bruce_kee
08.02.11, 16:21
Wszelkie porównania z innymi miastami w Polsce- wszystkimi większymi od naszego i wieloma mniejszymi-pokazują najjaśniej, jak tylko się da, że Bydgoszcz jest -nawet jak na Polskę- jakąś irracjonalną enklawą stagnacji.
Wydaje się być wprost zjawiskiem paranormalnym fakt, że w ramach dość jednolitego kraju mogą istnieć aż tak gigantyczne różnice w tempie rozwoju.
Jeden z bardzo wielu przykładów: Szczecin- miasto większe od naszego o 50 tys. mieszkańców, do niedawna w stanie regresu (za co w 2006 ówczesny prezydent dostał rekordowo niskie poparcie 2%).
Dziś jest już tam wyraźnie inaczej. Podczas moich wizyt w tym mieście w zeszłym roku nie wyglądało to tak aby nagle stało się różowo. Jednak wiele z inwestycji, jakie tam się zaczynają powstawać wprawiają w podziw.
szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,9054201,Co_sie__z_buduje_w_Szczecinie__wizualizacje_,,ga.html
U nas od czasów BRE nie powstał ani jeden nowoczesny biurowiec i nigdy ani jeden prawdziwie wartościowy architektonicznie budynek mieszkalny (apartamentowiec). Tak nie ma dosłownie nigdzie indziej w kraju.
Nie obwiniam nikogo konkretnego w naszym mieście za to, że w wielu miejscach zdaje się tworzyć ono samodzielnie w kraju "Polskę C". Może to w dużej mierze kwestia uwarunkowań zewnętrznych, których nie sposób przemóc.
Miejmy chociaż świadomość naszej realnej sytuacji w skali kraju- ale patrząc z życzliwą troską, a nie z nielubieniem Bydgoszczy za to że istnieje . No chyba, że się umówimy, że nam w Bydgoszczy nie jest potrzebny do szczęścia rozwój własnego miasta. Znam zupełnie wartościowych ludzi, których sprawy rozwoju i inwestycji w mieście po prostu kompletnie nie obchodzą.
Boję się tylko, że jeżeli w kolejnych latach reszta Polski dalej będzie nam odjeżdżać w dotychczasowym tempie to w końcu nawet tych niezainteresowanych uderzy że coś jest nie tak z naszym miastem.