Byłam szczęśliwą mamą córkci, którą po umyciu, bajeczce zanosiłam do łóżeczka i córcia zasypiała sama w swoim pokoiku (teraz syn ma prawie 3 lata i nadal tak jest). Dziewczątko ma 5 lat i od kilku tygodni mam wieczorny cyrk na kółkach!!! nie pamietam kiedy kładłam młodą a ona sobie grzecznie zasypiała. Mamy ceremonię wieczorną: dobranocka w TV, mycie (czasem odwrotnie) potem czytam bajkę na dobranoc, paciorek, wierszyk i wychodzę.... i tu najczęściej zaczyna się ryk, (o ile nie zaczął się przed myciem) bo nagle chce się jeść, pić, boli brzuszek, boli nóżka i nie wiadomo co jeszcze. Czasem do tego wędruje i przychodzi po 10 razy. A, kładę ją o 20, myślę że to niezbyt późno, wstaje o 7.15. Czytałam o mamach, które żaliły się na problemy z zasypianiem dzieci ale nie myślałam że mojej latorośli sie odmieni. Macie pomysł? Przeczekać? Przejdzie? Skrócić wieczorne ceremonie? Pomóżcie proszę, zanim eksploduję