elodia
25.02.04, 02:57
Dzień dobry wszystkim, dzisiaj środa dwudziestego piątego lutego,
imieniny Wiktora, Cezarego - solenizantom życzę wszystkiego
najlepszego:) Radio Refleksja wita państwa serdecznie, zastanówmy się dzisiaj
nad słowami:
Bajka o Miłości i Szaleństwie
Powiadają, ze pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy
ludzkich istot. Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci,
Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało:
- Pobawmy się w chowanego!
Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość,
nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryje
sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy
dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was
odnaleźć. Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafie, zajmie moje miejsce w
następnej kolejce. Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie
Euforii, Radość podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej przekonać do gry
Wątpliwość, a nawet Apatie, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.
Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wołała się nie chować, w
końcu i tak zawsze ja odkrywano. Duma stwierdziła, ze zabawa jest głupia, ale
tak naprawdę w głębi duszy gryzło ja, iż pomysł wyszedł od kogo innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany
kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu,
który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego
drzewa. Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego
miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół:
krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla
w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew
wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności. W końcu Wspaniałomyślność
schowała się za promyczkiem słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził,
wspaniale miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone
tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może
skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie
gorących uczuć wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z
pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.
Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć
sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik
dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.
- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania.
Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwile
potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów
wyczuło natomiast obecność Pasji i pożądania. Następnie, przez przypadek,
odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu
nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki,
kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os. Trochę
zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwile nad stawkiem i w ten
sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie
Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony
płotu najlepiej się
ukryć. W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: talent wśród świeżych ziół,
Smutek w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż
bawi się w chowanego.
Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko,
sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się
poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać
gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się
prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu
zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w
końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.
I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na
Ziemi w chowanego, Milość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.