Dodaj do ulubionych

Przyszłość nadchodzi

03.03.04, 02:47
Rok 2006, Bruksela, budynek Parlamentu Europejskiego.

Deputowani z kilkunastu krajów i szefowie rządów utkwili wzrok w trybunie,
za którą schował się korpulentny mężczyzna przybyły z kraju nad Wisłą. Na
szlachetne czoło tajemniczego Sarmaty opadała blond grzywka, falując niczym
łan pszenicy w letni dzień, zaś czerstwa i spalona słońcem solarium twarz
przypominała pachnący bochen, ulepiony spracowanymi dłońmi polskich gospodyń.
Na szyi dyndał niebieski krawat upstrzony biało czerwonymi gwiazdkami.
Mężczyzną tym był Przewodniczący. Przewodniczący odkaszlnął i wygramolił
się zza mównicy, wciskając jeszcze ramię w rękaw marynarki. - Przepraszam.
Przebrałem się tak chybcikiem, bo przyszłem w smokingu, ale w kuluarach
zobaczyłem napis "no smoking", to żem wskoczył w garnitur. He, he, bardziej
swojsko będzie. Tu Przewodniczący przerwał, choć mikrofon trzymał. Wszystkim
się zdawało, że Przewodniczący mówi jeszcze, a to echo grało. Rozejrzał się
po sali, klepnął w potylicę i nagle wyciągnął rękę w pozdrowieniu, które
początkowo było popularne w starożytnym Rzymie, a potem w latach
trzydziestych w Niemczech. Po sali przeszedł szmer. Ucichły głośniejsze
rozmowy. Berlusconi się obudził. Przewodniczący trzymał wyprostowaną rękę i
rozglądał się delektując efektem. Gdzieś w tylnych rzędach zobaczył swojego
doradcę od gestykulacji. Doradca miał minę zwiastująca jakąś klęskę i z
przerażeniem sylabizował: - Szefie! Nie ten gest! Ten miał być na spotkanie
z Le Penem! Przewodniczący nie stracił zimnej krwi. Trzymał dalej wyprężoną
rękę z pięcioma sztywnymi palcami i myślał..... Nagle dostrzegł
przemykającego pod tylną ścianą kelnera, więc nie tracąc rezonu zawołał -
Panie kelner! Pięć herbat na trybunę proszę! Potem opuścił dłoń, chrząknął i
poprawił sobie krawat. W końcu nadszedł dzień, gdy po długiej nauce języka
obcego mógł przetestować umiejętności. Przecież nie na darmo już dwa lata
temu nakazał by wszyscy w jego partii uczyli się angielskiego. Wziął głęboki
oddech i rozpoczął: - Tall room !!! ( Wysoka Izbo! ) Welcome in the name of
all penis of polish SELFDEFENCE ! (Witam w imieniu wszystkich członków
samoobrony! ). Today I drink coffe with Anan. ( Dziś piłem kawę z
sekretarzem generalnym ONZ ). Balcerowicz must go on! ( Balcerowicz musi
odejść ) I have all on this shit! ( Mam wszystko na tej kartce! ).
Selfedefence is big party and ice is poor in Poland ! (Samoobrona jest dużą
partią, a lód jest biedny w Polsce). Po czym swoje krótkie, acz mocne
przemówienie zakończył zniżając głos do basu Schwarzennegera: - I' ll be
back! (Jeszcze tu wrócę) I kiedy Przewodniczący schodził z mównicy
deputowani europejskich rządów zgotowali mu owację. Bądź co bądź
Przewodniczący był polskim premierem. Uśmiechnął się z zadowoleniem i tylko
nieliczni dostrzegli błyszczące w jego oczach figlarne little eye-bitches
(kurwiki).
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka