Gość: balum
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.07.05, 00:28
A w dzisiejszej pomorskiej (wydanie toruńskie) jest artykuł "Pomnik bez
głowy" - dostępny w internecie o tym jak tworzono koncepcje centrum sztuki
współczesnej i jak konsultowano jego powstanie z bydgoskimi instytucjami,
artystami (tj. o braku możliwości wystąpienia ze swoim projektem)
Z ciekawych cytatów o tym jak to te konsultacje wyglądały polecam
"Rzeczywiście, Toruniowi trudno się dziwić, że chce mieć takie centrum.
Dlaczego jednak - jeśli w grę wchodzi narodowy program kultury - nikt nie
brał pod uwagę Bydgoszczy?
- To nieprawda. Każdy miał prawo zgłaszać swoje propozycje - mówi
Waldemar Achramowicz. - Bydgoszcz projektu nie zgłosiła, a teraz ma
pretensje. Przecież my nawet zwołaliśmy zebranie wszystkich dyrektorów
placówek kulturalnych w regionie i przedstawiliśmy program "Znaki Czasu".
Wtedy sprawa była otwarta. Bydgoskie instytucje właśnie wtedy powinny myśleć
i zgłaszać swoje uwagi. Najprościej krzyczeć, kiedy ktoś pomyślał i zrobił.
Prawda - nieprawda
To zdanie zdecydowanie rozsierdziło bydgoskich dyrektorów. - Byłem na
tym spotkaniu - mówi Wacław Kuczma. - Przyjechał minister, opowiadał o
projekcie. Ale mówiono o tym, jakby oczywiste było, że centrum sztuki
współczesnej powstanie w Toruniu. Nikt nie proponował, by pisać konkurencyjne
projekty. Minister przyjechał z darami na rzecz nowego centrum i wręczył je
dyrektor toruńskiej Wozowni, która w pierwszej fazie "Znaków Czasu" była
odpowiedzialna za tworzenie centrum. Prezydent Torunia wystąpił z
przemówieniem, w którym deklarował przekazanie gruntów pod budowę centrum! To
z całą pewnością nie było spotkanie, które miało na celu konsultacje czy
dyskusje! Ja zresztą wtedy wystąpiłem i powiedziałem, że z takim stawianiem
sprawy się nie zgadzam i uważam, że wszystko zostało uzgodnione dużo
wcześniej. Moja wypowiedź zresztą wyprowadziła z równowagi pana ministra.
Tę wersję potwierdza też Iwona Loose. - Ktoś nam proponował pisanie
konkurencyjnych projektów? To absurd! - mówi. - Rzecz była postanowiona.
Pamiętam nawet, że dyrektor Wacław Kuczma bardzo się wtedy zdenerwował.
Mówił, że to wszystko, co już mamy, rozsypie się, a co z kolekcjami, które
już istnieją? Cóż, wtedy być może Toruń zaproponuje Bydgoszczy, by oddała
zbiory gromadzone przez 80 lat...?
- Poza tym - dodaje Wacław Kuczma - nieprawdą jest, że nie mamy
pomysłów, a tylko narzekamy. Od trzech lat BWA organizuje wystawy o znaczeniu
ogólnopolskim i europejskim, prezentowane tylko u nas - w jedynej galerii w
Polsce. Mają znaczenie nie tylko dla Bydgoszczy! Zawsze składamy wnioski do
marszałka o dofinansowanie, ale nigdy nie otrzymaliśmy pomocy. Mamy pomysły,
tylko trudno rozmawia się ze ścianą. Polecam marszałkowi lekturę "Ameryki"
Franza Kafki."