gretchen184
22.07.14, 16:55
córka ma 7 lat i od ok. 2-3 m-cy mamy z nią ogromny problem.
wiem,że niektóre dzieci w tym wieku przechodzą kryzys ale to co córka wyprawia przyprawia mnie o spory ból głowy.
na porządku dziennym są fochy o wszystko, marudzenie, córka wykłóca się do upadłego, jak coś jest nie po jej myśli potrafi wrzeszczeć, wydzierać się, płakać i w złości kopać w przedmioty.
stale naburmuszona, obrażona na wszystkich i o wszystko, pokłócona z koleżankami,które już nie chcą do niej przychodzić.
ciągle słyszymy, że jest beznadziejna, głupia- mimo,że nikt nigdy tak do niej nie powiedział.
ostatnio do dziadków,którzy się nią opiekują w wakacje powiedziała,że zmarnowali jej życie a dziś-że nie chce już żyć..
chwile,kiedy córka jest wesoła,uśmiechnięta i pogodna zdarzają się sporadycznie.
córka jest kochana, chwalona, przytulana-ale kiedy o coś na nią się krzyknie to zaraz słyszymy,że wszyscy są na nią źli i zdenerwowani.
dużo z nią o tym rozmawiamy ale efekt jest chwilowy.
ja wiem,że to nie jej wina,że jej samej jest z tym źle i sobie nie radzi-ale ja też już nie wiem co robić.
nie pamiętam,żeby starszy syn miał taki etap.
poradzicie coś?