Dodaj do ulubionych

Klaps, szybka droga donikąd

12.05.06, 13:22
Bardzo dobrze, że ukazują się takie artykuły. Powinno się mówić o problemie
bicia dzieci jak najczęściej, uwrażliwiać rodziców i zmieniać to nasze bardzo
złe przekonanie, że dziecko musi dostawać w skórę bo inaczej się go nie
wychowa. Chodzi tu przede wszystkim o te najmłodsze i najbardziej bezbronne
dzieci. Każdemu może się zdarzyć, że da klapsa ale chodzi o to, żeby po
fakcie taki rodzic nie odczuwał satysfakcji z dobrze wykonanej "roboty
wychowawczej" ale dyskomfort psychiczny, żeby miał świadomość, że właśnie
zrobił coś złego i żeby już nie brnął w to dalej.
Obserwuj wątek
    • maria-anna Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 18:27
      Tak ,to wielka sztuka wychowac dziecko bez klapsa,złych słów.Potrzebna jest
      cierpliwość,spokój i opanowanie w codziennym zabieganiu .Nie należy skąpić
      prostych i serdecznych słów.
      • borrus Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 18:50
        Co to za bzdury? Świat pełen jest bezstresowo wychowywanych dzieci na widok,
        których ucieka wszystko co żyje...Dziecko powinno się przede wszystkim kochać,
        kochać i okazywać dziecku tą miłość, budować w nim poczucie własnej wartości..
        I wtedy żaden klaps nie jest groźny- bo zwyczajnie- wyznacza tylko granice poza
        którą dziecko nie powinno sie posuwać.
        • meta-kris Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 19:09
          Tak to sobie racjonalizuj... w wywiadzie jest jasno powiedziane, że można
          wychowywać i stawiać granice bez bicia.
          • zupa_wolowa Nie muszą być to wcale klapsy... 12.05.06, 19:31
            Poseł Cymański na przykład polecał kopanie prądem:
            PiS i LPR promują dyscyplinę - dyskusja
            • mis22 Generalizowanie wprowadza w blad 13.05.06, 09:56
              Zgadzam sie, ze nie nalezy bic slabszych. Zgadzam sie, ze dziecku nalezy
              wytlumaczyc, a nie bic. Ale gdy dziecko ma dwa lata, to nie rozumie
              tlumaczenia. Gdy chce wbiegac na jezdnie gdzie jezdza samochody, to mniejszym
              zlem jast danie mu klapsa aby zobaczyl, ze wbieganie na jezdnie jest bolesne
              niz pozwolic mu na to aby zostal rozjechany. Czyli uwazam, ze klaps dla malucha
              do ktorego nic innego nie trafia jest uzasadniony.

              Inny przyklad - w Singapurze, gdzie za graffiti lobuz dostaje doslownie baty,
              ulice sa czyste i bezpieczne. W Nowym Jorku na Harlemie jest brud, sciany
              pomazane, a przechodnie sa rabowani, bo lobuzy sa nietykalne. Niech autorka
              artykulu sprobuje sie tam przespacerowc, to moze zmieni zdanie na korzysc
              bardziej skutecznych metod wychowawczych.
              • 1410_tenrok Re: Generalizowanie wprowadza w blad 13.05.06, 11:17
                Byłem bity na zimno i na goraco. Kto bije dzieci - jest dla mnie zbokiem!
                Dawanie klapsa za to, ze dziecko biegnie pod samochod - dobry pomysl. Kto
                jednak dopuscil do tego, ze ono wlasnie tam wbiega? Moze czasem wystarczy
                pomyslec i zamiast tego dac sobie samej baty!!!!
                • piternet Czy Pani psycholog nie jest"skrzywiona zawodowo"? 13.05.06, 18:33
                  Oczywiście nie chodzi mi o jej psychikę. Napewno jest normalną i zrównoważoną
                  osobą. Chodzi mi o jej doświadczenia.

                  Przecież ona ma tylko (albo w większości) kontakt z osobami, które mają poważne
                  problemy i tylko dlatego do niej trafiają.

                  Przychodzi taki pacjent z jakimś wielkim dołem i okazuje się, po zbadaniu, że
                  był bity przez rodziców. I automatycznie przyporządkowuje się jego problemy
                  biciu. Czy własne doświadczenia i emocje jakie ma psycholog nie przesłaniają mu
                  czasem sprawy i nie sprowadzają na ciągle te same, przecierane wiele razy ścieżki?

                  Osobiście zawsze robiło na mnie specyficzne "wrażenie" jak niektórzy rodzice
                  próbują oszukiwać dziecko, żeby zawsze wyszło że to mama, czy tata ma rację. A
                  przecież te małe skurczybyki są czasem takie przebiegłe i zadają cholernie
                  podchwytliwe pytania ... wink
                • jb93 Re: Generalizowanie wprowadza w blad 02.06.06, 15:30
                  Moim zdaniem "zbokiem" jest ten kto bierze powaznie lewicowe brednie wypisywane w GazWybie.
                • mamamartusia Re: Generalizowanie wprowadza w blad 26.04.07, 08:17
                  Popieram. Ha ha . Moze jak zobacze mamusię,której dziecko na ulicę wybiegło to
                  jej sprzedam tego klapsa wink Straszny stres, jak dziecko na ulice wyskoczy,
                  wiadomo- serce by mi w gardle stanęło, no to fajnie ten stres na dzieciecej
                  pupie rozładować....
              • meta-kris Re: Generalizowanie wprowadza w blad 13.05.06, 12:40
                A może starczy po prostu przytrzymać za rękę, a nie zaraz bić?

                > tlumaczenia. Gdy chce wbiegac na jezdnie gdzie jezdza samochody, to mniejszym
                > zlem jast danie mu klapsa aby zobaczyl,
              • hacoowna mis22 jest w błędzie 13.05.06, 14:31
                Ty nic nie kumasz??
                Bicie dziecka aby nauczyć je że ma nie wbiegać na ulicę jest chodzeniem na
                łatwiznę. To obowiązek rodzica dopilnować żeby dzieciak na tą ulicę nie wyszedł.
                Twoje rozumowanie sprowadza się do- nie mam czasu/ochoty zajmować się dzieckiem
                z należytą uwagą więc zleję gó..arza, żeby się nie męczyć.
                A to że kary cielesne są dobrym straszakiem nie zmienia faktu że wyrządają
                krzywdę - fizyczną i psychiczną.
                • 2paco Re: mis22 jest w błędzie 13.05.06, 14:38
                  a jak dziecko bedzie miało kilka lat to non stop bedziesz z nim przebywał na
                  podwórku, podczas gdy pozostałe dzieci w tym wieku już będą mogły same siedzieć
                  bo odpowiednio zostały do tego przygotowane?
                  dziecko musi się pewnego dnia oparzyć czymś, żeby więcej tego nie robić.
                  nawet nie chcę sobie wyobrażać w jakim terrorze psychicznym musi żyć dziecko,
                  które nauczono bezwarunkowo podporządkowywać się rodzicom tylko na podstawie
                  tego co powiedzą.
                  • jacksparrow1 Re: mis22 jest w błędzie 13.05.06, 16:00
                    2paco wydaje mi sie ze prowadzimy walke z wiatrakami.
                    pozdro
                    • 2paco Re: mis22 jest w błędzie 13.05.06, 16:10
                      nie wydaje mi się, wiem że to walka z wiatrakami wink ale z kilkoma osobami na tym
                      wątku można spokojnie podyskutować wink
                      pzdr
                • jacksparrow1 Re: mis22 jest w błędzie 13.05.06, 15:59
                  mis22 nie jest w bledzie.
                  Chocbys nie wiem jak sie starala to dzieciak ZAWSZE znajdzie ci ta jedna
                  sekunde i znajdzie sie na ulicy( jak juz sie trzymamy tego tematu wybiegania).I
                  jestem przekonana ze jak jego dziecko zrobilo to pierwszy raz to owszem rodzice
                  sie zdenerwowali, dziecko to widzialo i zarejestrowalo, rodzice tlumaczyli i
                  pewnie nie tylko jeden raz.Za ktoryms kolejnym razem kiedy to dzieciak
                  postanowil znowu sprobowac dostal klapsa - pewnikiem juz nastepny raz bardziej
                  zlozona mysl dotarla do malego rozumku i nie wybiegl.
                  Teraz opisze ci syt.Zamarlam jak zobaczylam scenke.Parkimg przed dosc duzym
                  sklepem.Mamusia wychodzi z dzieckiem ze sklepu z zakupami.Dzieciak sie drze,bo
                  mamusia cos mu nie kupila a on chce.Matkla walczy z siatami i trzyma dzieciaka
                  za reke i w jednej sekundzie dzieciak sie jej wyrywa i leci prosto pod
                  nadjezdzajacy samochod.Kierowca z tego samochodu wyszedl bialy.Matka ledwo
                  dotarla do dziecka ktore nadal sie drze i zada zeby mu kupic to co chce.Zrobilo
                  sie cicho jak za ten numer popisowy gowniarz oberwal dwa szybkie klapsiory na
                  dupe.Nie bolalo go - mial pampersa.Na oko wygladal na 3 lata.Cisza sie zrobila
                  natychmiast.Nie wiem czy przypadkiem nie bylo to pierwszy raz jak oberwal.Mysle
                  ze gowniarzyk sie zastanowi nastepnym razem zanim bedzie sie tak zachowywal.
                  • delfina77 Re: mis22 jest w błędzie 13.05.06, 17:05
                    Zgadzam się z przedmówcą, rodzic nie jest w stanie obserwować dzieciaka 24h na
                    dobę bo po prostu nie miałby kiedy nawet iść do ubikacji. Nie przesadzajcie.
                    Klaps nie jest szczególnie bolesny, jest to sposób na dotarcie do dziecka gdy
                    wszystkie inne środki zawodzą. Gdy się tłumaczy dziecku, żeby np. nie bawiło się
                    kontaktem a ono nadal to robi, mimo ciągłego upominania, to znaczy, że robi to
                    złośliwie i należy je ukarać klapsem. Ma on wtedy funkcję wychowawczą i
                    ostrzegawczą, wcale nie musi być bolesny, chodzi po prostu o zasadę. Swoją droga
                    ciekawa jestem czy wszyscy tu obecni zwolennicy bezstresowego wychowania sami
                    mają dzieci i czy rzeczywiście to wszystko wygląda tak pięknie jak w poradach
                    pani psycholog
                    • warturek Kara musi być wyobrażalna 14.05.06, 11:07
                      Mam syna który gdy miał ok 5 lat dostał jedyny raz w tyłek. rzucał kamykami do
                      ładnego oczka wodnego. Powiedzialem żeby tego nie robił ponieważ niszczy czyjąś
                      pracę ale wziął następnego kamyka i wrzucił do oczka. Powiedziałem że jak
                      następny raz tak zrobi to dostanie w tyłek . No i wrzucił następny kamyk. nauka
                      dla niego płynie taka że świat nie jest bez kar. W rozmowie z nim wielokrotnie
                      przypominałem o klapsach i że wolę stosowć nagrody, bardziej mobilizują do
                      określonego działania. Jest wiele kar dla dziecka równie skuteczne jak
                      klaps . np. "nie będę się z tobą bawił" , "nie odzywam się do ciebie", zakaz
                      oglądania telewizora, zakaz wychodzenia z kolegami, przerobienie ( we dwójkę)
                      następnej lekcji nielubianego przedmiotu, przydzielenie okresowo dodatkowych
                      obowiązków domowych które uważam za jedne z podstaw wychowania i budowania
                      odpowiedzialności. Samo nazwanie jakiejś czynności karą czy pracą bedzie karą i
                      pracą nawet jeśli będzie to zabawa np wykonanie z klocków ścianki-strefy
                      rozrzucania zabawek . Dziecko musi pracować w domu na miarę swoich umiejętności
                      Np. wynosić śmieci, pójść do sklepu, posprzątać swój pokój, a czasem wspólny
                      korytarz nawet wtedy gdy sami pokazując wykonanie pracy bardziej się zmęczymy.
                      Do tego musimy uznać prawo dziecka do powiedzenia nie, ale niech ponosi za to
                      jakieś konsekwencje.Szybko zrozumie że to się nie oplaca.
                      Sprawa oszukiwania lub kradzieży, szybko można "wyleczyć" jeśli się szybko
                      wykryje i dziecko nie ma wtedy zlych nawyków. Kara musi być sroga ale z
                      możliwością przebaczenia. Po słowach "już nigdy nie będę tego robić" dziecko
                      musi byc świadome odwieszenia surowej kary, nawet jeśli znowu oszuka, będzie
                      mieć dyskomfort i poczucie złego postępowania.
                      Jedno jest pewne dziecko nie może byc pozostawione same


                      • atteilow Re: Kara musi być wyobrażalna 12.02.10, 18:55
                        warturek napisał:

                        > Mam syna który gdy miał ok 5 lat dostał jedyny raz w tyłek. rzucał kamykami do
                        > ładnego oczka wodnego. Powiedzialem żeby tego nie robił ponieważ niszczy czyjąś
                        >
                        > pracę ale wziął następnego kamyka i wrzucił do oczka. Powiedziałem że jak
                        > następny raz tak zrobi to dostanie w tyłek . No i wrzucił następny kamyk.

                        no i sprowokowalas to zachowanie, zachęcilas syna :]
                    • atteilow Re: mis22 jest w błędzie 12.02.10, 18:54
                      delfina77 napisała:

                      > Zgadzam się z przedmówcą, rodzic nie jest w stanie obserwować dzieciaka 24h na
                      > dobę bo po prostu nie miałby kiedy nawet iść do ubikacji. Nie przesadzajcie.
                      > Klaps nie jest szczególnie bolesny, jest to sposób na dotarcie do dziecka gdy
                      > wszystkie inne środki zawodzą. Gdy się tłumaczy dziecku, żeby np. nie bawiło si
                      > ę
                      > kontaktem a ono nadal to robi, mimo ciągłego upominania, to znaczy, że robi to
                      > złośliwie i należy je ukarać klapsem. Ma on wtedy funkcję wychowawczą i
                      > ostrzegawczą, wcale nie musi być bolesny, chodzi po prostu o zasadę. Swoją drog
                      > a
                      > ciekawa jestem czy wszyscy tu obecni zwolennicy bezstresowego wychowania sami
                      > mają dzieci i czy rzeczywiście to wszystko wygląda tak pięknie jak w poradach
                      > pani psycholog

                      to po co dawać bezbolesnego klapsa i to po fakcie?
                • mama-nesika Re: mis22 jest w błędzie 14.08.06, 15:36
                  Uderzenie dziecka, które wbiegło na ulice jest niczym innym, jak tylko wyładowaniem rodzica emocji, których właśnie doświadczyło, czyli strachu, zdenerwowania, stresu... Słyszałam jak jedna matka opowiada drugiej: "raz tak dostał, bo by mi sie poparzył! Ty wiesz, co ja bym z nim wtedy miała".
                  Chore to wszystko!
                • paytay Re: mis22 jest w błędzie 16.07.07, 11:59
                  no nie mogę już tego czytać. Cholera jakie tu są super mamusie!!!!! Bezstresowo
                  wychowujące dzieci!! Ja wychowana zostałam na klapsach jak zasłużyłam i
                  doskonale wiedziałam za co dostałam! Moja mama wychowała mnie dobrze.Skończyłam
                  studia, nie jestem skrzywiona, nie mam problemów z własną psychiką, nie znęcam
                  sie nad bliskimi ani dalszymi i wogóle sądzę, że z powodu klapa nie mam
                  skrzywionego życia. Nie jestem za biciem dzieci ale też jestem za klapem w
                  tyłek jak inne metody zawodzą. Pozdrawiam.
                  • memphis90 Re: mis22 jest w błędzie 17.08.07, 22:21
                    Klaps to bicie.
                    • w.i.l Dlaczego "tylko" bicie? To od razu 04.02.10, 14:04
                      maltretowanie, sadyzm i tortury.

                      Nic z tego. Ludzie w takie kłamstwa nie uwierzą.
                  • atteilow Re: mis22 jest w błędzie 12.02.10, 19:05
                    No taka wykształcona, a nie zna innych metod....
            • mikusia555 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 13.05.10, 12:37
              Witamsmile
              Czytam te wypowiedzi i zastanawiam się nad tym iż patrząc na wychowywanie przez naszych rodziców klapsy wcale nie wyszły nam na złewink
              Patrząc na teraźniejsze bezstresowe wychowywanie to jedna wielka zgroza,dzieci robią co im się żywnie podoba,rodzice nie dają sobie przez takie właśnie wychowywanie rady,więc moim skromnym zdaniem klaps zasłużony to nic złegosmile
              Pozdrawiamsmile
              • mama303 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 13.05.10, 22:03
                mikusia555 napisała:

                > Witamsmile
                > Czytam te wypowiedzi i zastanawiam się nad tym iż patrząc na
                wychowywanie przez
                > naszych rodziców klapsy wcale nie wyszły nam na złewink

                O czyich rodzicach mówisz? i komu tak na dobre wyszły?
                • mikusia555 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 14.05.10, 14:25
                  Witamsmile
                  Na twoje pytanie odpowiem takwink
                  Gdy byłam mała i gdy zasłużyłam tak naprawdę na klapsa to go dostałam i jakoś nie mam urazu na psychice i cieszę się,że nie zostałam wychowywana inaczejwink
                  U mnie jest najpierw tłumaczenie,kara,ale niestety czasem jest tak iż nic nie pomaga, żadne tłumaczenia,kary,inne metody i ten nieszczęsny klaps jestsad
                  Pozdrawiamsmile
                  • mama303 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 14.05.10, 21:45
                    mikusia555 napisała:

                    > Gdy byłam mała i gdy zasłużyłam tak naprawdę na klapsa to go
                    dostałam i jakoś n
                    > ie mam urazu na psychice i cieszę się,że nie zostałam wychowywana
                    inaczejwink

                    A ja nie ciesze sie że tak zostałaś wychowana wolałabym abyś miała
                    przekonanie że nikt nie ma prawa Cie uderzyć wink.

                    • mikusia555 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 15.05.10, 11:53
                      Więc odpowiem takwink
                      Wolałam dostać zaslużenie niż być wychowywana bezstresowowink
                      Nie wyszłam na złą osobę w życiu i matkę, nie mam przekonania o jakim piszeszwink
                      Pozdrawiamsmile
                      • mama303 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 15.05.10, 15:23
                        mikusia555 napisała:

                        > Wolałam dostać zaslużenie niż być wychowywana bezstresowowink

                        Nikt nie zasługuje żeby go bić? Ty tak?
                        • mikusia555 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 16.05.10, 13:22
                          Każdy ma prawo mieć swój pogląd na róne tematywink
                          Nie każdy musi się zgadzaćwink
                          Pozdrawiam
                          • mama303 Re: Nie muszą być to wcale klapsy... 16.05.10, 19:24
                            mikusia555 napisała:

                            > Każdy ma prawo mieć swój pogląd na róne tematywink
                            > Nie każdy musi się zgadzaćwink

                            Alez oczywiście, tylko zastanawiam sie skąd sie w ludziach bierze
                            przyzwolenie i przeświadczenie że akurat oni a potem ich dzieci
                            zasługują/zasługiwali na uderzenie. I jeszcze z radością i
                            optymizmem o tym mówią wink
          • slsmyl Re: Klaps, szybka droga donikąd 10.04.07, 22:40
            > Tak to sobie racjonalizuj... w wywiadzie jest jasno powiedziane, że można
            > wychowywać i stawiać granice bez bicia.
            To ze w wywiadzie jest powiedziane nie znaczy ze jest o prawdziwe. Gdzie jest
            dowod ze klapsy sa takie zle? Jesli klapsy to bicie slabszego, to kazdy srodek
            dyscyplinujacy jest podejrzany bo idzie od mocniejszego do slabszego.
        • marghe_72 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 00:35
          borrus napisał:

          > Co to za bzdury? Świat pełen jest bezstresowo wychowywanych dzieci na widok,
          > których ucieka wszystko co żyje...Dziecko powinno się przede wszystkim kochać,
          > kochać i okazywać dziecku tą miłość, budować w nim poczucie własnej wartości..
          > I wtedy żaden klaps nie jest groźny- bo zwyczajnie- wyznacza tylko granice
          poza
          > którą dziecko nie powinno sie posuwać.



          i znowu to samo
          wychowanie bez klaps NIE RÓWNA sie bezstresowe wychowanie..
          • aleksandrynka Re: Klaps, szybka droga donikąd 02.06.06, 18:07
            > i znowu to samo
            > wychowanie bez klaps NIE RÓWNA sie bezstresowe wychowanie..

            Prawda?
            Ale nie ma co nawet czytać artykułu, pojawia się słowo "klaps" (a raczej
            negacja tegoż) to od razu wiadomo, że to załośni zwolennicy bezstresowego się
            wypowiadają... Ech...
            • jjr44 oczywiście masz rację :-) 06.06.06, 17:04
              Działa to w obie strony. Nie tak dawno stwierdziłem na forum że jestem
              przeciwnikiem skrobanek (bez wnikania w detale). Dowiedziałem się że jestem
              porąbanym wielbicielem rydzyka. No bo oczywiście jeśli ktoś nie lubi skrobanek
              to musi lubić rydzyka smile
              Z logiką to u ludzi nietęgo.
        • mama-nesika Re: Klaps, szybka droga donikąd 14.08.06, 15:32
          A ja nie pojmuję, jak można uderzyć kogoś, o kim bez mrugniecia okiem mówi sie, że jest najkochanszy, najważniejszy etc.
          jak budowac w dziecku poczucie własnej wartości, skoro jednocześnie uczy się je, że jego wartość jest wzgledna, bo zawsze znajdzie sie ktos inny, kto bedzie ważniejszy od niego... kto bedzie miał prawo je uderzyć i tak dalej...
      • skun2 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 00:18
        maria-anna dam Ci klapsa.
        • maria-anna Do skun2...:-) 13.05.06, 10:57
          A ja w rewanżu za klapsa,opowiem góralski żarcik; Hanka,mówi do bacy,że Jędruś
          to jej chyba,juz nie kocha.A dlaczego tak mówisz Hanuś? A,bo mnie juz nie bije..
    • kardynal_pacelli1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 18:39

      Trzeba umieć rozróżnić pomiędzy biciem a skarceniem przez klapsa. Klaps jest
      skuteczną metodą ukarania za najbardziej drastyczne wyskoki i głupie pomysły,
      jednakże musi być stosowany w ostateczności i z rozsądkiem. Przeciętny człowiek
      wyczuwa tą granicę.
      Mojemu dzieciakowi, który jest tzw. pokojowym cywilem, niedawno zadzierzgnięto
      na szyi taśmę klejącą. Gdyby nie przypadek skończyłoby to się tragicznie. Na
      szczęście ojciec sprawcy wykazał się przytomnością i skutecznie oduczył
      chłopaka podobnych zabaw. Bredzenie o tym, że wystarczy wyznaczać granicę i
      rozmawiać jest śmieszne.
      • jjr44 Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 18:55
        Przeciętny człowiek właśnie nie wyczuwa tej granicy - niestety. Dlatego
        zachęcanie ludzi do używania klapsów jest głupotą. A opowiadanie że bicie i
        dawanie klapsa to coś innego to jest dopiero bredzenie i głupota.
        Rozumiem że ojciec sprawcy zacytuję "skarcił przez klapsa" swoje dziecko ? smile))
        Jeśli pomogło jak sz. p. pisze to nie był żaden klaps tylko niezłe lanie.
        Pozdrawiam serdecznie i zachęcam tak jak p. Smolińska do obejrzenia filmu
        Pręgi.
        • kardynal_pacelli1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 08:48
          jjr44 napisał:

          > Przeciętny człowiek właśnie nie wyczuwa tej granicy - niestety. Dlatego
          > zachęcanie ludzi do używania klapsów jest głupotą. A opowiadanie że bicie i
          > dawanie klapsa to coś innego to jest dopiero bredzenie i głupota.
          > Rozumiem że ojciec sprawcy zacytuję "skarcił przez klapsa" swoje dziecko ? :-
          ))
          > )
          > Jeśli pomogło jak sz. p. pisze to nie był żaden klaps tylko niezłe lanie.


          Przecietny człowiek wyraźnie czuję te granicę, ponieważ swoje potomstwo
          wychowaje w miare przyzwoicie i nie potrzebując do tego psychologa. Na
          potwierdzenie radze dokładniej przyjżeć sie społeczeństwu.Na całe szczęście
          wiekszość to własnie zwykli, przecietni ludzie. Jeśli mówimy o biciu to dotyczy
          to tylko patologicznych przypadków.

          I jeszcze jedno - nikt tu nikogo do dawania klapsów nie zachęcał. Dawanie
          klapsa i biecie do doprawdy dwie różne sprawy i nie należy ich mieszać.

          > Pozdrawiam serdecznie i zachęcam tak jak p. Smolińska do obejrzenia filmu
          > Pręgi.
          Tu powtórze jeszcze raz skatowanie kogoś i skarcenie adekwatne do sytuacji to
          zupełnie dwa różne światy.
          • jjr44 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 15:51
            Wyglaa na to że przeciętny człowiek to dla ciebie ktoś taki jak ty. ty czujesz
            te róznicę i nie potrzebujesz (tak myślisz kontaktu z psychologiem). Tak
            uważasz i ok. 9ja jestem w tej kwestii sceptyczny i też mi wolno)
            Ale: większośc ludzi w polsce ma wykształcenie co najwyżej średnie i kłopoty z
            rozumieniem tekstu pisanego. Spora częśc ma kłopoty z alkoholem. Bardzo duża
            częśc (nie będę się licytował ilu) żyje sobie poniżej minimum socjalnego i jest
            potwornie sfrustrowana. I ty mi chcesz powiedzei że przecietny polak czuje
            granicę między klapsem i biciem? I ty chcesz propagowac wśród takich ludzi
            (przeciętnych) klapsy jako metodę wychowawczą? W wielu rodzinach przemoc i bez
            twojej agitacji stanowi istotny problem. Obracasz sie w luksusowym towarzystwie
            i tego nie widzisz. zapewne masz tytuł magistra (7% populacji), mieszkasz w
            dużym miescie (30% populacji), płacisz podatki w drugim, trzecim progu - nie
            wiecej niż 4 % populacji). Co ja chcę powiedziec? jesteś elitą która propaguje
            złe wzorce smile)) Tym miłym akcentem kończę.
            • delfina77 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 17:10
              Wykształcenie nie ma nic wspólnego z poziomem reprezentowanym przez człowieka. A
              dla ludzi z marginesu społecznego taka dyskusja nic nie znaczy i zakazy też nic
              nie znaczą bo oni prawie nie są ludźmi.
              • jjr44 Oczywiście że ma :-) 13.05.06, 21:52
                przecież nie powiedziałem że wykształcenie determinuje poziom reprezentowany
                przez czlowieka. Nie powiedziałęm że nie ma ludzi niewykształconych i
                przyzwoitych. Powioedziałem że kolega ma wygórowane pojęcie o przeciętnym
                człowieku w Polsce. Proponuję pojechać na zapuszczone wsie (30% ludności) i
                zobaczyć jak zwyczajowo traktuje się tam dzieci i zwierzęta. W gronie moich
                znajomych nikt nie żłopie wódy ale ktoś w zwiazku z tym wyrabia tę średnią dla
                Polski, prawda? i to nie jest margines, to są ciężko pracujący i mało
                zarabiający ludzie. Kiedyś pracowałem w firmie badawczej i pewna pani z agencji
                reklamowej nie mogła zrozumiec że dane o dochodach w Polsce jakie jej
                przekazujemy są rzetelne. "Za tyle nie da sie" żyć mówiła. Kolega kocha swoje
                dziecko i daje mu klapsa. i twierdzi że to kontroluje (tzn. tak mu się wydaje
                na razie, chyba nie wie jak taki gó..arz potrafi człowieka wkurzyć, ja wiem ;-
                ).
                ja myślę że nie zdajesz sobie sprawy jak duża jest ta grupa która ty nazywasz
                marginesem.
            • ewasewa Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 17:57
              jjr44 napisał:

              > Wyglaa na to że przeciętny człowiek to dla ciebie ktoś taki jak ty. ty
              czujesz
              > te róznicę i nie potrzebujesz (tak myślisz kontaktu z psychologiem). Tak
              > uważasz i ok. 9ja jestem w tej kwestii sceptyczny i też mi wolno)
              > Ale: większośc ludzi w polsce ma wykształcenie co najwyżej średnie i kłopoty
              z
              > rozumieniem tekstu pisanego. Spora częśc ma kłopoty z alkoholem. Bardzo duża
              > częśc (nie będę się licytował ilu) żyje sobie poniżej minimum socjalnego i
              jest
              >
              > potwornie sfrustrowana. I ty mi chcesz powiedzei że przecietny polak czuje
              > granicę między klapsem i biciem? I ty chcesz propagowac wśród takich ludzi
              > (przeciętnych) klapsy jako metodę wychowawczą? W wielu rodzinach przemoc i
              bez
              > twojej agitacji stanowi istotny problem. Obracasz sie w luksusowym
              towarzystwie
              >
              > i tego nie widzisz. zapewne masz tytuł magistra (7% populacji), mieszkasz w
              > dużym miescie (30% populacji), płacisz podatki w drugim, trzecim progu - nie
              > wiecej niż 4 % populacji). Co ja chcę powiedziec? jesteś elitą która
              propaguje
              > złe wzorce smile)) Tym miłym akcentem kończę.

              Nic dodac, nic ujac. Trafiles/las w sedno. O tym mowi ta pani psycholog. Do
              ludzi prostych trafiaja proste slowa NIE, NO, NONE, NIE NADA Bic dzieci.
            • ewasewa Re: Klaps - do jjr44 13.05.06, 18:00
              jjr44 napisał:

              > Wyglaa na to że przeciętny człowiek to dla ciebie ktoś taki jak ty. ty
              czujesz
              > te róznicę i nie potrzebujesz (tak myślisz kontaktu z psychologiem). Tak
              > uważasz i ok. 9ja jestem w tej kwestii sceptyczny i też mi wolno)
              > Ale: większośc ludzi w polsce ma wykształcenie co najwyżej średnie i kłopoty
              z
              > rozumieniem tekstu pisanego. Spora częśc ma kłopoty z alkoholem. Bardzo duża
              > częśc (nie będę się licytował ilu) żyje sobie poniżej minimum socjalnego i
              jest
              >
              > potwornie sfrustrowana. I ty mi chcesz powiedzei że przecietny polak czuje
              > granicę między klapsem i biciem? I ty chcesz propagowac wśród takich ludzi
              > (przeciętnych) klapsy jako metodę wychowawczą? W wielu rodzinach przemoc i
              bez
              > twojej agitacji stanowi istotny problem. Obracasz sie w luksusowym
              towarzystwie
              >
              > i tego nie widzisz. zapewne masz tytuł magistra (7% populacji), mieszkasz w
              > dużym miescie (30% populacji), płacisz podatki w drugim, trzecim progu - nie
              > wiecej niż 4 % populacji). Co ja chcę powiedziec? jesteś elitą która
              propaguje
              > złe wzorce smile)) Tym miłym akcentem kończę.
              Nic dodac nic ujac.
        • delfina77 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 17:07
          W filmie "Pręgi" nie było mowy o karceniu czy klapsach tylko o biciu pasem za
          najdrobniejsze przewinienia przez sadystycznego ojca. Jeśli nie zauważyłeś tej
          drobnej różnicy to lepiej nie wypowiadaj się na forum
          • jjr44 drobna różnica :-) 13.05.06, 22:24
            jeśli oglądałaś pręgi i czytałaś powieść kuczoka to chyba czegoś nie
            zrozumiałaś: stary K. nie był złym człowiekiem, nie był zadnym sadystą. on po
            prostu wychowywał dziecko i myślał ze tak trzeba. Ty też tak myślisz czyli
            jesteś na dobrej drodze wink
            ja myślę że dlatego ten film się róznym ludziom nie podobał bo podwazał bicie
            jako podstawę wychowania w rodzinie (pożal się boże) katolickiej i ludziom
            słuchającym jedynie słusznej rozgłośni podobać się nie mogł. żeby nie było
            nieporozumien: nie mam obsesji antyklerykalnej.
            Nie będę niegrzeczny i nie napiszę ci że jeśli nie ogladałaś tego filmu albo go
            nie zrozumiałaś top nie powinnaś się na tym forum wypowiadać.
      • tghyt Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 20:45
        Ty k*e*y*ie, A czy ten chlopiec wiedzial,przed czynem, ze robi zle? Dzialanie
        po fakcie _ bicir - spowoduje, ze On bedzie rozna szalone pomysly realizowal w
        ukryciu, nastepnym razem. Twoja argumentacja swiadczy, ze zadne autorytety
        fachowe nie zmienia twojego zakutego lba.
        • kardynal_pacelli1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 08:40
          tghyt napisał:

          > Ty k*e*y*ie, A czy ten chlopiec wiedzial,przed czynem, ze robi zle? Dzialanie
          > po fakcie _ bicir - spowoduje, ze On bedzie rozna szalone pomysly realizowal
          w
          > ukryciu, nastepnym razem. Twoja argumentacja swiadczy, ze zadne autorytety
          > fachowe nie zmienia twojego zakutego lba.



          A więc niekretynie odpowiadam: wiedział doskonale co robi, ponieważ nie był to
          pierwszy przypadek podobnego zachowania. A twojemu niezkutemu łbowi życzę
          spotkania w ciemnej uliczce z tymi, którym stawia sie granice tylko przez
          rozmowę. mam nadzieję, że nie bedziesz musiał dochodzic swoich praw jako
          ofiara. A tak na marginesie w życiu najwazniejszy jest umiar i rozsądek a nie
          kolejne odkrycia naukowców. Mam tu na mysli także umiar w używaniu epitetów.
          Uszanowanie.
          • sikorka68 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 08:50
            > A więc niekretynie odpowiadam: wiedział doskonale co robi, ponieważ nie był
            to
            > pierwszy przypadek podobnego zachowania. A twojemu niezkutemu łbowi życzę
            > spotkania w ciemnej uliczce z tymi, którym stawia sie granice tylko przez
            > rozmowę. mam nadzieję, że nie bedziesz musiał dochodzic swoich praw jako
            > ofiara. A tak na marginesie w życiu najwazniejszy jest umiar i rozsądek a nie
            > kolejne odkrycia naukowców. Mam tu na mysli także umiar w używaniu epitetów.
            > Uszanowanie.

            Spotkanie w ciemnej uliczce, to właśnie efekt braku wychowania. Dziecko nie
            ponosiło konsekwencji swoich czynów i czuje, że jest bezkarne- to raz. Druga
            sprawa, że rodzice nie wyrabiali w nim wrażliwości, czułosci.
            Taki człowiek był pozostawiony samemu sobie, bo rodzice nie mieli czasu, albo
            raczej chęci.Dopilnować, żeby zjadło, zrobiło lekcje, poszło spać, miało ciuchy-
            przedmioty, przedmioty, a uczucia mieli daleeko gdzieś.
          • mis22 Moze jednak klapsy pomagaja? 13.05.06, 10:03
            kardynal_pacelli1 napisał:
            > tghyt napisał:
            > > Ty k*e*y*ie, ..
            > A więc niekretynie odpowiadam: wiedział doskonale co robi, ponieważ nie był
            > to pierwszy przypadek podobnego zachowania. A twojemu niezkutemu łbowi życzę
            > spotkania w ciemnej uliczce z tymi, którym stawia sie granice tylko przez
            > rozmowę.

            Przeciwnik klapsow Tghyt wyzywa swego oponenta "Ty k*e*y*ie".
            Zwolennik klapsow Kardynal_pacelli1 spokojnie wyjasnia, ze czasem klapsy sa
            niezbedne. Moze jednak umiarkowane klapsy wychowuja na kulturalnych ludzi?
            • sikorka68 Re: Moze jednak klapsy pomagaja? 13.05.06, 10:41
              Nie ma pojęcia "umiarkowane klapsy", to są pojęcia względne i dla każdego mogą
              znaczyć coś innego. Klapsa się daje, albo nie. Każdy ma inną siłę, inną rękę.
              Tak samo dziecko ma swoją wrażliwość- i oby jej nie zniszczyć, bo wtedy właśnie
              można się później takiego bać.
              • 2paco Nie no przepraszam.. 13.05.06, 12:58
                ..ktoś tu chyba nie widzi w jakim świecie zyje - przestępcami nie zostają
                ludzie, którzy kilka razy w życiu za coś dostali klapsa!!! to są ludzie których
                wychowywała ulica, a rodzice byli tylko wtedy "gdzie trzeba" gdy trzeba było
                dzieciaka skatować do nieprzytomności..
                ale czego ja wymagam? obiektywizmu? przecież to wymaga tak wielkiego wysiłku..
              • delfina77 Re: Moze jednak klapsy pomagaja? 13.05.06, 17:13
                Jestem bardzo wrażliwą osobą, klapsa dostałam może ze 2 razy w życiu od mojej
                mamy i pamiętam, że byłam wtedy wyjątkowo upierdliwa i należało mi się. Nie
                skrzywiło mnie to psychicznie i będę wychowywać dzieci w ten sam sposób, w jaki
                rodzice wychowali mnie, niezależnie od tabunów psychologów plecących farmazony.
                Jakie będą ich dzieci, okaże się dopiero za naście lat, nie będę ryzykować...
      • hacoowna Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 14:34
        gdyby ten ojciec przyłożył się do wychowania, jego dziecko nigdy nie zrobiłoby
        czegoś tak głupiego. Nie czaisz że dzieciak obrywa za to że rodzić nie potrawił
        go wychować?
    • piwi77 Bardzo wazny glos rozsadku, niestety, ciagle 12.05.06, 18:40
      rzadki, w naszym przekatolicyzowanym kraju.
      • itias Re: Bardzo wazny glos rozsadku, niestety, ciagle 12.05.06, 19:17
        Piwi, ale co ma piernik do wiatraka? Nie wciskajmy proszę Żydów, masonów,
        komuchów, katoli itp. określeń do każdej dyskusji bo od tego robi się
        niedobrze. Co określenie "przekatolicyzowany kraj" ma wnieść do dyskusji o
        klapsach w wychowaniu dzieci?

        Pozdrawiam

        Grzesiek
        • ppo "Kocham cię i dlatego cię biję". 12.05.06, 20:34
          Duch Święty rózeczką dziateczki bić każe. Obwoźne sado-maso w katolickim kraju.
          Bij mnie mocno i mów do mnie brzydko- wtedy poznam, jak bardzo mnie kochasz.
          • michnix2 Lewicowy belkot 13.05.06, 16:04
            Jest oczywiste, ze biblia zaleca kary cielesne dla nieposlusznych dzieci i dla bandytow - kara cielesna to genialne rozwiazanie.

            Wiesz lewaku, dlaczego np. dzieci nie skacza ze zbyt duzej wysokosci, chociaz ze jest to fajne? Bo upadek BOLI. Tak samo jak klaps - i wtedy dziecko sobie kojarzy - zrobie cos zlego, to bedzie bolalo. Ludzki mozg tak wlasnie sie uczy, ze nie wolno dotykac kolcow rozy, goracego garnka, wychodzic bez rekawiczek na mroz - to po prostu boli.

            Tylko wymagac od lewicy, by znali psychologie czlowieka i podstawy socjologii... to juz za duzo dla nich... Oni sa jak jehowi - klapki na oczach i powtarzaja bezmyslnie te swoje glupkowate slogany. Zero myslenia.
      • arius5 Niestety, efekt koncowy jest wstydliwy dla Polakow 12.05.06, 23:25
        Mialem okazje mieszkac wsrod spoleczenstwa, ktore bezstresowo wychowuje swoje
        dzieci i do tego jeszcze zyje w zepsuciu i niezgodnie z etyka chrzescijanska.
        Kultura i wychowanie stoi na znacznie wyzszym poziomie niz w katolickiej Polsce,
        a na ulicy nie mam oporow, aby przejsc obok grupy podpitej mlodziezy.
        No chyba ze sa to grupy muzulmanow lub Polakow, wowczas raczej nie ryzykuje.
        • mis22 Muzulmanie nie pija alkoholu 13.05.06, 10:06
          arius5 napisał:
          > a na ulicy nie mam oporow, aby przejsc obok grupy podpitej mlodziezy.
          > No chyba ze sa to grupy muzulmanow lub Polakow, wowczas raczej nie ryzykuje.

          Jesli widzisz podpita mlodziez, to nie sa to muzulmanie (ani mormoni). Im
          religia zabrania picia alkoholu. Moga to byc Arabowie lub Polacy. Nie wszyscy
          Arabowie sa muzulmanami i nie wszyscy Polacy sa katolikami.
          • titta Re: Muzulmanie nie pija alkoholu 18.05.06, 13:38
            W krajach w ktorych "bezstresowo wychowuje sie dzieci" z Muzlumanami to czesta
            tak jak z Katolikami u nas. Moj sasiad koran cytowal, ramadanu przestrzegal, a
            podla wisky pil na zapas, "bo u nich tego niewolno". Choc fakt, faktem nie
            kazdy Arab to Muzlumanin (znam kilku pastorow wink, to ogromna wiekszasc nimi
            jest.
    • meta-kris stąd biorą się zwolennicy PiS 12.05.06, 19:10
      Bici przez rodziców, nie szanowani i cierpiący - w dorosłym życiu odreagowują
      swoje frustracje głosując na PiS i LPR - partie stworzone przez ludzi bitych i
      niekochanych w dzieciństwie.
      I tak się kręci ta karuzela szaleństwa.
      • giewont Re: stąd biorą się zwolennicy PiS 12.05.06, 20:59
        meta-kris napisał:

        > Bici przez rodziców, nie szanowani i cierpiący - w dorosłym życiu odreagowują
        > swoje frustracje głosując na PiS i LPR - partie stworzone przez ludzi bitych i
        > niekochanych w dzieciństwie.

        Wiec powiadasz meta-kris, ze do wyborow 2005 weszlo pokolenie tluczone klapsami
        w latach 1986 - 1990?
        • skun2 Re: stąd biorą się zwolennicy PiS 13.05.06, 00:23
          gdyby nie klapsy wybory wygrałby Tusk - to jest naukowo potwierdzone - czytałem
          niedawno naukowe opracowanie na ten temat autorstwa meta-kris.
          Przebadał on białe myszki w ten sposób, że część z nich dostawała od niego
          klapsy, a część nie.
          I co ciekawe - myszki, bite bodbiegły do miseczek z rysunkami zwykłych
          kaczorków, natomiast myszki niebite podbiegły do miseczek z podobiznami Kaczora
          Donalda.
          • sikorka68 Re: stąd biorą się zwolennicy PiS 13.05.06, 01:08
            skun2 napisał:

            > gdyby nie klapsy wybory wygrałby Tusk - to jest naukowo potwierdzone -
            czytałem
            >
            > niedawno naukowe opracowanie na ten temat autorstwa meta-kris.
            > Przebadał on białe myszki w ten sposób, że część z nich dostawała od niego
            > klapsy, a część nie.
            > I co ciekawe - myszki, bite bodbiegły do miseczek z rysunkami zwykłych
            > kaczorków, natomiast myszki niebite podbiegły do miseczek z podobiznami
            Kaczora
            >
            > Donalda.

            Fajna impreza musiała być, białe myszki hehe.
            A tak, to całkiem niezła bajeczka
          • meta-kris Re: stąd biorą się zwolennicy PiS 13.05.06, 12:41
            Pudło, bo dla mnie Tusk nie różni się niczym od PiSowców
    • kubecek Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 19:34
      Ale belkotliwy artykul. Kobieta pisze o czyms innym a uzywa wyrazow opisujacych
      co innego. Belkot.

      Teraz jako ojciec powiem
      [1] klapsy daje dziecku z pelna swiadomoscia ze boli - ma bolec stosownie do
      przewinienia za jakie klaps jest, nie mocniej - bo to niesprawiedliwe, nie
      slabiej - bo to niesprawiedliwe. Kary maja za zadanie nauczyc poczucia
      sprawiedliwosci.
      [2] kota nie wolno ciagnac za ogon, nie dlatego ze go boli - tylko dlatego, ze
      jest niewinny
      [3] nigdy nie bije dziecka w uniesieniu - musze byc absolutnie spokojny,
      trzezwy, niezdenerowany, zdolny do oceny ile klapsow i jak mocnych sie za dane
      przwinienie i w danym kontekscie nalezy. Jesli nie moge spelnic warunkow do
      edukacyjnego skarcenia - odpuszczam sobie klapsa. Karcenie ma na celu edukacje
      malego gluptaska - aby zmadrzal. Wiedza to nie wszystko - madrosc jest
      wazniejsza a jej podwalina jest posluszenstwo.
      • przypadek Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 20:29
        > Teraz jako ojciec powiem
        > [1] klapsy daje dziecku z pelna swiadomoscia ze boli - ma bolec stosownie do
        > przewinienia za jakie klaps jest, nie mocniej - bo to niesprawiedliwe, nie
        > slabiej - bo to niesprawiedliwe. Kary maja za zadanie nauczyc poczucia
        > sprawiedliwosci.

        A jak to jest "za mocno" albo "za słabo"?

        > [3] nigdy nie bije dziecka w uniesieniu - musze byc absolutnie spokojny,
        > trzezwy, niezdenerowany, zdolny do oceny ile klapsow i jak mocnych sie za dane
        > przwinienie i w danym kontekscie nalezy. Jesli nie moge spelnic warunkow do
        > edukacyjnego skarcenia - odpuszczam sobie klapsa. Karcenie ma na celu edukacje
        > malego gluptaska - aby zmadrzal. Wiedza to nie wszystko - madrosc jest
        > wazniejsza a jej podwalina jest posluszenstwo.

        Egzekutor idealny jednym słowem. A co by było gdyby twoje dziecko było
        silniejsze od ciebie? Co będzie gdy już będzie silniejsze od ciebie? Kto wtedy
        komu będzie miał być posłuszny? W końcu przez całe życie było uczone, że
        posłuszeństwo należy się silniejszym, bo inaczej boli, więc nie widzę powodu
        żeby nie stosowało tej zasady także gdy się zestarzejesz i to ono będzie
        silniejsze. I powodzenia wtedy.
        • jacksparrow1 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 23:32
          Jak jego pociecha bedzie juz silniejsza od niego to absolutnie tatus nie bedzie
          musial go karcic, ani ladowac klapsa na tylek.
          Zgadzam sie z tym co poprzednik napisal.Przede wszystkim dzieciak musi wiedziec
          za co dostaje manto.Glupota jest spranie dupska tylko dlatego ze zrobilo cos
          glupiego, bo nie rozumialo.
          Teraz przytocze taka scenke.Podobna do scenki z tasma n szyi.Nasza starsza
          pociecha przywiazala sznurek do klamki drzwi a drugi koniec zalozyla z ladna
          petla na szyi swojego mlodszego brata.Jak to zobaczylismy - zostala skarcona
          slownie i zostalo dziecku wytlumaczone ze takie zabawy sa zakazane i dlaczego
          sa zakazane.Upewnilismy sie ze zrozumiala.Za 5 min widzimy dokladnie ta sama
          scenke tyle ze maz teraz wychodzil z lazienki i zauwazyl przywiazany sznurek do
          klamki.Dzieciak oberwal porzadnego klapsiora na tylek.Pamieta do dzisiaj i
          pilnuje zeby jej brat nie wpad na pomysl zalozenie sobie czegos na
          szyje.Dokladnie to samo bylo z dyskusjami na temat wybiegania na ulice.Czasami
          klaps jako droga ookrezna jest najskuteczniejszy.I na litosc wszystkich
          swietych rozrozniajmy katowanie dziecka za byle co, za to ze mleko sie rozlalo,
          za to ze posikalo sie w nocy do lozka, za to ze nie rozumie jak zrobic zadania
          z matematyki a klapsem takim ktory wyprostuje jego rozumowanie pewnych
          zdarzen.No i koniecznie - klapsy nie moga byc stosowane zbyt czesto.To naprawde
          musi byc ostatecznosc.No i dziecko MUSI rozumiec za co dostalo.
          • 2paco Bardzo mądry głos w dyskusji 13.05.06, 01:39
            tyłek to naprawdę nie szklanka, a takich przypadków jak opisany przez przedmówcę
            sa miliony - dzieciaki którymi się zajmowałem były własnie takie na nie -
            niewazne co powiesz, ja i tak zrobię swoje. raz w dzieciństwie (naprawdę
            wczesnym, miałem może 5-6 lat) oddaliłem sie z mojego podwórka na osiedle do
            kolegów - rodzice cały dzień mnie szukali, nawet znajomych poprosili o pomoc -
            dostałem wtedy nie klapsa i nie dwa, ale ostre lanie, i więcej nie zniknąłem bez
            słowa. jestem pewien że gdyby mi tylko nawkładali mądrych słow do głowy to
            miałbym to w głębokim poważaniu. do dziś pamiętam jak mój tyłek już prawie
            niezależnie od reszty ciała uciekał przed łapą ojca, i bardzo jestem mu za to
            wdzięczny. i wcale nie głosuję na lpr, pis ani nie wyżywam się na słabszych ode
            mnie ludziach.
          • kardynal_pacelli1 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 08:53
            jacksparrow1 napisała:

            No i koniecznie - klapsy nie moga byc stosowane zbyt czesto.To naprawde
            >
            > musi byc ostatecznosc.No i dziecko MUSI rozumiec za co dostalo.

            No i o tym właśnie mówiłem.
            • jacksparrow1 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 15:48
              Kardynal_pacelli1 ja widze ze sie ze mna zgadzasz, bo ja sie zgadzam z Twoim
              postem.Akurat wybralam inny do wlaczenia sie do dyskusji.Widac tutaj ludzi
              zdrowo podzielonych na tych ktorzy normalnie patrza na swiat i w daniu
              dzieciakowi w tylek klapsa nie widza wielkiego problemu jezeli nic innego nie
              pomaga.I takich ktorzy widza skatowane dziecko nad ktorym sie pijany tatus czy
              mamusia( sorki - pseudo rodzic) wyzywal i winia za to klapsa.Bo ilez razy mozna
              tlumaczyc ze na jezdnie sie nie wybiega bo samochod potraci i w najlepszym
              wypadku mozesz skonczyc na wozku inwalidzkim, ilez razy mozna mowic i tlumaczyc
              ze niczego sie na szyje zarowno sobie jak i komukolwiek innemu nie zaklada bo
              konsekwencje tej "zabawy" sa takie i takie.Ile razy mozna tlumaczyc ze siedzac
              na parapecie mozna wypasc przez okno i skrecic sobie kark.Nozem nie nalezy sie
              bawic itp itd.Dziecko kiwa glowka i za 5 min robi to samo.Bo jest to zakazany
              owoc to trzeba to sprobowac.I nie mowie o rocznym dziecku czy dwulatku bo takie
              dzieci to trzeba chronic przed ich ciekawoscia poznawania swiata.To jest
              naturalne.Ktos tu wspomnial co zrobic jak dziecko idzie do kontaktu z
              gwozdzikami w obu raczkach.Moj sym mial jakis dziwny amok zainteresowania
              kontaktami jak cos w nich bylo.Dostal raz jeden jedyny po swoich zwinnych
              lapkach jak je do tych kabelkow pchal - nie pomagalo gadanie, taki delikatny
              klaps po rekach wyleczyl dzieciaka raz na zawsze.
              Nasza corka w swoim 9letnim zyciu dostala 3 razy.Wychodzi ze raz na 3 lata
              dziecko oberwalo klapsa w dupsko.Zyje, ma dobre wyniki w szkole, jest
              lubiana.Ma nadal durne pomysly, doprowadza nas czasami do szalu, ale to sa
              dzieci.Ich prawo.No i kolejny raz, dziecka nie wolno bic ze nie rozumie jak
              rozwiazac zadanie domowe z tego czy innego przedmiotu.Trzeba mu pomoc, jak nie
              potrafisz, zachecic ze jest w szkole nauczyciel i niech sie zwroci do
              nauczyciela.Ktos tez napisal ze dzieciak bedzie sie bal przyjsc i powiedziec ze
              cos zbroil bo bedzie ukarany.U mnie w domu dzieciaki wiedza ze ze wszystkim
              moga do nas przyjsc.Tak czasami przyjdzie z czyms co mnie zdenerwuje, ale za to
              ze przyszla/przyszedl sie przyznac nie bedzie ukarany.I w takich syt. wyrabia
              sie u dziecka poczucie jakiejs sprawiedliwosci.
              I wiecie co?Jak dziecko juz troche podrosnie i rozumie ze sa nagrody i kary to
              najgorsza kara dla dzieciaka jest wymierzenie sobie samemu kary.W wielu
              przypadkach wybiera nieadekwatna kare do przewinienia.I wtedy trzeba
              zmodyfikowac dana kare - najczesciej skrocic jej czas trwania czy zamienic na
              cos innego.
              pozdrawiam
        • memphis90 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 17.08.07, 22:31
          A mój kuzyn był tak "wychowywany" przez całe życie. Wyrósł w nienawiści do
          własnego ojca; co z tego, ze ten zawsze karcił z miłosci, wychowawczo, z
          szacunkiem, ze spokojem, w absolutnej (w jego mniemaniu) koniecznosci. Ale nie
          zauważył, ze synuś wyrósł i po jednym strzale w łeb dostał od synusia strzał
          zwrotny w papę. I jakaż była reakcja? "Jak możesz podnieść rękę na własnego
          ojca, ojca trzeba szanować". Na miejscu kuzyna strzeliłabym po raz drugi, ale
          kuzyn karny jest, dobrze wytresowany- nie strzelił. Teraz jego ojciec nie bije
          go już- bo boi się, ze od synka dostanie mocniej. Cóż za walor wychowawczy
          odkrył mój kuzyn- rację ma ten, kto mocniej walnie w łeb. Dlatego "mądrzy" kaci
          biją dzieci tylko, jak są małe... Ten nie dosc, ze brutal, to jeszcze głupi.
        • atteilow Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.02.10, 19:22
          przypadek napisał:

          > > Teraz jako ojciec powiem

          > > [3] nigdy nie bije dziecka w uniesieniu - musze byc absolutnie spokojny,
          > > trzezwy, niezdenerowany, zdolny do oceny ile klapsow i jak mocnych sie za
          > dane


          to jest dopiero dewiacja i sadyzm. Tak z zimna krwia z wyrachowaniem? Emocje
          mozna jeszcze usprawiedliwić, bo nami rządzą. ale żeby tak na sucho?... Nie
          rozumiem. Lecz się dewiancie
      • negra80 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 20:30
        Witam,

        Przeczytałam z przerażeniem Pański tekst.

        [1]Klapsy nie naucza Pańskiego dziecka sprawiedliwości. Nauczą je tego, że silny
        ma zawsze racje. Równiez tego, żeby nie przychodzić do Pana jesli coś zbroi (a
        każdemu sie to zdarza, Panu też), tylko żeby to zataić i udawać, że nic sie nie
        stało (nerwica gotowa), bo nie wierzę, że jakiegokolwiek dziecko przychodzi i
        prosi rodzica o SPRAWIEDLIWE zbicie.
        [2]Czyli "winnego" kota można???
        [3]Podobnie jak autorce artykułu jest mi łatwiej zrozumiec klapsy w uniesieniu,
        niż "na spokojnie". Załóżmy, że Pana dziecko "zawini". Z tego co Pan pisze
        wynika, że nie wymierza Pan kary od razu, tylko czeka az sie uspokoi. Wyobrażam
        sobie dziecko siedzące w pokoju i czekające razem z Panem. Co ono może czuc w
        tej chwili? Nie sądzę, żeby rozpamietywało swój błąd, może juz w ogole nie
        pamietac co zrobiło. ZE STRACHU.
        Dzieci to nie są "małe głuptaski". Nie znaja może wszystkich zasad
        obowiazujących w świecie i nie pamietaja wszystkich granic, ale mają zdolność,
        której brakuje wielu z nas, zdolność empatii, współodczuwania. Czasem wystarczy
        powiedzieć "małemu głuptaskowi", co sie czuje w związku z jego "przewinieniem" i
        można się zdziwic ile głuptas potrafi zrozumiec.


        Jak Pan widzi, nie zgadzam sie z Panem w żadnej kwestiismile. Zapraszam do dyskusji.

        Mama 4-latka.
        • zdzis1 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 22:55
          > Przeczytałam z przerażeniem Pański tekst.
          A ja z przerazeniem tekst w do ktorego sie odnosimy. Pomieszanie z poplataniem.

          > Przeczytałam z przerażeniem Pański tekst.
          A skad Pani wie? Przeprowadzila Pani jakies badania, czy tylko sobie Pani luzno
          rozwaza? Oczywisce klapsa mozna uwazac za rozwiazanie humanitarne lub nie, ale
          skad wiadomo, czy jest skuteczne, czy nie? Wielu rodzicow uwaza, ze jest
          skuteczne, wiec wymierza Jasiowi zmierzajacemu do gniazdka z dwoma gwozdziami -
          po jednym w kazdej raczce - klapsa. Moze niehumanitarne, ale nie chcialbym miec
          Jasia na sumieniu, tylko dlatego, ze naczytalem sie gazet. Przy okazji, mnie
          uczono dawno temu na zajeciach z pedagogiki, ze bicie (nie tylko klapsy) jest
          niehumanitarne, ale skuteczne

          > [2]Czyli "winnego" kota można???
          Nie wiem jak kota, ale psa nie tylko mozna, ale i trzeba. Byc moze nie ciagnac
          za ogon, ale wymierzyc klapsa (tak tak! uderzyc - zadac bol). W ten sposob
          oduczylem swoja suczke-znajde gonienia kotow po ruchliwej ulicy. Czy psa tez
          nalezy wychowywac bezstresowo?

          > Dzieci to nie są "małe głuptaski". Nie znaja może wszystkich zasad
          > obowiazujących w świecie i nie pamietaja wszystkich granic, ale mają zdolność,
          > której brakuje wielu z nas, zdolność empatii, współodczuwania. Czasem
          wystarczy
          > powiedzieć "małemu głuptaskowi", co sie czuje w związku z
          jego "przewinieniem"
          > i można się zdziwic ile głuptas potrafi zrozumiec.

          Szanowna Pani! Nie nalezy wierzyc we wszystko co sie wyczyta w amerykanskich
          poradnikach. Przedstawia nam Pani obraz dziecka jako wspanialego, malego
          czlowieka, ktory wszystko rozumie, wspolodczuwa itd. itp. Problem z ta wizja
          jest taki, ze jest ona nieprawdziwa. Teraz na topie jest psychologia
          humanistyczna, wiec dziecko jest idealnym, niezepsutym, malym czlowiekiem,
          ktorego nalezy kochac i nie wolno krzywdzic. Jak modna byla psychologia
          behawioralna, to dziecko bylo malym, egoistycznym potworkiem, ktorego nalezy
          kochac POMIMO TEGO.

          Apel do rodzicow! Nie wierzcie psychologom - wierzcie sami sobie. Zwykle zrodla
          wiedzy psychologa sa niejasne - jakies przemyslenia, poglady wlasnego guru,
          fragmenty mysli innych osob przeczytane tu i owdzie, niezrozumiane a potem
          doprowadzone do absurdu. Bardzo rzadko sa to badania, jeszcze rzadziej badania
          na odpowiedniej probie, a juz zupelnie wyjatkowo badania dobrze opracowane
          (mowie oczywiscie o psychologach gazetowych i terapeutach, nie o prawdziwych
          naukowcach, piszacych w recenzowanych czasopismach). Wierzcie sobie, kochajcie
          swoje dzieci, nie krzywdzcie ich, chroncie je, a zobaczycie, ze wszystko bedzie
          dobrze.

          z
          • negra80 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 15:07
            A skad Pani wie? Przeprowadzila Pani jakies badania, czy tylko sobie Pani luzno
            >
            > rozwaza? Oczywisce klapsa mozna uwazac za rozwiazanie humanitarne lub nie, ale
            > skad wiadomo, czy jest skuteczne, czy nie? Wielu rodzicow uwaza, ze jest
            > skuteczne, wiec wymierza Jasiowi zmierzajacemu do gniazdka z dwoma gwozdziami -
            >
            > po jednym w kazdej raczce - klapsa. Moze niehumanitarne, ale nie chcialbym miec
            >
            > Jasia na sumieniu, tylko dlatego, ze naczytalem sie gazet.

            Nie przeprowadzałam żadnych badań, nie jestem psychologiem ani pedagogiem.
            Jestem mamą 4-latka, która dzieli sie swoimi spostrzeżeniami.
            Jeśli Jasiowi, który idzie do gniazdka z dwoma gwoździami da sie klapsa a nie
            wytłumaczy dlaczego nie wkłada się gwoździa do gniazdka, Jasiu może następnym
            razem włożyć gwoździe do innego gniazdka. Jeśli Jasiu jest za mały, żeby
            zrozumieć tłumaczenie, trzeba zabezpieczyć gniazdka w całym domu.

            Przy okazji, mnie
            > uczono dawno temu na zajeciach z pedagogiki, ze bicie (nie tylko klapsy) jest
            > niehumanitarne, ale skuteczne

            Jak Pan widzi wiedza pedagogiczna poszła do przodu i już się tego nie uczy.

            Nie wiem jak kota, ale psa nie tylko mozna, ale i trzeba. Byc moze nie ciagnac
            > za ogon, ale wymierzyc klapsa (tak tak! uderzyc - zadac bol). W ten sposob
            > oduczylem swoja suczke-znajde gonienia kotow po ruchliwej ulicy. Czy psa tez
            > nalezy wychowywac bezstresowo?

            Nie rozmawiamy o tresurze psów tylko o wychowywaniu dzieci.

            Szanowna Pani! Nie nalezy wierzyc we wszystko co sie wyczyta w amerykanskich
            > poradnikach. Przedstawia nam Pani obraz dziecka jako wspanialego, malego
            > czlowieka, ktory wszystko rozumie, wspolodczuwa itd. itp. Problem z ta wizja
            > jest taki, ze jest ona nieprawdziwa. Teraz na topie jest psychologia
            > humanistyczna, wiec dziecko jest idealnym, niezepsutym, malym czlowiekiem,
            > ktorego nalezy kochac i nie wolno krzywdzic. Jak modna byla psychologia
            > behawioralna, to dziecko bylo malym, egoistycznym potworkiem, ktorego nalezy
            > kochac POMIMO TEGO.

            Nigdy w zyciu nie przeczytałam żadnego amerykańskiego poradnika o wychowywaniu
            dzieci, mało tego, ŻADNEGO poradnika na ten temat (aż wstyd...). Nie uważam, że
            dzieci są idealne, tylko, że potrafią myślec i czuć.

            Apel do rodzicow! Nie wierzcie psychologom - wierzcie sami sobie. Zwykle zrodla
            >
            > wiedzy psychologa sa niejasne - jakies przemyslenia, poglady wlasnego guru,
            > fragmenty mysli innych osob przeczytane tu i owdzie, niezrozumiane a potem
            > doprowadzone do absurdu. Bardzo rzadko sa to badania, jeszcze rzadziej badania
            > na odpowiedniej probie, a juz zupelnie wyjatkowo badania dobrze opracowane
            > (mowie oczywiscie o psychologach gazetowych i terapeutach, nie o prawdziwych
            > naukowcach, piszacych w recenzowanych czasopismach). Wierzcie sobie, kochajcie
            > swoje dzieci, nie krzywdzcie ich, chroncie je, a zobaczycie, ze wszystko bedzie
            >
            > dobrze.

            100% sie z Panem zgadzamsmile
            Wierzę sobie, kocham moje dziecko, staram sie je nie krzywdzić i chronic. I
            wszystko jest dobrzesmile
            Wszystko o czy piszę doświadczyłam na własnej skórze, czyli można powiedziec, że
            przeprowadziłam badaniasmile Nie mam wykształcenia pedagogicznego, ale nie trafiłam
            chyba na forum specjalistyczne, tylko dla "normalnych"winkrodziców, dlatego
            pozwoliłam sobie zabrac głos .
            NIGDY nie uderzyłam mojego dziecka, i nie mam z nim wiekszych problemów. Dużo
            cierpliwości, trochę pomysłowości i bez klapsa sie obejdzie.

            Pozdrawiam

            Mama-nie-psycholog
          • aleksandrynka Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 07.06.06, 14:53
            Apel do rodzicow! Nie wierzcie psychologom - wierzcie sami sobie. Zwykle zrodla
            >
            > wiedzy psychologa sa niejasne - jakies przemyslenia, poglady wlasnego guru,
            > fragmenty mysli innych osob przeczytane tu i owdzie, niezrozumiane a potem
            > doprowadzone do absurdu. Bardzo rzadko sa to badania, jeszcze rzadziej
            badania
            > na odpowiedniej probie, a juz zupelnie wyjatkowo badania dobrze opracowane
            > (mowie oczywiscie o psychologach gazetowych i terapeutach, nie o prawdziwych
            > naukowcach, piszacych w recenzowanych czasopismach).

            A skąd takie rewelacje?
            Pan kończył psychologię?
            A może jakiś terapeuta skrzywdził...
          • jusup Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 25.08.06, 23:03
            Nie mam dzieci - dlatego z uwagą czytam tę dyskusję. Nie chcę się wypowiadać -
            wypowiedź forumowicza "zdzis1" wydaje mi sie jednak najbardziej trafiajaca w
            sedno... Naukowcom łatwo pisać uczone elaboraty i powtarzać w nich slogany -
            moich wielu znajomych ma dzieci, wydaje mi sie, że wychowują je mądrze, z
            miłością, dużym i stałym okazywaniem dziecku zainteresowania.. A jednak dzieci
            te, jak to dzieci - chcą spróbować tego co zakzane.. Czasem skutkuje to, że
            mama "będzie smutna" czy "popłacze"... A czasem nie... Opieka nad dzieckiem to
            duża odpowiedzialność - zbyt duża, by rodzice robili na dziecku eksperymenty i
            sprawdzali, czy dziecko zrozumie samo, ze źle robi...
        • kobieta_rakieta Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 23:11
          czlowieku, wez sie zastanow co za brednie piszesz.

          ja mam 30 lati jak bylam mala moj tata uwazal, ze ja dziecko cos zbroi to
          calkiem na spokojnie trzeba mu wymierzyc kare w postaci lania.
          nie od razu tylko jak ochlonie.

          wiesz jaka tortura jest czekanie na taka kare. mozna sie zesrac ze strachu. dla
          dziecka to ogromny stres. do dzisiaj pamietam to mojemu ojcu i wiem, ze to
          przez niego mam dzisiaj problemy.
          nie bil mnie jakos bardzo mocno, ale to co mnie wyniszczalo to wlasnie
          swiadomosctego, ze bede ukarana, za pomoca lania.
          potrafilam sie tak meczyc godzinami, dniami w strachu.

          dzisiaj caly zas siedzi we mnie to wystraszone dziecko.

          wiec jesli nastepnym razem uderzysz swoje dziecko najpierw uderz sie sam,
          najlepiej czyms ciezkim w glowe.
          • tghyt Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 23:16
            KOBIETO!! Masz 10000000% racji, ale ten kretyn tego nie zrozumie. To rycerz-z
            zakutym lbem.
            • 2paco A Tobie łatwo przychodzi wyzywanie innych.. 13.05.06, 01:42
              ..i kto tu ma zakuty łeb, hę?
          • skun2 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 00:27
            kobieta_rakieta napisała:

            > czlowieku, wez sie zastanow co za brednie piszesz.
            >
            > ja mam 30 lati jak bylam mala moj tata uwazal, ze ja dziecko cos zbroi to
            > calkiem na spokojnie trzeba mu wymierzyc kare w postaci lania.
            > nie od razu tylko jak ochlonie.

            I co teraz?
            Nienawidzisz facetów, jesteś panna, czy coś jeszcze gorszego? No, jak to jest?
          • atteilow Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.02.10, 19:25
            dziekuję za te słowa
        • skun2 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 00:19
          negra80, dam Ci klapsa.
          • negra80 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 15:12
            To ci oddam.
        • sikorka68 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 01:27
          Klaps, to metoda ludzi, którzy nie chcą myśleć. Najlepsza metoda, to czyn-
          konsekwencja, oczywiście stosownie do wieku. Wiadomo, że jesteśmy omylni i
          możemy popełniać błędy, ale powinniśmy jednak robić to jak najrzdziej ( będzie
          nam darowane).
          Takie małe dziecko, jeżeli jest często tulone, całowane itd. mocniej przeżywa
          krytykę rodzica, i to od najmniejszego. Starsze może już naprawiać swoje błędy
          np. wytrzeć, co rozlało, czy podnieść przewrócone krzesełko. Powinniśmy być
          także bardziej odporni na "nieszczęśliwe minki" naszych maluchów- doskonale
          potrafią je wykorzystywać. Pamiętajmy też, że dzieci ucząc się co jest dobre,
          a co złe, muszą też i broić. Jeżeli takie dziecko nie broi, to jak ma się
          dowiedzieć, że coś jest niestosowne. Maluch nie broi, tzn. nie uczy się.
          Oj, temat rzeka. Tak jak pomysły niektórych dzieciaków: można pisać i pisać i
          pisać... bez końca.
          • 2paco To co powiesz na to: 13.05.06, 01:50
            dzieciak ma kompletnie w zadzie to co mu mówisz, że kotów nie nalezy ciągać za
            ogon, że rodzeństwo też ma prawo się bawić zabawakami itp., itd, a do dziecka
            nie trafia. mało tego, jak w pewnym momencie się zorientuje że nieważne co robi,
            i tak kary nie dostanie (bo co to za kara zwykły ochrzan?), to będzie sie
            posuwało do coraz zuchwalszych czynów.
            nie chcę generalizować, ale bardzo często jest tak że dzieci-jedynaki są
            prawdziwymi wrzodami na tyłku, nie da się z nimi normalnie zyć, są egoistyczne i
            Bóg wie jeszcze jakie. to się własnie bierze z tego, że rodzice chuchają i
            dmuchają na takiego człowieka, ma wszystko czego zechce, nie ma rodzeństwa więc
            nie wie co to odpowiedzialnośc za drugiego człowieka, itd. własnie dzieci
            wychowywane bez rodzeństwa są nieraz najlepszym dowodem na to, że miłość
            miłością, ale przychodzi moment że górą musi być rozsądek.
            napisałem niżej, że niewiele razy, ale było tak że dostałem od ojca lanie, i
            wiem że dzięki temu bardzo wiele się szybko nauczyłem. nawet w okresie
            dojrzewania nie sprawiałem rodzicom wielu problemów, czego jestem świadom bo
            widziałem gehennę rodziców moich znajomych, któzy ze swoimi dziećmi musieli
            toczyć prawdziwe wojny, i nieraz toczą je do dziś.
      • ppo Przeczytajcie wizytówkę "kubecka" 12.05.06, 20:41
        Same linki do katolicko- chrześcijańskich stron. Coś jest na rzeczy z tym
        sadyzmem wśród katolików. Ale i masochizm też chyba jest, bo przecież normalny
        człowiek nie wytrzyma w kościele godzinę smile W sumie trudno się dziwić, skoro ta
        wiara opiera się na kulcie zakatowanego na śmierć w okrutny sposób człowieka.
        Katolicy jeszcze szczególnie napawają się przeżyciami matki owego
        nieszczęsnika. Czy ludzie karmieni tą makabrą od dzieciństwa mogą być
        zrównoważeni psychicznie?
        • tghyt Re: Przeczytajcie wizytówkę "kubecka" 12.05.06, 21:20
          jemu kubeckiem powinno lac sie olej do tej pustej glowy!!!!!!!!!
        • giewont Re: Przeczytajcie wizytówkę "kubecka" 14.05.06, 00:26
          ppo napisał:

          > Same linki do katolicko- chrześcijańskich stron.

          Tu masz jeszcze wiecej linkow do stron katolicko - chrzescijanskich:

          szukaj.gazeta.pl/katalog/3,0.html?x=192308&slowo=Chrze%B6cija%F1stwo
          Ci to dopiero muszą być kato-faszyści.
        • atteilow Re: Przeczytajcie wizytówkę "kubecka" 12.02.10, 19:27
          hi hi
      • allspice do kubecka o klapsie 12.05.06, 20:48
        Byłam swiadkiem takiej sceny;tata 3- latka,kazał mu zejść z trójkołowego
        rewerka,a sam w tym czasie zdjął swój klapek i małego uderzył owym klapkiem
        w pupę. W niedzielne,słoneczne popołudnie wrzask trzylatka przeraził
        przechodniów.Obok,bez słowa stała mama chłopczyka.Czy był to potrzebny klaps?
        • 2paco Re: do kubecka o klapsie 13.05.06, 01:56
          to nie był potrzebny klaps.
          a teraz coś podobnego: 4letni chłopiec bierze sznurek z jakimś badziewiem na
          końcu, i macha nim przed głową swojego prawie 2-letniego braciszka tak długo, aż
          uderzy malucha tym szajsem w twarz. zwracam mu uwagę, że zabiorę zabawki,
          wyłącze bajki, takie tam. ten ponownie bierze sznurek, i ponownie uderza nim
          młodszego brata. biore pilota, przełączam kanał na wiadomości, a zabawki chowam
          na szafkę. 4latek bierze do ręki kanapkę ze stołu i rzucą nią we mnie.
          zgadliscie, oberwał klapsa, jednego, ale konkretnego.

          czy to był potrzebny klaps?

          P.S. takie notoryczne olewanie dorosłych nie zdarzyło mu się pierwszy raz, razem
          mieszkaliśmy przez 3 miesiące i codziennie odkrywałem co ten mały człowiek potrafi.
          P.S. 2. po wspomnianym klapsie (nie laniu!) już więcej tak mi nie podskoczył,
          wręcz przeciwnie - zaczął się słuchać bardziej niż własnej matki, która własnie
          w bezstresowy sposób wychowuje własne dzieci. na szczęście jest jeszcze ojciec,
          który wie że w momencie gdy dzieciak zbyt pewnie się poczuje to zamieni się w
          prawdziwą bestię.
          • zoe17 Re: do kubecka o klapsie 13.05.06, 04:03
            Zastanaiajace jest to, ze dostal klapsa nie za to, ze mlodszemu mogla sie stac
            krzywda tylko za sam fakt niesluchania. Ciebie nie przerazilo niebezpieczenstwo
            tej sytuacji, to byla demonstracja wladzy. W tepieniu "olewania doroslych"
            zapamietales sie tak, ze Twoj mlodszy synek zszedl na dalszy plan.
            • 2paco Re: do kubecka o klapsie 13.05.06, 04:17
              zoe17 napisała:

              > Zastanaiajace jest to, ze dostal klapsa nie za to, ze mlodszemu mogla sie stac
              > krzywda tylko za sam fakt niesluchania. Ciebie nie przerazilo niebezpieczenstwo
              >
              > tej sytuacji, to byla demonstracja wladzy. W tepieniu "olewania doroslych"
              > zapamietales sie tak, ze Twoj mlodszy synek zszedl na dalszy plan.

              a myślisz że ja mu dałem klapsa za to że mnie nie słucha, czy za to że mnie nie
              słucha że młodszemu może krzywdę zrobić? bo to że ból już mu sprawił to nie raz
              zdążyłem powiedzieć.
          • jjr44 Re: do kubecka o klapsie 13.05.06, 05:34
            Zabawne że zwolennicy bicia (czyli tak zwanego klapsa jak to ładnie nazywają)
            jako alternatywę widzą tylko wychowanie bezstresowe czyli generalnie całkowity
            brak wychowania.
            Szczegółnie wzruszyły mnie twoje próby wychowawcze: "zwracam mu uwagę że
            zabiorę zabawki, wyłączę bajki, takie tam...". To jest czterolatek czemu od
            razu mu nie zabrałeś badziewia którym traktował braciszka po głowie? Możesz (i
            powinienieś) oczywiście z nim rozmawiac i tłumaczyc mu że źle robi ale liczenie
            na to że od razu to potraktuje poważnie jest naiwnością. Dzieciak będzie kiwał
            głową i przyznawał ci rację i w trakcie robił swoje. Zdenerwowałeś sie że
            gó..arz rzucił w ciebie kanapką? Nie takie rzeczy robią. Jak ci się podczas
            zakupów w hipermarkecie rzuci na ziemię i zacznie głową bic w podłogę wtedy
            dopiero zobaczysz: nie wiadomo co zrobic - sam bez bicia może sobie krzywdę
            zrobic. A ludzie patrzą i komentują że złym ojcem jesteś smile
            Przy szczęściu trafisz na dzieciaka z adhd (całkiem sporo ich jest) i wtedy
            możesz zatłuc go na śmierc a grzeczny nie będzie. Oczywiście możesz go
            zastraszyc i wtedy zacznie sie moczyc i uciekac jak cię zobaczy.


            Nie wierzysz mi? No cóż trudno. Każdy musi sobie jakoś z dzicmi radzic. Bądź
            sobą wybierz bicie smile Ja podzielam pogląd pani Smolińskiej: generalnie tzw.
            klaps pomaga nam rozładowac nasze zdenerwowanie i tyle. tresowanie dziecka to
            nie jest wychowanie.
            • 2paco Re: do kubecka o klapsie 13.05.06, 12:44
              jjr44 napisał:

              > Zabawne że zwolennicy bicia (czyli tak zwanego klapsa jak to ładnie nazywają)
              > jako alternatywę widzą tylko wychowanie bezstresowe czyli generalnie całkowity
              > brak wychowania.

              > Przy szczęściu trafisz na dzieciaka z adhd (całkiem sporo ich jest) i wtedy
              > możesz zatłuc go na śmierc a grzeczny nie będzie. Oczywiście możesz go
              > zastraszyc i wtedy zacznie sie moczyc i uciekac jak cię zobaczy.
              >
              >
              > Nie wierzysz mi? No cóż trudno. Każdy musi sobie jakoś z dzicmi radzic. Bądź
              > sobą wybierz bicie smile Ja podzielam pogląd pani Smolińskiej: generalnie tzw.
              > klaps pomaga nam rozładowac nasze zdenerwowanie i tyle. tresowanie dziecka to
              > nie jest wychowanie.

              tak wiesz, uwielbiam bić dzieci i zakatowyać je na śmierć. żałosne jest takie
              generalizowanie. i wcale nie uważam że alternatywą dla klapsa jest całkowicie
              bezstresowe wychowanie. ale to trzeba jeszcze umieć czytać między wierszami.
              • jjr44 eee głupoty piszesz 13.05.06, 15:28
                Gdzie ja niby napisałem że uwielbiasz bic dzieci i zakatowujesz je na śmierc?
                Poczciwy młody człowiek jesteś i z czystej bezradności wymierzasz te klapsy
                dzieciom szefa. Nie umiesz sobie z nimi poradzic. Nie dziwie ci sie - jak nie
                miałeś wcześnij kontaktu z dziecmi to trójka to jest za dużo. To właśnie
                wyczytałem między wierszami smile

                Ty za to nie wyczytałeś tego co napisałem wprost: są takie dzieci z którymi
                biciem nic nie uda ci się zrobic. Jak będziesz miał swoje i nie daj bóg trafi
                ci sie takie z adhd to zobaczysz smile
                • 2paco Re: eee głupoty piszesz 13.05.06, 23:05
                  > Nie wierzysz mi? No cóż trudno. Każdy musi sobie jakoś z dzicmi radzic. Bądź
                  sobą wybierz bicie smile

                  to nie było zbyt ładne z Twojej strony..

                  chcesz poznać adres domu dziecka do którego w ramach wolontariatu jeżdżę od
                  kilku lat pomagać przy maluchach, gdy tylko mam na to czas? chcesz porozmwiać z
                  opiekunkami co sądzą o mnie i o tym jak traktuję dzieci? wyobraź sobie że z
                  własnej nieprzymuszonej woli już od kilku lat pomagam gdy tylko mogę przy
                  maluchach, bo wiem że z jednej strony wyświadczam ludziom przysługę, a z drugiej
                  lepiej siebie przygotowuję do roli rodzica w przyszłości.
                  co Ty w ogóle masz do ADHD? w kółko o tm zatrącasz, a ten tekst z poprzedniego
                  posta, że mogę takie dziecko zakatować na śmierć wybacz, ale był kompletnie żałosny.
                  • jjr44 Re: eee głupoty piszesz 14.05.06, 11:19
                    Nie chciałem cię urazic natomiast w moim przekonaniu dawanie klapsów dzieciom
                    jest wyrazem bezradności a przypisywanie tym działaniom skuteczności czystym
                    złudzeniem. A tak w ogóle to mówisz o klapsowaniu dzieci w jakim wieku? 2-5
                    latek - nosnsens 6-8 to już za duże - spoko możesz sie z nimi dogada
                    nastolatki? napradwdę chcesz bic nastolatka?
                    O ADHD piszę bo miałem do czynienia z takimi dziecmi i z rodzicami z tym
                    problemem. To ostatecznie przekonało mnie do nonsensowności klapsów. Jeśli
                    pracujesz w domu dziecka to jestem przekonany że musiałeś kiedyś takie dziecko
                    spotkac, to jest częste zaburzenie. Zapewniam cię że dawanie tym dzieciom
                    klapsów nic nie da, i tekst że możesz takie dziecko zakatowac na śmierc a
                    efektu porządanego nie uzyskasz jest prawdą. One są nadruchliwe, bywają
                    agresywne i nie da sie tego powstrzyma biciem. Oprócz ADHD jest cała masa
                    dzieci trudnych, upartych - mówię ci tresowanie ich klapsem jest głupotą. Tylko
                    będziesz sfrustrowany albo ci sie spodoba i zostaniesz sadystą.
                    Powtarzam jeszcze raz: klapsami to możesz sobie poradzi z grzecznym dzieckiem
                    co oznacza tyle że te klapsy nie były potrzebne. Z trudnym dzieckiem sobie nie
                    poradzisz.
                    Oczywiście cię nie przekonam - jestem tego świadomy.
                    Ostatnie argumenty: sam kiedyś próbowałem rozwiaza problem z dzieckiem
                    klapsami - nic to nie dało na dłuższą metę i miałem potem kaca mimo ze
                    (teoretycznie) w pierwszym momencie poskutkowało. Dziecko nie było moje.
                    wstydzę sie tego - przychylam się do zdania pani s. klaps pomaga nam rozładowac
                    nerwy ale dziecku dobrze nie robi.
                    • 2paco Re: eee głupoty piszesz 14.05.06, 14:14
                      akurat te klapsy ode mnie powędrowały na pupska 4- i 5-letnich dzieciaków. to
                      nie są trudne dzieci, i jak opisywałem niżej - pomogło, przestałem mieć z nimi
                      jakiekolwiek problemy. własnie dlatego, że to nie było jedyne (powiem więcej:
                      ostatnie) rozwiązanie jakie stosowałem.
                      dziecka z ADHD nie spotkałem, ale w domu dziecka było maleństwo (Ania, nazywana
                      Pchełką ;D), które zostało zabrane rodzicom którzy ją katowali. to było straszne
                      patrzeć jaka ona była nieufna wobec wszystkich, jak w ogóle się nie usmiechała,
                      nie bawiła się z pozostałymi dziećmi.
                      później miałem sporą przerwę w wyjazdach do DD, i gdy pojechałem kolejny raz to
                      Pchełka była już w starszej grupie (ja jeżdżę do najmłodszych, do 3 roku zycia)
                      - na początku jej w ogóle nie poznałem, ale nie daltego że się zmieniła, tylko
                      dlatgo że cały czas się śmiła i bawiła z innymi dziećmi. to było piękne zobaczyć
                      jak zostawia za sobą te paskudne wspomnienia z wczesnego dzieciństwa.
                      przeciwnikiem bicia dzieci jestem potężnym, tych co je katują karałbym w
                      najokrutniejszy możliwy sposób, własnie dlatego że dziecko jest bezbronne i
                      zdane całkowicie na dorosłych.
                      ale to nie oznacza, że nie widzę granic, których dziecko nie może przekraczać.
                      wiecie, to jest trochę podobne do tego co dorosłym się zaleca, gdy np. rozstaną
                      się z kimś ukochanym i nie mogą tego przeżyć, co rusz słyszą w radiu piosenkę
                      która im przypomina wspólne chwile itd. część psychologów zaleca noszenie na
                      nadgarstku gumki, którą należy naciągnąć i puścić w chwili takich skojarzeń, by
                      wywołac ból. mózg bardzo szybko zacznie kojarzyć określone dźwięki z
                      nieprzyjemnymi wrażeniami, i przestanie je w ogóle zauważać.
                      dziecko musi wiedzieć, że rodzice mają pewien niezbywalny autorytet (oczywiście
                      mam na myśli normalnych ludzi, nie patologie), i tak jak już parę osób tu
                      napisało - kary niecielesne potrafią być wykańczające dla psychiki dziecka.
                      wiadomo że wychowanie jest koszmarnie trudnym wyzwaniem, i niestety nie ma
                      jasnych wskazań jak każde dziecko ukształtować. każdy musi sam znaleźć granice
                      których nie może przekroczyć, i niestety to czasem nie wychodzi, ze szczególną
                      szkodą dla dziecka.
                      • warturek Bicie dziecka zabija inicjatywę 14.05.06, 15:55
                        Wyżej , w tytule "Kara musi być wyobrażalna" pisałem że jest wiele kar które
                        mozna stosować zamiast klapsów. Dodam że za pierwsze przewinienie powinna być
                        stosowna słowna reprymenda z określeniem co mi się nie podoba w zachowaniu
                        dziecka oraz konsekwencji jakie poniesie jeśli jeszcze raz to zrobi. Bicie
                        dziecka zabija inicjatywę. Jeśli dostanie wskórę za rzecz której nikt mu nie
                        wytlumaczył to odpuści sobie jakiekolwiek dzialanie poznawcze.
                        • 2paco Re: Bicie dziecka zabija inicjatywę 14.05.06, 23:44
                          dlatego uważam że klaps jest ostatecznością, po prostu czasami (oby jak
                          najrzadziej) niezbędną.
                      • jjr44 Re: eee głupoty piszesz 14.05.06, 20:25
                        Wiesz ja miałem do czynienia z trudnymi dziećmi: agresywnymi, nieposłusznymi.
                        DAsz takiemu dziecku klapsa mówiąc mu że czegoś nie wolno i za chwilę zrobi ci
                        to samo. I co wtedy? Walniesz drugi raz, trzeci? Nic nie uzyskasz, co więcej
                        dziecko już wtedy wie czego nie lubisz i zrobi ci to w chwili kiedy się tego
                        nie spodziewasz, biciem wzmocnisz tylko to zachowanie.
                        • annes67 Re: eee głupoty piszesz 13.08.06, 20:18
                          jjr44 napisał:

                          > Wiesz ja miałem do czynienia z trudnymi dziećmi: agresywnymi, nieposłusznymi.
                          > DAsz takiemu dziecku klapsa mówiąc mu że czegoś nie wolno i za chwilę zrobi
                          ci
                          > to samo. I co wtedy? Walniesz drugi raz, trzeci? Nic nie uzyskasz, co więcej
                          > dziecko już wtedy wie czego nie lubisz i zrobi ci to w chwili kiedy się tego
                          > nie spodziewasz, biciem wzmocnisz tylko to zachowanie.

                          tak, zgadzam się z tobą; poczułam to i proszę napisz, skąd wziąśc sposoby na
                          dwu i półlatka. możę będę tobie pisać co mnie osłabia i mi będziesz na bieząco
                          podpowiadać a może jest już gdzieś gotowa książka, artykuł...dotąd nie
                          spotkałam wyczerpujących sposobów czytając to forum. proszę pomóż. odpisz na
                          mój adres gazetowy,proszę.
                          a może ktos inny da mi odpowiedż na to...?
            • delfina77 Re: do kubecka o klapsie 13.05.06, 17:23
              Jesteś cierpliwym rodzicem ale większość ludzi nie czeka aż dzieciak rzuci w
              nich czymś czy zacznie robić sceny w supermarkecie - jeśli zna granice, nigdy
              się do tego nie posunie, Jeśli lubisz być upokarzany przez własne dzieci
              wierząc, że im coś wytłumaczysz, go ahead
              • jjr44 Re: do kubecka o klapsie 13.05.06, 22:07
                Czemu ty myślisz że dając klapsa wyznaczasz granice? Takie dzieci które można
                powstrzymac od robienia czegoś klapsem to są grzeczne dzieci wcale nie
                potrzebujące klapsa. A jak bedziesz miała do czynienia z nadpobudliwym
                dzieckiem to przysięgam ci nie dasz rady go wytresowac klapsami. Szczególnie
                jak zacznie ci publicznie demonstrowac autoagresję: walenie się pięściami w
                głowę, walenie głową o podłogę itp. Repertuar jest bardzo szeroki i naprawde
                uwierz mi że łudzisz sie jeśli myślisz że uda ci się wcześniejszym biciem
                nastraszyć go (wychowac?) tak żeby mieć pewność że w miejscu publicznym nie
                zrobi ci zadnego numeru.



                delfina77 napisała:

                > Jesteś cierpliwym rodzicem ale większość ludzi nie czeka aż dzieciak rzuci w
                > nich czymś czy zacznie robić sceny w supermarkecie - jeśli zna granice, nigdy
                > się do tego nie posunie, Jeśli lubisz być upokarzany przez własne dzieci
                > wierząc, że im coś wytłumaczysz, go ahead
            • czarny_arabella Re: do kubecka o klapsie 08.04.10, 20:24
              mnie też dziwi, że w głowach rodziców są zazwyczaj tylko dwie opcje: albo bicie albo wychowanie bezstresowe. Kurcze, ludzie, jest tyle fajnych sposobów na dobre wychowanie. Można poczytać o nich np. stronie kampanii Bicie jest glupie, tam są porady co można zamiast wrzasków, klapsów i awantur. Nie ma sensu bić dziecka, to je tylko ogranicza i sprawia, że dziecko głupieje. Jestem absolutnie przeciwko biciu dzieci, napatrzyłam się na rodzinę, w której dzieci panicznie boją się rodziców, bo są bite, a kompletnie nie rozumieją swojego "złego" postępowania. Pare artykułów jest na stronie niebijepl,czy kocham nie bije. Poczytajcie, warto.
      • piekielnica1 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 12.05.06, 20:57
        kubecek napisała
        > [2] kota nie wolno ciagnac za ogon, nie dlatego ze go boli - tylko dlatego,
        > ze jest niewinny

        a jak kotek wypił mleczko i ogonkiem stłukł jajeczko? - to jak karzemy
        nieposłusznego koteczka

        > Karcenie ma na celu edukacje
        > malego gluptaska - aby zmadrzal. Wiedza to nie wszystko - madrosc jest
        > wazniejsza
        > a jej podwalina jest posluszenstwo.

        oj byłam ja ci chowana w bezwarunkowym posłuszeństwie i do dzisiaj jestem
        zalęknionym, zahukanyum popychłem, który nie ma odwagi w swoim dorosłym życiu
        walczyć o swoje, bo zawsze ktoś jest starszy, ważniejszy - a ja tylko posłuszna
        być umiem.

        "Dziękuję" za "takie" wychowanie.
        Wskaż mi w tym wszystkim twoją, czyli moją mądrość??
        • 2paco Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 02:03
          piekielnica1 napisała:

          > oj byłam ja ci chowana w bezwarunkowym posłuszeństwie i do dzisiaj jestem
          > zalęknionym, zahukanyum popychłem, który nie ma odwagi w swoim dorosłym życiu
          > walczyć o swoje, bo zawsze ktoś jest starszy, ważniejszy - a ja tylko
          posłuszna być umiem.
          >
          > "Dziękuję" za "takie" wychowanie.
          > Wskaż mi w tym wszystkim twoją, czyli moją mądrość??

          czy ktoś zachwala bezwarunkowe posłuszeństwo? dziwne, albo może i nie takie
          dziwne - przeciwnicy jakichkolwiek kar cielesnych w zwykłym klapsie widzą od
          razu terror i bezwarunkowe wychowanie. nie musze szukać daleko by zadać temu
          kłam - od momentu gdy naprawdę zamieniłem się w homo sapiens, i nie byłem już
          dzieciakiem (niech mi ktoś udowodni, że dziecko w wieku 3-5, 6 lat nie jest
          koszmarnym wręcz egoistą - daj palca, urwie całą rękę, to bedę wdzięczny,
          naprawdę), potrafiłem się postawić rodzicom gdy wiedziałem, że mam rację, ale
          wiedziałem też że musze ustąpić gdy tej racji nie miałem. i do dziś tak mam -
          gdy popełnie bład, to nie zarzekam się że wszystko wykonałem ok, i to mi
          zjednuje wielu ludzi. jak więc widać, te ślady które mi ojciec w zyciu zostawił
          na tyłku jakoś nie zostawiły śladów na psychice.
          dodam jeszcze tylko, że mój ojciec nie jest wzorem tatusia, i sam nie będę nigdy
          taki jakim on był dla mamy i rodziny, ale to już nie ma nic wspólnego z dawaniem
          lub nie klapsów.
        • borrus Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 06:15
          piekielnica1 napisała:

          oj byłam ja ci chowana w bezwarunkowym posłuszeństwie i do dzisiaj jestem
          zalęknionym, zahukanyum popychłem, który nie ma odwagi w swoim dorosłym życiu
          walczyć o swoje, bo zawsze ktoś jest starszy, ważniejszy - a ja tylko posłuszna
          być umiem.

          "Dziękuję" za "takie" wychowanie.
          Wskaż mi w tym wszystkim twoją, czyli moją mądrość??

          Jakże łatwo obwiniasz swoich rodziców ( aż ręka świerzbi za taką
          niesprawiedliwość). Przecież Twój charakter to w ogromnej mierze kwestia genów...
          weż lepiej dziewczyno zadzwoń do mamy, albo jeszcze lepiej- odwiedż ją, zabierz
          na spacer, do restauracji, do kina...Powiedz że ją kochasz..Zobaczysz że na
          dobroci i empaatii także można budować poczucie wartości- a nie tylko na
          obwinianiu innych za swoje niepowodzenia..
      • tghyt Re: Klaps metoda wychowawcza-sadystow 12.05.06, 21:15
        kubecek napisała:

        > Ale belkotliwy artykul. Kobieta pisze o czyms innym a uzywa wyrazow
        opisujacych
        >
        > co innego. Belkot.
        >
        > Teraz jako ojciec powiem
        > [1] klapsy daje dziecku z pelna swiadomoscia ze boli - ma bolec stosownie do
        > przewinienia za jakie klaps jest, nie mocniej - bo to niesprawiedliwe, nie
        > slabiej - bo to niesprawiedliwe. Kary maja za zadanie nauczyc poczucia
        > sprawiedliwosci.
        > [2] kota nie wolno ciagnac za ogon, nie dlatego ze go boli - tylko dlatego,
        ze
        > jest niewinny
        > [3] nigdy nie bije dziecka w uniesieniu - musze byc absolutnie spokojny,
        > trzezwy, niezdenerowany, zdolny do oceny ile klapsow i jak mocnych sie za
        dane
        > przwinienie i w danym kontekscie nalezy. Jesli nie moge spelnic warunkow do
        > edukacyjnego skarcenia - odpuszczam sobie klapsa. Karcenie ma na celu
        edukacje
        > malego gluptaska - aby zmadrzal. Wiedza to nie wszystko - madrosc jest
        > wazniejsza a jej podwalina jest posluszenstwo.
        Wspolczuje twojemu Dziecku. Jestes SADYSTA. Zycze ci, zeby twoje dziecko, jak
        dorosnie, i bedzie od Ciebie silniejsze a ty stary i bezradny zesrasz sie pod
        siebie, zeby cie skatowalo za to. To ci sie nalezy na starosc od tego Dziecka
        **ju

        • 2paco Re: Klaps metoda wychowawcza-sadystow 13.05.06, 02:05
          wiesz, patrząc na ilość Twoich postów na tym wątku ze zdziwieniem muszę
          stwierdzić, że regularność z jaką obrażasz ludzi o innych poglądach niż Twoje
          jest wręcz zdumiewająca.
      • ppo Bijąc wychowujesz sobie wroga. 12.05.06, 21:59
        A wróg nie poda ci szkalanki wody, gdy będziesz leżał sparaliżowany we własnych
        odchodach, tylko miłosiernie zastosuje eutanazję, by już nie mieć z tobą
        kłopotu. Miłej starości życzę- już się cieszę na myśl jak nędzna ona będzie
        haha!
        • 2paco Re: Bijąc wychowujesz sobie wroga. 13.05.06, 02:07
          mój ojciec nie dośc że nieraz mi tyłek sprał, to do tego jeszcze załatwił mamie
          i siostrze oraz mi naprawdę nieciekawe życie, ale teraz, mimo zaawansowanego
          wieku (ponad 52 lata) może liczyć na moją pomoc, i sam mu pomagam spłacać resztę
          długów jaka jeszcze rodzicom z jego poczynań została. jakoś nie wypominam mu
          tego że był na tyle "okropnym sadystą" żeby mi wymierzyć karę gdy sobie na to
          zasłużyłem. jakoś sobie nie przypominam żebym kiedyś za darmo dostał w tyłek.
      • jjr44 ale z ciebie psychopata 12.05.06, 22:34
        >[3] nigdy nie bije dziecka w uniesieniu - musze byc absolutnie spokojny,
        > trzezwy, niezdenerowany, zdolny do oceny ile klapsow i jak mocnych sie za
        dane
        > przwinienie i w danym kontekscie nalezy.

        Sporo lat temu była taka sprawa: pani z wyższym wykształceniem pedagogicznym
        wychowywała konsekwentnie dziecko. Była tabela taryfowa: przewinienie - ile
        klapsów. Biła paskiem żeby kości nie łamac (jak sądzę). Na chłodno ma sie
        rozumie. Dzieciak sam pasek z tabelą przynosił i tyłek nadstawiał. Niestety
        kilkuletni gó..arz pewnego razu przebrał miarę, i zaliczył tyle pasów że
        zsiniał i w szpitalu go nie odratowali. Ofiara możnaby powiedzie konsekwencji
        wychowawczej.
        Obejrzyj sobie Pręgi - dobrze ci to zrobi
      • marghe_72 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 00:38
        kubecek napisała:


        > [3] nigdy nie bije dziecka w uniesieniu - musze byc absolutnie spokojny,
        > trzezwy, niezdenerowany, zdolny do oceny ile klapsow i jak mocnych sie za
        dane
        > przwinienie i w danym kontekscie nalezy. Jesli nie moge spelnic warunkow do
        > edukacyjnego skarcenia - odpuszczam sobie klapsa. Karcenie ma na celu
        edukacje
        > malego gluptaska - aby zmadrzal. Wiedza to nie wszystko - madrosc jest
        > wazniejsza a jej podwalina jest posluszenstwo.

        przerażające
      • marghe_72 Re: Klaps najskuteczniejsza metoda wychowawcza 13.05.06, 00:39
        kubecek napisała:

        > Ale belkotliwy artykul. Kobieta pisze o czyms innym a uzywa wyrazow
        opisujacych
        >
        > co innego. Belkot.
        >
        > Teraz jako ojciec powiem
        > [1] klapsy daje dziecku z pelna swiadomoscia ze boli - ma bolec stosownie do
        > przewinienia za jakie klaps jest, nie mocniej - bo to niesprawiedliwe, nie
        > slabiej - bo to niesprawiedliwe. Kary maja za zadanie nauczyc poczucia
        > sprawiedliwosci.


        a gdzie tu sprawiedliwosc? Skoro mocniejszy bije słabszego?
        Rownych sobie też karzesz klapsami?
    • mniklas5 Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 19:38
      Polacy to motloch , wiekszosc z ich nie powinna miec dzieci> Kazdego rodzica
      ktory uderzy dziecko, bym wychlostal
    • 2grzegorz Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 20:02
      to ja dam taki przykład:
      na ulicy stoi baba i wrzeszczy do małej (coś koło 3 lat) dziewczynki. Ta klęczy
      u jej stóp i błagalnym (naprawdę - słyszałem) głosem "mamusiu, ja cię proszę,
      błagam, mamusiu...
      nikt z dorosłych nie zareagował.
      co wy na to?
      • ppo A ty zareagowałeś? 12.05.06, 20:42
        Nie? Dlaczego? I co ty na to?
        • 2grzegorz a co powinienem zrobić? 13.05.06, 16:09
          ???
    • ppo Nie powinno się być nikogo. 12.05.06, 20:20
      Ani słabszego- bo to niemoralne (łatwizna dla tchórzy), ani silniejszego- bo
      może oddać (samemu można dostać wpie... W nawiasach podałem objaśnienia
      językiem zrozumiałym dla ludzi bijących swoje dzieci smile
      • tghyt Re: Katowanie 12.05.06, 21:04
        Bylem w dziecinstwie katowany przez macoche. Teraz ona ma 88 lat i czestokroc
        mam ochote ja zmasakrowac, za moje dziecinstwo. Na szczescie, zycie, ludzie i
        ksiazki nauczyly mnie, ze sie nie bije ale to nie byla ona. Podla, wstretna
        baba, ktora skrzywila mnie na cale zycie a teraz dziwi sie, ze ja nie pocaluje
        na przywitanie. Potwor, chodzacy do kosciolka regularnie. POTWOR. NIKOGO
        NIEWOLNO BIC. Przemoc jest objawemprymitywizmu i ZLA.
        • ppo Znam przypadek faceta 12.05.06, 22:14
          Który był w dzieciństwie tak tresowany, że moczył się w wyro jeszcze jako 20
          latek. Bał się swojej matki jak jasnej cholery i nienawidził jej jak samego
          diabła. Pewnego dnia powiedział, że jego matka umrze za tydzień. I umarła.
          Owszem, była stara i chora, ale tak precyzyjny pomiar czasu jest jednak
          zastanawiający...
          • ewasewa Re: Znam przypadek faceta 12.05.06, 22:54
            Wiem!!, ze tego nie zrobie, ale tak strasznie chcialbym ja skatowac, tak jak
            ona kiedys mnie i zeby tak jak ja blagala mnie o litosc. A wiecie jak ja w
            koncu zatrzymalam gdy bila mnie pogrzebaczem. Zauwazylam ze moj placz i krzyk
            ja pdniecal i walila jeszcze wiecej i mocniej. Tamtym razem, postanowilam
            milczec. A gdy skonczyla, powiedzialam jej:uzywasz pogrzebacza bo nie masz
            innych argumentow, a co bedzie jak ja bede silniejszy? I to byl ostatni raz.
            rok po tym wyprowadzilem sie, utrzymywalem z korepetycji, skonczylem studia i
            teraz jej pomagam jak moge finansowo, ale ja sie jej brzydze i To juz sie nie
            zmieni. Nie umiem jej wspolczuc w chorobie i niedolestwie a jestem typem ktory
            pomoze KAZDEMU kto tej pomocy potrzebuje. Na moje szczescie nie zniszczyla we
            mnie czlowieka, dzieki mojej Babci. Rozumiem tego faceta i jesli On to zrobil,
            to w moich oczach, i sumieniu, jest rozgrzeszony. Zal mi go, ze takie mial
            dziecinstwo z matka potworem. I dlatego jestem za aborcja, zeby potwory, ktore
            nie chca dziecka, przypadkiem Go nie mialy.
            • skun2 Re: Znam przypadek faceta 13.05.06, 00:19
              ewasewa dam ci klapsa.
        • 2paco Re: Katowanie 13.05.06, 02:09
          tghyt napisał:

          > Przemoc jest objawemprymitywizmu i ZLA.

          a obrażanie innych nie?
    • jogo2 Re: Klaps, szybka droga donikąd 12.05.06, 23:23
      Nie wiem, czy we właściwym miejscu mój post się umieści. jestem zbudowana
      poziomem intelektualnym dyskusji. Wtrącę też swoje trzy grosze: "każdy mężczyzna
      nosi narzędzie zbrodni przy sobie" - to cytat, nie wiem czy dokładny - wniosek:
      nie należy absolutnie zadawać się z mężczyznami. Opakowanie dowolnego
      antybiotyku czy innego medykamentu spożyte na raz może nawet spowodować zejście
      śmiertelne - nigdy nie zażywajcie lekarstw, itd., itp.
      Dosyć łopatologicznie to ujęłam, żeby się dostosować do poziomu godnego
      czytelników "faktów" i innych budujących źródeł informacji.
      Pozdrowionka,
      • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 02:13
        Doceniam Twoje wysiłku łopatologicznego ujęcia Twoich myśli, ale nie niewiele
        się chyba to zda, bo z dyskusji o dawaniu klapsa za jakieś permanentne
        przewinienie (tak ja rozumiem klapsa, lanie czy już tym bardziej katowanie i
        terroryzowanie dziecka to zupełnie inna historia) zrobił sie bazar, w którym
        ludzie przytaczają coraz to drastyczniejsze przypadki fizycznego i psychicznego
        znęcania się nad dziećmi.
        pozdrawiam!
    • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 01:30
      mam 25 lat, nie mam własnych dzieci, ale już od kilku lat zajmuję się przy
      każdej możliwej okazji bobasami. zeszłego lata mieszkałem razem z szefem, jego
      żoną i ich trojgiem dzieci, w wieku niecałe 2, 4 i 5 lat. wiem jak nieraz dzieci
      potrafią być okropnie złośliwe, i często jest tak że klaps jest ostatnim
      skutecznym wyjściem z sytuacji. nieraz zostawałem z dziećmi sam, i wtedy
      wchodziły mi dosłownie na łeb - dopiero jak szef pozwolił mi skarcić któreś z
      nich (jego tłumaczenia - do tych starszych, wiadomo że najmłodszy synek i tak by
      nie zrozumiał) gdy notorycznie mnie nie słuchało. gdy dałem pierwszy raz w życiu
      klapsa dziecku to mnie bolało na pewno bardziej niż tego malucha (akurat temu
      najstarszemu, 5-letniej dziewczynce się dostało), ale to najzwyczajniej w
      świecie pomagało gdy żadne tłumaczenie nie wystarczało.
      ja w życiu dostałem od ojca kilka, może kilkanaście razy po tyłku, i jestem
      pewien że to pomogło, bo dobrze pamiętam że nigdy więcej nie powtarzałem tych
      wybryków które doprowadzały rodziców do szału. robienie ze zwykłęgo klapsa
      tragedii jest moim zdaniem gruba przesadą, stawia na równi tch którzy
      sporadycznie uciekają się do takiej formy wychowania i tych, któzy leją maluchy
      ile wlezie.
      wystarczy mi oglądania na ulicy gó..arzy własnie "bezstresowo" wychowywanych..
      • adam.2x Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:12
        2paco napisał:

        > .... wiem jak nieraz dzieci
        > potrafią być okropnie złośliwe, i często jest tak że klaps jest ostatnim
        > skutecznym wyjściem z sytuacji.....
        ----------------------------
        Zachowanie dzieci jest odpowiedzia na system wychowania i sposob zycia w
        rodzinie.
        Polecam ciekawe strone, jesli znasz angielski.
        education.umn.edu/ceed/publications/questionsaboutkids/default.html
        Mysle ze to powinno to byc uczone mlodziez w szkole nim jeszcze beda mieli
        wlasne dzieci.
        • 2paco Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:21
          "The use of punishment can be a problem if the punishment is severe, if it's
          used regularly, and if it is the only method of discipline being used."

          WŁAŚNIE!!! Czy ktoś ze zwolenników klapsa (nie tortur!) na tym wątku zalecał tę
          metodę jako jedyną? nie! tymczasem przeciwnicy na wszelkie sugestie że klaps
          jest czasem potrzebny reagują totalną negacją, i zarzutami najcięższego
          kalibru..no sory..
          • adam.2x Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:25

            Przepraszam, ale tam defincja "punishment" jest inna:

            "The occasional use of mild punishment is acceptable (such as not allowing a
            child to watch a favorite TV program), ....
            • 2paco Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:28
              akurat odpisywałem na to czego jeszcze nie napisałeś wink
            • 2paco Gwoli ścisłości.. 13.05.06, 02:30
              klaps na pewno nie jest "severe", uzywany "regularly" z pewnościa też da efekt
              odwrotny od zamierzonego.
            • janu5 2paco ma racje 13.05.06, 12:24
              adam.2x Ty chyba nie wiesz o czym piszesz. Masz własne dzieci?
              Dużo lepiej jest wymierzyć dziecku szybkiego klapsa jak na to zasłuzył , a
              przedtem zawiodły inne ( ustne ) metody i pozwolić mu oglądać ulubiony program
              TV niż nie wymierzyć klapsa i ukarać go utratąmozliwości oglądania programu. Ten
              drugi wariant to psychiczne maltretowanie o wiele gorsze od szybkiego klapsa.
          • 2paco Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:27
            Od razu zaznaczam że jestem świadom, że klaps nie jest jedyną formą kary. sam
            wobec dzieci szefa zastosowałem takie rozwiązanie tylko kilka razy, gdy już
            naprawdę nic nie pomagało. oczywiście, zachowanie dzieci jest w prosty sposób
            zależne od wychowania, i wiem że ogromna wiekszośc problemów z tymi maluchami
            brała się z podejścia ich matki do macierzyństwa. ona własnie unikała wyraźnego
            stawiania sprawy, co jest dobre a co nieakceptowalne. próbowała tłumaczyć za
            każdym razem że coś jest fe. własnie, tłumaczyć..
            • adam.2x Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:37
              W sumie chyba rozumiesz problemy wychowania. Jednak "klaps" wedlug mnie to
              uzewnetrznienie bezsilnosci i wyladowanie stresu przez doroslego a nie kara dla
              dziecka czy element wychowawczy.
              • 2paco Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:52
                Bóg mi świadkiem, że serce mi się krajało, gdy pierwszy raz w ten sposób
                potraktowałem dziecko.. i nie miało najmniejszego dla mnie znaczenia czyje to
                dziecko było, moje czy nie moje, ale ja z tymi dziećmi wówczas byłem, ja za nie
                odpowiadałem w danej chwili, i stwierdziłem że skoro moje usilne tłumaczenia nie
                dają kompletnie nic to czas uciec się do ostateczności. dla mnie ostatecznością
                jest przemoc fizyczna. klaps oczywiście przemocą jest, do tego silniejszego
                wobec słabszego, ale daleko mu do lania, a już tymbardziej do katowania dzieciaka.
                pozdrawiam!
                tak btw opiszę sytuację w której dałem tego mojego "dziewiczego klapsa" -
                spędzałem z dziećmi cały dzień na plaży, podczas gdy rodzice pracowali (ja
                akurat miałem dzień wytchnienia, ale tylko od obowiązków w pracy, bo z dziećmi
                naużerałem się jeszcze bardziej niż z kamerami, które montowaliśmy ;D), i
                musiałem ogarnąć trzy zywioły, z czego jeden gorszy od drugiego i jeszcze
                poganiany tym trzecim wink nawet matki na plaży były pełne zachwytu, że sobie
                jakoś radzę wink jednak gdy byliśmy sami, bez "widowni" to najstarsze dziecko,
                urocza 5letnia dziewczynka, nie wiem komu na złośc, mi czy światu, zaczęła drzeć
                książkę do malowania i rorzucać śmieci po plaży. nie wiem ile razy tłumaczyłem,
                coraz bardziej stanowczo, dlaczego to jest złe i co należy robić ze śmieciami,
                ale gdy to nie trafiało nadal to dałem tego klapsa, i już nigdy więcej przy mnie
                nie śmieciła. mało tego, po tym zajściu nawet gdy bezpośrednio się nią nie
                zajmowałem to postępowała już inaczej, była po prostu grzeczniejsza.
                notoryczne karanie dzieci bólem nie ma najmniejszego sensu, jestem tego
                absolutnie świadom.
            • myelegans Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:45
              Nie, nie, nie, i jeszcze raz nie. Nie ma niewinnych klapsow, bo jesli rodzic da
              klapsa raz to otwiera furke do lania. Klapsy/bicie nie ucza niczego jak tylko,
              ze przemoc jest OK, bicie slabszych przez mlodszych jest OK i swaidczy o
              slabosci i lenistwie tych, ktorzy bija. Jest wiele innych metod bezsilowych,
              ktore sa o wiele skuteczniejsze wychowawczo, ale wymagaja wiecej wysilku i
              edukacji. Moze by tak poczytac, a pozniej zabrac sie za wychowanie dzieci, jest
              wiele pozycji, z ktorych mozna dowiedziec sie o innych technikach.

              Obcych dzieci nie bije sie NIGDY. Gdyby moje dziecko uderzyla obca osoba, to
              zalozylabym sprawe w sadzie i narobila smrodu. Czy zona tego szefa tak spokojnie
              przyjmowala, ze podwladny meza leje jej dzieci? Dziwne uklady. Nie bierz sie za
              wychowywanie cudzych dzieci, jak jeszcze wlasnych nie masz i w dodatku zadnego
              przygotowania.
              • 2paco Re: Zachowanie dzieci nie bierze sie z nikad 13.05.06, 02:55
                myelegans napisała:

                > Czy zona tego szefa tak spokojnie przyjmowala, ze podwladny meza leje jej dzieci?

                no własnie, można się silić, pisać i wyjasniać, a i tak człowiek przeczyta że
                lał dziecko. polecam czytanie ze zrozumieniem, to nie boli.

                > Dziwne uklady. Nie bierz sie za
                > wychowywanie cudzych dzieci, jak jeszcze wlasnych nie masz i w dodatku zadnego
                > przygotowania.

                ja nikomu nie odmawiam prawa do wychowywania dzieci, ani nie twierdzę, że jestem
                idealnie przygotowany do posiadania własnych.
                • ewasewa Re: Zachowanie rodzicow nie bierze sie z nikad 13.05.06, 15:12
                  Oj, nie jestes
                  Czy zauwazyliscie, ze zeby wykonywac jakikolwiek zawod, trzeba przygotowania?
                  nauki, studiow, praktyki - wiedzy. Rodzicielstwa nikt nie uczy. Niewielu
                  rodzicow siega po fachowe porady zanim dziecko sie urodzi. Sa przekonani, ze
                  zjedli wszystkie rozumy. A prawda jest taka,ze powielaja wzorce swoich rodzicow
                  (argument: a mnie tatus bil)a ci tez wiedze oparli na poprzednich pokoleniach.
                  I tak powiela sie kultura przemocy. Przeciez rodzicami, wczesniej czy pozniej,
                  staja sie wszyscy. Nawet ludzie niezdolni do do cywilizowanego wspolzycia ze
                  spoleczenstwem. Musimy miec prawo jazdy, zeby poslugiwac sie samochodem a
                  przeciez istota ludzka jest o wiele bardziej skomplikowana! Tylko prawo moze
                  postawic tame przemocy. Bo bicie to PRZEMOC. Istnieje tez (i jest praktykowana)
                  przemoc psychiczna i emocjonalna ale nie o tej tu mowimy. Bylam kiedys
                  swiadkiem, we Francji< jak matka 5-letnia corke bila po twarzy za to ze chciala
                  jezdzic po ruchomych schodach bez konca. Dla mnie byl to szok. Glownie
                  kulturowy, bo bicie po twarzy jest w NASZEJ kulturze symbolem. We Francji nie.
                  A wiec, nasze zachowania wobec dzieci, to spadek kulturowy (nie kulturalny)po
                  naszych przodkach i nie ma powodu podchodzic do tego bezkrytycznie. Nasi
                  przodkowie nie byli idealni i NAPEWNO byli gorzej wyksztalceni. A wiec nie
                  powielajmy glupoty i prymitywizmu w ZADNEJ dziedzinie. Edukacja, edukacja,
                  edukacjia i ..empatia (serce)
                  • 2paco Re: Zachowanie rodzicow nie bierze sie z nikad 13.05.06, 23:07
                    ewasewa napisała:

                    > Oj, nie jestes

                    żałosne jest taki ocenianie ludzi gdy się ich nie zna - nie wiem, może to jakieś
                    kompleksy..
              • 2paco Aha, jeszcze jedno.. 13.05.06, 03:06
                ..matka która trafia do więzienia za seks z nieletnim (konkretnie
                szesnastolatkiem) lepiej żeby nie pozywała do sądu kogokolwiek, bo sama by
                straciła prawa rodzicielskie jakby wyszło na jaw jak postępuje z własnymi
                dziećmi. nie chce mi się wszystkiego opisywać, wystarczy że przez trzy miesiące
                na to patrzyłem. poza tym szef to akurat miał jej serdecznie dośc, i nawet przy
                mnie to okazywał. a jej zgodę też miałem na użycie klapsa gdy nic innego nie
                pomoze, bo widziała że przy mnie dzieci inaczej zaczęły się zachowywać, z
                rozwydrzonych bachorów zmieniły się w całkiem znośne istoty.
                no tak, ale dla kogoś kto kompletnie nie uznaje najmniejszych nawet kar
                cielesnych (a za taką uznaję jednego klapsa, dawanego bardzo sporadycznie i za
                wyjątkową upartość i niechęc współpracy dziecka) jakiekolwiek tłumaczenia nie
                mają sensu, bo przecież i tak wiesz swoje, prawda myelegans?
                myślisz że nie miały za złe zachowanie wyłaczanych bajek i zabieranych zabawek?
                to nei ma znaczenia, prawda? wystarczy że użyłem słowa klaps i stanąłem w
                obronie takich kar. o ja okropny..
                • nameja Seks z szesnastolatkiem nie jest w Polsce karany 13.05.06, 08:40
                  Co innego z 15-latkiem..
                  • 2paco Re: Seks z szesnastolatkiem nie jest w Polsce kar 13.05.06, 12:46
                    to było w stanach. tam jak się do tyłka dobierze Child Support to lepiej się
                    wykazać że człowiek naprawdę się zna na wychowaniu.
      • 1410_tenrok Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 16:36
        Jestes zbokiem. Male dziecko klapsem. Szef Ci pozwolil. Nie miales koles
        argumentew i nie byles w stanie pokazac swojej przewagi w inny sposob. Ergo nie
        nadawales sie do wychowania. Jak bedziesz mial swoje - to szybko to pojmiesz.
        Tatus spral pare razy pupe i wszystko bylo dobrze. Okropnosc!!!
        • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 23:09
          1410_tenrok napisał:

          > Jestes zbokiem. Male dziecko klapsem. Szef Ci pozwolil. Nie miales koles
          > argumentew i nie byles w stanie pokazac swojej przewagi w inny sposob. Ergo nie
          >
          > nadawales sie do wychowania. Jak bedziesz mial swoje - to szybko to pojmiesz.
          > Tatus spral pare razy pupe i wszystko bylo dobrze. Okropnosc!!!

          a Ty jesteś zgorzkniałym i niespełnionym małym ludzikiem, bo jedyne co robisz to
          obrażasz innych.
    • wojtek2784 Re: Z bezstresowego 13.05.06, 03:58
    • wojtek2784 bezstresowe dzieci to klęska tzw. zachodu ... 13.05.06, 04:01
      Te bezstresowo wychowane dzieci , to klęska "psychologów" tak zwanego zachodu.
      • michnix2 Bezstresowe dzieci to czesto bandyci 13.05.06, 15:59
        Dziecko musi wiedziec, ze rodzic jest autorytetem i ze sa pewne granice, ktorych przekroczyc nie wolno. Jezeli je przekroczy - spotka je kara.

        Przy okazji mam pytanie do wszystkich fanatykow lewactwa: wiecie dlaczego dzieci nie wyskakuja 'dla zabawy' przez okna? Odpowiedz: bo to boli. Bol jest na tyle skutecznym hamulcem, ze dziecko, ktore raz oparzylo sie dotykajac goracego czajnika nigdy nie zrobi tego ponownie (no chyba ze jest male lub uposledzone psychicznie). Dokladnie tak samo jest z biciem: ojciec musi miec sztywno ustalone reguly: jezeli dziecko je przekroczy dostaje lanie.

        Przyklad: idziesz z 4-letnim dzieckiem do sklepu, po wyjsciu zauwazyles, ze ukradlo batona. Mowisz, ze tak nie wolno robic, kazesz oddac i oswiadczasz, ze jezeli zrobi to jeszcze raz, dostanie lanie. I jezeli ukradnie po raz drugi - MUSISZ dac lanie. Jezeli tego nie zrobisz, dziecko dostaje komunikat: 'moj tata to mieczak - i co gorsza - klamie, nie musze go sluchac'. A poza tym - chowasz malego zlodzieja, a w przyszlosci byc moze bandyte.
        • jacksparrow1 Re: Bezstresowe dzieci to czesto bandyci 13.05.06, 16:25
          michnix2, przyklad z batonikiem - zamiast wizji kary cielesnej na nastepny raz,
          dobrym sposobem jest zeby dzieciak wrocil do sklepu , oddal nieszczesnego
          batona i przyznal sie ze go ukradl.Tak musi powiedziec ze go ukradl.A jak juz
          go nadgryzl to oczywiscie nalezy zaplacic.To upokorzenie bedzie najlepszym
          straszakiem dla dziecka.I niech mi nikt tutaj nie mowi ze to straszne znecanie
          sie nad dzieckiem.Dzieciakowi wstyd, ale zrobil cos czego nie powinien i nie
          sadze aby nie bylo rozmow w domu ze krasc sie nie powinno.Dzisiaj wyniosl
          batonika, jutro z kolegami wyniesie pols sklepu z elektronika.
          Ale to jest moje zdanie.
          I masz racje jak sie zapowiedzialo ze jak zrobisz to jeszcze raz to bedzie to
          i to.Dzieci sa pamietliwe.Znam syt. kiedy to dwojka dzieciakow przed Wigilia
          byla okropna.Dwa wcielone diablatka.Zapowiedziano ze jak sie nie uspokoja to
          nie dostana prezentow.Dzieci oczywiscie mialy to w wielkim powazaniu.Prezenty i
          tak dostaly.Zarok syt. sie powtarza i grozba utraty prezentow tez.I wiecie co
          dorosli uslyszeli?" tak tak, w zeszlym roku to samo mowiliscie i prezenty
          dostalismy"
          • michnix2 No to inna sytuacja 13.05.06, 18:41
            Idziesz w odwiedziny do znajomych, ktorzy maja malego psa. Dziecko zauwazylo, ze jak pociagnie psa za ucho, to ten robi smieszne miny i smiesznie piszczy. Mowisz, ze ma tak nie robic, ale dziecku podoba sie zachowanie psa gdy sie go ciagnie za ucho i nie slucha Ciebie. Co robisz? W sytuacji gdy nie wolno dac klapsa sprawa jest przegrana; mozesz oczywiscie odseparowac jedno od drugiego, ale nie nauczy to dziecka, ze pies robiacy smieszne rzeczy moze cierpiec.

            Mozna dziecku powiedziec, ze to boli, ale gdy zaczyna dalej sie znecac nad psem, to mowisz wtedy otwarcie, ze jak jeszcze raz zrobi krzywde psu, to dostanie lanie. I jezeli kiedys juz dziecko dostalo lanie za przewinienie, to juz wiecej krzywdy psu nie zrobi.

            Zwracam przy tym uwage, ze jak dziecko dostanie klapsa, to za 5 minut tylek nie bedzie bolal, ale skojarzenie 'ciagne ucho psa - boli tylek' pozostaje.

            Nie mowie tego do lewakow, bo oni oczywiscie nie widza roznicy pomiedzy klapsem w tylek a skatowaniem dziecka.
            • jacksparrow1 Re: No to inna sytuacja 13.05.06, 19:09
              A ja mam kolejna syt.Daleko nie szukajac moje rodzone dziecie uczepilo sie
              kota.Znajomi mowia ze kot raczej za dziecmi nie przepada i zeby zostawila kota
              w swietym spokoju.Tlumaczy sie dziecku ze kot nie lubi jak sie go zaczepia i
              moze podrapac.Nie uwierzyla.W tylek nie dostala, ale pamieta ze jak zostanie
              ostrzezona ze kot nie przepada za dziecmi albo jak sie wycofuje z zabawy to
              nalezy kota zostawic w spokoju bo moze podrapac.To byla wystarczajaca kara i
              nauczka dla niej.Pies moze ugryzc i to moze byc bardziej dotkliwe i lepiej by
              dziecko na wlasnej skorze sie o tym nie dowiedziala.Czyli lepszy klapsior,
              nie.Ale to my tak uwazamy.Wedlug innych my sie nad dziecmi znecamy.
              pozdro michnix2
              • michnix2 Swieta prawda 14.05.06, 12:11
                Ja tez nie mowie, ze za byle co dziecku sie nalezy klaps czy lanie, ale dziecko, ktore rozumie pewne rzeczy musi wiedziec, ze za przekroczenie pewnych granic bedzie kara.

                A kara fizyczna w postaci bolu, ktory minie za 5 minut, a swiadomosc, ze moze bolec pozostanie, jest IDEALNA kara. Jak jeszcze uswiadomimy sobie, na jakiej zasadzie uczy sie mozg dziecka, to kara cielesna jest czesto (nie zawsze) optymalna.

                Pozdr. rowniez jaskolka.
          • alla2006 Re: Bezstresowe dzieci to czesto bandyci 13.05.06, 20:16
            Zgadzam sie.Jak bylam mala przynioslam z piaskownicy do domu mala lalke,nie
            swoja oczywiscie.Na pytanie mamy, skad ja mam odpowiedzialam''znalezione-nie
            kradzione''.Najprosciej byloby oczywiscie przylac mi porzadnie,zebym
            sie''nauczyla''.Natomiast mama wziela mnie za reke i zaprowadzila z
            powrotem.Wiekszosc dzieci jeszcze tam byla.Musialam ja oddac i przeprosic.Wstyd
            jaki wtedy czulam,pamietam do dzisiaj.To byl pierwszy i ostatni raz,kiedy
            wzielam cos co do mnie nie nalezy,bez pozwolenia.
    • renjja Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 07:43
      hmmmmmm; mam 2 miesieczne dziecko i BARDZO chciałabym obyć sie w procesie
      wychowywania BEZ klapsów;mam nadzieje,ze mi się uda a z drugiej strony pamietam
      ze swojego dzieciństwa,że 2 razy mi się dostało od ojca i dopiero to
      poskutkowało,a nie uwazam,żeby to zostawiło jakis trwały slad w mojej psychice
      • sikorka68 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 08:11
        Może tak opiszę historyjkę sprzed lat. Fakt autentyczny, widziałam osobiście.
        Matka i jej 4-roletnia córka, nad jeziorem.
        Rano w majtkach i koszulce mała wybiega z przyczepy kempingowej prosto do
        jeziora.Stoi w jeziorze.
        - A teraz mama będzie krzyczeć- woła.
        - D..., ty cholero- krzyczy matka
        - A teraz mama będzie biła- woła, zdejmując majtki. No i dostała kilka klapsów
        na goły tyłek.
        No i co zwolennicy klapsów, dziecko może się przyzwyczaić do takiej sytuacji i
        nic sobie z tego nie robić. Wtedy chyba to tylko utłuc, bo nic innego nie
        pomaga. Owszem, możecie szukać wymówek, 1001 sposobów, ale fakt pozostaje
        faktem...
        Niektórzy podają, że klaps za "naprawdę przewinienia", ale co to oznacza.
        "Naprawdę przewinienia"- to takie pojęcie względne i u każdego może inaczej
        wyglądać. Naprawdę nie ma leprzej metody, niż czyn- skutek, a wtedy, kiedy
        zdarzy się wam dać klapsa, ale lekkiego, inaczej jest on odbierany, zwłaszcza,
        jeżeli na codzień dziecko jest tulone, całowane itd- to też jest ważne.
        Niestety, w tym codziennym życiu zapomina się o takich "drobnostkach", a to
        jest ważne i dla dorosłego i dla dziecka. Ja z "niesfornymi" dziecmi spotykam
        się tam, gdzie w domu nie ma normalnych relacji, gzie rodzice się kłocą często,
        pokrzykują na dzieci z byle powodu, gdzie słownictwo rodziców jest wręcz
        wulgarne- takie drobiazgi, a jakie ważne dla dziecka.
        Ja nie urodziłam swoich dzieci, żeby były bite, czy poklepywane- tak mówię ja i
        tak powinna mówić każda matka.
        • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 12:50
          sikorka68 napisała:


          > kiedy zdarzy się wam dać klapsa, ale lekkiego, inaczej jest on odbierany,
          zwłaszcza, jeżeli na codzień dziecko jest tulone, całowane itd- to też jest ważne.

          No przecież dokładnie o to chodzi!!!

          > Niestety, w tym codziennym życiu zapomina się o takich "drobnostkach", a to
          > jest ważne i dla dorosłego i dla dziecka. Ja z "niesfornymi" dziecmi spotykam
          > się tam, gdzie w domu nie ma normalnych relacji, gzie rodzice się kłocą często,
          >
          > pokrzykują na dzieci z byle powodu, gdzie słownictwo rodziców jest wręcz
          > wulgarne- takie drobiazgi, a jakie ważne dla dziecka.

          jestem pewien, że w takich dmoach nie tyle klapsy, co regularne katowanie jest
          na porządku dziennym.
      • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 12:47
        renjja napisała:

        > 2 razy mi się dostało od ojca i dopiero to
        > poskutkowało,a nie uwazam,żeby to zostawiło jakis trwały slad w mojej psychice

        wydaje Ci się tylko - tu jest wystarczająca ilośc ekspertów żeby jakiś się
        znalazł, co będzie chciał Ci udowodnić że Twój ojciec był tyranem i bandytą..
        a tak na poważnie, to pozostaje mi tylko zgodzić się z Tobą.
        Pzdr!
    • nameja W dzieciństwie byłam bita 13.05.06, 08:36
      I to właśnie "na zimno" bez nerwów, przez ojca. Nie katowana, tylko tak, jak to
      u niektórych bywało: zamiast dyskusji, upomnień - lanie pasem. Matka się
      przyglądała. W rodzinie z doktoratami. W okresie dojrzewania byłam bliska
      ucieczki z domu, mogłabym nawet zabić ojca z nienawiści. Nie słuchał
      moich "racji" wolał wymierzyć kare. I co? Bałam się tylko w dzień zebrania w
      szkole lub po jakimś spóźnionym powrocie do domu. Potem maiałam wszystko w d..
      Te kary zupełnie do mnie nie docierały. Myślałam swoje. Uważam, że byłam dość
      inteligentna, żeby zrozumieć racje rodziców, gdyby tylko chcieli mi je wyłożyć!
      Swojego syna, dziś dorosłego, wychowałam (sama, mąż też chciał mnie bić, pewnie
      dlatego takiego wybrałam, autokratę) bez bicia, uważam, że to głupie.
      • janu5 Bo to było bicie na zimno a to jest głupie. 13.05.06, 12:15
        Szybki krótki klaps na gorąco , gdy nie skutkują ustne upomnienia to jest
        zalecane. Natomiast bicie na zimno ,czy też zakasy uzywania komputera oglądania
        telewizji zamykanie w pokoju to maltretowanie psychiczne błąd sztuki.
        Klapsy sa najlepsze pod pewnymi warunkami trzeba umieć je dawać i nie wolno
        przesolic.
      • 2paco Współczuję.. 13.05.06, 12:51
        ..ale na Boga, czy ktoś tu broni lania pasem albo katowania??
    • misiu-1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 08:49
      Autorka napisała:
      "Ponieważ jednak nie chciałam, żeby bawiły się cukrem w kuchni (nie jestem aż
      tak tolerancyjną mamą), pozakładałam na drzwiczki szafek gumki recepturki, żeby
      nie mogły ich otworzyć. Gdybym dała dziecku mocnego klapsa, też pewnie by się
      nauczyło, ale gumka recepturka okazała się wystarczająco skuteczna."

      Pytanie: czego pani "psychoterapeutka" nauczyła swoje dziecko zakładając
      recepturkę na, jak rozumiem, uchwyty drzwi szafek?
      • ewasewa Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 15:47
        misiu-1 napisał:

        > Autorka napisała:
        > "Ponieważ jednak nie chciałam, żeby bawiły się cukrem w kuchni (nie jestem aż
        > tak tolerancyjną mamą), pozakładałam na drzwiczki szafek gumki recepturki,
        żeby
        >
        > nie mogły ich otworzyć. Gdybym dała dziecku mocnego klapsa, też pewnie by się
        > nauczyło, ale gumka recepturka okazała się wystarczająco skuteczna."
        >
        > Pytanie: czego pani "psychoterapeutka" nauczyła swoje dziecko zakładając
        > recepturkę na, jak rozumiem, uchwyty drzwi szafek?

        Nie nauczyla, zapobiegla konfliktowi, bo dziecko(jak sama powiedziala) nie
        rozroznia cukru od maki od piasku, ma jeszcze prawo. Madra matka/rodzic unika
        niepotrzebnych konfliktow wynikajacych z roznego poziomu (roznica wieku i
        doswiadczenia)wiedzy. Swojemu dziecku zawsze tlomaczylam, ze siwizna nie chroni
        przed glupota i nie powinna z tego powodu przyjmowac autorytetow ze wzgledu na
        wiek ale wiedze i inne aspekty czlowieczenstwa, co nie wyklucza, szacunku dla
        innych, szczegolnie starych ludzi. Szacunek to jedno a na autorytet trzeba
        sobie zasluzyc/zapracowac. Nie mozna go wymusic kijem.
        • misiu-1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 20:23
          ewasewa napisała:

          > Nie nauczyla, zapobiegla konfliktowi

          Otóż to. Schowała głowę w piasek i uchyliła się od obowiązku nauczenia dziecka
          odróżniania cukru od piasku.

          > bo dziecko(jak sama powiedziala) nie rozroznia cukru od maki od piasku, ma
          > jeszcze prawo.

          Oczywiście, że ma prawo. I jeszcze długo będzie miało, skoro matka prowadzi
          strusiową politykę klajstrowania problemów.

          > Madra matka/rodzic unika niepotrzebnych konfliktow wynikajacych z roznego
          > poziomu (roznica wieku i doswiadczenia)wiedzy.

          Bzdura. Mądra matka nie unika wychowywania dziecka. W tym przypadku
          przekazywania mu informacji o zachowaniach akceptowalnych i nieakceptowalnych.

          > Swojemu dziecku zawsze tlomaczylam, ze siwizna nie chroni
          > przed glupota i nie powinna z tego powodu przyjmowac autorytetow ze wzgledu
          > na wiek ale wiedze i inne aspekty czlowieczenstwa, co nie wyklucza, szacunku
          > dla innych, szczegolnie starych ludzi. Szacunek to jedno a na autorytet
          > trzeba sobie zasluzyc/zapracowac. Nie mozna go wymusic kijem.

          Powyższy fragment jest zupełnie oderwany od tematu. Rozmawiamy o dziecku na
          etapie babek z piasku, a nie wysoce abstrakcyjnych rozważań o autorytecie
          wypływającym z wiedzy i przymiotów osobistych.
          Małe dziecko ma naturalny i niepohamowany popęd do poznawania świata, a przy
          tym brak jakichkolwiek hamuców wypływających z wyobraźni+doświadczenia (bo go
          jeszcze nie ma) i zdolności pojęcia skali niebezpieczeństwa z tym związanego.
          Nie wytłumaczysz małemu brzdącowi, dlaczego nie chcesz, żeby ściągał obrus ze
          stołu. On nie jest w stanie pojąć, co to znaczy dotkliwie poparzyć się zupą, a
          przecież niedopuszczalnym byłoby pozwolić, aby zdobyło takie doświadczenie
          bezpośrednio. Nie zrozumie też znaczenia szkody materialnej, związanej np. z
          potłuczeniem naczyń.
          Pozostaje albo całkowicie go skrępować (sytuacji potencjalnie niebezpiecznych
          jest bardzo wiele), albo obdarować klapsem w najbardziej odpowiednim momencie.
          W jego własnym interesie.
          Lewackie teoryjki o wychowaniu bez klapsa, a szczególnie traktowanie tego
          ostatniego na równi z przypadkami bezsensownego i okrutnego maltretowania
          dziecka, to zwykły, nie bójmy się tego słowa, idiotyzm. Mam własne, dorosłe już
          dzieci i własne doświadczenia w tym temacie.
          • ania5411 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 20:38
            misiu-1 napisał:
            >Powyższy fragment jest zupełnie oderwany od tematu. Rozmawiamy o dziecku na
            > etapie babek z piasku, a nie wysoce abstrakcyjnych rozważań o autorytecie
            > wypływającym z wiedzy i przymiotów osobistych.
            > Małe dziecko ma naturalny i niepohamowany popęd do poznawania świata, a przy
            > tym brak jakichkolwiek hamuców wypływających z wyobraźni+doświadczenia (bo go
            > jeszcze nie ma) i zdolności pojęcia skali niebezpieczeństwa z tym związanego.
            > Nie wytłumaczysz małemu brzdącowi, dlaczego nie chcesz, żeby ściągał obrus ze
            > stołu. On nie jest w stanie pojąć, co to znaczy dotkliwie poparzyć się zupą, a
            > przecież niedopuszczalnym byłoby pozwolić, aby zdobyło takie doświadczenie
            > bezpośrednio. Nie zrozumie też znaczenia szkody materialnej, związanej np. z
            > potłuczeniem naczyń.
            > Pozostaje albo całkowicie go skrępować (sytuacji potencjalnie niebezpiecznych
            > jest bardzo wiele), albo obdarować klapsem w najbardziej odpowiednim momencie.
            > W jego własnym interesie.
            > Lewackie teoryjki o wychowaniu bez klapsa, a szczególnie traktowanie tego
            > ostatniego na równi z przypadkami bezsensownego i okrutnego maltretowania
            > dziecka, to zwykły, nie bójmy się tego słowa, idiotyzm. Mam własne, dorosłe już
            >
            > dzieci i własne doświadczenia w tym temacie.


            Jak ma się kilkulatka w domu do rozsądni rodzice na stół nie kładą obrusa do
            czasu aż zrozumie, że się nie ciągnie obrus.
            Po co się denerwować jak można uniknąć nieprzyjemniej sytuacji.
            I to nie jest chowanie głowy w piasek, tylko mądre i rozwaźne posuniecie!

            A tak na powaźnie skoro tak uważasz to pewnie przy kilkulatku nie zabezpieczasz
            innych niebezpiecznych "rzeczy" np. kontaktów, lub zostawiać środki chemiczne w
            dostępnym dla dziecka miejscu (chodzi mi o detergenty?

            pozdrawiam Ania
            • misiu-1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 21:01
              ania5411 napisała:

              > Jak ma się kilkulatka w domu do rozsądni rodzice na stół nie kładą obrusa do
              > czasu aż zrozumie, że się nie ciągnie obrus.

              Ani nie przyjmują żadnych gości, ani nie chodzą w gości z dzieckiem? Daruj, ale
              to duby smalone. To jest właśnie unikanie wychowywania dziecka. Obrus to tylko
              jeden z przykładów. Wszystkich nawet nie jesteś w stanie przewidzieć. Jakby
              próbować to robić, wówczas okazałoby się, że trzeba dziecko trzymać w pustym,
              wybitym gąbką pokoju bez okien i klamek.

              > Po co się denerwować jak można uniknąć nieprzyjemniej sytuacji.

              Jak się nie chcesz denerwować i zamierzasz za wszelka cenę unikać
              nieprzyjemnych sytuacji, nie powinnaś w ogóle mieć dzieci.

              > I to nie jest chowanie głowy w piasek, tylko mądre i rozwaźne posuniecie!

              To głupota i krótkowzroczność.

              > A tak na powaźnie skoro tak uważasz to pewnie przy kilkulatku nie
              > zabezpieczasz innych niebezpiecznych "rzeczy" np. kontaktów, lub zostawiać
              > środki chemiczne w dostępnym dla dziecka miejscu (chodzi mi o detergenty?

              Naucz się, że dla dziecka dostępne jest każde miejsce, którego nie zamkniesz na
              głucho na klucz. Żadna szafa nie jest zbyt wysoka. Jeśli ktoś twierdzi, że
              recepturka założona na uchwyty drzwiczek jest wystarczającym zabezpieczeniem,
              najwidoczniej ma mało inteligentne dziecko.
              Proszki do prania stały sobie spokojnie w szafce w łazience. Bez żadnych
              recepturek. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek były z tym jakieś problemy.
              • ania5411 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 21:41
                misiu-1 napisał:

                > ania5411 napisała:
                >
                > > Jak ma się kilkulatka w domu do rozsądni rodzice na stół nie kładą obrusa
                > do
                > > czasu aż zrozumie, że się nie ciągnie obrus.
                >
                > Ani nie przyjmują żadnych gości, ani nie chodzą w gości z dzieckiem? Daruj, ale
                >
                > to duby smalone. To jest właśnie unikanie wychowywania dziecka. Obrus to tylko
                > jeden z przykładów. Wszystkich nawet nie jesteś w stanie przewidzieć. Jakby
                > próbować to robić, wówczas okazałoby się, że trzeba dziecko trzymać w pustym,
                > wybitym gąbką pokoju bez okien i klamek.

                Wiem, że nikt nie jest wstanie przewidzieć wszystkiego, ale jak coś można
                przewidzieć i zapobiec temu z łatwością to dlaczego tego nie robić?
                A po za tym ile "dwulatków" jesteś w stanie jednoczęśnie przypilnować, aby nie
                zrobiło sobie nieświadomie krzywdy? np. Jesteś w stanie zdąrzyć powstrzymać
                jednego przed pociągnieciem obrusu ze stołu, a drugiego przed wypiciem płynu do
                naczyń (a wszystko w jednym czasie)? Są w innych pomieszczeniach.
            • jacksparrow1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 22:07
              ania5411, przyklad z kontaktem malo trafiony np w przypadku mojego dziecka.Syna
              absolutnie nie interesowal kontakt jak nic tam nie bylo.Najwieksze
              zainteresowanie wzbudzal wtedy gdy wystawal kabelek z wtyczka.I co?Mam
              powylaczac wszystko na kilka lat zeby uniknac konfliktu z rocznym dzieckiem?
              Proby odwrocenia jego uwagi, czy odciagniecia go od kontaktu spelzaly na
              niczym.Powtarzalo sie ze nie wolno, ale wiadomo ile z tego zostanie w glowce
              rocznego dzieciaka.Przy kolejnej probie "zabawy" zostal skarcony klapsem po
              rece ktora wyciagal do kontaktu.Wyobraz sobie ze pomoglo.
              I misiu1 ma racje - jak dzieciak nie jest w stanie wykombinowac jak otworzyc
              szafke zamknieta na gumke recepturke to nie jest zbytnio bystre.
              .
          • jacksparrow1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 21:55
            misiu - 1, witaj w klubie przeciwnikow totalnej samowolki wsrod dzieci i zle
            rozumianego bezstresowego( czytaj - robic moze wszystko, karac absolutnie nie
            mozna a przylozyc klapsa na tylek to przeciez to samo co zmasakrowac dzieciaka
            i znecac sie nad nim psychicznie i fizycznie kilkanascie godzin)wychowywania
            dzieci.
            Bo bezstresowe to nie jest rownoznaczne z bezkarnym wychowywaniem dzieci.Twoje
            dzieci nie powinny miec problemow z wlasnymi dzieciakami - mialy dobra szkole i
            przyklad.
        • alla2006 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 20:25
          U nas w domu tez byly pozakladane gumki recepturki na uchwyty od szafek,bo brat
          ja mial 3-4 lata tez bawil sie maka.I nikt nie musial nikogo bic.
          • misiu-1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 20:34
            alla2006 napisała:

            > U nas w domu tez byly pozakladane gumki recepturki na uchwyty od szafek,bo
            > brat ja mial 3-4 lata tez bawil sie maka.I nikt nie musial nikogo bic.

            Dziecko można izolować od niepożądanych sytuacji, albo uczyć go pożądanych
            zachowań. To drugie jest wychowaniem. To pierwsze - nie.
          • jacksparrow1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 22:16
            I czterolatek nie potrafil otworzyc tej szafki?
            Gumki recepturki to sa dobre dla 7-8 miesiecznego dzieciaka.
    • cheerfuii Trzeba bachory lać i już !!! 13.05.06, 11:46
      Puki jestem ojcem nikt mi nie bedzie muwil jak mam bachory chowac !!!
      Skonczylo sie liberalne wychowanie, ma byc dyscyplina, tylko takie bachory
      kiedys bendom prawdziwymi polakami !
      Brawo PIS !!!
      • ewasewa Re: Trzeba bachory lać i ciebie tez 13.05.06, 18:22
        cheerfuii napisała:

        > Puki jestem ojcem nikt mi nie bedzie muwil jak mam bachory chowac !!!
        > Skonczylo sie liberalne wychowanie, ma byc dyscyplina, tylko takie bachory
        > kiedys bendom prawdziwymi polakami !
        > Brawo PIS !!!

        Tylko blagam, nie ucz swoich dzieci ortografii i nie bij Ich za to, ze sie z
        Toba nie zgadzaja co do pisowni "poki", "mowil", "beda" itp, bo kijem Ciebie
        TEZ nikt ortografii nie nauczyl. Gratuluje wyksztalcenia, TAK TRZYMAC.
        • janu5 cheerfuii jest akurat po twojej stronie 13.05.06, 20:19
          tylko jak ktoś klapsa od bicia nie jest w stanie odróżnić to nabierze się na
          taką prymitywną prowokacje jak cheerfuia
        • 2paco Re: Trzeba bachory lać i ciebie tez 13.05.06, 23:17
          ewasewa napisała:

          > Tylko blagam, nie ucz swoich dzieci ortografii i nie bij Ich za to, ze sie z
          > Toba nie zgadzaja co do pisowni "poki", "mowil", "beda" itp, bo kijem Ciebie
          > TEZ nikt ortografii nie nauczyl. Gratuluje wyksztalcenia, TAK TRZYMAC.

          wiesz jak w internecie się nazywa kogoś kto wypomina innym błędy w pisowni
          (często celowe, niejednokrotnie wymuszone klawiaturą jakiej się używa)?
          Trol.
    • janu5 Ta psychoterapeutka wszystko pomnieszała 13.05.06, 12:10
      Ta baba nie wie oczym pisze. Ona wyraźnie nie odróżnia problemu bicia i znęcania
      się nad dziećmi od dawania klapsów. Krótki szybki klaps wymierzony natychmiast
      po przewinieniu jest lepszy niż tysiąc słów. Jest jak najbardziej zgodny z
      psychiką dziecka tzn korzystnie wpływa na jego rozwój oraz wzajemne stosunki z
      rodzicami. To nie ma nic wspólnego z wyżywaniem się maltretowaniem czy biciem.
      Oczywiście musi tu być spełnione kilka warunków. Po pierwsze klaps jest w
      uzyciu dopiero w tedy jak zawodzą inne środki i proby porządkowania dziecka.
      Najpierw dziecko uswiadamiamy ,że tak się nie robi i co jest w tym złego.
      Póżniej gdy powtarza zabronioną czynność upominamy , przy[pominamy, nastepnie
      gdy to nieskutkuje podnosimy głos do krzyku włąćznie, gdy i to nie pomaga
      wymierzamy klapsa . Natomiast ta psychoterapeutka rozumuje mniej więcej tak .
      Ponieważ mozna udowodnić ,że nadmiar soli w organixmie szkodzi wobec powyższego
      solenia zupy czy innych dań powionno byc zabronione. Co więćej wiadomo ,że
      dzieci których rodzice solili zupę także solą zupe i to zdaniem nawiedzonej
      psychoterapeutki jest objawem zacofania i godne ubolewania.
      Tymczasem wielu psychologów uważa ,że klaps jest dużo lepszą psychicznie karą
      niz np wprowadzanie zakazu oglądania telewizji bo dzieciak był nigrzeczny.
      Wświadomości dziecka które dostało klapsa zachodzi bardzo pozytywny proces.
      Dziecko wie ,że zrobiło cos bardzo złego ( zassługującego na klaps) został
      wymierzony , dziecko czuje ,że już odpokutowało i jest znowu wszystko O.K. może
      się przytulić do mamy taty bez poczucia winy ( wina została zatarta klapsem)
      Wszyscy są szczęśliwi. Jest to szybkie ktrótkie skuteczne. przeciwieństwem jest
      psychiczne maltretowanie dziecka wydumanymi przez bezmózgich bezstresowców jak
      cytowana psychoterapeutka.
      • meta-kris Re: Ta psychoterapeutka wszystko pomnieszała 13.05.06, 12:42
        > Ta baba nie wie oczym pisze.

        Pierwsze zdanie i już tyle agresji. Co to ma znaczyć, "ta baba"?
        • janu5 Baba jest tu celnym określleniem 13.05.06, 12:59
          >Pierwsze zdanie i już tyle agresji. Co to ma znaczyć, "ta baba"?
          Baba oznacza dezaprobatę do jej kompetencji. Ona nie dzieli sie swą wiedzą i
          doświadczeniem jak kompetentna psychoterapetka tylko powtarza bez zrozumienia
          slogany ,że klapsy są be i nie jest w stanie odróżnić ich od zwyrodniałego bicia.
          dlatego powiedziałem op niej krótko i dosadnie baba. Taki szybki i krótki słowny
          klaps .
          • 2paco Re: Baba jest tu celnym określleniem 13.05.06, 13:02
            janu5 napisał:

            > Taki szybki i krótki słowny klaps .
            LOL smile własnie, bo do niej już nic innego i tak nie trafia, niech tyłek ją
            chwilę zaboli, moze jej się zacznie najnowszy typ wychowania kojarzyć z bólem wink
          • ewasewa Re: Baba jest tu celnym określleniem 13.05.06, 15:39
            A jak bys TO wyrazil, gdyby to byl mezczyzna? W twoim glosie bylo slychac
            poklepywanie po ramieniu i pogarde. Tego nauczyl cie tatus "klapsami"? Zastanow
            sie! A swoja droga, ile poczytales o psychice rozwijajacego sie dziecka, karach
            i nagrodach w procesie wychowawczym? Wszystkie rozumy zjadles? To jest wlasnie
            postawa SILNIEJSZEGO (bo anonimowego-na netcie). Pomysl. Z uszanowaniem.
            • janu5 Re: Baba jest tu celnym określleniem 13.05.06, 20:26
              > A jak bys TO wyrazil, gdyby to byl mezczyzna?

              Ten facet
          • jjr44 spora cześc Polaków nie rozumie co czyta 13.05.06, 16:01
            Absurd: opinia cudza niezgodna z naszą. BAby zawsze opowiadają absurdy.
      • nameja Myślę, że nie pomieszała 13.05.06, 14:05
        Są ludzie, którzy nie odróżniają klapsa od bicia i wszystko jest dla nich
        klapsem. Poza tym niektórzy nie mogą później wyzwolić się od tej metody i
        stosują ją w dalszym wychowaniu, bijąc mocniej. Dla jednych przyzwolenie na
        klapsa oznacza klapsa i tyle. Dla innych oznacza wolność w użyciu siły. Jak
        przekonać tych, którzy tego nie rozumieją? Dla nich to zawsze jest klaps!
        Ludzie, którzy katowali swoje dzieci, później się tak właśnie tłumaczyli: Ja
        tylko dałem mocnego klapsa, nie wiedziałem, że coś mu się stanie. I to właśnie
        w obronie tych dzieci jest propagowanie innych metod! To tak jak z zakazem
        picia na komunii. Niektórym jest on niepotrzebny, on jest dla tych, którzy się
        uchlewaja. Nie zrozumieją jak nie będzie ogólnego zakazu.
        • janu5 Jednak pomieszała 13.05.06, 14:16
          >To tak jak z zakazem
          > picia na komunii. Niektórym jest on niepotrzebny, on jest dla tych, którzy się
          > uchlewaja.
          Nietrafiona analogia. Komunia trwa jeden dzień. Analogia jest raczej taka ,że
          ktoś usiłowałby wprowadzić zakaz picia alkoholu ( historia zna takie nieudane
          eksperymenty) argumentując to tym ,że niektórzy nie odróżniają drinka od
          uchlewania się i dla nich wszystko jest drinkiem .
          Albo ktoś wprowadził zakaz handlu i uzywania nozy bo niektórzy mogą się nimi
          skaleczyć a jeszcze inni zabić.
          Oba przykłady są równie niemądre jak atakowanie klapsów.
      • misiu-1 Re: Ta psychoterapeutka wszystko pomnieszała 13.05.06, 20:28
        Podpisuję się pod tym obiema rękami. smile
    • gmork1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 12:15
      Mnie tam rodzice zawsze pozwalali wybrać karę. Byłam nieznośnym bachorem, i spokojne rozmowy były nieskuteczne. Zawsze jak cos przeskrobałam to miałam wybór- sama sobie kare wybierałam. Mógł to być szlaban, stanie w kącie, sprzątanie swojego pokoju albo...lanie. I zwykle wybierałam solidnego kapsa w tyłek.
      Jeśli dziciak raz cos zrobi, to trzeba mu wytłumaczyć, że robi źle, ale jeśli mimo wszystko nadal robi to samo, to klaps w tyłek nie zaszkodzi.

      A co do:

      "A dając klapsa czy szarpiąc dziecko, nie myślimy o tym, że zadajemy mu ból! Natomiast kiedy dziecko z ciekawości ciągnie kota za ogon, mówimy, że tak nie wolno, bo to kota boli! "

      No cóż widzę pewną różnicę między bezmyślnym dręczeniem a klapsem za kare. Psa też nieraz bije sie w tyłek, kiedy się na dywan zesika.

      • janu5 Wybierałaś klapsa - bo to jest normalne 13.05.06, 12:29
        Już dawno na to psychologowie wpadli ,że klaps jest lepszą karą od stania w
        kącie czy zakazu oglądania Tv .Tyle ,że ta psychoterapetka jakaś taka
        niedoczytana jest. No starszym dzieciom można za karę zlecić jakieś prace tu się
        zgodzę ale tzw maluchom psychicznie najbardziej odpowiada szyubki klaps na gorąco.
        • ewasewa Re: Wybierałaś klapsa - bo to jest normalne 13.05.06, 18:27
          janu5 napisał:

          > Już dawno na to psychologowie wpadli ,że klaps jest lepszą karą od stania w
          > kącie czy zakazu oglądania Tv .Tyle ,że ta psychoterapetka jakaś taka
          > niedoczytana jest. No starszym dzieciom można za karę zlecić jakieś prace tu
          si
          > ę
          > zgodzę ale tzw maluchom psychicznie najbardziej odpowiada szyubki klaps na
          gor
          > ąco.

          Praca jako kara??? to ty pracujesz zakare? Oj cos mi to waniajet prostactwem. I
          taki mamy narode, pracuje za kare!!!!!!
          • janu5 Nie załamuj mnie 13.05.06, 20:32
            > Praca jako kara???
            Wyobraź sobie ,że np w USA sedzia może skazać na kilkanaście godzin p"pracy
            społecznej" za drobne wystepki, a kara grzywny czay mandaty powszechne w całym
            swiecie oznaczają ,że właśnie ileś tam godzin pracy musisz poświęcić na
            zarobienie na taki mandat czy grzywnę. aLE JAK TY KLAPSA od bicia nie
            odrózniasz to raczej tego nie pojmiesz.
            • tghyt Re: Nie załamuj mnie 13.05.06, 20:41
              janu5 napisał:

              > > Praca jako kara???
              > Wyobraź sobie ,że np w USA sedzia może skazać na kilkanaście godzin p"pracy
              > społecznej" za drobne wystepki, a kara grzywny czay mandaty powszechne w całym
              > swiecie oznaczają ,że właśnie ileś tam godzin pracy musisz poświęcić na
              > zarobienie na taki mandat czy grzywnę. aLE JAK TY KLAPSA od bicia nie
              > odrózniasz to raczej tego nie pojmiesz.

              Wymierzaja kare w postaci pracy, bo bydelko nie ma czym placisc kar a nie chca
              drani utrzymywac w wiezieniu. Ich praca ma dla spoleczenstwa wartosc wymierna w
              $$$$$$-ch. To ty nie rozumiesz mechanizmow i tylko bardzo powierzchowne
              obserwacje uzywasz jako argumenty. Dla glupkow, to co widza, to jest sens i
              tresc. Sa za glupi, zeby zrozumiec, ze pod naskorkiem jest jeszcz flash (cialo)
              i kosci i nerwy i zyly. Kto tu jest glupi a kto mysli, ze mundry?
              • janu5 Re: Nie załamuj mnie 13.05.06, 20:47
                Kto tu jest glupi a kto mysli, ze mundry?
                No oczywiście jedno i drugie Ty
              • 2paco Re: Nie załamuj mnie 13.05.06, 23:20
                tghyt napisał:

                > Sa za glupi, zeby zrozumiec, ze pod naskorkiem jest jeszcz flash (cialo)
                > Kto tu jest glupi a kto mysli, ze mundry?

                głupi - ty, bo nawet w słowniku nie potrafisz sprawdzić czym się różni słowo
                flash od flesh.
                mundry - na pewno nie ty. ty tylko potrafisz obrażać
    • giewont Ciekawe, że lewactwo które dąży do likwidacji 13.05.06, 12:40
      instytucji rodziny -
      na rozne sposoby m. in. przez pozbawienie rodzicow jakichkolwiek sankcji /np w
      Szewcji nie wolno podniesc na dziecko glosu - jest to wystarczajacy powod zeby
      odebrac prawa rodzicielskie/ nie zaproponuje, zeby bezstresowego wychowania
      przeniesc na poziom prawa i stosunkow miedzynarodowych.
      Czy mandat wymierzony kierowcy za zbyt szybka jazde nie jest brutalna represja?
      Nie wystarczy pouczenie?
      Czy zamykanie ludzi w wiezieniach bez ich woli nie jest sadyzmem? A nie
      wystarczy porozmawiac?
      Czy wreszcie atakowanie Jugoslawii i Iraku nie jest biciem slabszego?
      • meta-kris Re: Ciekawe, że lewactwo które dąży do likwidacji 13.05.06, 12:44
        giewont napisał:

        > /np w
        > Szewcji nie wolno podniesc na dziecko glosu - jest to wystarczajacy powod zeby
        > odebrac prawa rodzicielskie/

        Manipulujesz!

        > nie zaproponuje, zeby bezstresowego wychowania
        > przeniesc na poziom prawa i stosunkow miedzynarodowych.
        > Czy mandat wymierzony kierowcy za zbyt szybka jazde nie jest brutalna
        represja?

        Nie porównuj kary finansowej do bicia.


        > Nie wystarczy pouczenie?
        > Czy zamykanie ludzi w wiezieniach bez ich woli nie jest sadyzmem? A nie
        > wystarczy porozmawiac?

        Zamykanie na taką skalę jak robi to Ziobro i PiS w dużym stopniu jest sadyzmem.

        > Czy wreszcie atakowanie Jugoslawii i Iraku nie jest biciem slabszego?

        Jest, ale - przypomnę ci, że wojnę w Iraku wywołała prawica (amerykańska, przy
        gorącym wsparciu polskiej)
      • tghyt Re: Ciekawe, że lewactwo które dąży do likwidacji 13.05.06, 20:36
        giewont napisał:

        > instytucji rodziny -
        > na rozne sposoby m. in. przez pozbawienie rodzicow jakichkolwiek sankcji /np w
        > Szewcji nie wolno podniesc na dziecko glosu - jest to wystarczajacy powod zeby
        > odebrac prawa rodzicielskie/ nie zaproponuje, zeby bezstresowego wychowania
        > przeniesc na poziom prawa i stosunkow miedzynarodowych.
        > Czy mandat wymierzony kierowcy za zbyt szybka jazde nie jest brutalna
        represja?
        > Nie wystarczy pouczenie?
        > Czy zamykanie ludzi w wiezieniach bez ich woli nie jest sadyzmem? A nie
        > wystarczy porozmawiac?
        > Czy wreszcie atakowanie Jugoslawii i Iraku nie jest biciem slabszego?

        A ty dalej swoje: zydzi, geje, lewica. Wystawiasz sobie wszypolskie swiadectwo
        i nie mowisz na temat. No ale juz nick "giewont" jest wymowny. Ty z gorali, co
        to jak baby nie bije to jej watroba gnije. A wiesz ty, ze giewont to spiacy
        rycarz? a rycerz jaka ma glowe? ... zakuta. Tylko popatrzcie na te mordy
        wszypolakow na anty demonstracjach. Az BIJE INteligencja. Dlatego sa
        sfrustrowani, bo nikt o inteligenckim, chocby wygladzie, nie chce miec z nimi
        do czynienia. To tak jak dawni (za PRL-u) cchlopcy spod budki z piwem.
        • michnix2 Typowy przyklad lewactwa 14.05.06, 12:58
          Popatrzmy tylko na wypowiedz Giewonta - celny argument.

          I wypowiedz tghyt - ani jednego argumentu, natomiast sterta obelg. Tghyt nie odniosl sie ani jednym slowem do wypowiedzi Giewonta, tylko mu naublizal

          Od razu widac, kto w tym sporze reprezentuje lewice.
      • michnix2 Socjalistyczny ideal 14.05.06, 12:27
        Rodzic za klapsa siedzi w wiezieniu, a zlodziej dostaje wyrok w zawieszeniu.


        Najlepszy dowod zgnilizny moralnej lewactwa to nastepujacy przyklad:
        Kobieta zostaje zgwalcona i poczete jest dziecko.

        Prawicowiec uwaza, ze bandyte nalezy powiesic, a o dziecko, ktorego przeciez nie mozna winic za to, ze jego ojciec jest bandyta, nalezy dbac.

        Lewicowiec uwaza, ze niewinne dziecko nalezy zabic jak najpredzej, a o bandyte nalezy dbac - jezeli wyrok to w zawieszeniu, otoczyc opieka psychologow, lekarzy, dac zasilek, ubrac, wyzywic...

        Trudno o lepszy przyklad na zgnilizne moralna lewicy.
    • sts11 VIII przykazań dla rodziców 13.05.06, 12:56
      VIII PRZYKAZAŃ DLA RODZICÓW
      — I przykazanie: Rodzice, dawajcie waszym dzieciom wszystko, czego tylko
      pragną, a wtedy będą przekonane, że cały świat im się należy.
      — II przykazanie: Rodzice, jeśli wasze dzieci zachowują się źle, to uśmiechajcie
      się tylko, niech wiedzą, że w tym momencie są szczególnie zabawne.
      — III przykazanie: Rodzice, zawsze po waszych dzieciach porządkujcie zabawki,
      ścielcie za nich łóżka, sprzątajcie pokoje. Niech dzieci wiedzą, że inni są do
      tego zobowiązani.
      — IV przykazanie: Rodzice, zawsze dawajcie dzieciom pieniądze i to tyle, ile one
      zechcą. Byłoby czymś strasznym dla waszych kochanych dzieci, gdyby się
      dowiedziały, że należy pracować, aby coś otrzymać.
      — V przykazanie: Rodzice, dawajcie waszym dzieciom rzeczy najlepsze i
      najdroższe, gdyż inaczej, mogą być niezadowolone i niedowartościowane.
      — VI przykazanie: Rodzice, zawsze przyznawajcie waszym dzieciom rację, gdyż
      wszyscy są przeciwko nim.
      — VII przykazanie: Rodzice, jeśli wasze dziecko jest skoń¬czonym leniem, to
      tłumaczcie sobie i mówcie innym, że takie się już urodziło.
      — VIII przykazanie: Rodzice, jeśli wypełniacie te przykazania, przygotujcie się
      na życie pełne łez i cierpienia. Z pewnością zasłużyliście na nie!
      • 2paco IX Przykazanie Dla Rodziców 13.05.06, 13:00
        IX Rodzice, jeśli ktoś ma inne od Was poglądy, to zasypcie go od razu stekiem
        wyzwisk, bo gad sobie zasłużył samym faktem urodzenia się.
      • janu5 Dobre 13.05.06, 13:01
        przekaże dalej
    • michnix2 To lewacki belkot - bzdura na bzdurze 13.05.06, 13:27
      Wystarczy tylko przytoczyc nastepujacy fragment tej 'ekspertki':

      "Klaps, lanie to zawsze bicie słabszego. Ogromna większość ludzi zgodzi się, że nie należy bić słabszych, tego też uczy swoje dzieci. Żywo reagujemy, kiedy jakieś dziecko potrąci nasze, czy rzuci mu piaskiem w oczy... A dając klapsa czy szarpiąc dziecko, nie myślimy o tym, że zadajemy mu ból! Natomiast kiedy dziecko z ciekawości ciągnie kota za ogon, mówimy, że tak nie wolno, bo to kota boli!"

      Ta kobieta zupelnie nie rozumie roznicy pomiedzy sadyzmem/wymuszaniem a wychowaniem!!!

      Namnozylo nam sie idiotow od 'bezstresowego wychowania dzieci' i nagle sie okazuje, ze psychiatrzy maja pelne rece roboty z powodu ADHD - tzw. zespolu niespokojnego dziecka. Tymczasem nikt nie ma odwagi glosno powiedziec, ze ADHD to tak naprawde ADD - czyli Adult Discipline Disorder, czyli zespol niedoboru dyscypliny u rodzica.

      Dosyc powiedziec, ze 50 lat temu nikt nie slyszal o tzw. zespole niedoboru uwagi. Wystarczyl tata, ktory mial odwage przylac dziecku i nie do pomyslenia bylo, by np. uczen wkladal nauczycielowi kosz na smieci na glowe.

      Nigdy nie kupie gazety, ktora publikuje tak idiotyczne teksty, bo swiadcza one o tym, ze redaktor naczelny nie zna sie na dzieciach.

      I przy okazji jedna uwaga dla rodzicow: im starszy podrecznik pedagogiki tym lepszy. Nowe podreczniki mozna smialo wyrzucic na smietnik, to politycznie poprawny belkot.
      • tghyt Re: To lewacki belkot - bzdura na bzdurze 13.05.06, 20:16
        No Kopernik z ciebie by nie byl. To co mowisz, to jest prawicowy belkot
        (prawica boi sie zmian i nowosci/postepu). Cofnijmy sie do sredniowiecza, a
        jezdzisz srodkami komunikacji? nie lepiej kuuiem? Bredzisz.
        • janu5 Tghyt czy coś wniosłeś to tematu klapsów?? 13.05.06, 20:54
          przejrzałem twoje posty atakujesz wściekle tych którzy bronią instytucji klapsa,
          ale wyglada na to ,że nawet nie rozumiesz dlaczego. sam nic do dyskusji nie
          wniosłeś natomiast wynajdujesz coraz to nowe epitety.
          • tghyt Re: Tghyt czy coś wniosłeś to tematu klapsów?? 13.05.06, 20:58
            janu5 napisał:

            > przejrzałem twoje posty atakujesz wściekle tych którzy bronią instytucji
            klapsa
            > ,
            > ale wyglada na to ,że nawet nie rozumiesz dlaczego. sam nic do dyskusji nie
            > wniosłeś natomiast wynajdujesz coraz to nowe epitety.
            A co ty wniosles, wychwalanie uzywania przemocy wobec dzieci? Rzeczywiscie
            wklad masz ogromny!!!!
            • janu5 Re: Tghyt czy coś wniosłeś to tematu klapsów?? 13.05.06, 21:12
              > A co ty wniosles, wychwalanie uzywania przemocy wobec dzieci?
              Nie tyle wychwalanie co uzasadnianie.
              Jeżeli mówisz dziecku ubierz się , usiądź , zjedz, nie garb się to już stosujesz
              przemoc. wystepujesz w roli silniejszego wydającego polecenia rozkazy. Tylko co
              w tym złego , czy nienormalnego.
              Nienormalna to jest banda jak tu ktoś nazwał niedouczonych "lewaków" którzy
              lansują metode wychowania "róbta co chceta", bo dziecka nie nalezy stresować ,
              stosować PRZEMOCY, nakazów, zakazów, krzyków , klapsów.
              • jacksparrow1 Re: Tghyt czy coś wniosłeś to tematu klapsów?? 13.05.06, 22:23
                janu5, zapomniales dodac ze to wychowanie obejmuje jeszcze chwalenie i
                nagradzanie za wszystko co dziecina zrobi, a zwlaszcza za cos co innych
                zbulwersuje.
              • 2paco Re: Tghyt czy coś wniosłeś to tematu klapsów?? 13.05.06, 23:26
                ktoś tu już poruszył temat Szwecji, gdzie na dziecko nie wolno podnieść głosu..
                podobnie jest w austrii, i jaki jest efekt? w automatach na papierosy trzeba
                wyżej umieszczać otwór na pieniądze, poza tym planują (jeśli już tego nie
                zrobili) wprowadzić specjalne karty, które tylko włascicielowi (dorosłemu!!) li
                tylko wydadzą fajki.
                Austria na pewno nie należy do państw, gdzie szerzy się patologia (mam na myśli
                austriackie rodziny, nie imigrantów) - znam wiedeń na wylot, i wystarczy mi na
                całe życie tych tabunów austriackich (!!!) dzieci, które szwendają się z
                alkoholem i fajkami po parkach w wieku 13 lat. na nie też nie można podnieść
                ręki, i efekt jest widoczny na ulicy.
                • michnix2 Lewicowe barbarzynstwo 14.05.06, 12:08
                  Zwroccie uwage na jedna ceche lewicy: oni chca, zeby wszystko stalo na glowie. Lewica powstala poprzez kontestacje calego chrzescijanskiego systemu wartosci. Mowiono np.:

                  1. nie zabijaj - to lewica mordowala na calego, a jak sie okazalo, ze przy takim mordowaniu gina rowniez lewicowcy ('rewolucja zawsze pozera swoje wlasne dzieci'), to chociaz aborcja i eutanazja.

                  2. nie kradnij - to lewica domaga sie, by to rzad zabieral tym, co maja wiecej i rozdawal biednym, zeby sami nie musieli krasc.

                  3. szanuj ojca swego i matke swoja - to lewica domaga sie, by to rzad decydowal o dzieciach, a ojcu nie wolno nawet skrzyczec dziecka, jak mu napluje w twarz.

                  4. nie wystawiaj falszywego swiadectwa blizniemu swemu - to lewica klamie na potege - mgr Kwasniewski najlepszym przykladem.

                  Slowem: jezeli cokolwiek jest dobre, lewica na 100% zaprotestuje i zazada likwidacji.
            • 2paco Re: Tghyt czy coś wniosłeś to tematu klapsów?? 13.05.06, 23:22
              a u was murzynów biją!
        • michnix2 Typowy przedstawiciel lewicy - warto zobaczyc 14.05.06, 12:00
          Popatrzcie tylko na wypowiedz tego lewaka:

          1. Zadnego logicznego argumentu

          2. Zadnego odniesienia sie do wypowiedzi poprzednika

          3. Aroganckie wypowiedzi pod adresem tych, co akurat nie podzielaja linii partyjnej lewicy + obelgi

          Tak wlasnie wyglada dyskusja u lewicowcow: absolutne zero argumentow, a w dyskusji jest lepszy ten, kto bardziej zwymysla i zastosuje ciekawsze obelgi.

          Teraz wiecie, dlaczego dyskusja z lewicowcami jest skazana na niepowodzenie? U nich argumenty nie maja znaczenia: liczy sie, kto jak kogo zbluzga. Tak to juz jest, jak nie ma sie nic sensownego do powiedzenia.
    • mkusiciel Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 13:30
      czytam te wszystkie posty i każdy z Was ma inne spojrzenie na "klapsa" a ja
      zgodzę się z psycholog że dorośli którzy biją byli bici w dzieciństwie i że
      bicie zawsze zostawia ślady w psychice mogę to powiedzieć bo sama w
      dzieciństwie dostawałam tzw. klapsy za coś co przeskrobałam uważam że przez to
      mam obniżone poczucie własnej wartości jestem mniej otwarta chociaż wtedy
      wiedziałam że robię coś żle i że dostane lanie to i tak to robiłam więc niewiem
      czy te klapsy tak skutkowały, czy gdybym ich nie dostawała wyrosłabym na
      pezrstępcę? Nie jestem za bezstresowym wychowaniem i za przyzwalaniem na
      wszystko sama czasem daję klapsa synkowi ale tak jak mówi psycholog z
      bezradności, nie jestem pewna czy on pomaga bo kiedy daję mu klapsa i mówię nie
      wolno on za jakiś czas tak będzie to samo robił. Chciałabym być tak
      odpowiedzialnym rodzicem opanowanym jak mówi psycholog ale ja nie potrafię może
      nie powinnam być rodzicem może większość z nas nie nadaje się na nich sam nie
      wiem
      • 2paco Re: Klaps, szybka droga donikąd 13.05.06, 13:36
        a ja dostawałem ,klapsy, kilka razy porządne lanie dostałem (nigdy z nic,
        naprawdę msuaięłm sobie zasłużyć), i nie wyrosłem na zahukanego człowieka, który
        ma problemy w kontaktah z innymi. to jest kwestia indywidualna, to jak
        całościowo bylismy wychowywani, a nie wina zwykłych klapsów.
        • fobia.1 Re: Klaps, szybka droga donikąd 17.08.07, 23:18
          pewnie, że nie masz problemów w kontaktach z innymi!! - zawsze
          przecież umiesz dać klapsa!
      • michnix2 Gadanie... 13.05.06, 15:53
        Jezeli masz obnizone poczucie wlasnej wartosci to znacznie bardziej prawdopodobne jest, ze wynika ono z Twoich zyciowych problemow, a nie klapsa w dziecinstwie.

        Ja dostalem kilka razy od taty w tylek, do dzisiaj pamietam za co i uwazam, ze absolutnie mi sie nalezalo. Nie tylko nie zywie zalu do mojego taty ale rowniez twierdze, ze bylo to z milosci.

        Przy okazji chcialbym przestrzec innych rodzicow: owszem, bicie dziecka za przewinienia jest w porzadku, ale nie robcie tego przy innych dzieciach, zwlaszcza wychowywanych 'bezstresowo', bo zaczna sie znecac nad Waszym dzieckiem.
        • jjr44 bicie z miłości to chyba są praktyki sadystyczne 13.05.06, 15:58
          j.w smile
          • michnix2 Pomysl, to nie boli 13.05.06, 16:08
            Wiesz czego mnie nauczylo pierwsze lanie od taty? Nie chodzic na poligon i nie zbierac niewypalow. 3 lata pozniej na tym samym poligonie dzieciakowi z sasiedniego bloku urwalo reke.

            To moglem byc ja, a jednak nie bylem, bo wiedzialem, ze jak tam pojde i moj tata sie o tym dowie, to dostane lanie.

            U mnie w domu byly jasne reguly i tata nigdy mnie nie uderzyl bez powodu. I z perspektywy czasu widze, ze kazde jego lanie bylo uzasadnione - robil to z milosci.

            Aha, jeszcze jedno lewaku: bo wy nie rozumienie pewnych rzeczy: jest roznica pomiedzy laniem a skatowaniem dziecka. Ja wiem, ze to zbyt duzo na wasze male mozgownice, ale musisz mi uwierzyc na slowo.
            • nameja Jak już cokolwiek rozumiałam, 13.05.06, 18:36
              to każde naruszenie mojej nietykalności cielesnej traktowałam jak coś
              strasznego, nienawidziłam ojca za to. Nie miał prawa mnie bić! Nawet nie
              katując! Poza tym wcale to nie odnosiło skutku! Wręcz odwrotnie. Bałam się
              tylko przed biciem a potem robiłam to samo tylko w ukryciu.Jak się dało
              oczywiście.
              • michnix2 Ojciec musi byc autorytetem dla dziecka 13.05.06, 18:47
                Jezeli dziecko uwaza, ze ojciec nie ma prawa ukarac go, to doszlo do glebokiej patologii.

                Zadne dziecko nie lubi bicia, dlatego wlasnie jest to szalenie skuteczna metoda wychowacza (czego pedagodzy lewicowi zupelnie nie rozumieja).

                I jeszcze jedna uwaga:
                zdania:
                "Poza tym wcale to nie odnosiło skutku!"

                i

                "Bałam się tylko przed biciem a potem robiłam to samo tylko w ukryciu.Jak się dało oczywiście."

                Sa logicznie sprzeczne. Skoro lanie nie odnosilo skutku, to dlaczego robilas zle rzeczy w ukryciu, zamiast otwarcie???
                • nameja Re: Ojciec musi byc autorytetem dla dziecka 14.05.06, 00:47
                  Ale mi skutek:lepiej się ukryć! Autorytetu to mój ojciec przez to nie miał,
                  uwierz. Dziś się tego wstydzi.
                  • michnix2 Re: Ojciec musi byc autorytetem dla dziecka 14.05.06, 12:02
                    Niemniej jednak, sama widzisz, ze Twoja wypowiedz jest wewnetrznie sprzeczna i bicie odnioslo jakis skutek.

                    A autorytetu ojcowskiego nie zdobywa sie poprzez bicie, tylko poprzez caloksztalt.

                    Pewnie, ze Twoj ojciec sie wstydzi, skoro nie byl autorytetem dla dziecka.
              • janu5 ciekawe za co byłaś tak bita 13.05.06, 20:21
                a mimo wszzystko robiłaś to znowu i znowu.
                I ciekawe jak ty byś kogoś takiego jaK TY probowała tej złej rzeczy oduczyć.
            • jacksparrow1 Re: Pomysl, to nie boli 13.05.06, 18:53
              michnix2 , daj na luz, bo to walka z wiatrakami.Dla wielu broniacych metody
              bezstresowego wychowania , danie klapsiora zasluzonego jest rownoznaczne z
              katowaniem dziecka przez kilka godzin.
              • michnix2 Juz chyba wiem w czym problem 14.05.06, 12:13
                jacksparrow1 napisała:

                > michnix2 , daj na luz, bo to walka z wiatrakami.Dla wielu broniacych metody
                > bezstresowego wychowania , danie klapsiora zasluzonego jest rownoznaczne z
                > katowaniem dziecka przez kilka godzin.

                Tak czytam to forum i w koncu domyslilem sie o co chodzi: lewica jest tak tepa, ze zwyczajnie nie rozroznia klapsa od skatowania dziecka do nieprzytomnosci. Oni sa chyba zbyt glupi na to.
            • giewont Re: Pomysl, to nie boli 13.05.06, 19:52
              michnix2 napisał:


              > Aha, jeszcze jedno lewaku: bo wy nie rozumienie pewnych rzeczy: jest roznica
              po
              > miedzy laniem a skatowaniem dziecka. Ja wiem, ze to zbyt duzo na wasze male
              moz
              > gownice, ale musisz mi uwierzyc na slowo.

              Alez oni to swietnie rozumieja. Oni z calkowita swiadomoscia klapsa zrownuja z
              katowaniem dziecka. Dla wiekszego wrazenia.
              Znaja rowniez statystyki z ktorych wynika, ze w krajach w ktorych zabroniono
              stosowania klapsow juz po kilku latach przestepczosc wsrod nieletnich skoczyla
              o kilkaset procent. Oni to wszystko wiedza - strategom lewakow chodzi o to,
              zeby zniszczyc rodzine - otwarcie to deklaruja. /Nie chce mi sie teraz szukac
              tak wlasnie oznajmil jeden z czolowych liderow ruchu gejowskiego, cyt. w
              tlumaczeniu "malzenstwo gejow jest tylko taktycznym przystankiem na drodze do
              calkowitego zniszczenia instytucji rodziny" - jest gdzies w sieci kto chce
              niech szuka/. A wtoruja im pozyteczni idioci.

              Powtorze swoja kwestie: dlaczego nie traktowac doroslych jak dzieci: zamiast
              karac /mandatami, grzywnami, wiezieniem - no przeciez to sa brutalne srodki/ -
              tlumaczyc, wyjasniac, perswadowac i rozmawiac, a jako najwyzszy wymiar kary
              zabraniac czasowo ogladania telewizji?


              • michnix2 Idealny argument!!! 14.05.06, 12:15
                giewont napisał:

                > Powtorze swoja kwestie: dlaczego nie traktowac doroslych jak dzieci: zamiast
                > karac /mandatami, grzywnami, wiezieniem - no przeciez to sa brutalne srodki/ -
                > tlumaczyc, wyjasniac, perswadowac i rozmawiac, a jako najwyzszy wymiar kary
                > zabraniac czasowo ogladania telewizji?

                Idealny argument!!!

                Tylko co z tego, skoro dla lewakow w dyskusji wygrywa ten, kto bardziej zwymysla przeciwnika i zastosuje lepsze obelgi.
                • jjr44 żaden argument :-) i nie jestem lewakiem 15.05.06, 19:53
                  michnix2 dlaczego szufladkujesz mnie jako lewaka? ja jestem przeciwko biciu z
                  powodów utylitarnych. Przynosi to ulgę rodzicowi a wcale nie musi pomóc
                  dziecku.
                  Już pisałem ale powtórze: jak masz do czynienia z grzecznym spokojnym dzieckiem
                  to klapsem je nastraszysz i będzie ok. Jak masz do czynienia z tzw. trudnym
                  dzieckiem to wplączesz sie w sytuację bez wyjścia.

                  Przykładowo (na własne oczy widziałem) dzieciak pluje ci w zupę, najpierw go
                  upominasz, potem dajesz klapsa, pluje nadal no to co? drugi klaps, pluje nadal,
                  trzeci klaps i odsyłasz do pokoju; nie będzie obiadku. Dzieciak wyje ale
                  myślisz jest ok zrozumie. Następnego dnia obiad z babcią. Dzieciak patrząc ci
                  prosto w oczy pluje w talerz, klaps. Dzieciak się uspokaja po czym jak stracisz
                  czujność pluje ci zupką prosto w gębę z triumfującą miną. NO i co teraz? lejesz
                  mocniej żeby naprawdę zabolało? lejesz tak samo jak poprzednio i wyganiasz od
                  stołu?
                  Ty michnix2 jesteś przegrany bo musisz gó..arza złamać żeby ci przyznał rację
                  i żeby potem sobie uzasadniał że zlałeś go z miłości albo musisz odpuścić. Więc
                  musisz go albo naprawdę ostro zlać albo okazać słabość. Albo też wymyślić
                  sposób na poradzenie sobie bez bicia. A gó..arz już wie że najbardziej nie
                  lubisz plucia zupką i zrobi ci to na bank przy następnej okazji przy ludziach
                  żeby ci dokuczyć. I po co ci to było? Nie lepiej od razu odesłac od stołu i
                  powiedzieć np. że dzisiaj telewizji nie ogląda / w ulubioną platformówkę nie
                  gra / ulubionego deseru nie zje / .... (tu sobie wymyśl - na mojego syna bardzo
                  dobrze działa odstawienie od komputera; mówię tylko: robisz to co ci kazałem
                  albo ponosisz konsekwencje, zapewniam cię że rzadko wybiera konsekwencje choć
                  czasami wybiera i ja szanuję jego wybór ale ponieważ jestem konsekwentny to
                  represje są tak jak obiecałem. I ja się nie denerwuję a represje są dla niego
                  bardziej dolegliwe niż bicie. Bić mógłbym go co dzień - ma to w nosie ale bez
                  komputera żyć nie może.

                  Powiesz że mało jest dzieci trudnych, agresywnych, złośliwych i że każde sie
                  złamie. Nie masz racji, jest bardzo dużo takich dzieci. I najgorsze że takie
                  dzieci trudno złamać a jak już ci się uda to wyprodukujesz takiego faceta jak
                  Żebrowski w Pręgach.
                  A jeszcze licz się z tym że trafisz na agresywnego dzieciaka który z nagła w
                  ciebie czymś rzuci albo perfidnego i autoagresywnego: będzei walił głową w
                  ścianę albo tłukł się pięściami w głowę. I co wtedy? też walniesz w tyłek?
                  Dwulatek znajomej jak coś działo mu się nie po myśli to rzucał sie na podłogę i
                  walił łbem w posadzkę. I co? klaps? Ona po prostu wychodziłą z pokoju jak
                  widział że nie działa to sam rezygnował.

                  I proszę nie mów że to są patologie: zapewniam cię że takie rzeczy zdarzają sie
                  normalnym dzieciom w normalnych rodzinach. ja mam takie doświadczenia i wiem że
                  bicie i konfrontacja jest najgłupszą rzecza jaką można zrobić. Bo dzieciak może
                  iść w zaparte do samego końca albo z głupoty (bo mały) albo z rozsądku (bo wie,
                  że przecież go nie zatłuczesz na śmierć a lanie można wytrzymać mając słodką
                  świadomość że jest sie górą) jak jest starszy.

                  Przemyśl to. Może kiedyś będzeisz miał dziecko takiego wcielonego diabła i
                  będziesz sobie musiał z nim poradzisz i jak już bicie nie będzie działąło to
                  udasz sie do pani smolińskiej która podpowie ci jak to lewaczka co zrobić żebys
                  sobie dał radę.
                  • michnix2 Sprawa jest banalnie prosta 16.05.06, 17:01
                    1. 95% tzw. trudnych dzieci to dzieci, ktorych rodzice sa niekonsekwentni i nie stosuja kar cielesnych, bo taka akurat w ciagu ostatnich 10 lat jest moda.

                    Jezeli rodzic nie jest konsekwentny kazde dziecko idealnie to wyczuje i przestanie sluchac rodzica. Na to nie ma sily. Czasem dziecko musi dostac kilka razy w tylek, zanim sie czegos nauczy - tak to juz jest, ze jedno dziecko lapie pewne rzeczy szybciej, inne wolniej. Ale jezeli chociaz raz dziecko uniknie kary za zlamanie reguly, mozesz byc 100% pewien, ze predzej czy pozniej znowu ja zlamie.

                    Trzeba byc sztywnym - jezeli przyjelismy regule, ze jak dziecko nas nie slucha, dostaje lanie, to zeby mialo dostac 100 albo i 200 razy, trzeba tak zrobic. Jezeli rodzic nie dotrzymuje slowa natychmiast traci autorytet.

                    A co do kary typu 'nie bedzie komputera' - tylek przestanie bolec po 5 minutach, a dziecko po chwili zapomni. Pamietasz psy Pawlowa? Na dzwiek dzwonka dostawaly jedzenie i potem okazalo sie, ze sam dzwiek dzwonka, zupelnie bez jedzenia powodowal wzrost wydzielania sliny u psa. Nie wmowisz mi, ze jezeli pies, kon lub szczur potrafia sie nauczyc kojarzyc kare z pewnymi czynnosciami i unikaja wykonywania tych czynnosci, to czlowiek nie potrafi.

                    Prosty przyklad: mam psa i sa sztywne reguly: jak sie rzuci na innego psa dostaje lanie; jak nie zareaguje na swoje imie - dostaje lanie. Od mojej zony nigdy jeszcze nie dostal lania. Rezultat jest taki, ze ona na spacer zaklada mu kaganiec i smycz, a ja puszczam go wolno. Wiesz dlaczego? Bo ja wiem, ze jak go zawolam, to przyjdzie; natomiast mojej zony zwyczajnie nie slucha - po co, skoro nigdy nie dostal lania?

                    Podobnie jest z dzieckiem: ma co prawda 12 miesiecy, wiec nie dostala ani razu lania, ale na tym etapie pewne rzeczy uzyskuje sie glosem.

                    A zakwalifikowalem Ciebie jako lewaka, bo kary cielesne to fundament cywilizacji europejskiej i ich negacja to wymysl lewacki. Negowanie kar cielesnych to tak jak negowanie np. pieniadza, wlasnosci prywatnej czy zasady 'nie gwalc'. Moze Ci sie wydawac, ze zanegowanie takiej reguly wcale nie oznacza, ze masz lewicowe odchyly, ale tak akurat jest. Np. tow. Giertych mysli ze jest prawicowcem, chociaz jego pomyslow gospodarczych nie powstydzilby sie Gomulka.
                    • jjr44 Re: Sprawa jest banalnie prosta 16.05.06, 18:29
                      Żyjesz złudzeniami smile
                      pomysł że trudne dzieci to te kórych rodzice nie stosowali kar cielesnych
                      śmieszny, mogę cie skontaktowac z paroma rodzinami, zdziwisz się bo rodzice
                      często próbują najpierw rozwiązań najprostszych: klapsów a potem jak juz sa
                      totalnie bezradni to ida do psychologa. Bicie 100 albo 200 razy to wyraz
                      bezradności a nie konsekwencji. I powiedz mi co zrobisz jeśli to nadal nie
                      będzie skutkować? jest tak jak powiedziałem jak będziesz dawał lekkie klapsy to
                      dziecku zobojętnieje i bedzie cię miało w nosie a jak zaczniesz bić tak żeby
                      sprawić prawdziwy ból to chyba wiesz jak to się skończy.

                      Spróbuj zastanowić sie: co zrobisz jak bicie nie będzie pomagać? jak z tego
                      wyjdziesz z twarzą? I nie mów mi że konsekwentne bicie musi pomóc. Nie musi. A
                      co zrobisz jak po tym biciu dziecko będzie grzeczne ale zacznie się moczyć w
                      nocy? Bedziesz zadowolony? A jeśli na twój widok będzie sie chowac pod stół?
                      Też to będzie dla ciebie ok?

                      Masz jakieś pogląday na wychowanie i jesteś na tyle sztywny że nie możesz sobie
                      wyobrazic że inne metody mogą być bardziej efektywne. I nie mówię tu o
                      wychowaniu bezstresowym. Jestem pewien że pani Smolińska widziała w życiu dużo
                      wiecej trudnych dzieci niż ty i jeżeli ona mówi to co mówi to nie dlatego że ma
                      lewackie poglady tylko na podstawie swojego doświadczenia. Zapewniam cię, ze
                      dzieci ma udane i dobrze wychowane - miałem okazję je kiedyś spotkać.

                      co do doświadczeń z psami i pawłowa: niestosowne rzeczy piszesz.
                      naprawdę wierzysz że dziecko można wytresowac jak psa? Pewnie można ale ja nie
                      chciałbym miec takiego dziecka.
                      • myelegans Re: Sprawa jest banalnie prosta 16.05.06, 20:00
                        gratuluje pomyslu na wychowanie, po takiej tresurze, to mozesz dziecko od razu
                        do armi poslac. Zrobi tam kariere, bo bedzie bezmyslnie dostosowywalo sie do
                        wszystkiego, nie pytajac w strachu przed kara. Podchodzisz do dziecka bardzo
                        przedmiotowo. Od jakiego wieku zaczniesz dawac klapsy? 12.5 miesiaca,
                        13miesiecy i 6 dni? I z jakim natezeniem? Z odleglosci 30cm dla 2-roczniaka i z
                        50cm dla 3 roczniaka? Masz juz tabelke?

                        Widzialam dzieci tak wychowywane, konsekwentne, ktore splywaly po nich pozniej
                        jak woda po kaczce, a swoje i tak robily, nawet z wiekszym natezeniem, zeby
                        przyciagnac uwage rodzicow i udowodnic, ze one i tak beda robily jak zechca
                        wbrew temu co rodzic ma na uwadze. Ot taka konsekwencja z drugiej strony, akcja-
                        reakcja i nie ma co w to mieszac polityki. Albo inne takie jak ja, ktore co
                        prawda juz nie przewinialy, nie dlatego, ze sie nauczyly, ale dlatego, ze sie
                        baly i zaskorupialy pozniej w sobie, obojetne na rodzicow i kontakty z nimi, bo
                        przeciez rodzic to najwiekszy autorytet.
                        • jjr44 mam nadzieję że to do tego osobnika powyżej :-) 16.05.06, 21:36
                          j.w.
                          ja swojego dziecka nie biję i uważam że bicie jest bez sensu.
                          • myelegans Re: mam nadzieję że to do tego osobnika powyżej : 16.05.06, 21:57
                            powyzej, powyzej smile))
                            • jjr44 Re: mam nadzieję że to do tego osobnika powyżej : 16.05.06, 22:07
                              Ja mam wrażenie że michnix to jakiś wojskowy albo policjant, to pasuje do jego
                              koncepcji wychowania jako tresury. Co prawda nawet do armii dotarły nowe trendy
                              i pruski dryl nie jest już w modzie ale z tego co wiem nadal przemoc w
                              rodzinach wojsjkowych jes dużo częstsza niż przecietna w populacji. To co pisze
                              ten osobnik pasuje mi też do tzw. logiki wojskowej.
                              (mój wykładowca logiki: nie będę was uczył logiki wojskowej ani kobiecej (bez
                              urazy) a tylko matematycznej).
                              To nieustanne podkreślanie że kara fizyczna i klaps to nie jest bicie i
                              katowanie a zasłużona kara bardzo i się podoba. jak dziecko michnixa przewini
                              po raz kolejny to michnix będzie sie głowił jak sprawić mu adekwatny ból
                              (zasłużona kara) jednocześnei nie uszkadzając - żeby nie było że katuje.
                    • titta Re: Sprawa jest banalnie prosta 18.05.06, 14:04
                      Twoj pies jest wlasnie doskonalym przykladem bledu w twoim rozumowaniu: ciebie
                      slucha bo sie boi, a nie dlatego, ze wie ze dane zachowanie jest zle (pies
                      doskonale potrafi to rozumiec). Czy chcesz to samo miec z dziecmi? "Doskonale
                      wytresowane"? Jak sie spodziewaja kary to jak aniolki i trybiki w szwajcarskim
                      zegarku. Jak nikt nie patrzy to sobie nadrobia.
            • tghyt Re: Pomysl, to nie boli 13.05.06, 20:25
              michnix2 napisał:

              > Wiesz czego mnie nauczylo pierwsze lanie od taty? Nie chodzic na poligon i
              nie
              > zbierac niewypalow. 3 lata pozniej na tym samym poligonie dzieciakowi z
              sasiedn
              > iego bloku urwalo reke.
              >
              > To moglem byc ja, a jednak nie bylem, bo wiedzialem, ze jak tam pojde i moj
              tat
              > a sie o tym dowie, to dostane lanie.
              >
              > U mnie w domu byly jasne reguly i tata nigdy mnie nie uderzyl bez powodu. I z
              p
              > erspektywy czasu widze, ze kazde jego lanie bylo uzasadnione - robil to z
              milos
              > ci.
              >
              > Aha, jeszcze jedno lewaku: bo wy nie rozumienie pewnych rzeczy: jest roznica
              po
              > miedzy laniem a skatowaniem dziecka. Ja wiem, ze to zbyt duzo na wasze male
              moz
              > gownice, ale musisz mi uwierzyc na slowo.

              W calym tym prwicowym belkocie udalo ci sie przypadkiem powiedziec cos, co jest
              PODSTAWOwym elementem sukcesu w wychowywaniu dzieci, ale to nie twoja zasluga,
              tylko przytoczyles rodzicow. A mianowicie JASNE Reguly i ich KONSEKWENTNE
              egzekwowanie (przemoc nie jest konieczna, KONSEKWENCJA)oraz jasne
              przedstawienie co jest DOBRO a co ZLO, a najlepiej wlasny przyklad - zwykle
              idzie z gory. Gratuluje, udalo ci sie przypadkiem.
              • michnix2 Re: Pomysl, to nie boli 14.05.06, 12:16
                tghyt napisał:

                > PODSTAWOwym elementem sukcesu w wychowywaniu dzieci, ale to nie twoja zasluga,
                > tylko przytoczyles rodzicow. A mianowicie JASNE Reguly i ich KONSEKWENTNE
                > egzekwowanie (przemoc nie jest konieczna, KONSEKWENCJA)oraz jasne
                > przedstawienie co jest DOBRO a co ZLO, a najlepiej wlasny przyklad - zwykle
                > idzie z gory. Gratuluje, udalo ci sie przypadkiem.

                A jak dziecko KONSEKWENTNIE lamie granice wyznaczone przez rodzicow?
            • fobia.1 Re: Pomysl, to nie boli 17.08.07, 23:21
              no i ręce Ci zostały w porządku.. to dobrze! Możesz dawać klapsy
              innym!
              PS. Czy też już zostałam dla Ciebie "lewakiem"?
        • tghyt Re: Gadanie... 13.05.06, 20:19
          A czemu nie? skoro tatus moze??????
    • dj.rydzyk Klaps jest ok. 13.05.06, 14:35
      Bicie nie ma sensu, no chyba, xe gowniarz jest wyjakowo uparty i zlośliwy.
      WIdziałem przypadek matki, której córka po śmierci ojca straciła kontakt z
      rzeczywistością i parę razy matka w ostateczności uźywała paska. nie iwem jakim
      cudem udało się jej tego bachora uratować. dziś ta niesforna dziewczyna jest
      lekarzem

      wychowanie beztsresowe to nie jest wychowanie. nikt mnie do tego nie przekona. z
      pięciolatkim nie ma sensu dyskutować pół godziny o tym czy moźna pluć na
      kolegów. Klaps jest ok. Paniw z wywiadu jak chce pomóc dzieciom niech zajmie się
      rodzicami którzy tłuką swoje pociechy kijem od miotły.
      • jjr44 Klaps nie jest ok. 13.05.06, 15:57
        To taki streotyp: jak bez bicia to zaraz bezstresowo wychowujemy. Kto ci każe z
        pieciolatkiem dyskutowac pół godziny o tym czy można pluc na kolegów. pani z
        wywiadu ma swoje dzieci i udałeo jej sie dobrze je wychowac (wiem co mówie).
        Wiec mam do niej w tym względzie wieksze zaufanie.
        • 2grzegorz Re: Klaps nie jest ok. 13.05.06, 16:25
          To taki stereotyp: jak klaps, to od razu katowanie (pięścią, kijem, pasem itp.)
          Tak?
          pozdrawiam
          grzegorz
          • jjr44 a gdzie ja niby napisałem? 15.05.06, 19:04
            ustawianie sobie przeciwnika to bardzo przyjemna rzecz. Nigdzie nie napisałem
            że klaps jest równoważny z katowaniem dziecka.
    • mulla_komar Klaps to nie bicie 13.05.06, 16:57
      nie robcie se jaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka