Dodaj do ulubionych

Afera u fryzjera

16.10.12, 13:01
Właśnie wróciłam z synkiem (2,4l) od fryzjera. Był już na takiej wizycie wielokrotnie, bo włosy ma gęste, szybko rosną, więc musimy je co 2 m-ce podcinać (nie lubię chłopców w długich włosach, mimo, że rozwiązałoby to problem smile ) Każda wizyta wygląda tak samo - ryk, ryk i jeszcze raz ryk, jakby go ze skóry obdzierali. Niezależnie od tego jaki to fryzjer - czy dziecięcy, zwykły osiedlowy, czy elegancki - próbowałam wszystkiego. Myślałam, że w końcu "zmądrzeje" i zobaczy, że to nic strasznego, ale nie - on się zachowuje jak na egzorcyzmach. Czy ktoś ma podobne przejścia z własnym dzieckiem? Jest na to jakaś rada? Samo minie? - ale kiedy? Już mi wstyd przy innych, którzy są obsługiwani... Zapowiedziałam mężowi, że następnym razem idzie on, bo ja już mam dosyć...
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 13:06
      Czy został do fryzjera zabrany z zaskoczenia, czy był uprzedzony, że się tam znajdzie?

      U nas pomogło tydzień uprzedzania + obietnica nagrody za grzeczność.
    • tata.po.30 Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 13:12
      > Jest na to jakaś rada?

      Obcinać samodzielnie. Wcale nie tak trudno.
    • joalma Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 13:14
      ja obcinam na śpiocha wink podkładam pod głowę dużą reklamówkę, ciach ciach, przewrót na drugi bok, ciach ciach i po sprawie. tył poprawiam rano kiedy jest zajęty bajką. następnym razem spróbuję maszynką, mamy teraz taką cichutką wink z obawy przed podobną reakcją jeszcze niegdy nie byliśmy u fryzjera, pójdziemy dopiero jak będzie starszy, ja sama z dzieciństwa pamiętam że bałam się fryzjerki jak mi machała nożyczkami przed nosem, ciągle miałam wrażenie że mi ucho utnie, zrobi dziurę w głowie czy przygrzeje suszarką.
      • aniaturek0409 Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 13:32
        Ja w takim wypadku zamiast męczyć dziecia co dwa miesiące, obcięła bym raz maszynką na króciutko w domu i przez pół roku włosy nie leciały by do oczu. Starszakowi sama obcinałam zawsze a też ma gęste i szybko rosnące włosy. Do 3-4 roku bał się maszynki, potem mu przeszło. U fryzjera był tylko raz jak maszynka się zepsuła i nie zdążyłam jeszcze kupić nowej. Miał chyba 8 lub 9 lat.
    • beliska Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 13:30
      Od małego zabierałam córkę, gdy sama szłam do fryzjera. Tylko ściąć, bo zbyt ruchliwa, by wytrzymać dłuższe zabiegi. Nie było potem żadnego problemu, by dała sobie obcinac włosy.
      Może powienien chodzic z Tobą, tatą, gdy Wy ścinacie.
    • minerwamcg Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 13:31
      Hm. Nasza mała aż takich afer nie robiła, ale bałam się, że może zacząć - więc raz czy drugi profilaktycznie zabrałam ze sobą laptop i puszczałam bajki. Później okazało się, że nie trzeba, bo mała zaprzyjaźniła się z panią fryzjerką i całe następne strzyżenie przegadały - ale może spróbuj z bajkami? To przynajmniej na chwilę zajmie uwagę synka.
    • drzewachmuryziemia Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 14:09
      jezuu, po co Ty męczysz to biedne dziecko...nie mozesz mu sama włosów obciąc?? mój tez ma bardzo gęste, jak był zupełnie mały, nie było problemu w obcinaniem, jakos ok.1,5 roku przestał mi na to pozwalac, musiałam je obcinac przez sen! teraz ma ponad 2 lata i zaczął mi pozwalac, poobcinam mu jeszcze troche sama, a potem zaproponuję wizytę u fryzjera. nie wyobrazam sobie robic tego na siłę -w jakim celu? zeby go zrazic na pół zycia do obcinania włosów? i naprawde musisz to robic co 2 miesiace skoro on tak tego nienawidzi? mój ma po prostu dłuzsze włosy i tyle
    • pszczolka1020 Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 14:44
      Hej ja miałam podobne problemy , mam dwóch synków i każdy robił cyrki u fryzjera, starszy jak był mały (zaczęliśmy chodzić do fryzjera jak miał 1,5 roku) to płakał strasznie ale przynajmniej się nie wyrywał i w miarę grzecznie siedział na moich kolanach, młodszy z kolei machał głową i w sumie żadna fryzjerka nie chciał sie podjąć cięcia, a też musieliśmy dość wcześnie chodzić do fryzjera bo ma piękne bujne włosy. Teraz mają sześć i trzy lata i jest już spokój u fryzjera (starszy przestał świrować koło 3 roku też). Okazało się że starszy bał się bardzo nożyczek, a nie boi się wogóle maszynki i jak pani zamieniła nożyczki na maszynkę jak rękę odjął. Teraz nożyczkami tez pozwala się ściąć. Z młodszym była trudniejsza sprawa bo w sumie nie wiadomo o co mu chodziło, ot tak poprostu nie chciał się ścinać i już. Znalazłam fajnego fryzjera dziecięcego ( niestey na drugim końcu miasta ) i zaczęliśmy tam jeździć . Z zazdrością patrzyłam jak inne maluchy siedzą w autku i oglądają bajkę a pani obrabia im fryzurkę , nie wszystkie takie były , takie jak moje też się zdarzały , a i gorsze przypadki ( jedna rodzinka siedziała tam trzy godziny z dzieckiem, a i tak do końca nie udało się go obciąć. ) Mały pierwsza i druga wizyta płacz i wogóle , pani powiedziała że mamy częściej przychodzić , żeby się przyzwyczaił do miejsca i pań, i rzeczywiście pomogło, ostatnim razem usiadł sam na motorek , pozwolił sobie nawet założyć fartuch ( to już był wyczyn) i obciąć włosy - tylko bez zapinania spinek , pani na szczęście pamiętała z poprzedniej wizyty smile tak że teraz mam już spokój, głowa do góry twój też się przyzwyczai, też myślałam że do osiemnastki będę moich obcinać na kolanach i z płaczem smile
      Co do propozycji poprzedniczek , żeby obcinać na śpiocha , uważam że to błąd, ja robiłam tak u starszego z paznokciami i potem jak już chciałam normalnie to straszna zadyma była, młodszemu od małego obcinałam normalnie paznokcie bez spania i spoko , bez żadnych scen.
      Może pomysła z mężem nie będzie taki zły, u nas np. do dentysty starszy chodzi tylko z tatą , ze mną nie chce.
      Życzę wytrwałości i przede wszystkich cierpliwości, a tym co pomyślą inni wogóle się nie przejmuj, my staraliśmy się jakoś rozluzować atmosferę rozmową z fryzjerką, powodzenia
    • mamuniaolunia Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 16:34
      Odpowiadając na pytania dodatkowe:
      - nie będę go sama ciąć na śpiocha, bo nie umiem i nie chce tego robić,
      - nie będę go ciąć maszynką na pałę, bo takie fryzury u chłopców mi się nie podobają, nie po to ma takie śliczne włosy, żeby go ciąć na rekruta,
      - długa fryzura odpada, bo wg mnie to po prostu niewygodne i dla dziecka i dla mnie,
      - synek był z nami u fryzjera i widział jak nas tnie, samym przy tym nie będąc ciętym,
      - nie został zabrany z zaskoczenia, był o tym informowany dzień wcześniej.
      Spróbuję jeszcze z tymi bajkami. Jeden plus, że synek siedzi grzecznie, nie ucieka z fotela, jedyne co to te ryki. Mam nadzieję, że w końcu mu przejdzie i nie będzie tak do pełnoletnoścismile Pani pocieszała, że dużo dzieci tak robi, tylko jeszcze dodatkowo ucieka i to gorsze. Jest nadzieja, ale i tak następnym razem wypchnę męża smile
      • mysz1978 Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 18:05
        moj starsy syn przestal histeyzowac podczas obcinania wlosow dopeiro jak mial ponad 3 lata. Do tej pory to byl horror uncertain mlodsy bierze przyklad ze starszego i odkad skonczyl mnie jwiecej rok chodze z dwojka i strzyzemy maszynka na 8mm
      • aniaturek0409 Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 22:27
        To mamuniuolunia musisz przechrzcić się na macochęolunia. Bo dla własnego widzimisię (czyt. ładnej wg twojego gustu fryzurki) torturujesz dziecko. Może dla Ciebie takie obcinanie to nic strasznego i uważasz, że dziecko bezpodstawnie płacze, ale maluch może mieć odmienne zdanie na ten temat i dla niego lęk jest prawdziwy. To tak samo jakbyś bała się wysokości a mąż co dwa miesiące zrzucał cię z samolotu ze spadochronem bo w locie tak ładnie wyglądasz i szkoda było by nie oglądać takiego fajnego widoku. I za każdym razem wmawiał by Ci że nie ma się czego bać bo to fajne jest.
        • aniasa1 Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 22:43
          Zgadzam sie z aniaturek0409 .....
          NIe rozumiem Ciebie. Wiesz ze dla dziecka to cos okropnego a jednak prowadzisz go tam co 2 miesiace....... Przyzznam ze zawsze zaskakuja mnie matki ktore nie sa wrazliwe na placz swojego dziecka. Ja bym poprostu bym tak nie mogla. Albo obciela na krotko zeby dluzej rosly albo obcinala jak zarosl totalnie czyli 2-3 razy na rok. Moze jednak zastanow najpierw sie nad soba.
          A jesli nic nie wymyslisz to moze uzyj ronda do kapieli. Wlosy wtedy nie spadaja i nie swedza. U nas pomoglo. CHoc nie wiem na czym u was polega problem, moze swoimi zapędami zepsulas duzo wiecej
        • anna090481 Re: Afera u fryzjera 16.10.12, 22:44
          Jak najbardziej się zgadzam. Własne widzimisie ważniejsze od samopoczucia dziecka. Mały chłopiec męczony przez mamusię bo ma "ładnie wyglądać" . Dla mnie totalna porażka.
          Współczuje tylko małemu, bo dla Ciebie to tylko ryk na fotelu a on jako dziecko przezywa to mocniej niż myślisz. Ale cóż, wygląd ważniejszy... mamusiuolusiu zmień nick
          • mamuniaolunia Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 09:40
            Tak, tak - jasne... Lubię takie nadgorliwe mamuśki... smile
            • pszczolka1020 Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 12:32
              No ja też , bez przesady, dzieci płacżą z różnych powodów i w różnych sytuacjach, jakbym za każdym razem ulegała jak dziecko płacze to nic by się nie dało zrobić, włosy obcinać trzeba tak jak i paznokcie czy dziecku sie podoba czy nie , do lekarza też trzeba czasem pójść i na szczepienie też pomimo protestów w postaci płaczu. Moje dziecko musi być rehabilitowane i też za każdym razem płacze to co mam z nim nie ćwiczyć i nie chodzić na zajęcia bo nie chce, bo płacze. Bez przesady.
              • minerwamcg Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 14:06
                Dokładnie - nie lubi jeść nożem i widelcem to niech je palcami, nie podoba mu się fryzjer, to niech wygląda jak Papuas, nie chce pić z kubka to niech doi flachę do końca przedszkola. A potem zdziwienie, że np. nie chce się uczyć - i oczywiście to nauczyciel winny, bo jakby umiał zachęcić... a tymczasem żadna zachęta nic nie da, jeśli dziecko nie dowie się w porę, że istnieją rzeczy nieprzyjemne, lecz konieczne, które nie natychmiast, ale w perspektywie dają korzyść i satysfakcję.
                Dzieci potrzebują wyzwań. Okazji, żeby sprawdzić, że mogą, dadzą radę, potrafią - nie za pierwszym razem, to za dziesiątym, muszą znać smak nie tylko sukcesu ale i porażki, która za kolejnym podejściem w końcu zamieni się w sukces.
                Niestety, jeżeli wszystko, co potrzebne i pożyteczne, a na co dziecko z jakichś powodów nie ma ochoty będzie dostawało etykietkę "męczenia dziecka w imię własnych..." (tu wstawić dowolnie pejoratywne określenie) i zagrażało bliżej nieokreśloną "traumą" (zdumiewa mnie kariera tego słowa, dziś traumą nazywa się każde choć trochę nieprzyjemne doświadczenie), wychowa się człowieka kompletnie bezbronnego wobec rzeczywistych nieprzyjemności życia.

                Dlatego uważam, że fryzjera trzeba oswoić. Nie na siłę, mądrze i wyrozumiale, z dużą cierpliwością i maksymalnym wychodzeniem dziecku naprzeciw.
                ---
                - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
                • drzewachmuryziemia Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 14:21
                  malutkie dziecko ma prawo bac sie nozyczek, wyzwanie musi byc adekwatne do mozliwosci dziecka - co daje dziecku stawianie przed nim wyzwan, ktorych nie jest w stanie podjąc? (a nie jest w stanie, skoro regularnie tylko na fotelu u fryzjera ryczy i panikuje) skoro najwazniejsze sa wyzwania, to ucz niemowlaka czytacwink tak jak dojrzewa do innych rzeczy, dojrzeje i do fryzjera.
                  • mamuniaolunia Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 14:46
                    Dziecko nie ryczy i nie panikuje tylko u fryzjera. Mój jest typem histeryka i tak samo kończy się wizyta u dentysty, mimo, że ma tylko pokazać zęby, a nie leczyć, czy oglądanie gardła przez lekarza. Tak jak któraś napisała, uważam, że dziecko musi mieć styczność też z tymi nieprzyjemnymi rzeczami, żeby móc się oswoić i znieść "tortury", tak by w dalszym życiu nie zostać niemile zaskoczonym, na zasadzie "a mama to mi nie kazała, jak bardzo nie chciałem..."
                    • aniasa1 Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 16:00
                      Tak jak któraś napisała, uważam, że dz
                      > iecko musi mieć styczność też z tymi nieprzyjemnymi rzeczami, żeby móc się oswo
                      > ić i znieść "tortury", tak by w dalszym życiu nie zostać niemile zaskoczonym,

                      Bralas dzis leki? Wiesz co moze sama polez sobie po tygodniu w wyrku bez wychodzenia ze sraniem pod siebie to przyzwyczaisz sie do starosci.......


                      Skad ty teraz wiesz do czego masz go przyzwyczajac? Jakie "tortury" sa zbedna a jakie przygotowawcze
                      • mamuniaolunia Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 18:29
                        To forum jest strasznie odmóżdżające dla niektórych z Was widzę...
                        • aniasa1 Re: Afera u fryzjera 18.10.12, 00:36
                          > To forum jest strasznie odmóżdżające dla niektórych z Was widzę...

                          Dlaczego odmozdzajacy? Dlaczego nie odpowiesz na pytanie tylko sie wywijasz? Moze masz jakis sposob na przewidywanie i wiesz ze musisz przyzwyczaic dziecko do ciecia wlosow i te tortury sa sluszne bo jestes przekonana ze nie wpadnie na pomysl aby od 18 roku zycia nosic dlugie do czasu kiedy mu same wypadna? Jestem ciekawa w jaki sposob segregujesz jak to nazwalas sama "tortury" na sluszne i niesluszne?
                    • drzewachmuryziemia Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 16:04
                      no masz bardz ciekawy sposób oswajania...mało skuteczny jak na razie
      • gato.domestico Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 12:46

        jakos sobie nie wyobrazam ciecia przez fryzjera ( dziwie sie fryzjerowi ze na cos takiego przystanie ale pewnie 30zl piechota nie chodzi big_grinD) dziecka ktore wrzeszczy, placze...nie za bardzo moge sobie wyobrazic jak to w praktyce wyglada? wiaze sie dziecko, peta nogi, knebluje ? big_grin
      • eliszka25 Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 15:19
        ja chodze z moimi chlopakami zawsze do tego samego zakladu. pracuje tam m.in. trojka mlodych ludzi (w tym 1 chlopak), ktorzy maja niesamowita cierpliwosc do dzieci. nie sa raczej fryzjerami dzieciecymi, ale w samym salonie urzadzony jest swietny kacik tylko dla dzieci. maly klient moze sobie wybrac czy chce siedziec na motorze (prawdziwym, tylko unieruchomionym na specjalnym stojaku), na srebrnym stolku barowym (opcja raczej dla malych ksiezniczek smile) czy na wielkim bialym pudle. podczas obcinania moze ogladac bajki z telewizora, grac na ps, bawic sie zabawkami (maja na stanie) albo np. kolorowac. na koniec jest drobny prezent "za odwage", czyli np. jakis lizak czy malenki plastikowy zwierzaczek itp. chlopaki zawsze ciesza sie na wizyte u tego fryzjera, choc w domu zaden nie da podejsc do siebie z nozyczkami czy maszynka, bo zaraz jest dzika histeria. moze wlasnie sprobuj przyzwyczaic synka do tego samego fryzjera (moi nawet zawsze chca ta sama pania), to w koncu sie oswoi.

        przez pierwsze 2 lata kazdego z chlopakow obcinalam w domu metoda "na kapiel", czyli maz zabawial w kapieli, a ja z zaskoczenia ciachalam szybko, co sie dalo. obu wlosy sie krecily, jak byli mniejsi, wiec nie bylo widach schodow wink. nie jest to opcja najlepsza, ale w tamtym czasie moglam zrobic tak, lub wlasnie trzymac na sile u fryzjera i obcinac wsrod rykow i histerii. wolalam w wannie, choc fryzury byly tylko umowne big_grin
      • b.bujak Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 23:45
        mamuniaolunia napisała:

        > - nie będę go ciąć maszynką na pałę, bo takie fryzury u chłopców mi się nie pod
        > obają, nie po to ma takie śliczne włosy, żeby go ciąć na rekruta,

        droga mamo- egoistko: Twojemu synowi zwisa to, czy ma śliczne włosy, czy nie;
        ma chłopak problem z fryzjerami i Twoim obowiązkiem jest szanować problemy swojego dziecka i ograniczać do niezbędnego minimum narażanie go na stres związany z wizytami w salonie fryzjerskim!
    • aasia77online Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 09:11
      jak widzisz wielu rodziców to przechodzi
      ja też
      była taki etap, że paznokcie u nóg skracałam podczas snu, grzywkę próbowałam też, ale kiepsko szło, resztę włosów odpuściłam, czasem jakiś kosmyk ciachnęłam w kąpieli, jak widziałam, że wchodzi do oczu cały czas. Na szczęście włosy ma kręcone, nie było widać, że postrzępione...
      Wydaje mi się, że dla dziecka w pewnym wieku ( około 2 lat), nie ma większej różnicy czy chcesz mu obciąć włosy czy głowę, wszystko to jest tak samo jego częścią, tak ja to postrzegałam po zachowaniu córki. Etap minał około 3 roku. Więc na ten przejściowy czas może lepiej zbastować nieco i okazać trochę empatii.
      Jeśli natomiast to co sobie założyłaś jest najważniejsze, to zrób to po swojemu, bo cudownych środków na lęk dziecięcy nie ma. Tylko dojrzewanie, zrozumienie i wsparcie ze strony rodziców.
    • koza_w_rajtuzach Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 09:24
      Na mojego syna podziałało to, że chodził ze mną do fryzjera (z konieczności i tak nie miałam go z kim zostawićwink)), widział jak się mi obcina włosy i to zauważyłam, że bardzo ułatwiło sytuację. Widział również jak jego siostra ma obcinane włosy. Teraz jak idziemy do fryzjera po to, żeby np. jego siostrze podciąć włosy, to gdy fryzjerka z nią skończy, to on próbuje wepchnąć się na fotel i jest mu przykro, że ominie go ta "przyjemność".
    • p-a-g-o-n-g Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 09:27
      U nas było podobnie, ale okazało się że gryzą go obcinane włosy które spadały mu na szyję i za koszulkę, a nie chciał zakładać peleryny. Teraz zawiązuję mu chustę na szyi tak dosyć ciasno żeby włoski nie wpadały a od razu po wizycie wskakuje do wanny. Myślałam też o takim rondzie jak do mycia głowy ale nie miałam okazji kupić i wypróbować.
    • gato.domestico Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 12:42
      bylam z synkiem u fryzjera raz...zaczal wrzesczec wiec odpuscilam i tne sama...wychodzi jako tako...róznie smile ale jakos daje rade smile po co stresowac tak male dziecko?
    • una_mujer Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 14:10
      Ja z moją nawet nie próbowałam iść do fryzjera (rok i 3 miesiące, długie, gęste, bardzo szybko rosnące włosy). Nie dlatego, że by się bała, tylko to jest dziecko, które absolutnie nie wysiedzi 3 minut w jednym miejscu sad Tzn. owszem, wysiedzi przy oglądaniu książeczki, ale przecież nie wtedy, jak coś ciekawego dzieje się koło jej głowy, tzn. migają nożyczki... Próbuje złapać i też się nimi pobawić. A jak w końcu do niej dociera, że nie wolno, to się obraża i ucieka.
      Na śpiąco się nie da - jak dziecko ma dużo włosów i niezupełnie krótkie, to nie obetniesz ich równo, nie ma szans; a jeszcze dziecie ma lekki sen, więc żadne kładzenie na reklamówce i obracanie na drugą stronę nie wchodzi w grę... Więc w sumie biegam za nią z tymi nożyczkami z duszą na ramieniu, bo tak zupełnie bezpieczne to nie jest, i jest obcięta makabrycznie krzywo... sad Ale zupełnie nie mam pomysłu, co mogę zrobić inaczej.
      • eliszka25 Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 15:25
        a moze wlasnie u fryzjera byloby lepiej? moj mlodszy na pierwszej wizycie u fryzjera siedzial na moich kolanach, w rekach mial zabawki i wieeeeelkie lustro przed soba. do tego fryzjerka, ktora miala anielska cierpliwosc. ja go zabawialam, a ona stala obok i "czatowala" z nozyczkami. jak wyczekala chwile spokoju, to ciachala, jak zaczynal sie krecic za mocno, to przerwa i tak az do skutku. super fryzury zrobic sie tak oczywiscie nie da, ale to co trzeba obciela i wygladalo tysiac razy lepiej niz moje fryzury wannowe smile
    • gato.domestico u dentysty? 17.10.12, 16:55
      a co taki 2 latek robi u dentysty? jakas profilaktyka czy leczenie? smile
      • mamuniaolunia Re: u dentysty? 17.10.12, 18:31
        Chodzimy co pół roku na kontrolę, tak jak każdy dbający o swoje zęby powinien robić...
        • aniaturek0409 Re: u dentysty? 17.10.12, 19:08
          mamuniu olunia dziecku stawia sie takie wyzwania jakim potrafi sprostać. Zbyt wysokimi wymaganiami odnosi sie odwrotny skutek. Gdybyś go nie ciągała siłą na cięcia tylko dla "ładnej fryzury" to o wiele szybciej sam by sie przekonał a tak zapewniam Cię, że jeszcze długo będzie robił sceny przy cięciu, bo skutecznie go do tego zraziłaś. Dentysta moich dzieci zawsze zaznacza, że u dziecka nic na siłę tylko po dobroci, bo jak raz się zrazi dziecko to potem będzie bardzo długo ciężko coś dziecku zrobić.
          Oczywiście są sytuacje w których nie ma zmiłuj i lekarza, rehabilitacje czy badania trzeba zaliczyć, ale to zupełnie co innego bo to jest dla dobra dziecka, a taka fryzurka jest dla dobrego samopoczucia mamusi, bo dziecku do niczego nie jest potrzebna.
          Trzeba wybierać to co ważne i mniej ważne a nie dla zasady znęcać się nad dzieckiem. Naprawdę uważasz, że można bagatelizować lęki dziecka?
          Ktoś tu głupio porównywał naukę w szkole. Więc jeszcze raz powtarzam od dziecka można a nawet trzeba wymagać ale stosownie do wieku.
        • gato.domestico Re: u dentysty? 17.10.12, 19:48
          jestes nienormalna ... sama nie jestes w stanie stwierdzic czy dziecko ma zdrowe zeby do szósek?
          aaa nie przeciez trzeba go zaprawiac w takich sytuacjach....
          morfologie i rtg klatki piersiowej tez robisz co jakis czas?
          https://suwaczki.maluchy.pl/li-44889.png
          • mamuniaolunia Re: u dentysty? 17.10.12, 20:10
            Myślę, że jestem całkiem normalna, ale nie - nie potrafię stwierdzić, czy dziecku rozpoczyna się próchnica czy nie... Jeśli ty jesteś, no to faktycznie - supermama z Ciebie, a ze mnie debilka... Wyluzuj trochę...
            • gato.domestico Re: u dentysty? 17.10.12, 21:27
              wiesz co...Tobie zalecam wyluzowanie bo jeszcze Twoje dziecko przyplaci twoje widzimisie nerwica...
    • budzik11 Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 17:17
      Robić "aferę" u fryzjera tylko dla własnej próżności (czyt. wystylizowanej fryzury)? Dziecku jest wszystko jedno jak wygląda, a skoro ty sama go nie chcesz obcinać (nożyczkami na śpiocha czy maszynką) więc robisz to tylko dla siebie - bo tobie nie podoba się fryzura "na rekruta" ani długie włosy. IMO idiotyczny powód, żeby robić awantury.
      Ja swojego strzygę sama maszynką, we własnej łazience i jest spokój. A był czas, że mi się nie chciało i syn nie chciał strzyżenia - to nosił dłuższe włosy. To nie jest powód do rozdzierania szat, są w życiu i wychowaniu ważniejsze sprawy, serio, po co sobie, dziecku i z pewnością fryzjerowi szargać taką bzdurą nerwy??
      • gato.domestico Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 17:21
        dziwie sie fryzjerowi ktory chcial strzyc rozhisteryzowane dziecko...hmmm ale 30 zl droga nie chodzi... sad
        • drzewachmuryziemia Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 21:26
          ja sie generalnie dziwię, gdy czytam wypowiedzi autorki wątku...
    • magdalenas9 Re: Afera u fryzjera 17.10.12, 21:31
      a może zaprosić fryzjera do domu? Trochę drożej, ale może poskutkuje...
      • 3-mamuska Re: Afera u fryzjera 18.10.12, 10:15
        Pomysl dla czego twoje dziecko to " typ histeryka" który reaguje płaczem?
        Może dlatego ze zmuszają go do rożnych rzeczy nie patrząc na leki dziecka.

        Kup zestaw do fryzjera i dentysty baw sie z dzieckiem w domu, szanuj jego leki, a nie tylko ryk histeryk nich ryczy bo ma oczy na mokrym miejscu.
        Mój na początku był scinany w domu, pózniej około 5 r.z byl fryzjera.


        Gdy moja córka szła do szpitala dostała płytę z tego szpitala w liście z informacja dla rodziców i bylo wszystko co trzeba zabrać kto pracuje , no 20 minut filmu z naratorem misiem.

        Najmłodszy ma obcinane włosy w doskoku w wannie , raz byliśmy w fryzjera i facet tak sie guzdral ze młody w końcu sie rozpłakał" już starszy, już starczy,"
        Nie olewaj leków dziecka, mój mąż do dziś ma lek przed dentysta bo go na sile w kilka osób trxymalo. A ja boje sie zostać w domu sama bo byłam zmuszana i zamykana w domu sama gdy byłam mała.

        A z młodszym poszłam do fryzjera i gdy pan spytał czy był kiedyś ? Na odpowiedz nie powiedział ze nie obetnie go ,zeby przychodzić z nim zeby poznał miejsce ludzi .
        Inny uciachal ale nie podobało mi sie i jeszcze strasznie długo aż doprowadził dziecko do płaczu.
        Nie bagatelizuj leków dziecka, ja jako 8-9 latka bałam sie usg nerek.
        Ale mój cierpliwy tato gadał tłumaczył wyjaśniał a i tak uciekłam przed szpitalem, w koncu tylko dzięki zaufaniu do taty poszłam.
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka