oto pytanie

wracam wczoraj z pracy ,a tu taka sytuacja: moje maluchy (3,5 roku, oraz 1,5
roku) siedzą sobie rozkosznie w baseniku. SAME...
fakt, wody było malutko, ale jednak. mamy nie ma, okazuje się, ze w domu,
wyszła 2 minuty temu... rzekomo...
mieszkamy w domku jednorodzinnym, dzieci były z tyłu domu, na ogrodzie, bramki
były zamknięte, ale nie na klucz.
mama miała zaopiekować się nimi 1,5 godziny, do mojego powrotu z pracy.
oczywiście obraza majestatu, kiedy jej zwróciłam uwagę, że tak nie wolno...
bo przecież: "jakby się coś stało, to przecież by ją zawołał..." (straszak). ta...
co Wy na to?