Gość: Clapton
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
08.01.03, 19:10
Czytajac wiele wypowiedzi dawnych uczniow „mojego” Ogolniaka zaczalem sie
zastanawiac jaki obraz IV LO pozostal w mojej pamieci. Patrzac z perspektywy
25 lat, czas spedzony w tej szkole byl tylko epizodem. Mimo wszystko jednak
epizodem ktory wryl sie w pamiec.
Wiadomosc o spotkaniu absolwentow w tym roku podekscytowala mnie i
uswiadomila mi poczucie przynaleznosci do „spoleczenstwa” czworki.
Jako absolwent mat.-fiz. ciagle mam w pamieci ciarki chodzace po plecach
przed fizyka z p. Przybylska ktora potrafila na jednej lekcji postawic 12
pal a trzynasta juz po dzwonku.
Jedna z kolezanek zemdlala na lekcji bo nie mogla wytrzymac napiecia.
Nasza matematyczka p. Prylinska juz wtedy miela wiele szersza skale ocen jak
obecnie.
Aby dostac „lacza” trzeba bylo posiadac troche wiedzy. Najgorsza ocena bylo
0! .
Aby tego sie pozbyc trzeba bylo kilku pozytywnych ocen.
Z innych przedmiotow mielismy tez wielu „orginalow” z osobliwymi metodami
wychowawczymi
Teraz wspominam to jako ciekawostke i colkowicie bez urazy.
Ta szkola to w pierwszym rzedzie uczniowie, przypadkowo dobrani, potrafiacy
jednak stworzyc prawdziwa spolecznosc. Kto pamieta komisyjne spalenie
dziennika z ocenami na „pchelkach” ?