Dodaj do ulubionych

Ach te nastolatki

11.04.13, 10:57
"Walczę" z młodym nastolatkiem. Kombinuje, oszukuje. Mówi, że coś zrobił, ale tego nie zrobił. Jak pytam dlaczego ściemnia to mówi "nie wiem" (alergię mam na zwrot "nie wiem"). Dużo rozmawiamy, interesuję się co u niego, tłumaczę, on rozumie, kaja się, potem się przymila, potem zaraz coś chce......a potem zaczyna od początku tę swoją kombinatorykę. Wymagania - żeby się uczył i po szkole wychodził z psem. Już jakiś czas temu odpuściłam sprzątanie pokoju bo szkoda na to mojego zdrowia. Jak ma mega syf to zaczyna mu przeszkadzać więc tu i tam ogarnie. On chce, on oczekuje. Jak sobie przypomnę jaki był fajny i miły kilka lat temu.....Nie wiem jak do niego dotrzećsad (chyba były już miliony takich wątków).
Obserwuj wątek
    • misseczka Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 11:22
      Zaraz Ci tu napiszą, że z pewnością wcale nie ściemnia, tylko Ty go niewinnego posądzasz o Bóg wie co. I że najlepiej o nic nie pytać i nie dociekać, bo podpadniesz pod kategorię: rodzice proszący się o bycie oszukiwanym...wink

      A tak serio, to chyba trzeba skupić się na sprawach najważniejszych i w nich nie odpuszczać - a na resztę oko przymknąć i przeczekać.
      I pocieszać się, że zgodny i bezproblemowy nastolatek to anomaliawink
      • grubahelga Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 11:28
        smile
        Mam jeszcze młodsze dziecię i jak sobie pomyślę, że duży jeszcze nie skończy (fikać) a młody już zacznie...I na pewno będzie tak, że z każdym z nich będą inne problemy, żeby nie było rutyny. Czasem sobie myślę, że dam radę a potem przychodzą takie dni, że mam ochotę machnąć na niego ręką.
        • mal-sia Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 11:34
          mam to samo z nastolatkiem,ręce mi opadająsad
          • grubahelga Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 11:42
            Ja nie jestem w stanie ogarnąć tego kłamania. Czemu to służy? Jeśli nie zrobił pracy domowej na platformie edukacyjnej, to niech powie. A on mówi, że zrobił a potem pała. Za co - za to, że nie zrobił. Potrafi iść po szkole do kolegi, wyjść na spacer z jego psem......ojej, ale z własnym nie wyszedł bo nie wrócił do domu po szkole, bo poszedł sobie do kolegi. No wymiękam.
            A kiedyś sam mówił, że koledzy gnają prosto do domu bo muszą psy wyprowadzić. Któregoś dnia pies siedział sam 11h.
            • stuletnia_stokrotka Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 12:26
              czy piszesz o moim synu?
            • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 13:13
              Psa masz ty, nie on [nawet, jeżeli formalnie on go dostał]. Ty jesteś za niego odpowiedzialna, jako osoba dorosła. Tak właśnie się kończy kupowanie zwierzaka "dla dziecka" - bardzo mało dzieci odpowiednio się nim zajmie. Teraz możesz marudzić, przypominać, powtarzać i przede wszystkim - sama z psem wychodzić, bo szkoda zwierzęcia.
              • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:10
                Pierdoły saskie. Pies to obowiązek wszystkich domowników. Nastolatkowi korona z głowy nie spadnie jak go wyprowadzi.
                • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:14
                  > Pierdoły saskie. Pies to obowiązek wszystkich domowników. Nastolatkowi korona z
                  > głowy nie spadnie jak go wyprowadzi.

                  Owszem, wszystkich. Tymczasem tutaj ten obowiązek spadł WYŁĄCZNIE na głowę dzieciaka. Pies 11 godzin siedział w domu, nikt go nie wyprowadził, pewnie dlatego, że to "obowiązek dzieciaka" i pies musiał poczekać.
                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:19
                    Psa trzeba wyprowadzac przynajmniej 3 razy, pewnie ten jeden raz spada na dziecko i tragedia.
                  • grubahelga Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:22
                    Owszem, wszystkich. Tymczasem tutaj ten obowiązek spadł WYŁĄCZNIE na głowę dzie
                    > ciaka. Pies 11 godzin siedział w domu, nikt go nie wyprowadził, pewnie dlatego,
                    > że to "obowiązek dzieciaka" i pies musiał poczekać.


                    A przyszło ci do głowy, że pozostali domownicy wrócili do domu dopiero o 19, a nastolatek miał wrócić o 15, jak zawsze. Ale nie wrócił.....bo mu się nie chciało. Pojechał na miasto. I wrócił o 19.30.
                    • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 16:28
                      > A przyszło ci do głowy, że pozostali domownicy wrócili do domu dopiero o 19, a
                      > nastolatek miał wrócić o 15, jak zawsze. Ale nie wrócił.....bo mu się nie chcia
                      > ło. Pojechał na miasto. I wrócił o 19.30.

                      A to owszem, porządny opieprz mu się należał.
                    • jakw Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:46
                      Strasznie po nim jedziesz. A dlaczego pozostali domownicy wracają o 19? Wszyscy tak długo pracują?
                      • grubahelga Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 09:51
                        A dlaczego pozostali domownicy wracają o 19? Wszyscy tak długo pracują?

                        Nie, wracamy o "normalnych" porach, ale zdarzają się wypadki losowe. I właśnie się zdarzył.
                        • jakw Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:20
                          Jeśli młody wiedział, że będziecie później niż zwykle to na pewno powinien o psie pamiętać. Wiedział? Pamiętał?
                • grubahelga Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:20
                  Pies nie jest jego tylko nasz wspólny i każdy ma obowiązek z nim wychodzić, karmić, dbać. Mieszkanie formalnie jest moje to tylko ja mam w nim sprzątać "bo sobie kupiłam?" No sorry. Poza tym to nie był zakup "pieska dla dziecka" więc nie oceniaj tej decyzji.
                  Każdy wychodzi z psem, w zależności od rytmu dnia. Jego obowiązkiem jest wychodzenie po powrocie ze szkoły. Tylko przez to, że on olewa/robi na złość czy jak to zwał cierpi pies bo mu "mocz oczy zalewa".
                  • jakw Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:41
                    Ale przez to, że musi lecieć na 15 do psa to nie może nigdzie pójść z kolegami po szkole. Myślę, że to jest jednak nie do końca ok, że na ten spacer ma wychodzić tylko on.
                • jakw Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:37
                  przeciwcialo napisała:

                  > Pierdoły saskie. Pies to obowiązek wszystkich domowników. Nastolatkowi korona z
                  > głowy nie spadnie jak go wyprowadzi.
                  A to już zależy komu na tym psie najbardziej zależało. Bo to niekoniecznie dzieci wpadają na pomysły "chcę mieć psa"
                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 15:53
                    Niwazne kto wpadł napomysł posiadania psa. Pies jest, jest członkiem rodziny i trzeba o niego dbac. Wyprowadza ten kto naszybciej wraca do domu.
                    Takie "zapominanie" to zwyczajne dręczenie zwierzecia.
                    • jakw Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:24
                      przeciwcialo napisała:

                      > Wyprowadza ten kto naszybciej wraca do domu.
                      No to wyprowadzili inni domownicy, którzy wrócili wcześniej niż delikwent, któremu też coś wypadło - a mianowicie kolega. Czy chłopak nie ma prawa się nigdzie ruszyć bo spacer z psem został mu już przypisany raz na zawsze?
                      • noname2002 Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 08:48
                        A czy musi sie umawiac od razu po szkole? Chyba to normalne ze sie wraca do domu, zjesc, odpoczac, wyjsc z psem i potem jedzie/idzie sie do kolegi(kolega z psem wyszedl!). Od 15:00 do wieczora jest masa czasu.
                        • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 09:00
                          Tu wiekszosc stoi na stanowisku ze mlodziez nie moze nic ograniczac. MLodziez nic nie musi poza realizacja wlasnych zachcianek. I
                          Nie mozna jakimis obowiazkami ograniczac swobodnego rozwoju mlodziezy smile
                          • joa66 Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:01
                            Naprawdę to jest to co zrozumiałaś ze wszystkich wypowiedzi? sad

                          • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:03
                            przeciwcialo napisała:

                            > Tu wiekszosc stoi na stanowisku ze mlodziez nie moze nic ograniczac. MLodziez n
                            > ic nie musi poza realizacja wlasnych zachcianek. I
                            > Nie mozna jakimis obowiazkami ograniczac swobodnego rozwoju mlodziezy smile
                            Pewnie, tyle że w tym przypadku jedynym ograniczonym natychmiastowym powrotem z powodu psa do domu jest chyba tylko ten nastolatek. A tatuś , który zadecydował o psie, nie wychodzi ani rano (bo jeszcze śpi do 8, i nie może wstać o 7,40, za to z psem nie wychodzą ci, co wstaja o 6) , a potem też nie, bo jest w pracy.
                            • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:29
                              Normalnie biedny ten nastolatek. Co cie boli w rodzinie autorki? Swoja sie zajmij.
                              • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:38
                                Boli cię aż tak, że nie wszyscy zakładają, że nastolatki są wyłącznie wredne? Współczuję, jeśli masz do czynienia tylko z takimi nastolatkami. Ale prawdopodobnie sama na to pracowałaś przez parę ładnych lat.
                                • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:50
                                  I tu sie mylisz, mam fajne dzieci, i masz racje pare lat na to pracowalam.:
                                  • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 12:14
                                    Ja też mam fajne dzieci. I osiągnęłam to nie grożąc wywalaniem śmieci na łóżka czy zwalaniem rzeczy z biurka, więc nie rozumiem, dlaczego takie metody wydają ci się jedynie słuszne i takie fajne.
                                    • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 15:22
                                      Do kazdego trzeba znaleźć kluczyk. Jesli jednorazowe postraszenie podziala to chyba lepsze to niz proszenie, tlumaczenie i czekanie az dziecko zaskoczy. Gderajaca matka rzadko odnosi sukcesy, slucha sie jej jak radia w tle. Gadala, gada i gadac bezdzie i guzik zrobi.
                                      To dopiero metoda. No chyba ze raz na jakis czas zrobi si e dzieciom pieklo jak to niektorzy czynią.
                        • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 09:59
                          A nie może, przynajmniej od czasu do czasu, umówić się zaraz po szkole?
                          Moja starsza, jeśli gdzies idzie z koleżankami w ciągu tygodnia, to raczej zaraz po szkole - do gimnazjum dojeżdżają wszystkie i wpadnięcie do domu skończyłoby się potkaniem w okolicach 19. A obiad je w szkole.
    • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 14:24
      Mowisz ze on chce i on oczekuje...To ty mu tez powiedz ze ty chcesz i ty oczekujesz i przedstaw liste swoich oczekiwan.Nie czepiaj sie jak mlodzian w ramach pokazywania swojej osobowosci ubiera dwie rozne skarpetki i do tego jedna zielona a druga pozyczona od siostry rozowa w zielone gwiazdki.To co nie ma wplywu na zycie plciowe chrabaszczy bym zostawila, ale to co wazne - postawila na swioim.ilez to razy mi moje dzieciaki = jedno nasto drugie prawie nastoletnie strzelaly focha i NIE BO NIE no to tez slyszaly ze jak cos beda chcialy ode mnie to tez uslysza NIE BO NIE albo ze zaraz, juto , nie chce mi sie.To dziala.
      Z kasa to od samego poczatku uczylismy dzieciaki ze nie bedzie na wszystko i czasami nawet jak mielismy fundusze na jedna i druga rzecz to pytalismy ktora wazniejsza bo w tej chwili mamy na jedna i z ta trzeba poczekac tydzien do wyplaty.Dzieciaki sie nauczyly ze nie ma tak ze one cos chca to my wyskakujemy z kasy i oni maja.
      A z p[okojem - well jak to mowia Indianie - moj dom moje warunki i raz sie Mlodej nie chcialo i mimo ostrzezenia ze jak nie soprzatnie jak wroce z pracy to nie spodoba jej sie to jak ja sprzatne.Juz spala,Sciagnelam tylko z blatu elektronike a reszta poleciala z wielkim hukiem .Mloda sie zbudzila i dostala prikaz to uporzadkowac.Wiecej takiego numeru mi nie zrobila.Moze to dosc drastyczne, ale ja toru przeszkod w swoim domu , nawet jak to jej pokoj tolerowac nie bede.
      • jagabaga92 Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 14:31
        >A z p[okojem - well jak to mowia Indianie - moj dom moje warunki i raz sie Mlodej nie chcialo i mimo ostrzezenia ze jak nie soprzatnie jak wroce z pracy to nie spodoba jej sie to jak ja sprzatne.Juz spala,Sciagnelam tylko z blatu elektronike a reszta poleciala z wielkim hukiem .Mloda sie zbudzila i dostala prikaz to uporzadkowac.Wiecej takiego numeru mi nie zrobila.Moze to dosc drastyczne, ale ja toru przeszkod w swoim domu , nawet jak to jej pokoj tolerowac nie bede.

        Moja znajoma (matka 13-latka) w analogiczny sposób rozbiła laptop nastolatka, walnęła tosterem o podłogę, wylała makaron z sosem na wykładzinę w jego pokoju, wyrzuciła przez okno jego rzeczy (ubrania). BEZ POZYTYWNEGO EFEKTUsad(( Młody górąuncertain
      • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:12
        > A z p[okojem - well jak to mowia Indianie - moj dom moje warunki i raz sie Mlod
        > ej nie chcialo i mimo ostrzezenia ze jak nie soprzatnie jak wroce z pracy to ni
        > e spodoba jej sie to jak ja sprzatne.Juz spala,Sciagnelam tylko z blatu elektro
        > nike a reszta poleciala z wielkim hukiem .Mloda sie zbudzila i dostala prikaz t
        > o uporzadkowac.Wiecej takiego numeru mi nie zrobila.Moze to dosc drastyczne, al
        > e ja toru przeszkod w swoim domu , nawet jak to jej pokoj tolerowac nie bede.

        Biedne to dziecko, szmacone we własnym domu i przez własną matkę. sad Skoro DAŁAŚ jej pokój, to znaczy, że jest JEJ, i nie powinnaś się wtrącać. Zachowałaś się tak, jakby twoja córka mieszkała u ciebie z łaski, jakby to nie był jej dom i jakby ona nie należała do rodziny. Mężowi też robisz taki kipisz jak zostawi syf?

        >To co nie ma wplywu na
        > zycie plciowe chrabaszczy bym zostawila, ale to co wazne - postawila na swioim

        I takie ważne jest dla ciebie, żeby córka miała porządek w swoim pokoju? No, gratuluję priorytetów.
        • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:14
          No faktycznie biedne dziecko że czegokolwiek się od niego wymaga. Pokój to część domu czy mieszkania i syf w jednym wcale nie podnosi higieny reszty.
        • szamanta Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 16:55
          > > A z p[okojem - well jak to mowia Indianie - moj dom moje warunki i raz si
          > e Mlod
          > > ej nie chcialo i mimo ostrzezenia ze jak nie soprzatnie jak wroce z prac
          > y to ni
          > > e spodoba jej sie to jak ja sprzatne.Juz spala,Sciagnelam tylko z blatu
          > elektro
          > > nike a reszta poleciala z wielkim hukiem .Mloda sie zbudzila i dostala p
          > rikaz t
          > > o uporzadkowac.Wiecej takiego numeru mi nie zrobila.Moze to dosc drastyc
          > zne, al
          > > e ja toru przeszkod w swoim domu , nawet jak to jej pokoj tolerowac nie
          > bede.
          >
          > Biedne to dziecko, szmacone we własnym domu i przez własną matkę. sad Skoro DAŁA
          > Ś jej pokój, to znaczy, że jest JEJ, i nie powinnaś się wtrącać. Zachowałaś się
          > tak, jakby twoja córka mieszkała u ciebie z łaski, jakby to nie był jej dom i
          > jakby ona nie należała do rodziny.


          Teraz to juz pojechalas do calosci naskakując na tamtą kobiete co u córki w pokoju zrobila.Jak najbardzieuj miala prawo sie tak zachowac i tego prawa uzyla! To matka jako rodzic ustala zasady i reguly zycia odzinnego wszystkich w jednym domu,pod jednym dachem,i dzieci mają sie do nich stosowac!!
          A czyj to jest dom??? coruni ktora w syfie sobie postanowila zyc? coruni wlasnosciowy pokoj?wykupila go? oplaca? mylisz sie!!!Glowne i ostatnie zdanie na temat pokoju dziecka, w ktorym ono sobie "zyje" ma rodzic ,i to On jak najbardziej ma prawo egzewkowac porządek w danym pomieszczeniu, a nie że sobie malolata rządy takie ustanowila ,ze bedzie miec burdel w nim bo to jej pokoj.Smiech na sali.U mnie to tez by nie przeszlo i popieram tej matki przywolanie nastki do porządki ,w doslownym sensie
          Przesadzilas z wpisem z tym szmaceniem dziecka we wlasnym domu, to juz jest histeria z twojej strony,zupelnie nie mająca przeslania,ani realnego odniesienia do wpisu autorki zacyt.fragemntu jej wypowiedzi
          • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 21:25
            Ale troll z ciebie. big_grin
            • szamanta Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 21:31
              deszcz.ryb napisała:

              > Ale troll z ciebie. big_grin

              Mozliwe ,ze z Ciebie , bo dlaczegoby nie?Nie spodobalo sie Tobie, ze ktos poparl tamtą mame ,a twoj bulwers nie otrzymał oklaskow?
              Z tego co widze to ty sama osobiscie z tego tematu brednie wyssane z palca zaczelas wypisywac,az sama autorka musiala cie przystopowac, ze nie jest tak jak ty brnelas uparcie w swoim przekonaniach,a jest zupelnie inaczej,to jest podobne dzialanie do trolowania -w twoim wydaniu
          • morekac Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:25
            > A czyj to jest dom??? coruni ktora w syfie sobie postanowila zyc? coruni wlasno
            > sciowy pokoj?wykupila go? oplaca? mylisz sie!!!

            Po co mieć dzieci, jeśli się myśli potem, że dom jest tylko mój, a nie również córuni? A jak ci córunia odpowie - po takiej przemowie- 'ja się na świat nie prosiłam' - to co zrobisz? Z domu wywalisz?
            Po to masz dzieci, żeby im wypominać, że je utrzymujesz, kupiłaś pokój, ubranie i jeść dałaś ewentualnie po to, żeby się na nich wyżywać - czy dlatego, że chciałaś je mieć?
            Daj spokój - konieczność utrzymania względnego porządku we wspólnym miejscu zamieszkania swoim i dzieci również można uzasadnić, nie tylko ciskaniem garów po kątach i wrzeszczeniem o wyłącznie swoim domu...
            • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 12:49
              > > A czyj to jest dom??? coruni ktora w syfie sobie postanowila zyc? coruni
              > wlasno
              > > sciowy pokoj?wykupila go? oplaca? mylisz sie!!!
              >
              > Po co mieć dzieci, jeśli się myśli potem, że dom jest tylko mój, a nie również
              > córuni? A jak ci córunia odpowie - po takiej przemowie- 'ja się na świat nie p
              > rosiłam' - to co zrobisz? Z domu wywalisz?
              > Po to masz dzieci, żeby im wypominać, że je utrzymujesz, kupiłaś pokój, ubranie
              > i jeść dałaś ewentualnie po to, żeby się na nich wyżywać - czy dlatego, że chc
              > iałaś je mieć?
              > Daj spokój - konieczność utrzymania względnego porządku we wspólnym miejscu z
              > amieszkania swoim i dzieci również można uzasadnić, nie tylko ciskaniem garów p
              > o kątach i wrzeszczeniem o wyłącznie swoim domu...


              Mozesz mi wierzyc ,czy tez nie ale ja w ogole nie krzycze ,nawet w bardzo stresogennej sytuacji nie unosze sie na domownikow, i dzieciom tez nie wypominam ze je utrzymuje i ,czy kupilam to czy tamto
              Sprawa jest jasna jak slonce i pisalm o tym.Kazdy (lącznie z nami) ma obowiązki domowe w tym utrzymywanie czystosci i porzadku w swoim pokoiku,a starsze dzieci juz ogolnie w calym domu,oczywiscie wymogi adekwatne do wieku.Nie dam przedszkolakowi detergenta do ręki ,aby kibel szorowal, 16 letnie juz mogą
              Moja najmlodsza corcia,ktora juz chodzi do przedszkola,tez ma nakazane po zabawie pozbierac w swoim pokoiku zabaweczki i odlozyc na miejsce ,klocki do skrzynki,,puzle do kartonika, miśki,samochodziki na regaly,a nie ze tydzien to tak bedzie lezec ,bo to jej pokoj i moze sobie syf robic.Niestety nie przemawia to do mnie

              Tak samo mogłabym Ciebie zapytac się, czy jesli bys miala w kuchni duzy stoł przy ktorym wszyscy jedzą, kazdy domownik ma swoje wybrane miejsce przy stole ,to mialby prawo zostawiac na swojej czesci blatu ,syf bo to jego przestrzen,na ktorej zostaly brudne naczynia i na stole resztki z obiadu/kolacji?
              Mysle ze oburzyłaby Cie taka postawa i żądałabys uporzadkowania jego stanowiska , na ktorym bajzer zostal,a no wlasnie ,to jest ta sama linia wymogu ogarniecia po sobie
          • jakw Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:27
            > Teraz to juz pojechalas do calosci naskakując na tamtą kobiete co u córki w pok
            > oju zrobila.Jak najbardzieuj miala prawo sie tak zachowac i tego prawa uzyla!
            Ja tylko nie rozumiem po co elektronikę ściągała z tego stołu czy biurka. Jak szaleć to szaleć.

            > A czyj to jest dom??? coruni ktora w syfie sobie postanowila zyc? coruni wlasno
            > sciowy pokoj?wykupila go? oplaca?
            Ciekawe co będzie gdy córcia wyciągnie podobne wnioski - na starość matki.
            • jagabaga92 Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 07:59
              jakw napisała:

              > > A czyj to jest dom??? coruni ktora w syfie sobie postanowila zyc? coruni
              > wlasno
              > > sciowy pokoj?wykupila go? oplaca?
              > Ciekawe co będzie gdy córcia wyciągnie podobne wnioski - na starość matki.

              Jak to co? W TV sie pokaże i powie, jakie to ma niewdzięczne dzieci, ze ona je utrzymywała, opłaciła wykształcenie, jeść dawała, WSZYSTKO dla nich robiła, a one takie niewdzięczne i zostawiły starą matkę.
              Uważam, że na wiek nastoletni swoich dzieci pracuje się od urodzenia tych dzieci, tak samo jak na szacunek swoich dzieci (to, czy dzieci szanuja rodziców, wychodzi tak naprawde w okresie starości tych rodziców). Oczywiście są wyjątki (jak od każdej reguły), ale generalnie jest tak, jak napisałam (wiem to z obserwacjiwink)
              • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 08:52
                A tak ogólnie; jeśli dorosłą osoba wpadłaby do pokoju innej dorosłej osoby, zwłaszcza w nocy, pozwalała rzeczy z biurka, część niszcząc - to jest podstawa do wezwania policji i oskarżenia owej osoby o czyny karalne. Powód owego postępowania nie jest ważny - ale gdyby osoba zrzucająca rzeczy z biurka twierdziła przy tym, wrzeszcząc , że
                1. to dla dobra osoby, której 'sprzątnęła' - jako że trzeba ją wychować
                2.to dlatego, że nie spełniła naszej prośby o posprzątanie
                to prawdopodobnie policjanci wyprowadziliby taką osobę w kajdankach celem uspokojenia w areszcie/zasugerowali leczenie psychiatryczne...
                Gdyby taką akcję zrobił współmałżonek - bez wątpienia zostałby uznany za przemocowca i/lub wariata.
          • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 02:41
            Dzieki za wsparcie i poparcie Przeciwcialo i szamanta.
            Ja wiem ze zrzut balaganiku z corki biurka to moze komus sie wydawac dosc drastyczne, ale wykonalam to jakies 5-6 lat temu i praktycznie nie mam problemow.Czasami sie cos nawarstwi, nie naciskam jak widze ze mloda ma wiecej nauki, jakies projekty - jest weekend - prosze by posprzatala.Czasami jej to dosc szybko idzie i sie pytam czy mam isc sprawdzic to wyobrazcie sobie biegnie na gore i mowi ze moze bym wpadla do jej pokoju za jakas godzinkewink
            Czasami dla przekomarzania sie rzuci mi "my room my rules"wiec uslyszy w odpowiedzi"my house my rules" i na tym sie konczy nasza dyskusja na temat porzadkow.Aaa teraz od jakiegos czasu dzieci dziela obowiazki sprzatania w laziencae - ich lazience bo maja swoja wlasna prywatna.Prawdopodobnie wedlug deszcz.ryb kurna szmace swoje dzieciaki na calej linii bo wymagam odrobine.No ale cuz....
            • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 09:34
              > Dzieki za wsparcie i poparcie Przeciwcialo i szamanta.

              Cieszysz się z poparcia głupiego trolla? Brawo! Nie należy mieć za wysokich wymagań, nie? tongue_out

              > Czasami dla przekomarzania sie rzuci mi "my room my rules"wiec uslyszy w odpowi
              > edzi"my house my rules" i na tym sie konczy nasza dyskusja na temat porzadkow

              Ona ma rację - jej pokój, jej zasady. No chyba, że trzymasz ją tylko z łaski, nie jako członka rodziny, tylko obcą osobę, która przypadkiem mieszka pod twoim dachem, a że ją utrzymujesz, to musi ci być posłuszna absolutnie we wszystkim.

              I nie odpowiedziałaś mi na pytanie: czy mężowi też tak robisz, jak nie posprząta? Czy mąż ci tak robi?
              • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 12:12
                Dzieki za wsparcie i poparcie Przeciwcialo i szamanta.
                >
                > Cieszysz się z poparcia głupiego trolla? Brawo! Nie należy mieć za wysokich wym
                > agań, nie? tongue_out


                Uwazaj sobie na takie epitety !!Mozesz nie zgadzac sie z moimi komentarzami ,ale nie wyzywac mnie, bo ja Ciebie w zadnym moim wpisie nie obrazilam ani nie wyzwalam, wiec przyhamuj z takimi epitetami pseudo dorosla osobo,ktora jedynie co potrafi to odpysknąc wyzywając innych od glupkow czy troli ,doprawdy dojrzala postawa godna poklasku.
                Identycznie jakbym siedziała w piaskownicy z 3 latkiem,kóry jedynie co potrafi ,gdy cos mu sie nie spodoba, to nazwac kogos glupkiem-zdegradowalas siebie niezle big_grin
              • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 15:56
                Nie musisz mnie obrażac. Nie jestem żadnym trolem.
                • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:42
                  A szkoda...
                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:50
                    Od pewnego czasu bardzo obnizasz loty, a szkoda. Z tego powodu od troli cie nie wyzywam choc coraz rzadziej zgadzam.
                    • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:21
                      Znając Twoje poglądy, pozostaje mi sie cieszyć.
          • noname2002 Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 08:52
            Prosze, prosze, taki klaps to zuooo, ale roztrzaskanie rzeczy, ktore sa wlasnoscia dziecka to normalny srodek wychowawczy smile)))
      • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:12
        U nas podobnie.
      • grubahelga Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:36
        Kasy nie oczekuje, ale wydaje mu się, że ja muszę, że coś na pewno zrobię, że to takie naturalne. Jakiś czas temu umówił się z kolegą. Poinformował mnie o fakcie. Przyjęłam do wiadomości. A potem powiedział, "musisz mnie zawieźć o 15". Więc mu powiedziałam, że ja nic nie muszę a o 15 będę na drugim końcu miasta. No i zonk. (dojazd komunikacją niemożliwy). "Ale ja się umówiłem". Zapomniał, że może by tak poprosić o podwózkę, albo zapytać czy w ogóle będzie możliwa o tej porze. Z bałaganem nie walczę.
        • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 15:41
          Ona ma w nosie innych, jest tylko ja a reszta ma się dostosowac.
      • jakw Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:28
        Nie rozumiem po co elektronikę ściągałaś z tego blatu. Szkoda ci było twojej własności?
        • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 02:56
          Nie, laptop byl wlasnoscia pracodawcy malzonasmile Corka z niego korzystala sobie w swoim pokoju.
          • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 07:01
            Gdyby laptop był własnością dziecka, też nie można go niszczyć.
            Nie, nie jest tak, że to, co dziecko dostało, jest też własnością rodziców. Jest to własność dziecka.
            Mam dwie nastolatki, które sprzątają u siebie w pokojach bez problemów - jedna sprząta bez nacisków i przypominania (tutaj już dawno doszłam do wniosku, że to mutacja genetyczna), druga sprząta raz w tygodniu jako tako, większe porządki to w jej wykonaniu dwudniowy bajzel -bez takich metod. Po prostu wytłumaczyłam, że skoro przychodzi nauczycielka angielskiego, to wypadałoby mieć jaki taki porządek w pokoju... Na początku musiałam przypominać - a teraz weszło w nawyk.
            • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 12:31
              Gdyby laptop był własnością dziecka, też nie można go niszczyć.
              > Nie, nie jest tak, że to, co dziecko dostało, jest też własnością rodziców. Jes
              > t to własność dziecka.


              Tu chcialbym dodac ze rodzic do czasu pelnoletnosci dziecka odpowiada, zarządza i gospodaruje dziecka sprzetami ,rzeczami czy tez pieniedzmi przez dziecko
              Jak najbardziej ma prawo je wstrzymac czy przechowac jakąś rzecz dziecka,to nie jest kradziez. Przyklad pierwszy lepszy : dziecko dostalo w prezencie rower/komputer,tak to byl jego prezent, ale w kazdych uzasadnionych przypadkach(np zaniedbywania obowiązkow domowych czy szkolnych) rodzic jak najbardziej moze nalozyc szlaban na korzystanie z komp iles tam czasu, czy tez zakaz jezdzenia na rowere iles tam dni, do czasu poprawy
              Do pelnoletnosci dziecka "jego" rzeczy są pod nadzorem czy kontrolą rodzica, rowniez nawet kieszonkowe na co dziecko wydaje podlega weryfikacji przez rodzica
              Nawet jak dziecko zakupilo sobie pilke z wlasnych oszczednosci i bawi sie nią w domu, mimo tysiecznych prosb,ze w domu pilka sie nie bawi,przypominasz jak zbił wazon czy innych szkod przez nią narobil za kazdym razem kiedy wariowal z nią,a ono dalej swoje, to masz prawo mu zarekwirowac pilke ,i dawac ją tylko do zabawy na podworko, w domu nie dostaje ją do kopania czy odbijania,czyli wychodzi na to ze i tak rozporządzasz jego zabawką.To jest normalne
              • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 14:31

                Tu chcialbym dodac ze rodzic do czasu pelnoletnosci dziecka odpowiada, zarządza i gospodaruje dziecka sprzetami ,rzeczami czy tez pieniedzmi przez dziecko

                Co obejmuje dbanie, a nie niszczenie. Zwalanie na podłogę rzeczy dziecka, wywalanie ich przez okno to nie jest zarzadzanie majątkiem nieletniego albo dbanie o stan tego majątku. W kazym razie nie wydaje mi się...
                • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 14:36
                  A poza tym takie zachowanie jak opisała Canuck - naprawdę, nie dziwię sie, że potem ludzie uznaja swoich rodziców za nieobliczalnych wariatów...
                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:05
                    Fakt, forumowe anielice "wzyciu" nie zrobiłyby czegoś takiego. A jak was ocenią dzieci to sioe dowiecie za kilkadziesiąt lat. Moze wcale nie najlepiej.
                  • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:28
                    Jasne - lepiej poglaskac po glowce corunie badz synka i zap...dalac w jego/jej pokoju zeby sie mlodzian przypadkiem nie przemeczyl i nie mial zadnych obowiazkow.
                    Moja corka nawet wywala oczy jak coponiektore kolezanki maja roszczeniowe zapedy w stosunku do swoich rodzicow.Stwierdza ze ktoregos dnia dosc mocno oberwa od zycia i sie wtedy zdziwia.A pretensje beda mogli miec tylko do rodzicow.
                    • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:34
                      Jak się tak kazdy kamyczek z drogi dziecka zbiera to kiedys wpadnie na sciane. Tego nauczyła mnie świetna pedagog, nauczycielka.
                    • jakw Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:30
                      canuck_eh napisała:

                      > Jasne - lepiej poglaskac po glowce corunie badz synka i zap...dalac w jego/jej
                      > pokoju zeby sie mlodzian przypadkiem nie przemeczyl i nie mial zadnych obowiazk
                      > ow.
                      Ale zdajesz sobie sprawę, że między rzucaniem rzeczami a głaskaniem po główce jest trochę działań pośrednich?
                • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 15:00
                  """Tu chcialbym dodac ze rodzic do czasu pelnoletnosci dziecka odpowiada, zarządza
                  > i gospodaruje dziecka sprzetami ,rzeczami czy tez pieniedzmi przez dziecko
                  >
                  > Co obejmuje dbanie, a nie niszczenie. Zwalanie na podłogę rzeczy dziecka, wywal
                  > anie ich przez okno to nie jest zarzadzanie majątkiem nieletniego albo dbanie o
                  > stan tego majątku. W kazym razie nie wydaje mi się..."""


                  Wielu rodziców potrafi zabawki dzieci wywalic na smieci, jesli odmawiają sprzątniecia je z podlogi, wtedy kazda zabawka nie podniesiona mimo wielokrotnych upomnien,idzie do smieci.
                  I twoim zdaniem to jest wbrew prawu?bo zabawka zostala wyrzucona??
                  Ja osobiscie dzieci zabawek nigdy nie wyrzucilam na smietnik,,ale kiedy napotkalam sie z buntem ,typu ::" nie podniose,nie bede sprzatac ,bo mi sie nie chce i nie zachce, tak jak lezy, tak ma lezec,to co widze na podlodze ,wtedy do czarnego worka pakowalam ich bibelotki,ktore tyle czasu wolala sie na podlodze, i na strych szly,sporo sobie tam polezaly,i to nie smyboliczne dwa dni,wystarczająco tyle ,aby sie za nimi stesknily
                  Choc za równo moglabym ten worek do kosza na smieci wyniesc ,a postepuje tak multum rodzicow, lecz do tego kroku nigdy sie nie posunelam z wlasnej woli, a nie ,że moge ,czy nie moge
                  • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:32
                    Od razu wywalac na smietnik - owszem do worka ale oddac biedniejszym.przynajmniej u mnie w okolicy co jakis czas przyjezdzaja i zabieraja zabawki ubrania, ksiazki.....
                • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:21
                  No to moze ja sprecyzuje.te rzeczy na biurku mojego wtedy jakos tak 9-10 letniego dzieciecia to papierzyska, kredki, flamastry, ksiazki.Rzeczy ktore jak polecialy z blatu na podloge to zrobily raban, ale raczej nie zostaly zniszczone.
                  I czepiliscie sie tego jak rzep psiego ogona.Dziecko zrozumialo ze porzadek w miejscu pracy musi byc.Czasami dla przekomarzania sie potrafi powiedziec ze porzadek w pokoju jest wedlug jej standartow, wtedy moj malzon sie wtraca i informuje corke ze standarty czystosci maja byc nie wedlug jej tylko moich standartow i jak takowe nie zostaly osiagniete to nalezy wrocic do pokoju niezwlocznie.
                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:27
                    Niepotrzebnie sie tłumaczysz . To biurko wyciągna ci milion razy, beda współczuc twoim dziecią wink i dodatkowo popastwią się jakie to one cudowne, elokwentne i do macierzyństwa przygotowane.
                    Pozdrawiam.
                    • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:39
                      A bo widzisz ja nie jestem zwolenniczka bezstresowego wychowywania dzieci.i jak widac na zalaczonym obrazku stres wprowadzam w domostwie zmuszajac dzieci do sprzatania wlasnych pokoi jak i lazienki.Syn od czasu do czasu ma radoche, o przepraszam zmuszany jest do poganiania ze skrzynka z narzedziami i ponaprawiania czegos z tatusiem.Praktycznie child labour...wink
                      • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:44
                        big_grin
                        Ja tez bardziej tradycyjnie wychowuję, póki co owoce przepyszne zbieram.
                        • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 18:20
                          "":
                          > Ja tez bardziej tradycyjnie wychowuję, póki co owoce przepyszne zbieram.""

                          przeciwcialo -Ja nie moge sie zaliczyc do 100% tradysjonalistow wychowawczych,z racji tego,ze akurat nie stosujemy kar cielesnych do dzieci, tak jak zwolennicy starych metod wychowacwyz to popierają,z którymi do dzisiaj sie spotykam w zyciu prywatnym, ale jednak wazna jest dla mnie zaprowadzona zdrowa dyscyplina,bez zadnej skrajnosci.
                          Karygodną przemocą do dzieci i bezstresowym wychowaniu sie wrecz brzydze,zresztą pisalm o tym w innym temacie, ze to najglupsze i bezsensowne modele wych.ktore doprowadzily do spustoszenia w ludziach
                          • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 18:27
                            Ja tez nie bije, nie ma takiej potrzeby, choc niektórym rozpuszczonym porządny klaps moze przywróciłby równowagę wink
                      • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:56
                        canuck_eh - bardzo dobrze robisz ,ze wymagasz ,nie odpuszczasz,nie ulegasz i za nich roboty nie odwalasz.Jestes konsekwentna , masz zasady,tego sie trzymasz a to zaowocuje w przyszlosci u dziecka
                        Ja jestem jedną z tych nielicznych osób,które wpelni popierają wyimaginowane "tortury" nakazu dbania o czystosc we wlasnym pokoiku, jak i w calym domu
                        90% jest temu oburzona, przeciez rzekomo to mlodej pokoj i co Ci do tego,nie potrafie zrozumiec takiego toku myslenia,naprawde,brak logigi w tym,stój przy swoim
                        Sama juz nawet nie chcialam dodawac pod postem o zniszczonych rzeczach, ze bylam święcie przekonana, że rzeczy,które wylądowaly poza biurkiem nie ulegly zniszczeniu, poniewaz wyczulam ,że canuck_eh wpaja wlasnym dzieciom szacunek do pieniądza, nie niszczy ot tak przedmiotow nawet malo kosztownych,wiec ktos poraz kolejny za bardzo wyolbrzymił z tym niszczeniem rzeczy bedące na corki biurku
                        Tez nie jestem zwolennikiem beztresowego wychowania, w przeciwienstwie najwyrazniej do znacznej wiekszosci osób wypowiadających sie w tym temacie i siejących dramaturgie, ale postawa autorki nie byla zadną tyranią ,by to zliczyć do porównania o wezwaniu policji ,ktora nastepnie do wariatkowa matule kieruje big_grin (wpis takz etaki dostrzeglam heheh)
                      • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 19:05
                        Co innego wymagać, a co innego odstawiać jakieś histeryczne cyrki. Po czymś takim to dziecko może i sprzątnie , ale przekonania, że własna matka jest niezdrowo rąbnięta na umyśle dosyć trudno się pozbyć. big_grin
                        • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 20:57
                          No ale w ktorym miejscu ty widzisz histeryczny cyrk?Uwierz ja to zrobilam bardzo spokojniesmile
                          • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 21:19
                            Chyba mogłabym zrozumieć atak szału, ale destrukcja na spokojnie, to jak z horroru.
                            A czy coś działa, czy nie - nie da sie ocenić po paru latach, niestety. Pewne rzeczy można ocenić dopiero wtedy, gdy dziecko jest już dorosłe.
                            Poza tym, jakbyś dziecię zlała solidnie pasem, to zareczam, zę też by podziałało.
                            • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 21:39
                              verdana napisała:
                              .....
                              > Poza tym, jakbyś dziecię zlała solidnie pasem, to zareczam, zę też by podziałał> o.

                              O to takie proste nie jest. Jakby na kazde dziecko tak skutecznie pasek dzialal, to bym sie bardzo zdziwila.
                              Akurat moja pierwsza corka,byla i jest najbardziej z wszystkich domownikow temperamentnie ciezkim osobnikiem do okiełznania, ale nie mowie ze awykonalne to jest,mimo tego pasek cudów na nią by nie zdzialał,nie ma tak łatwo, ona nie z tych strachliwych czy bojazliwych dzieci :p
                              Jesli miałoby podzialac, to w odwrotną strone ,więc tak łatwo to nie z kazdym jest verdano jak domniemasz ,że wystarczy zlac solidnie i po problemie.Ja nie zareczam smile
                              • jakw Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:41
                                Tak , wiem, na twoje dziecko to pewnie najlepiej działa robienie pompek , przysiadów czy żabek wink
                                • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:57
                                  no jasne, za niegrzeczne zachowanie ,ktore za daleko zaszlo dostaje po 150 zl - jedno jak i drugiej frajde jej sprawiloby smile Kara to ma byc kara ,a nie zadna przyjemnosc .
                                  Żabole ,pompki i brzuszki, to sobie robi nieraz kilka razy dzienne w postaci rozrywki ,a jesli nie kilka to choc raz dziennie napewno ,nie bo mama kaze ,ale dla wlasnej kondycji i przyjemnosci smile
                            • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:30
                              Ku..wa jaka destrukcja?Verdana, wiesz ja doceniam niektore Twoje wpisy zwiazane z dysleksja.Z wieloma sie zgadzam z wieloma nie.Ale tutaj skad wyscie do jasnej cholery wyczytali histeryczny atak szalu albo spokojna destrukcje?Jakie psychologiczne idiiotyzmy wy czytacie , albo co gorsza co wy lykacie?
                              Ta dyskusja absolutnie nie ma juz zadnego sensu.Macie klapki na oczach.Dziesku zrzucilo sie papiery z biurka i od razu destrukcja trauma na cale zycie i cholera co jeszcze
                              • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:42
                                Bo takich rzeczy się NIE ROBI, nieważne, czy to twoje dziecko, mąż czy osoba obca. Ja też bym zrozumiała atak szału, ale żeby na spokojnie ZŁOŚLIWIE przyjść i porozrzucać papiery? "Dziecko nie posprzątało, to mu zrobię większy burdel, niech ma" - rzeczywiście, bardzo dorosły tok myślenia.

                                A wiesz, czemu to "działa"? Bo dziecko sobie myśli "matka zwariowała, lepiej posprzątam, bo po co ma znowu cyrki urządzać". A dzieciak powinien sprzątać z wewnętrznej potrzeby, a nie dlatego, że matka ma ataki wariactwa.

                                Owszem, twoje dziecko traumy mieć nie będzie, krzywdy mu też nie zrobiłaś, ale przyjmij do wiadomości, że zastosowałaś idiotyczną metodę wychowawczą. Nie masz się czym chwalić.
                                • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:48
                                  Obawiam się, ze jeszcze gorzej. Dziecko myśli "Jest silniejsza, to ma prawo. Jak ktoś jest silniejszy, to mu wolno wszystko.Ten, kto jest słabszy zawsze przegrywa."
                                  Dziecko będzie sprzatało, w to uwierzę, bo już wie, że nie jest u siebie i ze rodzice mają prawo robić co chcą - bo oni sa w pewnym sensie jego włascicielami. Tylko czy sprzatnięte biurko warte jest takiej nauki moralnej, w to śmiem wątpić.
                                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 10:56
                                    Zmieńcie obie dostawcę bo pleciciecie że aż przykro.
                              • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:43
                                Zrzucenie papierów z biurka dorosłemu byłoby atakiem szału. A na spokojnie - atakiem psychopaty.
                                No, ale dziecku wolno. Dać przykład, jak postępuje sie z rzeczami osób od nas zaleznych.
                                Trauma na całe życie. Nie, zdecydowanie nie. Tylko świadomość, ze szacunek należy miec wyłacznie do osób, które sa od nas wyzej postawione, natomiat jesli ktoś od nas jest zależny, mozna nim pomiatać.
                                Bardzo dobra nauka moralna na całe życie.
                                • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 23:04
                                  a zaniesienie wysypujących sie smieci nie wyniesionych, na lozko leniwego fochającego sie nastolatka ,mimo ze byla jego kolej, a prze tyle czasu nadal nie wywaliłby tych smieci, to tez uwazasz za atakiem psychopaty ? zaznaczam ,ze odbyloby to sie zupelnie na spokojnie, bez krzykow, bez awantur, tylko łuuup na jego spanie, niech sobie spi w tym wysypisku,jesli ma w doopie pozostalych czlonkow rodziny??
                                  • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 23:15
                                    Tak.
                                    Jakoś moim dzieciom nie musiałam niczego wysypywać. Ciekawe dlaczego moje dzieci nie mają w doopie innych członków rodziny i jaki ma z tym związek traktowanie tychże dzieci z szacunkiem?
                                    • szamanta Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 00:09
                                      "" Tak.
                                      > Jakoś moim dzieciom nie musiałam niczego wysypywać. Ciekawe dlaczego moje dziec
                                      > i nie mają w doopie innych członków rodziny i jaki ma z tym związek traktowanie
                                      > tychże dzieci z szacunkiem?
                                      """


                                      Darujmy sobie wpisy typu a moje dzieci to, a twoje tamto...ble ble ble (oczywiscie na podium stawiajac wlasne, a kogos są "bee")
                                      Mozliwe ,ze ja nie musialam wiele rzeczy do swoich dzieci robic,ani stosowac, do czego ty Verdano bylas zmuszona cos zrobic,czy zastosowac,tylko o tym nie wiem,a chwalic sie tym nie zamierzasz. Nie wywyższaj sie w tym momencie

                                      To byl przytoczony przyklad sytuacji jaką opisalam o 18:10. Tak bardziej dokladnie da sie wyczytac jaka zaszla sytuacja, że miał to zapowiedziane
                                      Przyklad byl grozbą /informacją do ktorej sie posunelam ostatecznie.
                                      Jesli dokonalabym ostrzezenia,lub ją spelnila poprzez furie, histerie, wrzaski,niepanowanie nad soba,to by dopiero bylo wariactwo!Krzyk nie jest wskazany, bo straszy odbiorce jak i innych przebywających w tym samym pomieszczeniu, a tu nie chodzi o strach ,ani popadanie w szał.Dziecko widzące rodzica w amoku to dopiero mogloby sie zacząć bac, widząc ze rodzic nie panuje nad sobą,,to dopiero by sie porobilo hohoho
                                      W jego sytuacji na ostrzezeniu sie skonczylo,nie sprowokowal mnie do dalszych krokow,ale wiedzial, ze nie warto ryzykowac,bo spelnie obietnice, a w tym jestem slowna.Nie rzucam słow na wiatr
                                      To byl efekt, spowodowany u syna " zaraz, potem, pozniej, i cierpliwosci mi sie skonczyla.Dostal czas do powrotu mojego z pracy, i skonczyly sie muchy w nosie.Wiecej olewactwa w tej sytuacji, nie ujrzalam w jego przypadku

                                      Nie bedziemy sie Verdano licytowac ,jakie twoje dzieci byly, , a jakie moje nie byly,,jak sie nigdy Twoje nie zachowaly, a moje tak zachowaly,z czym sie zmagaly a z czym moje nie,i odwrotnie ,to z czym moje sie borykaly, twoje tego nie doświadczyly,,jak moje nigdy się nie zachowaly, a Twoje tak sie zachowaly, ect ect ect , Jest to zbedne ,takie przechwalanki czy przepychy ,ktore lepsze czyje, kogo ,nie wiadomo po co te targowanie

                                      Kazdy rodzic,nawet jednorazowo niespodziewanie potrafi miec scine o cos z wlasnym dzieckiem, co dotychczas takich sytuacji nigdy nie bylo, a dany temat nie wywolywal sporu,az tu nagle...jak obuchem w łeb
                                      Przewaznie do powtórki sytuacji juz nie dochodzi, ale incydentalne zdziwy z powodu zachowania dziecka ,potrafią miec miejsce,na szczescie baardzo rzadko kiedy,ale bywa.

                                      Jestem realistą, na przechwalkach mi nie zalezy,ani robienia z nikogo ideałow, bo kazde cos ma za uszami.
                                      OK coniektorych tutaj dzieci to oczywiscie bez zarzutu,anioleczki pokorne od urodzenia ,az do teraz, zero przeciwstawian sie ,czy jakis niefortunnych zachowan, niech wam będzie.
                                      Trafily wam sie idealnie grzeczne dzieci,ktore nie testowaly rodzicow,na co sobie mogą pozwolic i kto wygra,ani nigdy jakiegos przewinienia nie popelnily nie zaleznie w jakim wieku.

                                      Spoko,bo ja zyje w kosmosie, i nie mam doczynienia z wieloma innymi rodzicami, gdzie prawda zupelnie inna wychodzi,a nie takie przekoloryzowanie własnych pociech. ..
                                      Zmykam juz,i targowac sie nie zamierzam na ten temat
                                      • joa66 Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 08:56
                                        Kiedyś czytałam fajne zdanie - że musimy traktowac nasze dzieci tak jak chcielibyśmy, żeby inni je traktowali. Teraz i w przyszłościwink
                                      • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 09:48
                                        Darujmy sobie wpisy, ze ktoś ma dzieci, które go lubią? Tak, trudno w to uwierzyć, że dzieci mogą być niegrzeczne, mogą czegoś nie robić, ale udało sie je wychować tak, aby szanowaały resztę rodziny... Widzię,z ę gdy patrzysz na swoje dzieci w głowie Ci sie nie mieści wizja rodziny, gdzie nikt nikomu śmieci na łóżko nie wysypuje, a dziecko za to nie zapomina, ze inni też mają swoje potrzeby. Bom Twoje nastolatki, dzięki starannemu wychowaniu, rodzinę mają w doopie. Gratulacje. Ale mało to zachęcający skutek proponowanych metod wychowawczych, naprawdę.
                                        • szamanta Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 11:53
                                          Nie nie, mają w dupie reszty rodziny, a tamtem przyklad,byl przykladem "zaraz,pozniej,moement" przez co nie patrzyl na pozostalych czlownkow , lecz moje ostrzezenie w mig go postawilo do pionu.To byla jednorazowa sytuacja w wykonaniu syna, wiecej takich egoistycznych zachowan u niego nie widzialam ani wczesniej ani pozniej.
                                          Verdano jeszce raz napisze, dajmy sobie spokoj z licytowaniem jakie twoje dzieci idealne,stawiając jej na wzor, a jakie reszty bee.
                                          Jestem pewna, ze byly inne stuacje, z ktorymi Ty musialas sie zmierzyc ,i to nie bylo glaskanie po glowce, zas moje dzieci nigdy akurat jakiegos nr nie wywinely co Twoje. I napewno tak bylo, tylko nie chcesz o tym napisac
                                          Wiele dzieci wpada w histerie, wyrywa sie na ulice przed auta, podnosi reke na rodzica,ucieka oknem gdy ma zakaz wyjscia, spoznia sie wiele godzin do domu,itd itd..
                                          Moje dzieci wlasnie nigdy takich sytuacji nie odstawily ,jakie wymienilam a znacznie wieksza polowa rodzicow z jakims przytadkiem u wlasnego dziecka z tym sie zetknela, i co ? to znaczy ,ze mam ubostwiac moje ,jakie one genialne ,chodzące idealy, bo zadnego nr z wymienionych nie odwalily mi nigdy, a tamte "fuj"???

                                          Verdano i prosze Cie ,nie wypieraj sie tego ,ze nigdy nie mialas sytuacji ,aby wlasne dziecko do porządku przywołac,,kiedy zachowuje sie nie tak ja oczekujesz,roznymi metodami, i nie wazne w jakim wieku byly, nie istotne twoje reakcje jakie wykonalas,a mozliwe, ze Ja z tą sytuacją sie nie zetknelam co Ty, wiec w jakim celu zamierzasz sie dalej licytowac,typu moje dziecko to nigdy to i owo.. a Twoje to Tak.. opierając sie na incydelnalnym przypadku?
                                          Wymien przewinienia wlasnych dzieci? zobaczymy , czy Ja takze mialam z nimi do czynienia u swoich? no ale nie, przeciez twoje to idealy od urodzenia,ktore nigdy sie nie przeciwstawily,najlepiej sie dowartosciowywac i podnosic wlasne "ego" na incydentalnym niefortunnym zachowaniu czyjegos dziecka, ktory sie zdarzylo raz na cale zycie

                                          Coraz smielej sobie Verdano wysuwasz wnioski wyssane z palca..Nie wie w jakim celu to robisz, i od początku pierwszego mojego wpisu na forum rzucilas sie na mnie ,bedąc zlosliwym, dogryzając,wyśmiewczym.,łapiac za slowka, drwiąc cokolwiek się nie napisaloby.
                                          Jestes bardzo wredna i zawistna w stosunku do mojej osoby,od samego początku
                                          Moze jestes autorytetem chodzącym tutaj na gazecie, i dlatego tak sobie pozwalasz z tą kpiną i szyderczoscią, wytykaniem bledow, robienie z kogos swira, ale ja osobiscie z 80% twoich wpisow sie zgadzalam,lecz twoje zachowanie ,wrecz histeria ,daje do myslenia, czy ty sama nie powinnas zazywac jakis leków uspakajających ,i opanowac swoja frustracje
                                          • deszcz.ryb Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:08
                                            > Moze jestes autorytetem chodzącym tutaj na gazecie, i dlatego tak sobie pozwala
                                            > sz z tą kpiną i szyderczoscią, wytykaniem bledow, robienie z kogos swira,

                                            Hehe, sama robisz z siebie świra, wystarczy cię poczytać, nawet komentować nie trzeba - tu i na innych wątkach. big_grin

                                            Z jednej strony mam niezłą zabawę, z drugiej, jeżeli JEDNAK nie jesteś trollem - współczuję twoim dzieciom. Bo naprawdę mają z tobą przekichane.
                                            • szamanta Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:59
                                              deszcz.ryb napisała:

                                              > > Moze jestes autorytetem chodzącym tutaj na gazecie, i dlatego tak sobie p
                                              > ozwala
                                              > > sz z tą kpiną i szyderczoscią, wytykaniem bledow, robienie z kogos swira
                                              > ,
                                              >
                                              > Hehe, sama robisz z siebie świra, wystarczy cię poczytać, nawet komentować nie
                                              > trzeba - tu i na innych wątkach. big_grin


                                              A co ? przyszlas w sparciem Verdany twierdząc, ze Ona sobie nie daje rady w argumentach, i Ty jako kolezaneczka musialas wtrynic sie do postu nie skierowanego do Ciebie?
                                              Rozhisteryzowanego paranoika to ty robisz z siebie kobietko,dla ktorej zbrodnią jest aby dziecko wykonywalo obowiązki domowe,przy czym wyssiewasz sobie z palca jakies niestworzone histerie w autorki temacie, chocby twoj opor z psem jak szlas w zaparte, a prawda inaczej wygladala, az sama autorka musiala kubel zimnej wody na Ciebie wylac, abys przestala brednie pisac, bo nie jest tak jak sie upieralas,mimo ze nigdzie takich autorki wpisow nie bylo.,no ale ty swoje dalej....Kto tu świra z siebie zrobil??Przestan histeryzowac

                                              > Z jednej strony mam niezłą zabawę, z drugiej, jeżeli JEDNAK nie jesteś trollem
                                              > - współczuję twoim dzieciom. Bo naprawdę mają z tobą przekichane.


                                              Jak dotychczas to wszystkie kryteria trola Ty spelniasz, pisząc brednie nie na temat,w autorki sytuacji,brnąc w wyimaginowane historie,i jedynym twoim dialogiem, a raczej monologiem jest, jestes glupia, jestes troll, na tym sie konczy i zaczyna twoja "dyskusja"
                                              Dzieci są na tyle są poprawnie wychowane, ze nie wyzywają ludzi w rozmowie od glupkow,czy od przeroznych, w przeciwienstwie do Ciebie psedu dorosly czlowieku

                                              Nie wiem czy masz dzieci ,ale jesli mialyby sie wzorowac na mamusce ,to nie dziwie sie ze takie bezstresy chodzą po ulicach wyklinając i wyzywając kazdego napotkanego, poniewaz taki jest ich jest styl komunikacji, a pozniej placz ,ze od innego w zęby zarobiło, bo nie wyhamowal z pyskiem do obcego ,dlaczego? a mamusia nie nauczyła co wolno a co nie :p
                                          • jakw Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:52
                                            szamanta napisała:

                                            > To byla jednorazowa sytuacja w wykonaniu syna, wiecej takich egoistycznych zachowan u >niego nie widzialam ani wczesniej an i pozniej.
                                            Jednorazowa sytuacja i zaczynasz od gróźb wskazujących , że masz lekko nierówno pod sufitem?

                                            > Wiele dzieci wpada w histerie, wyrywa sie na ulice przed auta, podnosi reke na
                                            > rodzica,ucieka oknem gdy ma zakaz wyjscia, spoznia sie wiele godzin do domu,it
                                            > d itd..
                                            > Moje dzieci wlasnie nigdy takich sytuacji nie odstawily ,jakie wymienilam
                                            Moje też nie - a jakoś wywaleniem śmieci na łóżko nie groziłam.

                                            >a zna
                                            > cznie wieksza polowa rodzicow z jakims przytadkiem u wlasnego dziecka z tym sie
                                            > zetknela, i co ?
                                            Podejrzewam, że obracasz się w lekko patologicznym środowisku, skoro spotykasz takie zachowania z taką częstotliwością :-ppp
                                            • szamanta Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 02:00
                                              ""a zna
                                              > cznie wieksza polowa rodzicow z jakims przytadkiem u wlasnego dziecka z tym sie
                                              > zetknela, i co ?
                                              Podejrzewam, że obracasz się w lekko patologicznym środowisku, skoro spotykasz takie zachowania z taką częstotliwością :-ppp

                                              Jesli to dla Ciebie jest patogią to niech ci bedzie.Faktcznie histeryzujace dzieci z ktorymi czesto na dworze,w markecie mozna sie zetknac to patologia, hehehe
                                              Na 10 rodzicow z ktorym mam kontakt z 6(a napewno nie mniej) zetkenlo sie z histeriami u wlasnego dziecka,albo wyrywaniem sie z reki na ulicy przebiegając przed autami, a jak nie to ich wlasne dziecko bedąc malym szkrabem potrafilo podniesc uderzyc mame czy tate, u starszych zdarzaly sie spoznienia do domu. Nie pisze ,ze wszystkie sytuacje na raz, ale ktores z tych wymienionych to na 10 rodzicow 6-7 sie z tym zmagalo,chcby z jednym ,ale tak bylo.
                                              To jest dla ciebie patologiczne srodowisko? co ty jeszcze nie wymyslisz? z tego co widze,i czytam nawet na forum to 90% w takim razie mamy patologicznych rodzicow, bo ich dzieci potrafią tak sie zachowac ,to co wymienilam.Jakw poszalałas smile
                                              Ok, jak twoja znajoma, lub tu na forum ludzie bedą sie zalic, ze ich dziecko wyrywa sie z reki, czy tez wpada w histerie,albo gdy paclo mame w noge,,czy tez starsze spoznilo sie do domu, nie zapomnij powiedziec komus w oczy lub napisac, ze jest patologią.Dopiero dasz popis big_grin
                                              Zegnam
                                              • joa66 Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:03
                                                Tobie się chyba myli posłuszeństwo z szacunkiem.
                                              • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:57
                                                Ach, i tak od lat robisz szczegółowe badania statystyczne? I 2 rodziców na placu zabaw zwierzało się tobie z rozpaczą jak to roczniak pociągnął ich za ucho? A 3 spotkanych w przedszkolnej szatni wypłakuje ci się w rękaw jak to dziecko 2 lata temu przebiegło im przez jezdnię? A 6 kolejnych na zebraniu w gimnazjum publicznie oświadcza jak to ich dziecię spóźniło się do domu? I ty to wszystko szczegółowo notujesz porównując z liczbą spotkanych rodziców i uważając, żeby przypadkiem jednego małolata nie policzyć kilkakrotnie? Na dokładkę twoje twierdzenie o zmaganiu się raczej zakłada , że np. wyrywanie się i przebieganie przez jezdnię czy spóźnienie się do domu to nie był 1-razowy wyskok , a jakieś ciągłe działania małolata.
                                                I tak, mogę cię zapewnić, że nie znam osób mających dzieci, które:
                                                a) notorycznie wyrywały się i przebiegały przez jezdnię
                                                b) notorycznie spóżniały się czy spóźniają się do domu
                                                c) trzeba na nie nakładać zakaz wyjścia z domu
                                                d) i w związku z tym zwiewają przez okno
                                                e) notorycznie podnosi czy podnosiło rękę na rodzica
                                                Od biedy może wygrzebałabym w pamięci dziecko, które przez dłuższy czas odstawiało histerie na ulicy czy w sklepie - więc znam może 1 takie bardziej problematyczne dziecko na mniej więcej 150 ;-pp
                                        • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 03:45
                                          A gdzie ona napisala ze jej nastolatki maja rodzine w doopie? Napisala tylko ze Mlodzian strzelil swego czasu focha i w kolejce smieci nie chcial wyrzucic.Wystarczyla wizja relokacji owych smieci do jego pokoju i jakos sie zmobilizowal.Nikt nikomu smieci na lozko nie wywalal.Gdzies Ty to wyczytala?
                                          Nie uwierze ze macie dzieciaki ktore za kazdym razem jak poprosicie by umyly naczynia, sprzatnely mieszkanie, wywalily smieci czy cokolwiek innego zrobily - rzucaja to co robia i leca i wykonuja polecenie i prosbe mamusi.Ze nigdy nie uslyszeliscie , ZA RAZ< ZA CHILE< POZNIEJ<NIE CHCE MI SIE TERAZ....
                                          • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 09:58
                                            smile
                                          • morekac Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:10
                                            W tym momencie żądam precyzyjnego określenia terminu - u moich działa. Owszem, swego czasu bywałam nieco upierdliwa, wchodząc do pokoju jednej czy drugiej i przypominając, że miała zrobić to czy tamto oraz oznajmiając, że nie wyjdę, dopóki się nie ruszy do zajęć...
                                          • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:33
                                            canuck_eh napisała:
                                            > Nie uwierze ze macie dzieciaki ktore za kazdym razem jak poprosicie by umyly na
                                            > czynia, sprzatnely mieszkanie, wywalily smieci czy cokolwiek innego zrobily - r
                                            > zucaja to co robia i leca i wykonuja polecenie i prosbe mamusi.Ze nigdy nie usl
                                            > yszeliscie , ZA RAZ< ZA CHILE< POZNIEJ<NIE CHCE MI SIE TERAZ....
                                            Hm, a ty, jak cię ktoś , w pracy czy w domu, o coś prosi, to rzucasz wszystko inne i zawsze spełniasz natychmiastowo życzenia tej osoby?
                                            • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 17:58
                                              W pracy jak cos w danej chwili robie bo to bylo na liscie u mnie do zrobienie i szef prosi bym cos zrobila to pytam czy to do zrobienia teraz zaraz natychmiast czy moge skonczyc to co zaczelam .I w zaleznosci od waznosci zadania mam wydane polecenie i wykonuje.
                                              W domu to samo.Jak dzieciak rozmawia przez telefon to nie kaze przerwac rozmowy tylko prosze ze jak skonczy to zeby zrobila to o co prosze albo jak skonczy zadanie domowe.Sa priorytety.Ale jezeli gra w gre to wybacz.... nier przyjmuje do wiadomosci - ZARAZ
                                              • szamanta Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 18:44
                                                canuck_eh napisała:

                                                > W pracy jak cos w danej chwili robie bo to bylo na liscie u mnie do zrobienie
                                                > i szef prosi bym cos zrobila to pytam czy to do zrobienia teraz zaraz natychmia
                                                > st czy moge skonczyc to co zaczelam .I w zaleznosci od waznosci zadania mam wyd
                                                > ane polecenie i wykonuje.
                                                > W domu to samo.Jak dzieciak rozmawia przez telefon to nie kaze przerwac rozmow
                                                > y tylko prosze ze jak skonczy to zeby zrobila to o co prosze albo jak skonczy z
                                                > adanie domowe.Sa priorytety.Ale jezeli gra w gre to wybacz.... nier przyjmuje d
                                                > o wiadomosci - ZARAZ

                                                Chcialam dodac, bo zapewne,wczesniejsze pytanie ,na ktorej odpowiedzialas canuck_eh ,bylo równiez skierowane do mojej sytuacji z rozkazem wykonania to o co prosze..no wiec, jak czytelniczki wyraznieby przeczytaly
                                                Ja synowi dalam czas, wiele wiel godzin na wykonanie mojej prosby, wyjezdzalam do pracy i zapowiedzialam mu, ze do czasu mojego powrotu z pracy mają byc smieci wyniesione do kosza przy bramie,, mial na to czas od rana do 23 , wiec prosze czytac uwaznie, a nie ze stanelam na bacznosc teraz i koniec,a jak nie to dzialam, no niee.,dalam mu wiele godzin na cos ,co zajmuje mu 2 min


                                                """Na dokładkę twoje twierdzenie o zmaganiu się raczej zakłada , że np. wyrywanie się i przebieganie przez jezdnię czy spóźnienie się do domu to nie był 1-razowy wyskok , a jakieś ciągłe działania małolata.
                                                I tak, mogę cię zapewnić, że nie znam osób mających dzieci, które:
                                                a) notorycznie wyrywały się i przebiegały przez jezdnię
                                                b) notorycznie spóżniały się czy spóźniają się do domu
                                                c) trzeba na nie nakładać zakaz wyjścia z domu
                                                d) i w związku z tym zwiewają przez okno
                                                e) notorycznie podnosi czy podnosiło rękę na rodzica
                                                Od biedy może wygrzebałabym w pamięci dziecko, które przez dłuższy czas odstawiało histerie na ulicy czy w sklepie - więc znam może 1 takie bardziej problematyczne dziecko na mniej więcej 150 ;-pp

                                                """
                                                Jakw- to do ciebie.Wyraznie pisalam o pojedynczych zachowaniach dzieci opierajac sie na jakis sytuacjach ,a nie notorycznych.Pisalam w liczbie mnogiej dane sytuacje, nie z tego powdu,że regularnie takie eskapady dzieci odstawialy,jakie wymienilam,ale dlatego,ze pisalam o wielu rodzinach a nie jednej,, stąd ta liczba mnoga.I to nie jest srodowisko patologiczne, nie demonizuj i nie obrazaj, juz nie chodzi o mnie,ale tamte rodziny,ktore na miano patologi nie zasluguija jesli incydentalnym niefortunnym zachowaniem swojego brzdąca sie zetkneli.Wyraznie wtedy podkreslilam ze pojedynncze- nie notoryczne

                                                W jednym jak i drugim przypadku ,co tu wyjasnilam ponownie,kłania sie czytanie ze zrozumieniem,oraz brednie wyssane z palca,poraz enty z waszej strony.Nie rozumiem takiego przekrecania czyis wpisow,jakie miejsca nie mialy.Dorosle kobiety a łżą jak z nut smile
                                                Pozdrawiam, i na tym konce wszelkie wyjasnienia, a raczej powtarzania sie
                                      • jakw Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:45
                                        Jednego jestem pewna: raczej nie przepadałabym za osobą, która grozi wywaleniem mi śmieci na łóżko. I prawdopodobnie wywaliłabym te śmieci na łóżko tej osobie, a potem sobie poszła. W rezultacie śmieci walałyby się po całym domu i byłby to problem tej osoby, która została.
                                    • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 10:58
                                      Ty tak piszesz a jak jest naprawde... internet wszystko przyjmie.
                                      • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:07
                                        No tak. Rozumiem, ze niektórym bardzo trudno jest uwierzyć,z ę da sie wychować dzieci bez chamstwa. Trudno - ja rozumiem, ze to jest po prostu nie do zrozumienia dla części ludzi, ze człowiek kulturalny nie zachouje się chamsko nie tylko w odniesieniu do dorosłych, ale i do dzieci. Że nie ma takich odrucjhów, po prostu.
                                        Moje dzieci nie były idealne, ale jesli dostawały kare, czy robilam piekło, to na pewno nie w taki sposób. Ale niestety -jesli jest sie chamem, czy psychopata, to najwyraxniej trudno zrozumieć, ze nie cała ludzkość taka jest.
                                        • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:28
                                          Doszłas do tego sama czy po latach chodzenia po psychologach?
                                          Patrzysz na każde inne dziecko przez pryzmat swoich problemowych.
                                          Dzieciaki mam szczęśliwe, fajne, niezestresowane, zwyczajne dzieci które wiedzą ze razem po prostu fajniej a nie "po żydowsku". Zrobienie czegoś dla innej osoby to nie wyczyn wymagagający potem czołobitności. Zwykłą serdeczność.
                                          O braku argumentów to u ciebie można mówić.
                                          • joa66 Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:50
                                            Zapewne źle się podczepię w drzewku, za co przepraszam.

                                            Do rzeczy:

                                            a zaniesienie wysypujących sie smieci nie wyniesionych, na lozko leniwego focha
                                            > jącego sie nastolatka ,mimo ze byla jego kolej, to tez uwazasz za atakiem psychopaty ?


                                            Jeżeli ktoś chciałby, żeby w taki sposób ich dzieci były traktowane w szkole, przez przyjaciół, nauczycieli, a potem przez partnerów i współmałżonków-OK.

                                            Niech nauczyciele drą na kawałki ich zeszyty za brak pracy domowej, a za ogryzek rzucony obok kosza, niech wrzucają zawartośc tego kosza do plecaka szkolnego dziecka. Niech partner wyrzuci na śmietnik wszystkie ich buty, jeżeli się znowu spóźnią do domu. Niech ich partner/partnerka wyrzuci zawartość kosza, na przednie siedzenia samochodu jeżeli Wasze dorosłe dziecko śmieci nie wyrzuciło wczesniej.

                                            Nie bójcie się- Wasze dorosłe dzieci nie będą protestować. Przecież to normalne.

                                            • szamanta Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 16:15
                                              A moze bys raczyła udzielic autorce tematu konstruktywnej rady, pomocy, napisac jej cos od siebie,jak ty to widzisz,jaki masz pomysl ,aby doszla do porozumienia z synem, w sprawie obowiązkow z, a nie czepilas sie mojej wypowiedzi poraz kolejny, jak w TAMTYM tamacie, kazdy moj wpis intepretowalas,tu równiez to zamierzasz robic?z nudow czy z czego ?i w jakim celu?
                                              To nie ja mam problem ,ale autorka i do niej nawiąż swoja odpowiedz,jesli chesz byc pomocna,a nie robisz zamieszanie poraz kolejny chwytając mnie za slowka, skupiając na mnie uwage, a nie na problemie autorki
                                          • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:20
                                            O, widzę, ze antysemityzm jest podstawą wychowanie szczęśliwych, bezproblemowych dzieci. Brawo.
                                            Wdzieczność dla drugiej osoby za zrobienie czegoś dla mnie, jest cechą, która na ogól jest raczej pożadana. No chyba, ze uwazasz, iż wszyscy po prostu mają obowiazek robić coś dla Ciebie, a Ty nie muszsz być wdzieczna, bo Ci sie to po prostu należy. Maja robic i być zadowlenie, ze Ci służą.
                                            Mnie uczono, zę jeśli ktoś robi coś za mnie, to powinnam to docenić, a nie uwazać, ze tak ma być.
                                            • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:26
                                              Odwracac kota ogonem potrafisz doskonale big_grin
                                              Przysłowia nie sa trudne w interpretacji jednak brak argumentów rozpoczyna atak big_grin
                                              Jesli ktos zrobi coś dla ciebie to po prostu podziekuj i kiedys zrób cos dla tej osoby a nie oczekuj wdzięczności i kajania jaki to ktos wdzięczny tobie.
                                              Oj, żałość z twoich postów bije, starszna żałość.
                                              • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:42
                                                Słownik języka polskiego - wdzieczny "mający serdeczne uczucia dla swego dobroczyńcy, pragnący podziękować i odwzajemnić się za doznane dobro". Wdzieczność w Twoim rozumieniu to chyba albo pieniądze, albo lizanie butów na kolanach. Wdzieczność, normalnie, polega na tym, zę człowiek mówi "dziekuję" i pamięta, ze ktoś coś za niego zrobił, a nie uwaza, że mu sie to należy. I tak, jestem wdzieczna synowi, że wyprowadza mojego psa. Straszne, prawda?
                                                • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:56
                                                  Zaczynasz mnie przerażac.
                                        • szamanta Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:40
                                          """ No tak. Rozumiem, ze niektórym bardzo trudno jest uwierzyć,z ę da sie wychować
                                          > dzieci bez chamstwa. Trudno - ja rozumiem, ze to jest po prostu nie do zrozumie
                                          > nia dla części ludzi, ze człowiek kulturalny nie zachouje się chamsko nie tylko
                                          > w odniesieniu do dorosłych, ale i do dzieci. Że nie ma takich odrucjhów, po pr
                                          > ostu.
                                          > Moje dzieci nie były idealne, ale jesli dostawały kare, czy robilam piekło, to
                                          > na pewno nie w taki sposób. Ale niestety -jesli jest sie chamem, czy psychopata
                                          > , to najwyraxniej trudno zrozumieć, ze nie cała ludzkość taka jest. """


                                          Uwazasz sie za kulturalną osobe,ktora nazywa mnie chamem i psychopatą nie mając do tego podstaw smile Gratuluje kultury i mniemania o sobie
                                          O popatrz? twoje dzieci dostawaly kare?a za coz to? przeciez ponoc, takie byly i są swietnie wychowane, ze mamy slow czy prosb w doopie nigdy nie mialy, wiec za co ta kara i piekło z twojej strony??
                                          No zobacz Verdano jak sie motasz!!Przyznalas sie do robienai dzieciom piekla , ja nigdy dzieciom piekla nie zgotowalam, bo bylby to sadyzm ,i do urządzenia piekla nie posunelabym sie.
                                          Nie wiem jak wyglądalo z twojej strony te robienia dzieciom piekla i z jakiego powodu, wychodzi na to ,ze bez powodu, no przeciez w doopie twoich slow i osoby nigdy nie mialy,ale to wlasnie bylo z twojej strony znecaniem sie nad wlasnymi dziecmi zgotowujac im pieklo w domu
                                          Oburzylo Cie zachowanie chuck....,ze zrzucila z corki biurka papiery,i nazwalas to znecaniem sie, a sama w swoim wpisie przyznalas sie ,co wlasnym dzieciom potrafilaz zrobic,tylko ze w inny sposob, o tym juz sie nie pochwalilas w jaki sposob, do tego pisząc wczesniej,ze zawsze ciebie sluchaly i nie mialy nigdy w doopie.
                                          Za co ta kara i pieklo? ty jestes sadystka i furiat jesli bez powodu na dziecmi sie pastwilas.
                                          I kto tu wyszedl na chama do wlasnych dzieci w takim razie wielce kultuiralna dorosla kobieto ,ktora z wyzwiskami wyjeżdza
                                          • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 18:47
                                            Tak, nazywam kogoś, kto potrafi wyrzucić komukolwiek na łóżźko smiecie chamem. Jesli to nie jest definicja chamstwa - to nie bardzo wiem, co nią jest.
                                            Tak, kulturalny człowiek moze nazwać chcma chamem. Czasem nawet powinien. Aby wyraźnie powiedzieć, jakich zachowań kulturalny człowiek nigdy nie zaaprobuje.
                                            Nikt, kto nie ejst chamem, albo przemoocowcem po prostu nie zachowa sie w taki sposób, niezaleznie, czy w stosunku do swojego dziecka, czy osoby obcej. Bowiem człowiek normalny i dobrze wychowany ma pewne hamulce. Nikogo nie uderzy w twarz bez powodu, nikomu nie wrzuci do łóżka odpadków. Po prostu.
                                            Ty po prostu nie widzisz, że gotujesz dzieciom piekło, ponieważ aprobujesz własne patologiczne zachowania bez cienia samokrytycyzmu.
                                            Moje dzieci nie zawsze mnie słuchały - i tak zreszta byc powinno. Mogłam je ukarać, jednak nigdy nie zachowywałam sie wobec nich chamsko, nie niszczyłam ich rzeczy - dziwne, prawda?
                                            Skad wziełaś sie pastwienie bez powodu nad dziećmi nie wiem, ale podejrzewam, zę bierzesz to z własnych doświadczeń.
                                            • szamanta Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 01:35
                                              """
                                              .....Moje dzieci nie zawsze mnie słuchały - i tak zreszta byc powinno. Mogłam je ukarać, jednak nigdy nie zachowywałam sie wobec nich chamsko, nie niszczyłam ich rzeczy - dziwne, prawda?
                                              Skad wziełaś sie pastwienie bez powodu nad dziećmi nie wiem, ale podejrzewam, zę bierzesz to z własnych doświadczeń."""

                                              A prosze co tu widze! Jak ja napisalam,ze syn mnie nie posluchal i to byl pierwszy raz z ktorym sie zetkenlam,powtarzam tongue_outIERWSZY OSTATNI,,zwracając sie do niego z prosbą ,a raczej przypominająć jemu ,aby wyrzucil smieci to mi zaczelaś za kazdym razem opisywac, ze twoje dzieci nigdy nie mialy twoich slow, Ciebie i domownikow w doopie, a teraz raptownie wychodzi na to ,ze nie zawsze Cie sluchaly? To sobie przypomnij jak mi odpisalas gdy moj syn mnie nie posluchał jedyny raz w tej sprawie,,i jak go ocenilas, dodając,w liczbie MNOGIEJ, mimo ze pisalam o jednym dziecku, ze moje dzieci nie maja szacunku do mnie i reszty, na podstawie jednej sytuacji, i jednej osoby, wrzucilas wszystkich do jednego wora,wszystkie dzieci
                                              To jak ciebie dzieci nie sluchaly to tez sobie mozesz zarzucić, ze mialy Ciebie w nosie ,to co mi piszesz,i zarzucasz,a tak sie tyle zapieralas ,ze tak nie bylo,jak widac

                                              Ja małolatowi,nie wywalilam smieci na lozko,to nie byl czyn dokonany ,a ty dramatyzujesz jakbym codziennie rano na glowe kosz wysypywala.Pierwszy i ostatni az taką sytuacje mialam,i nie zrównuj tego z codziennoscią

                                              Pytasz sie skąd wzielam wniosek,ze bez powodu pastwisz sie nad wlasnymi dziecmi? stąd ,ze sama przyznalas, jak urzadzalas im pieklo ,lecz wczesniej zapieralas sie ,ze twoje dzieci nie mają twoich slow gdzies o co do nich sie zwracasz, i wyszlo na to,ze masz bezwglednie posluszne dzieci, a ja mam ,takie,i to wszystkie ktore mnie nie szanują, co jest nieprawda, bo dzieci mnie zawsze szanowaly, zawsze.
                                              Mimo,ze nie zawsze byly z nich pokorne owieczki, i nie są, to z brakiem szacunku sie nie zmagam,i przestan sobie dopowiadac nie stworzone rzeczy ,ktore nie mialy takiegi miejsca, oceniając moje wszystkie dzieci,na podstawie jednej sytuacji i jednej osoby,a sama u swoich dzieci zaobserwowalas brak posluszenstwa.
                                              Dzieci szacunek do mnie mają ,nie rozpedzaj sie z oskarzeniami o jego braku, bo w stosunku do swoich dzieci moglabys im to samo zarzucic,co moim dzieciakom

                                              Verdano,wez ty kobieto juz zejdz z mojej osoby,i z moich dzieci obrazając je i zarzucając cos, z czym sie nie zetknelam!!Stawiasz siebie na wzor do nasladowania wychwalajc sie wlasnymi dziecmi,jaka z ciebie byla i jest matka autorytet dla innych,a mi umniejszasz ,rowniez obrazając moje dzieci,mimo,ze sama dalas ewidentny teraz wpis,ze dzieci takze nie zawsze tobie posluszne byly i sie nie sluchaly.Gdy ja podalam jeden przyklad,ktory miejsca juz nigdy nie mial u syna, zaczely sie twoje przechwalanki,wychwalanki, jaka ty jestes Naj, i twoje dzieci Naj, a moje to takie i owakie
                                              Opanuj sie kobieto z wlasną frustracją kipisz. Ty robilas dzieciom pieklo wpadajac w szał i furie, bo opanowanie i spokoj twoim zdaniem to psychopatia ,a wpadanie w amok nie panujac nad sobą to juz nie posychopatia big_grin Verdano, jeszcze raz Cie prosze,nie umoralniaj mnie, bo widze ,ze z Tobą emocjonalnie bylo i jest cos nie tak
                                              Zejdz ze mnie kobieto.Koncze z tobą dyskusje ,i przestan sie motac w swoich wypowiedziach, jedne drugiemu zaprzeczając .
                                              Dalsza pyskowka nie ma sensu, ty i tak na pedestal siebie i wlasne pociechy staiwaj dalej,a inne bezpodstawnie dzieci obrazaj .Ot jak kultura z ciebie kipi
                                              To na tyle.Bez odbioru
                                            • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 04:08
                                              Skad wziełaś sie pastwienie bez powodu nad dziećmi nie wiem

                                              verdana, moze z tego samego zrodla co Ty ze np ja zniszczylam corce papiery na biurku?
                                  • mmk9 Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 09:37
                                    zamanta napisała:

                                    > a zaniesienie wysypujących sie smieci nie wyniesionych, na lozko leniwego focha
                                    > jącego sie nastolatka ,mimo ze byla jego kolej, to tez uwazasz za atakiem psychopaty ?

                                    Klasyczny atak psychopaty, niestety.
                                    • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 11:00
                                      big_grin
                                    • ondablue Re: Ach te nastolatki 23.04.13, 12:56
                                      mmk9 napisała:

                                      > Klasyczny atak psychopaty, niestety.

                                      Masz kwalifikacje do klasyfikowania takiego zdarzenia? Jeśli tak, to podaj podstawę, która upoważnia cię do tak kategorycznej oceny tego bardzo złożonego i poważnego zaburzenia psychicznego, które to notabene dotyczy ok. 2%-3% społeczeństwa. Na szczęście.

                                  • jakw Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:41
                                    szamanta napisała:

                                    > a zaniesienie wysypujących sie smieci nie wyniesionych, na lozko leniwego focha
                                    > jącego sie nastolatka ,mimo ze byla jego kolej, a prze tyle czasu nadal nie wyw
                                    > aliłby tych smieci, to tez uwazasz za atakiem psychopaty ? zaznaczam ,ze odbylo
                                    > by to sie zupelnie na spokojnie, bez krzykow, bez awantur, tylko łuuup na jego
                                    > spanie, niech sobie spi w tym wysypisku,jesli ma w doopie pozostalych czlonkow
                                    > rodziny??
                                    A może zastanów się nad swoimi metodami wychowawczymi skoro po ich usilnym stosowaniu małolaty mają aż tak wszystko w d.
                                    Bo ja mam metody zapewne uznane przez ciebie za niemal bezstresowe wychowanie i jakoś nie czuję się zmuszona wywalać 16-latce śmieci na łóżko.
                                • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 10:57
                                  Może nalezy się z obowiązków wywiazywac?Ja wiem że trudno zrozumiec że obowiązki sa obowiazkowe .
                                • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 03:26
                                  bla bla bla
                                  Jeszcze jakies wywody psychologiczne?
                              • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 10:55
                                No i że na terapie córki po tym nie zapisałas .... wink
                              • jakw Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:36
                                canuck_eh napisała:
                                >.Dziesku
                                > zrzucilo sie papiery z biurka i od razu destrukcja trauma na cale zycie i cholera co jeszcze
                                To to był bajzel na twoim biurku wykorzystywanym przez nią czy w twoim pokoju wykorzystywanym przez nią?
                                Ale papiery były raczej jej? Czy może jej szkolne zeszyty też są twoją własnością?
                                Wiesz, obawiam się, że wskutek takich akcji twój autorytet nie wzrośnie. Co najwyżej sprzątnie to biurko ze strachu przed rąbniętą matką.
                                • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 04:31
                                  Bede zlosliwa - moje dzieci zeszytow nie majasmile
                                  • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:05
                                    canuck_eh napisała:

                                    > Bede zlosliwa - moje dzieci zeszytow nie majasmile
                                    Nawet gdyby miały, to zgodnie z logiką wywodów co poniektórych , byłyby i tak twoje. wink
                                    • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 20:02
                                      Nie bylyby moje - to dziecko dostaje ze szkoly i praktycznie zostaje w szkole.Wlasnosc szkoly zeby uscislic.Ja zakupuje przybory olowkowo flamastrowe i luzne kartki gladkie i liniowane.Taki system u nas.
                                      Poza tym zrzucenie zeszytow na podloge jak juz sie tego tak okropnie czepiacie nie spowoduje zniszczenia tychze.Chyba ze ktos tym miota o sciane czy nie wiem co z nimi robi.Wyscie sobie zakodowaly ze ja wpadlam w szal czy z czysta wyrachowana zlosliwoscia zniszczylam wlasnosc dziecka.Dziwne bo nic nie uleglo zniszczeniu.Uleglo tylko przemieszczeniu.Ale to trzeba miec odrobine wyobrazni a nie byc zaprobramowanym ze naruszylo sie jestestwo dzieciecia i juz biedne dziecie ma traume na cale zycie, zostalo sponiewierane, zgnojone i nie wiem co wyscie jeszcze w tych ksiazkach psychologicznych wyczytaly jaka ja to krzywde dziecku wyrzadzilam
                          • morekac Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 08:26
                            Canuck - tak z ręką na sercu - gdybyś mąż zrobił tobie podobną akcję, bo nie posprzątałaś /zupa była za słona - jaka byłaby twoja reakcja wobec towarzysza życia? Czy nie prosiłoby się o wątek typu "Ratunku! Mąż okazał się psycholem!" - i nie wiem, czy znalazłaby się chociaż jedna osoba , która napisałaby 'mąż miał prawo tak zrobić, bo nie wywiązałaś się z wcześniejszych ustaleń'.
                            • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 04:29
                              Z reka na sercu - awanture to ja moge zrobic za niedosolone kartofle jak maz sie zabierze za zrobienie obiadu.Praktycznie kazda potrawa jest niedosolona wlasnie ze wzgledu na meza i to rodzina sobie dosala.

                              No i jedyna mozliwosc ze w domu bedzie nieposprzatane to wtedy kiedy zwali mnie migrena, ale wtedy to maz mi awantury nie zrobi.Wtedy to "wywali" mnie do zacisznego pomieszczenia i rodzina szybko i sprawnie sprzatnie caly dom.
                              • morekac Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:01
                                Nie pytałam, jaka u was jest praktyka dnia codziennego, tylko jaka byłaby twoja reakcja, gdyby ci szanowny małżonek zrobił aferę tego typu o cokolwiek...
                                Moje zdanie jest takie: od osób dorosłych, które się tak zachowują, lepiej wiać czym prędzej. Ale oczywiście ktoś może mieć zdanie, że takie osoby należy kochać i szanować - dla wielu osób nie jest to jednak oczywistą oczywistością.
                      • jakw Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:37
                        No widzisz, a ja nie musze nikogo zmuszać do mycia łazienki.
                        • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 11:01
                          Ze śpiewem na ustach kibel pucują, no anioły po prostu.
                          • jakw Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:30
                            Nie mam sedesu w łazience. A łazienki myć nie lubię bo jakoś to zawsze za dużo czasu mi zajmuje.
              • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:03
                Bardzo niepopularne na forum poglady głosisz wink
            • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:02
              W zyciu wcale nie jest tak że czy się stoi czy sie lezy to laptop sie nalezy.
    • szamanta Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 16:41
      Rosnie ci pod twoim dachem typowy roszczeniowiec i egoista.Chcę ,wymagam,ale nic od siebie nie chce dawac,nie mowiąc juz z wlasnej woli,bez stosowania nacisku
      Moze by tak obrac strategie do syna cos za cos??a nie ,ze przywileje i dobrodziejstwa z nieba mu spadly,mimo ze sobie na to nie zasluguje
      U nas jedna jedna zasada w domu.MIESZKASZ,KORZYSTASZ to o to DBASZ!!!bezdyskusyjna sprawa,i targowania o to nie zamierzamy wysluchiwac.
      To sie tyczy kazdego;nastoletnich dzieci jak i najmlodszej przedszkolnej,oczywiscie i nas jako rodziców
      Kazdy w domu ma swoje obowiązki ,protesty niewskazane,lub dzialające na czyjąś niekorzysc
      Bardzo jestesmy wyczuleni na roszczeniowe i egoistyczne zapędy.Lenistwo ani nie popłaca,ani sie nie opłaca.
      Takie kombinatorstwo co piszesz jak u ciebie to wyglada, to przynosi straty w postaci wstrzymania przywilejow u dzieci
      • verdana Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 17:55
        Przestaję się dziwić, ze tyle młodych kobiet na ematkach nie ma ochoty podtrzymywać więzi ze swoim rodzinnym domem, a przsed wizytą matki bierze środki uspokajające. Nie, to nie uwaga do Autorki postu, bo ona jest normalna i ma uzasadnione pretensje. Natomiast te matki, które traktują własne dzieci jak osoby, które nie są u siebie - cóż, nalezy mieć tylko nadzieję, ze dzieci, jak dorosną, to przejrza na oczy i wymiksują sie z domu raz a dobrze.
        Co do Autorki - za psa nalezy się opieprze na całej linii, a przede wszystkim uświadomienie chłopakowi, zę to nie jest "niewywiązanie się z obowiązków", tylko krzywdzi zwierzę. To pewnie podziała lepiej.
        Co do kłamania wszystkie kłamały w sprawach szkolnych. Synom robiłam regularne awantury, córce nie, bo kłamamała lepiejsmile Po kilkunastu latach, przy kolejnej wanturze, wyrzutach itd mój ojciec, człek mądry powiedział "Po co to robisz,. skoro to NIC nie zmienia"?
        Miał rację. Dwa kolejne razy nie zrobiłam awantury, gdy okazało sie, ze młody człowiek nie mówi o złych ocenach. Gdy drugi raz wziełam kartkę z ocenami, którą maż przyniósł z wywiadówki, powiedziała "Aha" i odozyłam kartkę. Starszy nastolatek rozpłakał sie, wyszedł z pokoju i dotąd własciwie stopni nie ukrywał. Nie umiem tego wyjaśnic, ale spróbować nie zawadzi.
        No i najwazniejsze - trzeba pamiętać, ze spora część nastolatków taka po prostu jest - zapomina o obowiązkach, jest leniwa (przed wojną rozsadni pedagodzy błagali, aby nie przemeczać pracą szkolną dorastających dzieci, bo ich fizjologia nie pozwala na normalne funkcjonowanie i pilną naukę), i kłamie rodzicom, bo albo się ich boi, albo wstydzi. Tak po prostu jest i nie nalezy uwazać, ze dziecko jest złe, bo zachowuje sie tak, jak niemal wszyscy w tym wieku.
        Przestrzegałabym tylko - i to bardzo - przed myśleniem "bo kiedyś był miły i fajny". Obawiam się, zę to widać. Jesli maż zacznie mysleć o zonie, ze kiedyś była miła i fajna, a teraz już nie jest, to nie przewiduję, aby żona stała sie milsza - raczej wręcz przeciwnie.
      • jakw Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:36
        szamanta napisała:
        > Kazdy w domu ma swoje obowiązki ,protesty niewskazane,lub dzialające na czyjąś
        > niekorzysc
        Tak z ciekawości - obowiązki przydziela ktoś z zewnątrz czy ty, jako właścicielka domu przydzielasz je dekretem najemcom?
    • morekac Re: Ach te nastolatki 11.04.13, 22:42
      Kupiłam sobie psa, ale to dzieci wychodzą z nim po południu...
      Co do nauki - myślę, że moze rzeczywiscie nie pamięta o lekcjach - takie podświadome wyparcie... wink I zamiast łapać go na kłamstwie i zapamiętale udowadniać, że kłamie oraz badań szczegółowo okoliczności tego kłamstwa - lepiej wzywaj go do siebie po każdym złym stopniu, spytaj za co ten kwiatek (chyba że widzisz) i ewentualnie przypomnij, że ma odrabiać lekcje itp. Nie musi się tłumaczyć, usprawiedliwiać - ty zaś nie musisz wysłuchiwać mętnych kawałków. Pała jest pała, ściemnianie tego nie zmieni.
      Za psa opieprz się należy.

      ak sobie przypomnę jaki był fajny i miły kilka lat tem
      > u....
      Im dziecko młodsze, tym większe rozczulenie budzi - takie małe, bezradne i słodkie , nie to co te ponure, pyskate nastolatki. Gdyby mniejsze dzieci były takie okropne,, któż oparłby się pokusie pozostawienia takiego egzemplarza w lesie? To chyba bardziej kwestia przetrwania gatunku, jak zmiany słodziaka na gorsze. wink
      • grubahelga Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 10:10
        Wszyscy uczepili się psa a on był podany jako przykład tego, że młody olewa nasze uzgodnienia.
        W ten sposób myśląc ja też nie powinnam z psem wychodzić, ani młodszy syn, bo to mąż podjął ostateczną decyzję o psie. Więc ja wstając rano o 6 powinnam obudzić męża (który wstaje o 8), żeby leciał z psem "bo to on chciał psa". A wieczorem, gdy mąż jest jeszcze w pracy nie wyjdę z psem, ani go nie nakarmię...."bo to mąż chciał psa" więc niech pies siedzi głody i leje w domu czekając na swojego formalnego właściciela.
        Dodam, że jest to nasz 3 pies (mój w życiu 5) i jestem daleka od "kupowania psa dla dziecka" czy traktowania go jako zabawki, a jak mi się znudzi to kamień na szyję. Nie zamierzam więcej tłumaczyć się z faktu posiadania zwierzęcia.
        • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 10:43
          Kupić sobie psa i zwalić go na innych... To nie o tobie, to o twoim małżonku... smile
          • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 15:34
            Ja kupiłam sobie psa i wyprowadza go mój syn. To jednak zupełnie inna sytuacja, bo ja jednak mam świadomość, zę robię synowi świństwo, ze on za mnie odrabia obowiązki i jesli mu jest nieygodnie - to ja mam psa wybrowadzić i nie marudzić.
            Syn dosyć często wypomina mi, ze obiecywałam, ze będę psa wyprowadzać i zwaliłam na niego obowiązek. Ma rację - i staram sie doceniać to, co robi, a nie uznać, zę skoro ja każę, to on musi.
            • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:09
              Przeszedł biedaczek terapie że psa matki wyprowadzał?
              W głowach się ludziom przewraca.
              • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:41
                A matce ubędzie, jeśli będzie wyprowadzała psa dziecka, czy ma jednak oczekiwać wdzieczności? No, ale wiadomo, mlody człowiek, nawet jak robi coś za innych, to nie zasługuje na wdzieczność, bo mlody człowiek to gó...arz i leser - z definicji.
                • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 16:51
                  Przedstawiasz stanowisko że młody człowiek nic nie musi bo jest ....młody.
                  • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:23
                    Przyjmuje stanowisko, ze każdy - i młody i stary, powinien wypełniać swoje obowiązki. Jesli coś obiecuje i nie dotrzymuje, jesli zwala swe obowiązki na innych, to najmniejszą rzeczą, jaka sie tym innym nalezy jest daleko idaca wdzieczność. A nie uznanie, zę skoro starszemu sie nie chce, to mlody ma za niego robić bez szemrania.
                    • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:31
                      Takie akademickie dywagacje na temat wdziecznosci dla dziecko bo psa matce wyprowadziło to ...wybacz ale szkoda mi czasu.
                      Zwyczajni ludzie po prostu psa matce wyprowadzą i nie beda oczekiwac wdzięczności.
                      Kochajmy sie jak bracia a liczmy się jak Żydzi to nie moja bajka. Rodzina to nie biznes.
                      • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:47
                        Naprawę? To działa w obie strony? Wstawanie wcześniej przez osiem lat, wyprowadzanie dwa razy dziennie psa przez osiem lat nie wymaga żadnej wdzięczności, bo dziecku wdzieczność sie z definicji nie nalezy. Odwrotnie też - dziecko chciało psa,obiecywało wyprowadzanie, a matka zrywa się rano, aby go wyprowadzi - i też powinna uznać , że to normalne?
                        No, chyba, że uznajemy jednorazowe wyprowadzenie psa raz na te osiem lat za podstawę do dozgonnej wdzieczności, wtedy zgoda. I mam wrażenie, że tak własnie to zrozumiałaś i kłócimy sie o nieporozumienie.
                        • mama303 Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 17:29
                          verdana napisała:

                          > Naprawę? To działa w obie strony? Wstawanie wcześniej przez osiem lat, wyprowad
                          > zanie dwa razy dziennie psa przez osiem lat nie wymaga żadnej wdzięczności, bo
                          > dziecku wdzieczność sie z definicji nie nalezy.

                          Wyprowadzam psa mojej córki /ona go głównie chciała/ i jakoś wdzięcznosci nie oczekuję, bez przesady....mój małzonek tez wyprowadza psine codziennie wieczorem i tez jakos wdzięcznosci sie nie domaga /chociaż on generalnie był przeciwny pomysłowi posiadanie psa/.

                          • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 18:48
                            A szkoda - bo ludzie powinni byc sobie wdzieczni za przysługi, to dobrze robi obu stronom.
                            • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 18:54
                              Czyzby zwykłe acz miłe "dziekuję" juz sie zdewaluowało i nic nie znaczy? Zrobienie dla kogoś czegos nie oczekując w zamian wdzięczności tez niestosowne w tych nowoczesnych czasach?
                              Zwykłe inetersiarstwo po raz kolejny.
                              • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:22
                                To ty uwazasz, że wdzieczność to nie jest własnie ":dziękuję". Że bycie wdziecznym oznacza wdzieczność materialną. Przykre, ze tak niektórzy obecnie rozumieja poczucie wdzieczności... Czyli w ogóle chyba nie rozumieją.
                                • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:29
                                  Nie, odnosze wrażenie z twoich postów że to własnie dla ciebie zwykłe dziekuję nie wystarcza.
                                  O materialnej wdzieczności nie wspominałam ani razu, to ty z tym wyszłaś big_grin
                                  Ja od róznych ludzi nie oczekuje nawet tego dziekuje. Robie a nie gadam jak to nalezy byc wdzięcznym big_grin
                                  • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:44
                                    To odnosisz złe wrażenie. Jestem wdzieczna synowi, to znaczy, ze pamiętam, że pies jest mój i ze robi dobrowolnie coś, czego robić nie musi. Czasem nawet podziekuję. Straszne. Własnemu dziecku podziękuję, że coś dla mnie robi.
                                    • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:02
                                      No i dobrze że dziekujesz, inaczej straciłabym resztki dobrego zdania o tobie.
                                      • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:42
                                        ???
                                        Przeciez przed chwilą usiłowałaś wytłumaczyć, ze nie ma mowy o wdzieczności w rodzinie i ze syn powinien wyprowadzać psa nie licząc na nic.
                                        Zdecyduj sie wreszcie na jedną wersję tego, dlaczego jestem wredna.
                                        • pade Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 13:19
                                          Sądzę Verdano, że jestes uznawana za wredną, bo zbyt często ubliżasz ludziom, wyzywając ich od chamow i psychopatów. Często wyzywasz nie tylko osoby piszące na forum, ale tez ich dzieci.

                                          Skoro urządzałaś własnym dzieciom awantury, czyli krzyczałaś na nich, stosowałaś wobec nich przemoc werbalną, psychiczną. Kto Ci dał w takim razie prawo do oceniania innych? Trochę pokory by nie zaszkodziło, naprawdę.

                                          Ludzie łatwiej przyjmowaliby Twoje rady, czesto słuszne, gdybyś powstrzymywala sie od oceniania, od epitetów. Ty niestety tego nie potrafisz, a to też jest przemoc, słowna. Nie zmusisz innych przemocą, by zgodzili się z Twoim zdaniem. Możesz ich przekonać jedynie siłą argumentów.
                            • mama303 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 17:19
                              verdana napisała:

                              > A szkoda - bo ludzie powinni byc sobie wdzieczni za przysługi, to dobrze robi o
                              > bu stronom.

                              Poprostu nie czuje że wychodząc z psem, robiąc obiad czy sprzątając dom robie komuś przysługę. Nie chciałabym też, aby moje dziecko miało takie odczucia.
                      • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 17:50
                        Bylam swiadkiem jak kiedys Mloda do swojej rodzicielki wyskoczyla z propozycja oplaty za sprzatniecie lazienki w ramach jej codziennych obowiazkow.Moja znajoma sie zgodzila, ale natychmiast zapowiedziala ze bedzie pobierac oplaty za obiady.Natychmiast sie okazalo ze to nie fair.Tylko ciekawe dlaczego?Latorosl szybko zrezygnowala z pobierania oplaty i stwierdzila ze jej tlumaczenie ze ona sie TAAAAK bardzo napracuje jest z lekka kuriozalne...
                        • szamanta Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 18:10
                          ""> Bylam swiadkiem jak kiedys Mloda do swojej rodzicielki wyskoczyla z propozycja
                          > oplaty za sprzatniecie lazienki w ramach jej codziennych obowiazkow.Moja znajom
                          > a sie zgodzila, ale natychmiast zapowiedziala ze bedzie pobierac oplaty za obia
                          > dy.Natychmiast sie okazalo ze to nie fair.Tylko ciekawe dlaczego?Latorosl szybk
                          > o zrezygnowala z pobierania oplaty i stwierdzila ze jej tlumaczenie ze ona sie
                          > TAAAAK bardzo napracuje jest z lekka kuriozalne..""



                          No ja osobiscie, tez sie z tym zetknelam, z pytaniem ile place synowi za wykonywanie prac domowych.Zylam w kraju wiele lat, tam gdzie chlopcy sie niczego nie tykają,, tylko dziewczynki,a mamusia ich wysluguje, obsluguje
                          Moje znajome zauwazyly ze bez wyjątku na plec kazde zasuwa w domu tyle ile powinno,a ze synek był zrównany z nimi to było zaskoczeniesmile
                          Odpowiedzialm, ze dzieci sa na rownych prawach, jedynie patrzymy na ich wiek i mozliwosci z tego powodu. Nie ma płacenia za obowiązki, kieszonkowe to osobna sprawa

                          Pamietam bardzo dobrze, jak dalam jasny komunikat jednemu z moich, ze jesli przyjade z pracy a smieci do tego czasu nie zostaną do kosza w bramie wyniesione, to cala zawartosc nie wyniesionych smieci wyląduje na jego lozku, i sobie bedzie spac w tym chlebie.Nie żartowalam, jak juz cos mowie, to jestem słowna
                          Nie uwazam to za tyranie ,ale ostateczną grozbe do nastoletniego leniucha ,bo mial w nosie ,ze pozostali domownicy juz nie mieli gdzie wyrzucac smieci,które sie wysypywaly, tylko dlatego bo mu sie nie chcialo,mimo ze byla definitywnie jego kolej,a nie moze zapominac o tym,ze nie zyje sam w domu
                          Egoizm trzeba wybijac z glowy
        • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 10:46
          A tak ogolnie - to młodszy nie mógł wyjść z psem?
          • grubahelga Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 11:13
            Też go nie było. On dwa razy w tygodniu wraca do domu o 19. To był jeden z tych dni.
            Gdy wszyscy są w domu to jeden nie ogląda się na drugiego. Gdy jest pora spaceru to psa wyprowadza ten kto akurat może. Poza tym wyjście z psem "po szkole" jest dosyć elastyczne, bo syn wraca o różnych porach (13-16). Ale jeżeli jest taki dzień, w którym pozostali domownicy nie wrócą o "normalnej" porze do domu to dla mnie nie do przyjęcia jest postawa, którą zaprezentował mój syn. Bo jesteśmy rodziną (pies też), wszyscy sobie pomagamy, wspieramy, wszyscy mamy obowiązki i przyjemności. I musimy się dogadywać.
            W dzieciństwie miałam psy i do głowy mi nie przyszło, żeby po powrocie ze szkoły go nie wyprowadzić, albo pojechać na miasto wiedząc, że akurat tego dnia nikt nie może mnie zastąpić.
            • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 14:34
              Wniosek jest jeden - synowie powinni sie dogadywac w kwestii psa i kolegów.
              Twój syn byłby istiotnie ucisniony, gdyby musiał ganiac z psem 5 dni w tygodniu i nigdy nie mógł się umówic z kolegami.
    • iksigrekzet111 Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 10:02
      Tez mam w domu nastolatków. Jak większość - miewają swoje humory i burze, kłamstwa, olewanie itp. W innych kwestiach - ważnych dla nich - są wzorowi. Trudno egzekwować nakazy, zakazy gdy dzieci porównują się do rówieśników którym wszystko wolno i mogą robić co chcą. Więc na mniej ważne rzeczy przymykamy oko a inne egzekwujemy mimo buntu.
      W tym wspomniany tu porządek w pokoju.... Dzieci mają swoje pokoje i maja w nich prawo do prywatności, zagospodarowania po swojemu, wyboru wystroju, przyjmowania znajomych. Ale pokoje sa częścią wspólnego domu więc jakiś ogólny porządek ma być. Nie, nie idealny, nie wojskowy, nie sprawdzam kurzu w białych rękawiczkach. Ale nie toleruję toru przeszkód na podłodze, starych brudnych miseczek po budyniach, jogurtach, kubków na kakao, łyżeczek miedzy stojącymi skarpetami ipt. W końcu mamy te nasze dzieci wychowywać a nie pozwalać na wszystko... Starszy syn miał ciuchy w szafach upychane na siłę? ok, nie szanuje mojej pracy to przestałam prasować ubrania po praniu - syn nauczył się dbać to znów ma uprasowane. Dzieci nie chcą w czymś pomóc? Przypominam im to jak coś chcą ode mnie. Czasem to działa czasem nie ale ogólnie praktyczna nauka na własnych błędach daje najlepsze efekty. Ogólnie ganię lub karzę za źle zachowania ale tez wychwalam i nagradzam za dobre, nawet drobne. To motywuje do lepszego zachowania.
      • grubahelga Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 10:19
        Starszy syn miał ciuchy w szafach upychane na siłę? ok, nie szanuje mojej pracy to przestałam prasować ubrania po praniu - syn nauczył się dbać to znów ma uprasowane. Dzieci nie chcą w czymś pomóc? Przypominam im to jak coś chcą ode mnie.

        Ja tak robiłam z porozwalanymi ubraniami. Jeżeli noszone nie lądowały w koszu z brudami to nie prałam. Rezultat był taki, że młody nie miał co założyć. Wtedy sobie przypomniał, gdzie się wrzuca brudy. Przypominanie, że ja czegoś nie zrobię, gdy odmawiają czasami działa.
      • jakw Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:49
        iksigrekzet111 napisała:

        > Starszy
        > syn miał ciuchy w szafach upychane na siłę? ok, nie szanuje mojej pracy to prz
        > estałam prasować ubrania po praniu - syn nauczył się dbać to znów ma uprasowan
        > e.
        A przyszło ci do głowy , że mogliby sobie sami coś uprasować?
        • verdana Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 22:55
          Własnie, jako ta matka co uprzata kamyki spod nog, nigdy żadnemu nastolatkowi nic nie uprasowałamsmile Rączek nie mają?
          • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 11:03
            No zdecydowania kochajmy się jak bracia liczmy jak Żydzi.
            Czysty geszeft.
            • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:03
              O, tak. Nie prasowanie nastolatkowi to naprawdę geszeft. Rozumiem, ze jako matka mam obowiązek prasować synkowi, czyż nie?
              Argumenty sie najwyraźniej skończyły, prawda?
              • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 15:21
                Na razie jedno jest nastoletnie i doskonale zna obsługę żelazka.
                Natomiast ty masz widac problem ze zrobieniem czegos dla kogoś tak po prostu.
                • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 18:52
                  Tak, mam problem z robieniem czegoś za kogoś. I uwazam, że to bardzo pożyteczny problem w wychowaniu dzieci.
                  Innymi słowy, jednoczesnie jestm moskarżana, ze wychowuje dzieci, które nic nie muszą i o to, zę nic za dzieci nie robię. Ciekawe...
                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 18:56
                    Nie za kogoś a dla kogoś, dyskretna róznica. Zwykła ludzka życzliwość jest ci najwyraźniej obca.
                    Pewnie nikt cie o nic nie prosi bo potem sie niewypłąci wdzięcznościami których oczekujesz uncertain
                    • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:24
                      Dla kogoś to mogę cos zrobić. Natomiast sprzatanie, dbanie o ubranie dorastających dzieci - to jest własnie "za kogoś".
                      Szkoda, ze nie rozumiesz nadal, co to jest wdzieczność, widać, zę nigdy jej nie doświadczyłaś, bo wdzieczność kojarzy ci sie tylko z rachunkami i kasą.
                      • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:32
                        To tobie kojarzy się z kasą big_grin
                        Dla mnie nie jest problemem wyprasowac córce koszule rano jeśli nie zdazyła tego zrobic wieczorem, i nie oczekuje czołobitności, "Dziekuję mamuś" w zupełności sprawę załatwia. Twoje dziecko pewnie poszłoby w pomietej bo jak matka Verdana sie zaprze to za kogos nic nie zrobi big_grin
                        • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:49
                          Gdzież mnie sie z kasą kojarzy?
                          Bardzo zabawnie się robi - okazuje się,z ę ja niczego od dzieci nie wymagam, wychowuje je bezstresowo, nie wymagam sprzatania ani w ogóle niczego - a jednoczesnie straszne - wymagam, aby dorastające dziecko samo dbało o swoje rzeczy i jak ma coś uprasować, to o tym pamietało i zrobilo to samo. No, okropne mam wymagania.

                          Oczywiście, że moje dziecko pójdzie w pomiętej koszuli, jak sobie nie wyprasuje, straszne, nie? Bo cóż, być moze wymagam, aby dorosłe czy niemal dorosłe dziecko dbało o własne sprawy? Dziwie się tylko, że zamiast sprzatnoąć na biurku dziecka, to niektórzy robią awantury, wyrzucają śmiecie na łóżko, zamiasst zwyczajnie samemu je wynieść. Takie to proste przecież - zrobić coś dla kogoś. Niektórzy mają okropne wymagania, zamiast zakasać rękawy i zrobić coś dla własnych dzieci.
                          • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 19:55
                            Ty nadal nie widzisz róznicy w zrobic coś dla kogoś, zrobic coś za kogoś.
                            • joa66 Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:02
                              To wytłumacz.

                              Na czym polega różnica między wyprasowanie bluzki dla córki, która nie zrobiła tego sama poprzedniego dnia wieczorem a wyrzuceniem śmieci za dziecko, które tego nie zrobiło?
                              • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 20:40
                                Własnie, mnie też to fascynuje.
                                Dla syna mogę zrobić herbatę, jak jest padnięty, Mogę mu pomoc w przygotowywaniu się do matury z przedmiotu, który znam. Mogę mu kupić książkę, na którą nie ma pieniędzy, a bardzo chciałby mieć.
                                Mogę za niego zrobić coś, gdy jest bardzo zmęczony, albo nie ma czasu. Natomiast nie dlatego,ze zapomniał, albo mu sie nie chciało.
                          • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 04:52
                            Nie tu bedzie akurat ZROBIC ZA KOGOS
                            I odczep sie od robienia awantur i wyrzucania smieci na lozko bo nikt tutaj tego nie zrobil. Zrozum kobieto, a jak nie rozumiesz to popros moze ktos ci to przeczyta i wytumaczy o co chodzi - dziecko zostalo ostrzezone co sie stanie jak nie sprzatnie na biurku i w przypadku innym nie wyrzuci smieci.W przypadku biurka dziecku sie omsklo - nie wiem pomyslalo ze pewnie mamusia zartowala, zapomni jak wroci z pracy bedzie zmeczona itp itd.Zdziwilo sie dziecie jak papierzyska i ksiazki polecialy z biureczka i trzeba bylo popsprzatac.Zwyczajnie posprzatac bo mamusia to nie sprztaczka dziecko ma dwie raczki - tak jak twoje do wyprasowania koszuli.W przypadku smieci dziecko stwierdzilo ze moze nie nalezy przsadzac bo matula owe smieci wywali mi na lozko i nie bedzie to zabawne i ruszylo 4 litery i wywalilo kubelek ze smieciami a raczej jego zawartosc.Uwazam ze lepiej jak dzieciakowi raz jeden jedyny zwalisz z biurka papierzyska czy postraszysz jeden jedyny raz wywaleniem smieci na lozko - dzieciak zapamieta ze nie warto doprowadzac do takich syt. niz np nie wyprasowac koszuli bo wstal dzieciak za pozno i pojdzie do szkoly jak ostatnia fleja.Niestety wymieta koszula czy spodnie swiadcza tez o mnie.
                            • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:27
                              No i uważasz, że wywalenie komuś śmieci na łóżko jest w porządku?
                              Nawet jeśli jest tylko groźbą? Bo przecież gdyby małolat nie ruszył się i nie wywalił tych śmieci to konsekwentnie należałoby te smieci mu tam wwalić. I co dalej? Jak wyobrażasz sobie dalsze relacje z dzieckiem , któremu na łóżko wwaliłabyś zawartość śmietnika?
                              • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 20:35
                                Sluchaj - ona zna swoje dziecko i najwyrazniej wiedziala ze sama grozba wystarczy,Nie wiem .Ja nie musze straszyc wyrzucaniem smieci.Sciagam reklamowke, klade pod drzwiami i ona znika - i albo ja wynosze do garazu, albo ktores z domownikow, jakos nikt nikogo nie przymusza.Jedno jest niepisane i to powiedzialam corce ze ona MUSI wywalac kubelek z zawartoscia z ich lazienki bez wzgledu czy to jej kolejka sprzatania lazienki czy syna bo kurcze troche nie tego jakby braciszek wyrzucal zawartosc wiadoma.
                                Jedno jest pewne kazda z nas ma swoje sposoby zdyscyplinowania dzieci.I troche uwazam jest nie fair jak ktos zarzuca mi ze jestem tyranem ze jestem furiatka czy ze moje dzieci uwazaja ze lepiej cos zrobic bo matka idiotka i ze ma na de mna przewage.jakim prawem mnie czy kogo innego osadzacie - nie znacie ani mnie ani mojej rodziny
                            • verdana Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:57
                              Bo mamusia jest bezradna - nie umie spraw z dzieckiem załatwić kulturalnie, po prostu. Albo bedzie zachowywała sie w sposób niedopuszczalny, albo dziecko jej nie słłucha. Ciekawe, czy to normalna - bo dla mnie jednak nie. Dziecko, które słucha tylko wterdy, gdy stosuje się przemoc, albo gdy boi się kolejnego ataku furii.
                              • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 11:09
                                Powiedziala Veerdana robiaca dzieciom piekło smile
                              • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 20:18
                                Ja piekielka dziecku nie urzadzalam verdana.
                                • verdana Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 21:09
                                  Nie? Niszczenie na zimno rzeczy dziecka nie jest piekłem? I wybacz, nie wierzę,z ę osoby, które tak sie zachowują, poza tym nigdy nie nakrzyczały na dziecko.
                                  A jezli nie, to moze należało podnieść głos, zanim sie dziecku zrobiło kipisz w pokoju..
                                  • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 06:15
                                    Verdana, gdzies ty wyczytala ze ja cokolwiek zniszczylam corce?Tez nie twierdzilam ze nigdy nie nakrzyczalam na corke bo mi sie zdarzylo podniesc glos jak mnie Mloda wyprowadzila z rownowagi.Kobieto idz i przejdz kur czytania ze zrozumieniem bo ci z tym cos ciezko ostatnio idzie.
                                    • joa66 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 08:37
                                      canuck- pomińmy dyskusje czy na biurku był zeszyt czy notatnik i do kogo należał.

                                      Odpowiedz na pytanie - cokolwiek zrobiłaś, czy chciałabyś, żeby to samo robił przyszły partner życiowy Twojego dziecka , bo na pewno zdarzy się ( i to pewnie częściej niż jeden raz), że Twoje dziecko w czymś nawali (np nie pozmywa, mimo, że to jej/jego kolej). A nawali, bo jest człowiekiem.

                                      Co byś sobie myślała, gdybyś przypadkiem była tego świadkiem? "Dobrze, że Johny, zrzucił/wyrzucił/xxx, bo faktycznie moja coreczka powinna była xxx, a zajęła się czyms innym"

                                      ???
                                      • morekac Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 10:12
                                        Raczej, że Johnny to psychol i 'gdzie ona miała oczy'...
                                      • mama303 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 17:51
                                        joa66 napisała:

                                        > Odpowiedz na pytanie - cokolwiek zrobiłaś, czy chciałabyś, żeby to samo robił p
                                        > rzyszły partner życiowy Twojego dziecka , bo na pewno zdarzy się ( i to pewnie
                                        > częściej niż jeden raz), że Twoje dziecko w czymś nawali (np nie pozmywa, mimo,
                                        > że to jej/jego kolej). A nawali, bo jest człowiekiem.
                                        Przyznam sie, że w desperacji zrobiłam podobny kipisz szanownemu małzonkowi....sprawdziło się, prośby nie zdawały egzaminu.
                                      • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 18:26
                                        A to zalezy jaka maja umowe miedzy soba.Jak jest ze on gotuje a ona zmywa to jej sie nalezalo.Ja naprawde nie z tych ze dostaja wysypki jak dziecku mojemu sie zwraca uwage jak cos przeskrobalo.Poza tym dlaczego mam sie wtracac w zycie prywatne doroslych ludzi.Jak Johny nie podnosi reki na moja corke to niech zalatwiaja sobie sprawy tak jak sie umowili.Korona z glowy coreczce nie spadnie jak umyje naczynia.A jak nawali bo jest czlowiekiem to tez sie nic nie stanie jak dostanie OPR - ludzka rzecz.
                                        I mysle ze jak Johny sie dowie ze nie pozmywala bo np przyjaciolka zadzwonila bo poronila to Johny nawet nie pisnie i albo sam pojdzie pozmywac, albo nic nie zrobi i zostawi to jak jest bo corunia wlasnie zmierza do kuchni by to zrobic.A jak sie dowie ze zawalila bo np ogladala durna komedie i zapomniala - a Johny to normalny czlowiek - no to idzi i pozmywaj.Wykonanie mojego manewru z papierzyskami straconymi na podloge jest awykonalne chyba ze Johny koniecznie chce wymienic kubeczki i talerzyki to wtedy ma idealny powiod tylko wiesz musi pamietac zeby wczesniej kilka razy przypomniec ze jej kolej na mycie naczyn i jak tego nie zrobi to naczynia poleca.
                                        • joa66 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 19:23
                                          naprawde nie z tych ze dostaja wysypki jak dziecku mojemu sie
                                          > zwraca uwage jak cos przeskrobalo.



                                          Ja nie mówię o "zwracaniu uwagi" . Ja mówię o formie zwracania tej uwagi. I formie opie...u. I różne rozwałki są dla mnie formą agresywną. Tak jak pisałam -zdarza się, ale metoda to żadna. Może gdy mamy do czynienia z zachowaniami patologicznymi typu uzależnienia ma to sens (ale też nie wiem), ale nie w przeciętnym domu. W przeciętnym domu są inne formy komunikacji, a agresywne wpadki typu puściły mi nerwy są wpadkami własnie.

                                          p.s. zmywanie możesz zastąpić zrobieniem porządku na jej osobistym biurku, na którym walają się setki dokumentów , badania lekarskie wymieszane z podatkami a na tym leży jeszcze stara gazeta. Johny przychodzi późno z pracy, Twoja córka już śpi .... i jej papiery z hukiem lądują na podłodze. Ale rozumiem, że wg Ciebie to ok? Jeżeli tak, to w porządku-bo teraz uczysz dziecko co jest normą a co nie. Dla mnie to nie jest ok. I nie chciałabym, żeby to było normą dla mojego dziecka. W żadnej z tych ról.
                                          • mama303 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 20:39
                                            joa66 napisała:

                                            > Ja nie mówię o "zwracaniu uwagi" . Ja mówię o formie zwracania tej uwagi. I for
                                            > mie opie...u. I różne rozwałki są dla mnie formą agresywną. Tak jak pis
                                            > ałam -zdarza się, ale metoda to żadna. Może gdy mamy do czynienia z zachowaniam
                                            > i patologicznymi typu uzależnienia ma to sens (ale też nie wiem), ale nie w prz
                                            > eciętnym domu. W przeciętnym domu są inne formy komunikacji, a agresywne wpadki
                                            > typu puściły mi nerwy są wpadkami własnie.

                                            Matka nie jest robotem i moim zdaniem czasem dobrze jak dzieci sie przekonają że jej nerwy siegnęły zenitu.
                                            • joa66 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 20:45
                                              Oczywiście, że nie jest robotem. Dlatego czasem popełnia błędy.
                                              • mama303 Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 18:12
                                                joa66 napisała:

                                                > Oczywiście, że nie jest robotem. Dlatego czasem popełnia błędy.

                                                Ale to chyba dobrze.... chociaz takie zachowania typu wywalenie czegoś na biurko uważam nie tyle za jakis straszny bład czy chamstwo tylko raczej akt desperacji. O ile nie zdarza sie to czesto tylko sporadycznie to może dac do myslenia opornemu delikwentowi....znaczy matka doprowadzona została do ostateczności.
                                                • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 18:59
                                                  No wlasnie przytrafilo sie raz i powtarzac kipiszu nie trzeba bylo.Ale tutaj panuje teoria ze dziecko tak sie zestresowalo ze woli szybko posprzatac zeby matka w furie nie wpadla.

                                                  A prawda jest taka ze potrafi zrobic balagan i musze jej przypomniec by sprzatnela swoj pokoj.Doprowadza mnie do skrajnej rozpaczy z faktem niezascielania lozka ale juz to zostawilam i mamy jedynie umowe ze zascieli lozko jak ktos ma do niej przyjsc.Rozwalila mnie na lopatki jak mi powiedziala po przyjsciu ze szkoly ze po co ma go zascielac skoro zaraz idzie spac( to zaraz bylo za jakies 6 godzin, ale coz to 6 godzin dla nastolatkasmile ) no i zeby to udowodnic przebrala sie w pizame.
                                                  Ostatnio zarzadzilam wiosenne porzadki generalne i moja nastolatka stwierdzila ze to kapitalna rzecz bo znajduje sie wiele "zaginionych " rzeczy jakze potrzebnych.jej porzadkowanie trwalo dobre 3 godziny z czego polowe czasu trzeba zaliczyc na "pobawienie sie" znaleziskamismile
                                                  • jakw Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 21:22
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No wlasnie przytrafilo sie raz i powtarzac kipiszu nie trzeba bylo.Ale tutaj pa
                                                    > nuje teoria ze dziecko tak sie zestresowalo ze woli szybko posprzatac zeby matk
                                                    > a w furie nie wpadla.
                                                    Sądząc po dalszym opisie - jest to jedyny prawdopodobny powód sprzątania...wink
                                            • jakw Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 21:12
                                              mama303 napisała:
                                              >
                                              > Matka nie jest robotem i moim zdaniem czasem dobrze jak dzieci sie przekonają ż
                                              > e jej nerwy siegnęły zenitu.
                                              Ale przedtem twierdziłaś, że zrobiłaś to na zimno, a nie z nerwów? Więc się zdecyduj - czy to było z rozmysłem czy ci nerwy puściły.
                                              • mama303 Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 21:22
                                                jakw napisała:

                                                > Ale przedtem twierdziłaś, że zrobiłaś to na zimno, a nie z nerwów? Więc się zde
                                                > cyduj - czy to było z rozmysłem czy ci nerwy puściły.

                                                ja tak nie twierdziłam. Gubisz się.
                                          • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 23:24
                                            Ok, ja od kilku dni mam permanentna migrene i ja zaczynam nieogarniac tego co tu verdana wypisuje i ty zaczynasz .Gdzie ja op...dol dziecku poczynilam?W ktorym miejscu zniszczylam cokolwiek i w ktorym miejscu po n-tych prosbach lat temu jakis 6 zeby sprzatnela papierzyska z biurka bo nie ma gdzie lekcji robic i jak tego nie zrobi to wszystko to znajdzie na podlodze jak wroce z pracy gdzie wy widzicie op..dol i destrukcje?prosze wytlumaczcie mi to jak 2latkowi duzymi kolorowymi obrazkami.jak nie potraficie to skonczmy ta dyskusje.
                                            A tak wogole to nie wiem czy zwrociliscie uwage glowna bohaterka( czyt. autortka) wycofala sie z dyskusji - ciekawe dlaczego.
                                            • joa66 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 23:35
                                              z p[okojem - well jak to mowia Indianie - moj dom moje warunki i raz sie Mlodej nie chcialo i mimo ostrzezenia ze jak nie soprzatnie jak wroce z pracy to nie spodoba jej sie to jak ja sprzatne.Juz spala,Sciagnelam tylko z blatu elektronike a reszta poleciala z wielkim hukiem .Mloda sie zbudzila i dostala prikaz to uporzadkowac.Wiecej takiego numeru mi nie zrobila.


                                              Pytałam tylko co bys pomyslała gdyby partner Twojej córki zachował się podobnie - z wielkim hukiem zwalił "resztę" (w nocy, kiedy ona śpi) jeżeli Twoja dorosła córka nie posprzątałaby swojego osobistego biurka.

                                              • joa66 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 23:47
                                                Przypomnę też wypowiedź innej forumowiczki:


                                                a zaniesienie wysypujących sie smieci nie wyniesionych, na lozko leniwego fochającego sie nastolatka ,mimo ze byla jego kolej, a prze tyle czasu nadal nie wywaliłby tych smieci, to tez uwazasz za atakiem psychopaty ? zaznaczam ,ze odbyloby to sie zupelnie na spokojnie, bez krzykow, bez awantur, tylko łuuup na jego spanie, niech sobie spi w tym wysypisku,jesli ma w doopie pozostalych czlonkow rodziny??



                                                W jego sytuacji na ostrzezeniu sie skonczylo,nie sprowokowal mnie do dalszych krokow,ale wiedzial, ze nie warto ryzykowac,bo spelnie obietnice, a w tym jestem slowna.Nie rzucam słow na wiatr

                                                To byl efekt, spowodowany u syna " zaraz, potem, pozniej, i cierpliwosci mi sie skonczyla.Dostal czas do powrotu mojego z pracy, i skonczyly sie muchy w nosie.Wiecej olewactwa w tej sytuacji, nie ujrzalam w jego przypadku




                                                Takie sytuacje mam na myśli kiedy pytam o to czy chcecie, żeby przyszli partnerzy tak traktowali Wasze dorosłe dzieci.
                                              • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 00:53
                                                pytam - gdzie op...dol i gdzie destrukcja.Kobieto - poczytaj sobie prawa fizyki - jak jest cos np ksiazka to jak zsuniesz to z blatu to mamy cos takiego jak sile ciazenie i spadnie to i zrobi lekki halas - nie czepiaj sie slowek dobrze?

                                                A co bym pomysla? Well jak to mowia Indianie ? Corunia bedzie musiala posprzatac, albo teraz, albo z ranca.Co mnie obchodza umowy miedzy doroslymi ludzmi?Ich mieszkanie ich umowy.Tak trudno to zrozumiec?
                                                A poki co, poki mieszka pod moim dachem to kazdy z domownikow ma swoje obowiazki.I jak komus cos wypadnie i nie moze sie wywiazac to mozna poprosic druga osobe czy moglaby to za nia zrobic bo czy to jak teraz corka ma zawalone popoludnia probami przed koncertem i wraca z lekka padnieta - i nie ma problemu czy to ja czy syn przejmujemy jej obowiazki.Nie ma problemu jak poprosi czy ktos moglby sprzatnac za nia czy pozmywac naczynia.Wszystko da sie zrobic.Nie ma tak ze sa sztywne zasady i nikogo nie obchodzi ze cos ci wypadlo.Sa ustepstwa i mozna wszystko obejsc.Mozna tez to czy tamto przelozyc na inny termin.
                                                • joa66 Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 07:46
                                                  Nie nazwałam tego destrukcję i op....


                                                  Nazwałam to tylko zachowaniem agresywnym. Bo tak nazywam wtargnięcie do pokoju osoby, która śpi i zwalanie z hukiem rzeczy z biurka na podłogę.

                                                  Nie pytałam tez o to co byś zrobiła gdybyś była świadkiem podobnej sceny w przyszłości w wykonaniu partnera Twojej córki. To nie byłaby Twoja sprawa. Pytałam co byś pomyślała o partnerze. I już wiem - "córunia będzie musiała posprzątać". Ja bym pomyślała - o nim- cos innego.

                                                  I nie zamierzam się kłócić o to kto ma fajniejsze dziecko i które bardziej kocha mamę. Chciałam się tylko upewnić czy same uznajecie swoje sposoby (nie mylić z reakcjami) za 100% słuszne, dlatego starałam się przedstawić podobna sytuację z innej perspektywy. Okazuje się, canuck, że tak. I ok. Można zapisac protokół rozbieżności.

                                                  p.s. wybacz, męczą mnie dyskusje czy na biurku był notatnik i jak ciężki , czy długopis był metalowy czy plastikowy i jaki dźwiek wydawał przy upadku. Polegałam na Twoich słowach, że zrzuciłaś z hukiem - wtedy kiedy córka spała -córka się obudziła - i musiała posprzątać.
                                                  • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 19:14
                                                    Joa ja rozumiem ze ty pomyslalbys o tym nieszczesnym zrzucaniu papierzysk z biurka( nie mylic z dokumentami jak ktos tu sugerowal) ze ktos jest agresywny.I owszem mozna by to rozwazyc jakby bez ostrzezenia wszedl do pokoju i ziuu i wszystko leci.Ale po n-tym ostrzezeniu, prosbie.?Wyobraz sobie ze nie mam nic do balaganu jaki corka potrafi zrobic jak pracuje nad jakims projektem.Taki balaganik potrafi byc u niej w pokoju przez tydzien w zaleznosci nad czym pracuje - drzwi sa zamykane by siersciuch czegos tam nie zmalowal.Uwazam za idiotyzm sprzatania za kazdym razem by rozlozyc wszystko zaraz po powrocie ze szkoly.Po zakonczeniu zawsze sprzata.Akcja sprzed lat byla zgola inna.
                                                    Ja nie mam zamiaru sie licytowac czy Twoje czy moje jest fajniejsze bo ja ani ciebie ani Twoich dzieci nie znam ale jestem pewna ze dzieciaki masz przebojowe i ze sa fajnymi ludzmi.Z pewnoscia popelnilas niejeden blad na drodze ich wychowania i z pewnoscia niejeden jeszcze popelnisz.Kazda z nas tak ma.Nie uwierze jak tutaj ktos wypisuje "nigdy nie podnioslam glosu na dziecko", "nigdy niczego dziecku nie odmowilam"...Popelniamy bledy i nie jest to tragedia.na bledach sie uczymy i najwazniejsze by tych bledow nie powtarzac.
                                                    I uwierz mi jakbys zobaczyla jak owe papierzyska lecialy z biurka bylabys daleka od stwierdzenia ze to bylo agresywne zachowanie.Zycze milego dzionka
                                                  • morekac Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 20:21
                                                    Canuck - nawet po ostrzeżeniu i bez względu na ich ilość taka akcja to przejaw agresji - przynajmniej moim zdaniem. I chyba nie tylko moim.
                                                  • joa66 Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 20:56
                                                    Problem tym, że nie da się wszystkiego zakwalifikować tak łatwo . Sorry, ale ja inaczej bym oceniła zrzucenie papierów w czasie sprzeczki, inaczej kiedy ktoś tak budzi dziecko kiedy ono śpi. Niby drobiazg, a dla mnie jest różnica.

                                                    Oczywiście, że robię błędy , oczywiście, że je robiłam. I zapewne będę robić. Niektórych nie jestem świadoma, inne z powodu np lenistwa/zmęczenia. Zdarzyło mi się też kiedyś zrobić coś czym zwykle pogardzam. Powiem więcej - przyniosło to natychmiastowy skutek. Ale satysfakcji już nie, raczej niesmak po całej sytuacji. Nie wyrywam sobie z tego powodu włosów, ale do głowy by mi nie przyszło opisywać w dyskusji o tym co zrobić, żeby zadziałało. Mogłabym to opisać w dyskusji pt "źle potraktowałam swoje dziecko i mam wyrzuty sumienia". Wtedy mogłabym pocieszyć, że każdemu się zdarza i jeżeli to są rzadkie wpadki , a na codzien dziecko jest traktowane z szacunkiem, to traumy raczej miec nie będzie.
                                                  • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 22:16
                                                    Tu sie zgodze ze nie da sie wszystkiego latwo zakwalifikowac.Widzisz ja raczej podciagnelabym pod agresywne i raczej zle zachowanie "awanture " z krzykiem i w koncowej wersji rzutem papierzysk z biurka, niz moje wejscie do pokoju i zrobienie tego co zrobilam.Nie ma sensu sie przekonywac kto ma racje.
                                                    I ja tutaj tez nie pisalam by ktokolwiek mial zrobic natychmiast to samo.Napisalam ze cos takiego zrobilam u mnie podzialalo i jak ktos chce i uwaza ze to dobra metoda to niech zastosuje i u siebie.jezeli gdzies sie jakos inaczej wyrazilam to sorki nie takie byly moje intencje.Ja raczej staram sie na forum pisac ze "ja zrobilam tak" a nie"musisz zrobic tak i tak" wybacz ale nie jestem wyrocznia.zdaje sobie z tego sprawe.Jak ktos sie pyta o porade, jedyne co moge zrobic to napisac co ja bym zrobila w takiej syt. badz co zrobilam w takiej syt. bo sie juz kiedys w takiej znalazlam.
                                                    No i zapewniam Cie ze nasze dzieci sa traktowane z szacunkiem.I naprawde nie rozumiem skad sie wziely tutaj opinie zem nieudolna matka, ze sobie nieradze i ze dzieci sie mnie boja.
                                                  • joa66 Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 22:55
                                                    Właśnie o to mi chodzi. O to , że traktujesz to jako "sposób", a nie wpadkę, nerwy. Bez wzgledu na to czy ktos tej rady posłucha czy nie (a jest ryzyko, że posłucha)

                                                    I wg mnie to jest nie do przyjęcia. Sam fakt "to zadziałało" nie wystarczy, bo jak wiadomo nie jest trudno zmusić każdego człowieka do tego, żeby zrobił to czego od niego oczekujemy. U mnie (inne zachowanie w innej sytuacji - ale porównywalne) też zadziałało. I co z tego? Cel wyjątkowo rzadko uświęca środki. I wątpię, żeby papierzyska na osobistym biurka dziecka były jakimś wielkim nadrzędnym celem, dla którego warto sięgać po dowolne środki.

                                                  • canuck_eh Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 05:30
                                                    joa wiesz co ja uznaje za sposob?Cos co powtarzasz non stop.JA sie powtorze kolejny raz - akcja z biurkiem byla raz.Teraz jak prosze dzieciaki o posprzatanie i mi wmawiaja po 5 min ze wysprzatane pokoje to mowie zeby wrocily i zrobily to jeszcze raz bo nie wierze w porzadek.A jak sie dalej upieraja to pytam czy chca inspekcje i co bedzie jak znajde balagan.I nie chodzi mi o to ze zaczne odsuwac meble zeby znalez odrobine kurzu.uwierz mi ze w ciagu 5 min nie sa w stanie sprzatnac swoich pokoi.
                                                    I ze znowu sie powtorze - moze komus nie przeszkadza ze w pokoju dziecka jest syf i balagan.Mi przeszkadza i pilnuje by dzieci sprzataly.Wyjatkiem jest czas kiedy dziecko pracuje nad projektem i ma porozkladane wszedzie wszystko co potrzebne do owego projektu.Taki sam kipisz ma jak wpada w wene malarska - tez nie widze sensu ciaglego sprzatania sprzata jak praca jest skonczona.
                                                    Tobie i innym kipisz w pokoju dziecka nie przeszkadza - nic mi do tego, jak to powiedzonko jedno glosi - nie moj cyrk i nie moje malpysmile
                                                  • joa66 Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 07:42
                                                    .Napisalam ze cos takiego zrobilam u mnie podzialalo i jak ktos chce i uwaza ze to dobra metoda to niech zastosuje i u siebie.


                                                    Ok można to nazwać metodą a nie sposobem. wink Pytanie czy uważasz to "coś" za dobre. Jeżeli nie, to raczej nie polecasz "jak ktoś chce niech zastosuje"

                                                    Tobie i innym kipisz w pokoju dziecka nie przeszkadza

                                                    Z czego to wnosisz? wink
                                                  • jakw Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 23:32
                                                    Jak ktoś w takiej sytuacji stłucze dziecko to też pewnie zadziała. I też będzie uważał , że ma rację, i na dokładkę może twierdzić, że nie zrobił tego w nerwach tylko z szacunku dla dziecka. Nie każda metoda, która działa jest ok.
                                                  • szamanta Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 22:56
                                                    """" Zdarzyło mi się też kiedyś zrobić coś czym zwykle pogardzam. Powiem więcej - przyniosło to natychmiastowy skutek"""""

                                                    joa66 a podzielisz sie czyms tu z nami jak juz wzielo Cie na szczerosc?Jakie emocje w trakcie Tobie towarzyszyły???
                                                    Tutaj zasegregowano ludzi na dwie grupy -psychopata/tyran/sadysta/ druga gr.ludzi-zupelna normalka,dalej sie zyje

                                                    Jesli zrobilas to z furią, awanturą, wpadlas w szał, darlas sie w nieboglosy robiąc dookola siebie demolke, to czyli jestes rozgrzeszona,bo tak sie zawsze powinno reagowac, tak wolno i tak trzeba, a jesli nie unioslas sie, nie polecialy wyzwiska, nie wydzieralas sie ,tornada wokol siebie nie zrobilas,co gorsza-panowalas nad swoim gniewem,i daleka bylas od furii,to jestes psychopatom i tyranem ,dziecko straumatyzowane do konca zycia

                                                    Tak oceniliscie dwie postawy w sytuacjach małoprzyjemnych z drugą osobą
                                                    Bedziesz szczera do jakiej grupy sie zaliczasz ,czy wolisz to przemilczec ???big_grin
                                                  • joa66 Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 23:02
                                                    Nic nie rozumiesz.
                                                  • szamanta Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 23:41
                                                    Rozumiem o wiele wiecej niz tutaj reszta,ktora sobie z palca bzdety wyssiewa.Canuck tyle razy pisze fakty,powtarza sie co wpis, reszta i tak dalej swoje dopowiada
                                                    Nie chcesz sie przyznac jakie emocje Tobie towarzyszyły, aby czasem nie przydzielono Cie tutaj do jednej z dwoch grup ,no to nie .Zachowaj milczenie, chyba nawet tym lepiej dla Ciebie big_grin
                                                  • joa66 Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 23:59
                                                    Dalej nic nie rozumiesz. EOT
                                                  • szamanta Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 00:36
                                                    Odrazu za 1 razem wszystko pojelam w mig tongue_out,w przeciwienstwie tutaj do osób,ktore mają na bakier z czytaniem ze zrozumieniem big_grin big_grin big_grin
                                                    EOT
                                                  • verdana Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 14:18
                                                    Nie, nie rozumiesz. Podejrzewam, ze njie zrozumiesz nadal, ale spróbuję.
                                                    Małzeństwo się kłóci, mąz w pewnym momencie podnosi głos i wrzeszczy " Mam dosyć tego małżeństwa. Jesteś głupia, gruba, wredna, źle gotujesz, nie dbasz o mnie" ? Awantura sie kończy, ałżeństwo sie przeprasza, zapominamy o sprawie.
                                                    Inna stytuacja. Mąż , bez awantury, bardzo uprzejmie mówi dokładnie to samo. Nie sądzę, aby żona kiedykolwiek zapomniała żłe słowa powiedziane wywazonym tonem, nie w emocjach. Może zacznie dbać o męża, moze nawet schudnie i nie będzie przesalać zupy, ale watpię, aby kiedykolwiek wrciło jej poczucie bezpieczeństwa.
                                                • jakw Re: Ach te nastolatki 16.04.13, 21:18
                                                  Ale co mają obowiązki wobec całej wspólnoty rodzinnej do sprzątnięcia jej papierów z jej biurka? Czy bałagan na jej biurku skutkuje większą stertą naczyń w zlewie? Jej bajzel i ona będzie miała ew. problem ze znalezieniem potrzebnego papierka (albo i nie będzie miała).
                  • mama303 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 17:21
                    verdana napisała:

                    > Tak, mam problem z robieniem czegoś za kogoś. I uwazam, że to bardzo pożyteczny
                    > problem w wychowaniu dzieci.

                    No to naprawde masz problem ....
              • jakw Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 16:05
                verdana napisała:

                >Rozumiem, ze jako matka mam obowiązek prasować synkowi, czyż nie?
                Oczywiście, że masz obowiązek wink Po to, żeby potem twoja synowa miała komu prasować uncertain
                • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 18:49
                  Synowa nie prasuje. Synowa na szczęście jest osobą wystarczająco leniwą, aby nie obsługiwać dorosłego facetasmile I dlatego lubie moją synowąsmile
            • olena.s Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 08:31
              Byłabyś uprzejma skończyć z tymi antysemickimi wyskokami?
              • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 16:02
                Uzywam przysłów. Jesli trudno ci zrozumiec to juz twój problem.
                • olena.s Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 21:27
                  To raczej problem twoich skłonności. Poglądów. Braku wrażliwości. Manier. I tak dalej.
                  • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 21:42
                    Cóż za przenikliwa psychoanaliza.
        • iksigrekzet111 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 09:47
          Owszem przyszło mi to to głowy i dlatego i syn i córka czasem prasują swoje ubrania, czasem przygotowują obiad, czasem myją samochód, nastawiają, wieszają i składają pranie, i jeszcze robią mnóstwo innych rzeczy w domu i ogrodzie. Tyle ze nie wciąż i nie na okrągło bo poza moimi i męża wymaganiami mają tez swoje szkolne obowiązki i swoje nastoletnie życie, trochę beztroski i lenistwa tez im się należy. Byleby ta beztroska nie krzywdziła innych.
          Dzieci uczestniczą w życiu domowym - i w pracach i w przyjemnościach. Nie widzę nic złego w tym, że ja wykonuję jedne prace (w tym owo nieszczęsne prasowanie), mąż inne a dzieci jeszcze inne. Widzisz coś złego w podziale ról?
          Co wg Ciebie oznacza słowo rodzina skoro każdy ma tylko o sobie myśleć?
    • 71tosia Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 19:58
      Kilkulatek zwykle bywa milszy, to prawda, ale za to wymaga wiecej obslugi, wiec chyba kazdy wiek dziecka stwarza jakies problemy.
      Co do sprzatania, ja jednak tez wymagam by mieszkanie brudem nie zarastalo (takze pokoj nastolatki). Po pierwsze dlatego ze przeszkadza to innym domownikom, po drugie jak Jas sie nie nauczy dbania o porzadek to Janowi nie bedzie balagan przeszkadzac, bo go nie zauwazy. Nie chce by w przyszlosci moje dziecko bylo w tym wzgedzie uposledzone spolecznie bo syf, smrod i robactwo zwykle jednak przeszkadza innym doroslym wink
      • morekac Re: Ach te nastolatki 12.04.13, 20:20
        Jest milszy, bo wymaga tej obsługi i nie przeżyłby sam bez pomocy dorosłych...
        • jakw Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 21:02
          morekac napisała:

          > Jest milszy, bo wymaga tej obsługi i nie przeżyłby sam bez pomocy dorosłych...
          Bo to pewnie setki tysięcy lat ewolucji:
          kilkulatki muszą być miłe i słodkie, bo by nie przeżyły;
          z kolei nastolatki, wypuszczone w epoce kamienia łupanego spod skrzydeł rodzicielskich, pewnie miały większą szansę przeżycia im bardziej były wredne i dbały tylko o siebie ...wink)
          • verdana Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 21:08
            Gorzej, nastolatki to w ogóle wymysł społeczeństwa przemysłowego, nowoczesnego i z obowiązkową edukacją.
            Nastolatki były kiedyś po prostu mlodymi dorosłymismile
            • joa66 Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 21:17
              Każdy z nas popełnij niejeden błąd wychowując dzieci, ale pewnych granic (np godności dziecka) nie wolno przekraczać.

              A jeżeli nam się zdarzy, to warto się zastanowić co zrobić, żeby się nie powtórzyło, a nie puszczać to w świat jako radę.

              Ja przeszłabym do porządku gdyby po prostu się to komuś zdarzyło. Wyrażę jednak swoją opinię jeżeli dla kogoś pewne zachowania są normą - to jest chamstwo.
              • jakw Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 10:17
                O, właśnie. Bo jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że rodzic, proszący po raz n-ty (przy n dążącym do nieskończoności) o sprzątnięcie, w końcu nie wytrzyma i zachowa się jak w kapral w kawalerii powietrznej wywalający łóżka w powietrze bo kocyk nierówno położony. W końcu każdy ma nerwy, a nie każdy w dobrym stanie. Ale w takim wypadku należy się przede wszystkim zastanowić nad stanem swoich nerwów i pewnie zażyć trochę melisy na uspokojenie.
                Ale robienie z takich i podobnych działań metody wychowawczej ?
          • morekac Re: Ach te nastolatki 14.04.13, 09:39
            z kolei nastolatki, wypuszczone w epoce kamienia łupanego spod skrzydeł rodzici
            > elskich, pewnie miały większą szansę przeżycia im bardziej były wredne i dbały
            > tylko o siebie ...wink
            No i jeszcze to, że miały gdzieś rodziców, sprawiało, że przeprowadzały się dwie jaskinie dalej i nie dochodziło do przeludnienia... smile
    • jola_ep Re: Ach te nastolatki 13.04.13, 18:42
      Problem z "młodym" nastolatkiem polega na tym, że on czuje się już niemal dorosły, a z rozpędu traktujemy go jak dziecko.
      Jest inny, bo na tym przecież polega dojrzewanie. Chyba nie chcemy, aby do końca życia żył pod naszym "pantoflem", był nam posłuszny. On ma odejść, założyć swoją rodzinę, ale przede wszystkim "odnaleźć się".
      Natura pomaga w tym oderwaniu. Dorastanie to nie tylko zmiany fizyczne, to też potężna dawka hormonów i innej "chemii" organizmu, która przygotowuje go do samodzielności. A wiąże się z tym "bunt": bo najpierw musi zaprzeczyć, oderwać się od naszych poglądów, aby stworzyć swoje własne.
      Nastolatek nas obserwuje, to jakim jesteśmy ludźmi i ocenia to. Brutalnie i bezkompromisowo.
      Jeśli jesteśmy dobrymi ludźmi, pełni wiary w swoją wartość (i pośrednio autorytet), to zaufajmy mu trochę.

      Prawdą jest też, że na wychowanie naszego dziecka pracowaliśmy wcześniej (mówi się czasem, że wychowujemy przez pierwsze 10lat, potem jest parę lat ciszy przed burzą i potem zbieramy owoce swojego wychowania).

      Zmierzam do tego, aby spojrzeć na młodego nieco inaczej. To nie musi być straszny wiek. Przynajmniej moją starszą (prawie 18) aż tak źle nie wspominam. Były trudne momenty, ale pomagało mi zrozumienie tego, co się z nią dzieje i do czego zmierza.

      Daj mu prawo do błędów i ponoszenia konsekwencji jego błędów.
      Nie pytaj dlaczego skłamał. Jeśli wiesz, że czegoś nie zrobił, to nie wyciskaj przyznania do winy. Próbuje coś wymusić? Ma jakieś nierealne oczekiwania? Domaga się nieprzyzwoicie stanowczo? Ma prawo. A Ty masz prawo i obowiązek wytłumaczyć mu (króko!), dlaczego Ci to nie odpowiada. Zapomniał, że możesz go nie zawieść? To on poniesie konsekwencje swojego zapomnienia (było mu pewnie głupio, że o tym psie zapomniał lub zlekceważył, choć wątpię, aby się do tego przyznał). Zapomniał pracy domowej? Jego jedynka.

      Jeśli mamy dobre stosunki z naszymi dziećmi, to nasze słowa wbrew pozorom do nich trafiają. Nawet jak się nasz nastolatek najeży, kolce nadstawi ... to nie dajmy się ponieść nerowom. Trafią. Może niekoniecznie za pierwszym razem.

      W sprawie bałagnu nie pomogę, bo trochę z racji złego wychowania wink, trochę z bardzo obciążającej pracy, sama generuję bałagan w domu. Za to moje dzieciaki od dawna sprzątają w domu (a w zasadzie z okazji soboty robimy to razem). Młoda w swoim pokoju nieźle ogarnia od pewnego czasu, młodszy musi się jeszcze tego nauczyć wink . Zauważyłam jednak, że o ile wcześniej wolał wcześniej ustalić zakres jego obowiązków, to teraz (etap wczesnego nastolatka) muszę mu o tym przypominać. Choć pełen dobrej woli, zapomina wink

      Pozdrawiam
      Jola
    • saguaro70 Re: Ach te nastolatki 15.04.13, 11:02
      Ha, ha.. Mam 6 latkę i też z nią walczę, bezskutecznie. Aby mieć święty spokój sprzątam po niej naczynia, sprzątam jej pokój. Nie chce ze mną w takie ciepło wyjść z psem, więc idę sam.
      Musisz po prostu przeczekać, Twój syn dojrzewa i musi się uczyć na własnych błędach.
      • an.16 Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 11:35
        Kurczę, co za hardkory ... Wywalanie śmieci na łózko, elektronika z biurka na podłoge, zabawki maluchów do czarnych worków... nieźle. Ja chyba za bardzo lubię swoje dzieci, aby im takie "atrakcje" fundować. Od małych w ogóle nie wymagałam sprzatania (i dalej nie wymagam od 6 latki), a starsze (13 lat) po prostu musi pewne rzeczy robić: wiesza pranie, (sporadycznie, gdy poproszę), wynosi (czasami) smieci, porządkuje (raz w tyg.) swój pokój i swoja łazienkę, nosi drewno do kominka. Nie robi tego szczególnie chętnie ani "sam z siebie", ale wie, że musi i jak za bardzo się obija to po prostu krzykne raz i drugi. Takie wywalanie cudzych rzeczy po prostu uważam za zachowanie niegodne i wyraz bezsilności wychowawczej. Albo, co gorsze, pokazania "kto tu rządzi" oraz "będzie szczeniaku jak ja chcę". Szczególnie okrutne wydaje mi sie pozbawianie maluchów ich ulubionych zabawek.
        • morekac Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 11:57

          zabawki maluchów do czarnych worków... nieźle

          Dobrze jeszcze, że bez maluchów... wink
        • szamanta Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 13:32
          """Kurczę, co za hardkory ... Wywalanie śmieci na łózko, elektronika z biurka na p
          > odłoge,"""

          Nastepna do kolekcji ze swoimi wyimaginowanymi historyjkami smileTak to jest zabierac sie do komentowania ,ale nawet jednego zdania poprawnie nie odczytac.Zadna sytuacja nie miala miejsca o czym piszesz .Wyrwalas sie jak Filip z konopi i myslalas ze zablysniesz? a to dobre
          Jeszcze dopisz ze elektronika zostala o sciane roztrzaskana, a dotego nast. matka dziecko okladala wiadrem na smieci, identyczne brednie jak tutaj widac w Twoim wpisie big_grin
          Mialam prawo dzieciom schowac zabawki na jakis czas ,gdy je nie chcialy sprzatąc, i nie obchodzą mnie twoje moraly.Zarówno moglabym je wyrzucic, lecz mam szacunek do dzieci rzeczy i je nie wyrzucalam,ale tymczasowo chowalam.
          Okrucienstwem moze byc kazdy odebrany czy wstrzymany dziecku ulubiony przywilej, np wychodzenie na podworko, to bylo zawsze najbardziej bolesnie odczuwalne,a nie zabaweczki wstrzymane.
          Szkoda ze nie napisalas, ze zabaweczki z tym workiem szły do pieca,taka sama brednia wyssana z palca jak twoje wymyslone scenki
          Canuck..naprawde polecam juz zakonczyc powtarzanie sie w tą i we w tą.Ja juz sobie dawno odpuscilam poraz 2 tys znow to samo pisac, bo najwyrazniej i tak to zamalo.Kolejna przyszla i z kosmosu brednie wysunela
          • an.16 Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 15:03
            > Mialam prawo dzieciom schowac zabawki

            Miałaś, miałaś - naturalne przyrodzone prawo rodzica i władcywink jak i odebrać "przywilej" wyjścia na podwórko, niech wie bachor, że zasłużyć sobie trzeba
          • jola_ep Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 15:46
            Tak jak się z Tobą nie zgadzam, tak tym razem się całkowicie zgadzam smile
        • 71tosia Re: Ach te nastolatki 17.04.13, 23:30
          hmm.. a co zrobisz jak ktoregos dnia pokrzykiwanie nie zadziala, bo jak w banku przy starszym nastolatku nie zadziala? Masz w zanadrzu jakies "atrakcje''? Latwo krytykowac rodzica nastolatka za zbyt drastyczne metody jak sie jeszcze nie ma nastolatka w domu. Bo 13 lat to formalnie nastolatek ale z prawdziwym, zbuntowanym nastolatkiem ma jeszcze malo wspolnego, zapewniam cie wink
          • jakw Re: Ach te nastolatki 18.04.13, 02:01
            71tosia napisała:

            > hmm.. a co zrobisz jak ktoregos dnia pokrzykiwanie nie zadziala, bo jak w banku
            > przy starszym nastolatku nie zadziala? Masz w zanadrzu jakies "atrakcje''? La
            > two krytykowac rodzica nastolatka za zbyt drastyczne metody jak sie jeszcze n
            > ie ma nastolatka w domu. Bo 13 lat to formalnie nastolatek ale z prawdziwym, zb
            > untowanym nastolatkiem ma jeszcze malo wspolnego, zapewniam cie wink
            I co - jak nastolatek ma w nosie zarówno wyrzucenie śmieci oraz groźby wywalenia tych śmieci mu na łóżko - to wywalisz mu te śmieci na łóżko? I co wtedy dalej?
          • morekac Re: Ach te nastolatki 18.04.13, 07:23
            a co zrobisz jak ktoregos dnia pokrzykiwanie nie zadziala, bo jak w banku
            > przy starszym nastolatku nie zadziala?
            Nie wiem dlaczego, ale raczej nie muszę coraz bardziej wydzierać się na dzieci tylko dlatego, że stały się nastolatkami...
            • joa66 Re: Ach te nastolatki 18.04.13, 07:40
              Tosiu - a co jeżeli nawet wywalenie śmieci na łóżko nie zadziała? Jaki będzie następny krok?

              Mówię to jako matka starego nastolatka, niedługo oficjalnie dorosłego.
              • verdana Re: Ach te nastolatki 18.04.13, 19:53
                Pokrzykiwałam na młodsze dzieci. Na nastolatka pokrzykiwanie nie działa - to raz. Dwa - jesli nastolatek nie został nauczony do tego wieku, ze powinien coś w domu robić, to już nic nie podziała. Trzy - wiem, co dziłalo na moje nastolatki. Demonstracyjne wyrzucenie śmieci własnoręcznie. Jak rejtan stawały w drzwiach i próbowały te śmieci matce wyrwać z okrzykiem "Nie, to ja juz wyniosę!". Matka śmieci nie oddawała i po dwóch- trzech podobnych akcjach nastolatki robiły co trzeba.
                Pod warunkiem oczywiście, ze nie jest tak, ze wszysko nastolatek powinien robić na rozkaz i natychmiast. Wtedy nie zrobi, choćby musiał codzinnie spać w śmieciach, bo czasem jest zajęty, po prostu.
                • mama303 Re: Ach te nastolatki 18.04.13, 20:22
                  verdana napisała:

                  >Trzy - wiem, co dziłalo na moje nastolatki
                  > . Demonstracyjne wyrzucenie śmieci własnoręcznie. Jak rejtan stawały w drzwiach
                  > i próbowały te śmieci matce wyrwać z okrzykiem "Nie, to ja juz wyniosę!".

                  Niezła manipulacja, każdy ma swoje sposoby smile
                • jola_ep Re: Ach te nastolatki 18.04.13, 20:53
                  > . Demonstracyjne wyrzucenie śmieci własnoręcznie. Jak rejtan stawały w drzwiach
                  > i próbowały te śmieci matce wyrwać z okrzykiem "Nie, to ja juz wyniosę!".

                  Okrutne.
                  Wiem, bo czasem sama tak robiłam.
                  I potem miałam wyrzuty sumienia.
                  Ale rzeczywiście skuteczne.
                  • verdana Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 15:32
                    Nie widzę powodów do wyrzutów sumienia. Młody człowiek nie wyrzuca, wyrzucić trzeba - nie jest to manipulacja, tylko pokazanie, ze ktoś to musi zrobic. I dziecko słusznie ma wyrzuty sumienia, ale wyrzutów sumienia mamy - nie rozumiem.
                    • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 17:16
                      I czymże rózni się to twoje szantazowanie od zrzucenia papierzysków z biurka?
                      Przemoc psychiczna jest gorsza.
                      • jakw Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 17:51
                        Rozumiem, że dla ciebie między wyrzuceniem śmieci a wywaleniem ich komuś na łóżko nie ma żadnej różnicy? W takim razie czego oczekujesz od nastolatka mówiąc mu "wynieś śmieci"?
                        • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 17:57
                          Potrafisz czytać? Pytałam o zrzucenie papierzysk z biurka a nie wywalenie śmieci na łózko.
                          Szantaz emocjonalny to srednia metoda wychowawcza.
                          • joa66 Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 18:36
                            Przeciwciało, a Ty odpowiesz na zaległe pytaniewink

                            Re: Ach te nastolatki
                            joa66 13.04.13, 20:02 Odpowiedz
                            To wytłumacz.

                            Na czym polega różnica między wyprasowanie bluzki dla córki, która nie zrobiła tego sama poprzedniego dnia wieczorem a wyrzuceniem śmieci za dziecko, które tego nie zrobiło?


                            • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 18:46
                              Koszule nosi się na grzbiecie, zmieta wyglada fatalniewink
                              Śmieci to inna kategoria.
                              • jakw Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 20:09
                                przeciwcialo napisała:

                                > Koszule nosi się na grzbiecie, zmieta wyglada fatalniewink
                                > Śmieci to inna kategoria.
                                Taa, zmięte śmieci na łóżku wyglądają znacznie lepiej...przynajmniej z punktu widzenia niektórych matek.
                                • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 20:16
                                  Cos sie tak tych śmieci na lóżku uczepila?
                                  • jakw Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 20:22
                                    przeciwcialo napisała:

                                    > Cos sie tak tych śmieci na lóżku uczepila?
                                    Bo mi na wyobraźnię działają...
                                    • morekac Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 12:19
                                      Gorzej, gdyby nastolatek nawet nie zauważył, że coś zostało mu wrzucone na łóżko... wink
                          • jakw Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 20:07
                            To ty nie potrafisz czytać. Verdana pisała o wyrzucaniu śmieci przez matkę ze "zbolałą miną" kontra wywalanie śmieci na łóżko jako metodach skłonienia małolata do wyrzucenia śmieci. Gdzie ty tam znalazłaś przemoc psychiczną w niezwalaniu książek z biurka małolata?
                            • przeciwcialo Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 20:18
                              Szantaz nie jest przemoca? Ciekawe.
                              • jakw Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 20:24
                                przeciwcialo napisała:

                                > Szantaz nie jest przemoca? Ciekawe.
                                Osobiście bardzo bym chciała być szantażowana , nawet codziennie,prasowaniem moich własnych ubrań wink
                                • mama303 Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 08:59
                                  jakw napisała:

                                  > przeciwcialo napisała:
                                  >
                                  > > Szantaz nie jest przemoca? Ciekawe.
                                  > Osobiście bardzo bym chciała być szantażowana , nawet codziennie,prasowaniem mo
                                  > ich własnych ubrań wink

                                  Chyba nie zrozumiałaś metody Verdany. Ona nie wyrzuca tych śmieci tylko robi pokazówke żeby wymusić w dzieciach nagłe wyrzuty sumienia. Moja mama takie gierki niekiedy stosowała, nienawidziłam tego bo "czułam sie przegrana w konflikcie". Skuteczne to jest ale chyba wolałam, jak matka dała wyraz swojej wściekłosci w sposób bardziej bezpośredni smile

                                  • jakw Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 09:09
                                    Wolałabyś wywalenie śmieci na łóżko niż pokazówkę a'la Verdana?
                                    Nagłe wyrzuty sumienia są bardziej szkodliwe niż głębokie przekonanie, że matka jest nieobliczalna i rzeczywiście te śmieci wywali na łóżko , zwali rzeczy z biurka czy wywali zabawki/rzeczy?
                                    Weź nie żartuj.
                                    • mama303 Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 17:14
                                      jakw napisała:

                                      > Wolałabyś wywalenie śmieci na łóżko niż pokazówkę a'la Verdana?

                                      Oczywiscie że bym wolała i myśle, że wielu ludzi woli szczere choćby i gwałtowne reakcje niż chłodną manipulację i wyzwalenie poczucie "ale ze mnie szmata i najwieksza wredota".


                    • jola_ep Re: Ach te nastolatki 19.04.13, 20:57
                      Diabeł tkwi w szczegółach.
                      Czasem mniej drastycznie byłoby zwalić dziecku rzeczy z biurka, niż wynieść za nie śmieci.
                      Tak wynika przynajmniej z mojego doświadczenia.

                      Dużo zależy tak naprawdę od tego, jak wcześniej wychowywaliśmy nasze dzieciaki.
                      Od zwyczajów danej rodziny.

                      Jakby wrzasnęła, że wywalę śmieci młodemu na łóżko, to pewnie by posłusznie wyniósł. I obu nam nie przyszłoby do głowy, że to zrobię. Bo w naszym języku to oznacza: "matka się wkurzyła, przegiąłem, muszę się ruszyć". Wyniesienie przeze mnie śmieci zaś to już wyższy etap wkurzenia. Tylko, że wtedy młode nie ma szansy na naprawienie swojego zaniedbania.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • mama303 Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 09:07
                        jola_ep napisała:

                        > Diabeł tkwi w szczegółach.
                        > Czasem mniej drastycznie byłoby zwalić dziecku rzeczy z biurka, niż wynieść za
                        > nie śmieci.
                        > Tak wynika przynajmniej z mojego doświadczenia.


                        Zgadzam sie całkowicie, czasem lepiej wrzasnąć, trzasnąc drzwiami czy śmieciami niż stosować metody mniej lub bardziej wyrafinowanej manipulacji. Etycznie manipulacja jest jednak czymśc niewłaściwym.
                        • joa66 Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 09:27
                          Ale czy to, że verdana wyrzuciła śmieci to była pokazówka???

                          Równie dobrze mogła po prostu chcieć pozbyc się śmieci z domu, a reakcja dzieci była efektem ubocznym.

                          Czy to, że przeciwciało uprasowała sama bluzkę córce to też była manipulacja?


                          Przecież tak naprawdę to się sprowadza do tego nie rób innemu co Tobie niemiłe smile
                          • verdana Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 12:30
                            Smieci nalezy wynieść. Dziecko się miga, wynosi matka, ze stosownym komentarzem "Jestem zmęczona, a ty nie wyniosłeś śmieci, teraz ja muszę". Gdzie tu jest szantaż emocjonalny i manipulacje? Jest to pokazanie dziecku, ze śmieci same się nie wyrzucają i jeśli ono nie wyniesie - to musi to zrobić kto inny. Tak, wzbudza to w dziecku wyrzuty sumienia, bardzo słuszne zresztą.
                            • jola_ep Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 12:51
                              > Smieci nalezy wynieść. Dziecko się miga, wynosi matka, ze stosownym komentarzem
                              > "Jestem zmęczona, a ty nie wyniosłeś śmieci, teraz ja muszę".

                              Nie wiem, jak Ty.
                              Ja mogę wyrazić komentarz, przypomnieć (bo młodsze nastolatki czasem zwyczajnie zapominają), wskazać, że ktoś to musi zrobić (zmęczona matka!). A one lecą, wynoszą, zamiatają, sprzątają... albo jak mój młody niemal z troską w głosie pyta, dlaczego nie mówiłam wcześniej. W efekcie jest zrobione co trzeba.
                              Czasem zaś wymieniamy się: ja wynoszę śmieci, a ty zrób coś innego.

                              Albo demonstracyjnie wynoszę śmieci, dzieciaki wyrywają, ale ja nie daję, sama wynoszę. One zostają z wyrzutami sumienia (słusznie, a co tam!), atmosfera zepsuta (słusznie!). Kilka razy i zapamiętają.

                              Pozdrawiam
                              Jola
                              • verdana Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 13:39
                                Ależ oczywiście , to się robi po wielokrotnym przypominaniusmile
                            • mama303 Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 17:21
                              verdana napisała:

                              > Smieci nalezy wynieść. Dziecko się miga, wynosi matka, ze stosownym komentarzem
                              > "Jestem zmęczona, a ty nie wyniosłeś śmieci, teraz ja muszę". Gdzie tu jest sz
                              > antaż emocjonalny i manipulacje? Jest to pokazanie dziecku, ze śmieci same się
                              > nie wyrzucają i jeśli ono nie wyniesie - to musi to zrobić kto inny. Tak, wzbud
                              > za to w dziecku wyrzuty sumienia, bardzo słuszne zresztą.

                              No sorry Verdana ale chyba tylko opóźnione dziecko myśli że śmieci wyniosą sie same smile Chodzi o metode rozwiązania pewnego konfliktu i wyegzekwowania polecenia. Twoja metoda nie bardzo mi się podoba bo jest manipulacją drugim człowiekiem. Co oczywiscie nie oznacza że nigdy nie stosowałam smile
                      • batka.makatka00 Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 09:22
                        Przyznam się, że przerabiałam większość metod (wogóle temat niezwykle emocjonalny). Chowałam zabawki do worków (niebieskich- hehehe), zdarzyło mi się, raz, zwalić stertę rozrzuconych ciuchów na łóżko 13-latki, po wielokrotnym zwracaniu uwagi, że należy je poskładać, kilka razy wyciągałam z łóżek (jeszcze nie spały) bo zostawiły syf w łazience. Nie jest to absolutnie powód do dumy, raczej rozpaczliwe szukanie sposobów na to żeby młodzi dostrzegli zasadę działanie albo brak działania i konsekwencje. Szybki proces dobrych następstw inspiruje, a złych- naukę żeby tak nie robić, jak wkładanie palca do ognia! Taką miałam nadzieję. Sama siebie nie lubiłam za te metody.
                        Najlepszy skutek odnosiłam jednak, gdy po np. dwukrotnej prośbie o zrobienie czegoś młode dalej nie reagowało i wtedy przynosiłam obrane jabłuszko albo pomarańczę i mówiłam: posiedź sobie spokojnie i zjedz a ja tymczasem zrobię .... ( to o co wcześniej prosiłam). smile
                        Inteligencji to naszym dzieciom nie brakuje, mimo braku chęci (czasem) big_grin
                        • jakw Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 09:39
                          batka.makatka00 napisał(a):
                          > Najlepszy skutek odnosiłam jednak, gdy po np. dwukrotnej prośbie o zrobienie cz
                          > egoś młode dalej nie reagowało i wtedy przynosiłam obrane jabłuszko albo pomara
                          > ńczę i mówiłam: posiedź sobie spokojnie i zjedz a ja tymczasem zrobię .... ( to
                          > o co wcześniej prosiłam). smile
                          Znaczy się: stosowałaś "przemoc psychiczną polegającą na wzbudzaniu nagłych wyrzutów sumienia" wink)
                      • jakw Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 09:23
                        Ale ja porównuję z groźbami opisanymi słowami: "Nie żartowalam, jak juz cos mowie, to jestem słowna "
                        • jakw Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 09:27
                          Bo zgodzę się, że "zwykłe wrzaśnięcie" - "Wywal wreszcie te śmieci" pewnie będzie lepsze niż przedstawienie pt "Biedna, uciemiężona mamusia musi wyrzucić śmieci"
                          • batka.makatka00 Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 12:21
                            Bo zgodzę się, że "zwykłe wrzaśnięcie" - "Wywal wreszcie te śmieci" pewnie będzie lepsze niż przedstawienie pt "Biedna, uciemiężona mamusia musi wyrzucić śmieci"

                            Nie biedna bo uśmiechnięta i troskliwa, za to, jak zaobserwowałam, pobudzająca do umysłowego wysiłku, natomiast "zwykłe wrzaśnięcie" dla mnie to typowy przykład utrwalania odruchu Pawłowa.
                            Niestety kursów na modelowego rodzica nie ma, toteż nawet " Jasiu nie bij pani bo się spocisz" bywa uznawane za zwrot świadczący o kunszcie wychowawczym. smile. No nie wolno przecież odciągnąć gó...arza bo to przemoc psychiczna, a werbalizowanie zakazu może się okazać psychicznym pastwieniem się. Jak wychowywać żeby był i wilk syty i wilk syty?
                            • verdana Re: Ach te nastolatki 20.04.13, 12:32
                              Dla mnie też. Pewnie, zę czasem, przy jednorazowym problemie, lepiej wrzasnąć, tylko to działa raz. Nie uczy dziecka, ze jeśli ono tego nie zrobi, to będzie musiał zrobić to kto inny. Wywołuje refleksję "muszę wyrzucić śmieci, bo będę miał piekło", a nie "muszę wyrzucić śmieci, bo inaczej kto inny to musi zrobić".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka