Gość: wojtek
IP: *.Dwudziestolatka.ds.uni.wroc.pl
13.10.05, 22:56
Beata Maciejewska 13-10-2005 , ostatnia aktualizacja 13-10-2005 20:27
Po pół wieku kupcy mają wrócić na pl. Nowy Targ. Już wiosną powinny pojawić
się tu kramy owocowo-warzywne. A w przyszłości może stanie - jak dawniej -
fontanna z Neptunem
- Ten plac jest martwy. Trzeba tchnąć weń życie - przekonuje prezydent
Wrocławia Rafał Dutkiewicz. - Pomysłów jest kilka.
Po pierwsze, targ owocowo-warzywny, ale jak w zachodnich miastach: na
fragmencie placu i tylko do godz. 15. Później stragany znikną, a nawierzchnia
placu zostanie wymyta.
Po drugie, labirynt rzeźb, czyli otwarta galeria. - Zaproponowałem naszej
Akademii Sztuk Pięknych, aby ustawili na Nowym Targu swoje prace - mówi
Dutkiewicz. - To dobre miejsce, widzów nie zabraknie.
Po trzecie, sezonowe kawiarenki.
- Te pomysły można zrealizować niemal natychmiast. Znacznie kosztowniejszy
jest projekt wymiany nawierzchni placu i ustawienia fontanny z Neptunem -
twierdzi prezydent. - Uważam, że Neptun powinien tu wrócić, ale jeszcze nie
wiem, ile będzie kosztował.
- Jestem entuzjastą targu - mówi Grzegorz Roman, dyrektor Departamentu
Architektury i Rozwoju Urzędu Miejskiego. - Widziałem taki pod katedrą w
Moguncji: tłoczno, gwarno, zapach jabłek, pełno gospodyń z koszykami. Gdy pół
godziny później wychodziłem z katedry, po targu śladu już nie było. Zamiast
przekupek stał starszy pan z gumowym wężem i mył bruk.
Pomysł targowiska podoba się również Andrzejowi Poniewierce, przewodniczącemu
Dolnośląskiej Izby Architektów. - W Helsinkach, przed pałacem prezydenta,
jest targ rybny, który znika około 13. Wygoda dla mieszkańców, atrakcja dla
turystów i lekcja dla prezydenta, który widzi, jak żyją zwykli ludzie.
Według Romana stoiska powinny zostać specjalne zaprojektowane, później byłyby
chowane w wielkim schronie pod placem.
- Byleby śmieci nas nie zasypały - zastrzega konserwator miejski Katarzyna
Hawrylak-Brzezowska. - Ale myślę, że pod budynkiem Urzędu Miejskiego łatwiej
będzie dopilnować porządku. W weekendy rozkładałaby się tu giełda staroci.
Oczywiście Nowy Targ nie zastąpi Gnieźnieńskiej, bo tu jest za mało miejsca,
ale na przykład numizmatycy, filateliści albo miłośnicy wratislavianów
mogliby się spotykać na tym placu.
Jedynie Magdalena Szafkowska, historyk sztuki z Muzeum Narodowego (badała
przeszłość Nowego Targu), jest pesymistką. - Placowi nic już nie pomoże.
Został pozbawiony duszy. Ale gdyby tak wróciła tu fontanna z Neptunem, to
może zacząłby przyciągać ludzi.
Architekt Marek Wiland, wiceprzewodniczący Zachodniej Okręgowej Izby
Urbanistycznej, proponuje publiczną dyskusję o Nowym Targu: - Rynek i okolice
są już pięknie odnowione. Nowy Targ to bardzo atrakcyjna lokalizacja, a sam
plac jest kompletnie zapomniany i wieje zeń nudą. A przecież to obszar
łączący Rynek z Ostrowem Tumskim. Trzeba coś z nim zrobić.