Dodaj do ulubionych

matematyka - Europa oddala się czołówki

22.03.06, 09:05
powszechnie wszystkim wiadomo , że Polska jest krajem , który
ma szczególne sukcesy w matematyce . twierdzi się , że nauczanie
w polskiej szkole jest zdecydowanie lepsze od nauczania w szkole
amerykańskiej i wielu uważa , że naukę na szczeblu uniwersyteckim w Ameryce
tworzą obcokrajowcy głównie wykształceni w szkołach podstawowych i średnich
poza granicami USA .

od 1995 roku Polska nie znalazła się wśród 10 pierwszych miejsc na
międzynarodowej olimipiadzie matematycznej - zdecydowanymi faworytami
są Chiny , Rosja i USA . Azja ma zdecydowanie lepsze wyniki od Europy
i jedynie USA stawia czoła najlepszym w olimpiadzie azjatom na świecie
(Chiny , Wietnam , Tajwan , Japonia ) -wyjątkowo dobrze z krajów europejskich
wypadają Rumunia i Bułgaria .

imo.math.ca/results/TCBY.html
wielka szkoła Banacha to już historia polskiej matematyki .
Obserwuj wątek
    • a_creep Re: matematyka - Europa oddala się czołówki 22.03.06, 09:08
      Za to w Kangurze, nawet bydgoszczanie osiągali pierwsze miejsca na świecie. :-)
      • unsatisfied6 Re: matematyka - Europa oddala się czołówki 22.03.06, 09:23
        a_creep napisał:

        > Za to w Kangurze, nawet bydgoszczanie osiągali pierwsze miejsca na świecie. :-
        )

        kangura można sobie w dupę wsadzić .
      • relatywista Re: matematyka - Europa oddala się czołówki 22.03.06, 09:41
        a_weirdo wrócił jako a_creep?
        • unsatisfied6 możliwe-znajduje sukcesy tam gdzie ich nie ma 22.03.06, 09:55
          relatywista napisał:

          > a_weirdo wrócił jako a_creep?

          znajduje sukcesy tam gdzie ich nie ma :)

          kangur sprawdza wiedzę z matematyki , a nie umiejętności
          myślenia matematycznego - około 3 minuty na pytanie to
          nie jest test na sprawdznie umiejętności rozwiązywania
          problemów w matematyce , a test na iość zapamiętanych problemików
          z matematyki - zwyczajna pamięciówka a nie żaden komkurs matematyczny .
          • a_creep Re: możliwe-znajduje sukcesy tam gdzie ich nie ma 22.03.06, 10:01
            > znajduje sukcesy tam gdzie ich nie ma :)

            E tam.
            Widziałeś kiedyś zadania z olimpiady matematycznej? ;-)
            • unsatisfied6 nie raz 22.03.06, 10:20
              a_creep napisał:

              > > znajduje sukcesy tam gdzie ich nie ma :)
              >
              > E tam.
              > Widziałeś kiedyś zadania z olimpiady matematycznej? ;-)

              nie raz.

              poznałem na jednej Iwańca - on jako jedyny znalazł błąd w moim rozwiązaniu ,
              w kilka sekund po swoim przyjściu - myślałem , gdy się pojawił ,
              że to woźny . inny sprawiał dobre wrażenie i gdy później prezentowałem
              dowód na jakąś nierówność trygonometryczną ( nie mając wówczas wiedzy
              z trygonometrii ) ten podał lepszy dowód stosując wzory , których
              nie znałem - Iwaniec dał mi kredyt i pochwalił za rozwiązanie zadania
              bez znajomości wzorów trygonometrycznych .
              • ellipsis Re: nie raz 24.03.06, 11:51
                Skojarzyła mi się taka historia o prof. Iwańcu (prawdziwa!). Dwóch uczniów
                namawia trzeciego na grę w brydża. Ten pyta kto będzie czwarty. Odpowiedź:
                ,,Tadzio będzie zaiwaniał!". ;)
                Pozdrawiam.
                PS. Przed chwilą przeczytałem, że prof. Iwaniec był Outstanding Pole-em w roku
                2003. Szczere gratulacje!
                • unsatisfied6 dodatkowa inforamcja 24.03.06, 13:05
                  ellipsis napisał:

                  > Skojarzyła mi się taka historia o prof. Iwańcu (prawdziwa!). Dwóch uczniów
                  > namawia trzeciego na grę w brydża. Ten pyta kto będzie czwarty. Odpowiedź:
                  > ,,Tadzio będzie zaiwaniał!". ;)
                  > Pozdrawiam.
                  > PS. Przed chwilą przeczytałem, że prof. Iwaniec był Outstanding Pole-em w roku
                  > 2003. Szczere gratulacje!

                  "Tadzio" nie był w Polsce profesorem . chociaż nie jestem pewien .
                  mozesz sprostować ?
                  • ellipsis Re: dodatkowa inforamcja 24.03.06, 13:20
                    O ile mi wiadomo nie był. :( Ale w USA ma tenure'ę...
                    Pozdrawiam.
                    • unsatisfied6 ile był warty ? 24.03.06, 21:51
                      ellipsis napisał:

                      > O ile mi wiadomo nie był. :( Ale w USA ma tenure'ę...
                      > Pozdrawiam.

                      od studentów na UCSD słyszałem o nim , że zalicza się
                      go do zwanych tam "billion dollar man" . u nas ile był warty
                      oprócz tego , że czasami wołali go na "czwartego do brydża" ?
                      • ellipsis Ile wart jest nauczyciel... EOT 28.03.06, 12:02
                        > od studentów na UCSD słyszałem o nim , że zalicza się go do
                        > zwanych tam "billion dollar man" . u nas ile był warty oprócz
                        > tego
                        > , że czasami wołali go na "czwartego do brydża" ?
                        Ile wart jest szacunek i wdzięczność uczniów? Więcej niż miliard dolarów, czy
                        mniej? Szkoda, że U6 z tej opowiastki wysnuł tylko taki wniosek, że ,,czasami
                        wołali go na czwartego"...
                        Pozdrawiam myślących.
                        • unsatisfied6 ty jesteś naprawdę nawiedzony 28.03.06, 12:34
                          ellipsis napisał:

                          > > od studentów na UCSD słyszałem o nim , że zalicza się go do
                          > > zwanych tam "billion dollar man" . u nas ile był warty oprócz
                          > > tego
                          > > , że czasami wołali go na "czwartego do brydża" ?
                          > Ile wart jest szacunek i wdzięczność uczniów? Więcej niż miliard dolarów, czy
                          > mniej? Szkoda, że U6 z tej opowiastki wysnuł tylko taki wniosek, że ,,czasami
                          > wołali go na czwartego"...
                          > Pozdrawiam myślących.

                          ty jesteś naprawdę nawiedzony i niebezpieczny dla szkoły reszty nauczycieli

                          nauczyciele mają żołądki a ty mi piszesz , że najleszy z nich powiniec
                          zadowolić się szacunkiem swoich kolegów i uczniów .

                          uważam jednak , że to "billion dollars" to większy przejaw szacunku
                          niż to jak go szanowano w Polsce ( w toim środowisku ? ) i czasami
                          wołano do towarzystwa do czwartego do brydża .

                          możesz odpowiedzieć na pytanie ,które postawiłem , a nie paplać
                          głupot o szacunku ?
            • unsatisfied6 godzina na rozwiązanie kilku problemów 22.03.06, 10:29
              a_creep napisał:

              > > znajduje sukcesy tam gdzie ich nie ma :)
              >
              > E tam.
              > Widziałeś kiedyś zadania z olimpiady matematycznej? ;-)

              godzina na rozwiązanie kilku problemów to nie jest żaden adekwatny
              czas potrzebny do rozwiązania tych problemów - w tym przypadku nie
              mamy do czynienia z kreatywnością w matematyce ,a jedynie z szybkim
              utożsamieniem problemu z bazą znanych metod i sposobów rozwiązywnia.
    • unsatisfied6 negatywna selekcja i jej skutki 22.03.06, 09:22
      unsatisfied6 napisał:

      >
      > imo.math.ca/results/TCBY.html
      > wielka szkoła Banacha to już historia polskiej matematyki .
      >
      >

      szoły matematyczne w Polsce głównie bazują na zebraniu najleszpych uczniów -
      sukces szkoły to głównie sukces rodziców i środowiska w domu , choć
      mówi się o tym , że rodzice nie przywiązują należytej wagi do
      kształcenia swoich dzieci ( absolutne kłamstwo , bo polscy rodzice
      są bardzo zainteresowani edukacją swoich dzieciaków i podejrzewam ,
      że więcej czasu poświęcają się eduakcji swoich dzieciaków niż
      inni obcokrajowcy ) .

      jeden z najlepszych trenerów/matematyków pracuje w wiejskiej szkółce -
      kilkakrotnie był laureatem olimpiad matematycznych . dwóch innych mało
      znanych w Polsce wyjechało do USA - jeden z nich zalicza się do
      czołówki matematyków w świecie a w Polsce miał tylko tytuł doktora i
      znany był tylko z legend o jego geniuszu wśród studentów - teraz trenuje
      Amerykanów do olimiad matematycznych - obaj są po technikum mechanicznym
      ( zatem nie byli zainteresowani matematyką ) i natknęli się na
      nauczycieli Sadowskiego i jeszcze jednego , którego nazwiska nie
      pamiętam - jeden z tych nauczycieli został usunięty i sprzedawał
      ziemniaki na rynku - na 25 lecie szkoły żaden z tych nie został
      zaproszony choć wykształcili pięciu profesorów matematyki a nazwisko
      jednego z trzech najlepszych matematyków świata nie znane było
      organizatorom tego wydarzenia -Tadeusza Iwańca też nie zaproszono
      na 25 lecie szkoły choć był absolwentem tej szkoły . nie zapomniano
      zaprosić prezydenta miasta i biskupa .
    • unsatisfied6 reguła jeden , reguła dwa 22.03.06, 09:42
      horror gdy usłyszałem od ucznia wdrażającego pojęcie ułamków słowa
      "reguła jeden , reguła dwa" , gdy porównywał ułamki .

      jego nauczycielka postawiła diagnozę , że uczeń ma dykalkulię -
      ona chyba ma jakąś dyfunkcję ale nie ten uczeń . on normalnie
      myśli i nie ma żadnych zaburzeń psychicznych z wyjątkiem wstrętu
      do debilnego nauczania matematyki . twierdzi , że nie lubi
      matematyki , a je mu tłumaczę , że nie zna wogóle matematyki .
      matematyka nie polega na stosowaniu "reguły jeden" ,lub
      "reguły dwa" , a na rozumieniu , a on dobrze rozumuje .

      ten uczeń jest dobrym materiałem na olimpijczyka - ale trzeba czasu i
      dobrej szkoły dla tego ucznia a nie psychologa i nauczyciela który
      "zdiagnozował" u ucznia dyskalkulię robiąc z niego idiotę .
      • kell99 Re: reguła jeden , reguła dwa 22.03.06, 14:47
        hmm, a tak nie wyglada studiowanie matematyki?

        definicja, dowod, zadania, definicja, dowod, zadania.. jezeli jest jakis
        specjalny amerykanski uniwerek na ktorym ucza w jakis specjalny sposob
        matematyke, to sie nim pochwal. bo w kanadzie matematyka na studiach wyglada tak
        jak wyzej i wlasciwie w niczym nie rozni od sposobu w jaki nauczaja w polsce.

        wiele zalezy od nauczyciela, wielu nauczycieli ma taka "zalete", ze w cudowny
        sposob potrafia skomplikowac w zasadzie prosta matematyke.. ja takiego geniusza
        mialem i dopiero na studiach polubilem matematyke. ale nauczyciele sa i lepsi i
        gorsi, jak wszedzie.
        • unsatisfied6 jak wszędzie gorsze i lepsze ? 22.03.06, 20:51
          kell99 napisał:

          > hmm, a tak nie wyglada studiowanie matematyki?
          >
          > definicja, dowod, zadania, definicja, dowod, zadania.. jezeli jest jakis
          > specjalny amerykanski uniwerek na ktorym ucza w jakis specjalny sposob
          > matematyke, to sie nim pochwal. bo w kanadzie matematyka na studiach wyglada
          ta
          > k
          > jak wyzej i wlasciwie w niczym nie rozni od sposobu w jaki nauczaja w polsce.
          >
          > wiele zalezy od nauczyciela, wielu nauczycieli ma taka "zalete", ze w cudowny
          > sposob potrafia skomplikowac w zasadzie prosta matematyke.. ja takiego
          geniusza
          > mialem i dopiero na studiach polubilem matematyke. ale nauczyciele sa i lepsi
          i
          > gorsi, jak wszedzie.

          lubię z tobą dyskutować :)

          nie wiem od czego zacząć - więc twierdzisz , że są gorsi i lepsi jak wszędzie ?
          prawdę mówiąc nie mogę temu zaprzeczyć . kto ciebie uczył matematyki albo
          logicznego myślenia ? zawsze i wszędzie są takie i inne , są lepsze i gorsze .
          to nie jest żaden argument ani za ,ani przeciw . nie wiem jak się do twojego
          argumetnu ustosunkować . Buszmeni mają też i lepsze i gorsze szkoły i co z
          tego ? znaczy , że ich edukacja jest taka sama jak w Polsce ?
          • kell99 Re: jak wszędzie gorsze i lepsze ? 22.03.06, 22:43
            moj argument jest taki, ze sposob nauczania matematyki, przynajmniej na studiach
            jest praktycznie taki sam. pododawac motylki to sobie moga dzieci w podstawowce,
            a wozny tez im moze wtedy pomoc, ale student musi znac teorie, musi znac
            twierdzenia, musi umiec je przedstawic etc.

            a to, ze tyle ile sie nauczysz zalezy od nauczyciela/wykladowcy, to nawet nie
            trzeba tego udowadniac, a odestek nieudacznikow jest taki sam w roznych krajach.
            do czego zmierzam, to fakt, ze gdy studiujesz matematyke w roznych krajach,
            uczysz sie w wiekszosci tego samego, w ten sam sposob (chyba, ze studiujesz na
            uniwerku dla woznych - moze wtedy ucza oni matematyki)
            • unsatisfied6 to relatywna ocena "uniwersytet dla woźnych" 23.03.06, 08:57
              kell99 napisał:

              > moj argument jest taki, ze sposob nauczania matematyki, przynajmniej na
              studiac
              > h
              > jest praktycznie taki sam. pododawac motylki to sobie moga dzieci w
              podstawowce
              > ,
              > a wozny tez im moze wtedy pomoc, ale student musi znac teorie, musi znac
              > twierdzenia, musi umiec je przedstawic etc.
              >
              > a to, ze tyle ile sie nauczysz zalezy od nauczyciela/wykladowcy, to nawet nie
              > trzeba tego udowadniac, a odestek nieudacznikow jest taki sam w roznych
              krajach
              > .
              > do czego zmierzam, to fakt, ze gdy studiujesz matematyke w roznych krajach,
              > uczysz sie w wiekszosci tego samego, w ten sam sposob (chyba, ze studiujesz na
              > uniwerku dla woznych - moze wtedy ucza oni matematyki)

              to relatywna ocena "uniwersytet dla woźnych" i faktycznie tak ocenia MEN i
              polska szkoła kwalifikacje 100 pierwszych uniwerków na świecie , a spośród
              wszystkich zaliczają tylko te kwalifikacje zdobyte na uniwerkach
              krajów postkomunistynych .

              co do "takiego samego uczenia" w na tych pierwszych 100 w porównaniu z tymi
              które nie występują na liście spośród pirwszych 500 miałbym spore
              wątpliwości .

              ale doskonale rozumiem twój punkt widzenia - dla ciebie kwalifikacje zdobyte
              na akademi bydgoskiej zapewne są wyższe od zdobytych na Harvard - zresztą
              taki punkt widzenie jest zbieżny z punktem widzenia MEN i większości absolwentów
              polskich uczelni , z wyjątkiem nielicznej grupy samouków , którzy ewentualnej
              konkurencji z innymi się nie boją .

              studiowałem matematykę i w Polsce i w USA i wbrew temu co ty twierdzisz ,
              różnice są ogromne - ani politechnika w Polsce nie była "uniwersytetem dla
              woźnych" ani UCSD takim nie jest .

              wykład typu dowód-twierdzenie to faktycznie to co doświadczyłem w Polsce -
              im trucniejszy tym wyższy kredyt . zupełnie inaczej wygląda to na UCSD .
              na UCSD jest masa przykładów praktycznych i wiele dyskusji , nie ma przede
              wszystkim przedmiotu zwanego "matematyka nauczycielska" a każdy przyszły
              nauczyciel po prostu studiuje matematykę a doświadczenia zdobywa nauczając po
              zajęciach akademickich i na warsztatach prowadzonych raz w tygodniu .

              student UCSD ma wiele innych przedmiotów do zaliczenia oprócz matematyki i
              studiuje je razem ze studentami innych kierunków . jeżeli np zdecyduje się
              na ekonomię w zakresie undergraduate , robi ten przedmiot z przyszłymi
              ekonomistami i jest oceniany w tym przedmiocie tak jakby miał w przyszłości
              zosta ewentualnie ekonomistą - bez żadnych ulg . to też dotyczy wf :))
              gdy wziąłem pływanie mając nadzieję na easy credit , okazało się że
              byłem w błędzie . na najwyższą ocenę musiałem przepłynąć 1000 yardów w
              czasie w jakim robią to ratownicy .

              tylko dzięki studiom na UCSD mogłem napisać program do kształcenia
              muzycznego - o ile mi wiadomo , jedyny w kraju tego typu program .
              tam miałem pdst teorii muzyki , i kilka języków programowania -
              Pascal , którego uczyłem się na polskiej uczelni , to była kupa
              bezużytecznego śmiecia - sama teoria i program generujący liczby
              pierwsze robiliśmy przez cały rok nauki o programowaniu na posliej
              uczelni .

              fakt , polska edukacja nie daje mi kredytu za moje kwalifikacje
              zdobyte na UCSD - nie nazwałbym ich kwalfikacjami woźnego , bo
              realizuje je chociażby w stosunku do swoich dzieciaków - chcesz
              porównać znajmość jęzka angielskiego swoich do moich dzieciaków ( uczę ich
              zaledwie jeden rok , a w szkole przed tem nie miały ) . córka
              była 3 w regionie w konkursie kształcenia słuchu , druga w tamtym
              roku w Bydgoszczy z matematyki , 3 w tym roku w województwie z matematyki .

              to samo mógłby zaoferować szkole - po prostu nie potrafię uczyć inaczej ,
              niż mnie nauczono na UCSD . ale widzę , że ty wolisz mnie widzeć w tej
              szkole w zawodzie woźnego :)
              • kell99 Re: to relatywna ocena "uniwersytet dla woźnych" 23.03.06, 16:15
                > to relatywna ocena "uniwersytet dla woźnych" i faktycznie tak ocenia MEN i
                > polska szkoła kwalifikacje 100 pierwszych uniwerków na świecie , a spośród
                > wszystkich zaliczają tylko te kwalifikacje zdobyte na uniwerkach
                > krajów postkomunistynych .

                nic z powyzszego nie rozumiem, musialbys rozwinac swoja mysl

                > studiowałem matematykę i w Polsce i w USA i wbrew temu co ty twierdzisz ,
                > różnice są ogromne - ani politechnika w Polsce nie była "uniwersytetem dla
                > woźnych" ani UCSD takim nie jest .

                mozesz wytlumaczyc jakie sa te "ogromne" roznice, bo ja ich niestety nie bylem w
                stanie zauwazyc.

                > ale doskonale rozumiem twój punkt widzenia - dla ciebie kwalifikacje zdobyte
                > na akademi bydgoskiej zapewne są wyższe od zdobytych na Harvard

                czytaj wyraznie, studia konczylem na jednym z kanadyjskich uniwerkow, wiec mam
                takie samo porownanie jak ty, moze z ta roznica, ze nie mam tak bardzo
                negatywnego spojrzenia na polski system edukacji jak ty masz, bo:
                1) z polska matura dostalem sie bez wiekszych problemow na studia
                2) na 1szym roku nie mialem wrazenia, ze moja wiedza stanowczo odbiega od wiedzy
                innych studentow, jak zawsze jest kilka roznic na + i kilka na -, ale zadnych
                kompleksow nie bylo

                > wykład typu dowód-twierdzenie to faktycznie to co doświadczyłem w Polsce -
                > im trucniejszy tym wyższy kredyt . zupełnie inaczej wygląda to na UCSD .
                > na UCSD jest masa przykładów praktycznych i wiele dyskusji , nie ma przede
                > wszystkim przedmiotu zwanego "matematyka nauczycielska" a każdy przyszły
                > nauczyciel po prostu studiuje matematykę a doświadczenia zdobywa nauczając po
                > zajęciach akademickich i na warsztatach prowadzonych raz w tygodniu .

                a ja pamietam, ze na 1szym roku wiekszosc wykladow to bylo twierdzenie, dowod,
                masa zadan, quiz na nastepnym i tak przez caly rok;) pamietam tez, ze na 1 szym
                i 2gim roku bylo "Intoduction to Logic" i "Applications of Logic to Discrete
                Mathematics", ktore ani nie byly wyzej punktowane, ani nie bylo jakiegos wyboru
                by ich uniknac, a bylo to po prostu udowadnianie masy twierdzen (a egzamin
                wygladal w stylu udowodnij mase twierdzen, a nie udowodnij jak zarobisz milion
                dolarow korzystajac z tej wiedzy;)

                > .... i kilka języków programowania -
                > Pascal , którego uczyłem się na polskiej uczelni , to była kupa
                > bezużytecznego śmiecia - sama teoria i program generujący liczby
                > pierwsze robiliśmy przez cały rok nauki o programowaniu na posliej
                > uczelni

                na studiach nie uczysz sie progamowania, tylko informatyki (to, ze umiesz pisac
                programy w roznych jezykach jest raczej wymogiem). i tez zapewniam cie jest masa
                teorii, na kazdym roku jest jak zapewnie wiesz przynajmniej 1 przedmiot ktory
                zajmuje sie tylko teoria, takie programowanie na kartce papieru i udowadnianie
                poprawnosci etc. czy ty przypadkiem nie uczyles sie informatyki oferowanej dla
                studentow innych kierunkow?
                co daje dobra znajomosc podstaw i teorii? ze rozumiejac informatyke, jestes w
                stanie pisac programy w kazdym jezyku, w tym znienawidzonym pascalu, w c, java,
                pythonie, eiffelu etc etc...


                > fakt , polska edukacja nie daje mi kredytu za moje kwalifikacje
                > zdobyte na UCSD - nie nazwałbym ich kwalfikacjami woźnego , bo
                > realizuje je chociażby w stosunku do swoich dzieciaków - chcesz
                > porównać znajmość jęzka angielskiego swoich do moich dzieciaków ( uczę ich
                > zaledwie jeden rok , a w szkole przed tem nie miały )

                jezeli chodzi o kwalifikacje woznego, to odnosilem sie do twojego stwierdzenia,
                ze wozny lepiej zna matematyke niz ofiara "polskiego systemu edukacji".
                wcale nie sadze, ze jest super, nie sadze, ze jest tragicznie. jak zapewne wiesz
                (moze nie chcesz napisac o tym), w polnocnej ameryce tez sporo narzekaja na
                system edukacji, ze liceum daje plytka i wyrywkowa wiedze, a wielu absolwentow
                przezywa szok i odpada zaraz na pierwszym roku.. nie jest tak?
                • unsatisfied6 co to jest "kanadyjski uniwersytet" 23.03.06, 21:48
                  kell99 napisał:

                  > > to relatywna ocena "uniwersytet dla woźnych" i faktycznie tak ocenia MEN
                  > i
                  > > polska szkoła kwalifikacje 100 pierwszych uniwerków na świecie , a spośró
                  > d
                  > > wszystkich zaliczają tylko te kwalifikacje zdobyte na uniwerkach
                  > > krajów postkomunistynych .
                  >
                  > nic z powyzszego nie rozumiem, musialbys rozwinac swoja mysl

                  rozwijając swoją myśl , kwalifikacje zdobyte na 100 pierwszych
                  uniwersytetach w świecie są tyle warte wg MEN co kwalifikacje woźnego .

                  >
                  > > studiowałem matematykę i w Polsce i w USA i wbrew temu co ty twierdzisz ,
                  > > różnice są ogromne - ani politechnika w Polsce nie była "uniwersytetem dl
                  > a
                  > > woźnych" ani UCSD takim nie jest .
                  >
                  > mozesz wytlumaczyc jakie sa te "ogromne" roznice, bo ja ich niestety nie
                  bylem
                  > w
                  > stanie zauwazyc.
                  >
                  > > ale doskonale rozumiem twój punkt widzenia - dla ciebie kwalifikacje zdob
                  > yte
                  > > na akademi bydgoskiej zapewne są wyższe od zdobytych na Harvard
                  >
                  > czytaj wyraznie, studia konczylem na jednym z kanadyjskich uniwerkow, wiec mam
                  > takie samo porownanie jak ty, moze z ta roznica, ze nie mam tak bardzo
                  > negatywnego spojrzenia na polski system edukacji jak ty masz, bo:
                  > 1) z polska matura dostalem sie bez wiekszych problemow na studia
                  > 2) na 1szym roku nie mialem wrazenia, ze moja wiedza stanowczo odbiega od
                  wiedz
                  > y
                  > innych studentow, jak zawsze jest kilka roznic na + i kilka na -, ale zadnych
                  > kompleksow nie bylo

                  nie mówię o kompleksach ale o różnicach - skoro tych ty nie zauważyłeś
                  to na jakim "kanadyjskim uniwersytecie się uczyłeś" z dyplomem polslkiej
                  matury ? ponadto jak ci te kwalifikacje zadobyte na jakimś uniwersytecie
                  kanadyjskim zaliczyli w Polsce ?

                  na jaki to dobry uniwerek przyjmują tylko z maturą ? national university ?
                  open univeristy ? a może na studia korespondencyjne ?
                  • kell99 Re: co to jest "kanadyjski uniwersytet" 23.03.06, 21:54
                    > nie mówię o kompleksach ale o różnicach - skoro tych ty nie zauważyłeś
                    > to na jakim "kanadyjskim uniwersytecie się uczyłeś" z dyplomem polslkiej
                    > matury ? ponadto jak ci te kwalifikacje zadobyte na jakimś uniwersytecie
                    > kanadyjskim zaliczyli w Polsce ?

                    informatyk nie ma problemow ze znalezieniem pracy z dyplomem zagranicznej
                    uczelni (wbrew temu co twierdzisz).

                    > na jaki to dobry uniwerek przyjmują tylko z maturą ? national university ?
                    > open univeristy ? a może na studia korespondencyjne ?

                    na kazdy! jedyne co potrzeba to matura (z odpowiednimi stopniami), ew.
                    rozpoczete studia + przekroczony odpowiedni poziom punktu na TOEFL (ew. mozna
                    zdac egzamin z jezyka juz na uniwerku).
                    nie wierzysz? poszukaj na google.

                    ps. w kanadzie nie ma prywatnych szkol wyzszych.
                    • kell99 Re: co to jest "kanadyjski uniwersytet" 23.03.06, 22:01
                      gdybys mial problemy z google, to 3 uniwerki w toronto:
                      www.yorku.ca/web/futurestudents/requirements/hs_intl.html
                      www.ryerson.ca/calendar/2005-2006/EQUIVALENT_QUALIFICATIONS_FOR_EDUCATIONAL_SYSTEMS_OUTSIDE_OF_CANADA_24.html
                      www.adm.utoronto.ca/adm/default.htm
                    • unsatisfied6 nie pisz kłamstw 23.03.06, 22:03
                      kell99 napisał:

                      > > nie mówię o kompleksach ale o różnicach - skoro tych ty nie zauważyłeś
                      > > to na jakim "kanadyjskim uniwersytecie się uczyłeś" z dyplomem polslkiej
                      > > matury ? ponadto jak ci te kwalifikacje zadobyte na jakimś uniwersytecie
                      > > kanadyjskim zaliczyli w Polsce ?
                      >
                      > informatyk nie ma problemow ze znalezieniem pracy z dyplomem zagranicznej
                      > uczelni (wbrew temu co twierdzisz).
                      >
                      nie pisz "informatyk nie ma problemów ..." pisząc o sobie , bo kłamstwa
                      piszesz - wg przepisów polskich nie masz żadnego wykształcenia , chyba
                      że jesteś jakimś bliżej mi niezidefiniowanym wybrańcem w tym kraju ,
                      który za sam fakt ukończenia jakiejś blizej nieokreślonej uczelni ,
                      na której "uczono jak w Polsce" , dostaje pracę bez problemu - nie
                      dziewi mnie , że nie dostrzegasz żadnych minusów takiego systemu .
                      • kell99 Re: nie pisz kłamstw 23.03.06, 22:32
                        no to informatyk z zagranicznym dyplomem pracuje jako czlowiek ze srednim
                        wyksztalceniem. tak nieladnie mowiac, to mi to "zwisa" czy jakis urzedas uwaza,
                        ze mam wyksztalcenie wyzsze czy srednie.. jednej z najwiekszych firm zajmujacych
                        sie IT z biurami w > 60 krajach na swiecie to najwyrazniej nie przeszkadza (a
                        powazne firmy raczej nie maja zwyczaju zatrudniach "samoukow", chyba, ze ci maja
                        powazne i udokumentowane doswiadczenie zawodowe)
                        • unsatisfied6 nie widzę w tym logiki 24.03.06, 08:05
                          kell99 napisał:

                          > no to informatyk z zagranicznym dyplomem pracuje jako czlowiek ze srednim
                          > wyksztalceniem. tak nieladnie mowiac, to mi to "zwisa" czy jakis urzedas
                          uwaza,
                          > ze mam wyksztalcenie wyzsze czy srednie.. jednej z najwiekszych firm
                          zajmujacyc
                          > h
                          > sie IT z biurami w > 60 krajach na swiecie to najwyrazniej nie przeszkadza
                          > (a
                          > powazne firmy raczej nie maja zwyczaju zatrudniach "samoukow", chyba, ze ci
                          maj
                          > a
                          > powazne i udokumentowane doswiadczenie zawodowe)

                          i twierdzisz , że nie ma różnicy między uczelnią którą ty skończyłeś
                          w Kanadzie a uczelnią w Polsce .
                  • unsatisfied6 a może jesteś jednym z tych 23.03.06, 21:54
                    unsatisfied6 napisał:

                    >
                    > na jaki to dobry uniwerek przyjmują tylko z maturą ? national university ?
                    > open univeristy ? a może na studia korespondencyjne ?

                    a może jesteś jednym z tych , którzy niewiadomo z jakich powodów figurują
                    na liście studentów - intelgencja jakby nie było polego głównie na dostrzeganiu
                    różnic i relacji między obiektami . jak to się mogło stać , że wykształcony
                    człowiek nie dostrzegł żadnych różnic w tak różnych kulturach - nawet
                    w jakości podręczników nie dostrzegłeś tej różnicy ? nawet w podejściu
                    pedagogów do ucznia ? nawet w sposobie oceniania ? wogóle nie dostrzegłeś
                    różnic ? może jesteś wyjątkowo mało spostrzegawczy ?
                    • kell99 Re: a może jesteś jednym z tych 23.03.06, 23:14
                      unsatisfied6 napisał:

                      > a może jesteś jednym z tych , którzy niewiadomo z jakich powodów figurują
                      > na liście studentów - intelgencja jakby nie było polego głównie na dostrzeganiu
                      > różnic i relacji między obiektami . jak to się mogło stać , że wykształcony
                      > człowiek nie dostrzegł żadnych różnic w tak różnych kulturach - nawet
                      > w jakości podręczników nie dostrzegłeś tej różnicy ? nawet w podejściu
                      > pedagogów do ucznia ? nawet w sposobie oceniania ? wogóle nie dostrzegłeś
                      > różnic ? może jesteś wyjątkowo mało spostrzegawczy ?

                      to nie tak, roznice sa. nie neguje, ze stosunek student-wykladowca jest o niebo
                      lepszy na zachodzie. czego brakuje w polsce to wykladowca ktory siedzi na tylko
                      na godzinach rektorskich, do ktorego mozna w kazdej chwili sie udac i
                      porozmawiac, ktory moze pomoc gdy ma sie problemy ze zrozumieniem materialu.
                      tego brakuje, bo to co tam jest standartem to tutaj jest ewenementem.
                      co mi sie podobalo na studiach to od samego poczatku semestru otwarta gra,
                      dostajesz np czastkowy podzial koncowej oceny i wiesz, ze uczysz sie na
                      bierzaco, a nie do sesji. studia ucza ciezkiej pracy a nie cwaniactwa; koncowy
                      egzamin jak zapewnie wiesz jest najczesciej 3h, dosyc ciezkim pisemnym
                      sprawdzianem z przekroju calego semestru. i tutaj nie ma, ze boli, nie ma
                      poprawek, nie ma szczescia, ze profesorowi sie po prostu nie chce i wstawi 3 za
                      kolor skarpetek.. tego nie neguje.

                      jedyne z czym sie nie zgadzam to material czego ktory sie uczysz. biorac pod
                      uwage matematyke masz na 1szym roku cala analize, logike, rachunek
                      prawdopodobienstwa etc itd (pewnie zalezy od danej uczelni). ale uczysz sie tak
                      samo: teoria-praktyka, teoria-praktyka, a w praktyce to liczenie tony zadan az
                      sie wszystko wystarczajaco zrozumie (chyba, ze nalezysz do tych szczesciarzy
                      ktorzy przeczytaja 4 strony w podreczniku i juz wszystko wiedza;).
                      podreczniki? wiekszosc podrecznikow z matematyki to sa skrypty z tonami wzorow i
                      zadan.. hmm, czy to sie tak bardzo rozni?
                      • unsatisfied6 pewnie wcale nie studiowałeś na polskiej uczelni:) 24.03.06, 08:15
                        kell99 napisał:

                        > unsatisfied6 napisał:
                        >
                        > > a może jesteś jednym z tych , którzy niewiadomo z jakich powodów figurują
                        > > na liście studentów - intelgencja jakby nie było polego głównie na dostrz
                        > eganiu
                        > > różnic i relacji między obiektami . jak to się mogło stać , że wykształco
                        > ny
                        > > człowiek nie dostrzegł żadnych różnic w tak różnych kulturach - nawet
                        > > w jakości podręczników nie dostrzegłeś tej różnicy ? nawet w podejściu
                        > > pedagogów do ucznia ? nawet w sposobie oceniania ? wogóle nie dostrzegłeś
                        > > różnic ? może jesteś wyjątkowo mało spostrzegawczy ?
                        >
                        > to nie tak, roznice sa. nie neguje, ze stosunek student-wykladowca jest o
                        niebo
                        > lepszy na zachodzie. czego brakuje w polsce to wykladowca ktory siedzi na
                        tylko
                        > na godzinach rektorskich, do ktorego mozna w kazdej chwili sie udac i
                        > porozmawiac, ktory moze pomoc gdy ma sie problemy ze zrozumieniem materialu.
                        > tego brakuje, bo to co tam jest standartem to tutaj jest ewenementem.
                        > co mi sie podobalo na studiach to od samego poczatku semestru otwarta gra,
                        > dostajesz np czastkowy podzial koncowej oceny i wiesz, ze uczysz sie na
                        > bierzaco, a nie do sesji. studia ucza ciezkiej pracy a nie cwaniactwa; koncowy
                        > egzamin jak zapewnie wiesz jest najczesciej 3h, dosyc ciezkim pisemnym
                        > sprawdzianem z przekroju calego semestru. i tutaj nie ma, ze boli, nie ma
                        > poprawek, nie ma szczescia, ze profesorowi sie po prostu nie chce i wstawi 3
                        za
                        > kolor skarpetek.. tego nie neguje.
                        >
                        > jedyne z czym sie nie zgadzam to material czego ktory sie uczysz. biorac pod
                        > uwage matematyke masz na 1szym roku cala analize, logike, rachunek
                        > prawdopodobienstwa etc itd (pewnie zalezy od danej uczelni). ale uczysz sie
                        tak
                        > samo: teoria-praktyka, teoria-praktyka, a w praktyce to liczenie tony zadan az
                        > sie wszystko wystarczajaco zrozumie (chyba, ze nalezysz do tych szczesciarzy
                        > ktorzy przeczytaja 4 strony w podreczniku i juz wszystko wiedza;).
                        > podreczniki? wiekszosc podrecznikow z matematyki to sa skrypty z tonami
                        wzorow
                        > i
                        > zadan.. hmm, czy to sie tak bardzo rozni?
                        >
                        >

                        na polskiej uczelni na matematyce ( ja studiowałem matematykę stosowaną
                        w Polsce ) jest jedynie teoria , teoria i teoria nie poparta prawie
                        wcale żadnymi przykładami ani zadaniami z zastosowaniami praktycznymi .

                        studenci nie uczą się zasadniczo z grubych tomów przerabiając tony przykładów
                        i zadań aż wejdzie im to w krew , bo takich podręczników raczej nie ma .
                        najważeniejsze , by się uczyli ze wskazanego przez profesora ceiniutkiego
                        skrypciku nie różniącego się od materiału innych "podręzników" niczym
                        szczególnym z małymi wyjątkami np innej definicji od standardu -
                        nieznajomości takiej "definicji" ze skryptu to najczęściej niezaliczony
                        ezgzamin niezależnie od wiedzy jaką posiadasz w tym przedmiocie zdobywając
                        ją czytając inne książki .
                        • unsatisfied6 ani na polskiej uczelni,ani w polskiej podstawówce 24.03.06, 08:52
                          unsatisfied6 napisał:

                          > kell99 napisał:
                          >
                          > > co mi sie podobalo na studiach to od samego poczatku semestru otwarta gra
                          > ,
                          > > dostajesz np czastkowy podzial koncowej oceny i wiesz, ze uczysz sie na
                          > > bierzaco, a nie do sesji. studia ucza ciezkiej pracy a nie cwaniactwa;


                          nie wiesz jak jest na polskiej uczelni lub w polskiej szkole ?


                          nie ma "otwartej gry" między nauczycielem a uczniem . na teście lub egzaminie
                          może paść pytanie "z przerobionego tematu" tylko związane częsciowo
                          terminoliogią tego , czego uczeń się uczył .

                          ja niegdyś na egzminie z probabilistyki dostałem do udowodnienie wersję
                          twierdzania zmodyfikowaną w 1982 lub 1983 roku - profesor odpytywał
                          mnie oddzielnie a dowód zawiarał około 70 stron . miałem mu to
                          przedstawić w czasie około jednej godziny . oczywiście jak ktoś
                          ma mordę zamkniętą i mu się studia na polskiej uczelni podobają ,
                          nie zostanie tak wyjątkowo potraktowany . ale zawsze każdy
                          doświadczył tego "widzimisię" na testach i egzaminach w mniej może
                          drastycznej formie .

                          bywało , że na egzaminie robiłem wszystkie zadania a dostwałem 3+ za
                          "całokształt" . oczywiście by nie być odludkiem dawałem ściągać i prawdę
                          mówiąc tak do tego przywykłem , że nie widzałem w tym nic złego - była
                          to dla mnie wówczas norma współpracy z innymi kolegami i koleżankami
                          na uczelni . tylko , gdy uczeń który miał 5+ i rżnął ode mnie budził
                          we mnie politowanie , resztę doskonale rozumiałem - ich po prostu często
                          ta matematyka nie interesowała tak jak mnie i jego - został na uczelni :)) i
                          faktycznie teoretycznie był dobrze przygotowany na egzaminy podczas studiów ale
                          około 90% zadań na 5+ nie robił samodzielnie

                          na uczelni amerykańskiej takie "zaliczenie" wiedzy przez wykładowcę/
                          nauczyciela jest nie do pomyślenia nawet .
                        • kell99 Re: pewnie wcale nie studiowałeś na polskiej ucze 24.03.06, 15:07
                          > na polskiej uczelni na matematyce ( ja studiowałem matematykę stosowaną
                          > w Polsce ) jest jedynie teoria , teoria i teoria nie poparta prawie
                          > wcale żadnymi przykładami ani zadaniami z zastosowaniami praktycznymi .

                          u6, skoro znasz moj zyciorys i wszystko o mnie wiesz, to wydaje mi sie bezcelowe
                          z toba rozmawiac, skoro nawet to co i gdzie studiowalem wiesz lepiej ode mnie i
                          teraz chcesz to wykorzystac do swoich propagandowych celow.

                          ps. jezeli w pl jest takie bagno, wyksztalcenia ci nie uznaja i nie mozesz
                          znalesc pracy (bo caly czas sugerujesz, ze np moje wyksztalcenie w polsce nie
                          jest nic warte), to wystarczy udac sie na np travelocity.com i kupic bilet do raju!

                          szkoda, ze kolejny raz udowadniasz, ze dyskusja z toba jest pozbawiona sensu:(
                          • unsatisfied6 sorry - nie chciałem cię urazić :) 24.03.06, 22:51
                            kell99 napisał:

                            > > na polskiej uczelni na matematyce ( ja studiowałem matematykę stosowaną
                            > > w Polsce ) jest jedynie teoria , teoria i teoria nie poparta prawie
                            > > wcale żadnymi przykładami ani zadaniami z zastosowaniami praktycznymi .
                            >
                            > u6, skoro znasz moj zyciorys i wszystko o mnie wiesz, to wydaje mi sie
                            bezcelow
                            > e
                            > z toba rozmawiac, skoro nawet to co i gdzie studiowalem wiesz lepiej ode mnie
                            i
                            > teraz chcesz to wykorzystac do swoich propagandowych celow.
                            >
                            > ps. jezeli w pl jest takie bagno, wyksztalcenia ci nie uznaja i nie mozesz
                            > znalesc pracy (bo caly czas sugerujesz, ze np moje wyksztalcenie w polsce nie
                            > jest nic warte), to wystarczy udac sie na np travelocity.com i kupic bilet do
                            r
                            > aju!
                            >
                            > szkoda, ze kolejny raz udowadniasz, ze dyskusja z toba jest pozbawiona sensu:(

                            nie znam twojego życiorysu i wcale w tym poście przynajmniej nie chciałem
                            cię urazić - po prostu piszę jak kształcenia matematyki stosowanej
                            wyglądało na polskiej uczelni - stosowania zero a zajęcia typu
                            "twierdzenie- dowód" i dalej "twierdzenie-dowód" no i ten rok
                            pisanie w Pascalu pragramu na znalezienie kilku liczb pierszych
                            i masy teorii o programowaniu i strukturze pliku - dostałem
                            nawet najwyższą ocenę ale przyznam , że nie miałem zielonego pojęcia
                            o co w tej teorii chodziło .
              • ellipsis Re: to relatywna ocena "uniwersytet dla woźnych" 24.03.06, 11:51
                > dla ciebie kwalifikacje zdobyte
                > na akademi bydgoskiej zapewne są wyższe od zdobytych na Harvard - zresztą
                > taki punkt widzenie jest zbieżny z punktem widzenia MEN i większości absolwentó
                > w
                > polskich uczelni , z wyjątkiem nielicznej grupy samouków , którzy ewentualnej
                > konkurencji z innymi się nie boją .
                MEN nie ocenia, czy kwalifikacje absolwenta AB są wyższe, czy niższe niż
                absolwenta Harvard University. Podobnie fakt, że lekarz wykształcony w USA nie
                może praktykować w Polsce bez nostryfikacji dyplomu nie oznacza, że ma on gorsze
                wykształcenie. Ktoś mógłby uważać za oczywiste, że tak nie jest, ale wystarczy w
                miejsce USA podstawić np. Zimbabwe i pojawią się wątpliwości...
                > nie ma przede
                > wszystkim przedmiotu zwanego "matematyka nauczycielska"
                W Polsce też nie ma. Czymże miałby zajmować się ten przedmiot?
                > a każdy przyszły
                > nauczyciel po prostu studiuje matematykę a doświadczenia zdobywa nauczając po
                > zajęciach akademickich i na warsztatach prowadzonych raz w tygodniu .
                Ciekawy pomysł - uczniowie jako króliki doświadczalne... Wyrzućmy do kosza całą
                dydaktykę matematyki, dyskusje na temat metod nauczania, dyskusje o tym, co
                sprawia trudność uczniom - każdy się tego może nauczyć sam, po zajęciach,
                ewentualnie na warsztatach raz w tygodniu... (Może źle zrozumiałem, może
                warsztaty są prowadzone przez doświadczonych nauczycieli - ale czym wtedy różnią
                się one od zajęć z dydaktyki w polskich uczelniach?)
                > student UCSD ma wiele innych przedmiotów do zaliczenia oprócz matematyki i
                > studiuje je razem ze studentami innych kierunków . jeżeli np zdecyduje się
                > na ekonomię w zakresie undergraduate , robi ten przedmiot z przyszłymi
                > ekonomistami i jest oceniany w tym przedmiocie tak jakby miał w przyszłości
                > zosta ewentualnie ekonomistą
                Pomysł ten wydaje mi się mało sensowny - nie wszystko, co amerykańskie jest,
                moim zdaniem, najlepsze. Każdy kierunek ma swoją specyfikę. Nie wyobrażam sobie,
                aby np. ekonomistów zapoznawać ze wszystkimi szczegółami z aparatem pojęciowym
                potrzebnym do zrozumienia twierdzeń o istnieniu ekstremów warunkowych na
                rozmaitościach (skoro potrzebne jest im z reguły wyliczenie maksymalnej wartości
                funkcji (najczęściej wielomianu) określonej na pewnej (hiper)płaszczyźnie, a z
                drugiej strony nie wyobrażam sobie, aby matematyków uczyć wielokrotnie tego
                samego twierdzenia... To samo działa w drugą stronę: matematykowi wystarczy
                ogólna znajomość filozofii, natomiast niuanse poglądów poszczególnych filozofów
                zostawiłbym studentom kierunków humanistycznych (a i to nie wszystkich)...
                > Pascal , którego uczyłem się na polskiej uczelni , to była kupa
                > bezużytecznego śmiecia
                Pascal jest jednym z najlepiej zdefiniowanych języków programowania. Został
                opracowany przez jednego człowieka, dzięki czemu nie było kłopotów z różnymi
                interpretacjami tych samych instrukcji. Ma oczywiście szereg wad, ale nazwanie
                go ,,kupą śmiecia" to zdecydowana przesada.
                > fakt , polska edukacja nie daje mi kredytu za moje kwalifikacje
                > zdobyte na UCSD
                Bo nie może, takie są przepisy! Swoją drogą, U6 w ciągu tych kilku lat, gdy
                jest w Polsce, zdążyłby już zdobyć dyplom polskiej uczelni (choćby AB). Ale
                oczywiście zawsze łatwiej ponarzekać, że w tej Polsce nic nie można zrobić...
                Pozdrawiam.
                • unsatisfied6 ja dziękuję za to kilkuletnie pranie mózgu 24.03.06, 21:46
                  ellipsis napisał:


                  > > fakt , polska edukacja nie daje mi kredytu za moje kwalifikacje
                  > > zdobyte na UCSD
                  > Bo nie może, takie są przepisy! Swoją drogą, U6 w ciągu tych kilku lat, gdy
                  > jest w Polsce, zdążyłby już zdobyć dyplom polskiej uczelni (choćby AB). Ale
                  > oczywiście zawsze łatwiej ponarzekać, że w tej Polsce nic nie można zrobić...
                  > Pozdrawiam.

                  mówisz kilka lat prania mózgu i będę jak ty ? dziękuję , wolę zostać
                  przy swoim sposobie myślenia ponadto wątpię , by z przy swoim sposobie
                  argumetnowania zaliczyłby cokolwiek na polskiej uczelni .
                  • ellipsis U6 podatny na pranie mózgu? Nie wierzę... 28.03.06, 12:02
                    > mówisz kilka lat prania mózgu
                    Sugerowałem U6 skończenie studiów na AB, dzięki czemu miałby prawo nauczać w
                    polskich szkołach. U6 natomiast uważa, że studia w Polsce to pranie mózgu...
                    > i będę jak ty ?
                    Nie, U6 musiałby uczyć się znacznie dłużej (i gdzie indziej), aby być takim,
                    jak ja...
                    > dziękuję , wolę
                    > zostać przy swoim sposobie myślenia
                    W innym miejscu U6 twierdzi, że na polskich uczelniach nie uczą myślenia, a
                    tylko każą zapamiętywać zbędne rzeczy...
                    > ponadto wątpię , by z przy
                    > swoim sposobie argumetnowania zaliczyłby cokolwiek na polskiej
                    > uczelni .
                    Wolałbym, aby U6 umiał prezentować swoje argumenty w zrozumiały sposób. Ale
                    zapewne mam zbyt duże wymagania...
                    Pozdrawiam myślących.
            • unsatisfied6 gorszy niż dzieci-brak podstaw kultury 23.03.06, 10:07
              kell99 napisał:

              > moj argument jest taki, ze sposob nauczania matematyki, przynajmniej na
              studiac
              > h
              > jest praktycznie taki sam. pododawac motylki to sobie moga dzieci w
              podstawowce
              > ,
              > a wozny tez im moze wtedy pomoc, ale student musi znac teorie, musi znac
              > twierdzenia, musi umiec je przedstawic etc.
              >
              > a to, ze tyle ile sie nauczysz zalezy od nauczyciela/wykladowcy, to nawet nie
              > trzeba tego udowadniac, a odestek nieudacznikow jest taki sam w roznych
              krajach
              > .
              > do czego zmierzam, to fakt, ze gdy studiujesz matematyke w roznych krajach,
              > uczysz sie w wiekszosci tego samego, w ten sam sposob (chyba, ze studiujesz na
              > uniwerku dla woznych - moze wtedy ucza oni matematyki)

              ja odniosłem się do twojego argumentu a nie do twojego wykształcenia i
              sukcesów życiowych - uważasz , że jestem nieudacznikiem z własnej woli ?
              ty przypadkiem nie jesteś dowodem przyczynę mojej klęski zawodowej ?
              ciągle argumentujesz , że jestem zdecydowanie gorszy i podajesz
              jakieś bezpodtawne argumenty - uwierz , mi wystaczą te zasłyszane
              w MEN - "dyplom może pan sobie powiesić na ścianie" . to już
              nie jest zachowanie , które można opisać dziecinnym , to jest
              brak podstaw kultury . niedługo pracowałem w szkole i dowiodłem
              swoich kwalifikacji . nie poczuwam się winnym braku zainteresowania
              swoimi kwalifikacjami i nie mam powołania do sprzedawania się za
              wszelką cenę . lubię uczyć , chcę uczyć , potrafię uczyć , mam
              kwalifikacje do nauczania i jeżeli jestem nieudacznikiem jako
              nauczyciel , to dlatego , że ani ty , ani MEN nie przynajecie
              mi prawa do nauczania w polskiej szkole . twoje racje są wręcz
              śmieszne - nie dziecinne , ale bywają chamskie i populistyczne .
    • studentcb Re: matematyka - Europa oddala się czołówki 22.03.06, 20:53
      Polacy za to biją na głowę informatyków całego świata. Poszliśmy tochę inną
      drogą!
      • unsatisfied6 nie wiem jak jest w przypadku olimpiad info 22.03.06, 21:02
        studentcb napisał:

        > Polacy za to biją na głowę informatyków całego świata. Poszliśmy tochę inną
        > drogą!

        tak twierdzono o matematyce - podobno biliśmy wszystkich na łeb i szyję
        zostawiając USA daleko w tyle - prawda okazuje się być zdecydowanie inna od
        tej powszechnie znanej promowanej zapewne przez media . dlaczego piszą takie
        bzdury ?

        co do informatyków znam jednego samouka , który zna kilka języków obcych i
        nie dali mu pracy w firmach polskich - pojechał do Niemiec i od razu dostał
        5 tys euro . w polskich firmach nawet nie było mowy o zatrudnieniu . ten
        faktycznie nie jest po informatyce ale po fizyce i zaczął rezlizowanie swojego
        zawodu współpracując z Francją . spośród tych co znałem najlepszymi
        informatykami był absolwent matematyki , absolwent komunikacji i absolwent
        jakiegoś podrzędnego college w USA . nie wiem jak jest w sprawie tych
        olimpiad - tak jak w przypadku olimpiad matematycznych w których rzekomo
        stanowiliśmy czołówkę światową ?
        • command_dos Re: nie wiem jak jest w przypadku olimpiad info 23.03.06, 07:43
          u6 poszukaj w internecie. Jesteśmy naprawdę najlepsi. Szkoda, ze nie wiesz o
          tym.
          • unsatisfied6 ja piszę o swoich doświadczeniach 23.03.06, 09:04
            command_dos napisał:

            > u6 poszukaj w internecie. Jesteśmy naprawdę najlepsi. Szkoda, ze nie wiesz o
            > tym.

            ja piszę o swoich doświadczeniach - pracowałem jako programista w ABB w Elblągu
            i miałem do czynienia z informatykami - mało kto z nich potrafił programować
            z wyjątkiem jednej pani ( którą wyrzucili , bo była niemiła ) i tych
            co wymieniłem ( nie byli informatykami z wykształcenia ) .

            ponadto fakt burzenia wartości polskiej mateamtyki nie może być tłumaczony
            sukcesami na olimpiadach informatycznych - mówiono , że Polacy biją na łeb
            i szyję amerykańskich uczniów szkół średnich , okazuje się to nieprawdą -
            dlaczego kłamano - czy nie mam powodów , by nie wierzyć informacjom
            o sukcesach w informatyce ? znałem informatyków amerykańskich i nie
            znałem o takim kalibrze informatyków z Polski z wyjątkiem może trzech
            samouków ( jeden z nich nie znalazł pracy w Polsce , znalazł ją w Niemczech )
            • command_dos Re: ja piszę o swoich doświadczeniach 23.03.06, 10:11
              To poszukaj o informatykach spod skrzydeł Prof. Madeya z UW i nie tylko. Nasi z
              Bydgoszczy też wygrywają ogólnoświatowe zawody!
              • unsatisfied6 to też sukces i należą się gratulacje 23.03.06, 10:59
                command_dos napisał:

                > To poszukaj o informatykach spod skrzydeł Prof. Madeya z UW i nie tylko. Nasi
                z
                >
                > Bydgoszczy też wygrywają ogólnoświatowe zawody!

                kariera.wprost.pl/ar/?O=80183&C=41207
                ale jak wyczytałem powyżej najlpeszymi okazali się z Chin
                i USA - ponadto obaj wiemy jak wygląda edukacja informatyki
                w szkołach polskich - generalnie wcale jej nie ma z wyjątkiem
                być może kilku szkół typu III LO w Gdyni lub VI w Bydgoszczy
                ( a tam nabywają głównie samouków ) - tego typu uczniowie w USA
                mogą być w tym wieku już na studiach i niestety nie mogą konkurować
                w tych olimpiadach .

                śmieszny jest trochę argument , że zadania były za proste - okazuje
                się wg przedstawionych rankigów w wątku wyjściowym , że w matematyce nie
                stanowimy potęgi , zatem ten argument jest kompletnie nieuzasadniony -
                zdecydowanie lepsi od nas w matematyce są uczniowie szkół średnich w USA ( i to
                też nie wszyscy , bo część będąca na studiach w wieku licealisty nie może brać
                udziału w tych konkurencjach ).

                ogólnie w szkołach amerykańskich od co najmniej 20 lat prace domowe
                oddaje się na kasetkach lub przez internet . uczniowie korzystają z
                komputerów w każdym przedmiocie - porównywanie wiedzy informatycznej
                uczniów szkół średnich na podstawie kilku przykładów , skoro każdy
                wie , jak żałośnie ta "informatyka" wygląda w 99% szkół polskich to duże
                nadużycie . nawet na lekcjach matematyki zamiast liczb binarnych czy
                heksagonalnych ciągle omawia się liczby rzymskie z dużą iloscią
                zadań na "myślnie" jak przestawić zapałki , by uzykać inną liczbę .
                • ellipsis Re: to też sukces i należą się gratulacje 24.03.06, 11:51
                  > nawet na lekcjach matematyki zamiast liczb binarnych czy
                  > heksagonalnych ciągle omawia się liczby rzymskie z dużą iloscią
                  > zadań na "myślnie" jak przestawić zapałki , by uzykać inną liczbę .
                  Na czym polega zaleta uczenia liczb heksadecymalnych (nie sześciokątnych),
                  które nie są potrzebne w praktyce? Dlaczego nie należy omawiać zapisu
                  rzymskiego? (Uczeń ma nie umieć przeczytać, w którym wieku żyjemy?) A zabawy z
                  przestawianiem zapałek uczą właśnie kreatywności. Są to (o ile mi wiadomo)
                  zadania dodatkowe, ciekawostki, a nie element treści nauczania - dlaczego
                  zabronić dzieciom się bawić?
                  Pozdrawiam.
                  • unsatisfied6 oczywiście możesz tych zastosowań nie widzieć 24.03.06, 12:08
                    ellipsis napisał:

                    > > nawet na lekcjach matematyki zamiast liczb binarnych czy
                    > > heksagonalnych ciągle omawia się liczby rzymskie z dużą iloscią
                    > > zadań na "myślnie" jak przestawić zapałki , by uzykać inną liczbę .
                    > Na czym polega zaleta uczenia liczb heksadecymalnych (nie sześciokątnych),
                    > które nie są potrzebne w praktyce? Dlaczego nie należy omawiać zapisu
                    > rzymskiego? (Uczeń ma nie umieć przeczytać, w którym wieku żyjemy?) A zabawy z
                    > przestawianiem zapałek uczą właśnie kreatywności. Są to (o ile mi wiadomo)
                    > zadania dodatkowe, ciekawostki, a nie element treści nauczania - dlaczego
                    > zabronić dzieciom się bawić?
                    > Pozdrawiam.

                    skoro uważasz , że nie są potrzebne w praktyce , znaczy że ich
                    nie znasz - znasz ich nazwę ( dzięki za sprostowanie ) .

                    znajomość liczb binarnych ( w krótszym zapisie są to
                    liczby heksadecymalne ) ma zastosowania do rozwiązywania problemów
                    nie tylko w komputerach .

                    oczywiście możesz tych zastosowań liczb heksadecymalnych nie widzieć w
                    kreatywnym przestawianiu zapałek :))
                    • ellipsis Re: oczywiście możesz tych zastosowań nie widzieć 24.03.06, 12:45
                      Układ dwójkowy jest najprostszym układem pozycyjnym i służyć do demonstracji
                      innych układów pozycyjnych. Inne podstawy zostawiłbym na zajęcia pozalekcyjne, a
                      nie zmuszał uczniów do pamiętania, że np. w układzie szesnastkowym 9+9=12 - i
                      bez tego niektórzy z nich mają kłopoty z dodawaniem.
                      > skoro uważasz , że nie są potrzebne w praktyce , znaczy że ich
                      > nie znasz
                      :) Wydaje mi się, że U6 swoim zwyczajem ocenia innych nie znając ich. Ciekaw
                      jestem jakie zastosowanie praktyczne (zrozumiałe dla wszystkich uczniów!) zna U6
                      - ułatwienie zapisu binarnego nie jest zastosowaniem, bo trudno wskazać
                      zastosowanie (ponownie: zrozumiałe dla wszystkich uczniów) zapisu dwójkowego.
                      Może U6 podzieli się z nami tą wiedzą?
                      > znajomość liczb binarnych ( w krótszym zapisie są to
                      > liczby heksadecymalne ) ma zastosowania do rozwiązywania problemów
                      > nie tylko w komputerach .
                      Matematyk powinien wiedzieć, że liczba jest liczbą, niezależnie od sposobu jej
                      zapisu. Zapis szesnastkowy pozwala łatwiej (niż zapis dziesiętny) znajdować
                      zapis dwójkowy danej liczby (i na odwrót), ale jak zastosować go do
                      rozwiązywania problemów praktycznych? (Chyba że za problem praktyczny uznamy
                      obliczanie logarytmu o podstawie 2).
                      > oczywiście możesz tych zastosowań liczb heksadecymalnych nie widzieć w
                      > kreatywnym przestawianiu zapałek :))
                      Wielu ludzi rozwiązuje krzyżówki i mimowolnie przyswaja sobie (lub utrwala)
                      znaczenie słów. Podobnie przestawianie zapałek pomaga zapamiętać reguły zapisu
                      rzymskiego. Dopóki wiek XXI będzie najczęściej zapisywany w ten sposób, nauka
                      tego zapisu nie może - przynajmniej moim zdaniem - wypaść z programu nauczania.
                      Koniec, kropka.
                      Pozdrawiam.
                      • unsatisfied6 podzielić się ? czym ? brak źródeł :)) 24.03.06, 13:00
                        ellipsis napisał:

                        > Układ dwójkowy jest najprostszym układem pozycyjnym i służyć do demonstracji
                        > innych układów pozycyjnych. Inne podstawy zostawiłbym na zajęcia
                        pozalekcyjne,
                        > a
                        > nie zmuszał uczniów do pamiętania, że np. w układzie szesnastkowym 9+9=12 - i
                        > bez tego niektórzy z nich mają kłopoty z dodawaniem.

                        lepiej dodawać w liczbach rzymskich ...

                        > > skoro uważasz , że nie są potrzebne w praktyce , znaczy że ich
                        > > nie znasz
                        > :) Wydaje mi się, że U6 swoim zwyczajem ocenia innych nie znając ich. Ciekaw
                        > jestem jakie zastosowanie praktyczne (zrozumiałe dla wszystkich uczniów!) zna
                        U
                        > 6
                        > - ułatwienie zapisu binarnego nie jest zastosowaniem, bo trudno wskazać
                        > zastosowanie (ponownie: zrozumiałe dla wszystkich uczniów) zapisu dwójkowego.
                        > Może U6 podzieli się z nami tą wiedzą?

                        chciałem dać link na ciekawe zadanie które dwa lata temu pojawiło
                        się na GMiL - fantastyczny przykład na zastosowanie liczb
                        binarnych - no niestety , to następny mankament polskiej edukacji .

                        zadanie zniknęło ....kup sobie książeczki które tam reklamują
                        i znajdź to zadanie - ja gdzieś ja mam , ale nie chce mi
                        się szukać - teraz zajmuję się innymi sprawami .

                        strony edukacyjne w języku polskim praktycznie nie istnieją - jak o edukacji to
                        głównie w celach komerycjych - "kup książeczkę"
                        • ellipsis Re: podzielić się ? czym ? brak źródeł :)) 24.03.06, 13:19
                          Czyżby nie było _ani jednego_ takiego naturalnego zastosowania? Nie sądzę, aby
                          zastosowanie w grach matematycznych i logicznych (GMiL) było naturalne i
                          zrozumiałe dla uczniów... (A może chodziło o Gospodarkę Materiałową i Logistykę?).
                          Powtórzę pytanie: Czy istnieje zastosowanie praktyczne zapisu w układzie
                          pozycyjnym różnym od dziesiętnego, zrozumiałe dla większości uczniów?
                          Pozdrawiam.
                          • unsatisfied6 co ma piernik do watraka ? 24.03.06, 13:24
                            ellipsis napisał:

                            > Czyżby nie było _ani jednego_ takiego naturalnego zastosowania? Nie sądzę,
                            aby
                            > zastosowanie w grach matematycznych i logicznych (GMiL) było naturalne i
                            > zrozumiałe dla uczniów... (A może chodziło o Gospodarkę Materiałową i
                            Logistykę
                            > ?).
                            > Powtórzę pytanie: Czy istnieje zastosowanie praktyczne zapisu w układzie
                            > pozycyjnym różnym od dziesiętnego, zrozumiałe dla większości uczniów?
                            > Pozdrawiam.

                            piszę o zastoswoniach w matematyce a nie o "zrozumieniu
                            dla większości uczniów" .

                            sama idea liczby poprzez zrobienie kilku przykładów w różnych
                            systemach powoduje inne spojrzenie na liczbę - przeciętny
                            uczeń utożsamia ją z abstrakrakcyjnym zapisem cyfr - z jej
                            reprezentacją a nie z liczbą .
                            • ellipsis Co ma piernik (rzymski) do wiatraka (binarnego)? 24.03.06, 13:57
                              > piszę o zastoswoniach w matematyce a nie o "zrozumieniu
                              > dla większości uczniów" .
                              Ten fragment wątku zaczął się od mojego listu:
                              > > nawet na lekcjach matematyki zamiast liczb binarnych czy
                              > > heksagonalnych ciągle omawia się liczby rzymskie z dużą iloscią
                              > > zadań na "myślnie" jak przestawić zapałki , by uzykać inną liczbę .
                              > Na czym polega zaleta uczenia liczb heksadecymalnych (nie sześciokątnych),
                              > które nie są potrzebne w praktyce?
                              Wyrażona przez U6 sugestia, że zamiast zapisu rzymskiego powinno się uczyć
                              zapisu dwójkowego lub szesnastkowego jest moim zdaniem nietrafna. Zapis rzymski
                              także uczy innego spojrzenia na liczbę, a ma taką zaletę, że jest stosowany w
                              praktyce. Zalet zwiększenia czasu przeznaczonego na omawianie zapisu binarnego
                              nadal nie znam... :(
                              Pozdrawiam.
                              • unsatisfied6 żałosny jesteś 24.03.06, 21:36
                                ellipsis napisał:

                                > > piszę o zastoswoniach w matematyce a nie o "zrozumieniu
                                > > dla większości uczniów" .
                                > Ten fragment wątku zaczął się od mojego listu:
                                > > > nawet na lekcjach matematyki zamiast liczb binarnych czy
                                > > > heksagonalnych ciągle omawia się liczby rzymskie z dużą iloscią
                                > > > zadań na "myślnie" jak przestawić zapałki , by uzykać inną liczbę .
                                > > Na czym polega zaleta uczenia liczb heksadecymalnych (nie sześciokątnych)
                                > ,
                                > > które nie są potrzebne w praktyce?
                                > Wyrażona przez U6 sugestia, że zamiast zapisu rzymskiego powinno się uczyć
                                > zapisu dwójkowego lub szesnastkowego jest moim zdaniem nietrafna. Zapis
                                rzymski
                                > także uczy innego spojrzenia na liczbę, a ma taką zaletę, że jest stosowany w
                                > praktyce. Zalet zwiększenia czasu przeznaczonego na omawianie zapisu binarnego
                                > nadal nie znam... :(
                                > Pozdrawiam.

                                powtarzasz swój argument - przejęzyczyłem się

                                twoje zdanie sobie w dupę wsadź .
                                • ellipsis U6 jest żałosny... EOT 28.03.06, 12:01
                                  > powtarzasz swój argument - przejęzyczyłem się
                                  Przypomniałem U6, o czym była mowa w tym wątku. Szkoda, że U6 nie powiedział, w
                                  którym miejscu się przejęzyczył...
                                  > (...)
                                  Powtórzę za Adamem Słodowym - niech U6 zrobi to sobie sam!
                                  Pozdrawiam myślących.
                              • unsatisfied6 śmieszne argumenty 25.03.06, 10:50
                                ellipsis napisał:

                                > Wyrażona przez U6 sugestia, że zamiast zapisu rzymskiego powinno się uczyć
                                > zapisu dwójkowego lub szesnastkowego jest moim zdaniem nietrafna. Zapis
                                rzymski
                                > także uczy innego spojrzenia na liczbę, a ma taką zaletę, że jest stosowany w
                                > praktyce. Zalet zwiększenia czasu przeznaczonego na omawianie zapisu binarnego
                                > nadal nie znam... :(
                                > Pozdrawiam.

                                całokształt twojego argumetnu jest żałośnie śmieszny .

                                ranking przedstawiony w wątku wyjściowym wyraźnie wskazuje na to jak kłamliwe
                                są opinie wśród naszego społeczeństwa o naszej edukacji ( a wiadomo , żeby
                                podać wartość czegoś , należy uzyć jakiegoś kryterium porównawczego i
                                często podawano fałsz odnośnie rzekomo miernej edukacji w Ameryce twierdząc
                                że ta eduakcja w Polsce jest lepsza a już zdecydowanie górujemy na USA w
                                matematyce )

                                twój argument odnośnie mojej bezzasadnej sugestii nauczania zapisu liczb
                                w systemie binarnym ( i innych systemach pozycyjnych ) zamiast w systemie
                                rzymskim ma zapewne na celu podważenie mojej ogólnej tezy .

                                ale i ten twój argument tworzy tylko masę i ... jest nie próbą tworzenia
                                zmian ale aprobatą tego , co w szkole mamy .

                                uczenie przestawiania zapełek w systemie rzymskim wcale nie prowadzi
                                do intuicyjnego zrozumienia pojęcię liczby - uczeń "nie patrzy w inny
                                sposób na liczbę" jak ty sugerujesz ale na znaki graficzne tej liczby .
                                rozwiązywanie tego typu "problemów" może i ciekawe , ale nie ma
                                nic wspólnego z matematyką ( w każdym razie z matematykę , z którą
                                mamy do czynienia od kilkuset lat ) . zadanie na przestawianie zapałek
                                nie mają żadnych konsekwecji w procesie poznania matematyki z wyjątkiem
                                straconego czasu , który mozna zużytkować na inne problemy wdrażające
                                ucznia do poznania matematyki .

                                natomiast uczenie zapisywanie liczb w różnych systemach pozycyjnym , niechybnie
                                prowadzi do zrozumienia przez ucznia pojęcia liczby a nie mylenia jej
                                z reprezentacją tej liczby . doskonale nadaje się do wprowadzenia
                                pojęć szeregów geometrycznych , wzbogacając rozumienie i metody poznawcze
                                w matematyce nie mówiąc o ich fundamentalnych zastosowaniach w informatyce .
                                • ellipsis Śmieszne argumenty U6... EOT 28.03.06, 12:03
                                  > ranking przedstawiony w wątku wyjściowym wyraźnie
                                  > wskazuje na to jak kłamliwe są opinie wśród naszego społeczeństwa
                                  > o naszej edukacji
                                  Słowo ,,kłamliwe" użyte przez U6 sugeruje bezdyskusyjność wysnuwanych przez
                                  niego wniosków. Tymczasem jest pewien problem, który już sygnalizowałem: Jak się
                                  ma przytoczony ranking _najlepszych_ uczniów szkół średnich do poziomu edukacji
                                  w poszczególnych krajach?
                                  > ( a wiadomo , żeby podać wartość czegoś , należy
                                  > uzyć jakiegoś kryterium porównawczego
                                  Całkowicie się zgadzam! Warto jednak zadbać o to, by kryterium to mierzyło
                                  cechę, co do której chcemy wyciągnąć jakieś wnioski, a tak niestety w omawianym
                                  przypadku nie jest...
                                  > i często podawano fałsz
                                  > odnośnie rzekomo miernej edukacji w Ameryce twierdząc że ta
                                  > eduakcja w Polsce jest lepsza a już zdecydowanie górujemy
                                  > na USA w
                                  > matematyce )
                                  Częściej chyba można spotkać narzekania na poziom edukacji w Polsce, niż w USA...
                                  > twój argument (...) ma zapewne na celu podważenie mojej
                                  > ogólnej tezy .
                                  U6 zawsze wie lepiej, co mają na myśli jego adwersarze...
                                  > ale i ten twój argument tworzy tylko masę i ... jest nie próbą
                                  > tworzenia zmian ale aprobatą tego , co w szkole mamy .
                                  Moja argumentacja w tym wątku dotyczy _wyłącznie_ zbijania tezy, że nauczanie
                                  zapisu rzymskiego jest błędem i że zamiast tego powinno się wprowadzić naukę
                                  zapisu binarnego i heksadecymalnego.
                                  > uczenie przestawiania zapełek w systemie rzymskim wcale nie
                                  > prowadzi do intuicyjnego zrozumienia pojęcię liczby
                                  To nie jest moje sformułowanie!
                                  > - uczeń "nie
                                  > patrzy w inny sposób na liczbę" jak ty sugerujesz ale na znaki
                                  > graficzne tej liczby .
                                  ?? Ciekawe, czy sam U6 rozumie, co miał na myśli pisząc powyższy tekst...
                                  (Uczeń powinien wiedzieć, że tę samą liczbę można zapisać różnymi sposobami, a
                                  więc często przy użyciu różnych znaków). Przestawianie zapałek zmusza ucznia do
                                  odczytywania otrzymywanych liczb i ułatwia zapamiętanie reguł zapisu rzymskiego.
                                  U6 uważa być może, że dzieci nie muszą umieć odczytywać liczb w zapisie rzymskim
                                  (bo Amerykanie tego nie muszą umieć), ja mam odmienne zdanie w tym względzie.
                                  > rozwiązywanie tego typu "problemów" (...)
                                  > nie ma nic wspólnego z matematyką (...) . zadanie
                                  > na przestawianie zapałek nie mają żadnych konsekwecji w procesie
                                  > poznania matematyki z wyjątkiem straconego czasu ,
                                  oraz umiejętności odczytywania liczb w zapisie rzymskim, ale któż zwracałby
                                  uwagę na takie drobiazgi...
                                  > który mozna
                                  > zużytkować na inne problemy wdrażające ucznia do poznania
                                  > matematyki .
                                  Celem lekcji matematyki jest poznawanie nie tylko samej matematyki, ale także
                                  wyuczenie umiejętności jej stosowania w praktyce. Można oczywiście uczyć np., że
                                  w zależności od przyjętego systemu aksjomatów równanie x+x=0 ma jedno lub wiele
                                  rozwiązań, ale jaki to ma sens?
                                  > natomiast uczenie zapisywanie liczb w różnych systemach
                                  > pozycyjnym
                                  > , niechybnie
                                  Niechybnie? Czy były prowadzone badania na ten temat? A może jak zwykle są to
                                  tylko wyobrażenia U6?
                                  > prowadzi do zrozumienia przez ucznia pojęcia liczby a
                                  > nie mylenia jej z reprezentacją tej liczby .
                                  Równie dobrze można napisać, że prowadzi do niepewności, jaki jest wynik
                                  najprostszych działań, niepewności co do rzeczywistej wartości liczby zapisanej
                                  _w ten sam sposób_ itp. W przypadku uczniów zdolnych zapewne będzie więcej
                                  efektów pozytywnych, w przypadku uczniów mniej zdolnych wręcz przeciwnie...
                                  > doskonale nadaje się
                                  > do wprowadzenia pojęć szeregów geometrycznych , (...)
                                  Ciekawe, czy U6 zastanowił się, na jakim etapie nauczania można uczniom
                                  opowiadać o ciągach geometrycznych (a tym bardziej o szeregach geometrycznych,
                                  co wymaga choćby intuicyjnego rozumienia pojęcia granicy ciągu!) i czy orientuje
                                  się, w której klasie omawia się zapis rzymski liczb? Obawiam się, że odpowiedź
                                  na obydwa pytania brzmi: ,,Nie!". Może zatem jeszcze jedno pytanie do U6:
                                  Dlaczego zrezygnowano z nauczania systemu binarnego w klasach początkowych szkół
                                  dziesięcioklasowych (któż jeszcze pamięta dziś ówczesną reformę...), chociaż
                                  wyprodukowano tysiące pomocy naukowych, a pierwsze próby były ,,bardzo obiecujące"?
                                  Pozdrawiam myślących.
                                  • unsatisfied6 szkoda czasu na rozmowę z głupkiem 28.03.06, 12:16
                                    ellipsis napisał:

                                    > > uczenie przestawiania zapełek w systemie rzymskim wcale nie
                                    > > prowadzi do intuicyjnego zrozumienia pojęcię liczby
                                    > To nie jest moje sformułowanie!
                                    > > - uczeń "nie
                                    > > patrzy w inny sposób na liczbę" jak ty sugerujesz ale na znaki
                                    > > graficzne tej liczby .
                                    > ?? Ciekawe, czy sam U6 rozumie, co miał na myśli pisząc powyższy tekst...
                                    > (Uczeń powinien wiedzieć, że tę samą liczbę można zapisać różnymi sposobami, a
                                    > więc często przy użyciu różnych znaków). Przestawianie zapałek zmusza ucznia
                                    do
                                    > odczytywania otrzymywanych liczb i ułatwia zapamiętanie reguł zapisu
                                    rzymskiego
                                    > .
                                    > U6 uważa być może, że dzieci nie muszą umieć odczytywać liczb w zapisie
                                    rzymski
                                    > m
                                    > (bo Amerykanie tego nie muszą umieć), ja mam odmienne zdanie w tym względzie.
                                    > > rozwiązywanie tego typu "problemów" (...)
                                    > > nie ma nic wspólnego z matematyką (...) . zadanie
                                    > > na przestawianie zapałek nie mają żadnych konsekwecji w procesie
                                    > > poznania matematyki z wyjątkiem straconego czasu ,
                                    > oraz umiejętności odczytywania liczb w zapisie rzymskim, ale któż zwracałby
                                    > uwagę na takie drobiazgi...
                                    > > który mozna
                                    > > zużytkować na inne problemy wdrażające ucznia do poznania
                                    > > matematyki .
                                    > Celem lekcji matematyki jest poznawanie nie tylko samej matematyki, ale także
                                    > wyuczenie umiejętności jej stosowania w praktyce. Można oczywiście uczyć np.,
                                    ż
                                    > e
                                    > w zależności od przyjętego systemu aksjomatów równanie x+x=0 ma jedno lub
                                    wiele
                                    > rozwiązań, ale jaki to ma sens?
                                    > > natomiast uczenie zapisywanie liczb w różnych systemach
                                    > > pozycyjnym
                                    > > , niechybnie
                                    > Niechybnie? Czy były prowadzone badania na ten temat? A może jak zwykle są to
                                    > tylko wyobrażenia U6?
                                    > > prowadzi do zrozumienia przez ucznia pojęcia liczby a
                                    > > nie mylenia jej z reprezentacją tej liczby .
                                    > Równie dobrze można napisać, że prowadzi do niepewności, jaki jest wynik
                                    > najprostszych działań, niepewności co do rzeczywistej wartości liczby
                                    zapisanej
                                    > _w ten sam sposób_ itp. W przypadku uczniów zdolnych zapewne będzie więcej
                                    > efektów pozytywnych, w przypadku uczniów mniej zdolnych wręcz przeciwnie...
                                    > > doskonale nadaje się
                                    > > do wprowadzenia pojęć szeregów geometrycznych , (...)
                                    > Ciekawe, czy U6 zastanowił się, na jakim etapie nauczania można uczniom
                                    > opowiadać o ciągach geometrycznych (a tym bardziej o szeregach geometrycznych,
                                    > co wymaga choćby intuicyjnego rozumienia pojęcia granicy ciągu!) i czy
                                    orientuj
                                    > e
                                    > się, w której klasie omawia się zapis rzymski liczb? Obawiam się, że odpowiedź
                                    > na obydwa pytania brzmi: ,,Nie!". Może zatem jeszcze jedno pytanie do U6:
                                    > Dlaczego zrezygnowano z nauczania systemu binarnego w klasach początkowych
                                    szkó
                                    > ł
                                    > dziesięcioklasowych (któż jeszcze pamięta dziś ówczesną reformę...), chociaż
                                    > wyprodukowano tysiące pomocy naukowych, a pierwsze próby były ,,bardzo
                                    obiecują
                                    > ce"?
                                    > Pozdrawiam myślących.

                                    hm - ty pozdrawiasz myślących , przeciż ty głupi jesteś :)

                                    stek bzdur mi tutaj piszesz i myślisz , że na takie wypociny da
                                    się coś konkretnego odpowiedzieć ? ty ciemnotę wciskasz oszołmie i
                                    mam dosyć odpowiadania na twoje głupie zarzuty i pytania .

                                    szkoda czasu ...
    • unsatisfied6 do kell99 24.03.06, 08:28
      widziałeś jak tam wygląda kształenie w szkole średniej ?

      o studiach piszesz , że "program ten sam co na polskiej uczelni",
      ale nie doświadczyłeś zapewne tej polskiej uczelni dokonując
      tak niestosownego porównania . nie spotkałeś profesora , który
      nie wiadomo co robi na uczelni , bo takich zapewne na twojej
      nie było .

      około może 20% kadry na polskiej uczelni to kadra jaki standard
      znajdujesz wśród pracowników uczelni typu UCSD i przypuszam uczelni
      którą ty konczyłeś - reszta nie wiadamo , jak się tam znalazła
      i co tam robi . z mojego roku na uczelni pozostali ci których
      bracia lub siostry tam już pracowali albo tatuśkowie , a najlepszy
      z mojego roku ( i tego nikt nie mógł zaprzeczyć , bo i był zdolny i pracowity )
      uczy teraz w wiejskiej szkółce- fakt , że uczy znaczy , że chciał realizować
      swoją karierę w edukacji .
      • unsatisfied6 zapewne słyszałeś 24.03.06, 09:10
        unsatisfied6 napisał:

        > widziałeś jak tam wygląda kształenie w szkole średniej ?
        >
        > o studiach piszesz , że "program ten sam co na polskiej uczelni",
        > ale nie doświadczyłeś zapewne tej polskiej uczelni dokonując
        > tak niestosownego porównania . nie spotkałeś profesora , który
        > nie wiadomo co robi na uczelni , bo takich zapewne na twojej
        > nie było .
        >
        > około może 20% kadry na polskiej uczelni to kadra jaki standard
        > znajdujesz wśród pracowników uczelni typu UCSD i przypuszam uczelni
        > którą ty konczyłeś - reszta nie wiadamo , jak się tam znalazła
        > i co tam robi . z mojego roku na uczelni pozostali ci których
        > bracia lub siostry tam już pracowali albo tatuśkowie , a najlepszy
        > z mojego roku ( i tego nikt nie mógł zaprzeczyć , bo i był zdolny i
        pracowity
        > )
        > uczy teraz w wiejskiej szkółce- fakt , że uczy znaczy , że chciał realizować
        > swoją karierę w edukacji .
        >
        >

        zapewne słyszałeś o indywidualnym toku kształcenia w szkole średniej
        i na uczelni - a może nie słyszałeś , bo tam nikt tego nie nazywa
        indywidualnym tokiem kształcenia , bo jest to norma . jast jakieś
        minium którego trzeba się uczyć ( i to jest faktyczne minium i nawet
        dziecko z dużymi zaburzeniami jest w stanie się tego nauczyć bez
        większych problemów ) , a reszta to zasadniczo przedmioty do
        wyboru ( electives ) lub przedmioty dla uczniów którzy mają
        sukscesy w przedmiocie ( honor classes ) .

        u nas indywidulanym tokiem kształcenia objętych jest może
        mniej niż 1% populacji uczniów , u nich 100% . nasi uczniowie
        objęci indywidualnym tokiem kształcenia zdobywają wiedzę
        często samodzielnie , ich uczniowie zdobywają ją w szkołach
        w środowisku uczniów o podobnych zainteresowaniach i pod ścisłym
        kierunkiem profesjonalnej kadry .

        u nas praktycznie jest niemożliwym studiowanie w wieku powiedzmy
        16 lat - u nich możesz uczyć 16 ucznia matriału nauczanego
        na studiach a często spotkasz 17-18 letnich studentów na uczelniach .

        taki system dla gospodarki oznacza około 3%-5% więcej potencjału
        w postaci szybciej wykształconego czynnika ludzkiego .
        • unsatisfied6 dla gospodarki +3%-+5% a dla olimpiad może -50% 24.03.06, 09:21
          unsatisfied6 napisał:

          > zapewne słyszałeś o indywidualnym toku kształcenia w szkole średniej
          > i na uczelni - a może nie słyszałeś , bo tam nikt tego nie nazywa
          > indywidualnym tokiem kształcenia , bo jest to norma . jast jakieś
          > minium którego trzeba się uczyć ( i to jest faktyczne minium i nawet
          > dziecko z dużymi zaburzeniami jest w stanie się tego nauczyć bez
          > większych problemów ) , a reszta to zasadniczo przedmioty do
          > wyboru ( electives ) lub przedmioty dla uczniów którzy mają
          > sukscesy w przedmiocie ( honor classes ) .
          >
          > u nas indywidulanym tokiem kształcenia objętych jest może
          > mniej niż 1% populacji uczniów , u nich 100% . nasi uczniowie
          > objęci indywidualnym tokiem kształcenia zdobywają wiedzę
          > często samodzielnie , ich uczniowie zdobywają ją w szkołach
          > w środowisku uczniów o podobnych zainteresowaniach i pod ścisłym
          > kierunkiem profesjonalnej kadry .
          >
          > u nas praktycznie jest niemożliwym studiowanie w wieku powiedzmy
          > 16 lat - u nich możesz uczyć 16 ucznia matriału nauczanego
          > na studiach a często spotkasz 17-18 letnich studentów na uczelniach .
          >
          > taki system dla gospodarki oznacza około 3%-5% więcej potencjału
          > w postaci szybciej wykształconego czynnika ludzkiego .
          >
          >
          dla gospodarki +3%-+5% a dla olimpiad może -80%-90% , bo ci uczniowie
          w wieku uczniów szkół śdenich będący na studiach w stanach nie mogą
          brać udziału w olimpiadach .

          gdyby oni byli w ławkach szkolnych szkół srednich i mogli przystępować
          do tych olimpiad dla szkół średnich wyniki zapewne byłyby jeszcze bardziej
          korzystne dla USA .

          ale to nie w stylu Ameryki , trzymać ucznia w szkole średniej by robić
          "ranking szkoły" . taki może w wieku 21-22 lat już zacząć realizować swoją
          karierę zawodową i przyczyniać się do budowania ich gospodarki a nie
          ślęczyć nad problemami typu ile koza zje trawy na pastwisku .
      • unsatisfied6 prośba do Kell99 24.03.06, 11:40
        unsatisfied6 napisał:

        > widziałeś jak tam wygląda kształenie w szkole średniej ?
        >
        > o studiach piszesz , że "program ten sam co na polskiej uczelni",
        > ale nie doświadczyłeś zapewne tej polskiej uczelni dokonując
        > tak niestosownego porównania . nie spotkałeś profesora , który
        > nie wiadomo co robi na uczelni , bo takich zapewne na twojej
        > nie było .
        >
        > około może 20% kadry na polskiej uczelni to kadra jaki standard
        > znajdujesz wśród pracowników uczelni typu UCSD i przypuszam uczelni
        > którą ty konczyłeś - reszta nie wiadamo , jak się tam znalazła
        > i co tam robi . z mojego roku na uczelni pozostali ci których
        > bracia lub siostry tam już pracowali albo tatuśkowie , a najlepszy
        > z mojego roku ( i tego nikt nie mógł zaprzeczyć , bo i był zdolny i
        pracowity
        > )
        > uczy teraz w wiejskiej szkółce- fakt , że uczy znaczy , że chciał realizować
        > swoją karierę w edukacji .
        >
        >

        mamy często duże różnice zdań - ale ty masz podobne doświadczenie do
        mojego ( przynajmniej te z uczelni :) . możesz mieć inny pkt widzenia
        od pozostałych forumowiczów na temat edukacji i przyczynić się do
        lepszej jej lepszej formy w poslkich szkołach - przecież musisz
        dostrzegać ewidentne mankamenty i nie wierzę , że nie interesuje
        Cię wogóle przyszłość środowiska w którym będą żyły twoje dzieci .

        nie chcę się z tobą bezproduktywnie argumetnować - wolałbym chociaż w 10%
        znaleźć w tobie sojusznika .
        • kell99 Re: prośba do Kell99 24.03.06, 15:23
          nie sadze, ze mamy az tak odmienne zdania, bo w gruncie rzeczy z wieloma
          opiniami sie zgadzam, moze z ta roznica, ze moja krytyka nie posuwa sie az tak
          daleko;)

          np piszac o znajomosciach i powiazaniach masz pewnie racje (co np wychodzilo w
          prasie - np korupcja na wydziale prawa uniw. gdanskiego), to jednak nie sadze,
          ze ambitny student jest skazany na porazke i nie ma szans.

          z 2giej jednak strony to co mi sie osobiscie nie podoba to fakt powstawania
          calej masy roznych "wyzszych szkol czegostam".. to jest dopiero tragedia, bo
          wiekszosc tych szkol kusi "praktycznym programem", tylko, ze potem taki np
          informatyk, jest tak "praktyczny", ze szkola nie nauczyla go myslec i ciezko mu
          sie wydostac poza to czego sie w szkole nauczyl. a to moze dlatego cala masa
          ofert pracy (dla informatykow) wymaga studiow magisterskich, a nie licencjatu?
          • unsatisfied6 moim zdaniem nie ma szans ktoś , kto ... 24.03.06, 21:48
            kell99 napisał:

            > nie sadze, ze mamy az tak odmienne zdania, bo w gruncie rzeczy z wieloma
            > opiniami sie zgadzam, moze z ta roznica, ze moja krytyka nie posuwa sie az tak
            > daleko;)
            >
            > np piszac o znajomosciach i powiazaniach masz pewnie racje (co np wychodzilo w
            > prasie - np korupcja na wydziale prawa uniw. gdanskiego), to jednak nie sadze,
            > ze ambitny student jest skazany na porazke i nie ma szans.
            >
            > z 2giej jednak strony to co mi sie osobiscie nie podoba to fakt powstawania
            > calej masy roznych "wyzszych szkol czegostam".. to jest dopiero tragedia, bo
            > wiekszosc tych szkol kusi "praktycznym programem", tylko, ze potem taki np
            > informatyk, jest tak "praktyczny", ze szkola nie nauczyla go myslec i ciezko
            mu
            > sie wydostac poza to czego sie w szkole nauczyl. a to moze dlatego cala masa
            > ofert pracy (dla informatykow) wymaga studiow magisterskich, a nie licencjatu?
            >
            :))
            moim zdaniem nie ma szans taki student , który krytycznie odniesie się do
            edukacji lub jakiegoś skrypciku pana profesora w Polsce .
    • ellipsis Re: matematyka - Europa oddala się czołówki 24.03.06, 11:50
      U6 ma rację. Ale tylko częściowo.
      Po pierwsze, strona którą podaje, zawiera wyniki sumaryczne uczestników
      olimpiad. W podobny sposób można mieć pretensje, że Polska od wielu lat w
      klasyfikacji medalowej na olimpiadach nie zajmuje wysokich miejsc. Cóż jest
      dziwnego, że w Chinach łatwiej znaleźć corocznie sześciu (tyle złotych medali
      zdobyli Chińczycy w 2004 roku) uczniów szkół średnich na tyle zdolnych, by
      uzyskać złoty medal na IMO (Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej), niż w
      Polsce (,,zaledwie" dwa złote medale)? Zachwalani przez U6 Amerykanie byli w
      1995 roku w tej nieoficjalnej klasyfikacji na 11 miejscu, a w 1999 roku na 10 -
      czy to świadczy o czymkolwiek poza tym, że następuje pewna fluktuacja wyników?
      Równocześnie patrząc na wyniki indywidualne możemy spostrzec, że Chińczycy nie
      zawsze są w grupie uczniów z największą liczbą punktów, co sugeruje, że nie
      zawsze najzdolniejsi uczniowie ,,rekrutują się" z najliczniejszej części
      populacji...
      Drugą kwestią jest zasadność wnioskowania na podstawie wyników IMO o poziomie
      kształcenia w szkołach średnich w różnych krajach. Czy (wyimaginowane) liceum,
      którego połowa uczniów zostaje laureatami Olimpiady Matematycznej, ale ,,za to"
      druga połowa oblewa maturę zapewnia wyższy poziom kształcenia, niż inne (równie
      wymyślone), które nie może poszczycić się laureatami olimpiady, ale za to
      wszyscy jego uczniowie uzyskali 100% z przedmiotów maturalnych? Moim zdaniem,
      przyjęcie takiego kryterium nie jest zasadne.
      Pozdrawiam.
      • unsatisfied6 jaka matura ? o czym piszesz ? 24.03.06, 12:03
        ellipsis napisał:

        > U6 ma rację. Ale tylko częściowo.
        > Po pierwsze, strona którą podaje, zawiera wyniki sumaryczne uczestników
        > olimpiad. W podobny sposób można mieć pretensje, że Polska od wielu lat w
        > klasyfikacji medalowej na olimpiadach nie zajmuje wysokich miejsc. Cóż jest
        > dziwnego, że w Chinach łatwiej znaleźć corocznie sześciu (tyle złotych medali
        > zdobyli Chińczycy w 2004 roku) uczniów szkół średnich na tyle zdolnych, by
        > uzyskać złoty medal na IMO (Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej), niż w
        > Polsce (,,zaledwie" dwa złote medale)? Zachwalani przez U6 Amerykanie byli w
        > 1995 roku w tej nieoficjalnej klasyfikacji na 11 miejscu, a w 1999 roku na
        10 -
        > czy to świadczy o czymkolwiek poza tym, że następuje pewna fluktuacja wyników?
        > Równocześnie patrząc na wyniki indywidualne możemy spostrzec, że Chińczycy nie
        > zawsze są w grupie uczniów z największą liczbą punktów, co sugeruje, że nie
        > zawsze najzdolniejsi uczniowie ,,rekrutują się" z najliczniejszej części
        > populacji...
        > Drugą kwestią jest zasadność wnioskowania na podstawie wyników IMO o poziomie
        > kształcenia w szkołach średnich w różnych krajach. Czy (wyimaginowane) liceum,
        > którego połowa uczniów zostaje laureatami Olimpiady Matematycznej, ale ,,za
        to"
        > druga połowa oblewa maturę zapewnia wyższy poziom kształcenia, niż inne
        (równie
        > wymyślone), które nie może poszczycić się laureatami olimpiady, ale za to
        > wszyscy jego uczniowie uzyskali 100% z przedmiotów maturalnych? Moim zdaniem,
        > przyjęcie takiego kryterium nie jest zasadne.
        > Pozdrawiam.

        w USA nie ma matury - ilość egzaminów jest ograniczona do minimum w
        przeciwieństwie do polskich realiów , gdzie już od najmłodzych lat stosuje
        się masę egazminów celem zmniejszenia populacji dobrze wykasztłconej
        na potrzeby gospdarki - później tym co odpadają w tej selekscji proponuje się
        ewnetualne nic nie warte studia zaoczne by ładnie w statystykach wyglądało
        wykształcenie Polaków .
        • ellipsis Re: jaka matura ? o czym piszesz ? 24.03.06, 12:45
          Miałem na myśli (i napisałem to!) zasadność stosowania wyników konkursów do
          oceny poziomu nauczania w szkołach. Sprowadzając problem na polski grunt,
          podałem przykład olimpiady matematycznej (nie IMO!) w Polsce. Czy teraz jest już
          jaśniej?
          > w USA (...) ilość egzaminów jest ograniczona do minimum w
          > przeciwieństwie do polskich realiów , gdzie już od najmłodzych lat stosuje
          > się masę egazminów celem zmniejszenia populacji dobrze wykasztłconej
          > na potrzeby gospdarki
          Ciekawe, kto za tym wszystkim stoi? Komu zależy, aby zmniejszyć liczbę dobrze
          wykształconych (m.in. na potrzeby gospodarki) osób? Czyżby chodziło o [____]? ;)
          Pozdrawiam.
          • unsatisfied6 wtakie osłabianie potencjału nie jest to celowe ? 24.03.06, 13:18
            ellipsis napisał:

            > Miałem na myśli (i napisałem to!) zasadność stosowania wyników konkursów do
            > oceny poziomu nauczania w szkołach. Sprowadzając problem na polski grunt,
            > podałem przykład olimpiady matematycznej (nie IMO!) w Polsce. Czy teraz jest
            ju
            > ż
            > jaśniej?
            > > w USA (...) ilość egzaminów jest ograniczona do minimum w
            > > przeciwieństwie do polskich realiów , gdzie już od najmłodzych lat stosuj
            > e
            > > się masę egazminów celem zmniejszenia populacji dobrze wykasztłconej
            > > na potrzeby gospdarki
            > Ciekawe, kto za tym wszystkim stoi? Komu zależy, aby zmniejszyć liczbę dobrze
            > wykształconych (m.in. na potrzeby gospodarki) osób? Czyżby chodziło o
            [____]? ;
            > )
            > Pozdrawiam.

            więc twierdzisz , że to hamowanie edukacji wynika po prostu z czystej głupoty
            i nie jest zamierzone ?
            • ellipsis Kto hamuje edukację polskiej młodzieży? 24.03.06, 13:57
              > więc twierdzisz , że to hamowanie edukacji wynika po prostu z czystej głupoty
              > i nie jest zamierzone ?
              Jeżeli jakieś działanie jest zamierzone, to istnieje sprawca, który ma możność
              realizacji swoich zamierzeń. Jeżeli edukacja polskiej młodzieży jest hamowana
              (podkreślam: _jeżeli_ jest hamowana), to należy odpowiedzieć na pytania: kto to
              robi i w jakim celu? Można odpowiedzieć, że to wina ,,cudzoziemców, którzy chcą
              wykupić Polskę za bezcen" lub po prostu ,,tych z układu", ale pozostaje
              wątpliwość, w jaki sposób realizują oni swą politykę - czyżby przekupili
              kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli niebotycznymi uposażeniami? ;) Hm... Chyba nie...
              Pozdrawiam.
              • unsatisfied6 łżesz aż ci ślina z pyska leci 24.03.06, 21:41
                ellipsis napisał:

                > > więc twierdzisz , że to hamowanie edukacji wynika po prostu z czystej głu
                > poty
                > > i nie jest zamierzone ?
                > Jeżeli jakieś działanie jest zamierzone, to istnieje sprawca, który ma
                możność
                > realizacji swoich zamierzeń. Jeżeli edukacja polskiej młodzieży jest hamowana
                > (podkreślam: _jeżeli_ jest hamowana), to należy odpowiedzieć na pytania: kto
                to
                > robi i w jakim celu? Można odpowiedzieć, że to wina ,,cudzoziemców, którzy
                chcą
                > wykupić Polskę za bezcen" lub po prostu ,,tych z układu", ale pozostaje
                > wątpliwość, w jaki sposób realizują oni swą politykę - czyżby przekupili
                > kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli niebotycznymi uposażeniami? ;) Hm... Chyba
                ni
                > e...
                > Pozdrawiam.

                dobrze wiesz co robi się z nauczycielem , który przeciwstawi się takiej
                polityce - wylatuje na zbity pysk ze szkoły z hukiem i dopisuje mu się
                kilka rzeczy , których nigdy w życiu nie zrobił .

                zostają ci co służą takiemy systemowi - nawet jak szarpią ucznia
                na lekcji i nawet jak są na to niezbite dowody .
                • ellipsis U6 jak zwykle nie wskazuje, gdzie kłamię. EOT 28.03.06, 12:01
                  > dobrze wiesz co robi się z nauczycielem , który przeciwstawi się
                  > takiej polityce
                  takiej - tzn. jakiej? Ciekawe, ilu U6 zna nauczycieli, którzy wylecieli z
                  pracy? (Zwłaszcza, że jednocześnie twierdzi, że nauczyciela nie można wyrzucić z
                  pracy...).
                  > zostają ci co służą takiemy systemowi - nawet jak szarpią ucznia
                  > na lekcji i nawet jak są na to niezbite dowody .
                  U6 obraża w tym miejscu wielu uczciwych, oddanych swej pracy nauczycieli. Jest
                  to pewnie skutek jego nieustannej frustracji, ale to go przecież nie
                  usprawiedliwia...
                  Pozdrawiam myślących.
                  PS. Szkoda, że U6 nie chce nam zdradzić, kto (oprócz mnie!) hamuje polską
                  edukację i jaki ma w tym cel...
              • unsatisfied6 nie widzisz kto hamuje ? ty tą edukację hamujesz 25.03.06, 08:45
                ellipsis napisał:

                > > więc twierdzisz , że to hamowanie edukacji wynika po prostu z czystej głu
                > poty
                > > i nie jest zamierzone ?
                > Jeżeli jakieś działanie jest zamierzone, to istnieje sprawca, który ma
                możność
                > realizacji swoich zamierzeń. Jeżeli edukacja polskiej młodzieży jest hamowana
                > (podkreślam: _jeżeli_ jest hamowana), to należy odpowiedzieć na pytania: kto
                to
                > robi i w jakim celu? Można odpowiedzieć, że to wina ,,cudzoziemców, którzy
                chcą
                > wykupić Polskę za bezcen" lub po prostu ,,tych z układu", ale pozostaje
                > wątpliwość, w jaki sposób realizują oni swą politykę - czyżby przekupili
                > kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli niebotycznymi uposażeniami? ;) Hm... Chyba
                ni
                > e...
                > Pozdrawiam.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38952968&a=39158541
                dlatego ty uczysz a ja nie nie uczę .

                nauczyciel o innych poglądach od twoich albo cicho siedzi i nie bierze
                udziału w dyskusji ( przeczytałeś lekturę o myśleniu grupowym ) albo
                jak zabierze głos , może czekać na pewną reakcję grupy która wcześniej
                czy później wyeliminuje go spośród pracowników szkoły .
                dyskusja w środowisku szkoły odbywa się pod dysktando dyrekcji - jej
                punkt widzenia jest nie do zaprzeczenia przez innych i tylko ci
                awansują i zdobywają nagrody , którzy nie stawiają argumentów sprzecznch
                z argumetnami dyrekcji ( które z kolei są argumetnami kuratorium a
                te z kolei są wytycznymi MEN ) .

                nie raz rozmawiałem z nauczycielami . w szkołach zdarzają się różne
                konfliktowe sprawy . niejednokrotnie nauczyciel przyznał mi rację
                ale jednocześnie dawał mi do zrozumienia , że z takim argumetem
                który on prywatnie uważa za słuszny , nie może wyjść na forum swojego
                środowiska - to by po prostu oznaczało koniec jego kariery .
                • ellipsis Dlaczego U6 nie uczy? EOT 28.03.06, 12:03
                  > dlatego (...) ja nie nie uczę .
                  Moim zdaniem U6 nie uczy z dwóch powodów:
                  a) nie ma uprawnień do nauczania matematyki w Polsce (bo dyplom UCSD nie jest
                  uznawany w Polsce, a U6 nie jest skłonny poddać się ,,praniu mózgu" na polskiej
                  uczelni, aby takie uprawnienia uzyskać),
                  b) charakter U6 dyskwalifikuje go jako kandydata na nauczyciela.

                  Na marginesie: kilka tygodni temu koleżanka powiedziała mi, że poszukuje
                  nauczyciela do nauki matematyki po angielsku w szkole dla cudzoziemców i spytała
                  mnie, czy znam kogoś, kto ma odpowiednie kwalifikacje i czy mógłbym jej kogoś
                  polecić. Odpowiedziałem jej ze smutkiem, ale w zgodzie ze swoim sumieniem:
                  ,,Tak. Nie!", rozbudowując następnie każdą część swojej wypowiedzi. Zresztą
                  praca nie była w Bydgoszczy, więc zapewne U6 i tak nie byłby zainteresowany tą
                  ofertą...
                  Pozdrawiam myślących.
              • unsatisfied6 pan ellipsis hamulcem Polskiej edukacji 26.03.06, 20:49
                ellipsis napisał:

                > > więc twierdzisz , że to hamowanie edukacji wynika po prostu z czystej głu
                > poty
                > > i nie jest zamierzone ?
                > Jeżeli jakieś działanie jest zamierzone, to istnieje sprawca, który ma
                możność
                > realizacji swoich zamierzeń. Jeżeli edukacja polskiej młodzieży jest hamowana
                > (podkreślam: _jeżeli_ jest hamowana), to należy odpowiedzieć na pytania: kto
                to
                > robi i w jakim celu? Można odpowiedzieć, że to wina ,,cudzoziemców, którzy
                chcą
                > wykupić Polskę za bezcen" lub po prostu ,,tych z układu", ale pozostaje
                > wątpliwość, w jaki sposób realizują oni swą politykę - czyżby przekupili
                > kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli niebotycznymi uposażeniami? ;) Hm... Chyba
                ni
                > e...
                > Pozdrawiam.

                pan ellipsys traktuje wyraźnie wiedzę jako zbór skończony i niezależny od
                czasu, bo wyraźnie nie dostrzega tego , że to on hamuje tę edukację .

                największym hamulcem tej edukacji są racje pana ellipsys na jednolity
                dla wszystkich program nauczania we wszystkich szkołach , czemu daje
                wyraz w swoich argumetnach na nauczanie zapisu liczb w zapisie rzymskim i jego
                argumenty na słuszność tego , że cała polska młodzież ma się uczyć grać na
                fujarce . pan ellipsys nawet nie zastanowił się nad tym jak mogłoby być
                inaczej , bo ... ? a właśnie , dlaczego się nie zastanowił , a tyle czasu
                poświęca na potwierdzanie swoich średniowiecznych tez ?

                pana ellipsysa racje są na tyle niebezpieczne dla polskiej eduakcji ,
                na ile jego poglądy są podzielane przez innych biorących udział w społecznej
                dyskusji na tematy eduakcji - tragizmem naszej szkoły jest to , że innych
                argumentów , niż te które reprezentuje tutaj pan ellipsys , nie słyszałem
                w mediach .

                w tak pojętej jednolitej edukacji wystarczy jeden błąd ministra i ...
                skuteczność kształcenia zaczyna odbiegać od ewnetualnego optimum . oczywistym
                jest ,że jeden program dla wszystkich szkół w całej Polsce to tama dla synergii
                która może występować tylko w dobrej atmosferze pluralizmu . a gdyby tak się
                przypadkiem:) zdarzyło , że minister został nieodpowiednio wybrany na to
                stanowisko , to ta edukacja w tym systemie nabrałaby bardzo nieskutecznych
                form ksztłcenia , w których ilość spędzonego czasu ucznia np nad nauką
                angielskiego wg programu szkoły wcale nie przekłada się na jego zdobywane
                umiejętności językowe i chlubą naszej edukacji byłaby tylko ilość języków
                nauczanych w szkołach i bardzo ciężki program z bardzo niską skutecznością
                wykształconego potencjału na rynku pracy .
                • ellipsis logika według U6. EOT 28.03.06, 12:03
                  > pan ellipsys traktuje wyraźnie wiedzę jako zbór skończony i
                  > niezależny od czasu,
                  Wniosek ciekawy, choć sprzeczny z określeniem wiedzy - raczej nie jest to
                  zbiór. Spróbujmy jednak poznać uzasadnienie tej tezy:
                  > bo wyraźnie nie dostrzega tego , że to on
                  > hamuje tę edukację .
                  U6 twierdzi, że każdy, kto nie dostrzega, iż hamuje edukację, traktuje wiedzę
                  jako zbiór skończony. Nieprzeniknione są prawa logiki, którymi posługuje się U6,
                  absolwent matematyki na UCSD... Warto zauważyć, że dotąd U6 nie przedstawił
                  żadnego uzasadnienia poprzednika podanej przez niego implikacji, wskutek czego
                  także jej następnik nie został uprawdopodobniony...
                  > największym hamulcem tej edukacji są racje pana ellipsys na
                  > jednolity dla wszystkich program nauczania we wszystkich
                  > szkołach
                  Eureka! Wystarczy, że zmienię swój pogląd na program nauczania, a edukacja w
                  Polsce ruszy jak z kopyta i wkrótce w Polsce będziemy mieć samych geniuszy
                  matematycznych! Jakież to było proste...
                  > czemu daje wyraz w swoich argumetnach na nauczanie zapisu liczb
                  > w zapisie rzymskim
                  No tak, jeśli dzieci nie będą znać zapisu rzymskiego, to będą wiedzieć znacznie
                  więcej! Następny, proszę!...
                  > i jego argumenty na słuszność tego , że cała
                  > polska młodzież ma się uczyć grać na fujarce .
                  Przecież to oczywiste, że jeżeli każdy uczeń będzie mógł robić na lekcji to, co
                  mu odpowiada, a moje argumenty w końcówce postu
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=37521269&wv.x=2&a=39106853
                  są chybione... Oczywiście U6 wielokrotnie prowadził lekcje, na których każdy
                  uczeń korzystał z innego podręcznika, co oczywiście dawało uczniom same korzyści...
                  > pan ellipsys nawet nie zastanowił się
                  Oczywiście U6 wie lepiej, co zrobiłem (a raczej czego nie zrobiłem!).
                  > nad tym jak mogłoby być
                  > inaczej , bo ... ? a właśnie , dlaczego się nie zastanowił ,
                  Z kolei U6 z nieudowodnionych tez wyciąga wnioski. Nieprzeniknione są prawa
                  ,,amerykańskiej" logiki w wykonaniu U6...
                  > a
                  > tyle czasu poświęca na potwierdzanie swoich średniowiecznych tez
                  Którąż to z moich tez U6 uważa za średniowieczną i dlaczego? Odpowiedź na to
                  pytanie nie jest zdaniem U6 istotna, wszak celem powyższego zdania jest jedynie
                  wywołanie niechęci do adwersarza, a nie rzeczowa dyskusja...
                  > pana ellipsysa racje są na tyle niebezpieczne dla polskiej
                  > eduakcji , na ile jego poglądy są podzielane przez innych
                  > biorących udział w społecznej dyskusji na tematy eduakcji -
                  Zdaniem U6, najbardziej niebezpiecznie jest wtedy, gdy wszyscy oprócz niego
                  mają odmienne zdanie... To ,,logiczne", ale trąci nieco - moim zdaniem -
                  megalomanią...
                  > tragizmem naszej szkoły jest to , że innych argumentów , niż te
                  > które reprezentuje tutaj pan ellipsys , nie słyszałem w mediach .
                  Jest taka stara indiańska ;) przypowieść... Przytaczam ją w innym miejscu...
                  (Poza tym poglądy się prezentuje - lepiej napisać przedstawia - lub ich broni, a
                  nie reprezentuje!).
                  > (...)
                  Resztę bełkotu U6 pozostawię bez komentarza...
                  Pozdrawiam myślących.
      • unsatisfied6 o najważniejszym zapomniałeś 24.03.06, 12:12
        ellipsis napisał:

        > U6 ma rację. Ale tylko częściowo.
        > Po pierwsze, strona którą podaje, zawiera wyniki sumaryczne uczestników
        > olimpiad. W podobny sposób można mieć pretensje, że Polska od wielu lat w
        > klasyfikacji medalowej na olimpiadach nie zajmuje wysokich miejsc. Cóż jest
        > dziwnego, że w Chinach łatwiej znaleźć corocznie sześciu (tyle złotych medali
        > zdobyli Chińczycy w 2004 roku) uczniów szkół średnich na tyle zdolnych, by
        > uzyskać złoty medal na IMO (Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej), niż w
        > Polsce (,,zaledwie" dwa złote medale)? Zachwalani przez U6 Amerykanie byli w
        > 1995 roku w tej nieoficjalnej klasyfikacji na 11 miejscu, a w 1999 roku na
        10 -
        > czy to świadczy o czymkolwiek poza tym, że następuje pewna fluktuacja wyników?
        > Równocześnie patrząc na wyniki indywidualne możemy spostrzec, że Chińczycy nie
        > zawsze są w grupie uczniów z największą liczbą punktów, co sugeruje, że nie
        > zawsze najzdolniejsi uczniowie ,,rekrutują się" z najliczniejszej części
        > populacji...
        > Drugą kwestią jest zasadność wnioskowania na podstawie wyników IMO o poziomie
        > kształcenia w szkołach średnich w różnych krajach. Czy (wyimaginowane) liceum,
        > którego połowa uczniów zostaje laureatami Olimpiady Matematycznej, ale ,,za
        to"
        > druga połowa oblewa maturę zapewnia wyższy poziom kształcenia, niż inne
        (równie
        > wymyślone), które nie może poszczycić się laureatami olimpiady, ale za to
        > wszyscy jego uczniowie uzyskali 100% z przedmiotów maturalnych? Moim zdaniem,
        > przyjęcie takiego kryterium nie jest zasadne.
        > Pozdrawiam.

        nie wiem o jakiej maturze mówisz - w USA nie ma matury .

        ale nie o tym chciałem pisać . zapomniałeś wspomnieć o dużej
        populacji bardzo zdolnych uczniów w USA , których wyniki
        nie są objęte tym rankingiem , bo w wieku ucznia szkoły
        średniej uczęszczają na uczelnie i nie mogą brać udziału
        w olimpiadach dla szkół średnich - gdyby oni również brali
        udział w tych zawodach można by było oczekiwać wyników o 80%-90%
        lepszych od i tak doskonałych wyników które podaje ranking .
        • ellipsis Re: o najważniejszym zapomniałeś 24.03.06, 12:45
          > zapomniałeś wspomnieć o dużej
          > populacji bardzo zdolnych uczniów w USA , których wyniki
          > nie są objęte tym rankingiem , bo w wieku ucznia szkoły
          > średniej uczęszczają na uczelnie i nie mogą brać udziału
          > w olimpiadach dla szkół średnich - gdyby oni również brali
          > udział w tych zawodach można by było oczekiwać wyników o 80%-90%
          > lepszych od i tak doskonałych wyników które podaje ranking .
          Błędy typowe dla U6...
          1. Weźmy pod uwagę 16-latka, który kończy szkołę średnią (nieważne - w USA czy
          w Polsce). Fakt, w wieku 17 lat nie może on startować w IMO. Ale przecież mógł
          startować w IMO (i zapewne startował!) w wieku 15-16 lat! Dlatego także Ci
          najzdolniejsi _są_ uwzględnieni w tej nieoficjalnej klasyfikacji.
          2. Skąd liczby 80%-90%? Z powietrza? ;) Tak też myślałem...
          3. Wyniki Amerykanów są _doskonałe_? Miejsca 11/2/4/3/10/2/3/3/2 oznaczają
          ścisłą czołówkę w tej klasyfikacji, ale do doskonałości jeszcze daleko. Tak
          można powiedzieć o Chińczykach (1/6/1/-/1/1/1/1/2/1), ale oni są najlepsi jako
          zespół, natomiast wyniki indywidualne niektórych uczniów z innych krajów są (jak
          już pisałem wcześniej) lepsze.
          Pozdrawiam.
          • unsatisfied6 ojoj - be . błędy typowe dla ściemniacza 24.03.06, 12:52
            ellipsis napisał:

            > Błędy typowe dla U6...
            > 1. Weźmy pod uwagę 16-latka, który kończy szkołę średnią (nieważne - w USA
            czy
            > w Polsce). Fakt, w wieku 17 lat nie może on startować w IMO. Ale przecież mógł
            > startować w IMO (i zapewne startował!) w wieku 15-16 lat! Dlatego także Ci
            > najzdolniejsi _są_ uwzględnieni w tej nieoficjalnej klasyfikacji.
            > 2. Skąd liczby 80%-90%? Z powietrza? ;) Tak też myślałem...
            > 3. Wyniki Amerykanów są _doskonałe_? Miejsca 11/2/4/3/10/2/3/3/2 oznaczają
            > ścisłą czołówkę w tej klasyfikacji, ale do doskonałości jeszcze daleko. Tak
            > można powiedzieć o Chińczykach (1/6/1/-/1/1/1/1/2/1), ale oni są najlepsi jako
            > zespół, natomiast wyniki indywidualne niektórych uczniów z innych krajów są
            (ja
            > k
            > już pisałem wcześniej) lepsze.
            > Pozdrawiam.

            dwóch , trzech młodych profesorów matematyki to ...
            gdyby ich wysłać gdy byli na uczelni z powrotem do
            ławki szkolnej w szkole średniej , i kazać wkuwać zadania
            olimpijskie to nie 80% , 90% lepszego potencjału wśród
            szóstki startującej w olimpiadzie ?

            nie ci najlpsi startują w olimpiadach - oni awnasowali
            na uczelnie :))
            • ellipsis A konkretnie - które zdanie było błędne? 24.03.06, 13:19
              > dwóch , trzech młodych profesorów matematyki to ...
              > gdyby ich wysłać gdy byli na uczelni z powrotem do
              > ławki szkolnej w szkole średniej , i kazać wkuwać zadania
              > olimpijskie to nie 80% , 90% lepszego potencjału wśród
              > szóstki startującej w olimpiadzie ?
              IMO są przeznaczone dla _uczniów szkół średnich_, a nie dla osób w wieku 19
              lat! Ci ,,młodzi profesorowie" startowali (zapewne) w IMO, gdy mieli 15-16 lat.
              Nie sądzę, aby można im było pozwolić startować nadal, gdy są studentami...
              > nie ci najlpsi startują w olimpiadach - oni awnasowali
              > na uczelnie :))
              Powtarzam, oni _startowali_ w IMO, gdy byli w szkołach średnich, chyba że byli
              za mało zdolni, zbyt leniwi lub też po prostu im się nie chciało...
              Pozdrawiam.
              • unsatisfied6 hmmm 24.03.06, 13:27
                ellipsis napisał:

                > > dwóch , trzech młodych profesorów matematyki to ...
                > > gdyby ich wysłać gdy byli na uczelni z powrotem do
                > > ławki szkolnej w szkole średniej , i kazać wkuwać zadania
                > > olimpijskie to nie 80% , 90% lepszego potencjału wśród
                > > szóstki startującej w olimpiadzie ?
                > IMO są przeznaczone dla _uczniów szkół średnich_, a nie dla osób w wieku 19
                > lat! Ci ,,młodzi profesorowie" startowali (zapewne) w IMO, gdy mieli 15-16
                lat.
                > Nie sądzę, aby można im było pozwolić startować nadal, gdy są studentami...
                > > nie ci najlpsi startują w olimpiadach - oni awnasowali
                > > na uczelnie :))
                > Powtarzam, oni _startowali_ w IMO, gdy byli w szkołach średnich, chyba że
                byli
                > za mało zdolni, zbyt leniwi lub też po prostu im się nie chciało...
                > Pozdrawiam.

                mało prawdopodne , ze startowali w młodszych latach - prawdopodobnie
                spędzali czas nad Calculus I,II,III i nad innymi przedmiotami akademickimi .

                zdarza się , że przychodzą na studia już z zaliczonymi udergraduate courses w
                matematyce - kiedy mieliby się przygotowywać do olimpiad ?
                • ellipsis Re: hmmm 24.03.06, 13:58
                  > mało prawdopodne , ze startowali w młodszych latach - prawdopodobnie
                  > spędzali czas nad Calculus I,II,III i nad innymi przedmiotami akademickimi .
                  >
                  > zdarza się , że przychodzą na studia już z zaliczonymi udergraduate courses w
                  > matematyce - kiedy mieliby się przygotowywać do olimpiad ?
                  Hm... Większość laureatów polskich olimpiad matematycznych zna materiał
                  obowiązujący nie tylko na Analizie matematycznej I i Analizie matematycznej II,
                  ale także na Geometrii (analitycznej i klasycznej), Algebrze liniowej i (w dużej
                  części) na Matematyce dyskretnej. Kiedy oni się tego nauczyli... Może w czasie
                  wolnym? ;) Myślę, że zdolni Amerykanie też w czasie wolnym nie próżnują...
                  Pozdrawiam.
                  • unsatisfied6 nie wiem czemu ta dyskusja służyć ? 24.03.06, 21:33
                    ellipsis napisał:

                    > > mało prawdopodne , ze startowali w młodszych latach - prawdopodobnie
                    > > spędzali czas nad Calculus I,II,III i nad innymi przedmiotami akademickim
                    > i .
                    > >
                    > > zdarza się , że przychodzą na studia już z zaliczonymi udergraduate cours
                    > es w
                    > > matematyce - kiedy mieliby się przygotowywać do olimpiad ?
                    > Hm... Większość laureatów polskich olimpiad matematycznych zna materiał
                    > obowiązujący nie tylko na Analizie matematycznej I i Analizie matematycznej
                    II,
                    > ale także na Geometrii (analitycznej i klasycznej), Algebrze liniowej i (w
                    duże
                    > j
                    > części) na Matematyce dyskretnej. Kiedy oni się tego nauczyli... Może w czasie
                    > wolnym? ;) Myślę, że zdolni Amerykanie też w czasie wolnym nie próżnują...
                    > Pozdrawiam.

                    nie wiem czemu ta dyskusja ma służyć ?

                    wyszedłem z argumentem , że nie prawdą jest jakoby nasza
                    edukacja matematyczna była lepsza od edukacji w USA , o czym
                    wmawiają nam media i pracownicy szkół .

                    moim zdaniem z roku na rok jest coraz gorsza .

                    twoje argumenty jak do tej pory wyraźnie świadczą
                    o syndromie grupowego myślenia - silisz się wszelkimi
                    sposobami udowodnić mi , że nie mam racji .

                    fakt pozostaje faktem - w olimpidach międzynarodowych
                    jesteśmy gorsi od USA a nie jak to do tej pory wmawiano
                    społeczenstwu , zajmujemy czołowe lokaty .
                    • ellipsis U6 nie wie, czemu służy dyskusja... 28.03.06, 12:00
                      > nie wiem czemu ta dyskusja ma służyć ?
                      Wymianie poglądów? Próbie znalezienia lepszego rozwiązania?
                      > wyszedłem z argumentem , że nie prawdą jest jakoby nasza
                      > edukacja
                      > matematyczna była lepsza od edukacji w USA , o czym
                      > wmawiają nam
                      > media i pracownicy szkół .
                      >
                      > moim zdaniem z roku na rok jest coraz gorsza .
                      Teza jest być może prawdziwa. Jednak argumenty U6 na jej poparcie są co
                      najmniej mało przekonujące.
                      > twoje argumenty jak do tej pory wyraźnie świadczą o syndromie
                      > grupowego myślenia -
                      Ciekaw jestem, jakiejż to grupy interesy reprezentuję zbijając uwłaczające
                      logice argumenty U6?
                      > silisz się wszelkimi sposobami udowodnić mi ,
                      > że nie mam racji .
                      Zbijam nielogiczne argumenty. U6 dotąd nie wykazał, że jego rozumowanie w
                      zakwestionowanych przeze mnie argumentach jest poprawne.
                      > fakt pozostaje faktem - w olimpidach międzynarodowych jesteśmy
                      > gorsi od USA a nie jak to do tej pory wmawiano społeczenstwu ,
                      > zajmujemy czołowe lokaty .
                      Półprawda - wyniki Polaków na IMO są gorsze niż Amerykanów (co jest naturalne,
                      biorąc pod uwagę różnicę wielkości populacji), ale bzdurą jest druga część (w
                      zawodach IMO w 2004 roku Polacy zdobyli 2 złote medale - czy to nie oznacza
                      zajęcia czołowych lokat?).
                      Pozdrawiam myślących.
                  • unsatisfied6 mierzysz argumenty ich masą ?? 25.03.06, 08:34
                    ellipsis napisał:

                    > > mało prawdopodne , ze startowali w młodszych latach - prawdopodobnie
                    > > spędzali czas nad Calculus I,II,III i nad innymi przedmiotami akademickim
                    > i .
                    > >
                    > > zdarza się , że przychodzą na studia już z zaliczonymi udergraduate cours
                    > es w
                    > > matematyce - kiedy mieliby się przygotowywać do olimpiad ?
                    > Hm... Większość laureatów polskich olimpiad matematycznych zna materiał
                    > obowiązujący nie tylko na Analizie matematycznej I i Analizie matematycznej
                    II,
                    > ale także na Geometrii (analitycznej i klasycznej), Algebrze liniowej i (w
                    duże
                    > j
                    > części) na Matematyce dyskretnej. Kiedy oni się tego nauczyli... Może w czasie
                    > wolnym? ;) Myślę, że zdolni Amerykanie też w czasie wolnym nie próżnują...
                    > Pozdrawiam.

                    to twoje "także na Geometrii ( analitycznej i klasycznej ) , Algebrze
                    liniowej"...... świadczy o tym , że nie znajdujesz mertytorycznych argumentów
                    ale masą chcesz udowodnić słusznoś swojej tezy .

                    calculus I,II,III zawierają te elementy o których wspomniałeś .

                    niezły z ciebie populista - przykro mi , gdy matematyk ( zapewne nim
                    jesteś ) staje się populistą mierzącym wartość argumentu masą , bo to wbrew
                    naturze mtematyka i świadczy o konieczności podjęcia jakiś kroków , by
                    uczniowie o predyspozycjach w matematyce nie kształcili się na takich
                    populistów jak ty i by poprawić stan nauczania matematyki i innych
                    przedmiotów choć do tego poziomu który był 20 lat temu , bo zamiast
                    posuwać się do przodu , idziemy w przeciwnym kierunku ( niestety ty
                    jesteś tym który wespół z podobnymi tobie ,jeżeli nie ustawia tego kierunku ,
                    to klakieruje takim negatywnym zmianom w naszej edukacji ) .
                    • ellipsis Matematyk powinien umieć liczyć... EOT 28.03.06, 12:02
                      Oto streszczenie wątku, specjalnie dla U6...

                      U6 w swoim liście z 24.03.06, 12:12 podał następujący argument:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38952968&wv.x=2&a=39108373
                      > zapomniałeś wspomnieć o dużej
                      > populacji bardzo zdolnych uczniów w USA , których wyniki nie są
                      > objęte tym rankingiem , bo w wieku ucznia szkoły średniej
                      > uczęszczają na uczelnie i nie mogą brać udziału w olimpiadach dla
                      > szkół średnich - gdyby oni również brali
                      > udział w tych zawodach można by było oczekiwać wyników o 80%-90%
                      > lepszych od i tak doskonałych wyników które podaje ranking .
                      Argument ten jest pozbawiony sensu, bo młodzi studenci z reguły także chodzą do
                      szkoły średniej (chociaż w młodszym wieku) i startują w IMO.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38952968&wv.x=2&a=39110886
                      U6 nie rozumie, że w IMO mogą startować tylko uczniowie szkół średnich i
                      proponuje, aby w IMO mogli startować młodzi profesorowie, oczywiście tylko z USA.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38952968&wv.x=2&a=39111443
                      Równocześnie zarzuca mi kłamstwo. Jednak nie reaguje na moją prośbę o podanie,
                      które moje zdanie było fałszywe,
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38952968&wv.x=2&a=39113409
                      Zamiast tego stwierdza, że młodzi studenci w USA uczą się Calculus I, II i III
                      i nie mają czasu, by się przygotowywać do IMO.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=38952968&wv.x=2&a=39114004
                      Oczywiście w Polsce olimpijczycy także opanowują mnóstwo materiału omawianego
                      zwykle na studiach matematycznych. U6 zapewne nie zna programu studiów
                      matematycznych w Polsce, bo twierdzi, że
                      > calculus I,II,III zawierają te elementy o których wspomniałeś .
                      W Polsce zwykle przeznacza się przynajmniej po 120h na Analizę matematyczną I i
                      II, 60h na Geometrię klasyczną, 120h na Algebrę liniową z geometrią analityczną
                      i 60h na Matematykę dyskretną. A ile godzin przeznacza się na UCSD na każdy z
                      bloków Calculus? 60? 90? 120? 150? To ciągle mniej niż w Polsce...
                      Pozdrawiam myślących.
                    • ellipsis Populista U6... EOT 28.03.06, 12:02
                      > niezły z ciebie populista
                      Populistą jest osoba, która podaje zmyślone argumenty dla uzasadnienia błędnych
                      tez. Dotychczas U6 nie wskazał ani jednego błędnego zdania napisanego przeze
                      mnie. Uważa zapewne, że wystarczy jego stwierdzenie, iż ktoś jest populistą, a
                      wszyscy czytelnicy forum mu przyklasną...
                      > - przykro mi , gdy matematyk ( zapewne
                      > nim jesteś ) staje się populistą mierzącym wartość argumentu masą
                      > , bo to wbrew naturze mtematyka
                      Mi też przykro, że absolwenta matematyki za jakiego podaje się U6 ma kłopoty z
                      elementarnym wnioskowaniem - wnioski wysnute z nieudowodnionej tezy nie muszą
                      być prawdziwe! (Chyba, że wysnuwa je Chuck Norris, ale to inna bajka...).
                      > i świadczy o konieczności podjęcia
                      > jakiś kroków , by uczniowie o predyspozycjach w matematyce nie
                      > kształcili się na takich populistów jak ty
                      Może to jest dobra myśl? Zwolennicy partii [____] zapewne chętnie kupiliby
                      skrypt pt. ,,Jak zostać populistą i ile razy dziennie należy nazywać innych
                      populistami, aby samemu w to uwierzyć?". U6 jako wierny wyznawca tej teorii
                      powinien otrzymać stosowną gratyfikację finansową i egzemplarz z podpisem samego
                      [____]...
                      > i by poprawić stan
                      > nauczania matematyki i innych przedmiotów choć do tego poziomu
                      > który był 20 lat temu , bo zamiast posuwać się do przodu , idziemy
                      > w przeciwnym kierunku
                      Diagnoza U6 brzmi: jest gorzej, niż było 20 lat temu.
                      Uzasadnienie U6: chwilowo brak, ale w gruncie rzeczy jest zbędne, przecież
                      wszyscy to wiedzą (no chyba że ktoś jest z układu...).
                      > ( niestety ty jesteś tym który wespół z
                      > podobnymi tobie ,jeżeli nie ustawia tego kierunku , to klakieruje
                      > takim negatywnym zmianom w naszej edukacji ) .
                      Dotychczas nie wypowiadałem się o stanie polskiej edukacji. Protestuję jednak
                      przeciwko dokonywanej przez U6 krytyce pozbawionej rzeczowej argumentacji i
                      niezawierającej żadnej konstruktywnej propozycji zmiany istniejącego stanu.
                      Pozdrawiam myślących.
                      • unsatisfied6 protestuj sobie cymabale 28.03.06, 12:19
                        ellipsis napisał:

                        > Dotychczas nie wypowiadałem się o stanie polskiej edukacji. Protestuję jednak
                        > przeciwko dokonywanej przez U6 krytyce pozbawionej rzeczowej argumentacji i
                        > niezawierającej żadnej konstruktywnej propozycji zmiany istniejącego stanu.
                        > Pozdrawiam myślących.

                        i proponuję kontynuację tej szkoły gry na fujarce przez całą młodzież
                        polską pod twoją batutą .
    • unsatisfied6 syndrom myśleniani grupowego 27.03.06, 08:02
      ellipses sypnął masą argumentów , które miałby zaprzeczyć tezę , że
      edukacja matematyki w Polsce jest na niższym poziomie niż w Ameryce .

      ilością tylko swoich wywodów udowdnij brak fundamentów na potwierdzenie
      swojej tezy no i dobrym stylem propagandy .

      reszta niestety milczy - i on i reszta wykazują syndorm myślenia grupowego .

      co może wstrzymać ten stopniowy proces pogarszania się polskiej edukacji
      gdy krytyka spotyka się z masą bezpodstawnych argumentów przeciwko lub z
      ignorowaniem ?
      • ellipsis Stara indiańska przypowieść. EOT 28.03.06, 12:03
        > ellipses sypnął masą argumentów ,
        Prawda! U6 pisze prawdę! (Chociaż słowo sypnął tu nie pasuje...).
        > które miałby zaprzeczyć tezę ,
        > że edukacja matematyki w Polsce jest na niższym poziomie niż w
        > Ameryce .
        Do dziś w żadnym miejscu nie wypowiadałem się w powyższej kwestii, zbijałem
        jedynie bzdurne argumenty U6...
        > ilością tylko swoich wywodów udowdnij brak fundamentów na
        > potwierdzenie swojej tezy
        Interesujące - U6 twierdzi, iż jeżeli ktoś ma dużo argumentów na poparcie
        swoich poglądów, to znaczy to, że nie ma argumentów na ich poparcie... Kolejny
        przykład ,,amerykańskiej" logiki...
        > no i dobrym stylem propagandy .
        Dziękuję za komplement - niezasłużony, bo prawda sama się broni...
        > reszta niestety milczy - i on i reszta wykazują syndorm
        > myślenia grupowego . (...)
        Jest taka stara indiańska ;) przypowieść. Podam ją w dwóch wersjach.
        a) wersja dla myślących:
        ,,Jeśli jedna osoba mówi ci, że jesteś pijany, zignoruj go.
        Jeśli dwie osoby mówią ci, że jesteś pijany, zignoruj je.
        Jeśli trzy osoby mówią ci, że jesteś pijany, idź wytrzeźwieć."
        b) wersja dla U6:
        ,,Jeśli jedna osoba mówi ci, że nie masz racji, zignoruj go.
        Jeśli dwie osoby mówią ci, że nie masz racji, zignoruj je.
        Jeśli trzy osoby mówią ci, że nie masz racji, dopuść możliwość, że naprawdę nie
        masz racji."
        Pozdrawiam myślących.
        PS. Jak to możliwe, że absolwent amerykańskiej uczelni pisząc 7 razy słowo
        ellipsis tylko raz napisał je poprawnie? Jak to możliwe, że stały bywalec forum
        nie zna znaczenia skrótu EOT?
        • unsatisfied6 rozśmieszasz mnie twoim rzeczowym argumentem 28.03.06, 12:27
          ellipsis napisał:

          > PS. Jak to możliwe, że absolwent amerykańskiej uczelni pisząc 7 razy słowo
          > ellipsis tylko raz napisał je poprawnie? Jak to możliwe, że stały bywalec
          forum
          > nie zna znaczenia skrótu EOT?

          elipsys -rozśmieszasz mnie czasami swoimi argmentami .

          czasami mnie denerwujesz .

          nie chcesz pisać , ok - nie masz faktycznie o czym pisać .
          rozumiem , że to EOT odnosi się do ciebie , nie do mnie .
          dla mnie c.d.n. a ty jak chcesz oślę to EOT .
    • unsatisfied6 na jakiej podstawie 27.03.06, 19:31
      na jakiej podstawie przeciętny obywatel mający możliwość porównania
      systemów edukacyjnych w Polsce i w USA stwierdza w większości
      przypadków , że edukacja w Polsce jest lepsza ?

      wysyłają swoje dzieci do szkół i stwierdzając , że tam jest znacznie
      prościej - prościej w naszym pojęciu znaczy gorzej . jak nie słyszymy
      ciężkiego kalibru terminologii ledwo co zrozumiałego żargonu ,to wcale nie
      kojarzy nam się z edukacją .

      porównując to do tworzenia nowych techonlogii byłoby absurdem stwierdzenie ,
      że ta techologia , która wymaga większego wkładu pracy dla uzyskania
      jakiegoś efektu , jest lepsza . ale takie wartościowanie systemu edukacyjnego ,
      w którym lepszy jest trudniejszy nie wydaje nam się absudralnym .
      • kell99 Re: na jakiej podstawie 27.03.06, 20:39
        ciekawe co sie stanie jak porownasz gimnazjalistow? przecietny "amerykanin" nie
        daje sobie rady z dzieleniem i mnozeniem duzych liczb bez kalkulatora. ba,
        dzieciaki w liceum maja nieczesto problemy z zapamietaniem kolejnosci dzialan.
        co dziwi, ze tak namietnie opieraja sie na maszynach, bez ktorej zaczynaja
        liczyc na palcach;) do tego jak ktos nie bedzie studiowal, to przeciez nie musi
        uczuyc sie w liceum duzo wiecej niz ulamkow, procentow i innych bzdur, ktore
        polskie dziecko zna z gimnazjum. jest inaczej?
        • unsatisfied6 a możesz mi powiedzieć , po co ? 27.03.06, 21:26
          kell99 napisał:

          > ciekawe co sie stanie jak porownasz gimnazjalistow? przecietny "amerykanin"
          nie
          > daje sobie rady z dzieleniem i mnozeniem duzych liczb bez kalkulatora. ba,
          > dzieciaki w liceum maja nieczesto problemy z zapamietaniem kolejnosci dzialan.
          > co dziwi, ze tak namietnie opieraja sie na maszynach, bez ktorej zaczynaja
          > liczyc na palcach;) do tego jak ktos nie bedzie studiowal, to przeciez nie
          musi
          > uczuyc sie w liceum duzo wiecej niz ulamkow, procentow i innych bzdur, ktore
          > polskie dziecko zna z gimnazjum. jest inaczej?

          a możesz mi powiedzieć , po co każde dziecko ma zakuwać o funkcjach
          trygonometrycznych albo przekształceniach izometrycznych albo o
          rowiązywnaniu funkcji kwadratowych , jak nigdy w życiu z tego
          nie będzie korzystało ? dla satysfakcji nauczyciela , że jest
          kilku w klasie mniej kumatych od niego ? :)
          • kell99 Re: a możesz mi powiedzieć , po co ? 28.03.06, 15:52
            a po co dziecko ma chodzic do szkoly. przeciez w mc donald's nie trzeba umiec
            liczyc tylko smazyc hamburgery. przeciez chodzi tylko i wylacznie o $, myslenie
            nie jest modne.
            • unsatisfied6 ja staram się , może nieudolnie , ale staram się 28.03.06, 16:40
              kell99 napisał:

              > a po co dziecko ma chodzic do szkoly. przeciez w mc donald's nie trzeba umiec
              > liczyc tylko smazyc hamburgery. przeciez chodzi tylko i wylacznie o $,
              myslenie
              > nie jest modne.


              ja staram się , może nieudolnie , ale staram się promować pluralizm w
              nauczaniu , a ty mi w tym nie pomagasz .

              bez żadnego wsparcia w dyskusji a tylko pod ogniem krytyki ,
              nigdy nie zudujemy konsturktywnego argumentu celem wdrożenia
              pluralizmu w kształceniu - miałem nadzieję , że możesz mi pomóc .

              twierdzisz , że wszyscy do jedego wora i mają być uczeni wszyscy
              razem w jednym tempie i wszyscy powinni dmuchać w fujarkę .

              ps

              żonie szkółka się podoba ?
              tobie podoba się szkółka ?
              • kell99 Re: ja staram się , może nieudolnie , ale staram 28.03.06, 17:17
                unsatisfied6 napisał:

                > twierdzisz , że wszyscy do jedego wora i mają być uczeni wszyscy
                > razem w jednym tempie i wszyscy powinni dmuchać w fujarkę .

                hmm, to nie tak. nie kazdy musi miec zaraz same 5 (czy 90+% na tescie) skoro
                test i wymagania sa ulozone dla klasowej miernoty. szkola jest konkurencyjna.
                studia sa konkurencyjne. zycie jest konkurencyjne. nikt ciebie nie poglaska w
                pracy po glowie i przestanie od ciebie czegos wymagac, bo to jest trudne.

                poza tym dla mnie jest smieszne, ze ktos ma rozumiec wyzsza matematyke, a nie
                potrafi dodac liczb bez kalkulatora. wcale nie sadze, ze musi zawsze tak robic,
                wazne jest by wiedzial jak to robic.

                mialem nie uzyc tego argumentu, ale czesto w tv sa programy w ktorych pyta sie
                "przecietnego" amerykanina spotkanego na ulicy o rozne banalne rzeczy. po prostu
                przeraza ich niewiedza o swiecie. no, ale przeciez ich system edukacji jest idealny.
                • unsatisfied6 już mnie zaczynasz denerwować 28.03.06, 21:25
                  kell99 napisał:

                  > unsatisfied6 napisał:
                  >
                  > > twierdzisz , że wszyscy do jedego wora i mają być uczeni wszyscy
                  > > razem w jednym tempie i wszyscy powinni dmuchać w fujarkę .
                  >
                  > hmm, to nie tak. nie kazdy musi miec zaraz same 5 (czy 90+% na tescie) skoro
                  > test i wymagania sa ulozone dla klasowej miernoty. szkola jest konkurencyjna.
                  > studia sa konkurencyjne. zycie jest konkurencyjne. nikt ciebie nie poglaska w
                  > pracy po glowie i przestanie od ciebie czegos wymagac, bo to jest trudne.
                  >
                  > poza tym dla mnie jest smieszne, ze ktos ma rozumiec wyzsza matematyke, a nie
                  > potrafi dodac liczb bez kalkulatora. wcale nie sadze, ze musi zawsze tak
                  robic,
                  > wazne jest by wiedzial jak to robic.
                  >
                  > mialem nie uzyc tego argumentu, ale czesto w tv sa programy w ktorych pyta sie
                  > "przecietnego" amerykanina spotkanego na ulicy o rozne banalne rzeczy. po
                  prost
                  > u
                  > przeraza ich niewiedza o swiecie. no, ale przeciez ich system edukacji jest
                  ide
                  > alny.
                  >

                  byłem grzeczny , ale twoje argumetny są zwyczjnym krytykanctwem odbiegajacym
                  od tematu .

                  mówisz , że niewiedza Amerykanów aż przeraża ? to przyjrzyj się
                  naszej wiedzy - przeciętny kierowca nie wie , że ma ustąpić dziecku
                  pierwszeństwa na przejściu dla pieszych , a przeciętny Amerykanin to
                  wie .

                  przeciętny Amerykanin wie , co to jest pluralizm i go doświadcza
                  na codzień w każdej dziedzinie życia . Polak nie wie , a jeżeli coś
                  na ten temat wie , to ze słownika wyrazów obcych a nie z doświadczenia .

                  przeciętny nauczyciel w Ameryce wie , co to jest niezależna ocena
                  od jego subiektywnego wrażenia dotyczącego ucznia . wie co to jest
                  blokowe naczanie i nie myli tego z blokujacym nauczaniem , choć może
                  niektórzy nie potrafią pomnożyć dużych liczb bez użycia kalkultaora .

                  pytałem się czy żonie podoba się szkółka ?
                  • kell99 Re: już mnie zaczynasz denerwować 28.03.06, 21:37
                    oj nie nie.. przecietny amerykanin mysli, ze zyje w raju, najbardziej
                    demokratycznym panstwie we wszechswiecie, otoczonym przez same dyktatury... uff,
                    raj doslownie;)
                    • unsatisfied6 gadam ze ścianą czy betonem ? 28.03.06, 21:48
                      kell99 napisał:

                      > oj nie nie.. przecietny amerykanin mysli, ze zyje w raju, najbardziej
                      > demokratycznym panstwie we wszechswiecie, otoczonym przez same dyktatury...
                      uff
                      > ,
                      > raj doslownie;)

                      rozumiem - kadzisz . dlaczego ?

                      nigdzie nie pisałem o raju ...

                      co ma raj wspólnego z propagandą rozpowszechnioną wśród naszego społeczeństwa
                      o sukcesach na międzynarodowej olimipiadzie matematycznej a faktem
                      zdecydowanie lepszych wynikach USA na tej olimpiadzie przedstawionym w poście
                      przewodnim tego wątku ?

                      gadam jak ze ścianą czy jak z betonem ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka