Dodaj do ulubionych

Na lodzie w Glasgow

05.07.06, 21:20
Panie Kochmanski trzymam za slowo, mam nadzieje ze nie wydymasz Pan tych ludzi
Obserwuj wątek
    • true13 Re: Na lodzie w Glasgow 05.07.06, 22:33
      coś za szybko z oskarżeniami.
      Skoro Państwo redaktorzy przytaczają tylko wypowiedzi stron
      (gdzie mogą w grę wchodzić emocje, próba tragizowania itd.)
      to powinno się wziąść pod uwagę potencjalną dużą dozę subiektywizmu.
      Z informacji któe krążą pomiedzy uczestnikami, osoby wymienione w artykule
      dostały specjalną ofertę w rekompensacie Grecjii, nie musząc dopłacać prawie
      tysiąca złotych do droższego programu.
      Jak widać jak zawsze szuka się tanich sensacji, dramatyzuje,
      zamiast solidnie zbadać sytuacje.
    • tzr Re: Na lodzie w Glasgow 06.07.06, 02:42
      Może Państwo Dziennikarze przed napisaniem tego pasjonującego artykułu, który
      obsmarowuje tą firmę, powinni zapytać o zdanie innych uczestników programu
      organizowanego przez PJC. Cos tu jest chyba nie tak skoro Ja słyszałem o
      opiniach osób, które wyjechały do Glasgow właśnie z Pascala- pracują i nie
      narzekają..... i weź tu teraz czytaj gazety. Zastanawiam się po prostu czy ten
      artykuł nie został trochę ubarwiony:)
      • saharyna Re: Na lodzie w Glasgow 06.07.06, 10:31
        Też wydaje mi się, że artykuł jest nadmuchany. Media żyja w końcu z sensjacji,
        jak jej nie ma to trzeba ja sobie stworzyć. A że są wakacje, nic się nie dzieje
        no to trach... trafiło na super wakacyjny temat pt. "Wyjazdy polskiej młodzieży
        za granice do pracy". :) Realia pracy dziennikarskiej. A teraz już o samej
        sprawie. Tak właśnie wygląda sprawa współpracy z ludzmi. Zawsze z grupie
        znajdzie się jakiś malkontent któremu będzie źle... zawsze... a to będzie za
        zimno, a to za ciepło, a to będzie padał deszcz a za chwile bedzie swieciło
        słonce. To jasno wynika z artukyłu że tu mamy właśnie taki przykład. Przykro mi
        że się tak stało. Przecież oni tam pojechali do pracy a nie na wakacje. Tysiące
        Polaków tyrają za granicą i jest dobrze. Taka Pani Matoszko powinna może
        spróbować zrobić coś sama i wtedy by zobaczyła jak wygląda życie. Po za tym
        jeśli firma PJC gwarantuje całkowity zwrot kosztów to w czym sprawa. To tylko
        świadczy o profesjonalizmie firmy a nie próbie naciągnięcia. Pozdrawiam
        dziennikarzy i wszystkich wybierających sie za granice do pracy. No to teraz już
        mogę wracać do pracy... tu... na miejscu... w Polsce.
        • zdrajca1 Dzieciaki do pracy a nie na forum 06.07.06, 11:05
          Najlepszym przykładem prawdomówności p.Kochańskiego jest zamknięcie firmy PJC
          na terenie Bydgoszczy.Spraw tego typu jest znacznie więcej.Dziennikarze
          Warszawa nie leży na Alasce.
    • pascalbydgoszcz Re: Na lodzie w Glasgow 06.07.06, 16:03
      Co do "zniknięcia biura"
      Jak wiadomo biuro w regularnych godzinach było czynne do momentu zakończenia
      rekrutacji. (gdyż miało służyć za punkt orientacyjny dla potencjalnych
      uczestników) Obecnie spotkania w biurze odbywają się lotnie, po wczesniejszym
      telefonicznym umówieniu z się każdorazowo z uczestnikiem programu.
      Wszelkie informacje do uczestników z Bydgoszczy przesyłane są mailem, bądź
      telefonicznie, tak więc jakiekolwiek insynuacje, że ktoś gdzieś zniknął i ni
      słychu ni widu sa niedorzeczne.
      Pytanie, które należy tu sobie zadać, to czy chodzi tu niektórym o
      jakąkolwiek sprawiedliwość czy tylko pewną złośliwość oraz zrobienie atmosfery
      paniki. Osoby, które zrezygnowały z programu itd. Dostały zwrot całkowitych
      poniesionych kosztów. Więc gdzie tu nieuczciwość?
      Poza tym punkt w regulaminie programu, który to podpisywał każdy z uczestników
      mówi wyraźnie że jeśli program nie może być zrealizowany z winy partnera,
      zwracane są koszty.

      • kult139 Re: Na lodzie w Glasgow 23.08.06, 23:21
        "Osoby, które zrezygnowały z programu itd. Dostały zwrot całkowitych poniesionych kosztów"
        BZDURA!!! Zrezygnowałem z programu, zaraz po tym jak Pascal nie wywiązał się z umowy. Miałem mieć zwrócone koszty w ciągu 30 dni. Czas minął dawno temu a Arek Kochmański nie tylko nie odbiera telefonów (podobnie jak Marcin Wąsik) ale również likwiduje kolejne biuro (w Szkole Głównej Handlowej)
    • prokopek2 Re: Na lodzie w Glasgow 01.08.06, 14:56
      Firma Pascal Job rozczarowala nas do kwadratu i bede to powtarzac kazdej
      osobie, ktora straci glowe i bedzie interesowac sie jej uslugami. Od 26 czerwca
      mialysmy pracowac na Cyprze, kilka tygodni przed podpisaniem kontraktu, mila
      Pani zadzwonila z informacja ze nie znaleziono dla nas pracy, poniewaz na zbyt
      krotko chcielismy wyjechac... No tak... podczas wstepnej rozmowy u
      warszawskiego Agenta, nie stanowilo to problemu. W czerwcu okazalo sie, ze
      problemem jest nawet to, ze chcemy wyjechac w szostke. Dziwne, bo przekonywano
      nas, ze im wiesza grupa wylecimy, tym wieksze prawdopodobienstwo, ze bedziemy
      pracowac w jednym hotelu i mieszkac w jednym budynku. Ktos z biura dzwonil do
      mnie z propozycja pracy w zupelnie nieodpowiadajacym mi terminie, wyjazd w
      srodku sesji a powrot w pazdzierniku. Nie tak sie umawialismy i tylko mnie to
      zdenerwowalo - proponuje czytac papiery, ktore wypelniaja zglaszajacy sie do
      programu, bo to nie biuro wolontariatu a firma, ktora dziala przy panstwowych
      uczelniach, np. przy warszawskim SGGW. Przez kilka miesiecy obracano naszymi
      pieniedzmi, chociaz zaloze sie, ze od poczatku bylo dla Firmy wiadome, ze nie
      znajdzie nam pracy. Wystarczylo nam o tym powiedziec przy rozmowie wstepnej, a
      nie zwodzic nas od marca do polowy czerwca, rozumiemy po polsku a nawet po
      angielsku, co sprawdzila z reszta na profesjonalnym:-) interview pewna Pani.
      Przez 4 miesiace bylysmy przekonane, ze od konca czerwca czeka na nas wakacyjna
      praca, przekladalysmy egzaminy i nie zakladalysmy, ze zostaniemy na lodzie. Po
      telefonie z Biura, ze nigdzie nie jedziemy, musialysmy szybko rezerwowac bilety
      do Anglii, prosic o pomoc przyjaciol, bo jako studenci na prawde liczylismy na
      dodatkowy dochod. Najzabawniejsze jest to, ze jedna z naszych kolezanek, ktora
      zdecydowala sie razem z nami na ten ''cypryjski wyjazd'', nie zostala
      poinformowana, ze prace szlak trafil. Byc moze biedaczka czeka juz miesiac na
      lotnisku:-)
    • kult139 Re: Na lodzie w Glasgow 23.08.06, 23:16
      niestety, ale Arek Kochmański nie wywiązał się z umowy. Nie zwrócił kosztów wyjazdu a na dodatek Pascal likwiduje swoją siedzibę na SGH. Spodziewam się, że wkrótce firma znów zacznie działać, tyle że pod inną nazwą.
      • kaczorq86 Re: Na lodzie w Glasgow 19.11.06, 18:06
        właśnie przeglądałem sobie internet w poszukiwaniu Kochmańskiego albo o tym co
        sie stało z Pascal Job Connect... i trafiłem tutaj... ja takze i moi koledzy
        zostali oszukani (dzięki Bogu udało nam sie wrócić z Cypru) - dogadałem sie z
        Pascalem na kwote 1100zł (choć straciłem powyżej 4000zł!!!) przelew miał
        nastapić już za kilka dni, pozniej za tydzien, za 2 tygodnie i tak czekałem z 4
        miesiace żyjąc złudzeniami. 31.10.2006 dostałem taką oto wiadomość: "Witamy.
        Przepraszamy, że termin przelewu się opóźnia. Czekaliśmy na zwrot
        pieniędzy od naszych partnerów. Dostaliśmy potwierdzenie, że otrzymamy je
        w przeciągu 2 tygodni. Wówczas od razu przelejemy na Pana konto. Jest to
        ostateczny termin, którego nie będziemy już przekładać.
        Pozdrawiamy,
        Zespół Pascal Job Connect Sp. z o.o." - dziś tj 19.11.06 napisalem im maila -
        przyszla odpowiedz zwotna ze nie doreczono wiadomosci :( i juz wszystko stało
        sie jasne...
        Ostrzegam przed takimi ludźmi z byłego PJC:

        Arkadiusz Kochmański, Marcin Wąsik (siedziba Warszawa)
        Michał Szalbot (Katowice)

        Numery telefonów (moze sie przydac):
        506102607
        506102545
        502877908

        Stare Adresy(nie wiem czy wszystkie są prawdziwe):
        Warszawa:
        ul. Ciszewskiego 8(pok. C 0136)
        al.Niepodległości 162 (budynek główny SGH, pokój 304)

        jakby ktoś z Wa-wy miał info co sie z nimi dzieje to piszta na kaczorq@gmail.com
        pozdrawiam

    • tzr Re: Na lodzie w Glasgow 22.11.06, 00:29
      Wypowiadałem się już na temat pascala, ale to było w czerwcu:)Moja wiedza od
      tego czasu się bardzo wzbogaciła, ponieważ byłem w Glasgow z oferty pascala. Do
      rzeczy:

      Umowy zawierane przez PJC z uczestnikami Programu do Glasgow w ogóle nie
      spełniają wymogów Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, co
      do elementów, którymi powinna charakteryzować się taka umowa (określenie
      pracodawcy zagranicznego, okres zatrudnienia, rodzaj i warunki pracy, warunki
      wynagrodzenia itp.) Postanowień tych w umowie nie było, ponieważ uczestnicy
      Programu do Glasgow mieli mieć zagwarantowany szczegółowy kontrakt
      z pracodawcą jeszcze przed wylotem. Kontraktu nie było. Uczestnicy zostali
      skierowani do Agencji Pośrednictwa Pracy Prime Staff w Glasgow. Praca w tej
      agencji (jak i w innych tego typu agencjach) charakteryzowała się tym, że nikt
      nie posiadał stałej pracy (kontraktu) i każdego dnia musiał się liczyć z tym, że
      może ją stracić lub w najlepszym przypadku trafi w inne miejsce.
      Ponieważ PJC nie zagwarantował uczestnikom programu szczegółowego kontraktu
      przed wylotem, powinien w tej sytuacji odwołać Program i zwrócić uczestnikom
      wszelkie poniesione opłaty(w myśl postanowień Regulaminu Work & Travel). Prezes
      PJC Arkadiusz Kochmański postanowił jednak wysłać zwerbowane osoby do Glasgow
      oraz zarejestrować je w agencji pośrednictwa pracy. Kiedy już na miejscu
      uczestnicy przekonali się, jak wygląda cały program zorganizowany przez PJC,
      nawet nie mogli się dopominać o zwrot kosztów, ponieważ Pan Arkadiusz Kochmański
      stwierdził, iż uczestnicy skorzystali z Programu i zastosowanie w tej sytuacji
      mają postanowienia Regulaminu Work & Travel stanowiące, iż w przypadku
      rezygnacji z Programu po przylocie do miejsca odbywania programu uczestnik nie
      otrzymuje zwrotu żadnych uiszczonych opłat.

      Kwestia mieszkań:
      Mieszkania wynajął Pascal, a następnie nielegalnie podnajmował je uczestnikom
      swojego Programu(w mieszkaniach mogły przebywać 4 osoby, pascal lokował tam po 6
      -7 osób)wiec gdy mieszkanie warte było 650 GBP pascal zgarniał od uczestników po
      950 GBP za miesiąc(6 osób po 160GBP).. ta nadwyżka to wiadomo do kogo szła:)

      To czy pieniądze uczestników w ogóle były przekazywane na czynsz za mieszkanie
      to tez nie jest takie pewne, ponieważ cześć uczestników została zmuszona w
      niezbyt przyjemnych okolicznościach opuścić opłacane przez nich mieszkania.
      Powodem takiego stanu rzeczy były zaległości płatnicze PJC wobec właściciela.

      PJC nie wywiązał się także z pozostałych swoich zobowiązań wobec uczestników:
      takie coś, co w regulaminie nazwane zostało "opieka rezydenta" już na miejscu-
      to fikcja. Za wszelkie formalności niezbędne do podjęcia zatrudnienia uczestnicy
      sami musieli się zatroszczyć.Rezydent był potrzebny tylko po to żeby zbierać
      kase za mieszkanie.
      PJC zapewniał uczestników, że duża część z opłaty programowej przeznaczona jest
      na Home Office, bardzo przydatnego jeśli chce się legalnie pracować w Wielkiej
      Brytanii. PJC z tego zobowiązania również się nie wywiązał.
      Dodam, że sam program również nie odbył się w zaplanowanym terminie.

      PJC do dnia dzisiejszego nie realizuje także swoich pieniężnych zobowiązań wobec
      osób, które skorzystały z Programu i nie otrzymały zwrotu kaucji za mieszkanie
      oraz wobec osób, które domagają się zwrotu kosztów, ponieważ zapisały się na
      program, uiściły wszelkie opłaty ale zrezygnowały, gdyż program się nie odbył w
      zaplanowanym terminie.

      Sam Prezes A. Kochmański to też niezły model, dzwonisz do niego a on bardzo
      fajnie się tłumaczy że to nie jego wina i takie tam, albo mówi ci to co chcesz
      usłyszeć("tak, zapłacę", "tak, tak wszystko będzie załatwione" itp. dobra rada
      dla innych jego dłużników- Rozmowa z nim to strata czasu.


      • kult139 Re: Na lodzie w Glasgow 29.11.06, 13:31
        Ja (wstyd przyznać) potrzebowałem 5 miesięcy odwlekania zwrotu kasy przez Kochmańskiego, aby się przekonać o tym, że rozmowa z nimi to strata czasu. Teraz próbuję poprzez windykację:/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka