wsn
09.03.04, 18:02
Przeszło dwugodzinną dyskusję prowadzący kończy pytaniem: "Kto z państwa boi
się, że po skończeniu szkoły nie znajdzie pracy?". W odpowiedzi las rąk.
Patrzę przerażona. To studenci jednej z najbardziej prestiżowych szkół
ekonomicznych w Polsce, od lat przodującej w rankingach wyższych uczelni. I
oni wszyscy - młodzi, zdrowi, znający co najmniej dwa języki, inteligentni -
boją się. - To sobie odpowiedzieliście na pytanie, czy w Polsce potrzebna
jest rewolucja - podsumowuje prowadzący.
ciąg dalszy
****************************************************************************
i co, kochanie forumowicze, ktorzy nasmiewali sie z mojego strachu przed
przyszlosia, ktorzy moja niepownosc tlumaczyli glupota, niedojrzaloscia i
nieudacznictwem.
co wy na to?
jszcze jeden cytacik:
"studenci, którzy wracają ze stypendiów, wakacyjnych wojaży, frustrują się
jeszcze bardziej, widząc, jak w Polsce jest."
i jeszcze:
"Polski specjalista, sfrustrowany tym, na co stać podobnie pracujących
kolegów z Zachodu, może wyjechać. Z wykształceniem, doświadczeniem, które
zdobył, Europa i świat staną przed nim otworem. Stracimy najpotrzebniejszych."
no, tu juz sie nie zgadzam:
"Mnie jednak porywa. Daje poczucie, że żyję w ważnym momencie dla Polski,
poczucie, które historia zarezerwowała raczej dla mych przodków. Może właśnie
dlatego, że wielu młodych tego nie czuje, dochodzą do konstatacji: mój kraj
nie wymaga."
a wy?