nat1976
13.12.05, 14:56
Mój synek ma prawie dwa latka. Je 5 posiłków dziennie. Bez żadnego szemrania,
przybiega na samo hasło "jedzenie". Łakomy jest na wszystko. Np. w niedzielę
po zjedzonym obiedzie (drugie danie) zobaczył, że tata je jogurt. Mały
natychmiast jak go zobaczy leci w jego kierunku i żebrze o ten jogurt, jak
nie dostanie - rozpoczliwy płacz. Zazwyczaj dostaje parę łyżek, ale problem
zaczyna się w momencie gdy tenże jogurt skończy się i nie ma co już dawać
małemu. Rozpacz jest taka wielka jakby go conajmniej rozrywali na kawałki.
Zupełnie nie wiem co robić? A mąż powiedział, że nie będzie ukrywał się z
jedzeniem przed małym - jedynym mniejscem bylaby chyba łazienka.
Czuy u Was też się coś takiego zdarza? Jak sobie radzicie z takim
rozpaczliwie płaczącym szkrabem?