Dodaj do ulubionych

Mam mordercze instynkty

02.01.11, 07:23
Względem syna. Ogólnie rzecz biorąc, to "cudowne dziecko" smile, ale ma jedną wadę, która doprowadza mnie, jak szewca do pasji: nie widzi potrzeby informowania mnie o istotnych dla mojego spokoju sprawach. Dziwi się i obrusza, że mnie to w ogóle martwi, czy niepokoi, zapowiada, że nie będzie "jak on" (mowa o starszym, normalnym pod tym względem, bracie) opowiadał się co i gdzie. To tłumaczenie głupiego, bo nigdy nie wymagałam wiele w tym względzie: tylko jakiegoś znaku, że np. dojechali szczęśliwie.
Wczoraj o 17,30 po sylwestrowej zabawie jedli śniadanie gdzieś 200 km od domu. Spytałam, kiedy wracają. "Chyba dziś". Wiem, że jest zależny od innych, więc nauczona doświadczeniem prosiłam o znak, gdyby plany uległy zmianie. Obiecał. Nie ma znaku i nie ma jego. Niepokoję się. Wiadomo, młodzi kierowcy, stan na drogach, zakrapiana promilami impreza...Rozmów na ten temat było bez liku, więc sobie odpuszczę kolejną, ale mam ochotę go udusić.
Obserwuj wątek
    • izis52 Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 07:38
      Przywykniesz, pomalutku. Moi tylko w bardzo dalekich podróżach meldują w stylu : przyleciałam (em) o.k. Jeszcze gdy np. kota ktoś musi nakarmić, albo alarm się włączył w ich domu.... sad
    • sagittarius954 Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 07:38
      wrzosowa , Ty nie masz instynktu morderczego a macierzyński . Trza brać na rozum nie na serce . I Ty nie chcesz być zakładnikiem komórki . Pozwól na to synowi . Pozwól mu być dorosłym , w pełni dorosłym i brać odpowiedzialnośc za swoje czyny , musisz wykazać obojętność i brak zainteresowania w ogóle nie pytając go po powrocie o najprostsze sprawy . A wtedy stanie się jasność i zapewne syn zacznie coś tam bąkać . Spoko wodzu , to Ty nosisz pióropusz a on tylko jedno piórko . big_grin
      • izis52 Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 07:56
        Mniej więcej tak to działa jak pisze Sagi. Bywają przypływy i odpływy też.
        • natla Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 08:20
          A jednak.....nikt mu się nie każe opowiadać. To tylko prośba o krótką infomacje. Jeden sygnał telefoenu lub sms "jesteśmy". Rozumiem to bdb. W moim środowisku jest to normalne. Nawet przyjaciółki dają znak, ze np. dojechały do celu. Rodzinna "młodzież" też, ale są i wyjątki takie jak u Wrzosa. Młodzi ludzie nie zawsze zdają sobie sprawy, jak bardzo taka info może być ważna dla bliskiej osoby. Nauczą ich tego osobiste dzieci big_grin
    • pierogi_z_jagodami Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 08:55
      Kiedy nasze dzieci stają się do wytrzymania - wtedy się wyprowadzają.


      Moje są urocze, czasem wpadają do mnie w odwiedziny wink
      • eurytka Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 09:07
        Ja nad swoimi się znęcam po prostusmile
        Od jednego dostałam na gwiazdkę "Toksyczni rodzice"smile
        Zasadzić kopa miewam często ochotęsmile
        jednak z każdym postępować trzeba inaczej.
        Pamiętaj, im bardziej naciskasz,
        tym odpór większy.
        • wrzosowapolana Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 09:28
          No, muszę jeszcze bardziej popracować nad sobą, choć nie wiem, czy kiedykolwiek mi się uda osiągnąć pożądany przez Młodego stan obojętności.
          Mam plan na własną resocjalizację: będę go zostawiała w takiej samej niepewności, co do swojej osoby, jaką on mi funduje. Wyjadę bez opowiedzenia się. Nie dam znaku życia. Najlepiej, kurna, w Bieszczady. No, to raczej nierealne, bo dowie się od brata. Temu starszemu z kolei nie mogę tego zrobić.
          Na szczęście tylko teoretycznie mieszkamy razem, bo na stałe uczy się i pracuje w W-wie, więc moje niepokoje są okresowe smile Co z oczu, to i z serca.
          • wrzosowapolana Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 09:30
            No i martwię się dalejsad Jak przyjedzie to go zabiję, a jak nie sadsadsad...Eh....
            • super222 Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 09:45
              Nic..nic... sprawdzam tylko *połączenie*.
              • izis52 Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 09:59
                Wrzosowa, za morderstwo nawet w afekcie też można na długo, choć na nasz koszt - się urlopować big_grin Cierpliwie czekać trzeba, serduszko oszczędzać.
            • marii51 Re: to jest bardzo trudne- 02.01.11, 10:23
              Pamiętam każdy przypadek z różnych powodów nieodezwania się któregoś z moich czterech synów - ale nauka nie szla w las- są żonaci ,a każdy dalszy wyjazd czy w kraju czy poza granice nadal mi informują gdzie są i gdy wracają otrzymuję wiadomość .
              Pierwsze przeżycia to niewielkie spóżniania --wymagaliśmy -
              a szanowali bardziej nakazów ojca. Z imprezki do 18- stego r.ż (nie mogłam zasnąć - zasypiałam dopiero ,gdy gromadka była w całości--(a mąż ,jeszcze mi dodawał otuchy
              • polnaro Re: to jest bardzo trudne- 02.01.11, 10:36
                Oj, skąd ja to znam?smile
                Długo trwało zanim zrozumiał, że nasze zainteresowanie nie jest ' wtykaniem nosa w ich życie', a troską i objawem miłości, czyli zdrowym zainteresowaniem.
                Poczekaj jeszcze, tłumacząc przy sposobności swój stan ducha, lęk, a dotrze wreszcie do młodzieńca, że też powinien o matce pomyśleć.
                • wrzosowapolana Re: to jest bardzo trudne- 02.01.11, 10:40
                  polnaro napisała:


                  > Poczekaj jeszcze, tłumacząc przy sposobności swój stan ducha, lęk, a dotrze wre
                  > szcie do młodzieńca, że też powinien o matce pomyśleć.

                  Nie dotrze. Przerobione. To ja się muszę zmienić. Powtarzam sobie teraz, jak mantrę: olewam Cię (w różnych odmianach zgłoskowych smile )
                  • marii51 Re: to jest bardzo trudne- 02.01.11, 11:27
                    a jeszcze np gdy po latach związku syn zakochany niemiosiernie dowiduje się ,że przegrał -
              • wrzosowapolana Re: to jest bardzo trudne- 02.01.11, 10:37
                Obu wychowaliśmy podobnie, ale dzieci, to nie klony. Niestety, łatwiej by było smile
                • polnaro Re: to jest bardzo trudne- 02.01.11, 12:00
                  A czy nam o wszystko się rozchodzi?
                  Niech zechcą powiedzieć o tym co nadmiernym ciężarem dla nich i o tym co nam oszczędzi szarpania nerwów. Wystarczy do czasu aż znajdą kogoś kto będzie się martwić /i o kogo oni / zamiast nas. Wtedy my tylko na 'pół gwizdka' smile
                  • wrzosowapolana Re: to jest bardzo trudne- 02.01.11, 18:00
                    polnaro napisała:

                    > A czy nam o wszystko się rozchodzi?
                    > Niech zechcą powiedzieć o tym co nadmiernym ciężarem dla nich i o tym c
                    > o nam oszczędzi szarpania nerwów. Wystarczy do czasu aż znajdą kogoś kto
                    > będzie się martwić /i o kogo oni / zamiast nas. Wtedy my tylko na 'pół gwizdk
                    > a' smile

                    Mnie zupełnie to drugie wystarczy.
    • pierogi_z_jagodami Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 12:40
      Poczytałam.
      Problem polega na tym, że dorosłych ludzi na prawdę nie trzeba ciągle sprawdzać, czy żyją. Na ogół żyją, a jeśli umrą - na pewno znajdą sposób, żeby powiadomić. Kiedy złamią sobie nogę i rodzic będzie im potrzebny, aby mógł się nad nimi poużalać, też powiadomią. Kiedy będą chcieli, aby im się ta noga zrosła bez rodzicielskiej pomocy - mają do tego prawo!
      Rozumiem zwykle podtrzymywanie kontaktu, taki normalny, świeży powiew ludzkiego ciepła. Nie rozumiem tresury i agresji, bo ma być tak jak ja chcę i koniec. Kompletnie nie rozumiem.
      Dajcie im trochę przestrzeni.
      Przestańcie się nimi namolnie zajmować. Kiedy sami do was przygalopują - to naprawdę jest przyjemnie. Dopóki będziecie za nimi ganiać, jak za kiwającym się niepewnie na nóżkach półtoraroczniakiem, będą mieli chęć się schować przed wami w najdalsza dziurę, żeby poczuć nieco świeżego powietrza i na pewno nie będziecie ich serdecznymi bliskimi osobami.
      Nie znam konkretnie poszczególnych sytuacji. Tak sobie poczytałam wypowiedzi i lekko się zdziwiłam. Moje zdziwko zapewne nie dotyczy wszystkich sytuacji, proszę się nie czuć dotkniętym.

      Patrząc na moich znajomych stwierdzam, że polskie dzieci są ubezwłasnowolniane na potęgę, a sytuacja materialna temu sprzyja. Tylko, że to jest nasz problem, nie ich.
      • polnaro Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 12:46
        Problemu nie ma. Naprawdę.
        Oczywiście jeśli rodzice dorosłych dzieci mają własne życie.
        • pierogi_z_jagodami Re: polnaro 02.01.11, 19:18
          Otóż to!
      • misia007 Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 13:36
        Nasz Andre miał 23 lata jak się wyprowadził.Hmmm,z miłości.Od tego czasu sam się utrzymuje,ma firmę, kota i prawie zero czasu dla nas.Trudno było się z tym pogodzić ale się pogodziłam. Cóż mieliśmy go jednak dla siebie przez te 23 lata.Córka jest inna, dzwoni, przyjeżdżają z wnuczką więc ...nie narzekam.Nauczyłam się cieszyć tym co mam a mam sporo i nie pragnąć niemożliwego.Tak jest lepiej,spokojniej.
        • wrzosowapolana Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 18:08
          Pierogi, dałaś piękny wykład, ale nie odkrywczy. Sądzę, że wszyscy o tym wiemy. Jeśli o mnie chodzi, to chyba nie ma bardziej liberalnej i nieintruzywnej matki. Dlatego tak mnie boli, że jeśli mam czasem nieśmiałą prośbę o coś, to jest lekceważona.
          Ale jest w tym i dobra strona. To upoważnia mnie także do lekceważenia jego próśb.
          Tylko do czego to prowadzi?
          • natla Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 18:26
            Wrzosie jeden, a może byś tak raz zrobiła karczemną awanturę, taką żeby chłopak był wstrząśnięty (a nie tylko zmieszany wink). Intensywnosć tej awantury musi przekraczać wszystkie stosowane do teraz.
            Wiem po sobie... Rodzice mówili mi wielokrotnie, żebym czegoś tam nie robiła. Przyjmowałam do wiadomości, ale nie słucham, bo wydawało mi sie, że im aż tak na tym nie zależy. Dlaczego? Tylko Bozia może wiedzieć. Ale kiedy Ojciec postawił sprawę na ostrzu noża, zadziałał szokowo, zaczęłam się kontrolwać. Niejako dopiero wtedy do mnie doszło, że im na tym naprawdę zależy i że mają rację.
      • natla Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 18:36
        Pierożgu z granatowymi kuleczkami, wyjatkowo sie z Tobą nie zgadzam. To nie chodzi o inwigilowanie młodego człowieka. Jest dorosły i niechaj nabiera doświadczenia, a że ono czasem boli, to trudno. Wszyscyśmy do przeżywali. Tu chodzi o jeden malutki gest w postaci sms-a. Gest skierowany do matki, która ma prawo sie denerwować. W końcu nie zdradza żadnej tajemnicy, pisząc np. "jesteśmy już w domu".
        Wrzosowisko i tak sie zachowuje elegancko, że nie wydzwania bez przerwy z pytaniami gdzie jesteś, co robisz (a znam takie matki, żony i kochanki, a nawet mężów), bo to pewnie byłoby nie do strawienia przez "samodzielnego już" syna.
        • pierogi_z_jagodami Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 19:15
          natla
          W porządku, absolutnie nie jest nigdzie powiedziane, ze musimy się zgadzać. Ba, możemy mieć odmienne zdanie i się lubić! Moja psyche swobodnie bryluje w takich rozwiązaniach.
          Sączę dalej mój jad wink
          Nigdzie nie jest powiedziane, że rodzice zawsze kochają swoje dzieci z wzajemnością, bo czasami nie kochają, a czasami bez wzajemności. A czasami nikt nikogo nie kocha, a ma w nosie. Dlatego sytuacjom nieprzyjemnym należy dać odpór, bronić swojego komfortu. Nie prosić, wypiąć się szeroko zadkiem, jak najszerzej i zająć swoim życiem.
          Myślicie, że nie przerabiałam? Najlepiej działa - zająć się sobą.
          Za wyjątkiem tych wyjątków wink, które nie przecięły pępowiny oraz tych idealnych dzieci, które na ogól są cudze, większość dzieci nie potrzebuje zbytnio rodziców. My potrzebujemy ich bardziej, zwłaszcza, kiedy nie mamy własnego zajmującego i bogatego we wszelakie bodźce życia.
          Nie potrzebują esemesować, bo są dorośli i wyrośli z nas, albo mają mało empatii i okazują to szczerze do bólu, tak jak większość, albo właśnie lecą do gwiazd, a my jesteśmy prehistoryczną przeszłością.
          Nie potrzebują nas, dopóki im się noga nie powinie. Możecie być pewni, że odezwą się jeśli będą w potrzebie. Nie odzywają się? Znaczy jest super!
          big_grin
          • misia007 Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 19:55
            Ja akurat się zgadzam z pierogami, wypięłam się i żyjemy z miśkiem tak jak lubimy. Przyjdzie to dobrze,nie przyjdzie ,widać nie może albo nie chce.Myślę,że to dobrze pojęty instynkt samozachowawczy a i jeszcze recepta na spokojną przyszłość .Nie twierdzę,ze dochodzi się do tego łatwo ale mnie się udało!
            • polnaro Re: Mam mordercze instynkty 02.01.11, 20:19
              Słucham wiadomości i upewniłam się , że dobrze robię kiedy chcę wiedzieć gdzie podziewają się
              moje dzieci.
          • natla Re: Mam mordercze instynkty 03.01.11, 10:57
            >Nie potrzebują nas, dopóki im się noga nie powinie. Możecie być pewni, że odezwą się jeśli będą w potrzebie. Nie odzywają się? Znaczy jest super! <

            Z tym się całkowicie zgadzam. Ale to przecież tylko jeden mały sms-esik https://www.chuda777.republika.pl/grafika/ha_hha.gif
            (fajne te emotki Eurytki)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka