Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzicie w trudnych sytuacjach?

08.04.09, 20:10
Dziewczyny, bardzo proszę o rady! Zawsze staralam sie nie robic problemu z
wrazliwosci i niesmialosci mojego synka (3 lata) i podchodzic do tego ze
spokojem, ale ostatnio czasem trace cierpliwosc. Mlody chodzi do przedszkola
od wrzesnia na 3-4 godziny, wczesniej chodzil do klubiku. W przedszkolu na
poczatku glownie nasladowal dzieci, zwlaszcza starsze (grupa mieszana
wiekowo), no i byly klopoty przy rozstaniu, ale teraz jest lepiej. Moze nie
bawi sie ze wszystkimi, ale ma kilku kolegow, z ktorymi nawiazuje kontakt i
stara sie uczestniczyc w życiu przeszkolnym. W domu jest dzieckiem bardzo
zywym, pelnym pomyslów, poza tym ma zdolnosci do sportow, swietnie jezdzi na
rowerze, skacze, jest bardzo sprawny na placu zabaw. Ale ostatnio mielismy
kilka sytuacji spolecznych, w ktorych nie bylismy w stanie go przelamac. Na
urodzinach u kolezanki siedzial nam na kolanach przez 3 godziny i wyciagal
mnie do kuchni, gdzie nie bylo nikogo... Dziadkowie zabrali go do znajomych i
tam tez trzymal sie ich kurczowo przez caly czas. Dodatkowo znajomi caly czas
mowili "oj co taki niesmialy" a dziadkowie zazenowani powtarzali to po nich.
Dzis tez na placyku pod domem wstydzil sie podejsc do dzieci i jedna z pan
powiedziala, ze "trosze niesmialy, prawda?"... Co robicie w takich sytuacjach?
Czy zaprzeczacie, mowicie, ze nie jest niesmialy, tylko potrzebuje troche
czasu? Szczerze mowiac nie rozumiem po co te komentarze. Tak naprawde to mi
szkoda dzieciaka, bo fajny, wygadany, ale przy obcych zupelnie nie potrafi byc
soba. Zauwazylam nadwrazliwosc na dzwieki, dotyk i smaki - czy warto robic
testy SI? Co ciekawe sa sytuacje, gdzie zupelnie niczym sie nie przejmuje i
idzie jak w ogien - np. wtedy kiedy chce pograc z kims w pilke lub zamienic
sie na samochod, czyli musi miec jakis cel dzialania. Poradzcie co robicie
sytuacjach "uwieszenia" i trzymania sie spodnicy? Ja czasem staram wlaczac sie
sama do zabawy, chociaz ostatnio szybko rezygnuje gdy Mlody dalej stoi z boku,
moze dlatego ze jestem w 8 miesiacu ciazy i najchetniej bym siedziala wink.
Bardzo prosze powiedzcie jakie macie metody na przelamanie i komentarze o
niesmialosci... Bo moje metody jakos nie skutkuja. Co mowicie dzieciom gdy sie
wstydza, jak rozmawiacie potem o tych sytuacjach? Pomozcie, bo ostatnio mam
dolek z tym z zwiazany i nie wiem jak on sobie bedzie radzil... Mam wrazenie,
ze jak byl mlodszy, bylo lepiej.
Obserwuj wątek
    • ewadrobna Re: Jak sobie radzicie w trudnych sytuacjach? 12.04.09, 14:26
      Moim zdaniem 3-letnie dziecko ma pełne prawo do takich zachowań. Dorosły gdy
      znajdzie się nagle w nowym otoczeniu, wśród wielu obcych osób tez często
      potrzebuje czas na ,,ogarnięcie sytuacji'' i zachowuje się z rezerwą, a co
      dopiero tak małe dziecko.Poza tym nie zawsze ma się ,,dobry '' dzień i ochotę na
      zawieranie nowych przyjaźni czy rozmowę z wujkiem lub ciocią.Tak tez możesz
      tłumaczyć zachowanie swojego synka, przed dociekliwymi lub po prostu głupimi
      ludźmi.
      Z opisu zresztą wydaje mi się, że twój mały nie jest wcale taki nieśmiały ani
      szczególnie nadwrazliwy. Przeczytaj sobie mój post,,boi się wszystkiego'' a
      zmienisz zdanie co do swojego dziecka.
      pozdrawiam smile
    • anna_sla Re: Jak sobie radzicie w trudnych sytuacjach? 14.04.09, 12:13
      mój Bartek jest podobny, również jest wrażliwszy, ale nie nazwałabym go
      nadwrażliwym choć jak czytałam to ma sporo "objawów" takiego dziecka. Bartek nie
      lubi zbyt dużych zmian, jest taki rodzaj nadwrażliwości, wtula się we mnie w
      przychodniach, autobusach, boi sie tłumu, windy, ma problem z błędnikiem, ma
      problem zasnąć nie lubi tego jak również ma problemy przy przebudzaniu się,
      potrzebuje dojść do siebie czasem i pół godziny, przez które nie należy go
      ruszać: zagadywać, zaczepiać itp. Natomiast dzieci lubi, na placach zabaw bez
      problemów podbiega nawet jak dzieci jest naprawdę dużo, ale podejrzewam, że
      gdyby nagle miał "wejść" do przedszkola, byłoby podobne wtulanie się we mnie ze
      strachem. Ja mówię otwarcie, że on taki jest, nie boję się i nie czuję się
      urażona jak ktoś mówi, że jest nieśmiały, ale nikomu nie pozwalam mówić, że jest
      dziwny.

      On (mój Bartuś) to i tak "pikuś" w porównaniu z jego siostrą starszą, która jest
      nadwrażliwa emocjonalnie, na dotyk, słuch, smaki, ale nieśmiała nie jest tylko
      czasem nie wie jak się zachować. A wszystko odreagowuje we śnie poprzez
      koszmary, nawet drobiazgi. Od urodzenia nie przespała ani jednego miesiąca bez
      żadnej pobudki, a ma już prawie 5 lat.
    • babymamma Re: Jak sobie radzicie w trudnych sytuacjach? 14.04.09, 22:25
      Ewadrobna, życzę powodzenia z Małym! Masz bardzo fajne, spokojne podejście,
      takiego właśnie naszym dzieciaczkom potrzeba. Myślę tez, że warto jest zrobic
      diagnoze integracji sensorycznej. Wsrod moich znajomych, ktorzy mieli podobne
      problemy - terapia bardzo pomogla (w kwestii nadwrażliwości dotykowej). Ja
      chcialabym, aby moj synek byl wesolym i radosnym dzieckiem, cieszyl sie kazda
      chwila i wyrosl na szczesliwego czlowieka. Dlatego martwie sie gdy przezywa
      jakas trudna dla niego sytuacje a ja nie moge mu pomoc... Co do komentarzy o
      niesmialosci, nie czuje sie nimi zazenowana, nie chce po prostu, aby moje
      dziecko je slyszalo i sobie gdzies zakodowalo, ze taki jest, bo z literatury na
      ten temat wiem, ze "przyklejanie etykietek" powoduje, ze dziecko zaczyna tak o
      sobie myslec i tak tez sie zachowywac.
    • husasia Re: Jak sobie radzicie w trudnych sytuacjach? 17.04.09, 11:41
      Witam po długiej przerwie. Moje dzieciaki mają po 5 i pół roku i
      zachowują się podobnie, chociaż z miesiąca na miesiąc jest lepiej.
      Co mogę ci poradzić?
      Ja też się bałam etykietowania ale doszłam do wniosku, że nie da się
      uniknąć określania w ten sposób moich dzieci. Staram się więc nie
      traktować tej cechy jako czegoś negatywnego tylko jako jedną z cech
      ich osobowości (bez wartościowania) czy nawet rodzaj zachowania.
      Mały człowiek bywa zły, wesoły, smutny, rozbrykany, bywa też
      nieśmiały. I tak jak staramy się radzić sobie ze złością i innymi
      emocjami, tak i probujemy pokonywać nieśmiałość. Czasami te emocje
      nam przeszkadzają a czasami nie. Bywa, że widząc rozbrykane dzieci,
      które uciekają rodzicom, szaleją w publicznych miejscach, jestem
      zadowolona, że moje grzecznie trzymają mnie za rękę i nie odstępują
      na krok.
      Mieliśmy takie sytuacje, gdy byliśmy u znajomych, inne dzieci bawiły
      się razem w pokoju dziecinnym a moje 3 godziny siedziały przy mnie.
      Rozmawialiśmy o tym i starałam się im wytłumaczyć co przez to tracą -
      możliwość pobawienia się innymi zabawkami, udział w grach itd.
      Jeśli wolą siedzieć te 3 godziny z dorosłymi i się nudzić - to ich
      wybór. To jest tylko nasze założenie, że wyścigi samochodów jest
      fajniejsze od tulenia się do mamy wink. Ważne jest ustalenie wspólnie
      z dzieckiem przed taką wizytą zasad, których się wszyscy trzymamy,
      np.:
      Na początku wizyty, jeśli będziesz czuł się niepewnie, możesz
      siedzieć na krześle blisko mnie, ale nie na kolanach bo bolą mnie
      nogi, nie mogę napić się kawy itp.
      Chcę porozmawiać z koleżaną więc nie będę się mogła z tobą bawić -
      jeśli będziesz chciał możesz sobie wybrać zabawkę i bawić się przy
      nas na dywanie sam albo włączyć się do zabawy z innymi dziećmi.
      Jeśli chcesz mi coś powiedzieć (np. że chcesz do ubikacji, pić albo
      coś ci nie smakuje) to możesz powiedzieć mi na ucho ale nie będziemy
      wychodzić do kuchni.
      Bardzo ważne, żeby zasady były na miarę dziecka i przez niego
      akceptowane a przez nas konsekwentnie realizowane. Dla mnie było
      trudne przewidzenie sytuacji, które mogą nas spotkać i wymyślenie
      rozwiązań. Mieliśmy taką sytuację, gdy Wojtek miał urodziny, goście
      mu wręczali prezenty a on ich nie chciał sam wziąć. No i wtedy
      głupio powiedziałam, że jak sam nie weźmie od cioci, to ciocia
      zabierze prezent do domu. Oczywiście dziecko w płacz ale prezentu
      nie bierze, ciocia zdezorientowna a ja albo się złamię albo popsuję
      wszystkim imprezę. Oczywiście złamałam się i odebrałam prezent od
      cioci i oddałam dziecku. Wojtek więc osiagnął to czego chciał.
      Następnym razem umówiliśmy się, że goście będą dawać prezent mi ale
      Wojtek powie dziękuję trzymając mnie za rękę (ten warunek był bardzo
      ważny). I tak do przodu małymi kroczkami.
      A co do komentarzy - jak ktoś mówi, że moje dzieci są nieśmiałe to
      odpowiadam, że "owszem, bywają", albo "coś po mamie muszą mieć".

      I jeszcze jedna, chyba ważna, rzecz. Warto sobie uświadomić na ile
      nieśmiałość dziecka przeszkadza jemu a na ile nam. Ja doszłam do
      wniosku, że jednak częściej to jest dla mnie problem - bo dzieci
      wiszą na mnie (a ja chcę np. porozmawiać z koleżanką), bo chcą żebym
      się z nimi bawiła (a ja chcę w spokoju posiedzieć na ławce w parku i
      poczytać gazetę), bo krępują mnie komentarze lub uwagi ze strony
      rodziny. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy widzę, że moje
      dziecko chce się włączyć do zabawy z innymi ale wstyd mu nie pozwala
      albo poczęstować się ofiarowanym ciasteczkiem. Ale te sytuacje są
      rzadsze niż mi się wydawało. U mnie było niestety też trochę tak, że
      nauczyłam swoje dzieci, że jestem na każde ich zawołanie, wyręczam
      je i jestem na wyłączność. Lepiej więc zasłonić się mamą niż samemu
      zmierzyć się z zadaniem.
      Sama piszesz, że twój syn nie ma problemów z nawiązaniem kontaktów,
      gdy mu na tym zależy.
      Więc nie jest tak źle smile.
      Trochę te moej wypociny chaotyczne ale trudno napisać o wszystkim
      naraz, za dużo nasuwa się refleksji wink.
      • ullena2 Re: Jak sobie radzicie w trudnych sytuacjach? 22.04.09, 09:06
        ja mialam problem w przedszkolu bo synek nie potrafil wlaczyc sie do
        zadnych zajec grupowych. w domu odgrywalismy teatrzyki misiami z
        sytuacji w jakiej bylo moje dziecko, np misie bawia sie razem, jeden
        siedzi z boku, chce sie przyłaczyc ale sie boi, potem sie przelamuje
        a grupa przyjmuje je radosnie.

        pamietam, że te teatrzyki byly tak wazne dla mojego synka ze
        codziennie po przeddzkolu calymi godzinami chcial sie w to bawic.
        oczywiście nic nie stalo sie od razu ale teraz funkcjonuje w
        przedszkolu znakomicie, moze cos mu pomogly wlasnie te teatrzyki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka