Dodaj do ulubionych

Przyszli medycy mają korki z... matmy

28.10.08, 18:28
Musze powiedziec,ze dla mnie to byl szok.Po wielu latach
nieobecnosci "powrocilem" do kraju i dowiedzialem sie o tym,ze na
maturze nie ma matmy....
Za oceanem,gdzie poziom absolwentow high school jest wyjatkowo
mizerny,nikt nie "odpusci" matematyki.
Oni maja wyrazna przewage nad naszymi maturzystami,ze potrafia
samodzielnie myslec.Wybor dalszej drogi zyciowej podyktowany jest
celem jaki chca osiagnac i najczesciej osiagaja.
O tym co beda dalej robic decyduja juz w wieku 16-tu lat i ostatnie
dwa lata szkoly to przygotowanie do tego startu w
dorosle,samodzielne zycie.Sami szukaja mozliwosci finansowych.
System pomocy jest tam znacznie bardziej rozwiniety niz u nas.
Matematyka to podstawa wszystkich nauk praktycznych......
Obserwuj wątek
    • babb Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 28.10.08, 23:16
      Rownamy do zachodniej Europy:)
      W Amsterdamie w szpitalu klinicznym AMC prowadzone sa aktualnie zajecia z
      matematyki oraz mierzenia (!) dla pielegniarek i lekarzy.
      Dla ulatwienia dodam,ze matematyka jest obowiazkowym przedmiotem maturalnym w
      Holandii.
      • ambrig Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 06:23
        Liczba lekcji wf w szkole = 4 (stale!)
        matematyki=4 (bywa mniej- w liceum, technikum np., rzadko więcej)
        religii=2 (bez zmian od 1 szkoły podstawowej do matury)
        z fizyką jest jeszcze gorzej niż z matematyką
        • amus00 Ciemnej sile roboczej nie jest potrzebna matematyk 31.10.08, 08:10
          Ciemnej sile roboczej nie jest potrzebna matematyka,
          aby oddać głos na partię która obiecuje "wszystko" wszystkim też nie trzeba
          liczyć do 10, więc po co matematyka na maturze??
          Może żeby ludzie zaczęli logicznie myśleć i wyliczyli ze aby "wszystko" dać to
          trzeba jeszcze więcej zabrać?
          • regeregerege Giertych, spier-ty-ch! 31.10.08, 09:47

            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 10:00
              Na UJ studenci pierwszego roku (uwaga!) fizyki i informatyki stosowanej też mają
              zajęcia wyrównawcze z matmy. Właśnie dlatego, że program nauczania w szkołach
              zaczął dramatycznie odstawać od poziomu wymaganego na studiach. Trzeba tę lukę
              jakoś zasypać. Nie jest to zresztą proste.

              No bo można dodawać na studiach kolejne godziny repetytorium z matematyki. Ale
              co, do cholery, robiła szkoła przez te wszystkie godziny, gdy myśmy za starych
              dobrych czasów uczyli się matmy?! Gdy chodziłam do końcowej podstawówki i
              liceum, uważałam za zbyt duże obciążenie mieć w jeden dzień w tygodniu 8 lekcji.
              Podobno dziś w gimnazjach 8 lekcji KILKA razy w tygodniu to standard. Czego oni
              się wtedy uczą?! Przecież program ze wszystkich przedmiotów jest właśnie
              okrojony, a nie poszerzony.

              Szkoła to skandaliczne marnowanie czasu. I zdrowia młodych ludzi.
              • lukabravo Re: Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 10:24
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Na UJ studenci pierwszego roku (uwaga!) fizyki i informatyki
                stosowanej też maj
                > ą
                > zajęcia wyrównawcze z matmy. Właśnie dlatego, że program nauczania
                w szkołach
                > zaczął dramatycznie odstawać od poziomu wymaganego na studiach.
                Trzeba tę lukę
                > jakoś zasypać. Nie jest to zresztą proste.
                >
                > No bo można dodawać na studiach kolejne godziny repetytorium z
                matematyki. Ale
                > co, do cholery, robiła szkoła przez te wszystkie godziny, gdy
                myśmy za starych
                > dobrych czasów uczyli się matmy?! Gdy chodziłam do końcowej
                podstawówki i
                > liceum, uważałam za zbyt duże obciążenie mieć w jeden dzień w
                tygodniu 8 lekcji
                > .
                > Podobno dziś w gimnazjach 8 lekcji KILKA razy w tygodniu to
                standard. Czego oni
                > się wtedy uczą?! Przecież program ze wszystkich przedmiotów jest
                właśnie
                > okrojony, a nie poszerzony.
                >
                > Szkoła to skandaliczne marnowanie czasu. I zdrowia młodych ludzi.
                >

                Czego się uczą? Wszystkiego, czyli wychodzą ze szkoły nie umiejąc
                właściwie nic. Program szkół ponadpodstawowych nie promuje
                specjalizacji, profilowania, liceów profilowanych jest tyle, co kot
                napłakał, w liceach ogólnokształcących klas profilowanych jest tyle
                co kot napłakał, więc gro uczniów przez gimnazjum i liceum uczy się
                przez cały czas wszystkiego na raz. A skoro muszą mięc wszystkiego
                po trochu, to wychodzi tak, jak wychodzi: 1-2 godziny fizyki,
                chemii, biologii przez kilka klas. Marnowanie czasu, nie ma jak
                przyswoić materiału, za mało możliwości zajęć praktycznych, ale tak
                musi być bo beton z kuratoriów i ministerstw nie pozwoli na to, aby
                coś zmienić, prikaz jest, że trzeba wypełnić program kształcenia i
                koniec. Nieważne, czy np. ktoś chce iść na polonistykę, lingwistykę
                czy historię. Ma rąbać przez te kilka lat po 2 fizyki w tygodniu, co
                mu się nigdy w życiu do niczego nie przyda, więc polskiego czy
                języków obcych czy historii więcej mieć nie będzie.
                System jest chory, ale i tak Broniaż i betonowe złogi mają świetne
                zdanie na swój temat.
                • norbertrabarbar Re: Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 12:10
                  "skoro muszą miec wszystkiego po trochu, to wychodzi tak, jak wychodzi"...

                  Nie wiem czy jest to dobry tok rozumowania. Jeżeli pozwolimy młodzieży wybierać
                  specjalizację zbyt wcześnie to będziemy mieć sytuację taką jaką mamy teraz.
                  Uniwersytety są przepełnione humanistami, którzy nie będą potrzebni na rynku
                  pracy - łatwiej podyskutować o przeczytanej książce niż rozwiązać równanie
                  różniczkowe. Gdy zaczynałem studia na politechnice na roku było nas ponad 200
                  osób! Około 50 poprzestało na stopniu inżyniera, magistra zrobiło około 30 osób.
                  Reszta nie przeszła analizy matematycznej.
                • piotrns Re: Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 12:16
                  > Ma rąbać przez te kilka lat po 2 fizyki w tygodniu, co
                  > mu się nigdy w życiu do niczego nie przyda

                  Szkoła ogólnokształcąca ma dać ogólne pojęcie o świecie. A fizyka
                  jak najbardziej opisuje realny świat. Bez tej wiedzy większość
                  zjawisk będzie dla niewykształconego człowieka niezrozumiałą magią.
                  Może to romantyczne, ale bardzo utrudnia życie.
                • losiu4 Re: Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 12:28
                  lukabravo napisał:

                  > Nieważne, czy np. ktoś chce iść na polonistykę, lingwistykę
                  > czy historię. Ma rąbać przez te kilka lat po 2 fizyki w tygodniu,
                  > co mu się nigdy w życiu do niczego nie przyda, więc polskiego czy
                  > języków obcych czy historii więcej mieć nie będzie.

                  no nie , gościu. Ogólne wykształcenie ma być ogólne. Czyli "mniej
                  więcej" i nauki humanistyczne i scisle. Wszędzie. A dopiero
                  szczególny nacisk na jedno albo na drugie. Absolutnie nie powinno
                  być wyrzucania czegokolwiek "bo ja pójdę gdzie indziej i to mi nie
                  będzie potrzebne". Tyczy się to zarówno "ścislowców" co to na
                  informę idą i tłumaczą że im polski czy historia niepotrzebne, jak
                  i "humanistów" co to ględzą że jak idą na polonistykę, lingwistykę
                  czy historię to im matma czy fiza niepotrzebna. I jedni i drudzy
                  matury nie powinni dostać, o ile nie zdadzą podstaw: język ojczysty,
                  co najmniej jeden język obcy (nowożytny, choć niekoniecznie),
                  matematyka i coś jeszcze do wyboru. To IMHO niezbędne minimum by
                  kogoś obdarzyć świadectwem maturalnym mówiącym, że ten człowiek
                  jest "ogólnie wykształcony".

                  Pozdrawiam

                  Losiu
              • losiu4 Re: Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 13:09
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Na UJ studenci pierwszego roku (uwaga!) fizyki i informatyki
                > stosowanej też mają zajęcia wyrównawcze z matmy. Właśnie dlatego,
                > że program nauczania w szkołach zaczął dramatycznie odstawać od
                > poziomu wymaganego na studiach

                a to juz bylo znane za czasow moich znajomych. Wtedy
                byla "obowiazkowa" matura z matmy, a dodatkowe szkolenia z tego
                zakresu były dostępne (znam to z opowieści, jak się to nie zgadza,
                podyskutujemy). Wiem, bo kolega mi opowiadał, że startujący na
                informę inny kolega (nie dostał się, wylądowal ponoć na innym
                wydziale) miał takie uczelniane korepetycje.

                Pozdrawiam

                Losiu
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 15:04
                  Dla chętnych takowe zawsze były. Ale teraz są OBOWIĄZKOWE dla wszystkich
                  studentów na 1. roku.
                  • losiu4 Re: Zajęcia wyrównawcze to nic nowego 31.10.08, 17:09
                    a to się w takim razie pozmieniało...

                    Pozdrawiam

                    Losiu
          • rorio2 Re: Ciemnej sile roboczej nie jest potrzebna mate 31.10.08, 16:17
            A co matematyka w szkole ma wspólnego z logicznym myśleniem? To zwykłe katowanie
            ludzi tonami identycznych zadań i zmuszanie ich do zapamiętywania jakichś
            bzdurnych wzorów, które można bez problemu znaleźć w każdych tablicach
            matematycznych. Sorry, zbyt dobrze pamiętam lekcje matematyki. Dopiero na
            studiach zetknąłem się z prawdziwą logiką. Z tym czego nauczyłem się w szkole
            nie miało to zupełnie nic wspólnego. Poza tym ile jest rodzajów 'logicznego
            myślenia'? Tyle ile dyscyplin naukowych. Niech matematyk pomyśli logiką
            historyka, prawnika czy nawet filozofa. Powtarzam: mnie osobiście matematyka
            niczego nie dała, tak samo jak większości polskich uczniów.
            • losiu4 Re: Ciemnej sile roboczej nie jest potrzebna mate 31.10.08, 17:15
              rorio2 napisał:

              > Sorry, zbyt dobrze pamiętam lekcje matematyki. Dopiero na
              > studiach zetknąłem się z prawdziwą logiką.

              no toś się chłopie ślizgał, a nie uczył, ale można i tak. Mnie by było wstyd.

              Pozdrawiam

              Losiu
              • rorio2 Re: Ciemnej sile roboczej nie jest potrzebna mate 06.11.08, 11:40
                losiu4 napisał:

                > rorio2 napisał:
                >
                > > Sorry, zbyt dobrze pamiętam lekcje matematyki. Dopiero na
                > > studiach zetknąłem się z prawdziwą logiką.
                >
                > no toś się chłopie ślizgał, a nie uczył, ale można i tak. Mnie by było wstyd.
                >
                > Pozdrawiam
                >
                > Losiu

                Czemu ma mi być wstyd? Taki jest program liceum! Tak wygląda matematyka w
                szkołach, a Ty chyba o tym nie pamiętasz. I to jest powód do wstydu.
    • ryyys Przyszli medycy mają korki z... matmy 29.10.08, 09:02
      Usunięcie matematyki z obowiązkowej matury jest wynikiem
      konsekwentnego realizowania udostępnienia średniego wykształcenia
      dla prawie całej młodzieży, czego przykładem jest słynna "amnestia"
      Giertycha, a także "likwidacja zawodówek jako wylęgarni
      bezrobotnych". Konsekwencje są takie, jakie widać.
      Wymaganiom matury bez drastycznego obniżenia jej poziomu, także z
      polskiego, może sprostać ok. 40% populacji. Reszta po gimnazjum
      powinna nabywać umiejętności zawodowych (budowlanych, technicznych,
      gastronomicznych itp.).
      Ponadto szkoła musi być w pewnym stopniu restrykcyjna w tym sensie,
      że musi wymagać od młodzieży także wysiłku i uczyć dyscypliny.
      Obecnie młodzież od podstawówki słyszy tylko o prawach ucznia, nic o
      obowiązkach. To kolejna bzdura paradygmatu nowoczesnej pedagogiki.
      Jeśli z tych absurdów nie zrezygnujemy, będzie jak jest z dalszą
      tendencją zniżkową wartości tzw. wykształcenia.
      Ale kto przekona do tego opiniotwórcze media oraz miałkich polityków
      goniących za popularnością?
      • kwant27 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 04:55
        Matura z matematyki przestała być obowiązkowa za schyłkowej
        komuny, więc nie można wszystkiego zwalać na Giertycha (nie
        to, żebym go lubiła, wręcz przeciwnie). Wiem, że np. w 1986
        roku maturzyści z biol.-chem. nie musieli zdawać matematyki.
        Mamy więc już drugie pokolenie "dyskalkulików".
      • g_m11 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 09:13
        Niechec młodzieży do nauki matematyki i fizyki to jedno a nauczyciele , którzy
        mogliby to zmienic to drugie.Nieliczne wyjatki potwierdzaja tylko fakt , że
        nauczyciele sami nie rozumieja czego uczą.Ci najlepsi prawdopodobnie szukaja
        pracy poza szkołą a pozostają albo autentyczni pasjonaci albo zweryfikowani
        nagatywnie przez rynek pracy. zreszta uczniowie sami wydaja świadectwo
        fachowosci chodzac na fakultety lub korki.
        • losiu4 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 11:01
          g_m11 napisał:

          > Niechec młodzieży do nauki matematyki i fizyki to jedno a
          > nauczyciele , którzy mogliby to zmienic to drugie

          o ile do matmy (za moich czasów) specjalnie nie można się było
          czepiać nauczycieli, to tych od fizyki jak najbardziej. Niechęć
          młodzieży jest zrozumiała: o wiele łatwiej wodę lać czy deklamować
          wyuczone na pamięć formułki niż mózgownicę wytężyc.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • losiu4 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 18:05
        ryyys napisał:

        > Usunięcie....

        o ile co do wniosków to się z Tobą zgodzę (ogólne "rozwolnienie" edukacji a w
        ogóle róbta co chceta, byle było kul i trędi), to co do przyczyn się nie zgodzę.
        Dziadostwo zaczynało się robić za późnej komuny.

        Pozdrawiam

        Losiu
    • kmccoy Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 02:24
      Piękne... Matma pozwoli medykom obliczać ilu pacjentów umiera im od razu, ilu w kolejce oczekując aż obi sobie porachują czym im opłaca się leczyć już teraz czy potem, a może od razu zwiać za granicę... :P

      "Samodzielnie myśleć"? - kolego, matematyka uczy GOTOWYCH algorytmów, nie uczy myślenia. Uczy tylko tego, co już daaaaaaawno ktoś obmyślił. Gotowych schematółw działania! Niczego więcej.
      • dr_pitcher Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 04:29
        kmccoy napisał:

        > Piękne... Matma pozwoli medykom obliczać ilu pacjentów umiera im od razu, ilu w
        > kolejce oczekując aż obi sobie porachują czym im opłaca się leczyć już teraz c
        > zy potem, a może od razu zwiać za granicę... :P
        >
        > "Samodzielnie myśleć"? - kolego, matematyka uczy GOTOWYCH algorytmów, nie uczy
        > myślenia. Uczy tylko tego, co już daaaaaaawno ktoś obmyślił. Gotowych schematół
        > w działania! Niczego więcej.

        co za bzdura...
        O logice kmccoy nie slyszal?
        Ponadto problemy matematyczne mozna rozwiazywac na wiele sposobow, i t o jest
        wlasnie myslenie
      • kwant27 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 05:03
        Np. na izbie przyjęć w szpitalu taki lekarz powinien umieć
        przeliczyć w pamięci (i to szybko, bo po 5 minutach pacjent
        będzie warzywem), ile mg substancji X należy wstrzyknąć
        pacjentowi, ważącemu Y kg, po jakim czasie dawkę powtórzyć,
        znając czas półrozpadu danego leku w organizmie itp. A
        dopiero po dyżurze może się zająć "statystyką", o której
        wspomniałeś.
      • jenisiej Ech... 31.10.08, 05:05
        kmccoy napisał:

        > "Samodzielnie myśleć"? - kolego, matematyka uczy GOTOWYCH
        > algorytmów, nie uczy myślenia. Uczy tylko tego, co już
        > daaaaaaawno ktoś obmyślił.
        > Gotowych schematół w działania! Niczego więcej.

        Powiem brutalnie: jesteś schematół. Prawdopodobnie miałeś złych
        nauczycieli.

        Nie każdy zdoła, i nie każdy musi zrozumieć i opanować kanoniczny
        (cokolwiek by to miało znaczyć) zestaw narzędzi matematycznych. Nie
        każdy zdoła odkryć tę prostą prawdę, że sensowna edukacja
        matematyczna gotowe algorytmy winna podpierać (na każdym poziomie,
        od tabliczki mnożenia po np. teorię chaosu) zrozumieniem ich istoty,
        w oparciu o dyscyplinę myślenia i krytycyzm - bez tego wszystkie
        algorytmy są tak wiarygodne, jak zepsuty kalkulator. Albo programy
        do predykcji trendów giełdowych.

        No dobra, nie będę Cię przekonywał, że matematyka się rozwija i da
        sobie radę bez Ciebie - wątek jest nie o tym.

        Umówmy się może, że:
        1. Matematyka jest potrzebna;
        2. Matematyka jest trudna;
        3. Ergo - przed nauczycielami matematyki stoją ogromne wyzwania
        (zawsze, wszędzie i na każdym poziomie).

        Szanujmy ich niewdzięczną pracę. Jeśli ich krytykujemy, to
        konkretnie i rzeczowo.

        Aha, ja nie jestem nauczycielem.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl :-)))) 31.10.08, 10:04
          > jesteś schematół

          :-))))))
          Boskie!
      • simon_r Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 08:07
        kmccoy... Od razu widdać jakie masz o matematyce pojęcie....
        Masssakra!!!
      • hermosa13 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 08:23
        Chyba masz coś nie w porządku z głową...
        Tak pogardzana przez Ciebie matma (a później również statystyka)
        jest bardzo potrzebna i to nie tylko medykom.

        Może zresztą sam masz z nią problemy....

        Zaniedbanie matematyki w szkole widać później na każdym kroku.
        Zdziwiłbyś się ile osób nie potrafi wyliczyć jaki procent wartości X
        stanowi wartość Y (bardzo "skomplikowane" działanie), a nawet używać
        excela (bo przecież nawet tam czasem trzeba korzystać z fukcji
        matematycznych, i/lub innych, tylko trzeba wcześniej rozumieć, co
        oznaczają niektóre rzeczy).
      • makakson Jeżeli nie rozumiesz... 31.10.08, 08:37
        Jeżeli nie rozumiesz po co lekarzom znajomość matematyki (w szczególności
        właśnie statystyki), to znaczy, że sam masz gigantyczne braki wiedzy w tej
        dziedzinie.

        Wnioskowanie, skuteczność terapii, dobór metod leczenia, badania kliniczne - bez
        statystyki ani rusz
      • losiu4 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 11:04
        kmccoy napisał:

        > "Samodzielnie myśleć"? - kolego, matematyka uczy GOTOWYCH
        > algorytmów, nie uczy myślenia.

        raczysz sobie chyba jaja robić.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • rock73 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 11:17
        Matematyka nie uczy samodzielnie myśleć, tylko gotowych algorytmów? Ty się tak
        uczyłeś matematyki? A nie przeprowadzałeś dowodów poprawności tych algorytmów?
        Skąd wiesz, czy ktoś podając taki gotowy algorytm nie wcisnął Ci kitu, albo że
        ten algorytm ma zastosowanie dla wszystkich liczb i nie ma wyjątków, np.
        dzielenie przez zero? A tworzenie nowych algorytmów albo optymalizacja
        istniejących - tego matematyka nie uczy?
        • rorio2 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 16:23
          A czy Ty robiłeś to w liceum? Jeśli tak, to gratuluję. Nie można oczekiwać, że
          ludzie sami się 'wezmą i nauczą' - trzeba myśleć realistycznie.
          • rock73 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 16:47
            Tak, robiłem, i dzięki za gratulacje. :-) Nie bardzo wiem do czego się odnosi
            "Nie można oczekiwać, że ludzie sami się 'wezmą i nauczą'" - jeśli do mojej
            innej wypowiedzi, to precyzuję, że takie wymaganie pojawiło się na studiach i
            tam owszem, tak, można tego oczekiwać. A w porywach to i wcześniej się zdarza,
            że można.
    • jpsi Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 07:20
      poziom nauczania matematyki nie jest najlepszy. Poszedlem do dobrego liceum z
      rozszezonym profilem fizyki i matematyki. Niestety, niewiele sie nauczylem,nic
      nie pamietam, a juz na pewno nic co by mi sie przydalo, za wyjatkiem rachunku
      prawdopodobienstwa.

      Koncze inzynierie w tym roku, i tylko zajecia na mojej uczelni daly mi
      jakiekolwiek pojecie o matematyce. Wedlug mnie ucza tutaj swietnie, ale
      podobno nasz uniwersytet jest znany z badan... a nie z poziomu nauczania
      studentow. Doprawdy, nie jestem w stanie zrozumiec jak moglismy zrezygnowac z
      analizy matematycznej w liceum. Mamy tez nieziemska ilosc geometrii. W ciagu
      calych moich studiow nie uzylem geometrii analitycznej ktorej uczono mnie w
      liceum, poza trygonometria oczywiscie. Mielismy bardzo duzo algebry... to
      dobrze, ale nie jest to juz konieczne. Najlepiej byloby opanowac proste
      tricki, ale do skomplikowanych wyrazen, z calym szacunkiem, systemy
      rozwiazywania ukladow algebraicznych jak Maple czy Mathematica sa znacznie
      lepsze...

      Definitywnie wprowadzilbym analize, i moze nawet liniowe rownania rozniczkowe.
      Zmniejszylbym ilosc operowania wyrazeniami algebraicznymi i geometrii. Mysle,
      ze powinnismy tez zwiekszyc nacisk na statystyke i rachunek
      prawdopodobienstwa. Praktycznie nie mamy algebry liniowej , a szkoda, ale
      obawiam sie, ze na to nie starczy czasu w liceum...
      • saturnv.as508 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 07:28
        ostatni dobry poziom rocznikow z matematyki skonczyl sie na roczniku 85
        pozniej to juz jedna wielka tragedia...i tak od tych kilku lat przychodace
        roczniki sa coraz gorsze... wtym roku rocznik 89 to dno!
        latwo sie domyslec ze 85 to ostatni rok starego 4 letniego lo i 8 klsowej
        podstawowki... niestety reforma byla zlem i czujemy teraz tego skutki.
      • leon000 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 07:29
        Wiesz, że nawet nie wiem o czym piszesz. Skończyłem historię, teraz
        kończę prawo. Na maturzę oczywiście pisałem z historii. Zapewne
        masz dużo racji. W warzywniaku używam kalkulatora z telefonu ale jak
        będziesz chciał coś wiedzieć o względnej bezskuteczności czynności
        prawnej wobec osoby trzeciej gdy ktoś Cię będzie "robił" na kasie to
        i tak polecisz do prawnika...
        • saturnv.as508 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 07:36
          wlasnie wasze tepe umysly tego nie rozumieja
          matematyk fizyk czy doowolny scislowiec bez problem poradzi sobie sam z
          zawiloscimi prawniczymi i to lepiej od prawnika humnisty bo matematyka uczy
          analitycznego myslenia... myslenia uczy wlasnie czego dzisiejszym prawnikom brakuje
          • leon000 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 08:06
            Niestety myli się Pan. Z racji wykonywanego zawodu ostatnio
            siedziała przede mną pewna pani - wykładowca, fizyk, astronom. Sam
            język prawa doprowadzał ją do szewskiej pasji.
            • saturnv.as508 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 08:19
              profesorowie tak juz maja, to nie jest zadne wytlumaczenie
            • jpsi haha 31.10.08, 08:20
              mnie tez doprowadza do szewskiej pasji...

              nie wiem, czy matematyka jest potrzebna do zycia. Najpewniej nie, skoro
              wyewoluowalismy praktycznie bez niej. Ale w szkolach powinno sie jej uczyc, bo
              niektorzy z uczniow beda inzynierami, naukowcami czy ekonomistami i nie beda
              mieli czasu nauczyc sie matematyki po tym, jaka podejma decyzje na temat swojej
              przyszlosci.

              Pozniej, najpradopodobniej matematyka sie nie przyda. Kiedys potrafilem mnozyc w
              pamieci 5-6 cyfrowe liczby, teraz kiedy wszystko licze na komputerze [ale tez
              liczby maja wiecej cyfr :P] - zanikla mi ta zdolnosc... zbytnio to nie
              przeszkadza, ale to swietna gimnastyka umyslu... dlatego chyba wroce do liczenia
              w pamieci.
            • pm7303 miałki ten argument 31.10.08, 10:15
              jak ja zacznę statystycznemu humaniście tłumaczyć coś z fizyki, przeładowując
              wywód nomenklaturą fachową to też raczej nic nie zrozumie

              a co do prawa, to każdy średnio rozgarnięty się orientuje, że skomplikowana
              nomenklatura, którą prawnicy stosują od wieków, służy jedynie podtrzymaniu
              monopolu korporacji i niczemu więcej - gdyby to przetłumaczyć na 'normalny'
              język, większość prawników stała by się zbędna
            • losiu4 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 13:33
              Pani. W naukach w miarę ścisłych. I wszystko jasne.

              Pozdrawiam

              Losiu
          • iq58 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 17:14
            Po części jestem matematykiem. Nie będę tłumaczył co znaczy po
            części. Znam rachunek całkowy, różniczkowy, działania na macierzach
            i innne tego typu pierduły, ale wiem, że jeśli chodzi o matematykę
            to do życia wystarczy znać działania na ułamkach. Ale... ZE
            ZROZUMIENIEM !!! Jeśli to rozumiesz, to zrozumiesz już wszystko,
            nie tylko w matematyce.
        • makakson Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 08:51
          Tak można w obie strony przerzucać piłeczkę. Ty powiesz, że nie musisz wiedzieć
          co to całka, ja powiem, że znajomość daty bitwy pod Grunwaldem czy wybuchu II
          Wojny Światowej również jest mi zbędna. Raz dwa okroimy program liceum do zera!

          A przecież nie o to tu chodzi, bo obaj ukończyliśmy liceum ogólnokształcące,
          więc musimy mieć szeroką wiedzę ogólną. Ja znam takie "bzdury" jak daty wybuchu
          powstań, ty powinieneś znać podstawy rachunku prawdopodobieństwa. W tym momencie
          wybraliśmy różne drogi (Ty prawo, ja inżynierską) i zapewne jesteśmy dobrzy w
          tym co robimy. Tylko, że życie co jakiś czas wymaga od nas posiadania wiedzy
          ogólnej i warto o tym pamiętać.
          • rock73 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 11:21
            Ja bym bronił leona, skoro jest humanistą, historykiem i prawnikiem, to niech
            sobie nie zna matematyki, tak jak ja nie znam historii i prawa, a jak będę
            potrzebował, to przyjdę do leona z interesem. Ale problem leży gdzie indziej:
            nie znają matematyki ci, którzy powinni, czyli studenci kierunków technicznych,
            czy - jak w tym wypadku - medycyny.
            • trv Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 11:28
              Nie wiem czy byś dobrze wyszedł na takim interesie z leonem.
              Zauważ, że praktyczna wiedza matematyczna (czyli rozwiązywanie zadań) wymaga
              zdolności analitycznych.
              Prawo również takich zdolności wymaga.
            • losiu4 Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 17:52
              rock73 napisał:

              > Ja bym bronił leona, skoro jest humanistą, historykiem i prawnikiem, to niech
              > sobie nie zna matematyki, tak jak ja nie znam historii i prawa

              a ja bym nie bronił, ani jego ani Ciebie. I nie chodzi o to że jesteście złymi
              fachowcami. Chodzi o to że człowiek wykształcony na poziomie co najmniej średnim
              powinien mieć jakąś wiedzę z innych dziedzin. Ścisłowiec - z humanistycznych,
              humanista ze ścisłych. Bo inaczej to po prostu wstyd, jak już inaczej nie trzeba
              uzasadniać.

              Pozdrawiam

              Losiu
        • trv Żal 31.10.08, 09:58
          Osobiście nie chciałbym korzystać z usług prawnika który w warzywniaku musi
          korzystać z kalkulatora w telefonie. Swoją drogą jaki jest teraz poziom
          nauczania logiki na prawie?
        • titta Re: Niestety, zgodzam sie... 31.10.08, 10:27
          Wlasnie na prawo powinien byc obowiaskowy egzamin z matematyki. Zyby
          takie stado glabow nie bedace wstanie myslec logicznie nie tworzylo
          nam prawa.´
          (Pokaz mi studenta prawa, ktory rozumie co to jest zdanie logiczne i
          co wazniejsze, po co ma to rozumiec...)
    • asd616 Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 07:27
      Niestety matematyczni analfabeci są w Polsce usprawiedliwiani, a trzeba powiedzieć im (i ciągle powtarzać) wprost, że są tacy sami jak nieuk języka polskiego, który się upiera, że nie potrzebuje ortografii i gramatyki, a nieumiejętność policzenie samemu np. rat kredytu czy stopy zwrotu jest poważnym upośledzeniem.
      • rock73 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 11:25
        Niestety są... przez dziennikarzy, artystów, polityków i inne humanistyczne
        autorytety. Szanuję Waszą wiedzę humanistyczną i nie zamierzam z niej kpić, ale
        proszę o jedno: nie bądźcie dumni z tego, że się nie znacie na matematyce. I nie
        mówcie w telewizji, że proszę państwa, naukowcy uruchomili wielki zderzacz
        hadronów, w którym będą stwarzać nowe światy, kto by tam zrozumiał o co im
        chodzi, trzeba być Einsteinem do tego, ale posłuchajmy, łączymy się z Zurychem...
    • micro5 A może podać nazwiska osób przeciwnych znajomości 31.10.08, 07:46
      Jeżeli jesteśmy demokracją to należy publicznie podać osoby nawet te
      z tytułami przeciwne znajomości matematyki i fizyki przez studentów
      czyli osoby wykształcone przecież są protokoły posiedzeń. Osoby te
      wielokrotnie wprowadzały reformy i były ich gorącymi Zwolennikami a
      następnie ich przeciwnikami.Demokracja zobowiązuje do otwartości
      niech naród pozna obrotowych ekspertów i osoby odpowiedzialne za
      poprzednie decyzje i napietnuje je.
    • pegaziatko Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 07:52
      no i wyjaśniło się czemu lekarze tak płaczą że mało zarabiają. bo niby skąd mają
      wiedzieć ile to razem jest pensja zasadnicza 2500, dyżury 4000 prywatna praktyka
      4000. cofnąć ich do podstawówki i niech za to płacą!!!!!! hieny jedne żerujące
      na ludzkim nieszczęściu
      • slon.w.skladzie.porcelany Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 10:16
        następny kretyn...
        tak jak malarze portretowi żerują na ludzkim pięknie? a może jak restauratorzy -
        żerujący na ludzkim poczuciu głodu? albo fryzjerzy? żerujący na tym, że ludziom
        rosną włosy?
    • ben-oni Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 08:01
      No tośmy sobie zreformowali szkolnictwo na czysto. Bo, jak ględzili, wielcy reformatorzy, szkoła za komuny uczyła wiedzy teoretycznej, a przecież trzeba uczyć młodzież "praktycznej wiedzy, jak poruszać się po świecie i jak funkcjonować w społeczeństwie obywatelskim". A matematyka jest wiedzą pozornie teoretyczną. "Po co lekarzowi znać całki? Po co uczyć o liczbach zespolonych jak i tak większość z maturzystów nigdy tego nie będzie używać?" - tak mądrze gadano. Zaprzestano więc stresowania dzieci. Wprowadzono dodatkową lekcję w-f i religię. Durny ale zdrowy i wierzący. Taki jest nowy model Polaka. Zapomniano jednak, że szkoły wyższe nie ucza podstaw przedmiotów. One przywykły do tego, że dostają człowieka ze srednim wykształceniem. I o dziwo, okazało się, że matematyka jest niezbędna nie tylko na uczelniach technicznych ale również na: ekonomii (statystyka, ekonometria, siagnostyka i analiza ekonomiczna), medycynie (j.w), socjologii (rachunek prawdopodobieństwa), AWF, zootechnice, geografii itd.
      Mamy durnowatą młodzież... proponuję wzorem amerykanskich szkół srednich wprowadzić w liceach lekcje z pieczenia ciasteczek i cerowania skarpet. Najważniejsza jest wiedza praktyczna. A leczyć nas mogą lekarze z Indii i Chin. Tam jeszcze nie reformowali szkół na modłę zachodnią i uczą nudnej matematyki i fizyki.
      • aga.tas Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 08:16
        A w mojej klasie pierwszej w liceum na sprawdzianie badającym
        umiejętności po gimnazjum na 37 osób tylko 4 osoby potrafiły wykonać
        działania łączne na ułamkach zwykłych ( poziom ćwiczenia-klasa 5
        podstawówki),5 osób porównać ułamki,1 osoba rozwiązała układ równań
        itd. itp.Ostatni normalny rocznik to rocznik 85,a do drzwi puka
        minister Hall,określająca siebie jako kontynuatorkę ministra
        Handkego.Wiceminister Jak tu się ewakuowac z takiej oświaty?
        • saturnv.as508 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 08:28
          dokladnie tak jak mowisz, to samo obserwujemy na studiach
          roczniki od 86 to gwaltowny spadek poziomu matematyki i fizyki
        • ben-oni Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 10:07
          A nie będzie lepiej. Moja córka w 2 klasie gimnazjum ma tygodniowo: 2 godziny religii, 3 godziny wf i po jednej godzinie chemii, biologii i fizyki. Sam ją muszę uczyć bo wyrośnie tłuk.
    • pana.cea dzisiejsza mlodziez to pokolenie uszkodzone 31.10.08, 08:02
      przez nadmiar toksycznych szczopionek. Strach pomyslec, ze kiedys
      oni przejma wladze w Polsce i beda leczyc. Dzisiejsza medycyna
      zabija i okalecza dzieci dla kasy korporacji farmaceutycznych.
    • el_bigos udzielam korków dzieciakom z matematyki 31.10.08, 08:06
      i jak czasami porównuję materiał jaki ja kiedyś miałem (rocznik '76) a jaki
      jest teraz t po prostu żenada, jest strasznie okrojony, jak ci ludzie potem
      mają iść na studia??To samo jest z fizyką, a do tego dzieciaki jeszcze się
      burzą, że mają masę do nauki, po prostu bezczelność !
    • wzenobi Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 08:07
      Kiedy czytam, że "Gdy matematyka przestała obowiązywać na maturze, z programów
      nauczania szkół średnich zaczęły znikać całki, pochodne. Okrojony został
      rachunek prawdopodobieństwa, a logarytmy nauczyciele przerabiają, jeśli uda im
      się wygospodarować czas wolny. Najgorsze jest to, że zmiany wprowadzono na
      poziomie średnim, a na wyższym już nie, więc na uczelniach wymaga się, żeby
      studenci to potrafili, a młodzi po prostu nie mają się gdzie tego nauczyć" -
      trafia mnie szlag. W większości przypadków studenci mają problem z dodawaniem,
      mnożeniem, liczeniem procentów i pierwiastków. O całkach i różniczkach nie ma
      mowy. Jeżeli tacy ludzie decydują o programach nauczania w szkołach - nie
      spodziewam się, żeby było kiedykolwiek lepiej.
      • saturnv.as508 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 08:13
        zobacz na plan nowej reformy:
        www1.reformaprogramowa.men.gov.pl/?redirect_count=1
        w liceum w calym cyklu ksztalcenia ma byc 1 godzina fizyki!!!!
        czyl i dajmy na to w pierwszej klasie jedna godzinka tygodniowo a pozniej
        delikwent zapomina o fizyce....
        czyli wiedza absolwentow ogolniakow po reformie bedzie jeszcze bardziej
        okrojona! Tylko dlaczego nikt tego glosno nie chce powiedziec?
        • losiu4 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 11:15
          saturnv.as508 napisał:

          > w liceum w calym cyklu ksztalcenia ma byc 1 godzina fizyki!!!!

          no to dziadostwo się szerzy i mam brzydkie podejrzsenia, że to
          umyślnie jest robione. Bo motłochem z papierkiem łatwiej się steruje.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • zwyklaosoba Zakazać kalkulatorów w szkole !!! 31.10.08, 08:55
        Bo dzieci i młodzież nie potrafią wykonywać zwykłych działań
        arytmetycznych nawet w zakresie do 100. Kiedyś gdy byłem w banku
        zaszła konieczność, aby coś przemnożyć, pani sięga po kalkulator,
        więc jej od razu podaję wynik, ale pani wstukuje te cyferki na
        kalkulatorze i ze zdziwieniem patrząc na mnie mówi: "Faktycznie, ma
        pan rację". Załamałem się wtedy totalnie, bo to było proste
        mnożenie, chyba dwucyfrowa razy jednocyfrowa. A dzieci na poziomie
        gimnazjum nie potrafią mnożyć i dodawać liczb jednocyfrowych !!! Ale
        już staje się modna "dyskalkulia".
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 10:12
        > W większości przypadków studenci mają problem z dodawaniem,
        > mnożeniem, liczeniem procentów i pierwiastków. O całkach i różniczkach nie ma
        > mowy. Jeżeli tacy ludzie decydują o programach nauczania w szkołach - nie
        > spodziewam się, żeby było kiedykolwiek lepiej.

        No właśnie, tacy ludzie JUŻ decydują!!!
        W tym roku był skandal z zadaniem maturalnym z matematyki. Uczniowie, którzy je
        rozwiązali poprawnie, dostali 0 punktów, bo w kluczu było inaczej. Wszyscy
        protestowali i co?

        Pan główny przewodniczący krajowej komisji egzaminacyjnej, matematyk, na stronie
        komisji wydał oświadczenie, że zadanie jest w porządku, a uczeń powinien się
        domyślić jednej danej, której brakowało i rozwiązywać tak, jakby ona była - bo
        tak jest standardowo w zbiorach zadań. Aaaaaaaaaaaaaa! <tłuczenie młotkiem w główkę>
        • losiu4 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 11:19
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > Pan główny przewodniczący krajowej komisji egzaminacyjnej,
          > matematyk, na stronie komisji wydał oświadczenie, że zadanie jest
          > w porządku, a uczeń powinien się domyślić jednej danej, której
          > brakowało i rozwiązywać tak, jakby ona była - bo
          > tak jest standardowo w zbiorach zadań. Aaaaaaaaaaaaaa!

          poważnie tak było? a to już tragedia :(

          Pozdrawiam

          Losiu
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 15:06
            > poważnie tak było? a to już tragedia :(

            Jasne, gazety o tym trąbiły. Ale mało kogo to obeszło, czytelnicy pewnie nie
            zrozumieli o co chodzi. :(
            • losiu4 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 18:23
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > > poważnie tak było? a to już tragedia :(

              > Jasne, gazety o tym trąbiły. Ale mało kogo to obeszło, czytelnicy
              > pewnie nie zrozumieli o co chodzi. :(

              no to w takim razie ktoś powinien wziąć i rzyć skopać rzeczonemu matematykowi. A
              potem po prostu wywalić go z roboty. Razem z tymi, co zadania układali. Bo
              jeszcze zrozumiałbym, gdyby dopuszczono absolutnie poprawne alternatywne
              rozwiązaniam skoro warunki zadania takie coś dopuszczały. Nawet odpowiedź wprost
              (co czasem też się zdarzało): warunki są niejednoznaczne, więc za konsultacją z
              komisją egzaminacyjną piszę odpowiedź: zadanie jest do bani sformułowane z
              powodu takiego a takiego. Ale rozwiązuję tak jak dopuszczalne jkest to w
              warunkach i wara jakiemuś za przeproszeniem matematykowi od siedmiu boleści na
              stołku od formułowania zdań "bo tak się w zbiorach zadań podaje". To jest
              dopiero kompromitacja. Dzięki za info, bom się trochę zdenerwował i teraz będę
              wiedział gdzie frustracje lokować ;)

              Pozdrawiam

              Losiu
      • titta Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 10:23
        Zgadzam sie. W starej maturze matematyka nie byla obowiazkowa.
        Jednak chyba ludzie interesowali sie troche tym co wiedza, bo nie
        przypominam sobie aby na studiach ktos liczyc nie umial... (chemia i
        statystyka byly, a jakze). Ja osobiscie troche zaluje jednak, ze sie
        bardziej do matmy nie przykladalam, bo braki niestety wychodza w
        pracy... ( zachcialo mi sie modelowac matematycznie pewne
        zjawiska...;)
        • losiu4 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 11:22
          titta napisała:

          > Zgadzam sie. W starej maturze matematyka nie byla obowiazkowa.

          była. Rok 1989. Co najmniej moi znajomi z matfizu musieli zdawać.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • rock73 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 11:33
        U mnie na pierwszych zajęciach na studiach facet powiedział: proszę państwa,
        wiem, że całki nie były obowiązkowe w liceum i nie wszyscy się uczyli, więc jak
        ktoś nie umie, to proszę się nauczyć, bo u mnie na zajęciach trzeba umieć. I
        tyle. O procentach, pierwiastkach, różniczkowaniu i równaniach kwadratowych mowy
        nie było, bo to sprawy oczywiste.
      • almamag Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 01.11.08, 10:04
        ok kto w takim razie wpuscil tych ludzi na uczelnie wyzsza?

        to nie jest kwestia tylko nauczania na poziomie gimnazjum czy liceum, same
        uczelnie poszly w ilosc czeso rezygnujac z jakosci, jezli wczeniej przyjmowano
        na kiernek nie wiecej nie 40 osob a teraz rozszerzono go o studia wieczorowe i
        zaoczne na ktorych studiuje 500 osob lub wiecej trudno sie spodziewac, ze beda
        prezentowaly rownie wysoki poziom jak wczesniejsza wybrana na egzaminach
        wstepnych 40

        zadna uczelnia nie wyrzuci 3/4 przyjetych bo szkoda im pieniedzy, ktore sudenci
        placa
    • stemp10 Poziom nauczania jak za Komuny w sferze marzeń 31.10.08, 08:12
      I wymyślają po 10 książek do jednego przedmiotu i gów..o. Wtedy była
      jedena zwykła książka wydrukowana na papierze szarym. Trzeba wrócić
      do sprawdzonych wzorców nauczania a nie eksperymentować po
      amerykańsku.
    • jpsi W zasadzie to niech lepiej nie umieja matematyki 31.10.08, 08:22
      albo sie pokapuja, ze nie mozna zmniejszyc podatkow i dziury budzetowej naraz,
      albo ze wybudowanie 3 milionow mieszkan jest fizycznie nie mozliwe, lub wrescie
      ze wynik wyborow 52/50 procent najpewniej jest falszywy etc.
      • jpsi Re: W zasadzie to niech lepiej nie umieja matemat 31.10.08, 08:23
        odpowiedz na temat ciemnej sily roboczej
    • yanuss Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 08:26
      A moze tak po nazwiskach.. Kto spowodowal, ze matematyka stala sie
      nieobowiazkowa, okrojono liczbe godzin, podobnie bylo z fizyka. Czy taki
      szkodnik nie powinien byc napietnowany po nazwisku by juz nikomu nie chcialo sie
      robic tak kretynskich eksperymentow. Jaka krzywde wyrzadza sie tym mlodym
      ludziom, dotyczy to bardzo roznych kierunkow od ekonomii, przez geologie do
      medycyny. Czy tym "reformatorem" byl Handke ?
      • saturnv.as508 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 08:31
        oczywiscie ze Handke.... za rzadow Buzka
        • cor-tex odpowiedzialnych za zniszczenie mlodych pokolen 31.10.08, 08:33
          powinno sie wsadzac na dozywocie do mamrow.
        • yellow_tiger Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 09:46
          "oczywiscie ze Handke.... za rzadow Buzka"
          Bzdura. Handke (sam prof. chemii, wiec świetnie rozumie potrzebę nauczania
          matematyki) próbował wprowadzić matematykę jako przedmiot obowiązkowy na maturze
          w 2002r. Nie doszło do tego, ponieważ projekt został zablokowany przez min.
          Łybacką (sama doktor matematyki, wiec jej jest decyzja tym bardziej dziwna) z SLD.
      • jpsi jest to straszne... 31.10.08, 08:33
        bo polacy historycznie byli bardzo zdolnymi fizykami i matematykami. podobnie
        jak reszta ludzi z tego rejonu europy. Teraz taka opinia przystaje do chinczykow...
        • cor-tex Re: jest to straszne... 31.10.08, 08:34
          znam absolwentow medycyny, ktorzy nie znaja nawet ulamkow i %.
          • saturnv.as508 Re: jest to straszne... 31.10.08, 08:40
            ja znam prawnikow po uj ktorzy nie potrafia dodac ulamkow zwyklych a na slowo
            procent dostaja gesiej skorki
            • coss83 Re: jest to straszne... 31.10.08, 09:39
              A ja znam inżynierów, co stypendia na studiach mieli, a wzór na pole
              walca to dla nich czarna magia.

              Podejrzewam, że większość tych pryszczatych fanów gier
              komputerowych, co to studiują na polibudzie (mniej nież jeden
              kandydat na miejsc - jazda!) ma spory problem z czymkolwiek bardziej
              skomplikowanym, niż picie piwa na laborkach.

              Poziom kultury technicznej i nowoczesnych technologii w naszym kraju
              jest najlepszą wizytówką tego, jak miernych mamy inżynierów.
              • trv Re: jest to straszne... 31.10.08, 10:03
                Zupełnie inną sprawą jest to, że nawet tacy nieudolni inżynierowie mają
                wielokrotnie większą szansę na normalną pracę i normalne zarobki w
                przeciwieństwie do 'uduchowionych' i 'inteligentnych' absolwentów studiów
                pseudohumanistycznych.
                • coss83 Re: jest to straszne... 31.10.08, 10:21
                  A to też prawda.

                  Socjolodzy, kultuoznawcy, markietingowcy...

                  Pusty śmiech...

                  'Chumaniści' z dwom lewymi rekami i bez żadnych sensownych
                  umiejętnośći.
                  • trv Re: jest to straszne... 31.10.08, 10:48
                    Socjolodzy, marketingowcy czy kulturoznawcy też są potrzebni, tylko, że nie jest
                    ich potrzebnych aż tylu ilu produkują szkoły wyższe - zwłaszcza prywatne.
                    Myślę, że gdyby te kierunki kończyło rocznie chociażby z 10% obecnych
                    absolwentów (a może i jeszcze mniej) to ich sytuacja na rynku pracy byłaby normalna.

                    Trzeba zwrócić uwagę na fakt popularności tych kierunków - marny poziom
                    nauczania matematyki w szkołach średnich jest tu oczywiście bezsprzeczny. Dwa to
                    niedawny wyż demograficzny - w zasadzie trudno było dostać się na jakikolwiek
                    kierunek a prywatnych wyższych szkółek gotowania na gazie itd przybywało.
                    Do tego dochodzi (a w zasadzie dochodził) jeszcze obowiązek służby wojskowej.
                    Wielu młodych facetów decyduje się na byle jakie, najczęściej prywatne studia
                    byle tylko nie iść do syfu. Nie ma się co dziwić zresztą.

                    Myślę, że niż demograficzny oraz uzawodowienie armii spowoduje za jakiś czas
                    spadek popularności pseudohumanistycznych kierunków.


              • losiu4 Re: jest to straszne... 31.10.08, 13:47
                coss83 napisał:

                > A ja znam inżynierów, co stypendia na studiach mieli, a wzór na
                > pole walca to dla nich czarna magia.

                żartujesz. Gdzie i na jakim wydziale coś takie się uchowało? bo
                nawet podśmiechiwana przez koleżanki pewna studentka informy to co
                jak co, ale wzór na pole walca to znała. Oczywiście na pamięć, bo
                jakby jej ktoś zmienne przestawił, to miałaby kłopoty :)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • trv Re: jest to straszne... 31.10.08, 18:44
                  To jest właśnie sedno sprawy. Tak jest właśnie nauczana matematyka od
                  podstawówki po szkołę średnią - na pamięć i bez zrozumienia.

                  Widzisz, nie musisz na co dzień pamiętać wzoru na pole walca ponieważ jeśli ten
                  wzór będzie Ci do czegoś potrzebny możesz go sobie sprawdzić. Natomiast chodzi
                  właśnie o to by jak już sobie sprawdzisz ten wzór policzyć za jego pomocą
                  wysokość znając promień i powierzchnię.

      • losiu4 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 13:43
        yanuss napisał:

        > A moze tak po nazwiskach..

        jak po nazwiskach, to bezpośrednio Handke. Pośrednio tzw. trynd co
        to se hulał swego czasu po Zachodzie, a teraz (prawnie od rzeczonego
        Handkego) zaczął hulać i u nas. I niestety idzie ku dalszemu
        dziadostwu.

        Pozdrawiam

        Losiu
    • kangur1313 Takie wymagania.... 31.10.08, 08:28
      Dysgrafia, dyskalulia, dysortografia = DYSMÓZGOWIE!!!

      Jeśli nie zostaną wprowadzone normalne programy nie tylko z przedmiotów
      ścisłych, ale także humanistycznych-np. mój syn w I klasie gimnazjum w programie
      języka polskiego praktycznie nie ma gramatyki-nic się nie zmieni.
      Sprawą równie ważną jest egzekwowanie wymagań programowych. Większość
      nauczycieli cieszy się, że ich uczniowie bywają od czasu do czasu na ich lekcjach.

      • saturnv.as508 Re: Takie wymagania.... 31.10.08, 08:32
        Dysgrafia, dyskalulia, dysortografia to obowiazuje tylko w liceum
        u nas sie takich papierkow nie honoruje
    • studentkrk Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 09:17
      jestem studentem chemii, i powiem szczerze po profilu biol-chem, zawiele tej
      matmy nie znam, przez system oświaty.
      A na studiach na dzień dobry - pochodne, całki, granica i równania
      różniczkowe. Dobrze, że uczelnia zrobiła zajęcia wyrównawcze - z matmy i fizyki.
      Jak matmy w szybkim czasie nie rozszerze - to bye bye.
      • saturnv.as508 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 09:26
        pochodne, całki, granica to wszystko bylo w programie matfizlo do rocznika 85,
        pewnie jestes 89?
      • nrmaus1337 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 11:18
        Otoz sa podreczniki w ktorych znajduja sie pochodne (bez calek),rp i statystyka
        dla liceum.Problem jednak w poziomie studentow nie polega na braku czasu na
        nauczenie ich w liceum tylko na ogoromnych zaleglosciach ktore wynosza juz z
        podstawowki.
    • k_r_m Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 09:21
      Królowa nauk???

      Wygląda na to, że ci przyszli medycy wydziałów inżynierskich by nie pokończyli :)
    • carpaccio4 po co im taka wiedza? oni mają popierać 31.10.08, 09:22
      pana tuska i wypisywać specyfiki zalecane przez przedstawicieli handlowych.
      papierki z kopert mogą sortować kolorami
      • rock73 Re: po co im taka wiedza? oni mają popierać 31.10.08, 11:36
        Myślałem, że elektorat "pana Tuska" to właśnie wykształciuchy, a "zwykli, prości
        ludzie" to elektorat braci Kaczyńskich.
        • losiu4 Re: po co im taka wiedza? oni mają popierać 31.10.08, 14:28
          rock73 napisał:

          > Myślałem, że elektorat "pana Tuska" to właśnie wykształciuchy,
          > a "zwykli, prości ludzie" to elektorat braci Kaczyńskich.

          nie mylisz się :) i dlatego wykształciuchy ni w ząb nie rozumieją z
          matmy na poziomie podstawowym (o dodawanie i odejmowanie chodzi,
          choć niektóre z nich to mięśniaki są niezłe, czy to w barach czy to
          w płucach liczyć), a "prości" ludzie tę magiczną umiejętność jak
          najbardziej posiedli. Dlatego sprawni fizycznie, acz sprawni inaczej
          umysłowo na Tuska glosowali przy okazji zwijając babci (sprawnej
          umysłowo, fizycznie "sprawnej inaczej") dowód. No i tak nasz kochany
          płemieł wygłał.

          Pozdrawiam

          Losiu
          • rock73 Re: po co im taka wiedza? oni mają popierać 31.10.08, 15:13
            Nie za bardzo wiem o czym piszesz. Gdyby w Twojej wypowiedzi zamienić miejscami
            "wykształciuchy" i "zwykli, prości ludzie", to brzmiałoby to sensownie.
            Wykształciuch ma nie rozumieć matmy na poziomie podstawówki? To jak skończył
            studia? A jeśli prości ludzie posiedli umiejętność rozumienia matematyki, a nie
            są mięśniakami w barach i płucach, to czemu nie poszli na studia, siedzą na
            bezrobociu i biadolą, że za komuny było lepiej, bo wszyscy mieli równe żołądki?
            • losiu4 Re: po co im taka wiedza? oni mają popierać 03.11.08, 08:12
              rock73 napisał:

              > Nie za bardzo wiem o czym piszesz. Gdyby w Twojej wypowiedzi
              > zamienić miejscami
              > "wykształciuchy" i "zwykli, prości ludzie", to brzmiałoby to
              >sensownie.

              teoretycznie tak powinno być. Tylko zdaje sie, że wzorem "postępu"
              pomieszano pojęcia. Teraz ktoś zdroworozsadkowo myślacy,
              niepoddający sie "ałtorytetom" bez patrzenia co i jak
              owe "ałtorytety" klepią to ciemnogród, ktoś z papierkiem ale nie
              wiedzący za wiele, natomiast klepiący mantry zapodawane
              przez "ałtorytety" to człowiek inteligentny. Cóż, można i tak.
              Kiedyś było odwrotnie.

              > Wykształciuch ma nie rozumieć matmy na poziomie podstawówki?
              > To jak skończył studia?

              a to się zapytaj tych, co matmy na studiach nie znają :) Masz tu
              taki przykład. Pytanie jeszcze bardziej podstawowe: jak toto w ogóle
              maturę zdało? Nie zastanawia Cię to?

              > A jeśli prości ludzie posiedli umiejętność rozumienia matematyki,
              > a nie są mięśniakami w barach i płucach, to czemu nie poszli na
              > studia, siedzą na bezrobociu i biadolą,

              bo oni zazwyczaj są z tych czasów kiedy byle kogo na studia nie
              wpuszczano. Podstawowa znajomość matmy nawet na zdanie matury nie
              starczała (nie wspominając o skonczeniu porzadnego liceum), nie
              mówiac już o dostaniu sie na studia. Teraz poziom obniżono no i masz
              efekty. Masz młodych prężnych wykształconych z wielkich miast ale z
              wiedza hmmm... watpliwą. Byleby czynsz (czy jak sie to zwie)
              za "studia" płacili.

              > że za komuny było lepiej, bo wszyscy mieli równe żołądki?

              nie rozumiem. Absolutnie tępię komunę bo za jej czasów owo
              dziadostwo zaczęło sie dziac (choć bardziej za co innego ją
              potepiam). Teraz mamy ciąg dalszy upadku edukacji, pogłębiony.

              Pozdrawiam

              Losiu
    • aeromonas Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 09:23
      "Gdy matematyka przestała obowiązywać na maturze, z programów
      nauczania szkół średnich zaczęły znikać całki, pochodne. Okrojony
      został rachunek prawdopodobieństwa, a logarytmy nauczyciele
      przerabiają, jeśli uda im się wygospodarować czas wolny."

      Przepraszam, to co w ogóle zostało w programie? Tabliczka mnożenia???
      • saturnv.as508 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 09:28
        dokladnie
        Wiesz ze funkcje trygonometryczne poznaja teraz dzieciaki w 1 lo (dawna 2 lo) a
        nie jak kiedys w 7 klasie podstawowki (dzisiejsza 1 gimnazjum) ?? zdziwiony????
        • makakson Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 09:30
          > zdziwiony???

          Nie, załamany...
        • rock73 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 11:38
          Zaraz, zaraz, funkcje trygonometryczne (sinusoida, tangensoida) poznawało się w
          LO. W siódmej podstawówki poznawało się trygonometrię, ale funkcje odnosiły się
          tylko do kątów, nie do liczb.
          • losiu4 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 14:32
            rock73 napisał:

            > Zaraz, zaraz, funkcje trygonometryczne (sinusoida, tangensoida)
            > poznawało się w LO. W siódmej podstawówki poznawało się
            > trygonometrię, ale funkcje odnosiły się tylko do kątów, nie do
            > liczb.

            a w czym problem? Nie miałem z tym kłopotów ani w podstawówce, ani
            nie miałbym w zawodówce, gdybym ją skończył. Jakieś głupawe
            rozróżnienia.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • rock73 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 15:06
              Funkcje trygonometryczne liczb brałeś w podstawówce? Czy kątów? Na pewno
              rozróżniasz te pojęcia?

              Określenie "głupawe rozróżnienia" jest cokolwiek nie na miejscu. Uważam, że
              usiłujesz mnie obrazić.
              • losiu4 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 03.11.08, 07:59
                rock73 napisał:

                > Funkcje trygonometryczne liczb brałeś w podstawówce? Czy kątów? Na
                > pewno rozróżniasz te pojęcia?

                nie rozumiem... kąt to nie liczba? co za różnica? czy bierzesz sin
                90st) czy sin(pi/2) na jedno wyjdzie, byle wiedzieć co "w nawiasie"
                stoi :) Ani w podstawówce nie miałem z tym kłopotów, ani później,
                nawet w nie skończonej zawodówce.Z tablic matematycznych też mnie w
                podstawówce korzystać uczyli. W czym problem?

                > Określenie "głupawe rozróżnienia" jest cokolwiek nie na miejscu.
                > Uważam, że usiłujesz mnie obrazić.

                ależ absolutnie nie. Chcę Ci tylko uświadomić że w podstawówce mnie
                tego uczono. Głupawe rozróżnienie tyczy sie rozróznienia
                między "kątem" a "liczbą" w sensie że niby od jednego do drugiego to
                oooogroooomna przepaść.

                Pozdrawiam

                Losiu
        • basiabasia2003 nazdolniejszy matematyk to Adas z rodzinka 02.11.08, 00:43
          Ci celowali w naukach scislych i wyzwolonych i slyneli z pracowitosci i
          wyksztalcenia.

          Teraz za to nas pouczaja co czarne i co biale.
    • funstein Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 09:31
      lekarze sa uczeni regulek i procedur a nie myslenia.
      ze wszystkich zawodow to najbardziej bezmyslny zawod.
      operator koparki wiecej mysli niz przecietny lekarz, ktory wypisuje
      tylko recepty i potrafi tylko policzyc swoja prowizje od sprzedazy lekow.

      lekarze to intelektualni analfabeci. Ostatni prawdziwi lekarze byli przed wojna.
      • saturnv.as508 Re: Przyszli medycy mają korki z... matmy 31.10.08, 09:34
        o nie ja sie nie zgodze
        nasi lekarze moze nie potrafia przeliczac procentow czy nie znaja calek (bo nie
        znaja), ale kazdy z nich potrafi najlepiej liczyc ile w tym miesiacu zedrze z
        biednych pacjentow za lapowki a ile dostanie z panstwowej kasu plus ile dosanie
        za rozne fuchy... na lewo
    • neiden Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 09:50
      jestem ciekawy po co jest ten nacisc "matematyczny" w medycynie.komu
      jest to potrzebne i gdzie -dajcie przyklad.nastepny nasens na
      polskich uczelniach.
      • trv Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 09:53
        Odpowiedź masz w tym linku:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=86528442&a=86635390
      • k31457 Re: Królowa nauk wymaga reanimacji 31.10.08, 20:50
        hehehe mialem napisac podobna opinie
    • trv Dyskalkulia, dysortografia, mierni nauczyciele... 31.10.08, 09:51
      Dyskalkulia, dysortografia, mierni nauczyciele oraz zły system nauczania to
      główny problem takiej sytuacji.

      Co do różnych 'dys' itd trzeba zaostrzyć kryteria przyznawania oraz weryfikować
      pracę poradni psychologiczno-pedagogicznych. W obrocie jest zapewne dużo kopert
      stąd i wykwit różnego rodzaju dysmózgowia.
      Inna sprawa - podejście nauczycieli i postawa uczniów/rodziców. Najczęściej
      'dys' zwalnia z obowiązku uczenia się bo nauczycielom się nie chce użerać a
      rodzice wraz z uczniami mają postawę roszczeniową. Podczas gdy osoba faktycznie
      mająca taką przypadłość powinna włożyć o wiele więcej pracy po to by nadgonić
      ogólny poziom jaki jest wymagany w szkole średniej.
      Nauczyciele swoją drogą zwłaszcza matematyki i fizyki mają problemy z
      przekazywaniem swojej wiedzy - nie potrafią uczyć, stąd wielu młodych ludzi nie
      decyduje się nawet na maturę z matematyki.
      Uczniowie mający się za humanistów często dopiero na humanistycznych studiach
      dowiadują się, że podstawą humanizmu jest znajomość logiki i matematyki. Wtedy
      też przychodzi rozczarowanie zwłaszcza w momencie kiedy z takich studiów się
      wylatuje.

      Poza tym matematyka rozwija zdolności analityczne - a takie są dobrze widziane w
      każdej dziedzinie wiedzy.

      • titta Re: Dyskalkulia, dysortografia??? 31.10.08, 10:36
        O wypraszam sobie. Co ma piernik do wietraka?
        Jestem dyslektykiem (takim prawdziwym ponoc ;). Zaswiadzcenie
        dostalam...
        Co nie stoi mi na przeszkodzie robic doktorat z nauk scislych. Z
        matematyka problemow nie mialam. Jeden ze znanych profesorow fizyki
        ma dyskalkulie. Rozne "dys" czesta ida w parze z umiejetnoscia
        logicznego myslenia i wysoka inteligencja...
        Co mi naprzyklad po prawniku, ktory owszem bledow ortograficznych
        nie robi, ladnie pisze ale dwuch faktow skojarzyc nie umie, nie
        mowiac juz o wyciagnieciu wnioskow.
        • trv Re: Dyskalkulia, dysortografia??? 31.10.08, 11:02
          Ma i to dużo.

          1) Większość zaświadczeń jest po prostu lewa, bo można załatwić za kasę.
          2) Nauczyciele nie użerają się z uczniami mającymi zaświadczenie bo nie mają na
          to czasu, chęci itd.
          3) Efektem tego jest, że zarówno uczniowie faktycznie zdrowi z lewymi
          zaświadczeniami jak i faktyczni 'dys' nie uczą się, bo nikt ich do tego nie zmusza.

          Podczas gdy ratunkiem dla prawdziwego 'dys' jest włożenie dużej ilości sił i
          środków przez samego zainteresowanego, nauczycieli i rodziców. I wtedy właśnie
          uczeń ma szansę na zrobienie doktoratu z nauk ścisłych w przyszłości.

          Swoją droga - też jestem dyslektykiem. A moje osobiste doświadczenia:
          nauczyciele mnie skreślili (zwłaszcza matematyczka), rodzice pomogli, sam
          włożyłem bardzo dużo pracy w to, by nauczyć się matematyki.
        • losiu4 Re: Dyskalkulia, dysortografia??? 31.10.08, 14:39
          titta napisała:

          > O wypraszam sobie. Co ma piernik do wietraka?

          no ma to, że jak kiedyś tych "dys" był ułamek procenta, to teraz
          mnożą się jak króliki. Nie wiem, Czernobyl czy co?

          Pozdrawiam

          Losiu
    • polar_bear Królowa nauk NIE wymaga reanimacji 31.10.08, 09:53
      Zmiany szybkiej i radykalnej wymagają programy nauczania.
      Programy odchudzić, ale zwiększyć ilość zadań, zajęć praktycznych itp.
      I bezwzględnie egzekwować. Realne? Chyba nie prędko.
      Na razie korki z elementarnej matmy są na większości polskich uniwerków dla np.
      chemików czy fizyków. Student I-roku chemii np. nie słyszał o logarytmach, męczy
      się z dzieleniem ułamków, znajomość procentów czy równań liniowych to wiedza
      bardzo tajemna dla ogromnej większości z nich. Prawda jest taka: po 12 latach
      nauki poziom matmy jest na poziomie starszych klas podstawówki z dawnych epok.
      Regres na całej linii.
      • saturnv.as508 Re: Królowa nauk NIE wymaga reanimacji 31.10.08, 10:13
        odpowiedz jest prosta
        W gimnazjum nie robi sie NIC!!!! a w liceum probuje sie robic to co powinno byc
        zrobione w gimanzjum.
    • ofiara_przemian Nic dziwnego 31.10.08, 10:12
      Nic dziwnego, skoro jedyną metodą nauczycieli matematyki zarówno w
      szkole podstawowej, jak i średniej jest egzekwowanie zainteresowania
      przedmiotem poprzez stawianie pał tym, którzy sobie z nim nie radzą.
      Przydałoby się trochę dobrej woli i chęci nauczenia młodzieży, a nie
      tylko wymaganie, żeby umieli. Kiepscy nauczyciele to wynik
      ogólnej "selekcji negatywnej" w polskich szkołach.
      • saturnv.as508 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 10:14
        nauczyciel ma wymagac, wlasnie przez obnizenie wymagan mamy to co mamy obecnie,
        czyli zenujacy poziom absolwentow liceum
        • trv Re: Nic dziwnego 31.10.08, 10:18
          Żeby nauczyciel wymagał musi najpierw NAUCZYĆ. Takie jest chyba jego podstawowe
          zadanie prawda? Właśnie problemem jest to, że nauczyciele nauk ścisłych nie
          potrafią uczyć.
          • grubymisiek1 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 10:48
            trv napisał:

            > Żeby nauczyciel wymagał musi najpierw NAUCZYĆ. Takie jest chyba jego podstawowe
            > zadanie prawda? Właśnie problemem jest to, że nauczyciele nauk ścisłych nie
            > potrafią uczyć.

            W dobie powszechnego skretynienia najlepiej jest winę za swoją głupotę i
            lenistwo zrzucać na innych. Wina jest oczywiście po stronie nauczycieli!!! Nie
            widziałem głupszej wypowiedzi. Nauka matematyki i innych przedmiotów ścisłych
            wymaga pracy, skupienia i systematyczności. Oraz przyswojenia sobie wiedzy na
            stałe a nie do najbliższej kartkówki. Wiedza nie jest umiejętnością stukania w
            klawisze i wykonywania operacji "kopiuj, wklej" tylko przyswojeniem sobie
            wyników obserwacji założeń, sposobu rozumowania i wyniku badań zarówno
            teoretycznych (np. w matematyce) jak i praktycznych oraz umiejętności
            spoglądania na świat przez pryzmat tych wyników. To zdaje się przekraczać
            możliwości większości populacji o mózgach zaśmiecanych przez natrętnie
            wsączające się przez słuchawki Ipodów teksty "I always luv u' albo "Fuck them
            all" i zapchanych przez kluczowe informacje z życia Joli Rutowicz i Krzysztofa
            Ibisza.
            • trv Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:25
              Ja nie zwalam winy tylko na nauczycieli. Uczniowie którym się nie chce oraz
              rodzice którzy mają faktyczną edukację swoich dzieci w czterech literach to
              osobny temat.

              Prawda jest taka, że większość osób które zostają nauczycielami nauk ścisłych to
              osoby które albo faktycznie to lubią i to zawsze było ich powołaniem, albo tacy
              którzy nie poradzili sobie na rynku pracy i z braku lepszych perspektyw zostali
              nauczycielami. Niestety mamy przewagę tych drugich nad tymi pierwszymi.
          • saturnv.as508 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:00
            Niech gnojek siadzie na dupe i niech popracuje nad matematyka czy fizyka z
            godzine, dwie dziennie, ale oczywiscie to nauczycel zle uczy, ale od ucznia to
            sie juz nic nie wymaga. Za moich czasow w lo siedzialo sie czasami do nocy zeby
            przygotowac sie do kolokwium czy odrobic zadane zadania na lekcje a teraz???
            Dzieciaki sa rozpuszczone i wiedza ze za duzo im wolno i nie ponosza z tego
            zadnych konsekwencji. Przyjdzie pozniej taka mamusia do nauczyciela i jedzie po
            nim bo oczywiscie jej dziecko jest cacy.
            • trv Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:15
              A co powiesz na argument, że bardzo często nauczyciele matematyki uczą tylko
              mechanicznego rozwiązywania zadań bez praktycznego ich zrozumienia i to jest
              właśnie problemem.
              Najbardziej ekstremalny przypadek który miałem okazje poznać to pewna studentka
              ekonomii która obliczenia i zadania matematyczne wykonywała czysto syntaktycznie
              - liczyła świetnie pod warunkiem że posiadała kartkę/kalkulator, w zasadzie nie
              rozumiejąc co i po co to robi. Dając jej odpowiednie dane wejściowe w zasadzie
              potrafiła policzyć wszystko. Jak komputer. I podobnie jak komputer bez zrozumienia.
              • saturnv.as508 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:17
                na ekonomie wybieraja sie w wiekszosci humanisci, wiec mnie to nie dziwi
                • trv Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:26
                  To, że osoby upośledzone analitycznie uważają się za humanistów nie sprawia
                  jeszcze, że nimi faktycznie są.
                  • losiu4 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:59
                    trv napisał:

                    > To, że osoby upośledzone analitycznie uważają się za humanistów
                    > nie sprawia jeszcze, że nimi faktycznie są.

                    wg ich mniemania jak najbardziej są. W tym środowisku była (a może i
                    nawet nadal trwa) moda na chwalenie sie ignorancją w dziedzinie nauk
                    ścisłych, w szczególności matematyki, co to w ich mniemaniu jest
                    wyznacznikiem bycia "humanistą" :) Co dziwne, bo jakoś nie mają
                    owi "humaniści" oporu we wypowiadaniu się np. na temat teorii
                    względności w odniesieniu do ludzkiego żywota :) takich
                    odpowiedników naszych wykształciuszków humanistycznych na zachodzie
                    zdemaskował i ośmieszył pewien człowiek, Francuz bodajże z
                    pochodzenia, oj głośna to była sprawa :)

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                  • grubymisiek1 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 12:34
                    trv napisał:

                    > To, że osoby upośledzone analitycznie uważają się za humanistów nie sprawia
                    > jeszcze, że nimi faktycznie są.
                    Humanista to człowiek wszechstronnie wykształcony a nie gamoń który jak trzeba
                    podzielić 10 przez 4 to szuka kalkulatora. Paniczny strach przezd matematyką,
                    kultura głupoty, oraz idiotyczne założenie, że kto ma dziurę w tyłku to musi
                    mieć maturę spowodowały dzisiejszą zapaść. Kandydaci na inżynierów nie wiedzą co
                    to logarytm a a kandytaci na lekarzy nie potrafią określić składu procentowego
                    roztworów!!! Więcej religii w szkołach, więcej dzieci bo po co uczyć o o
                    mechanizmach własnej płodności. Europa zachodnia potrzebuje opiekunek do starców
                    i robotników budowlanych. Kelnerów będą sprowadzać z Indii i Chin. Tam ciągle
                    uczą dodawać, dzielić, mnożyć i obliczać procenty.
                • artctrl Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:38
                  moze sie tacy wybierają, nie wiedzac ze wspolczesna ekonomia to
                  defacto czysta matematyka.
              • losiu4 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:31
                trv napisał:

                > A co powiesz na argument, że bardzo często nauczyciele matematyki
                uczą tylko
                > mechanicznego rozwiązywania zadań bez praktycznego ich zrozumienia
                i to jest
                > właśnie problemem.

                tak nie było za moich czasów. Albo miałem szczeście i do nauczycieli
                i do szkół :) o dziwo, początkowe nauczanie matmy zapewniały
                kobiety ;)

                Pozdrawiam

                Losiu
              • losiu4 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 11:40
                wystarczyło dać nieco bardziej "nietypowe" zadanie. Czasem wystarcza
                tylko zamienić miejscami daną z niewiadomą (wulgarnie rzecz
                opisując: wystarczyło standardowe liczenie np objętości kuli mając
                dany jej promień, zamienić na obliczenie promienia znając objętość
                tejże kuli).

                Pozdrawiam

                Losiu
          • losiu4 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 14:45
            trv napisał:

            > Żeby nauczyciel wymagał musi najpierw NAUCZYĆ.

            żeby nauczyciel wymagał, wpierw musi nauczyć. A najsampierw powinien
            móc egzekwować sprawdzenie tego, co przekazał. Bo jak szczyl olewa
            sprawe... no bosz do k... nędzy, jakiej to lotności umysłowej wymaga
            dodawanie np. ułamków zwykłych? Neandertalczyk dałby sobie z tym
            radę, a co dopiero "młodzi prężni wykształceni z wielkich miast"

            Pozdrawiam

            Losiu
      • losiu4 Re: Nic dziwnego 31.10.08, 12:09
        ofiara_przemian napisała:

        > Nic dziwnego, skoro jedyną metodą nauczycieli matematyki zarówno w
        > szkole podstawowej, jak i średniej jest egzekwowanie
        > zainteresowania przedmiotem poprzez stawianie pał tym, którzy
        > sobie z nim nie radzą.

        i dobrze, niech stawiają pały nieukom. Oceny znaczy, żeby nie było
        nieporozumień. Robienie szopki z naczania nikomu na dobre nie wyszło
        i nie wyjdzie. Co najwyżej zrobi sie luz-blues szkoła i róbta co
        chceta, a zainteresowanie matmą, fizą i chemią ograniczy sie do
        liczenia stawki za działkę (matma i ułamki), odmierzenie tejże
        (pomiary i fiza) i sprawdzenie, czy to koka, czy cukier puder
        (odczynniki czyli chemia). Ale z tym nasza i zachodnia kochana młódź
        radzi sobie i bez szkoły.

        > Przydałoby się trochę dobrej woli i chęci nauczenia młodzieży, a
        > nie tylko wymaganie, żeby umieli.

        z ejdnej strony (nauczycielskiej) chęć jest. Z drugiaj strony takiej
        chęci nie ma i nie będzie. Poza oczywista wyjątkami. Od zawsze tak
        było, więc jedynym sposobem na nauczenie jest _wymaganie_. A jak
        uczeń lubi dany przedmiot to owo wymaganie jest wrecz przyjemnoscią.

        Kiepscy nauczyciele to wynik
        > ogólnej "selekcji negatywnej" w polskich szkołach.

        a to się niestety zgadza, niemniej jednak i "starzy" nauczyciele "z
        powołania" mowią że inaczej niż przez wymagania "się nie da". Nie
        dawało się, nie daje i nie będzie dawać.

        Pozdrawiam

        Losiu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka