edit38
04.11.09, 10:09
Ostatnio rozmawiałam ze znajomą której pediatra doradził aby podawać dziecku
Panadol lub inny lek przeciwzapalny/przeciwgorąckowy gdy tylko zauważy że
zaczyna dziecko brać jakaś choroba (3 razy dziennie przez 3 dni). Znajoma
twierdzi że zawsze tak robiła do tej pory (dziecko ma 3 lata) i jak na razie
obyło się bez innych leków (nie mówiąc o antybiotykach)
Moja mała (2,5 roku) jak na razie nie choruje raczej, do tej pory zaliczyła
trzydniówkę i 2 razy zapalenie ucha oraz kilka razy katar.
Dzisiaj mała obudziła się z katarem i widać że coś zaczyna ją rozkładać więc
zastanawiam się nad wypróbowaniem sposobu znajomej. W innym przypadku nie
robiłabym jeszcze nic (bo to tylko katar) i poczekała do jutra ale problem
polega na tym że muszę zawieść małą do moich rodziców i zostawić na jeden
dzień a tam jest mój bratanek który ma 9 m-cy i boję się o to aby nie złapał
choroby od mojej córy.
Co myślicie o podawaniu leków przeciwzapalnych/przeciwgorączkowych przy
rozwijającej się infekcji? Czy któraś z Was też tak robi lub słyszała że takie
postępowanie jest słuszne.
Ja jestem gatunkiem człowieka który bardzo niechętnie przyjmuje leki (chyba że
zalecenie lekarza nakazuje) nawet gdy bardzo boli mnie głowa to rzadko kiedy
biorę proszki przeciwbólowe.
Dodam jeszcze że mała nie ma gorączki jedynie katar i jest taka troszeczkę
apatyczna.