radca
11.04.05, 15:37
" Kraj PAP, jkl /2005-04-11 15:24:00
Sanitariusz: Handel "skórami" od wielu lat
Proceder handlu informacjami o zgonach w łódzkim pogotowiu był powszechny już
kilkanaście lat temu - mówił podczas rozprawy były sanitariusz pogotowia
Andrzej N.
N. jest oskarżony m.in. o zabójstwo czterech pacjentów i przyjmowanie
pieniędzy od zakładów pogrzebowych.
Poniedziałek był kolejnym dniem składania przez b. sanitariusza wyjaśnień w
procesie, który toczy się przed Sądem Okręgowym w Łodzi. Podczas rozprawy
odczytywane są jego zeznania, które składał w śledztwie. Może to potrwać
nawet kilka dni.
Za informacje o "skórze" (tak nazywano w pogotowiu zwłoki) zespół karetki i
dyspozytor otrzymywał od firm pogrzebowych od 900 zł do ponad 1,5 tysiąca zł,
które dzielili między sobą.
"Pracowałem w pogotowiu przez 12 lat i już gdy zaczynałem, to słyszałem, że
ten proceder trwał. Wszyscy chyba o tym wiedzieli, bo wiele osób brało
pieniądze, a do siedziby pogotowia przyjeżdżali ludzie z zakładów
pogrzebowych" - powiedział N.
B. sanitariusz konsekwentnie utrzymuje, że nie zabijał pacjentów i odwołuje
swoje wcześniejsze wyjaśnienia, którymi obciążył drugiego oskarżonego
sanitariusza i jednego z lekarzy. Przyznaje się natomiast do brania pieniędzy
od zakładów pogrzebowych i fałszowanie recept, dzięki którym pobierał
pavulon - lek zwiotczający mięśnie, którym, zdaniem prokuratury, zabijano
pacjentów.
W toku śledztwa N. przyznał się do zabijania pacjentów. Cały czas podkreśla,
że składał takie zeznania pod silną presją, a prokurator oferował mu za to
uniewinnienie lub złagodzenie kary, która groziła mu za fałszowanie recept i
branie łapówek.
N. twierdzi, że pavulon, który pobierał z magazynu pogotowia, miał, za
pośrednictwem jednego z lekarzy, zostać sprzedany weterynarzom. Nie potrafi
jednak wskazać żadnego weterynarza, który kupił, bądź chciał kupić pavulon.
36-letni Andrzej N. i o dwa lata starszy Karol B. są oskarżeni o zabójstwo w
sumie pięciu pacjentów, poprzez podanie im pavulonu. Do zabójstw miało dojść
w 2000 i 2001 r. Obok byłych sanitariuszy na ławie oskarżonych zasiadają
również dwaj lekarze - 49-letni Janusz K. i 33-letni Paweł W., którzy
odpowiadają za narażenie łącznie 14 pacjentów na bezpośrednie
niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne doprowadzenie do ich śmierci.
Cała czwórka jest też oskarżona o przyjęcie w ciągu kilku lat od 12 do ponad
70 tys. zł od firm pogrzebowych w zamian za informacje o zgonach pacjentów.
B. sanitariuszom grozi kara od 12 lat więzienia do dożywocia, a lekarzom do
10 lat pozbawienia wolności.
W styczniu 2002 r. "Gazeta Wyborcza" i Radio Łódź ujawniły, że w łódzkim
pogotowiu handlowano informacjami o zgonach, a być może też celowo zabijano
pacjentów. Media podały, że istnieją poszlaki, iż niektórym chorym podawano
lek zwiotczający mięśnie, co w określonych przypadkach powodowało śmierć
pacjentów.
Prokuratura zapowiada kolejne akty oskarżenia w tej sprawie. Główne wątki
śledztwa dotyczą korupcji oraz pozbawiania życia pacjentów poprzez stosowanie
niewłaściwej terapii medycznej lub niewłaściwych leków. W wątku korupcyjnym
podejrzanych jest 41 osób - pracowników pogotowia oraz pracowników i
właścicieli zakładów pogrzebowych; w drugim wątku - czterech lekarzy, którym
dotąd zarzucono popełnienie 26 przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu. "