unsatisfied6
18.10.03, 12:22
szlag mnie trafia , gdy widzę Wojtka ślęczącego nad
łamigłówkami językowymi , którmi usiana jest książka
do ćwiczeń z angielskiego .
Wojtek jest dyslektykiem . Poprawne przepisanie zdania,
to dla niego wielki wysiłek . Poprawne zrobienie ćwiczenia
polegającego na rozszyfrowaniu krzyżówki słownej,
to wręcz niemożliwe .
Wojtek jest oceniany głównie z ćwiczeń pisemnych .
Każda lekcja , to dowód na "upośledzenie" Wojtka .
Że on jeszcze ma poczucie humoru!!! Kto tu jest
upośledzony . Przez kilka lat nauczyciel języka
nie dostrzegł problemu Wojtka ? !!!Czemu
służą te lekcje w przypadku Wojtka .
Budowaniu przeświadczenia w tym dziecku ,
że jest do niczego ?!!!
Wojtka mozna nauczyć angielskiego , tylko niech
ten zasrany nauczyciel nie przeszkadza !!!
Przez kilka lat zrobił duże spustoszenie
w psychice tego chołpca .
Wojtek pamięta lekcje z przedszkola . Zaśpiewa
piosenkę ,której nauczył się w przedszkolu ,
powie wiersz , przeczyta historyjkę . Cała szkolna
"wiedza" dla niego czarną dziurą .
Zrobił duzy postęp w czytaniu i w mówieniu ,
lecz szkoła narzuca mu ćwiczenie nie do wykonania
dla niego , zabierając mu czas który mógł efektywnie
wykorzystać robiąc postępy ( jak każdy inny ) w mówionym
i czytanym angielskim .
Szlag mnie trafi , gdy taki Poborski i inny "pedagog"
mówi , że mam tyle wspólnego z edukacją co rolnik .
Nie mam nic wspólnego z takimi pedagogami i edukacją
w ich wydaniu . Mają w dupie , czy uczą skutecznie
czy nieskutecznie ( zareagują na słowo dupa - bo
dla nich to ważniejsze od skuteczności , co
wcale nie znaczy , że go nie używają ) .