no i mamy problem, Młody od jakiegoś czasu nie daje dotykać się do siusiaka, przy okazji jakieś tam wizyty u pediatry, poprosiłam, żeby mu zajrzała i zobaczyła fachowym okiem co tam się dzieje, stwierdziła, że ogólnie jest OK, ale jest zaczerwienienie i ze trzeba zastosować rywanol, powiedzcie (może to takie głupie pytanie

) jak mam robić okłady z rywanolu, czy przyłożyć i przytrzymać chwilkę zmoczony rywanolem wacik i już?? czy może jakoś inaczej, bo nie mam pojęcia jak się wykonuje tego typu zabiegi na tych małych klejnocikach

, może czymś innym można mu jeszcze pomóc, jakiś rumianek albo inny apteczny specyfik, żeby szybko mu przeszło, bo to go chyba trochę boli, nie wiem, szczypie czy co, skoro nie daje się dotykać, nawet przy myciu