panzerviii
16.10.07, 11:44
Coż Kochanowski napisał odprawę posłów greckich. Ale to traktuje o
poslestwie rosysjkim z roku 1650.
Do Warszawie w marcu 1650 roku, przybyło rosyjskie poselstwo. Moment
był szczególny na Ukrainie trwało powstanie Chmielnickiego. Co
prawda chwilowo uśpione po Zbarażu i ugodzie Zaborowskiej z lata
1649 roku. Nie mniej jednak wiadomym było, że jeśli nie w tym roku
to w 1651 walki wybuchną na nowo, a Lachy z Kozakami bedą się
mordować ile wlezie.
w 1648 Rosjanie z Polakmi mieli uderzyć na Turcję, ale po wybuchu
powstania Car Aleksy Romanow cofnał armie spod polskiej granicy.
Traktował kozakow jako buntownikow, ktorych trzeba wieszać. Tak samo
o nim mysleli kozacy.
Delegacją rosyjska kierowal nomen omen Jerzy Gawryłowycz Puszkin (co
za otoczestwo). Na początku posłowie tak ze słowiańską szczerością
powiedzieli, iz "przywiezli samo dobro" (jak napisał Albrycht
Radziwił w swoich pamiętnikach - czyta sie je nieźle - "potem okazał
się ich fałsz"). Pierwszego dnia obie delgacje zasiadły do
biesiadowania przed rozmowami, z rozmów nic nie wyszło, bo delegacja
ruska się spiła,trzeba przyznać, że polscy dostojnicy też się
nawalili.
Następnego dnia, jak rosjanie wytrzeżwieli, oznajmili naszym
dostojnikom, którzy byli jeszcze na kacu swoje żądania. (świnstwo,
swoja droga nasze kobity robia to samo (((()
- W korespondencji do Cara należy go tytułować księceim Rusi,
Smoleńska, Czernichowa, Siewierza - w sumie reakcją było osłupienie,
bo ziemie te i miasta leżały w w granicach Rzeczypospolitej
ustalonych w traktacie w Polanowie w 1634.
ale to jeszcze nic
- zażądali "spalenia ohydnych ksiązek szkalujacych Rosję i Cara,
zaknutowania drukarzy na śmierć i to niezwłocznie bez sądu - tu też
reakcją było osłupienie - pomijając już fakt, że w Polsce szlachcica
nie można było bez sądu zamknąc, a co dopiero "zaknutować na
smierć", to zastanowienie budził fakt, dlaczego drukarzy, a nie
autorów i wydawców, przede wszystkim jednak nikt nie wiedział co to
za książki. W końcu wskazane zostały jakieś dwie
pozycje. tu zdziwienie Polaków, można porównać do zdziwienia
polskiego społeczeństwa, kiedy Putin zarzucił naszym
mediom "stronnicze relacje z Biesłanu" i to rzekomo na żądanie
poslkich władz. Zarówno wtedy jak i teraz
Rosjanaom nie mieściło się w głowie, że media mogą być wolne.
- ale najlepsze było ostanie żądanie ....... księcia Jeremiego
Wiśniowieckiego należy ... wbić na pal, no ewentualnie Car będzie
ukontentowany jak Jaremę zetnie się mieczem, w końcu zanim przeszedł
katolicyzm w wieku 20 lat, był wiary błahoczestliwyj, a jego
przodkowie to zasłużeni dla prawosławia Panowie Ruscy, No ale kruna
teraz stał się rusofobem .... nie ma lekko.
W sumie trzy lata wcześniej, to posłów by wyproszono precz, ale
teraz kiedy głowie Rzpilta miała na głowie Chmielniciego okupujacego
1/4 kraju.... Na nową wojnę Polska nie mogła sobie
pozwolic. Obawa bardzo realna, bowiem Rosjanie 4 lata później
zatakowali Litwę i podporzadkowlai sobie kozaków. Rosjan próbowano
ugłaskać, ale Ci stawali się wtedy coraz bezczelniejsi.
Ciekawe jest podejście polskiego dworu do Rosjan. Z jedenj strony
się z nich śmiano bo i było z czego non stop chodzili brudni i
nawaleni, tego było za dużo nawet jak na polskie wysokie standardy
przyswajania procentów, z drugiej strony takie wschodnie
barbarzyństwo budziło lęk i to nawet biorąc poprawkę, że polska
dyplomacja non stop musiała mieć kontakty z Tatarami. Ruscy musieli
bardzo odbiegać od normy.
Kiedy wkurzony kanclerz litewski Albrycht Radziwił chciał ich
obrazić i zamiast zaprosić na obiad przysłał im jedzenie wraz z wódą
i winem, Ci tylko się ucieszyli i się w swojej kwaterze nawalili.
ciekawe było również, iz ruska delegacja była hermetyczna. Zawsze
jak przybywały inne poselstwa nawet Sułatana i Chana, nie mówiąc o
zachodnich, można było przekupić jakiego sługę z poselstwa, żeby
opowiedział co się wewnątrz dzieje, u Rosjan okazało się to
niemożliwe.
Sprawę załatwił nieoceniony kniaź Jarema z Kanclerzem Osolińskim
(obydwaj się nie znosili) Osoliński dzięki zabiegom dyplomatycznym,
Kniaź Jarema dzięki krewnym matki, księżniczki Mołdawskiej, (tak,
tak Jarema Wisniowiecki to pół Rumun, pół Ukrainiec - ani grama
polskiej krwi) przekonali Chana żeby zagroził
wysłaniem bardzo dużej liczby czambułów na Rosję. (Rok wcześniej
Ossoliński przekonał Chana do odstąpienia od Chmielnickiego).
Do Wa-wy jeszcze podczas bytności ruskich posłów przybyło poselstwo
tatarskie. Rosjanie wyszli im na przeciw, ale Tatarzy z..i ich
jak bure suki. to do Ruskich trafiło - trafił swój na swego. Ruscy
zapomnieli o żądanich i wrócili do Moskwy. Car po łomocie
jaki dostał jeszcze 1634nie chciał ryzykowac wojny z nawet
osłabioną Rzeczypospolitą, Tatarami i ......... Chmielnickim, ktory
poczuł sie tak silnie, ze zaczał rozważać, czy aby z kozakami
powtorki z lat 1604-1619 nie zrobić. Wojna na którą nie
mogliśmy sobie pozwolić się nam upiekła. I mielismy na cztery lata
spokój z Moskwą.
Car kozaków poparł dopiero 1654 r., kiedy jak to napisał Norman
Davis w "Europie" powstanie było juz praktycznie stłumione. Gdyby
Car włączył się jeszcze w 1650 lub 1651, w każdym razie przed
Beresteczkiem, to Rzeczpospolitej mogłoby nie być (jakby szwedzi
wcześniej zareagowali)
A teraz juz bedzie tylko smutnie i o Polakach i o Ukraincach.
Rosjanie, aby jednak zachować twarz, zażadali aby owe ksiazki
spalic. I Lachy sie na to zgodziły. Spalono ksiakzki - opis
bezcennych relacji z wojny o Smolensk 1632-34, ktora Rosjanie
przegrali. Zrobiono to komisyjnie w Gdansku w obecnosci rosyjskiego
posła.
4 lata poźniej, Chmielnicki wiodząc, ze LAchy bezrozumnie nie zgodzą
sie na autonomie Ukrainy, a Rzeczypsoplitej sam nie pokona, wybrał
mniejsze zło w jego przekonaniu i poddał sie Rosji.
4 lata póxniej Rosjanie wkroczyli na Litwe i Ukraine, odnosząc
szereg sukcesow. Spalili Wilno jak rewanz za rok 1612.
5 lat później OD pólnocy uderzył Szwed. Caly kraj był pod okupacja
rosysjko kozacko szwedzka. 3 miasta sie nie poddaly. Lwow, Gdansk i
Zamosć.
Po 20 latach wojen, Ukraine podzielono na pół miedzy Polske a Rosję.
Polska nigdy nie byla taka jak dawniej. Stla sie dewocyjna -
wrogowie byli inowiercami. Z kraju tolerancyjnego stalismy sie
krajem zdewociałeym. 1/3 ludnosci zgineła. Wiekszosc zamkow, palacow
i maist została zniszczona. wiekszosci zamkow nigdy nie odbudowano.
Od tego czasu szlachcic w zasadzie był tylko Polakiem. Wczesniej
było pełno szlachty ruskiej i niemieckiej z Inflant i Pomorza -
traktowanej rownoprawnie.