matrek
01.04.08, 07:06
Troche poczytalem na temat tego pocisku, zarowno w moich stalych amerykanskich
zrodlach jak i na dwoch stronach rosyjskich.
Pierwsze co rzucilo mi sie w oczy, to bardzo wysoki jak na pocisk tej
generacji CEP: 350 m (w kilku zrodlach nawet z "+"). Circular Error Probable
350 m w tym pocisku, to "slaba" celnosc, zwlaszcza biorac pod uwage ze
przeniesione w 2005 roku do rezerwy ostatnie Peacekeepery mialy CEP 130 m, a
CEP Trident II D-5 na wyposazeniu Ohio i Vanguard to 90 m., a trzeba wziac pod
uwage, ze MX-y nie stosowaly GPS, jak Topol-M - obok naprowadzania
bezwladnosciowego - stosuje Glonass. Moskiewski Instytut Technologii Cieplnej
w koncu zastosowal post-boost vehicle co na pewno ustabilizowalo lot 550-cio
kilotonowego MIRVa i zwiekszylo mu celnosc.
Słynna manewrowosc glowicy Topola-M, to nic innego jak Lifting Reentry
Vehicle, a wiec nic nowego - NASA stosowala to juz w kapsule Apollo. LRV sobie
po prostu szybuje w atmosferze, co pozwala zmienic trajektorie i podejsc do
celu nawet w poprzek niej, czy pod katem 180 stopni. LRV ma tez taka zalete,
ze pozwala na niemal dowolna manipulacje rozmiarem glowicy, ale ma tez jedna
wade - jest droga. W glowice trzeba wstawic uklad specjalny uklad
naprowadzania, co zwieksza koszty. Z tego powodu Sandia nie zdecydowala sie
kiedys na stosowanie tego systemu, pozostajac przy zwyklych stozkowych RV.
Nie wiem co z tym odbijaniem sie glowicy Topola-M od atmosfery (robieniem
"kaczek"), o czym kilkukrotnie czytalem na tym forum, a nie znalazlem
informacji o tym ani w dwoch zrodlach rosyjskich ani w trzech amerykanskich.
RS-12M1 przenosi 1 glowice, ma natomiast mozliwosc przenoszenia 4 do 6. Nie
wiem z czego to wynika - czy z braku potrzeby, czy tez z powodu normalnej w
pociskach balistycznych koniecznosci ograniczania masy startowej. W kazdym
razie Pecekeeper gdy byl na sluzbie i poki bylo mu wolno, przenosil 10 MIRV
W87-0/Mk-21, a w probach 11 testowych odpowiednikow Mk-12A. Topol-M zamiast
maksymalnie 6 glowic 550 kT, wedlug niepotwierdzonych informacji moze
przenoscic 6 glowic 1MT, ale wowczas nie moze zabrac srodkow Penetration Aid
Przeczytalem troche laurek pochwalnych z Claremont Institute, powolujacego sie
na Jurija Solomonowa z Moskiewskiego Instytutu Technologii Cieplnej jak to
Topol-M jest niewrazliwy na dzialanie tlenowo-jodowego lasera YAL-1 (nie padlo
to wprost, ale latwo sie domyslec ze o ten samolot chodzi), tymczasem wydaje
sie to malo wiarygodną informacja, zwazywszy po pierwsze na fakt ze zadaniem
lasera nie jest spalenie, czy tez przepalenie pocisku, lecz jedynie jego
podgrzanie, po drugie zas, ze ten laser ma moc 3 Megawatow wystarczajaca na
zniszczenie przez podgrzanie "normalnego" pocisku z odleglosci 700 km. Krotko
mowiac niezupelnie wierze w te odpornosc.
No i na koniec pytanie. Poprzednie generacje ICBM byly niewrazliwe na wybuchy
jadrowe w odleglosci wiekszej niz 10 km. Tymczasem Topol-M ma jakoby byc
niewrazliwy na eksplozje nuklearne w odleglosci wiekszej niz 500 metrow...
Wydaje sie Wam to mozliwe? Autorzy nie precyzuja o jaka sile eksplozji
nuklearnej chodzi, ale zwazywszy na fakt, iz rosyskie pociski antybalistyczne
Galosz rozmieszczone wokół Moskwy uzbrojone sa w glowice 20 MT...
Eksplozja jadrowa o sile 20 megaton w odleglosci powiedzmy 600 metrow nie
uszkodzi pocisku, badz glowicy? Nie uszkodzi jego elektroniki, nie mowiac juz
o fizycznej strukturze?