z_bydgoszczy
12.01.09, 01:07
Bez wątpienia wydarzeniem pierwszej połowy stycznia jest rozpoczęcie procedury
zmierzającej do ogłoszenia referendum w sprawie odwołania Konstantego
Dombrowicza z funkcji prezydenta miasta. Oddział Bydgoski Unii Polityki
Realnej zdecydowanie postrzega tę inicjatywę jako polityczną przygrywkę do
zbliżających się wyborów do parlamentu europejskiego i akcję pozbawioną
merytorycznych przesłanek.
Przyjęty w grudniu ubiegłego roku budżet miasta, w którym z inicjatywy
prezydenta Dombrowicza zapisano aż 230 milionów złotych na inwestycje, to
naszym zdaniem gwarancja stabilnego rozwoju Bydgoszczy. Zgodnie z tym
dokumentem, w bieżącym roku bydgoscy podatnicy wydadzą aż 20 procent budżetu
miasta na inwestycje. To rekordowo dużo. Istotną sprawą jest dla nas również
fakt, że mimo inwestycji zadłużenie miasta jest wciąż bezpieczne i nawet nie
zbliża się do dozwolonego prawem poziomu 60 procent dochodów.
Unia Polityki Realnej pozytywnie ocenia przyjęty przez prezydenta Dombrowicza
kierunek inwestycji: budowa linii tramwajowej do Fordonu, trasa
Nowoogińskiego, odbudowa linii tramwajowej do Dworca Głównego PKP - te
inwestycje dzięki dofinansowaniu z funduszy unijnych mogą w naszej ocenie
realnie polepszyć sprawność bydgoskiego układu komunikacyjnego.
Również pozytywnie odbieramy utworzony w budżecie miasta zapis dotyczący
zarezerwowania kwoty 16 milionów złotych na wkład własny, pozwalający
elastycznie ubiegać się przez miasto o granty i inne formy pozyskiwania
środków z programów pomocowych.
Unia Polityki Realnej jest zwolennikiem ograniczania wydatków na
administrację, także samorządową. Wymaga to jednak radykalnych zmian w
ustawodawstwie krajowym i unijnym. W tym kontekście pozytywnie oceniamy
niezwiększanie przez prezydenta Bydgoszczy wydatków na administrację miejską,
które w bieżącym roku nie przekroczą poziomu ubiegłorocznego.
Podsumowując, Unia Polityki Realnej nie znajduje powodów do poparcia
inicjatorów referendum. Wręcz przeciwnie, uważamy, że według różnych szacunków
– od kilkuset tysięcy do blisko miliona złotych potrzebnych do przeprowadzenia
referendum – pieniądze te można wydać dużo racjonalniej.