Dodaj do ulubionych

ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI

22.02.02, 16:01
cyt. za ksiazka wydana przez zaklad energetyczny torun. (zetsa.pl)

rozdzial pierwszy:

Okryty cały miękkim futerkiem,
ma gruby nosek i wielkie uszy,
gdy mu na główce położysz rękę-
to się przytuli i cicho mruczy.

"Przecież to miś jest" - mówi mądrala,
i choć się myli, to mu wybaczę,
bo wszyscy zwą go misiem Koala
chociaż naprawdę jest on torbaczem.

Torbacz to takie zabawne zwierzę,
takie jak kangur - najbardziej znany,
który dni pierwsze życia swojego,
spędza w kieszeni - u własnej mamy.

Lecz nasz bohater już wyrósł z tego
by się kurczowo trzymać spódnicy.
On doświadczenia szuka nowego,
wciąż na ciekawszą przygodę liczy.

Za każdym razem ma pomysł nowy
i gdy coś nagle w oko mu wpada,
to już dla mamy kłopot gotowy,
biegnie ratować go, cała blada.

Jawnie się mamie nie przeciwstawia,
lecz za nic bierze jej ostrzeżenia;
a do przyjaciół dumnie powiada:
"Z każdego sobie kpi zagrożenia".

Drży cała z lęku mama Koali
i chociaż nie wie, ma pomocnika,
co zasługami się jej nie chwali,
a gdy pomoże, to zaraz znika.

To jest przyjazny i dobry duszek,
ze skrzydełkami, w długiej sukience.
I bez namysłu przyznać to muszę,
że choć jest mały, wielkie ma serce.

c.d.n
Obserwuj wątek
    • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:02
      rozdzial drugi:

      Gdy po raz pierwszy duszek się zjawił
      (dobrze pamiętam tamtą niedzielę),
      Koala jeszcze w łóżku się bawił,
      a jego mama była w kościele.

      Ranek był chłodny, zimno mu w nóżki;
      więc bystry łepek już radę znalazł:
      "Jak gorącego jest coś pod łóżkiem
      ciepło pod kołdrą robi się zaraz".

      W domu po babci piecyk był stary,
      który najczęściej "słoneczkiem" zwano.
      Wszyscy przy cieple jego się grzali,
      gdy zmarzły uszy albo kolano.

      Piecyk podłączyć, sprawa to łatwa,
      wtyczkę do gniazdka wciskając mocno;
      i pstryknąć włącznik, tak jak od światła,
      które zapalasz przed ciemną nocą.

      Wreszcie ma ciepło jak pisklę w puszku.
      Nie przeczuwając, co mu zagraża,
      dumny Koala leży na łóżku,
      pod którym piecyk już się rozżarza.

      Nagle błysk widzi, więc przerażony,
      kudłaty łepek zakrywa ręką,
      nad którą zjawia się uskrzydlony
      stworek, okryty śmieszną sukienką.

      Lecz głos łagodny słysząc Koala
      spod łapki uniósł czarne oczęta
      i choć uważnie słuchać się starał
      niewiele duszka słów zapamiętał.

      Słysząc, że łóżko może podpalić
      i sierść przysmażyć na swoich łapkach;
      wyszedł spod kołdry, czym tu się chwalić,
      wtyczkę pospiesznie wyciągnął z gniazdka.


      c.d.n.
      • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:02
        rozdzial trzeci:

        A w poniedziałek prąd wyłączono,
        mrok okrył pokój - zgasła żarówka.
        Jak to się stało? Nic nie wiadomo.
        Za oknem była jeszcze szarówka.

        Nie podobało się to Koali,
        który rysunki robił ciekawe.
        "Dlaczego światło już się nie pali?
        Dlaczego psuje moją zabawę?"

        Mama udała się do komórki,
        poszukać świeczki oraz zapałek,
        synek ze sprytem zwinnej wiewiórki,
        na stół i krzesło wspiął się z zapałem.

        Już do lampionu łapka sięgała,
        już pod pazurkiem drżała żarówka,
        gdy nagle jasność wokół nastała,
        lecz nie od światła, to był blask duszka.

        Znów w porę dotarł przyjaciel mądry,
        żeby z opresji wybawić druha.
        "Co by się stało, gdybym nie zdążył?
        Lepiej nie myśleć, lecz nadstaw ucha.

        Nawet gdy zniknie prąd, bać się musisz,
        gdy chcesz w oprawkę wciskać pazury,
        bo kiedy nagle prąd tam powróci,
        nic nie zostanie z twej pięknej skóry.

        W tym nie pomoże zwinność i spryt,
        więc przestań by cię nikt nie wspominał
        słowami, których i słuchać wstyd:
        "głupi był bardzo, więc głupio zginął"

        Koala smutne opuścił oczy
        i na podłogę powrócił w mig.
        Chciał do wybawcy powiedzieć o czymś
        ale nie zdążył, bo duszek znikł.


        c.d.n.
        • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:03
          rozdzial czwarty:

          Każdy, kto małpę przed lustrem widział,
          która odbicia szuka zdziwiona,
          albo też pieska co w kółko biegał,
          goniąc własnego koniec ogona,

          poznał zasadę co od początku
          jest przy człowieku (od Ewy w raju):
          Źle ciekawości jest bez rozsądku"-
          wszyscy sparzeni dobrze ją znają.

          Koala nie znał zasady takiej,
          kiedy we wtorek o zwykłej porze,
          chrupiąc spieczone paluszki z makiem,
          bajki oglądał w telewizorze.

          W połowie akcji, co dech zapiera,
          ekran się zrobił jak śnieg bialutki,
          kryjąc za sobą twarz bohatera
          przesympatycznej, nowej kreskówki.

          I choć się jemu rzadko to zdarza,
          mały Koala pobladł ze złości.
          Nie chciał rodzicom swoim przeszkadzać,
          którzy w salonie witali gości.

          Zamierzał łapką bajki poszukać,
          a że go w porę nikt nie zniechęcił,
          sam za narzędzia chwycił tatusia,
          z tyłu pokrywę całą odkręcił.

          Duszek zdumiony był naiwnością:
          "Czy masz coś w głowie, raczej wątpliwe"
          Na przyjaciela spojrzał z litością
          i nic nie mówiąc, zamknął pokrywę.


          c.d.n.
          • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:04
            rozdzial piaty:


            Dnia następnego, to była środa,
            mama na drutach czapkę robiła,
            a że ją bardzo bolała głowa,
            wszystkie wełniane oczka zgubiła.

            Gdy pustych drutów błyszczała stal,
            podłogą wełna się potoczyła,
            kochanej mamy było mu żal
            i chciał by czapka gotowa była.

            Pamiętał, chociaż fakty pozmieniał,
            bliskiej sąsiadki opowiadania,
            że i do wełny są urządzenia,
            co prąd używać mogą do dziania.

            Więc kiedy mama z pokoju wyszła,
            znów się popisał rozum zbyt krótki.
            Zabrał Koala druty z koszyczka,
            w którym mamusia trzyma robótki.

            Oba te druty chwycił łapkami
            i już do prądu zmierzał wpasować.
            Czapkę najlepszą między czapkami,
            własną "maszynką" chciał uformować.

            I oto widzi, a przed nim duszek
            - twarz przerażona, głos gniewu pełny:
            "Zbyt często ciebie ostrzegać muszę,
            mniej masz rozumu niż kłębek wełny.

            Pomyśl spokojnie, co wnet się zdarzy,
            gdy druty wsuniesz do dziurek skrycie,
            spłynie przez ciebie prąd i porazi,
            kradnąc twe zdrowie a nawet życie."


            c.d.n.
            • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:05
              rozdzial szosty:


              Duszek z przyjaźni wielkiej jest znany,
              czego wielokroć dowiódł w praktyce.
              W czwartek na przykład latał zdyszany,
              gdy w łapkach druha ujrzał nożyce.

              Mógł się skaleczyć, lecz nie dlatego,
              o przyjaciela była w nim troska;
              on się obawiał czegoś gorszego,
              co mogło zaraz Koalę spotkać.

              Wśród wynalazków co spokój burzą
              i niebezpiecznych pomysłów wielu,
              ten był: "do czego nożyce służą".
              Według Koali, nie do papieru.

              Gdy wycinanki już go znudziły
              i gdy już mamie pociął skarpety,
              ciągle go nowe rzeczy nęciły,
              by zaspokajać nożyc apetyt.

              Kiedy już zbliżył się do żelazka,
              z którego zwisał sznur dosyć gruby,
              zapomniał jaka to jest pułapka,
              jak strasznie kończą się takie próby.

              Więc kiedy nagle duszka zobaczył,
              lęk wielki jego buzię ozdobił,
              lecz zjawy głuptas nasz się przestraszył,
              nie zagrożenia, które sposobił.

              Taką przestrogę duch rzekł Koali,
              gdy mu od sznura odciągał ręce:
              "Śmierci uniknąć chcesz i szpitali,
              nie próbuj robić tego już więcej".


              c.d.n.
              • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:06
                rozdzial siodmy:

                Duszek z przyjaźni wielkiej jest znany,
                czego wielokroć dowiódł w praktyce.
                W czwartek na przykład latał zdyszany,
                gdy w łapkach druha ujrzał nożyce.

                Mógł się skaleczyć, lecz nie dlatego,
                o przyjaciela była w nim troska;
                on się obawiał czegoś gorszego,
                co mogło zaraz Koalę spotkać.

                Wśród wynalazków co spokój burzą
                i niebezpiecznych pomysłów wielu,
                ten był: "do czego nożyce służą".
                Według Koali, nie do papieru.

                Gdy wycinanki już go znudziły
                i gdy już mamie pociął skarpety,
                ciągle go nowe rzeczy nęciły,
                by zaspokajać nożyc apetyt.

                Kiedy już zbliżył się do żelazka,
                z którego zwisał sznur dosyć gruby,
                zapomniał jaka to jest pułapka,
                jak strasznie kończą się takie próby.

                Więc kiedy nagle duszka zobaczył,
                lęk wielki jego buzię ozdobił,
                lecz zjawy głuptas nasz się przestraszył,
                nie zagrożenia, które sposobił.

                Taką przestrogę duch rzekł Koali,
                gdy mu od sznura odciągał ręce:
                "Śmierci uniknąć chcesz i szpitali,
                nie próbuj robić tego już więcej".


                c.d.n.
                • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:06
                  rozdzial osmy:

                  Jest coś, co każde dziecko doceni:
                  sobotnia kąpiel w szerokiej wannie,
                  w której po brzegi woda się pieni,
                  kryjąc to wszystko, co leży na dnie.

                  Można do wody zabawki wrzucać,
                  uczyć je pływać albo nurkować.
                  Inne tymczasem do dna przyciskać,
                  potem wynurzać lub dobrze schować.

                  Tam statek mały, wśród fal wzburzonych,
                  a na nim płynie dzielny kapitan,
                  ster trzyma w pianie tej zanurzony,
                  z uśmiechem każdą przygodę wita.

                  Woda do picia jest i zabawy,
                  ona nas myje, grzeje i chłodzi,
                  lecz kto nie słucha starszego rady,
                  temu i łyżka wody zaszkodzi.

                  Nie słuchał mamy również Koala,
                  suszarką w wannie suszył futerko.
                  Pewnie by dawno nie żył mądrala,
                  gdyby mu duszek nie groził ręką.

                  "O co znów chodzi?", pyta zdziwiony
                  i się przygląda duszka złej minie.
                  "Nie wiesz, że jesteś znów zagrożony?
                  Czy nie słyszałeś, przecież prąd płynie.

                  Pośród przeróżnych istot mnogości,
                  a nawet wodnych stworzeń miliona,
                  nie znam nikogo, który w szybkości,
                  płynąc pod wodą prąd by pokonał.

                  A moc niszcząca jest w nim tak wielka,
                  że nikt mu żywy nie zejdzie z drogi.
                  Radzę omijaj więc prąd z daleka,
                  kiedy masz mokre łapki lub nogi".


                  c.d.n.
                  • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:08
                    rozdzial dziewiaty - ostatni:

                    Każde dzieciątko, już od kołyski,
                    lęka się patrząc przez okno czasem;
                    potężne widząc piorunów błyski,
                    rozdzierające niebo z hałasem.

                    Tak prąd energię wielką wyzwala
                    że i słoniowi podetnie nogi,
                    drzewo ogromne na pół rozwala,
                    a domy w cegieł stos obok drogi:

                    Człowiek z tym prądem, co wszystkich straszy,
                    dał sobie radę - wręcz wytresował.
                    Potrafi nawet zmusić do pracy
                    a gdy zużyje, tworzy od nowa.

                    Prąd z elektrowni, gdzie zapas wielki
                    do pracy rusza w przewodów rurkach,
                    które we wnętrzu mają kabelki,
                    czyli druciki w barwnych koszulkach.

                    Miedź, cynk lub inne są w nich metale,
                    przez które zawsze prąd dobrze płynął.
                    Koszulki prądu nie puszczą wcale,
                    pilnując bacznie, by nikt nie zginął.

                    Praca prądowi przychodzi łatwo:
                    silnik ogromny w ruch lekko wprawia,
                    drucik rozżarza, aby dać światło,
                    gdy znajdzie opór - ciepło wytwarza.

                    O jednym jednak pamiętać trzeba,
                    że wciąż w nim drzemie drapieżne zwierzę,
                    co się do końca ujarzmić nie da
                    i jest pokorne nie całkiem szczerze.

                    Lepiej więc słuchać rad elektryka,
                    który przez lata nabierał wprawy:
                    "Prąd nie jest po to, by go dotykać,
                    tym bardziej zatem nie do zabawy".

                    Na zakończenie tej długiej bajki,
                    taką przestrogę weźcie do serca:
                    lepiej przykładu nie brać z Koali,
                    który rozumu miał mniej niż szczęścia.

                    Wszystkiemu, o czym usłyszeliście,
                    bajeczka tylko mogłaby sprostać;
                    gdzie przez zmrużone oko się wśliźnie
                    każda cudownie wyśniona postać.

                    Kiedy więc skusi kogoś żarówka,
                    gniazdko czy wtyczka gdzieś uszkodzona,
                    zamiast zobaczyć jakiegoś duszka,
                    może się znaleźć w śmierci ramionach.

                    Kto chce uniknąć takiego losu,
                    niech swych rodziców uważnie słucha.
                    Jak dotąd jest to najlepszy sposób,
                    skoro nie można liczyć na ducha.


                    jak wam sie podoba??? na stronie z ktore to zaczerpnalem sa rowniez ilustracje -
                    polecam: www.zetso.pl


                    da.koala.killa
                    • Gość: Ted® Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 16:18
                      o jezu, juz dawno sie tyle nie naczytalem;)
                      trzeba bylo jeszcze kazdy wers w nowym poscie
                      • da.killa Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:20
                        w poprzednim poscie literowka w adresie, powinno byc www.zetsa.pl/

                        da.killa
                    • polynomial Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 16:22
                      Phi...! Jak na stronach WWW ZOO (np. wrocławskiego, oliwskiego czy innego)
                      znajdziesz podręcznik "Naprawa i eksploatacja sieci elektroenergetycznej 20
                      kV", to napisz. :)

                      Polynomial
                    • de_long Re: ELEKTRYZUJĄCE PRZYGODY KOALI 22.02.02, 17:07
                      Misie podoba ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka