Dodaj do ulubionych

BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE

15.09.02, 17:40
Cześć!
Jestem Bydgoszczanką, mam 35 lat i obecnie siedzę w Warszawie. Przyjechałam
tu za chlebem, objeżdżając Hiszpanię i Francję.
Jestem rahabilitantką. Pełna nadziei pojechałam do mojego brata (ciotecznego,
nais rodzice sa rodzeństwem, a my jesteśmy jak rodzeństwo rodzone), aby
znaleźć pracę w Warszawie.
Znalazłam, praca jak praca - nie do końca w moim zawodzie, ale OK. Miałam
jednocześnie zatrudnienie i dach nad głową. Pracowałam niewolniczo (za 700
zlotych) prawie 24/24 (jako instruktor fitness klubu, jako cieć, jak
sekretarka, jako sprzątaczka, recepcjonistka i masazystka).
Właściciel siłowni (stary pryk, chamskie nasienie i do tego chciwiec - taki
jak ten w "Opowieści wigilinej" Dickensa). Koszmar!
Nie życzę nikomu takiego SYFU!
Żyję w Warszawie od ponad 2 lat. Miasto duże o - wydawać by sie mogło -
potencjale, ogromnym potencjale. A to co jest rzeczywistością, to miasto
takiego samego syfu, jak cały nasz kraj!
TERAZ JESTEM BEZROBOTNA! Szukam pracy. Kochani - tak jak wszdzie, jeżeli nie
ma sie pleców, albo nie jest się córą Koryntu, nie ma szans!
Jestem osobą bardzo moralną, nastawioną na uczciwą pracę. Niestety te
wartości się nie liczą w dzisiejszym świecie.
A może jest ktoś, komu sie udało?
Pozdrawiam, BEATA.
Obserwuj wątek
    • Gość: bitri Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 15.09.02, 17:51
      ile mozna o tym samym.Albo o tym rzekomym konflikcie Byd.-Tor.,czy
      odwrotnie...Bulwers.
    • zoe_bydg Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE 16.09.02, 18:47
      Współczuję Ci, że jesteś bezrobotna, to straszne nieszczęście.
      Jednak jestem nieco zaskoczona,że rehabilitantka nie może znależć pracy.Jest to
      jeden z najbardziej poszukiwanych zawodów . Może po prostu za słabo się
      starasz.Wbrew pozorom , pracę można znależć nie tylko przez znajomych ( choć to
      sposób najlepszy); ale też trzeba jej SZUKAĆ! To wysyłanie c.v. i aplikacji do
      różnych miejsc, czasem trzeba wyslać [ponad 100 ofert. Ale to się oplaca!
      Spróbuj!!! Powodzenia.
    • Gość: przyjaciel Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.bakoma.pl 18.09.02, 10:57
      Tak, udało się w stolicy niejednemu z Bygoszczy! I to bez żadnych chodów!
      Proponuję nawet otwarcie specjalnego forum pt "Bydgoskie kariery w kraju i za
      granicą". Oto przykład:
      Dwóch młodych bydgoszczan /po 26 lat/:Tomek Piasecki i Robret Jarociński,
      przyjaciół ze szkolnej ławki w VI LO /absolwenci 1995r,/ robi błyskotliwą
      karierę w Warszawie.Tomek,po ukończeniu Akademii Ekonomicznej w Poznaniu został
      w niespełna trzy lata od podjęcia pracy zawodowej dyrektorem ds.logistyki w
      czołowej firmie przetwórstwa spożywczego w kraju - "Bakoma SA",lidera na rynku
      galanterii mlecznej.
      Robert,po ukończeniu w br.Akademii Teatralnej im.A.Zelwerowicza został od
      września zaangażowany na aktorskim etacie na czołowej polskiej scenie - w
      Teatrze Narodowym w Warszawie.Ostatnio uczestniczy w próbach do spektaklu w reż.
      Jana Englerta "Kurka wodna" wg Witkacego,w którym powierzono mu ważną rolę.To
      pierwszy aktor z Bydgoszczy w Narodowym od kilkudziesięciu lat.Można będzie
      również go zobaczyć obok Fronczewskiego,Jandy,Królikowskiego i Globisza w
      zrealizowanej już komedii filmowej J.Machulskiego - "Superprodukcja" /w
      styczniu na ekranach kin/.
      Ci dwaj młodzi bydgoszczanie nadal utrzymują ze sobą przyjacielskie kontakty.Już
      w szkole wyróżniali się fantazją i dynamizmem.Nastały dla nich niezłe czasy...
    • fiodor2001 Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE 18.09.02, 11:41
      no proszę mlody Jarociński robi karierę w teatrze Narodowym, pogratulować
      Robertowi, ostatni raz widziałem go jakies dwa lata temu, wspominał cośo
      akademii teatralnej w wawce, a tu taka niespodzianka, no to życzę mu
      wszystkiego najlepszego
    • Gość: ochman Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 62.190.181.* 19.09.02, 11:50
      Hej

      Jezeli masz kwalifikacje w tym co robisz (papier/dyplom,
      etc.), to spokojnie mozesz wyjechac do Wielkiej Brytanii.
      Wize dostaniesz od reki, poniewaz brak tu
      wykwalifikowanych rehabilitantow. A jezeli zdecydowalas
      sie na wyjad do pracy do Warszawy, to wierz mi,
      przeniesienie sie do Londynu to pestka.
      • Gość: eliot Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 12:47
        ja przyjechałem do Wawy i po 4 latach zarabiam 7,5 tys netto, tyle tylko ze ja
        jestem młodym człowiekiem z wyższym wykształceniem a nie jak autorka wątku
        idiotka która mysli że za kręcenie dupą ktoś jej bedzie płacił niewiadomo jakie
        pieniadze, tylko sie kompromituje takimi tekstami
        • Gość: #kasia Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 194.204.138.* 19.09.02, 13:10
          Rozumiem, ze jezeli jakas bliska osoba bedzie wymagala rehabilitacji /nie zycze
          Ci tego/ to jak przystalo na mlodego, inteligentnego czlowieka z wyzszym
          wyksztalceniem sam sie tego podejmiesz..


          oczywiscie wiesz jakiego wyksztalcenia wymaga ten zawod..
        • Gość: ochman Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 62.190.181.* 19.09.02, 13:18
          Gość portalu: eliot napisał(a):

          > tylko sie kompromituje takimi tekstami

          i kto to mowi?!?
          • antek1 Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE 19.09.02, 16:25
            Beciapaw podpuszcza nas wszystkich. Z pracą jest może i gorzej w Warszawie, ale
            jest jej nadal dużo. Nie uwierzę w te jej kłopoty i pensję 700 zł w wymiarze
            24/24. Może by zaczęła pisać SF ?
            Jest takie forum "Praca w Warszawie" - niech tam umieści swój nierzeczywisty
            post...
            Pozdrowienia ze stolicy
        • Gość: ARS Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 212.244.196.* 19.09.02, 17:00
          Eliot, co Ty wiesz o kręceniu dupą? Nie prowokuj.
          • roanbu ODPOWIEDZ OD BRATA BEATY 21.09.02, 11:22
            Jestem zażenowany niektórymi odpowiedziami. No cóż, to jest forum otwarte i
            każdy może powiedzieć, co chce.

            Natomiast pozwólcie mi na ripostę.

            Eliot: Chciałem Ci powiedzieć, że moja siostra jest osobą o wysokim morale.
            Była zaskoczona, kiedy przeczytała o tzw. kręceniu dupą. Współczuję Ci
            koleżanek i otoczenia. Zastanawiam się, jakim sposobem Tobie się udało w
            Warszawie znaleźć pracę.... Na pewno sporo wypracowałeś sobie chamskim tupetem
            i niezdrową ambicją. Powiem krótko: ze wsi wyjdziesz, natomiast wieś z Ciebie
            nie!

            Szkoda, że takie jednostki pną sie do góry. Takie osoby jak Ty, spaczają obraz
            wszystkiego i wszystkich poprzez krwiożerczą i niezaspokojną potrzebę
            zaspokajania ambicji (za wszelką cenę).

            Co do mojej Siostry, dalej ....

            Jest cudownym człowiekiem, z otwartym sercem. Pracowała przez 10 lat w szpitalu
            BIZIELA na najcięzym odcinku tj. neurologii (na tzw. męskim odcinku). Dostawała
            przypadki, których nie życzę nikomu (nawet Tobie Eliot!). Oddana była swojej
            pracy bez granic. Była przeszczęśliwa, kiedy pacjent wracał do podstawowych
            funkcji (jedzenie, czesanie i mycie twarzy). Wyobrażacie sobie to?! Pracować z
            pacjentem przez kilka miesięcy tylko po to, aby mógł sam zjeść i uczesać się!!
            Chcielibyście tak?

            Dlatego bardzo proszę, aby osoby, które tzw. GÓWNO wiedzą o realiach tego życia
            i mają za drugie takie samo GÓWNO ludzi, którzy przeszli przez "drogę
            krzyżową", powstrzymali się od nadętych komentarzy. Pamiętajcie, fortuna kołem
            się toczy, dzisiaj jesteście na wozie, jutro możecie byc pod wozem.

            Co do Jej pracy. Powiem krótko! Chcecie sie przekonać, czy tak nie było -
            zapraszam do dawnego fitness klubu AGA przy ulicy Świdnickiej. Włąścicielem -
            obecnego zakładu pogrzebowego - jest cały czas ten sam wyzuty z jakichkolwiek
            odruchów (ELIOT ten pan mógłby być Twoim kumplem!), wykorzystujący ludzi do
            granic upodlenia mały człowieczek. Zapytajcie sie o niego. Od tego czlowieka
            ludzie uciekali po 3 miesiacach pracy. Potrafił zatrudnic mlodego chlopaka
            tylko za racje zywieniowe, zamykajac go w malym pokoju 4x4.

            Ten czlowiek - mowie o Twoim przyszlym kumplu ELIOT - po dwoch latach
            niewolniczej pracy (nie powiem, dal siostrze dach nad glowa), zaproponowal Jej
            tzw. obróbkę kosmetyczną nieboszczyków. Powiedzcie szczerze, zgodzilibyście sie
            na to? Oczywiscie zawód jak kazdy, z ta jednak róznicą, że do tego zawodu
            trzeba mieć predyspozycje.

            Zgadzam sie z pewna wypowiedzia, ze aby znalezc prace trzeba sie natrudzic i
            namozolic - wyslac ponad 100 CV. Efekt jest taki, ze Becia jutro wraca do
            Bydgoszczy i rejestruje sie w urzedzie (dostanie chociaz te marne 400 zlotych).
            Wraca do domu, w ktorym jest ubogo (idzie zima a piece kaflowe, aby grzaly
            potrzebuja wegla), ale za to gosci tam serce, milosc i zyczliwosc.

            Oczywiscie, ze bedziemy sie wspierac, pomagac sobie na tyle ile mozemy. Ale nie
            o wegetacje chodzi. Chodzi o poczucie godnosci, uczciwe zarabianie pieniedzy i
            zycie pelnia zycia (bo dane jest ono nam tylko raz).

            Kraj nasz jest w podlej kondycji, tak podlej, jak podli sa wielcy areny
            politycznej. Kraj nasz upokarza nas i ma nas za GÓWNO, z którym nie nalezy sie
            liczyć.

            Nie wiem, jak to będzie dalej, podejrzewam, że Beata wyjedzie na kolejna
            tulaczke (np. do Londynu). Kocham Ja i najbardziej boli mnie to, ze juz nie
            wiem, jak Jej pomoc.

            Pozdrawiam, Robert
        • Gość: [B]B Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.kapsch.com.pl 08.10.02, 13:36
          JESTES PROSTAKIEM ELIOT!!!
          PROSTAK!!!
          Naucz sie chlopcze pokory i szacunku dla innych.

          I tym razem nie powiem: Blues z Toba! - bo tY nic nie rozumiesz!!!
    • Gość: ARS Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 212.244.196.* 19.09.02, 17:10
      Sama jeszcze niedawno myślałam o przeprowadzce do W-wy, ale dobre czasy w IT
      już się skończyły. Jak pomyślę,że jest to chore miasto - praca do późna, zero
      czasu dla siebie, a w dodatku cały ten kraj..., to chyba Australia lub Nowa
      Zelandia mi została. Trochę przykre... Tam chociaż lepszy klimat.
      • Gość: ochman Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 62.190.181.* 19.09.02, 17:28
        Gość portalu: ARS napisał(a):

        > Jak pomyślę,że jest to chore miasto - praca do późna,
        > zero czasu dla siebie, a w dodatku cały ten kraj..., to
        > chyba Australia lub Nowa Zelandia mi została. Trochę
        > przykre... Tam chociaż lepszy klimat.


        Ale przeciez w Australii albo Nowej Zelandii pracuje sie
        tak samo jak w Warszawie (albo raczej w Wawie jak w A lub
        NZ). Fakt, ze klimat inny, no i pensje wieksze :-))
        • Gość: ARS Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 212.244.196.* 20.09.02, 14:56
          I o to chodzi. Piękna przyroda, super pogoda - dla ciepłolubnych, tylko daleko
          do rodziny. No, ale coś za coś.
          • Gość: th0mas Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: mieszko.pl.u* 20.09.02, 17:00
            sorki, ale nie masz racji. ja pracuje w wawie od pol roku, mam bardzo dobra
            prace za zupelnie przyzwoite, zeby nie powiedziec dobre (i to nawet na wawe)
            pieniadze i zadnych plecow przy jej zdobywaniu nie mialem. bylem w tej firmie
            na praktykach w zeszle wakacje i od lutego zaoferowali mi prace. wierz mi,
            mozna bez plecow.
            • Gość: ARS Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: 212.244.196.* 20.09.02, 17:53
              Gratuluję. Ale powiedz co z godzinami pracy? Czy przypadkiem nie jest tak, że
              pracujesz po 10 godzin na dobę i dojeżdzasz do pracy 1,5 godz. ? Pytam z
              czystej ciekawości. I jeszcze jedno pracujesz w IT?
              • Gość: th0mas Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: mieszko.pl.u* 20.09.02, 18:16
                pracuje management accounting (ksiegowos zarzadcza), zazwyczaj ok 9 godzin
                dziennie (w tym lunch), czasami wydluza sie to (bywa ze koncze kolo polnocy
                albo i po), ale zdarza sie to dwa, trzy razy w miesiacu (firma placi za taxi do
                domu jesli wychodze po 22). poza tym za nadgodziny moge sobie wziac wolne.
                dojazd do pracy to ok pol godziny, wiec nie jest zle. poza tym taki
                standardzik: opieka medyczna, ubezpieczenie, sporo szkolen, jakies konferencje
                itp.
                • Gość: krzyzak Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 18:41
                  Od kwietnia mieszkam w Warszawie,wierz mi ,że chyba nie miałas szczęsci
                  trafiając na takiego proacodawcę.
                  Ja jestem w 7 niebie,pracy ,że nie przerobisz.Zarobki ,że nie wydasz......
                  Zyc nie umierac! Poszukaj,z pewnościa znajdzisz.Nie załamuj sie.
                  • roanbu Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE 21.09.02, 11:40
                    KRZYZAK WIEM, DZIEKI ZA CIEPŁE SŁOWA, ALE NADZIEI CORAZ MNIEJ.



                    Gość portalu: krzyzak napisał(a):

                    > Od kwietnia mieszkam w Warszawie,wierz mi ,że chyba nie miałas szczęsci
                    > trafiając na takiego proacodawcę.
                    > Ja jestem w 7 niebie,pracy ,że nie przerobisz.Zarobki ,że nie wydasz......
                    > Zyc nie umierac! Poszukaj,z pewnościa znajdzisz.Nie załamuj sie.
              • Gość: #kasia byc moze sie przyda.. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.09.02, 19:25
                www.grafton.pl/index-2.htm
                • Gość: ARS Dziękuję IP: 212.244.196.* 23.09.02, 09:14
                  Dzięki Thomas - oj, nie podoba mi się, nie podoba (jak długo tak pociągniesz?)
                  i dziękuję #Kasi za adres.
          • prowokacja25 Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE 28.09.02, 18:52
            Jestem w Warszawie od 5 lat. Śmiało mogę powiedzieć, ze oswoiłam juz to
            miasto :-) I jest fajne...naprawde...to miasto daje wiecej szans, ale tez
            wymaga wiekszego zaangażowania. Moja obecna praca to ogromna satysfakcja, ale
            też i nerwy. Coś za cos... ostatecznie życie to nie sielanka, a właśnie
            radzenie sobie ze stresem i odnajdowanie się w nowych sytuacjach życiowych
            stanowi jeqo sens. Był czas wynajmowania pokoju, później mieszkania w kilka
            osób na spółkę, był czas bycia "tylko" recepcjonistka za takie sobie pieniadze,
            a teraz jest czas urządzania swojego mieszkanka, pisania pracy magisterskiej z
            wymarzonej dziedziny (marketing polityczny) i praca zgodna z moimi
            zainteresowaniami, chociaż też 9 qodzin dziennie, a jak trzeba to i wiecej.
            (Uprzedzam wszelkie biadolenia: mam znajomych, mam czas na swoje
            zainteresowania też)Jednym słowem: przyjazd tutaj okazał sie dla mnie właściwym
            wyborem - to o czym marzyłam w większości się spełniło lub właśnie spełnia :-)
            Beata...współczuję...ale z drugiej strony coś mi się w tej Twojej wypowiedzi
            nie zgadza... A wiesz dlaczego? Odkąd kupiłam mieszkanie (proszę się nie
            łudzić, jaka to ze mnie "szczęściara" - będę je spłacać jeszcze kawałek czasu :-
            ), miałam okację "gościć" 3 dziewczyny z Bydgoszczy i 1 z Torunia. Zaskakiwało
            jedno: właśnie takie dziecinne podejście, że "ja taka cacy, a ta Warszawa taka
            be". Fakt. Pełno tutaj naciągaczy także wsród pracodawców, ale tak na dobra
            sprawe nie wiecej niz gdziekolwiek indziej w Polsce czy nawet zagranica.
            Postawa roszczeniowa i totalna niefrasobliwośc, brak inicjatywy...wzystkie te
            osoby wykruszyły się po 2-4 miesiącach z pretensjami, że: nikt ich tutaj nie
            rozumie, nie teqo sie spodziewała, myślała, ze ja jej pracę załatwie i jakim
            prawem wymaqam, zeby dołożyła się do krocioweqo rachunku za telefon, skoro ona
            tak teskniła za domem... Najwyraźniej jestem bez serca :-) Może to kwestia
            szkoły (LO IV) ;-) Jedna z miała pretensje, ze marzyła sie jej praca rzecznika
            prasoweqo, a zaproponowano jej tylko posadę kelnerki... MOJ APEL: liczysz na
            cud? Omijaj Warszawe szerokim łukiem!! Tutaj bajki o kopciuszkach raczej nie
            mają już miejsca ;-) Pleców nie musisz mieć, ale silną wole i mnóstwo
            samozaparcia warto przywieźc. Chęć uczenia się, odrobina inicjatywy i
            otwartości też nie zaszkodzi. To WY musicie dostosowac sie do teqo miasta, a
            nie oczekujecie, ze ono dostosuje się do Was. Nie ma co się obrażać na
            stolyce ;-) Warszawa da się lubic :-) Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich
            Bydqoszczan osiadłych w Wawce, życze dalszych sukcesow, a osobom, które myślą o
            przyjezdzie tutaj - życze powodzenia i odrobiny samokrytyki :-)
            • Gość: BRAT BEATY Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.itpp.pl 04.10.02, 23:20
              BEATKA TERAZ NIE ODPISZE, JEST WLASNIE W DRODZE DO MALEZJI. JEDEN BOG WIE Z JAK
              CIEZKIM SERCEM WYJECHALA, PO TYLU PRZEZYCIACH ZA GRANICA POLSKI.

              POZWOLCIE ZE USTOSUNKUJE SIE DO PONIZSZEJ WYPOWIEDZI, JAKO OSOBA ZNAJAC JA
              NAJLEPIEJ.

              prowokacja25 napisała:

              > Jestem w Warszawie od 5 lat. Śmiało mogę powiedzieć, ze oswoiłam juz to
              > miasto :-)
              BEATA BARDZO DOBRZE SIE TU CZULA. MISTEM JEST ZAUROCZONA I LUDZMI. NAWIAZALA
              MNOSTWO ZNAJOMOSCI. KIEDY WRACALA DO BYDGOSZCZY POWIEDZIALA, WRACAM NA TARCZY,
              ALE JESZCZE TU ZAISTNIEJE... CALA BEATA.

              I jest fajne...naprawde...to miasto daje wiecej szans, ale tez
              > wymaga wiekszego zaangażowania.

              CO ROZUMIESZ PRZEZ SLOWO ZAANGAZOWANIE? PRACE 16 GODZINA NA DOBE? BYLO TAK!
              PAMIETAJ, ONA JEST REHABILTANTKA. ZLOZYLA CV DO WSZYSTKICH SZPITALI, KLINIK I
              PRZYCHODZNI W WRASZAWIE! ZAPROSZENIE DOSTALA OD 3 OSRODKOW. KIEDY ZACZELO
              SZUKAC POD SZYLDEM "KLUBU FITNESS" ODBYLA MNOSTWO ROZMOW. CIEKAWE, ALE
              WSZYSTKIE POTZREBOWALY MASAZYSTEK .... LECZ TYLKO 4 Z NICH RHEABILITANTEK!
              RESZTA SWIADCZYLA USLUGI MASAZU, ALE NIE LECZNICZEGO I STRCKE
              REHABILITACYJNEGO. UJME TO TAK, GDYBYM BYL KOBIETA, ZGODZILBYM SIE NA SEX-
              MASAZE. ALE NIE BEATA! CO Z TEGO, ZE LADNA, SUPER?! MA JEDNA WADE, Z TEGO CO
              WIDZE, JEST ZBYT MORALNA.... W KLUBOW,KTORE BYLY OK, WYBRALA TEN JEDEN. BYLA
              HAPPY, ALE OKAZALO SIE, ZE TRAFILA TYPOWEGO DOROBKIEWICZA, WYZYSKIWACZA I
              CZLOWIEKA POZBAWIONEGO SKRUPULOW; BYLA REHABILITANTEN, MASAZYSTKA, INSTRUKTOREM
              SILOWNI, RECEPCJONISTKA I CICIEM, ZA JEDYNE 700 ZL PLUS MIESZKANIE SLUZBOWE.
              ZERO NADGODZIN! PLACA NIE BYLA REGULARNA, CZESTO STOSOWANO TZW. ZALICZKI, PO TO
              ABY JA OSZUKAC. KIEDY ZACZELA NOTOWAC SOBIE I BRAC ZA PKWITOWANIEM, ZALICZKI
              SIE SKONCZYLY....

              Moja obecna praca to ogromna satysfakcja, ale
              > też i nerwy. Coś za cos... ostatecznie życie to nie sielanka

              (PIEKNY SARKAZM I UKLEPANA METAFORA)

              , a właśnie
              > radzenie sobie ze stresem i odnajdowanie się w nowych sytuacjach życiowych
              > stanowi jeqo sens.

              CZY MYSLISZ, ZE BEATA NIE POKONYWALA STRESU, NIE BYLY PELNA UPORU? MYSLISZ, ZE
              NIE MIALA NADZIEI, ZE BEDZIE LEPIEJ? TO TRWALO DWA DLUGIE LATA!

              Był czas wynajmowania pokoju, później mieszkania w kilka
              > osób na spółkę, był czas bycia "tylko" recepcjonistka za takie sobie
              pieniadze,
              a teraz jest czas urządzania swojego mieszkanka

              PODAJ ADRES TWOJEGO PRACODAWCY ...

              , pisania pracy magisterskiej z
              > wymarzonej dziedziny (marketing polityczny) i praca zgodna z moimi
              > zainteresowaniami

              BEATKA, ZDOBYLA WSZYSTKO, CO MOZA ZDOBYC W EDUKACJI, JESELI CHODZI O TEN ZAWOD!
              KOCHA SWOJA PRACE I DLATEGO TAK KURCZOWO SIE JEJ TRZYMA. KIEDYS JEJ
              POWIEDZIALEM, WYNAJMIEMY LOKAL, DAMY OGLOSZENIE I ZACZNIESZ.... POWIEDZIALA,
              ALE WYMOGI SANITARNE, WARUNKI DLA PACJENTOW ... ODPOWIEDZIALEM, PIER....OL TO
              WSZYSTKO, ROB KASE I REALIZUJ SIE. ODPOWIEDZIALA, NIE. A WIECIE DLACZEGO? DA
              WAM PRZYKLAD. KIEDY PRZECHODZIMY PRZEZ ULICE N SWIATLACH, ONA ZAWSZE ZATRZYMA
              SIE NA ZOLTYM ALBO MIGAJACYM ZIELONYM, JA PRZEBIEGNE. ZAZWYCZAJ KONCZY SIE TAK
              SAMO, JA CZEKAM NA NIA, CIUT WSCIEKLY, ZE NIE PRZEBIEGLA ZE MNA....

              , chociaż też 9 qodzin dziennie, a jak trzeba to i wiecej.

              CO TO JEST 9 GODZIN, PRZY 16?!

              > (Uprzedzam wszelkie biadolenia: mam znajomych, mam czas na swoje
              > zainteresowania też)Jednym słowem: przyjazd tutaj okazał sie dla mnie
              właściwym
              >
              > wyborem - to o czym marzyłam w większości się spełniło lub właśnie spełnia :-

              I TUTAJ MEDAL DLA CIEBIE! SUPER! GRATULUJE! TAK TRZYMAJ.


              > Beata...współczuję...ale z drugiej strony coś mi się w tej Twojej wypowiedzi
              > nie zgadza... A wiesz dlaczego? Odkąd kupiłam mieszkanie (proszę się nie
              > łudzić, jaka to ze mnie "szczęściara" - będę je spłacać jeszcze kawałek
              czasu :

              BEATA O NICZYM INNYM NIE MARZY, JAK WZIAC JREDYT NA MIEZKANIE I SPLACAC GO
              SPOKOJNIE POWOLUTKU, ALE JEDNOCZESNIE MIEC ZA CO ZYC!


              > ), miałam okację "gościć" 3 dziewczyny z Bydgoszczy i 1 z Torunia.
              Zaskakiwało jedno: właśnie takie dziecinne podejście, że "ja taka cacy, a ta
              Warszawa taka be".

              MIMO WSZYSTKO, POWIEM TAK, BEATKA NIGDY NIE OCENIA NIKOGO PO CACY I BE, ALE PO
              TZW. PRAWIU I BEZPRAWIU. DLA MNIE JEST JEDNA Z NAJTWARDSZYCH KOBIET,
              NIESTETY ... NAIWNYCH TEZ!

              Fakt. Pełno tutaj naciągaczy także wsród pracodawców, ale tak na dobra
              > sprawe nie wiecej niz gdziekolwiek indziej w Polsce czy nawet zagranica.

              DLATEGO WYJECHALA! POWIEDZIALA, ZE KOPNIAK OD OBCEGO MNIEJ BOLI, NIZ KOPNIAK OD
              SWOJEGO. I WIESZ CO? MA RACJE!!

              > Postawa roszczeniowa i totalna niefrasobliwośc, brak inicjatywy...wzystkie te
              > osoby wykruszyły się po 2-4 miesiącach z pretensjami, że: nikt ich tutaj nie
              > rozumie, nie teqo sie spodziewała, myślała, ze ja jej pracę załatwie i jakim
              > prawem wymaqam, zeby dołożyła się do krocioweqo rachunku za telefon, skoro
              ona tak teskniła za domem...

              WSPOLCZUJE WSPOMIESZKANEK! PWIEM TAK: CWANIARY!!!!! (ALE NIE TYLKO BYDGOSKIE)


              Najwyraźniej jestem bez serca :-) Może to kwestia
              > szkoły (LO IV) ;-) - BZDURA Z TYM LICEUM! SYNDROM FOBII NAJLEPIEJ TEJ SZKOLY
              PASUJE.

              Jedna z miała pretensje, ze marzyła sie jej praca rzecznika
              prasoweqo, a zaproponowano jej tylko posadę kelnerki...

              BRZYDKIE STWIERDZENIE: TYLKO POSADE KELNERKI! NIE ZYCZE NIKOMU TAK CIEZKIEJ
              PRACY I TO NON STOP NA NOGACH I TO W DODATKU JESZCZE W DZISIEJZYCH CZASACH.

              MOJ APEL: liczysz na
              > cud? Omijaj Warszawe szerokim łukiem!!

              BARDZO SZEROKIM.....

              Tutaj bajki o kopciuszkach raczej nie
              > mają już miejsca ;-) -

              CALE LICEUM!!!!!!


              Pleców nie musisz mieć, ale silną wole i mnóstwo
              > samozaparcia warto przywieźc. Chęć uczenia się, odrobina inicjatywy i
              > otwartości też nie zaszkodzi.

              OK! ALE CHYBA NAJPIERW PRACOWALAS(=ZARABIALAS), ZANIM POSZLAS NA PLATNE
              STUDIA... CHYBA, ZE STARZY POSMAROWALI......

              To WY musicie dostosowac sie do teqo miasta, a
              > nie oczekujecie, ze ono dostosuje się do Was. Nie ma co się obrażać na
              > stolyce ;-) Warszawa da się lubic :-) Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich
              > Bydqoszczan osiadłych w Wawce

              (JUZ PRZEJMUJESZ SLANG WARSZAWSKI! BRAWO!),

              życze dalszych sukcesow, a osobom, które myślą o
              przyjezdzie tutaj - życze powodzenia

              (SORRY, NIE WIERZE W TWOJE DOBRE INTENCJE)

              i odrobiny samokrytyki :-)
              (NO WLASNIE!!!!)
    • Gość: [B]B Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.kapsch.com.pl 08.10.02, 13:30
      Pracuje od blisko 3 lat w Wawie, ale w branzy IT.Nie jest lekko, gdyz przez ten
      czas 70% ludzi z mojej firmy znalazlo sie na bruku.Jednakze wszysyscy po pewnym
      czasie znalezli jakas prace.
      Jestem z Bydgoszczy - ale tam to wogole nie ma pracy!!!
      Uwazam, ze jesli nie znajdziesz pracy w Wawie to w zadnym innym miescie nie
      bedzie z praca latwiej.Zycze Tobie powodzenia.Jak potrzebujesz jakiejs pomocy
      odezwij sie nizej.
      Blues z Toba
    • Gość: Marek Re: BYDGOSZCZ NA SKASACH W WARSZAWIE IP: *.cps.pl 13.10.02, 13:16
      Od 9-ciu lat pracuję w Warszawie,mieszkając wciąż okrakiem między Bydgoszczą a
      stolicą. Jestem już za stary żeby na stałe przeflancować siebie i całą rodzinę
      stąd do Warszawy. Natomiast w ogóle nie rozważam możliwości "zawodowego"
      powrotu do Bydgoszczy."Wszyscy psioczą na Warszawę ale nikt nie chce jej
      opuścić" - ktoś tak określił ten fenomen warszawskiego magnetyzmu.Sądzę, że
      powrót stamtąd na prowincję wytwarza świadomość porażki,której przecież nikt
      nie pragnie.Powracający z tych szczególnych "saksów" musi czuć się
      zdegradowany,nawet w jakimś sensie upokorzony."Ruszył na podbój świata a
      skończył na "kuroniówce" na prowincji" - to strach przed tym kompromitującym
      scenariuszem trzyma w stolicy warszawskich imigrantów.
      Ale swoja drogą jest to miasto ogromnych szans dla ambitnych i dynamicznych.
      Mogą wprawdzie psychicznie nie wytrzymać "wyścigu szczurów" ale jeśli z tym
      sobie poradzą - muszą odnieść sukces. Ludzie w Warszawie,wśród których
      imigranci krajowi stanowią znaczny odsetek, są mimo tej konkurencji, znacznie
      bardziej wyluzowani i mniej przywiązani do wartości materialnych niż np.nasze
      pomorskie groszoroby i kutwy. To tworzy inny klimat w biznesie,także w samym
      życiu kulturalnym. Nie ma takiego zadęcia i taniego patosu, jaki czuje się na
      prowincji, szczególnie wokół jakichś wydrzeń gospodarczych czy imprez
      kulturalnych.Sukcesy i porażki to zjawiska przyjmowane w stolicy bardziej
      naturalnie; nikt sobie tym głowy dłużej nie zawraca, bo życie biegnie dalej i
      nie daje czasu na rozpamiętywanie niepowodzeń. Nie pisz więc, droga Beciu, że
      Warszawa "to syf" bo - przy całym szacunku i współczuciu - Twoje doświadczenie
      jest zbyt skromne dla wyrażania tak generalnych opinii. "Warszawa da się
      (nadal) lubić" - wierzę, że jeszcze kiedyś będzie chciała tak zaśpiewać!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka