Dodaj do ulubionych

Zginął były zwierzchnik Lecha Wałęsy

09.08.06, 15:53
Nie żyje Henryk Lenarciak, dawny zwierzchnik Lecha Wałęsy w brygadzie w
Stoczni Gdańskiej, jeden z bohaterów filmu o związkach Wałęsy z SB "Plusy
dodatnie, plusy ujemne". Lenarciak wpadł pod tramwaj. Nie wiadomo jeszcze, czy
został celowo wepchnięty pod pojazd, czy też był to nieszczęścliwy wypadek.
Wykaże to sekcja zwłok.
Obserwuj wątek
    • unsatisfied6 bez jaj 09.08.06, 15:59
      freedompl napisał:

      > Nie żyje Henryk Lenarciak, dawny zwierzchnik Lecha Wałęsy w brygadzie w
      > Stoczni Gdańskiej, jeden z bohaterów filmu o związkach Wałęsy z SB "Plusy
      > dodatnie, plusy ujemne". Lenarciak wpadł pod tramwaj. Nie wiadomo jeszcze, czy
      > został celowo wepchnięty pod pojazd, czy też był to nieszczęścliwy wypadek.
      > Wykaże to sekcja zwłok.

      sekcja zwłok tego nie jest w stanie wykazać .

      nieszczęśliwemu wypadkowi uległ około 15 lat temu prof Pańko - nawet jego żona
      i kierowca uznali , że był to wypadek .
      • fatso60347 Baba z wozu konion lzej 09.08.06, 16:06
        Czy widzial ktos Bolka jak wpychal tego faceta
        pod tramwaj? Jesli nie to pewnie byl pijany, jak
        to rzeczywistosc polska zwykle skrzeczy.
      • freedompl Re: bez jaj 09.08.06, 16:10
        Cytuję jedynie doniesienie agencyjne. BTW Sekcja oczywiście może (nie musi)
        wykazać przyczynę śmierci. Rany na zwłokach wskazują na pozycję zwłok przy
        zderzeniu z pojazdem (inne jest ułożenie ciała przy potknięciu inne po silnym,
        celowym popchnięciu). Jeżeli ofiarę pchnięto mocno lub uderzono czymś przed
        wepchnięciem pod pojazd to również pozostawia ślady na ciele. Oczywiście
        konieczne jest tutaj uprzednie dokonanie prawidłowych oględzin zwłok na miejscu
        ich znalezienia (czego zwykle brakuje), tj.głównie : opis ułożenia zwłok
        (najpierw ogólna pozycja ciała, później głowy i kończyn w stosunku do tułowia i
        przedmiotów w okolicy), rozmieszczenie i nasilenie znamion śmierci,
        zanieczyszczenie powłok skórnych, obrażenia, rysopis i opis poszczególnych
        części ciała...
        Pozdrawiam!
        • fatso60347 Re: bez jaj 09.08.06, 16:21
          Widze, ze sie znasz na rzeczy.
          Przypomina mi sie upalne lato, wiele lat temu.
          Lodzkie Baluty. Wraz z kolegami,podchorazymi,
          przeszlismy przez plot i w pobliskim glebokim
          rowie raczylismy sie wodka. Obok siedzial sobie
          taki dziwny facet. Po chwili zgrzytanie tramwaju,
          zamieszanie. Patrzymy a tu nasz dziwny nieznajomy
          juz lezy pod tym szybkim tramwajem, w kawalkach.
          Do dzis pamietam jego ucieta reke z fajnym zegarkiem
          m-ki Atlantic na pasku. Nikt go tam nie wepchnal ale
          ja sie dziwilem bardzo, ze gosc ktorego bylo stac na
          taki zegarek, owczesny krzyk mody, wybral taka nedzna
          smierc. Musieli go przeciez zdrapywac w upale z asfaltu,
          niczym w Bejrucie jakims.
      • freedompl przy okazji 10.08.06, 01:10
        Niedawno, 8 lipca 2006 r. minęła 15-ta rocznica niewyjaśnionego zabójstwa
        jednego z najlepszych polskich urzędników Rzeczypospolitej Niepodległej –
        Michała Falzmanna, Inspektora Najwyższej Izby Kontroli. Człowieka, który wykrył
        tzw. aferę FOZZ. Michał Falzmann, będąc zdrowym, młodym mężczyzną, umarł nagle w
        lipcu 1991 r. na zawał serca w kilka dni po ujawnieniu przez niego niezależnemu
        tygodnikowi "Spotkania" afery FOZZ. Jego główny przełożony – Szef NIK, prof.
        Walerian Pańko – jadąc 2 dni przed zdaniem raportu przed Sejmem o nadużyciach
        FOZZ (listopad 1991 r.) zginął w wypadku na prostej drodze w zderzeniu z BMW.
        Wraz z nim zginął jego przyjaciel, dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii
        Sejmu Janusz Zaporowski oraz pasażer BMW Zbigniew Witkowski. Kierowca urzędowej
        lancii oraz żona Pańki przeżyli. Kierowca przeżył kilka miesięcy – potem umarł
        nagle. Policjanci drogówki, którzy byli obecni na miejscu wypadku Szefa NIK po
        kilku miesiącach też już nie żyli (ot, przypadek).
        Samochód Pańki miał założone wokół poprzecznej osi ładunki wybuchowe, które w
        momencie eksplozji dosłownie rozkroiły samochód na pół. Widać to znakomicie na
        zdjęciach archiwalnych tvp wraku samochodu.
        • freedompl I do przemyślenia 10.08.06, 01:39
          Fragmenty artykułu z "Rzepy" (07.05.03 Nr 105)

          Afera FOZZ: okoliczności śmierci inspektora

          Michał Falzman zmarł śmiercią naturalną - powiedział wczoraj przed sądem Anatol
          Lawina, bezpośredni przełożony tego inspektora NIK.

          Lawina, szef grupy NIK kontrolującej od stycznia 1991 r. FOZZ, kontynuował we
          wtorek zeznania w procesie oskarżonych o udział w tzw. aferze FOZZ (..) Teraz
          Lawina oświadczył, że po prywatnym quasi-śledztwie "nie dopatrzył się możliwości
          celowego spowodowania tej śmierci". (...)Lawina zeznał, że to Falzman wyniósł z
          NIK i przekazał redakcji nieistniejącego już tygodnika "Spotkania" dokumenty
          dotyczące kontroli FOZZ. Został za to przez Lawinę zawieszony w obowiązkach.
          Decyzję tę, podjętą bez podstawy prawnej, uchylił prezes NIK prof. Walerian
          Pańko. (...) odniósł się również do okoliczności śmierci prof. Pańki (...) nie
          wykluczył, iż "ktoś maczał palce" w kolizji, choć nie ma na to dowodów, i nie
          przypuszcza, by to miało bezpośredni związek z aferą FOZZ.

          I fragment artykułu prof. Jerzego Przystawy "Diabeł się w ornat ubrał i na mszę
          dzwonu" (też z 1993 r.):

          Anatol Lawina przez wszystkie lata od tamtych wydarzeń pozostawał gdzieś ukryty
          w cieniu i oto powraca na pierwsze strony gazet, ponieważ w swoich sensacyjnych
          zeznaniach potwierdził to, co dwa lata temu ogłosił niejaki Cliff-Pineiro,
          publikując razem z dziennikarzem "Trybuny" Jakubem Kopciem książkę "Po drugiej
          stronie lustracji", w której doniósł, że bracia Kaczyńscy i ich partia
          Porozumienie Centrum dostawali od Grzegorza Żemka, dyrektora generalnego FOZZ,
          pieniądze.

          Głównym dziennikiem, jaki z największą uwagą śledzi proces FOZZ i zamieszcza
          najobszerniejsze z niego relacje, jest "Trybuna". Ta sama "Trybuna", której
          właścicielem, jeszcze parę lat temu, był Dariusz Tytus Przywieczerski, jeden z
          głównych oskarżonych w procesie FOZZ. Kiedy już było jasne, Że nie uniknie on
          postawienia przed sądem, pismo przekazał swojej kuzynce czy szwagierce Annie
          Turskiej, która kiedyś pracowa≥a w "Gazecie Wyborczej" i była pośrednikiem w
          przekazywaniu pieniędzy od Przywieczerskiego do Jacka Kuronia.

          I na koniec komentarz prof. Przystawy napisany po obchodach 8 rocznicy śmierci
          Falzmanna:

          Kiedy rozmawia się z polskimi inteligentami o tych wszystkich sprawach,
          wzruszają ramionami, albo mówią: ach, ty znowu o tym Falzmannie i o tym FOZZie,
          przecież zawsze tak było, jest i będzie, że pierwszy milion trzeba ukraść!
          Otóż nieprawda. Ten cynizm polskich inteligentów skrywa ignorancję i niechęć
          zrozumienia faktów. Maszynka Balcerowicza, którą ujawnił Falzmann, polegała na
          tym, że pierwszego miliona (dolarów, oczywiście) wcale nie trzeba było kraść:
          państwo polskie (tj. FOZZ, Ministerstwo Finansów, banki państwowe, jak PKO BP,
          Bank Handlowy i inne) „pożyczały” ten pierwszy milion, aby, po przepuszczeniu go
          przez maszynkę, zrobić z niego 2, 3, a nawet 10 i więcej.
          Na tym przede wszystkim polega twórczy wkład profesora (wtedy jeszcze tylko
          zaledwie skromnego doktora!) Balcerowicza w ekonomię transformacji systemowej od
          socjalizmu do kapitalizmu i za to spada na niego deszcz nagród, odznaczeń i
          tytułów, także naukowych. Na Balcerowicza deszcz nagród, a na ciało odkrywcy
          tego rabunku, Michała Falzmanna, ziemia i lipcowa ulewa.
          • freedompl Re: I do przemyślenia... 10.08.06, 02:01
            Nie mogłem się powstrzymać... :P

            Jedno ze zdjęć z fotoreportażu z internowania w Białołęce.

            www.polskaludowa.com/foto/80/bialoleka/jpg/bialoleka_9.jpg
            Na zdjęciu (od lewej) Anatol Lawina, Karol Modzelewski, Adam Michnik, Andrzej
            Sobieraj.
            • rokoman Zgadnij ? 10.08.06, 08:26
              Zgadnij, który z tej czwórki internowanych był agentem SB ? do przemyślenia !
              • freedompl Re: Zgadnij ? 10.08.06, 13:39
                Zamiast zgadywać przytocze fragmenty rozmowy Zbyszka Koreywo z Andrzejem i
                Joanną Gwiazdą ("Czas próby"
                www.starwon.com.au/~korey/A.%20Gwiazda/Czas%20Proby%20II.htm )

                Zbyszek Koreywo: Panie Andrzeju, w poprzednim odcinku rozmowy ze mną wspomniał
                pan o głodówce więziennej w Białołęce. O co panom wtedy chodziło?

                Andrzej Gwiazda: Wie pan, były wtedy dwie głodówki. Pierwsza, zaledwie
                czterodniowa, została sprowokowana przez władze więzienne i dotyczyła odmowy
                celebracji Mszy Świętych. Trzeba powiedzieć, że czwartego dnia głodówki,
                wieczorem, władze więzienne wydały pozwolenie na odbycie się Mszy, którą zresztą
                celebrował ksiądz Sikorski. Był to kapłan niezwykły. Zjawił się tego dnia rano
                przed więzienną bramą, zadzwonił i oznajmił, że on ma czas, żeby się nie
                spieszyć z jego powodu bo on sobie tu poczeka, na ulicy, aż go wpuszczą żeby
                odprawić Mszę Świętą. I tak czekał aż do zmroku. Myślę, że jego postawa i nasza
                głodówka spowodowała zmianę decyzji i wieczorem zaprowadzono nas do piwnicy,
                gdzie już czekał ksiądz Sikorski. Była to msza, którą będę pamiętał już na
                zawsze – ciemno, piwnica, ksiądz celebruje z niezwykłym wyczuciem, nas tylko
                czternastu i samotny kapłan, ołtarz zrobiony ze stolika przykrytego
                prześcieradłem – jednym słowem, tak chyba wyglądały pierwsze nabożeństwa w
                rzymskich katakumbach.

                Ciekawa rzecz, ale ci, co deklarowali się jako niewierzący a więc Michnik,
                Kuroń, Modzelewski nie tylko brali udział w Mszy ale znali także każde jej
                szczegóły. Klękali kiedy trzeba, odpowiadali poprawnie, łącznie z wyznaniem
                wiary, pełnym głosem tak, jakby co tydzień brali udział w nabożeństwach.

                Druga głodówka trwała jedenaście dni i była sensu stricte polityczna, jako, że
                otrzymaliśmy informację z zewnątrz, iż Tymczasowa Komisja Krajowa przygotowuje
                strajk generalny.
                (...)

                ZK: Panie Andrzeju, mówił pan o czternastu osobach siedzących w areszcie
                śledczym Białołęki. Kto, oprócz pana, był w tej grupie?

                AG: O, wie pan, nie wiem czy będę wszystkich pamiętał. W każdym bądź razie ze
                mną w celi był Sobieraj i Antek Pietkiewicz. A ze znanych osób to był Jacek
                Kuroń, Adam Michnik, Heniek Wujec, Karol Modzelewski, Anatol Lawina, śp.
                Grzegorz Palka, Jaworski, Lech Dymarski…. A reszty teraz nie mogę sobie
                przypomnieć, ot, ludzka pamięć.

                ZK: A jak, w świetle tego, co robili po 89 roku, zachowywali się w wiezieniu
                Michnik i Kuroń?

                AG: W więzieniu zachowywali się bez zarzutu. Dlatego uważam, że po 1989 roku
                jakby zrobili zwrot o 180 stopni, stali się zaprzeczeniem tego wszystkiego, czym
                byli wcześniej. Gdyby nie ich wygląd, a miałbym ich oceniać tylko na podstawie
                tego co mówią, co robią to bym ich nie poznał. Pytanie oczywiście brzmi: kiedy
                byli prawdziwi a kiedy udawali? My z nimi przecież nie podjęliśmy współpracy na
                rozkaz a tylko dlatego, że podobało nam się to co mówili i robili.

                Natomiast w wiezieniu, być może z wyłączeniem ostatniego okresu, kiedy namawiano
                nas do podpisania “lojala”, to, jak mówię, byli tacy jak my. Co prawda Kuroń od
                czasu do czasu coś tam bredził o konieczności porozumienia z komunistami ale nie
                zwracaliśmy na to większej uwagi, bo każdy wiedział, że Kuroniowi czasami coś
                odbija i ma jakieś pomysły nie z tej ziemi.

                Zaś jeżeli chodzi o dwulicowość tych ludzi, to przekonaliśmy się o tym znacznie
                później. Pamiętam, kiedyś byliśmy zaproszeni na serię odczytów, rozmów z
                robotnikami z różnych zakładów itd. i pewien młody człowiek, który był uprzejmy
                nas wozić swoim samochodem opowiadał nam, że Michnik kiedyś namawiał ich w
                zakładzie do porozumiewania się z Sowietami ponad głową PZPR. Było to o tyle
                dziwne, że z podobnymi poglądami wyskakiwał czasem Kuroń ale Michnik, zresztą
                razem z nami w Gdańsku, też go zwalczał. Doszło do tego, że prosiliśmy naszego
                kierowcę, żeby nam Michnika opisał, bo trudno nam było uwierzyć, że mógłby być
                on aż tak dwulicowy. No i ten młody człowiek opisał nam go co do joty, włącznie
                z jego zacinaniem się w mowie. Tak więc był to człowiek, który w Gdańsku
                wyśmiewał i tłumił Kuronia a na Śląsku powtarzał jego pomysły. No, ale było to
                już wtedy, kiedy nie mieliśmy wątpliwości, że Michnik przeszedł na stronę wroga.
                (W tym momencie do rozmowy włączyła się pani Joanna Gwiazda, która stwierdziła,
                że nigdzie on nie musiał przechodzić, bo zawsze tam był) No, tak, jak się nad
                tym zastanowić to chyba rzeczywiście tak byo. Zresztą jak wiemy z analiz
                dokonanych przez byłego Ministra Spraw Wewnętrznych, Antoniego Macierewicza,
                Michnik był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa od 1968 roku. Natomiast na
                liście, ogłoszonej w sejmie pamiętnego czerwca nie znalazł się z tego prostego
                powodu, że nie był ani posłem, ani pracownikiem rządu czy też kancelarii
                prezydenckiej, jako, że lista dotyczyła tylko agentów, znajdujących się wtedy we
                władzach Rzeczpospolitej.

                ZK: Panie Andrzeju, skąd ta informacja, że Adam Michnik był agentem bezpieki już
                w 1968 roku?

                AG: Dostałem tę informację stosunkowo wcześnie ale nawet teraz nie chciałbym
                mówić od kogo jako, że była to informacja poufna. Niemniej na pierwszym Zjeździe
                Noe-Solidarności krążyła wśród uczestników lista agentów SB z byłego KOR-u, na
                której był Michnik, obok zresztą wielu innych, prominentnych nazwisk. Podobną
                listę opublikowano swego czasu w piśmie “Poza Układem”.
        • fatso60347 Re: przy okazji 10.08.06, 11:49
          Panie Kolego, wszystko to co Kolega przypomina to sprawy bulwersujace.
          miejmy nadzieje ze IV Rzeczpospolita je wyjasni, rekami i mozgami
          nowej, mlodej i nieskorumpowanej kadry.

          Pozwole sobie jednak zauwazyc, ze sam koncept FOZZ byl dobry. Zeszmacona
          PRL tonela w dlugach, wszak Slepowron oddal wladze dopiero wtedy gdy na dnie
          kasy panstwowej nie bylo ani szelaga. Fundusz Obslugi Zadluzenia Zagranicznego
          mial w swym zamysle wykupywac dyskretnie, rekami osob trzecich, czesto bodajze
          zatrudnianych w tym celu kancelarii adwokackich w USA, suwerenny dlug PRLu.
          Polska w tym czasie byla niewyplacalna a jej suwerennosc=wiarygodnosc finansowa
          rowna zeru. W takiej desperackiej pozycji wielkie swiatowe banki wolaly sie
          pozbyc swych papierow dluznych, sprzedac je w inne rece chociazby za 3 centy od
          dluznego im dolara. I w ten sposob zaprowadzic porzadek w bilansie.

          I ten dlug suwerenny FOZZ mial wlasnie dyskretnie a tanio sprowadzac do zera.
          Ze tak sie nie stalo, ze ciezko zaharowany wspolnie grosz panstwa polskiego byl
          systematycznie rozkradany przez owczesnych decydentow i ich fagasow w FOZZ,
          wszystko to podpada pod pojecie nie kradziezy ale ZDRADY NARODOWEJ. Jako taka
          wedlug owczesnego Kodeksu Karnego podlegala karze smierci a juz na pewno
          dyskretnie nalezalo grabicielom dac w czape. Stawka szla wiec o wiecej niz o
          grube tysiace dolarow. To byla stawka o zycie.

          Nic dziwnego, ze uzywano srodkow specjalnych w tej walce skorpionow w butelce.
          Pamietam faceta spotkanego w windzie hotelu sejmowego na Wiejskiej(goscilem w
          1993 bodajze wiosna, z laski bydgoskiego polityka). Gosc byl wyraznie pijany,
          odzywal sie uprzejmie do mego gospodarza mimo ze jadali w osobnym korycie.
          Ireneusz Sekula mu bylo. Skonczyl pare lat pozniej dziwnym samobojstwem: strzeli
          l sobie pare razy w brzuch. Dziwne bo szok po takim wystrzale na ogol zniecheca
          denata do ponownego nacisniecia cyngla.

          Falzmann, Panko to ofiary na oltarzu demokratycznej Polski "in statu nascendi".
          jako syn osoby co cale powojenne zycie spedzila w sluzbie Najwyzszej Izby
          Kontroli, delegatura w Bydgoszczy, czuje duza sympatie z tymi ludzmi. Nie wolno
          o nich zapomniec.
    • freedompl Plusy dodatnie, plusy ujemne - obejrzyj! 09.08.06, 23:47
      Aaaaa. Właśnie uświadomiłem sobie, że przecież wy najprawdopodobniej nie
      oglądaliście "Plusów". Poniżej znajdziecie link. Obejrzyjcie, bo naprawdę warto
      (nawet jak będzie trochę "zacinać"). Szczególnie ostatnie 8 minut jest
      wstrząsające.
      Pozdrawiam!

      video.google.com/videoplay?docid=-5146871331576782926
      • freedompl Re: Plusy dodatnie, plusy ujemne - ew. problemy 10.08.06, 00:43
        W razie ewentualnych problemów z odbiorem linku podanego w poprzednim poście:

        format rmvb i 117 MB
        s14.quicksharing.com/v/2713068/plusy_dodatnie_plusy_ujemne.rmvb.htmllub
        www.megaupload.com/?d=MQAX3Q04
        DivX i 199 MB
        • rokoman Bandyckie układy ! 10.08.06, 08:23
          Poruszyłeś szczyt góry lodowej. Skrytobójcze mordy, tajemnicze zniknięcia
          głównych świadków oskarżenia , równie tajemnicze samobójstwa, to działanie
          powiązanych ze sobą mafijnych układów polityków, bandytów wszelkiej maści i
          tzw. "sił specjalnych". Te układy powiązane siecią ze wschodnim sąsiadem
          rządziły Polską przez pół wieku. Są mocno osadzone w naszej rzeczywistości.
          Miejmy nadzieję, że rozwiązanie WSI, utworzenie nowych, z ludzi młodych nie
          powiązanych układami, wykształconych w wolnej Polsce sił specjalnych pozwoli
          unicestwić te zbrodnicze grupy. Kłania się IV Rzeczpospolita !
    • poetapamieta Re: Zginął były zwierzchnik Lecha Wałęsy 12.08.06, 13:02
      Uwaga ! Tu znajdziesz odpowiedzi na miarę Bydgoszczy XXI w. !!
      A póki co:
      iątek, 11 sierpnia (16:48)

      W Kancelarii Prezydenta planowany jest awans na stopień generalski dla płka
      Ryszarda Kuklińskiego.

      Ze względu na konieczność zmian w prawie, najprawdopodobniej płk Kukliński
      otrzyma go 11 listopada - poinformował podsekretarz stanu w Kancelarii
      Prezydenta Andrzej Krawczyk.

      O awansowanie płka Kuklińskiego na stopień generalski zabiegają środowiska
      kombatanckie. Wcześniej media sugerowały, że mogłoby się to stać 15 sierpnia,
      w dniu Święta Wojska Polskiego. Stanie się to jednak najprawdopodobniej w
      Święto Niepodległości
      Bogu niech będą dzięki !!!!
      Tak wielu patriotów, tak bardzo długo musiało na to czekać !!!!!
      Oj są w ojczyźnie rachunki krwi ..................
      A tak wielu przeszkadzało i przeszkadza !!!!
      Ale lepiej późno ...........................
      Wstyd dla tych wszystkich, którzy przez lata zabiegali o potępienie pana
      Kuklińskiego - bohatera narodowego! Wstyd i hańba !!!Myślimy tu także o
      Wałęsie !!!!! Wstyd dla wszystkich "bolków" i "zapalniczek"!!!!!!
      Dziękujemy Panie Prezydencie !!!!
    • freedompl Joanna i Andrzej Gwiazdowie zaginęli. 17.08.06, 10:38
      Działacze pierwszej "Solidarności" Andrzej i Joanna Gwiazdowie (których również
      obejrzymy w filnie "Plusy dodatnie, plusy ujemne") zaginęli w górach. Jak pisze
      gazeta dwa tygodnie temu mieli wrócić z wyprawy w Karpaty Wschodnie, ale do dziś
      nie dali znaku życia.
    • koloratka2000 Re: Zginął były zwierzchnik Lecha Wałęsy 18.08.06, 21:05
      ... no to teraz leżymy !!!
      • q_b.a Re: Zginął były zwierzchnik Lecha Wałęsy 18.08.06, 21:27
        Bolku ,powiedz coś!
        Wytłumacz ,ze Mietka tam nie było.
    • conkret Re: Zginął były zwierzchnik Lecha Wałęsy 19.08.06, 18:30
      Chyba to działa.Kto nie z Mieciem tego zmieciem!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka