Dodaj do ulubionych

Hitler, Stalin, Bush

07.12.03, 11:10
"Afganistan: Nalot USA
07.12.2003 07:26
Dziewięcioro dzieci i uznana za terrorystę osoba dorosła zginęło w
następstwie amerykańskiego ataku powietrznego w prowincji Ghazni na
wschodzie Afganistanu - podały dzisiaj rano (wczoraj wieczorem czasu
warszawskiego) amerykańskie źródła wojskowe.

W komunikacie wyjaśniono, że samolot koalicji ostrzelał z działka
pokładowego domniemanego terrorystę, podejrzanego o zabicie dwóch
robotników. Oddział sił lądowych, który obejrzał potem strefę ostrzału,
znalazł w niej poza ciałem domniemanego terrorysty ciała dziewięciorga
dzieci.(PAP)"


Polynomial-C
Obserwuj wątek
    • megalomaniac Re: Hitler, Stalin, Bush 07.12.03, 11:14
      Terrorystyczne bojówki
      ======================================================
      Nie będzie szans, gdy padnie strzał
      Zginiesz łatwo w imię czyichś racji
      Ich nie obchodzi twoja egzystencja
      Ważny jest interes wyższej rangi

      Ciągle giną ludzie gdzieś daleko
      Nie słychać tylko wybuchów w środku miast
      Ktoś przypadkowy zostanie kaleką
      Bojówek dzieckiem jest permanentny strach

      Kiedy spokojnie będziesz w knajpie jadł
      Myśląc o tym co cię czeka wkrótce
      Ktoś do szatni na numerek swój
      Powiesi szalik oraz trotyl w kurtce

      Na razie giną ludzie gdzieś daleko
      Nie słychać tylko wybuchów w środku miast
      Tym razem żyjesz, nie jesteś kaleką
      Ale już jutro możesz stracić twarz
    • polynomial Re: Hitler, Stalin, Bush 08.12.03, 18:50
      Amerykanie kontra Irakijczycy jak Izrael kontra Palestyńczycy
      PAP 17:25

      W odpowiedzi na nasilenie się ataków na wojska USA, Amerykanie wprowadzili
      twardą taktykę, która zaczyna przypominać postępowanie wojsk izraelskich wobec
      Palestyńczyków. W ciągu miesiąca ataki partyzanckie osłabły, ale, jak podaje
      poniedziałkowa "International Herald Tribune", nowe podejście zaczęło "zrażać
      wielu tych, których Amerykanie chcą przeciągnąć na swoją stronę".

      Aby poskromić partyzantów, żołnierze amerykańscy przystąpili do otaczania
      całych miejscowości zasiekami z drutu kolczastego - pisze dziennik w
      korespondencji Dextera Filkinsa. Niekiedy burzą domy, z których korzystają
      iraccy napastnicy. Aresztują też krewnych osób podejrzanych o przynależność do
      partyzantki, w nadziei, że w ten sposób zmuszą partyzantów do oddania się w
      ręce władz koalicyjnych.

      Nową taktykę zaczęto stosować na początku listopada, miesiąca, który, jak się
      okazało, przyniósł Amerykanom w Iraku rekordowo wysokie straty. Od
      nieprzyjacielskiego ognia zginęło aż 81 żołnierzy, więcej niż w kwietniu,
      kiedy trwała jeszcze wojna.

      W niedzielę dowódca wojsk amerykańskich w Iraku gen. Ricardo Sanchez ogłosił w
      Bagdadzie, że w wyniku niedawnych operacji przeciwko partyzantom, podjętym
      przy użyciu ciężkiej broni i lotnictwa, dzienna liczba ataków na siły
      koalicyjne spadła z 40-50 do 20.

      Jednak metody zastosowane przez Amerykanów budzą niezadowolenie zwykłych
      Irakijczyków. Filkins opisuje sytuację w miasteczku Abu Hiszma (7 tys.
      mieszkańców, 80 km na północ od Bagdadu), gdzie amerykańskie konwoje
      kilkakrotnie atakowano. Bezradni żołnierze otoczyli w końcu całe miasto
      zasiekami z ostrego drutu kolczastego, pozostawili tylko jedno przejście i tam
      sprawdzają tożsamość wszystkich wchodzących i wychodzących. Każdy mężczyzna z
      Abu Hiszmy otrzymał wydrukowany po angielsku dowód tożsamości, bez którego nie
      może się swobodnie poruszać.

      Amerykański pułkownik Nathan Sassaman, dowódca batalionu stacjonującego w
      rejonie Abu Hiszmy, powiedział, że utrzyma zasieki wokół miasteczka, dopóki
      mieszkańcy nie wydadzą sześciu ludzi podejrzanych o to, że 17 listopada
      ostrzelali amerykański konwój i zabili jednego żołnierza.

      Burzenie domów, z których następują ataki lub gdzie prawdopodobnie ukrywają
      się partyzanci, jest od kilkudziesięciu lat rutynowym sposobem działania
      żołnierzy izraelskich w strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu. Armia
      izraelska więzi też krewnych osób podejrzanych o terroryzm, aby zmusić
      domniemanych terrorystów do poddania się. Podobnie Izraelczycy otaczają
      kordonem całe miasta i wsie, aby kontrolować ruch ludności.

      Przedstawiciele amerykańskich władz okupacyjnych mówią, że nie naśladują ślepo
      taktyki izraelskiej. Przyznają jednak, że zapoznali się dokładnie z izraelskim
      doświadczeniem wyniesionym z walk miejskich. Amerykanie mówią, że w Iraku nie
      mają żadnych doradców izraelskich, ale, jak pisze "IHT", jeszcze przed
      wybuchem wojny z Saddamem Husajnem izraelscy eksperci wojskowi zapoznawali
      dowódców amerykańskich ze specyfiką walki partyzanckiej. (ck)

      Po prostu kontynuacja amerykańskiej "operacji pokojowej" o kryptonimie "Szok i
      przerażnie".



      Polynomial-C

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka