Dodaj do ulubionych

HAŃBA BYDGOSZCZANOM!

IP: *.stmnca.adelphia.net 16.11.02, 18:39
>>>> • Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy

>>>> nodorf 12-09-2002 13:14 odpowiedz na list odpowiedz cytując

>>>> Gość portalu: Henio napisał(a):

>>>> Po wojnie “żydokomuna” rugowała wszystko co niemieckie. Z Biblioteki
Miejskiej
przy Starym Rynku usunięto wszystkie ksiażki niemieckie, “antyrewolucyjne”
i “antyżydowskie”. Niejaki Jerzy hrabia Niesiobędzki, pracujący w Urzędzie
Kontroli Widowisk, Publikacji i Pracy (cenzury) przy ul. Paderewskego
osobiście dopatrzył, żeby te książki spalono w kotłowni centralnego
ogrzewania koszar
WOP-u przy ul. Warszawskiej. Zastępca Sekretarza KW PZPR d/s Specjalnych,
przy ul. Jagiellońskiej, polskojęzyczny Żyd z Sowietów (mieszkał z rodziną
przy ul. Paderewskiego) osobiście dopatrzył, żeby nie zostało śladów z
cmentarza niemieckiego naprzeciwko Ogrodu Jagiełły przy ul. Jagiellońskiej,
zwanego
potocznie Parkiem Sztywnych, żeby nawet nagrobki zostały zmielone, aby poszły
w niepamięć napisy niemieckie i nazwiska Niemców zasłużonych dla miasta i
regionu.>>>

>>> Nie mam gwarancji, czy wszystkie
wspomniane przez Ciebie szczegóły są
prawdziwe, ale to i tak wystarczy, by podane
fakty uznać za bezprecedensowe
barbarzyństwo. Jednak, czy dzisiaj stan
umysłów mieszkańców Bydgoszczy odbiega
tak bardzo od powojennej antyniemieckiej
histerii? Czy puściliby płazem np.
dwujęzyczną tablicę w obecnym parku,
upamiętniającą pochowanych tu niegdyś
Niemców? Wątpię. >>>

Pomnik Bismarcka stał na Górze Bismarcka. Chodziłem tam jako dzieciak bawić
się. W domu mówiłem idę na Górę Bismarcka. Wiedziałem, że to była pozostałość
po Prusach w Bydgoszczy, tak jak koło Łodzi pomnik otoczny metalowym płotem w
miejscu gdzie zginął Litzmann, od którego Niemcy nazywali Łódź: Litzmannstadt.

Uważam, że pomnik Bismarcka zakonserwowany przypominałby wspaniale jak kruche
są mocarstwa i nadawałby koloryt autentyzmu miastu, które ma korzenie w dwóch
kulturach, polskiej i niemieckiej. Po drugiej wojnie światowej żydobolszewicy
histerycznie przestraszeni niszczyli I burzyli wszelkie ślady po Niemcach,
którzy chcieli zjednoczyć Europę bez Żydów.

W Bibliotece Miejskiej pozostały książki w języku niemieckim tylko autorów
żydowskich, jak Heinrich Heine i polakożerców jak Hesse.

“Park sztywnych” to barbarzyńsko zniszczony cmentarz Bydgoszczan, w tym
Niemców zasłużonych dla regionu. Przypomnijmy jaką wrzawę podnoszą Żydzi za
obalenie kamieni nagrobnych na kircholach. Istnieje organizacja żydowska,
która przeprowadziła inwentaryzację cmentarzy żydowskich w świecie i nadal
prowadzi rejestrację i odszukiwanie danych, oraz lokalizowanie i
identyfikację grobów. “Park sztywnych” to pomnik jakie wystawiły sobie hieny
żydobolszewickie w Bydgoszczy.

Zantagonizowanie Polaków z Niemcami w 1939 roku spowodowali Żydzi. Było ich 3
miliony obywateli polskich i 300 tysięcy przebywających nielegalnie.
Uruchomili oni propagandę antyniemiecką w gazetach, literaturze, polityce i
przy każdej okazji. Np. “polski” poeta Broniewski za judaszowe srebrniki
pomógł szerzyć “patriotyzm”: “kiedy przyjdzie wróg do twojego domu, który
nazywa się ojczyzna…”. Nauczyciele przypominali uczniom, że Mickiewicz
powiedział: “Wolę uścisnąć rozpalone żelazo, aniżeli podać Niemcowi rękę”.
Zdrada Żyda Becka, która zaperzepaściła polskie interesy versus żydowskie,
jest bezpośrednią przyczyną wybuchu Drugiej Wijny Światowej.

W 1989 roku Żydzi komunistyczni w Rosji “uzgodnili” z ich syjonistycznymi
pobratymcami w Polsce, że żydobolszewickie pomniki pozostaną nietknięte i
sporządzona została specjalna “umowa”.

Torunianie zignorowali to żydowskie porozumienie i obalili
pomnik “wyzwolicieli”. Pomnik “wyzwolicieli” żydobolszewickich w Toruniu
został zrównany z ziemią. Na wstyd Bydgoszczanom.

Przy Placu Wolności(!) w Bydgoszczy stoi straszydło sowieckie. Armata
istniejąca przed pomniekiem rozrywała w strzępy AK-owców i polskich patriotów
walczących pod rządem polskim na emigracji w Londynie. Armaty takie broniły
wstępu polskiemu rządowi na ziemię polską i zmusiły Premiera RP, Stanisława
Mikołajczyka, do ucieczki zagranicę. Armatami takimi posłużyli się
żydobolszewicy, którzy zesłali miliony Polaków, w tym inteligencji mogącej
stworzyć administrację, do Kazachstanu i na Syberię na śmierć i umęczenie
itd, itd.

Pod groźbą tej armaty marnowaliśmy życie przez pół wieku niewoli w jarzmie
żydokomuny i obecnie co trzeci Polak żyje na obczyźnie, tworząc największe
per kapita uchodźctwo polityczne i ekonomiczne w świecie.

Z groźby tej armaty nastała obecna dyktatura demokracji syjonistycznej w
Polsce.

Dlatego uważam, że pomnik “Wolności” przy Placu Wolności jest hańbą dla mnie
osobiście jak i dla Bydgoszczan każdego dnia którego oni tolerują jego
istnienie. Poprzez cały Związek Sowiecki ludzie z szesnastu republik obalili
Leniny I Staliny, Dzierżyńskie i inne symbole zbrodniarzy i ludobójców.
Natomiast w Bydgoszczy hańba okrywa miasto.

Cześć bohaterom w Toruniu!

HAŃBA BYDGOSZCZANOM!
Obserwuj wątek
    • misiu11 Re: HAŃBA BYDGOSZCZANOM! 18.11.02, 14:31
      Post napisany w Świeciu nad Wisłą! Tylko współczuć!
    • Gość: Łucznik Wolność dla pinczerków Michnika w Bydgoszczy IP: *.stmnca.adelphia.net 18.11.02, 22:45
      Mniejwięcej rok temu “Redakcja” wpisała na tutejszym Forum GW pytanie: jak
      podobałoby się wam sadzenie miłorzębów w aleji parkowej przy Placu Wolności?
      Drzewka sadziliby notable przejeżdżający przez miasto – w imię WOLNOŚCI i to
      według wyboru GW.

      “Redakcja” oczekiwała poklasku, ale od razu wyszło szydło z worka, że
      prosyjonistyczna GW chce założyć filię Yad Vashem w sercu katolickiego miasta,
      a zarazem zwiększyć liczbę swoich abonentów i umocnić się tam na stałe.

      Jeden z forumowiczów wskazał, że redaktorek z GW szarga świętym dla większości
      mieszkańców pojęciem wolności dla własnego zysku i syjonistycznej propagandy.
      I podał przykład jak “wolność” żydokomuny wyglądała przy ul. Różanej.
      Zaproponował, żeby zamiast miłorzebów zasadzić róże i aleję nazwać Aleją Róż.
      ___________
      Oto jego tekst:
      “WOLNOŚĆ” PRZY UL. RÓŻANEJ

      [Około roku 1964] przy ul. Różanej zmarło niemowlę z zimna i wilgoci. Matka nie
      zauważyła, że w materacu łóżeczka z dzieckiem jest pleśń.

      Ściana sypialni (zewnętrzna budynku), gdzie było niemowlę - kilkumiesięczny
      Jaś - była pęknięta. Ukośną szparę od podłogi do sufitu o szerokości kilku
      centymetrów lokatorzy zatykali watą i pakułami, ale powiew z niej odchylał
      płomień przytkniętej świeczki. Toteż nad ranem w sypialni temperatura spadała
      do przysłowiowego zera. (Węgiel reglamentowany należało oszczędzać.) Budynek,
      parterowy, stał zapewne na gruncie podmywanym wodą ze wzgórza od strony ul.
      Seminaryjnej. Fundamenty nie były izolowane, wilgoć i pleśn przeniknęły ściany
      na dobre, a pienądzy na naprawę lokatorzy nie mieli pomimo że oboje, ojciec i
      matka, pracowali.

      Mały Jaś nie zmarło w domu. Przewieziono go do szpitala dziecięcego na
      Bielawkach w stanie krytycznym. Tam stwierdzono “czerwonkę” i nie zdołano go
      odratować.
      Sprawa była znana “policji budowlanej” przy ul. Jana Kazimierza, Wydziałowi
      Organizacyjno-Prawnemu MRN, Maludzińskiemu i jego zastępcy.
      Było to około roku 1964.

      Ciekawe, czy ten dom naprawiono (gdzieś w notatkach mam ten adres) i czy to
      małżeństwo trwało i czy “w miejsce utraconego” miało ono jeszcze jedno dziecko?

      Wspominam o tym w związku z zamiarem użycia słowa: “wolność” do nazwania Aleji.

      O którą wolność chodzi GW? W XX. wieku gazety dały Polakom widzieć różne
      wolności i przez tyle kalejdoskopów, że koniecznie trzeba liczyć się z tym, że
      na tabliczkę w Aleji będą spoglądać ludzie, którym wtłaczano/wtłoczono różne
      permutacje, kombinacje i wariacje pojęcia: “wolność” podczas gdy wkoło siebie
      oni widzieli – i widzą – inną rzeczywistość wolnościową, że tak powiem. Ile
      procent jest pewności, że wielu nie będzie reagowało gniewem na świeżą nazwę, a
      już na pewno, kiedy dowiedzą się, że ta pochodzi z inicjatywy agencji Aarona
      Schechtera (Adama Michnika), co niedawno temu zorganizował w Los Angeles
      linczowanie Polskiego Kościoła samosądem Żydów?
      Zob.
      www.geocities.com/CapitolHill/Senate/8844/ w dziale Polish Nation Libel 26I –
      26Wa.
      www.papurec.org

      Czy nie należałoby zastanowić się nad tym i uwzględnić jak na taką nową
      tabliczkę w Aleji będą zapatrywali się uchodźcy polityczni i ekonomiczni
      (przede wszystkim byli Bydgoszczanie), którzy składają się na n a j w i ę k s z
      ą w świecie emigrację polityczną i ekonomiczną rozsianą po wszystkich
      kontynentach i zakamarkach ziemi [co utrzymywała “wolność” w “żydokomunie”
      paczkami i przekazami PKO], właśnie z powodu odwiecznego fuszerowania
      słowem: “wolność”?

      Co trzeci Polak żyje zagranicą.

      Czy nie lepiej może jednak dać nazwę: ALEJA RÓŻANA? A na skwerach zasadzić róże
      i postawić kawał muru tego domu z ul. Różanej i przybić na nim tabliczkę z
      wierszem Konopnickiej zatytułowanym: “Jaś nie doczekał”?

      [Koniec cytatu]
      _______________

      Inicjatywa GW upadła, ale redaktorek nie ustąpił. W tym roku zorganizował on
      sadzenie dębów w Al. Ossolińskich.
      Przy bazylice więc powstała filia Yad Vashem Museum. Nawet odbyła się
      dedykowana msza w bazylice i tłum zwiedzionych przez redaktorka parafian
      uczestniczył w zasadzeniu pierwszego drzewka.

      Jak tego redaktorek dokonał? Ano żydowskim targiem. Napisał w GW, że tą
      sadzonkę pobłogosławił papież i ludzie jemu uwierzyli.

      Komentator na forum napisał: ja bym też mógł sobie wziąć doniczkę i przed
      telewizorem dać ją poblogosławić przez papieża z Wenezueli.

      Przychodzi na myśl wsytąpienie Szechtera (Michnika) w telewizji autralijskiej,
      gdzie pokazał się w jarmułce: - Polacy to stado baranów i dostaniemy ich tam,
      gdzie chcemy.
      • Gość: Łucznik Idea wolności w pomnikach Bydgoszczy IP: *.stmnca.adelphia.net 18.11.02, 23:14
        Proponuję, żeby postawiono w miejsce tablic z rosyjskimi napisami
        przed “pomnikiem wolności” przy Placu Wolności fragment muru domu z ulicy
        Różanej, gdzie mały Jasio nie doczekał “wyzwolenia” do obecnej dyktatury
        demokracji syjonizmu.

        Czy nie można aleję nazwać: ALEJA RÓŻANA? A na skwerach zasadzić róże
        i na tym kawałku muru domu z ul. Różanej przybić tabliczkę z wierszem
        Konopnickiej zatytułowanym: “Jaś nie doczekał”?
        • Gość: g Re: Idea wolności w pomnikach Bydgoszczy IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 09:48
          heniu, znowu odgrzewasz swoje głodne kawałki? Zdecyduj sie koles pod jakim
          nickiem pisujesz wreszcie. Ze swej strony gratuluje wieku: bismarca niemcy
          wywieźli z Bydgoszczy 80 lat temu. Skoro sam sie bawiles przy tym pomniku, to
          chyba masz setke na karku? "Żydowska" aramata tez juz odjechala z placu
          wolnosci, to tez pare dekad temu. Skoncz juz z tym pier...leniem o "tragedii"
          meneli, którzy zamrozili wlasne dziecko nie przejmujac sie jego losem.
          Żałosne...
          • lokator Re: Idea wolności w pomnikach Bydgoszczy 19.11.02, 10:38
            Gość portalu: g napisał(a):

            > heniu, znowu odgrzewasz swoje głodne kawałki? Zdecyduj sie koles pod jakim
            > nickiem pisujesz wreszcie. Ze swej strony gratuluje wieku: bismarca niemcy
            > wywieźli z Bydgoszczy 80 lat temu. Skoro sam sie bawiles przy tym pomniku, to
            > chyba masz setke na karku? "Żydowska" aramata tez juz odjechala z placu
            > wolnosci, to tez pare dekad temu. Skoncz juz z tym pier...leniem o "tragedii"
            > meneli, którzy zamrozili wlasne dziecko nie przejmujac sie jego losem.
            > Żałosne...

            Rzeczywiście, Heniu się zaktywizował...

            Gość portalu: Karp napisał(a):

            > Zantagonizowanie Polaków z Niemcami w 1939 roku spowodowali Żydzi. Było ich 3
            > miliony obywateli polskich i 300 tysięcy przebywających nielegalnie.
            > Uruchomili oni propagandę antyniemiecką w gazetach, literaturze, polityce i
            > przy każdej okazji. Np. “polski” poeta Broniewski za judaszowe srebrniki
            > pomógł szerzyć “patriotyzm”: “kiedy przyjdzie wróg do twojego domu, który
            > nazywa się ojczyzna…”. Nauczyciele przypominali uczniom, że Mickiewicz
            > powiedział: “Wolę uścisnąć rozpalone żelazo, aniżeli podać Niemcowi rękę".
            > Zdrada Żyda Becka, która zaperzepaściła polskie interesy versus żydowskie,
            > jest bezpośrednią przyczyną wybuchu Drugiej Wijny Światowej.

            Zdrada ministra Becka polegała na tym, że w polskim Sejmie powiedział (mniej
            więcej): ...Są rzeczy w życiu narodów, które nie mają swojej ceny. Tą rzeczą
            jest honor... i odmówił Hitlerowi stworzenia ekstyretorialnego korytarza przez
            Pomorze.

            Kim jest Heniu? Były agent STASI? Były agent KGB, GRU? Może pracuje dla Putina?
            A może jednak, wbrew pozorom, MOSSAD? Czy ta nachalna głupota jest autentyczna
            czy z premedytacją zamierzona?
            Nie dowiemy się nigdy.
            • nodorf Re: Idea wolności w pomnikach Bydgoszczy 21.11.02, 15:30
              lokator napisał:

              > Zdrada ministra Becka polegała na tym, że w polskim Sejmie powiedział (mniej
              > więcej): ...Są rzeczy w życiu narodów, które nie mają swojej ceny. Tą rzeczą
              > jest honor...

              Po czym, we wrześniu 39´, ten niezwykle honorowy człowiek uciekał w popłochu z
              kraju przez Zaleszczyki, zostawiając na pastwę losu ludzi zmuszonych ponieść
              konsekwencje jego "odważnej" polityki.

              > Gość portalu: g napisał(a):
              >
              > > heniu, znowu odgrzewasz swoje głodne kawałki? Zdecyduj sie koles pod jakim
              >
              > > nickiem pisujesz wreszcie. Ze swej strony gratuluje wieku: bismarca niemcy
              >
              > > wywieźli z Bydgoszczy 80 lat temu. Skoro sam sie bawiles przy tym pomniku,
              > to
              > > chyba masz setke na karku?

              Przecież Henio wyraźnie napisał, że bawił się na Wzgórzu Bismarcka, a nie przy
              pomniku. Osobiście wolę pamiętać o jego wkładzie w wątek "Co znaczyło w dawnej
              Bydgoszczy...". Również historia o wyciętych drzewach w Wenecji, budynku
              niemieckiej szkoły nie opodal Chodkiewicza czy anegdota o lustrze zasługuje na
              coś milszego niż druzgocącą diagnozę stanu psychicznego.

              Facet ma potencjał i na pewno zaskoczy jeszcze nie raz wiadomościami z historii
              naszego miasta. Cierpliwości.
              • lokator Re: Idea wolności w pomnikach Bydgoszczy 22.11.02, 10:04
                nodorf napisał:

                > lokator napisał:
                >
                > > Zdrada ministra Becka polegała na tym, że w polskim Sejmie powiedział (mni
                > ej
                > > więcej): ...Są rzeczy w życiu narodów, które nie mają swojej ceny. Tą rzec
                > zą
                > > jest honor...
                >
                > Po czym, we wrześniu 39´, ten niezwykle honorowy człowiek uciekał w popłochu
                z
                > kraju przez Zaleszczyki, zostawiając na pastwę losu ludzi zmuszonych ponieść
                > konsekwencje jego "odważnej" polityki.
                >
                Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka. Odmowa utworzenia korytarza, z punktu
                widzenia strategicznych interesów Polski, była naturalna i właściwa. To nie
                Polska była agresorem tylko Twoi rodacy.
              • bator1 Re: Idea wolności w pomnikach Bydgoszczy 22.11.02, 10:04
                nodorf napisał:
                >
                > Po czym, we wrześniu 39´, ten niezwykle honorowy człowiek uciekał w popłochu
                z kraju przez Zaleszczyki,

                Co do ucieczki zgoda, ale przez Zaleszczyki raczej trudno by mu było, skoro
                tamtejszy most nie został odbudowany po zniszczeniu w czasie I wijny. warto
                sprawdzać plotki, zanim sie je powtórzy...



                > Przecież Henio wyraźnie napisał, że bawił się na Wzgórzu Bismarcka, a nie
                przy pomniku.

                Henio napisał:

                "Pomnik Bismarcka stał na Górze Bismarcka. Chodziłem tam jako dzieciak bawić
                się. W domu mówiłem idę na Górę Bismarcka. Wiedziałem, że to była pozostałość
                po Prusach w Bydgoszczy, tak jak koło Łodzi pomnik otoczny metalowym płotem w
                miejscu gdzie zginął Litzmann"

                To co tu było ową pamiątką? Góra? Prusacy ją usypali?

                To nie pomnik stał na wzgórzu, ale wieża bismarca. Jego posąg stał wewnątrz i
                został wyywieziony przez niemców przed oddaniem Bydgoszczy. Henio mógł oglądac
                najwyżej pustą wieżę. Gdyby faktycznie widział posąg, i umiał przeczytać
                towarzyszące mu napisy, to przestał by pleść dyrdymały o jakoby przyjaznej
                symbolice tego monumentu. Ale to zapewne żydzie je tam wypisali, a potem
                wszystko wysadzili w powietrze na złość Polakom?


                >Osobiście wolę pamiętać o jego wkładzie w wątek "Co znaczyło w dawnej
                > Bydgoszczy...". Również historia o wyciętych drzewach w Wenecji, budynku
                > niemieckiej szkoły nie opodal Chodkiewicza czy anegdota o lustrze zasługuje na
                > coś milszego niż druzgocącą diagnozę stanu psychicznego.

                Być może, ale nie ma tego w tym wątku, a pisanie postów, to nie ocena
                całokształtu. To co tu (i w innych wątkach) wypisuje osobnik podający się za
                henia i co najmniej trzy tuziny innych posatci płci obojga zasługuje raczej na
                analizę psychiatryczną a nie medal.

                > Facet ma potencjał Cierpliwości.

                Taaa, potencjał to on ma, tylko te klapki na oczach nie pozawlają na pełne
                zabłyśnięcie. No ale to żydowski spisek zapewne
    • Gość: Karp Re: HAŃBA BYDGOSZCZANOM! IP: *.stmnca.adelphia.net 24.11.02, 15:07
      Pomnik Bismarcka stał na Górze Bismarcka. Ale w dwudziestoleciu już tam go nie
      było. Nie wiem kiedy i kto go zniszczył.Był podobny do pomnika w Lipsku (nie
      wiem czyim).

      Na Górze stały opuszczone, zaniedbane baraki (a może tylko jeden?) na
      cementowych płytach, gdzie bawiliśmy się w chowanego i po prostu były atrakcją
      nadającą cel podchodzeniu pod górę na Górę.

      W domu częściej mówiłem: Idę na Bismarck, aniżeli Idę na Górę Bismarcka.
      Miejsce bowiem nie miało innej nazwy i przyjmowało się ją fonetycznie,
      kojarzyła się ona z czymś a nie z kimś. Po wojnie dowiedziałem się kto to był
      Bismarck, ale wtedy Góry już nie było, tylko Wzgórze Wolności i stał tam krzyż
      zrobiony z rynny spłowiałej od słońca i deszczu. Ta zmiana przyszła w ramach
      histerycznego programu zacierania pamięci po wszystkim co niemieckie, a nie
      upamiętnienia m.in. mojego wujka, co zginął za udział w Blutsonntagu. Była w
      tym cyniczna kalkulacja: krzyża nie ruszą, krzyż zostanie, przecież ten jest
      dla ich bohaterów, więc pomnika Bismarka nie odbudują. (Podobnie cynicznie
      kalkulowano niedawno sadzenie “dębu papieskiego” w Alejach Ossolińskich przez
      kobiety związane z “Gazetą Wyborczą”: dębu nie ruszą, bo przeciez
      powiedzieliśmy im, że są od ich Ojca Świętego. A wtedy my upieczemy swoją
      pieczeń: założymy alejkę Yad Vashem i wtrynimy prosyjonistyczną “Gazetą
      Wyborczą” do katolickiego miasta.)

      A propos kwestii niemieckiej, bez której nie możnaby żyć w Bydgoszczy: W Jałcie
      Henry Morgenthau nie tylko “sprzedał Polskę Sowietom”. On także chciał, aby
      niemieckie miasta zrównano z ziemią i zaorano, żeby krainę pokryły “killing
      fields”, tak jak to zrobił inny Henry - Kissinger w Kambodży, i żeby zamknięto
      szkoły, ludność wysiedlono na wieś i cały kraj wrócono do “Dark Ages”,
      średniowiecza. To się jemu nie udało i dzięki Bogu za to, powiedział jeden
      historyk amerykański co zmarł tydzień temu, bo Ameryka potrzebowała inżynierów
      i Sowieci także, a syjoniści liczyli na zbudowanie Izraela i “reparacje”, (no a
      dokąd jeździłyby Polki umierającym starcom tyłki podcierać, żeby posłać kilka
      marek mężowi i dzieciom w Warszawie?). Co się Morghentau-owi udało, to
      Demontage. Czego bombami nie rozstrzaskali, to Alianci rozebrali i zniszczyli
      jak tylko mogli. Dopiero z nastaniem zimnej wojny zaczęła się odbudowa. Ale nie
      za “pomoc Marshalla”, jak propaganda trąbiła po obu stronach Żelaznej Kurtyny,
      tylko za węgiel, potem Volkswagena i pracę, pracę i pilność, wynalazczość i
      inwencję geniuszu…

      Po stworzeniu Paktu Warszawskiego nagle niemiecki był “IN”, bo żołnierz NRD-
      owski miał walczyć przeciwko neofaszystowskim rewizjonistom imperialistycznym,
      a kiedy Willi Brandt w Warszawie ukląkł przed pomnikiem “bohaterów” getta
      zamiast przed pomnikiem powstańców warszawskich, no to niemiecki był już tak
      całkiem “IN”, że nawet odłożono na półkę film, jaki Piestrak zrobił z Idziakiem
      za krwawe złotówki polskiego robotnika, bo przedstawiał ten biedny Wehrmacht
      jak morduje ludzi we wsi.
      Niech mi więc dzisiaj jeden z drugim nie wyjeżdża ze swoją bigoterią, bo wtedy
      chwalił Brandta tak jak wcześniej Ulricha i jego Freie Deutsche Jugend –
      Freundschaft, Freundschaft! krzyczeli Polacy. “Wmawiano im, że w morzu płynie
      oranżada. Piją wodę morską, krzyczą: Oranżada! Wracają do domu rzygać, rzygać.”

      Kłopot z niektórymi jest ten, że uczą się historii z dzienników telewizyjnych.
      Albo z “docudramas” Spielberga, czy polakożerczego paszkwilu filmowego “Shtetl”
      niewdzięcznego Żyda, któremy katolickie siostry w Warszawie uratowały życie,
      którego ukrywały, żywiły i narażały zań życie przez sześć lat najstraszniejszej
      z wojen, Mariana Marzyńskiego.

      Pamiętam jak pięciu Polaków odejmowało sobie jedzenie od ust, żeby złożyć się
      na wyżywienie ukrywanego Żyda, co nic innego nie robił tylko “się ukrywał”.
      Ciężka praca, ciężka praca. Żywność była na kartki, a jeszcze trzeba było stać
      z “kanką” po litr mleka od wpół do siódmej na trzaskającym mrozie, żeby być
      blisko wejścia, kiedy mleczarnia otworzy. Jak zabrakło, to ostatni w kolejce
      szli do domu dać dzieciom zamiast mleka wytłumaczenie.

      Podczas wojny chodziło się do szkoły i kolegowało z Żydami, a kiedy dwóch
      zginęło w nalocie, to żałoba nastała ponura i blizna została w duszy na całe
      życie. O tym z telewizyjnych dzienników nie dowiesz się. Masz nienawidzić, a
      jak nie chcesz, to ci wmówią nienawiść, żeby choć na micie o antagonizmach i
      prześladowaniu zbić interes.

      Dlaczego masa ludzi żyje “powierzchownie” i nie zdaje sobie sprawy z piękna
      ojczystego krajobrazu, który ich otacza? Kiedy jechałem na rowerze przez
      wiadukt w Rynkowie, to zatrzymywałem się na długo, żeby zobaczyć jak semafor
      się podniesie. Była to dla mnie największa atrakcja Rynkowa.

      Dziś politykę wtykają ci do talerza, do łóżka i pod łóżko, a jak włączysz
      telewizor to i do mózgu ci wlezą z ich nekrofilskim handełe i podbojem świata.
      Myślałby kto, że najlepiej wyjechać do Hameryki. Ale już nie ma i tej. A nie ma
      drugiej Ameryki, tego najwolniejszego kraju, według Ronalda Reagana. Żeby uciec
      przed tą brzydotą na jakąś wyspę na dłużej, to trzebaby być milionerem. Córka
      malarza Malczewskiego żyła długo na Guamie, ale wreszcie musieli ją przywieźć
      na kontynent do szpitala. I tak żyjesz mickiewiczowskim: “Ile cię trzeba cenić,
      ten tylko się dowie, co cię stracił.”, żyjąc niebytem “żywego trupa” skazanego
      na marzenia i przygody wspomnień w poszukiwaniu straconego czasu, w którym ONI
      nie dali żyć tym, co tylko chcieli żyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka