radca
19.11.03, 20:05
" MONAR na peryferiach?
Środa, 19 listopada 2003r.
Sprawa powstania w Bydgoszczy MONAR-owskiego ośrodka dla młodych narkomanów
odwleka się po raz kolejny. Od niemal trzech lat co rusz pojawiają się jakieś
przeszkody. Teraz pojawiła się nowa szansa. W okolicach Bydgoszczy pracownicy
MONARU-u znaleźli budynek i trwają rozmowy z jego właścicielem na temat
warunków dzierżawy.
Idea powstania "Domu imienia Marka Kotańskiego" zrodziła się przed kilkoma
laty podczas pobytu nieżyjącego już założyciela MONARU-u Marka Kotańskiego w
Bydgoszczy. W całodobowej placówce ma znaleźć opiekę 30 uzależnionych i
wchodzących w uzależnienie młodych ludzi. Mają się nimi zajmować terapeuci,
lekarz i psycholog. Długo szukano obiektu, który odpowiadałby potrzebom
ośrodka terapeutycznego. Najpierw był to budynek po byłym Domu Oświaty
Zdrowotnej przy ulicy Polnej na Wzgórzu Wolności, który został użyczony MONAR-
owi jeszcze przez poprzedni Zarząd Miasta. Sprawa jednak "nie wypaliła".
Rozpoczęło się szukanie kolejnej lokalizacji. Początkowo Krzysztof Tadrzak,
zastępca prezydenta miasta deklarował, że wskaże MONAR-owi aż sześć obiektów,
ostatecznie przedstawił dwa: budynek pogotowia ratunkowego w Starym Fordonie
oraz barak Administracji Domów Miejskich przy ulicy Sandomierskiej.
Po kilku miesiącach zostało już tylko jedno wskazanie - to w Fordonie.
Okazało się, że i ta lokalizacja nie wchodzi w rachubę. Pojawiły się więc
nowe - jeden z budynków szpitala gruźliczego w Opławcu oraz byłe przedszkole
w okolicach ulicy Grunwaldzkiej. - Opławiec nie nadawał się ze względu na
możliwość bezpośredniego kontaktu pacjentów szpitala, chorych na gruźlicę, z
przyszłymi podopiecznymi naszej placówki. Z przedszkola zrezygnowaliśmy pomni
przykrych doświadczeń, jakie mieliśmy w przypadku pomysłu wybudowania ośrodka
w centrum Bydgoszczy - wyjaśnia Marek Południak, przewodniczący oddziału
terenowego MONAR w Bydgoszczy. Czy jest więc szansa na ośrodek w naszym
mieście?
Okazuje się, że jest. Niedaleko Bydgoszczy pracownicy MONARU-u znaleźli
budynek, który spełnia wymogi placówki terapeutycznej. W grę wchodzi kwestia
ceny dzierżawy i właśnie na ten temat trwają rozmowy z właścicielem obiektu.
Gdzie leży ów obiekt? Marek Południak tajemniczo stwierdził, że około 10
kilometrów na północ od Bydgoszczy.
Jeśli wszystko potoczyłoby się bez przeszkód, to ośrodek po roku koniecznym
na adaptację, mógłby przyjąć pierwszych pacjentów.
jk - Express BydgoSKI "
- dobrze,ze chociaz tam, ale czy znowu nie zaczna sie protesty i blokady ?
Zapewne jest to mala miejscowosc i jak wiadomo , ludzie potrafia sie bardzo
szybko skrzyknac - jesli tylko cos nowego sie tam pojawi.
radca