom, ale politycznie
      przeciw Sowietom i przeciw Stalinowi; z jakiej racji oczekiwać od przeciwnika,
      że będzie przykładał rękę do gry przeciwko sobie? Chcieliśmy wymanewrować
      Sowietów, ale okazało się że to oni wymanewrowali nas.

      No a teraz motyw główny: dlaczego Sowieci nie wkroczyli do Warszawy w sierpniu,
      tylko w styczniu? 1. sierpnia się zbliża, więc temat jest na czasie i zasługuje
      pewnie na osobny wątek. Ja pozwolę sobie tylko stwierdzić, że uważam sprawę za
      całkowicie otwartą. Głównym argumentem zwolenników tezy o perfidii Sowietów
      jest to, że wielomilionowa masa przez kilka tygodni nie mogła pokonać
      kilkunastu kilometrów, dzielących Wołomin od Krakowskiego Przedmieścia. Ale
      przypadków, kiedy w schyłkowym okresie wojny Armia Czerwona dreptała w miejscu
      przez kilka miesięcy, było wiele. Na granicy estońskiej od kwietnia 1944 do
      sierpnia 1944. Na granicy rumuńskiej od marca 1944 do sierpnia 1944. W Bramie
      Smoleńskiej od grudnia 1943 do czerwca 1944. Na granicy Rusi Zakarpackiej od
      sierpnia 1944 do grudnia 1944. Na granicy wschodniopruskiej od sierpnia 1944 do
      stycznia 1945. Na linii środkowej Odry od stycznia 1945 do kwietnia 1945. To,
      że ofensywy tracą impet jest naturalne, no chyba że wierzymy w rosyjski walec
      parowy, który raz wprawiony w ruch, nieprzerwanie przetacza się na zachód,
      miażdżąc systematycznie wszystko po drodze. Czemu radziecka ofensywa nie mogła
      wygasnąć między Bugiem a środkową Wisłą?
      • Gość: NEMO Re: o Komorowskim i Powstaniu IP: *.mweb.co.za 06.07.03, 10:57
        windows3.1 napisała:

        > parę osób zakwestionowało moje znęcanie się nad Borem. Nie wiem czy rzecz nie
        > powinna być otwarta w osobnym wątku, ale póki co kontynuuję tutaj.
        >
        > ***
        >
        > Nie był typem wodza, był po prostu niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym
        > miejscu (Nemo). Hm, no nie wiem. Niewątpliwie nie był typem wodza, tu zgoda,
        > był raczej typem sztabowca, z inklinacjami politycznymi. Ale czy nie właśnie
        > taki był potrzebny w końcu lipca? Ktoś, kto na chłodno, nie poddając się
        > wrzaskom papierowych wojowników z KG AK i popiskiwaniom londyńskich
        polityków,
        > a przed wszystkim nie poddając się ogromnej presji chwili, podejmie suwerenną
        i
        >
        > przewidującą decyzję? O tak, taki Manstein byłby wtedy bardzo potrzebny. Ale
        > Komorowski nie był Mansteinem. Ugiął się pod presją chwili i czasu, działając
        > na podstawie miernych informacji i błędnie analizując sytuację.
        >
        > To nie była tylko jego decyzja (Nemo). Niewątpliwie były to najtragiczniejsze
        i
        >
        > najtrudniejsze chwile, jakie może przeżyć dowódca i człowiek. Zdając sobie
        > sprawę z ogromnych konsekwencji swojej decyzji, jakakolwiek by nie była (choć
        i
        >
        > tak tych konsekwencji nie docenił), oraz działając pod ogromną presją czasu
        > (wydawało się, że to kwestia godzin), był w swojej decyzji samotny. Rząd
        > schował głowę w piasek i stwierdził, że to kwestia militarna. Wódz Naczelny
        > akurat musiał przeprowadzić pilną inspekcję w terenie i był nieosiągalny.
        > Komorowski pozostał sam, otoczony albo miernotami, albo ludźmi wiedzącymi
        > jeszcze mniej niż on; rad udzielały mu postacie o mentalności radców
        > powiatowych i majorów z prowincjonalnych garnizonów. Powiedziałbym, że
        > faktycznie był sam.
        >
        > Dowodzenie w powstaniu było na miarę możliwości, zawiodło wykonanie rozkazu
        > (virra). Może tak, może nie, nie podejmuję się dyskusji. Komorowski nie
        > dowodził Powstaniem i nie robię mu zarzutu z tego, jaki był jego przebieg (za
        > wyjątkiem tego, że przedłużał je również po wynegocjowaniu dla powstańcow
        > statusu kombatantów). Robię mu natomiast zarzut z tego, że właśnie znając
        > wspomniane możliwości dowodzenia (albo co gorsza, ich nie znając), i znając
        > wspomniane możliwości wykonania rozkazu (albo co gorsza, ich nie znając),
        wydał
        >
        > decyzję o walce.
        >
        > Powstanie było decyzją polityczną (elvin). Zgadzam się na 100%. I o to
        właśnie
        > chodzi. Komorowski był dowódcą wojskowym, nie politykiem, i dlatego obciąża
        > jego konto jako dowódcy. Rozumiem, presja, Londyn, Bóg i historia. Jeśli
        jednak
        >
        > wojskowy jest przekonany o absurdalności operacji militarnej to podaje się do
        > dymisji albo wyciąga z kabury pistolet; jeśli w imię domniemanych
        konieczności
        > politycznych jednak się takiej operacji podejmuje, to znaczy że bierze na
        > siebie również odpowiedzialność.
        >
        > Powstanie by się powiodło, gdyby nie postawa Sowietów (virra, elvin). No, to
        > jest temat nie do wyczerpania. Ale załóżmy, że faktycznie pięciotygodniowy
        > postój Armii Czerwonej pod Wołominem i Otwockiem nie był koniecznością
        > operacyjną, ale skutkiem perfidii Stalina. Czy nie jest to również
        > ewentualność, którą podejmując decyzję o powstaniu należało wziąć pod uwagę?
        > Przecież powstanie było skierowane militarnie przeciw Niemcom, ale
        politycznie
        > przeciw Sowietom i przeciw Stalinowi; z jakiej racji oczekiwać od
        przeciwnika,
        > że będzie przykładał rękę do gry przeciwko sobie? Chcieliśmy wymanewrować
        > Sowietów, ale okazało się że to oni wymanewrowali nas.
        >
        > No a teraz motyw główny: dlaczego Sowieci nie wkroczyli do Warszawy w
        sierpniu,
        >
        > tylko w styczniu? 1. sierpnia się zbliża, więc temat jest na czasie i
        zasługuje
        >
        > pewnie na osobny wątek. Ja pozwolę sobie tylko stwierdzić, że uważam sprawę
        za
        > całkowicie otwartą. Głównym argumentem zwolenników tezy o perfidii Sowietów
        > jest to, że wielomilionowa masa przez kilka tygodni nie mogła pokonać
        > kilkunastu kilometrów, dzielących Wołomin od Krakowskiego Przedmieścia. Ale
        > przypadków, kiedy w schyłkowym okresie wojny Armia Czerwona dreptała w
        miejscu
        > przez kilka miesięcy, było wiele. Na granicy estońskiej od kwietnia 1944 do
        > sierpnia 1944. Na granicy rumuńskiej od marca 1944 do sierpnia 1944. W Bramie
        > Smoleńskiej od grudnia 1943 do czerwca 1944. Na granicy Rusi Zakarpackiej od
        > sierpnia 1944 do grudnia 1944. Na granicy wschodniopruskiej od sierpnia 1944
        do
        >
        > stycznia 1945. Na linii środkowej Odry od stycznia 1945 do kwietnia 1945. To,
        > że ofensywy tracą impet jest naturalne, no chyba że wierzymy w rosyjski walec
        > parowy, który raz wprawiony w ruch, nieprzerwanie przetacza się na zachód,
        > miażdżąc systematycznie wszystko po drodze. Czemu radziecka ofensywa nie
        mogła
        > wygasnąć między Bugiem a środkową Wisłą?

        Nie mam osobiscie problemow z tym co napisano powyzej. Dyskusja na ten temat
        trwa od 1944 roku, jest swego rodzaju klamra spinajaca narodowy rachunek
        sumienia tamtych czasow.
        W swietle tego, co przedstawiono, mam watpliwosci czy gen. Komorowski moze byc
        postawiony, niezaleznie od ogolnej oceny, w tym samym szeregu co dowodcy
        operacji jak najbardziej klasycznie wojskowych. I tyle z mojej strony, nie
        bedac zawodowym historykiem ani specjalnie znawca militariow.

        Pozdrawiam i zycze przyjemnej Niedzieli.
      • Gość: Tomasz Re: o Komorowskim i Powstaniu IP: *.ibch.poznan.pl 06.07.03, 14:35
        Muszę się odniesć do Twoich uwag nt. strategii Armii Czerwonej w 44 r.
        Przede wszystkim nie było to wynikiem słabosci, a rozsądku. Rosjanie
        praktycznie ciągle atakowali Niemców, tyle że nie robili tego na całym froncie,
        co byłoby działaniem samobójczym. Wyciągnęli wnioski, przede wszystkim z
        kampanii 42 r. Strategia ta powodowała, że Niemcy nie mogli sciągnąć większych sił
        z jednego odcinka na drugi, gdyz to Rosjanie natychmiast wykorzystywali.

        Front w okolicach Warszawy był w tym czasie "zamrożony". Powody były polityczne.
        Prawdą jest jednak, że w chwili wybuchu Powstania Rosjanie gonili już resztką sił.
        Trudno powiedzieć, czy zdołaliby zająć miasto "z marszu", gydby Niemcy zdecydowali się je bronić.
        • windows3.1 otwieram osobny wątek [n/t] 06.07.03, 18:44
      • swarozyc Re: o Komorowskim i Powstaniu 09.07.03, 20:45
        nie rozumiem dlaczego mowiac o Komorowskim nie pada natychmiast nazwisko G.
        Pelczynskiego, skoro to on pociagal za wszystkie sznurki a Komorowski byl
        tylko jego marionetka...
        • Gość: Ronnie Re: o Komorowskim i Powstaniu IP: *.biaman.pl 18.09.03, 23:56
          Sosnkowski jako dowódca AK
    • Gość: Tomek Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 19.09.03, 00:12
      a ja uważam i dla mnie największym i najgorszym dowódcą polskim jest gen
      Jaruzelski, nie przegrał żadnej bitwy a wojnę wywołał z własnym narodem
      (bezbronnym) i zabił drzemiącą w nim nadzieję. Wiem bo pamiętam. Łobuz i
      kryminalista.
      A o zmarłych niech się wypowiadają historycy.
      Pozdrowienia
      Tomek
      • Gość: Cykloop znaj proprcje mocium panie... IP: 5.1.* / *.kennisnet.nl 19.09.03, 11:17
        Juz BaronvUngern zwrocil slusznie uwage,ze wielu respondentow myli tu kategorie
        wymienionych dowodcow.I tak ten, ktory sie"kulom nie klanial" byl w istocie
        sowieckim " gieneralem" ,podobnie Poplawski,a standard stanowil na pewno
        Rokossowski.Wymieniony przez Tomka osobnik w czarnych okularach nalezy do
        panteonu okupacyjnej sowieckiej gieneralicji i jako taki mogl wypowiedziec
        wojne tylko okupowanemu -a wiec obcemu mu- narodowi.Ja przynajmniej nie
        identyfikuje sie ze Slepowronem,a Ty Tomek?Warto tez,porownujac np. sily
        zbrojne Kr.Kongresowego i PRL rozwazyc dylemat,czy LWP bylo rzeczywiscie
        polskim wojskiem.
        • Gość: barnaba Re: znaj proprcje mocium panie... IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 19.09.03, 17:01
          > Wymieniony przez Tomka osobnik w czarnych okularach nalezy do
          > panteonu okupacyjnej sowieckiej gieneralicji i jako taki mogl wypowiedziec
          > wojne tylko okupowanemu -a wiec obcemu mu- narodowi.

          Tak naprawdę to stan wojenny został wprowadzony jedynie ze względów
          technicznych. Ówczesne prawo polskie nie znało pojęcia "stanu wyjątkowego" :)
          Zresztą wprowadzenie stanu wojennego było militarnym sukcesem, a ofiary, jeśli
          wziąć pod uwagę skalę operacji i siłę opozycji, były minimalne.

          > Warto tez,porownujac np. sily
          > zbrojne Kr.Kongresowego i PRL rozwazyc dylemat,czy LWP bylo rzeczywiscie
          > polskim wojskiem.

          Po 1956r. dowodzili nim generałowie narodowości polskiej, a oficjalną nazwą
          było "Wojsko Polskie", a nie LWP.
          Zreztą, nawet gdy w 1956r. Armia Czerwona szykowała się do marszu na W-wę,
          polscy oficerowie organizowali obronę miasta.

          Stawianie na jednej płaszczyźnie Jaruzelskiego pochodzącego z kresowej rodziny
          szlacheckiej oraz Rokossowskiego i Popławskiego- pełniących obowiązki Polaków,
          którzy Polskę po 1956r. opuścili jest zwyczajnym nieporozumieniem.

          pozdrawiam
          • Gość: Cykloop prawda w krzywym zwierciadle IP: 5.1.* / *.kennisnet.nl 22.09.03, 15:04
            ..Zresztą wprowadzenie stanu wojennego było militarnym sukcesem, a ofiary,
            jeśli wziąć pod uwagę skalę operacji i siłę opozycji, były minimalne

            Odwazylbys sie to powtorzyc patrzac w oczy rodzinom "minimalnych"
            ofiar "Wujka"?


            ...Zreztą, nawet gdy w 1956r. Armia Czerwona szykowała się do marszu na W-wę,
            polscy oficerowie organizowali obronę miasta.

            Ale oddajmy tu sprawiedliwosc Gomulce,ktory to ladujacemu w Warszawie
            Chruszczowowi oswiadczyl,ze 100 km przed W-wa stoi zapora przeciwpancerna i ze
            dowodzacy nia general(Korczak?)ma ROZKAZ strzelania!Ja nie deprecjonuje
            patriotyzmu wiekszosci nizszej kadry oficerskiej w 56',chociaz wyczyny 7
            dyw.panc.w Poznaniu 53'moglyby swiadczyc o czyms innym.Inna rzecz ,ze 56' byl
            rokiem o niebo "latwiejszym".

            ...Stawianie na jednej płaszczyźnie Jaruzelskiego pochodzącego z kresowej
            rodziny szlacheckiej oraz Rokossowskiego i Popławskiego- pełniących obowiązki
            Polaków,którzy Polskę po 1956r. opuścili jest zwyczajnym nieporozumieniem.

            Zatem Feliksowi Edmundowiczowi wyrzadzono wielka krzywde.

            pzdr.

            • dreaded88 Re: prawda w krzywym zwierciadle 22.09.03, 17:15
              Gość portalu: Cykloop napisał(a):

              >
              > ...Zreztą, nawet gdy w 1956r. Armia Czerwona szykowała się do marszu na W-wę,
              > polscy oficerowie organizowali obronę miasta.
              >
              > Ale oddajmy tu sprawiedliwosc Gomulce,ktory to ladujacemu w Warszawie
              > Chruszczowowi oswiadczyl,ze 100 km przed W-wa stoi zapora przeciwpancerna i
              ze
              >
              > dowodzacy nia general(Korczak?)ma ROZKAZ strzelania!Ja nie deprecjonuje
              > patriotyzmu wiekszosci nizszej kadry oficerskiej w 56',chociaz wyczyny 7
              > dyw.panc.w Poznaniu 53'moglyby swiadczyc o czyms innym.Inna rzecz ,ze 56'
              byl
              > rokiem o niebo "latwiejszym".
              >
              W biogramach generała lotnictwa Freya-Bieleckiego, późniejszego dowódcy WLiOPK
              pojawia się informacja, że w tym właśnie okresie groził wydaniem podległym
              sobie jednostkom rozkazu bombardowania maszerujących sowieckich kolumn...
              Oficerów o podobnym nastawieniu było kilku, np. też gen. Pióro-Duch, ale
              ogólnego obrazu to nie zmienia, tym bardziej, że takie narodowe tendencje
              wytępiono. A jednym z tępicieli był W.J.
            • Gość: barnaba Re: prawda w krzywym zwierciadle IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 22.09.03, 17:40
              > ..Zresztą wprowadzenie stanu wojennego było militarnym sukcesem, a ofiary,
              > jeśli wziąć pod uwagę skalę operacji i siłę opozycji, były minimalne
              >
              > Odwazylbys sie to powtorzyc patrzac w oczy rodzinom "minimalnych"
              > ofiar "Wujka"?

              Czysta demagogia.
              Mamy udawać, ze stan wojenny był rzeźnią, a Amerykanie podczas wojny w Iraku
              ponieśli minimalne straty?

              pozdrawiam
          • Gość: Kubeł Jaruzelski - Smok Wawelski IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 19:56
            total szaden. Ludzie nie porównujcie operacji czysto militarnych i policyjnych.
            Stan Wojenny, podobnie jak inne tego typu operacje nie moga byc analizowane
            wedle tych samych reguł co dajmy na to spieprzona przez Nimeców bitwa pod
            Kurskiem. Stan wojenny był operacja w której z jednej strony stanęła policcaj i
            armia a zdrugiej strony ludzie uzbrojeni w pałki, sztachety z płotów, nawet
            butelek z benzyną nie mieli. A naweet jak mieli to w salodwej ilości... hej
            hej, troche logiki.
    • Gość: Bartek Re: Najgorsi polscy dowódcy IP: 81.21.197.* 22.09.03, 23:05
      Ludwik Mierosławski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka