Dodaj do ulubionych

Oświadczenie

22.03.07, 22:20
Szanowni Państwo

Mam poczucie, być może subiektywne, iż spotkała mnie niezasłużona krzywda.
Oskarżony zostałem o pełnienie roli tajnego współpracownika SB, posiadającego
nawet swój pseudonim – „Francuz”. Hasłem TW „Francuz” i moim nazwiskiem
swobodnie szafował red. Lewandowski z TVP3 Bydgoszcz w „Zbliżeniach” z 23 bm.
Jako jedyny dostąpiłem też „zaszczytu” ekskluzywnego umieszczenia mego
nazwiska i „pseudonimu” w rozmowie red. G.Rakowicz z prezydentem
K.Dombrowiczem w tym samym dniu, choć nie miało to żadnego uzasadnienia
wynikającego z konstrukcji audycji. Pan Prezydent postąpił z klasą – nie
odniósł się do personaliów, choć nalegała na to dziennikarka.
Jeśli główny „bohater” sensacji z bydgoskich akt IPN-u, pseudonim „Lipiński”,
przedstawiony został w audycjach TVP3 Bydgoszcz jako „podejrzany o współpracę
z SB”, to w odniesieniu do mojej osoby takich ceregieli już nie było. Wyrok
TVP3 Bydgoszcz brzmi: współpracował, tylko, że się nie przyznaje. I na
dodatek każdorazowo dołączona informacja, iż dyrektor Telewizji Bydgoszcz
Maciej Grześkowiak zwolnił TW „Francuza” z pracy już przed dwoma laty (w
domyśle – z powodu uzyskania wiedzy o jego współpracy z SB).
Ekskluzywnie potraktowano mnie również w informacji opublikowanej na stronie
Telewizji Bydgoszcz ww6.tvp.pl/389,20070322475891.strona . Wymieniono
z imienia i nazwiska oraz pseudonimu, a innych w formule: „TW "Jan" były
sekterarz redakcji dziennka wieczornego, czy TW "Andrzej" - kontrowersyjny,
niedawno zmarły bydgoski radiowiec”.
Czym zasłużyłem sobie na takie wyróżnienie? Jako osoba od 13. lat nie
wykonująca zawodu dziennikarza i nie będąca – w rozumieniu prawa ani
jakimkolwiek innym – funkcjonariuszem publicznym, zatem nie podlegająca
żadnej lustracji? Ja wiem dlaczego. Dotychczas milczałem, próbując dochodzić
sprawiedliwości w sądach i procedurach wewnątrzkorporacyjnych Telewizji
Polskiej. Dziś, po medialnym linczu dokonanym na mnie przez Telewizję
Bydgoszcz, czuję się zwolniony z obowiązku powstrzymywania się od publicznych
wypowiedzi na ten temat, zatem w najbliższych dniach ujawnię wszystko, co
spowodowało, iż dyr. TVP3 Bydgoszcz Maciej Grześkowiak zdecydował się
wykorzystać publiczną antenę telewizyjną do załatwiania swych małych sprawek –
tuszowania oszustwa, dzięki któremu objął swój fotel.
Dziś ważne wyjaśnienie: nie byłem ani tajnym, ani jawnym
współpracownikiem SB. W stanie wojennym, jako początkujący dziennikarz, w
latach 1983 – 1985 wezwany zostałem może 3-krotnie na rozmowę z człowiekiem,
który przedstawił się jako oficer kontrwywiadu, i prosił mnie o podzielenie
się informacjami z mego kilkumiesięcznego pobytu w RFN. Nie widząc w tym
niczego hańbiącego, opisałem mój pobyt w Niemczech. Co ważne – w najmniejszym
stopniu relacja ta nie dotyczyła środowisk polonijnych ani w ogóle żadnych
osób. Podpisałem również – na żądanie – oświadczenie, iż nie ujawnię nikomu
treści naszej rozmowy. Obietnicy nie dotrzymałem, jeszcze tego samego dnia
powiadomiłem mego przełożonego w redakcji IKP, który zalecił „ostrożność”,
gdyby miało dojść do następnych wezwań.
O fakcie, iż przypisano mi pseudonim „Francuz” dowiedziałem się dziś po raz
pierwszy, o tyle to dziwne, że w dokumentach IPN figuruje informacja oficera,
iż odmówiłem przyjęcia pseudonimu. Z góry oświadczyłem też, że nie będę
wypowiadał się o jakichkolwiek osobach. Na oczekiwanie, żebym „podczas
kolejnych pobytów za granicą miał oczy i uszy szeroko otwarte” odpowiedziałem
pozytywnie. Zawsze miałem. Nie podpisałem żadnej lojalki, nie wiem skąd wziął
się podpis „Francuz” pod moją relacją z podróży do Niemiec. Dokumenty mówią,
iż byłem „niechętny” do współpracy i że z tego powodu zrezygnowano z
tego „kontaktu”.
Jeśli to, co opisałem wyżej, było tajną współpracą z SB, podejmowało to 90 %
(albo więcej) dziennikarzy tamtych czasów, wiele bowiem wyjazdów za granicę
skutkowało żądaniem zdania sprawozdania pod kątem bezpieczeństwa
kontrwywiadowczego kraju.
List niniejszy wysyłam do wszystkich gazet i rozgłośni radiowych w
Bydgoszczy. Ponieważ szanse na jego opublikowanie oceniam jako niewielkie,
postanowiłem zamieścić go również tu, na forum GW, jest ono bowiem czytane
przez opiniotwórcze środowiska w naszym mieście.
Nie mając innej platformy przedstawienia własnej reakcji na haniebne
telewizyjne oskarżenia – moje zachowania sprzed dwudziestu kilku lat tu
właśnie poddaję pod Państwa ocenę.

Marek Faściszewski
Obserwuj wątek
    • o.jarocin Re: Oświadczenie 23.03.07, 20:21
      Pochylam się nad tym przypadkiem, bo po pierwsze: znam Marka Faściszewskiego,
      po drugie: bardzo niejednoznaczny przypadek widać gołym okiem.
      Moja żona pracowała w tym okresie w redakcji IKP. Wszyscy tam wiedzieli, że -
      zwłaszcza po internowaniu - obracam się w kręgu "zakonspirowanej" opozycji.
      Marek Faściszewski też. Był kontaktowym facetem, więc gdyby chciał rzetelnie
      wykonywać swoje "kontrwywiadowcze" zadanie, z pewnością starałby się zbliżyć
      towarzysko do naszej rodziny lub choćby wykazywać ciekawość w odniesieniu do
      moich spraw, którymi mógłby wykazać się się wobec swoich esbeckich mocodawców.
      Niczego takiego w jego zachowaniu nie dostrzegłem. Marek F. uczył się
      francuskiego /Francuz/, chciał wyjeżdżać za granicę, uległ pewnie jakiejś
      perswazji, ale na tym raczej koniec. Nieprzydatny i dlatego wyrejestrowany po
      dwóch latach. Wierzę mu, choć to żaden mój kolega, raczej dalszy znajomy sprzed
      lat.
      Nie poddawaj się: prawdziwe esbeckie świnie jeszcze się nie ujawniły w tym
      regionie.
      • radca O. Jarocinie... 23.03.07, 20:24
        O. Jarocinie... czy moglbym prosic Ciebie o kilka slow w tym temacie ?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=59601578

        przesylam pozdrowienia
        radca
      • tramwaj_zwany_baku_baku Re: Oświadczenie 23.03.07, 20:26
        miała być IV RP a jest PRL - Polska Rzeczpospolita Lustracyjna
        • rokoman Re: Oświadczenie 23.03.07, 22:43
          Szanowny Panie Marku Faściszewski. Pozwoli Pan, że odniosę się do jednego faktu
          z Pańskiej sprawy - podpisów. W tych czasach obowiązywała jedna, podstawowa
          zasada, nie składania podpisów pod żadnymi SBckimi, czy po rozmowach z
          oficerami Informacji Wojskowej itp. opisami. Zawsze odpowiadać należało : <
          odmawiam podpisu >. Ten fakt, niestety daje powód do myślenia. Jest takie
          stare,dobre życiowe powiedzenie :" co rzucisz za siebie, znajdziesz przed
          sobą!" I za to się niestety dzisiaj płaci.
          • m.fasciszewski Re: Oświadczenie 23.03.07, 23:27
            Szanowny Panie Rokomanie
            Oto treść pisma,które przesłałem dziś do p.Marcina Fridricha z RMF, który bada
            akta w IPN:

            Panie Marcinie



            Dziś również i ja, jako najbardziej zainteresowany, uzyskałem dostęp do
            kserokopii akt, które posłużyły Panu do sformułowania tezy o agenturalnym
            charakterze moich kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa. Koronnym dowodem na ich
            występowanie miał być fakt podpisywania się przeze mnie pseudonimem operacyjnym
            Francuz. Jak Pan wie, wszystkiemu zaprzeczyłem.

            Dziś mogłem sam spojrzeć na akta dokumentujące moją „współpracę”, w tym na ten
            jedyny dokument, jakoby podpisany przeze mnie tajnym pseudonimem.

            Przykro mi to stwierdzić, ale gołym i nawet niewprawnym okiem widać, że
            podpis „Francuz” jest podrobiony.

            Pominąwszy już kwestię, że litery są wyraźnie mniejsze od liter całego tekstu
            powyżej, proszę porównać ten zapis z zapisem słowa „Francuzka” , u dołu strony
            na pierwszej stronie relacji.

            Ja łączę „r” z „a”, w podpisie litery te są rozłączne, ja rozdzielam „u” i „z”,
            w podpisie litery te są połączone, ponadto ostatnia litera to na pewno nie jest
            moje „z”. Zygzak poniżej to też nie moja fantazja.

            Nie obwiniam Pana o nic, sądzę, że działał Pan w najlepszej wierze, choć efekt
            jest dla mnie przykry. Czy jednak zechce Pan – po sprawdzeniu – publicznie
            potwierdzić moje zastrzeżenia?

            Proszę o kontakt.

            Marek Faściszewski


            Mam nadzieję, Panie Rokomanie, na jakąś odpowiedź.
    • m.fasciszewski Re: Oświadczenie 25.03.07, 11:18
      Szanowni Państwo
      Pragnę podziękować wszystkim Państwu, którzy tak rozważnie zabrali głos w tym
      przykrym dla mnie wątku. Dziękuję też wszystkim, którzy powstrzymali się od
      publikowania w nim żartów i złośliwości. Poruszane tu kwestie w istocie stały
      się w ostatnich dniach źródłem dramatu całej mojej rodziny.

      Kończąc już swą obecność na forum, chciałbym podzielić się z Państwem treścią
      jeszcze jednego mego wyjaśnienia, które wysyłam dziś do prasy wraz z analizą
      fałszerstwa podpisu "Francuz" pod napisaną przeze mnie w roku 1983 relacją z
      wakacji w Niemczech w r.1981 oraz wraz z odpowiedzią od Pana Marcina
      Friedricha, którą uprzejmy był przesłać mi wczoraj wieczorem. Mam szczerą
      nadzieję, że szczególnie opinia red.Friedricha wniesie nieco więcej światła do
      rzeczywistego opisania mej postawy, jaką przejawiałem na początku lat 80-tych.
      Zapewniam też Państwa, że już wkrótce opinia publiczna pozna prawdziwe
      przyczyny tego bezpretensjonalnego ataku, któremu poddany zostałem se strony
      bydgoskiego oddziału publicznej Telewizji Polskiej.

      Z szacunkiem - Marek Faściszewski
      • m.fasciszewski Re: Oświadczenie 25.03.07, 11:22
        Treść listu skierowanego dziś do redakcji Gazety Pomorskiej i Expressu
        Bydgoskiego (Gazeta Wyborcza, podobnie jak Radio PiK, powstrzymały się od
        publikowania niesprawdzonych sensacji):

        Szanowni Państwo

        Ponieważ opublikowali Państwo moje dane osobowe w kontekście rzekomej
        agenturalnej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL, tworząc tym określony
        wizerunek mojej osoby w oczach Państwa Czytelników, wierzę, że zechcą Państwo
        podać do publicznej wiadomości również informacje, które ten zły wizerunek mogą
        choć w części odmienić.

        1. Oświadczam, że nigdy nie byłem tajnym (ani jawnym) współpracownikiem
        SB. Nie miałem natomiast wpływu na to, jaką dokumentację funkcjonariusze tej
        instytucji prowadzili na mój temat.
        2. W załączniku dostarczam dowód, iż podpis „Francuz” na opisie mych
        wakacji w Niemczech w 1981 r. jest sfałszowany. Nigdy nie wiedziałem, że ktoś
        przydzielił mi taki pseudonim, siłą rzeczy nigdy się też nim nie posługiwałem.
        3. Gdyby zechcieli i mogli Państwo to uczynić – wyrażam zgodę na
        opublikowanie całości mej własnoręcznie spisanej relacji z wzmiankowanego
        pobytu w Niemczech, tak, by również Państwa Czytelnicy mogli zorientować się w
        rozmiarze „szkód”, jakie mogłem tym dokumentem uczynić Polsce i Polakom
        4. 24 bm. zwróciłem się pisemnie do badającego akta IPN p.Marcina
        Friedricha z informacją o sfałszowaniu podpisu „Francuz” na wzmiankowanej
        relacji, wraz z prośbą o odniesienie się do tych nowych okoliczności. Załączam
        Państwu odpowiedź, którą od p. M.Friedricha otrzymałem 24 bm. Wytłuszczenia
        tekstu i dwie zaznaczone uwagi pochodzą ode mnie. W poufności zachowuję
        jedynie – na życzenie autora – „prywatną” część korespondencji, w której
        M.Friedrich dzieli się ze mną swoją wiedzą i stanowiskiem nt. sposobu
        posłużenia się dokumentami na mój temat przez TVP3 Bydgoszcz, która to wiedza
        wykorzystana zostanie przeze mnie w procesie sądowym, jaki przeciw bydgoskiemu
        Oddziałowi TVP zamierzam wytoczyć.


        Nie wątpiąc, że szukanie prawdy i potrzeba czynienia zadość nieumyślnie
        wyrządzanym krzywdom stanowią jedne z naczelnych zasad, którymi kieruje się
        Państwa Redakcja w swym działaniu, jako Wasz były kolega – dziennikarz, obecnie
        z przypiętą łatką TW „Francuza”, jeszcze raz serdecznie proszę o wykorzystanie
        dostarczonych tą drogą informacji.


        Z szacunkiem


        Marek Faściszewski
        • m.fasciszewski Re: Oświadczenie 25.03.07, 11:28
          Treść listu otrzymanego przeze mnie od p. Marcina Friedricha (uzyskałem zgodę
          na upublicznieniego w tej części):

          Szanowny Panie Marku.

          Nie mogę stwierdzić autorytatywnie, czy podpis pod dokumentem (sprawozdanie z
          wyjazdu do RFN) jest wykonany Pańską ręką. Nie czuję się do tego uprawniony.
          Mogę jednak wskazać okoliczności, które mogą wskazywać na to, że podpis ten
          został podrobiony. Por. Andrzej Elwertowski (a dlaczego nie mamy o nim pisać?)
          wykazał się bowiem istotną niekonsekwencją opisując spotkanie z Panem. W
          kwestionariuszu w cz. III (rezultat pozyskania) w pkt. 3 napisał:

          "kandydat napisał zobowiązanie, NIE OBRAŁ PSEUDONIMU. Dla celów operacyjnych
          nadano ps. FRANCUZ." (IPN BY 0085/1349 k. 8)

          W innym zaś dokumencie (IPN BY 0085/1349 k. 11) por. Elwertowski pisze:

          "Kandydat ZOBOWIĄZAŁ się podpisywać ważniejsze informacje ps. FRANCUZ."

          Może więc być tak jak Pan twierdzi, że nie jest to Pański podpis.

          Muszę jednak odnieść się także do innej kwestii poruszonej przez Pana. Napisał
          Pan:

          "Koronnym dowodem na ich występowanie [agenturalnych kontaktów z SB - MF] miał
          być fakt podpisywania się przeze mnie pseudonimem operacyjnym Francuz."

          Nie twierdzę, że jest to koronny argument. W instrukcji 006/70 o pracy
          operacyjnej SB pisze się bowiem, że nadanie pseudonimu i pobranie zobowiązania
          o współpracy od pozyskanego osobowego źródła informacji nie jest ultymatywne.
          Robi się to w zależności od potrzeb i zgody pozyskiwanego. Konieczne zaś jest
          przyjęcie zobowiązania o utrzymaniu spotkania w tajemnicy. Wśród kopii
          dokumentów, które Pan oglądał, tego ostatniego zobowiązania nie ma - jest ono
          natomiast w teczce w IPN.(Patrz uwaga na dole strony – dopisek MF.)
          Oświadczenie, że nie dotrzymał Pan tego zobowiązania, muszę po prostu przyjąć.
          Wyrażenie zgody na informowanie oficera o charakterze i szczegółach Pańskich
          wyjazdów zagranicznych (a temu Pan nie zaprzecza) też było niezbędne, by
          Elwertowski uznał Pana za "swoje" źródło. (Patrz uwaga na dole strony – dopisek
          MF.)
          Wyjaśnia pan również, że nie widział Pan nic złego w kontaktach z oficerem
          kontrwywiadu. Kontrwywiad jednak był integralną częścią SB. W czasie gdy
          rozmawiał Pan z por. Elwertowskim w hotelu Brda, wydział II WUSW zajmujący się
          rzeczywiście kontrwywiadem, rozpracowywał także środowisko dziennikarskie.
          Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie była wówczas powszechna wiedza. W
          ramach reorganizacji w MSW dziennikarze trafili jednak dwa lata później
          pod "opiekę" wydziału III. O ile więc w roku 1983 i 1984 SB mogła liczyć na
          informacje od Pana o Pańskich wyjazdach zagranicznych (a pewnie Elwertowski
          liczył także na coś więcej), o tyle w roku 1986 SB straciła złudzenia i
          postanowiła zakończyć współpracę.

          Pozostaje jednak ważniejsza od tych formalnych szczegółów kwestia.
          Najważniejsza jest opinia, jaką niechcący wystawili Panu sami funkcjonariusze
          SB:

          "W czasie dotychczasowej współpracy większość tematów poruszanych z TW
          dotyczyła jego wyjazdów zagranicznych. ...źródło zastrzegło sobie, aby nie
          poruszać tematów personalnych dotyczących współpracowników..." (IPN BY
          0085/1349 k. 15)

          "...informacje dot. środowiska pracy, w którym funkcjonował były zdawkowe,
          wręcz żadne." (IPN BY 0085/1349 k. 18)

          Zwłaszcza to ostatnie zdanie jest ważne. Tego rodzaju oświadczenie
          funkcjonariusza, dla którego każda błahostka może coś znaczyć, nie wymaga
          komentarza.


          Marcin Friedrich


          Uwaga (moja – M.Faściszewskiego) do akapitu:
          „Wśród kopii dokumentów, które Pan oglądał, tego ostatniego zobowiązania nie
          ma - jest ono natomiast w teczce w IPN.”

          Jak bezpiecznie jest nie kłamać! O fakcie, iż podpisałem takie zobowiązanie (o
          zachowaniu rozmowy w tajemnicy) poinformowałem już w pierwszym
          swym „oświadczeniu” z 22 bm., choć wśród dokumentów, które otrzymali
          dziennikarze od M.Friedricha, zobowiązanie takie nie figurowało, nie mogłem
          więc dowiedzieć się, że jakaś kopia dokumentu dostępna jest jeszcze w archiwach
          IPN. Mam nadzieję, że fakt ten uwiarygodnia również inne moje wyjaśnienia w
          przedmiotowej kwestii.


          Uwaga (moja – M.Faściszewskiego) do akapitu:
          „Wyrażenie zgody na informowanie oficera o charakterze i szczegółach Pańskich
          wyjazdów zagranicznych (a temu Pan nie zaprzecza) też było niezbędne, by
          Elwertowski uznał Pana za "swoje" źródło.”

          Wyrażenie przeze mnie ustnej zgody na informowanie oficera nt. kwestii
          związanych z ewentualnymi wyjazdami zagranicznymi, czemu nie zaprzeczam, nie
          dotyczyło – w moim rozumieniu - „szczegółów” wyjazdów, lecz spostrzeżeń nt.
          ewentualnych prób pozyskania mnie przez obce wywiady. Ponadto nie zakładało
          samodzielnego zwracania się do „służb” z raportami czy informacjami, a jedynie
          nieukrywanie wiedzy na ten temat w przypadku zadania mi konkretnych pytań.
          Warto też zaznaczyć, że owe „wyjazdy zagraniczne” w okresie od „pozyskania” do
          wyrejestrowania mnie z ewidencji, to – mam nadzieję, że się nie mylę - w
          istocie JEDEN krótki wyjazd do RFN w marcu 1985 r.

          Marek Faściszewski
          • radca Re: Oświadczenie 25.03.07, 12:52
            Panie Marku

            Zdaje sobie sprawe ,ze to musi byc bardzo bolesne dla Pana i Panskiej rodziny.
            Jak wynika z tych tresci i opisow - nie byl Pan tym ktory donosil, informowal
            i sledzil oraz wsypywal swoich najblizszych i innych. Nie popebieral Pan
            pieniedzy - czyli nie sprzedawal Pan ludzi jak judasz.

            Nie czynil Pan tego tez ze strachu i z przekonania . Przynajmniej taki sobie
            tutaj poglad wyrobilem - z tych informacji. Wiec nie deklarowal sie tez Pan
            i aktywnie w tym procederze nie wspoluczestniczyl.

            Nie moja intencja jest bronic kogos kto donosil do SB, ale Panska sytuacja jest
            i tak mi sie wydaje - splotem pewnych kombinacji stosowanych w strukturach SB.
            Przeciez to byly szkolone lisy i instruowane przez wyzszych oficerow UB i SB -
            ktorzy na jedno slowo i jeden telefon mogli zrobic z owcy - wilka , a z bohatera
            narodowego - zdrajce i wroga narodu polskiego.

            Ogromne intrygi i manipulacje oraz cala siatka mafijno-esbecka potrafila byc
            niezwykle bezwgledna w swoich zbrodniach i wrabianiu ludzi.

            Cala uwaga i glowne akcje dzisiaj ida w kierunku drobnych ludzi - ktorzy nieraz
            cos tam w zmuszeniu podpisali na odczepnego , aby moc uciec i sie uwolnic od
            zastraszania i nekania przez SB....

            .. ale nie siega sie wielkich " struktur mafijno-esbeckich " oraz wielkich
            tragicznych wydarzen - gdzie ludziom lamano kosci, byli bici w piwnicach SB,
            mieli kilka paszportow, kilka nazwisk, byli wstawiani celowo w rozne srodowiska
            z nadania i z polecenia oficerow SB... itd.itd.

            Dzisiaj ci ludzie steruja wieloma galeziami gospodarki,polityki , wymiaru
            sprawiedliwosci, sluzby zdrowia i urzedow....

            .. a ci sie dzisiaj smieja i rechocza - bo spoleczenstwo wylapuje " plotki "
            i wielokrotnie te " plotki " sa obiektem - gdzie powstaje wieli zamet....

            a zrodlo i cale gniazdo esbeckiej struktury mafijnej - jest calkowicie gdzie
            indziej

            radca
            • radca Re: Oświadczenie- korekta do poprzedniego tekstu 25.03.07, 14:33
              "plotki"- czytaj płotki..... napisalem to bez uzywania polskich znakow i nieraz
              moze to wyjsc calkowicie inne znaczenie wyrazu :)

              radca
              • radca a jednak.... wrabiano i dopisywano ludziom 27.03.07, 10:57
                www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=559&NrSection=1&NrArticle=61412&IdTag=18


                - tak jak napisalem w swoim komentarzu
                radca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka