misia1201 24.08.05, 06:47 czy Wasze dzieci uczyły sie tą metodą? Jakie macie wrażenia? Czy czegoś sie nauczyły? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anetina Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 07:13 ja też bym prosiła o takie informacje chciałabym Małego puścić na taką naukę może sama bym coś skorzystała Odpowiedz Link Zgłoś
yukee Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 13:07 Moj synek zacząl uczeszczac na angielski prowadzony metodą H. Doron kiedy mial poltora roku. Teraz zaczynamy 3 rok nauki. Muszę wam powiedziec, ze jestem bardzo zadowolona z efektow. Moj syn zna juz naprawde wiele slow np. kolory, nazwy zwierzat, czesci ciala, czesci garderoby, przedmioty codziennego uzytku, podstawowe zwroty i wiele innych (a jaki ma akcent ). I to wszystko bez najmniejszego wysilku z jego strony. W skrocie mowiac metoda opiera sie na sluchaniu przez dziecko 2x dziennie kasety i raz w tygodniu mamy polgodzinne zajecia. (tak mają maluszki , u starszych dzieci jest troche inaczej). Grupy nie wieksze niz 6 dzieci. Dziecko poprzez sluchanie kasety przyswaja sobie jezyk, a na zajeciach pani w formie zabawy, wyjasnia dzieciom co np. znaczy dany wyraz (brzmienie tego wyrazu dziecko juz zna wlasnie dzieki kasecie). Dla mnie duzym plusem tej metody jest systematycznosc nauki i trwalosc uzyskanych efektow tzn. dziecku zostaje to co sie nauczylo, nie zapomina tego. Osobiscie uwazam, ze warto inwestowac w nauke jezykow obcych szczegolnie w dzisiejszych czasach. Jezeli rodzicow stac na taki wydatek to naprawde polecam. Umiejętnosci zostają czlowiekowi na cale zycie. Jezeli macie jeszcze jakies pytania to postaram sie odpowiedziec. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 13:26 dzięki za odpowiedź czyli ogólnie należy wygospodarować czas i pieniądze, aby dziecko mogło chodzić na te zajęcia ??? Odpowiedz Link Zgłoś
yukee Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 16:23 Jesli chodzi o czas to nie jest problem, bo zajecia odbywają sie raz w tygodniu, wiec mysle, ze mozna to spokojnie zorganizowac. A jesli chodzi o sluchanie kasety to puszcza sie ją o dowolnej porze dnia np. podczas zabawy dziecka, albo podszas posilku, kąpieli itp. Mozna powiedziec, ze kaseta leci sobie w tle zycia codziennego. Moj tata np. bardzo sie zdziwil, bo myslal ze jak sie dziecku puszcza kasete to ma siedziec na bacznosc i sluchac. Co do pieniażkow- wiadomo, trzeba zaplacic. W ciagu roku są 3 semestry. Oplate wnosi sie na poczatku kazdego semestru. Łącznie razem z materialami za zeszly rok zaplacilam okolo 750 zl. Dodam jeszcze, ze na poczatku kazdego roku organizują lekcje pokazowe (darmowe). Mozna przyjsc z dzieckiem i z grubsza zobaczyc jak to wyglada. Mozecie tez obejrzec sobie ich strone- www.helendoron.com.pl/ Tam są podane nr telefonow, mozna zadzwonic i wypytac o wszystko. Pozdrawiam i zycze milej nauki Odpowiedz Link Zgłoś
sandvika Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 18:22 Moje dziecko również do trzech lat chodzi do Helen i ja jestem trochę roczarowana. Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko i czego oczekujesz. Jeśli siedzisz z dzieckiem w domu, masz trochę pieniędzy i chcesz, aby dziecko miało okazję do fajnego kontaktu z rówieśnikami - czemu nie, jest to fajna okazja do oswojenia się z innymi dzieć, jako np. mały wstęp do przedszkola. Jeżeli liczysz na naukę języka jako taką - możesz się rozczarować. Zaczynanie naukiw wieku 1,5-2 lat jest kompletnie nieefektywne i aż do 4-5 roku zycia zajęcia powinny się raczej nazywać "zabawa z angielskim" a nie nauka angielskiego. W ciągu roku, przy całym twoim staraniu dziecko nauczy się od kilkunastu do kilkudziesieciu słów. Dziecko 3-4 letnie opanuje ten sam zakres materiału w pół roku, a 6-latek po 2 miesiącach. Nie ma też co liczyć na lepszy akcent. Gdybym miała decydować rez jeszcze zapisałabym mała na angielski dopiero kiedy miała 5-6 lat, wcześniej to był miły, ale zupełnie nieefektywny sposób spędzania czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
yukee Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 20:14 Ano właśnie...poruszylas ciekawy problem. Rozumiem, ze nie masz zastrzezen co do samej metody, tylko co do wieku w ktorym dziecko powinno rozpocząć nauke jezyka obcego. Do tej pory raczej spotykalam sie z opinią, ze im wczesniej dziecko ma kontakt z jezykiem tym lepiej. Slyszalam rowniez, ze najlepiej jest rozpoczac nauke nie pozniej niz w 7 roku zycia dziecka. Tu pojawia sie pytanie: jaki wiek jest najkorzystniejszy do rozpoczecia nauki jezyka obcego? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sandvika Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 20:34 Jak już napisałam, z moich doświadczen wynika że wiekiem, w którym można osiągnąć jakiekolwiek efekty jest wiek 4-5 lat. Przyznaję - jest to moje subiektywne spojrzenie, ale nie umiem się zachwycać tym, że 2-3 letnie dziecko opanuje 20-30 słów, po roku chodzenia na zajęcia i wydaniu prawie 1000zł. Życie to niestety koniczeność dokonywania wyborów - kiedy miałam 2-3 letnie dziecko wiedziałam niestety, że mogę sobie pozwolić czasowo i finansowo na jedne zajęcia w tygodniu. I żąłuję że w tym momnecie nie wybrałam jakiś innych. Odpowiedz Link Zgłoś
aaaka Re: Angielski metodą Helen Doron 27.08.05, 23:26 Może ja też dodam kilka słów. Znam tę metodę 'od środka ' i moim (na pewno NIE TYLKO) zdaniem bzdurą jest opinia, że lepiej jest zacząć późnie, np. w wieku 5- 6 lat. "The sooner, the better" czyli im wcześniej tym lepiej, to znane motto HelenDoron. Im wcześniej dziecko zacznie uczyć się tą metodą, tym lepsze będa efekty, lepszy akcent i swoboda w posługiwaniu się j.angielskim. Nie można mówić, że to czas stracony, bo NIGDY nie dowiesz się ile dało to dziecku (nie tylko jeżeli chodzi o język). I jeszcze jedno - w ciągu całego rocznego prawie kursu małe dziecko (2-4 latka) uczy się nie kilkanaście tylko około 250 słów! Jeżeli któraś z Was ma jakieś pytania dot. tej metody, chętnie odpowiem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aaaka Re: Angielski metodą Helen Doron 27.08.05, 23:27 Może ja też dodam kilka słów. Znam tę metodę 'od środka ' i moim (na pewno NIE TYLKO) zdaniem bzdurą jest opinia, że lepiej jest zacząć później, np. w wieku 5- 6 lat. "The sooner, the better" czyli im wcześniej tym lepiej, to znane motto HelenDoron. Im wcześniej dziecko zacznie uczyć się tą metodą, tym lepsze będa efekty, lepszy akcent i swoboda w posługiwaniu się j.angielskim. Nie można mówić, że to czas stracony, bo NIGDY nie dowiesz się ile dało to dziecku (nie tylko jeżeli chodzi o język). I jeszcze jedno - w ciągu całego rocznego prawie kursu małe dziecko (2-4 latka) uczy się nie kilkanaście tylko około 250 słów! Jeżeli któraś z Was ma jakieś pytania dot. tej metody, chętnie odpowiem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
sandvika Re: Angielski metodą Helen Doron 29.08.05, 09:51 Mimo wszystko będę polemizować... Pisząc ten post przedstawiłam swój indywidualny punkt widzenia i sytuację. Przyznaję że dla mnie OCZYWISTE jest że dziecko chodząc na angielski przez rok lub dwa będzie w stanie powiedzieć coś po angielsku. Nie bardzo rozumiem na czym ma polegać sukces - to chyba normalne, ze po kilkudziesięciu lekcjach, kilkuset razach wysłuchanych kaset i wydanym prawie 1000zł dziecko jest w stanie coś powiedzieć. Sytuacja, kiedy dziecko po roku lub więcej nauki w takich warunkach jest w stanie "zaskoczyć" rodzico, bo wyduka kilka słówjest dla mnie nie do przyjęcia. Moja wątpliwość dotyczy jednynie efektywności tego nauczania. Jeżeli można coś zrobić szybciej, czemu robić coś mało efektywnie. Co do efektywnośc - cała grupa moich znajomych chodzi na angielski do Helen Doron i niestety w grupie dzieci najmłodszych (2-4) lata kilkadziesiąt słów opanowują jedynie 3-4 latki. o 250-ciu nie ma mowy. Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem "im szybciej, tym lepiej" - na tej samej zasadzie można by było po prostu od dziecka zapisac dziecko na zajęcia szkolne. Oczywiście metoda ma swoje zalety - zabawa jest fajna, dzieci się bawią itp. Nadal pozostaję jednak przy swoim, że to nic innego jak jedynie "zabawa z angielskim" i nie ma co sobie zbyt wiele po niej obiecywać. Odpowiedz Link Zgłoś
basia755 Re: Angielski metodą Helen Doron 24.08.05, 23:05 My już mamy za soba rok nauki. Osobiście jestem zadowolona. Efekty mogłam sprawdzić spędzając wakacje w Londynie. Córcia (obecnie niecałe 5 lat) rewelacyjnie wyłapywała znane jej słówka, potrafiła zadawać i odpowiadać na pytania zadawane jej przez inne dzieci. Syn natomiast, mimo swoich latek (ponad 3) nie mówi jeszcze za wiele ale pierwsze słowa były właśnie po angielsku. Są po prostu łatwiejsze do wypowiadania. W każdym bądź razie metoda Helen Doron jest rewelacyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiabrzoza Re: Angielski metodą Helen Doron 25.08.05, 15:25 WItam, ja posyłam na angielski dwie moje córki. Pierwsza zaczęła chodzić gdy miała rok i 7 miesięcy, druga gdy miała 2,5. Generalnie jest to nauka poprzez zabawę i efekt jest raczej długoterminowy. Dziecko nie będzie mówiło płynnie po roku nauki, ale po trzech latach zacznie mówić krótkimi zdaniami i będzie wiele rozumiało. W zasadzie to ja się upieram przy nauce angielskiego, mój mąż uważał, że to wyrzucanie pieniędzy do czasu - aż pewnego dnia moja Majka(która na zajęchach zazwyczaj miej mówi niż młodsza-Weronika) zaczęła rozumieć film, który właśnie oglądaliśmy bez lektora ( z napisami). Szczena nam wszystkim opadła... Mimo wszystko polecam, ale nie ma sie co nastawiać na efekty expresowe. Odpowiedz Link Zgłoś
mamajulii2 Re: Angielski metodą Helen Doron 26.08.05, 12:46 Watek Helen Doron juz sie pare razy pojawial i sama w nim uczestniczylam. Mysle, ze dalej bedziemy z coreczka chodzily na te zajecia, bo widze wiele ich zalet, ale przyznaje racje mamie, ktora kiedys pisala, ze piosenki i wierszyki na kasetach, ktorych trzeba sluchac 2x dziennie, sa nudne i maja niski poziom artystyczny. To jest glowna i moze jedyna wada tego kursu dla mnie. Sluchamy z corka od urodzenia roznych nagran angielskich i te "obowiazkowe" lubi niestety najmniej. Byc moze rzecz jest w tym, ze na tych innych kasetach, nie bedacych uzupelnieniami kursow jezykowych, wystepuja w wiekszosci male dzieci, i pomimo, ze mowia i spiewaja trudnejsze rzeczy to corka uczy sie szybciej fragmentow wlasnie z tych kaset. Ogladamy tez troche BBC Prime i gdy Julka mial 1-2 lata nauczyla sie bardzo duzo slow od Teletubisiow, z ktorych oczywiscie juz "wyrosla". Jesli Wasze dzieci przejda "pozytywnie" przez ciagnaca sie w nieskonczonosc pierwsza piosenke kursu "One, Two, Three.." to mysle, ze przezyja dalszy ciag bez problemow. Ja w kazdym razie licze sie z tym, ze lada dzien corka poprosi mnie o wylaczenie spiewu Helen Doron (autorka kursu osobiscie wykonuje piosenki) i z tego powodu bedziemy szukaly innego kursu angielskiego. Mama Julii Odpowiedz Link Zgłoś
lilka.w Re: Angielski metodą Helen Doron 31.08.05, 00:41 Pozwolę sobie zauważyć,że piosenki wykorzystane przez HD są często (przynajmniej te z początkowych kursów),autentycznymi piosenkami dla małych dzieci ,które poznają mali Anglicy lub Amerykanie.Mam rózne płyty dla maluchów i powtarzaja sie one na wielu,oczywiście w róznym wykonaniu i aranżacji.Mówienie więc o ich poziomie artystycznym, to jakby rozmowa o tymże w odniesieniu do np.dzieła "szła dzieweczka". Moja córka uczy się metodą HD juz 5 lat(zaczynając miała 3-to był początek HD w Warszawie).Efekt jest niezły i cieszy mnie to,że ma przy tym nadal sporo zabawy.Ma też lekcje angielskiego w szkole i są to dla niej jedynie powtórki (nigdy nie rozszerzenia tego ,co miała na Hd).Jest b.chwalona.w tym roku była na obozie z j.angielskim i gdy ją odbieraliśmy pan prowadzący zajęcia chciał się koniecznie dowiedzieć ,gdzie się uczyła,bo odstawała znacznie (na korzyść) od pozostałych rówieśników.Czyli chyba warto . Oczywiście,jak każda metoda ,nie jest dla wszystkich dzieci.I jak każda metoda nauki języka wymaga systematyczności i cierpliwości.Sądzę,że jej duzym plusem jest to,że dzieci uczą się w niej dłuuugo mówienia,potem powoli zaczynają czytać i pisać-po ok.5 latach.Moja córka zaczęła w tej chwili czytać uproszczone wersje bajek(takie z księgarni językowych),ale generalnie b.lubi czytać.Acha,jeszcze jedno-z HD czaem jest jak z innymi sprawami-metoda dobra,ale wykonanie polskie.Lektorzy z reguły są dobrze przeszkoleni i aktywni,ale bywaja ośrodki,gdzie często sie zmieniają(tzn.podczas trwania jednego kursu). Odpowiedz Link Zgłoś
isia_50 Re: Angielski metodą Helen Doron 27.08.05, 20:01 My jesteśmy zadowoleni. Córa chodzi 3 lata (zaczęła jak miała 2 latka). Nie chodzi tylko o to, że opanowała słówka z kursu, tylko o to, że potrafi ich użyć w takich momentach, że widzę iż robi to ze zrozumieniem, np. kiedyś jechała z tatą w samochodzie i czekali na zmianę świateł, zapaliło się pomarańczowe, a córa do taty: tatuś be ready, albo np. czasem woła w mieszkaniu: mamusia where are you? Przykłady mogę mnożyć. Nie są to same słówka, ale konkretne bezbłędne składniowo zdania. A ulubiona zabawa to po lekarzu, w panią nauczycielkę, my jesteśmy uczniami i przerabiamy lekcję z drugiej strony Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
aniask_mama Re: Angielski metodą Helen Doron 29.08.05, 12:23 Swego czasu pisałam, ale powtórzę: mój syn chodzi na HD 3 lata, obecnie zaczyna 4-ty rok. Plusy: a. oswojenie się z językiem b. kontakt z grupą (rówieśnikami) c. "złapanie" słówek Minusy: a. trzeba znaleźć odpowiedniego lektora, który te zajęcia prowadzi b. systematyczne słuchanie płyty/kasety (to obowiązek rodziców) c. koszty ( u nas 1000zł/rok) Generalnie: byłam na lekcji pokazowej, gdy mały miał 12 miesięcy i odpuściłam. Po prostu dziecko w tym wieku nie rozumie, że ma powtórzyć jakąś czynność ( a na tym wiele zabaw polega). Dodam, że była u nas w grupie dziewczynak 8 miesięczna - po roku nauki wszystko było dla niej "a cow" . Mój syn łapie coraz więcej słówek i myślę, że gdyby zaczął jeszcze rok później efekty byłyby identyczne jak obecnie, z moich obserwacji wynika, że zupełnie wystarczy zacząć w wieku 4 lat, ale oczywiście, jeśli ktoś ma kasę i chce wcześniej... Nie ma natomiast co oczekiwać, że dziecko będzie płynnie mówiło po angielsku - osłucha się z językiem, bo 30-45min 1x w tyg na żywo to za mało, by znac język. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_gk Re: Angielski metodą Helen Doron 30.08.05, 13:20 Właśnie byłam z ponad 2-letnią córką na lekcji pokazowej i mam mieszane odczucia. I nawet nie chodzi o mnie, ale o moją córkę, która wygladała na troche rozczarowaną i znudzoną. Dodam, że w zeszłym roku, jak miała ok. 18 mcy chodziliśmy (raz w tygodniu 2 godz.) na zajęcia integracyjne w przedszkolu dla dzieci w wieku 1-3 lata i zajęcia te były prowadzone po polsku i angielsku. Zajęcia te się bardzo podobały Małgoni i bardzo lubiła pana-native speakera, który grał na pianie, gitarze i bawił się z dziećmi. Ponieważ miała taki obraz zajęc z dziećmi, formuła zajęc Helen Doron nie przypadła jej chyba do gustu - zbyt statycznie, za mała przestrzeń do biegania, no i nie ma pana Krzysia. Hm, sama nie wiem czy ją zapisywać (mówi, że nie będzie chodzić, ale obecnie jest na etapie NIE na wszystko oprócz wyjscia na lody i "na piłeczki"), tym bardziej, ze przy 1szej lekcji trzeba uiscic opłate za zestaw edukacyjny na cały rok za 160 zł, a jak po kolejnych 2 zajęciach całkowicie odmówi uczestniczenia w nich. Odpowiedz Link Zgłoś