Gość: Gall
IP: 217.97.147.*
04.10.04, 12:16
Zycie codzienne przynosi nam wiele paradoksów i można rzec, że nasza
tolerancja na nie jest wzmocniona. Tym niemniej chciałbym zwrócić uwagę na
ten jeden, lokalny:
Sprawa Sportowej Spółki Akcyjnej Astoria
Ludzie, którzy doprowadzili do wybudowania hali i chełpiący się
socjalistycznymi poglądami są przeciwni, by Miasto zostało udziałowcem społki
(czyt. dało pieniądze w takiej lub innej formie) i aktywnie wspierało klub.
czyni to też wbrew swojej tradycji (Polonia)
Z drugiej stronie partie bardziej prorynkowe i nastawione na wolną
konkurencję dążą do tego, by miasto formalnie angażowało się w nową spółkę i
aktywnie, bez nadziei na rentowność takiej inwestycji, finansowo wspierało
komercyjny sport. Czyni to także wbrew dotychczasowemu swojemy stanowisku
odnośnie wspierania klubów sportowych (Polonia)
Oba ugrupowania, wbrew swoim ideałom i, czynią sobie wzajemnie na złość. A
kto na tym straci - My, podatnicy, kibice, martwiący się o finanse Miasta.
Czyż nie można się dogadać w taki sposób, by Miasto nie wchodząc formalnie do
spółki (samorząd nie powinien się pakować w takie iwestycje) zapewnił jej
możliwość swobodnego korzystania z hali. Kibice byliby zadowoleni, a i budżet
nie ucierpiałby na tym. Wiem, wiem prawo kontroli - ale przecież ono będzie
nadal, w przypadku zmiany udziałowców Miasto mogłoby sobie zastrzec
możliwość "wyrzucenia" niewygodej spółki z hali. W ten sposób byłby nacisk na
to, by nie stanowiła ona produktu czysto komercyjnego i respektowała interes
Bydgoszczy. A jeśli w przyszłości pojawią się nowi udziałowcy i bedą chcieli
przenieść klub do innego miasta, to i tak to zrobią, bez względu na to czy
Miasto będzie udziałowcem, czy nie.
Zatem, więcej rozsądku i mniej paradoksów.
Pozdrawiam
Gall