Dodaj do ulubionych

co za noc...

23.01.06, 10:16
Pobudki co 0,5 godziny... Malunio wybudzał się ze strasznym piskiem, nie wiem
czy coś mu się śniło, czy kolejne zębole... gdzieś kiedyś czytałam, że przy
trójkach (kły) jest jazda... prawda to?
A może to od braku tlenu. Dziś kolejny dzień bez spacerku buuuuu, o 6:30
było -22, a teraz nie wiem bo mi słoneczko ładnie w termometr przygrzewa...
Kubona a ile dzisiaj u Was było, -30?
Obserwuj wątek
    • duramgama Re: co za noc... 23.01.06, 10:35
      Ojej, biedny Malunio i biedna Mama Malunia...
      U nas w miarę spokojnie, ale to dzięki temu, że juz ok.3 Srajdzinka wylądowała w
      naszym łóżku. Pokopała mnie co prawda troszkę, ale wolałam zostać poturbowana
      niż biegać co chwilę do jej pokoju i marznąć przy jej łóżeczku.

      A może Malunio miał dzień pełen nowych wrażeń lub odkryć i dlatego się tak
      często budził? Może był spragniony? Srajdzinka sporo pije, bo kaloryfery gorące,
      a powietrze suche na wiór. A może potrzebował po prostu Twojej bliskości, Xemm?

      Bo według moich wielomiesięcznych obserwacji (zaznaczam, że u nas jakoś nigdy
      nie było widocznego problemu pod tytułem "zęby") moje dziecię lepiej śpi między
      nami niż w swoim łóżeczku. Taka jest prawda i nie ma się co oszukiwać!
      Czasem zachodziłam w głowę dlaczego ona sie tak czesto wybudza i popłakuje:
      zęby? brzuszek? złe sny? zimno? a może gorąco? A kiedy brałam ją do naszego
      łóżka wszystkie problemy nagle znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej
      różdżki. Dziecko, owszem, pewnie przebudzało się na sekundę w nocy, ale
      lokalizując mnie w zasięgu ręki, przewracało się na drugi bok i smacznie
      chrapało dalej.
      Teraz już nikt mi nie wmówi, że kiedy budziła się marudząc, robiła to z powodu
      zębów labo brzucha. Oczywiście, abstrachuję od sytuacji, kiedy budziła się z
      charakterystycznym piskliwym płaczem. Na szczęście nauczyłam się rozpoznawać ów
      sygnał alarmowy.

      A między nami mówiąc, ostatnio tłumaczyłam to mojemu mężowi, ja TEŻ wolę się
      przytulić do Pana Męża, czuć jego oddech, ciepło, obecność niż spać sama w
      drugim pokoju. No to cóż dziwić się dziecku...?

      Przyjęłam więc taką oto bezstresową dla nas (i dla Srajdzinki chyba też)metodę:
      wieczorem zasypia w swoim łóżeczku. A kiedy się wybudza w nocy (czasem o 1
      czasem o 3) biorę ją do nas i razem śpimy spokojnie do 8, czasem nawet 9.
      Wszyscy zadowoleni. Zobaczymy czy ten sposób sprwadzi się w dalszym życiu i
      jakie konsekwencje takich niecnych czynów będziemy ponosićwink
      • xemm1 Re: co za noc... 23.01.06, 11:07
        Zgadzam się z Tobą całkowicie, Duram .... zwykle Malunio kiedy śpi z nami jest
        spokojny...
        Ale dziś nawet nasza bliskość nie za bardzo pomogła sad
        Po przebudzeniu wygląda na to, ze wszystko jest ok, ma rewelacyjny humorek,
        uśmiecha się , bawi, włącza sobie muzyczkę, no i targa wszędzie ten nieszczęsny
        odkurzacz wink
        Myślę o dwóch przyczynach tego niespokojnego snu: zęby, albo faktycznie suche
        powietrze, wczoraj w obawie przed najmroźniejszą nocą sezonu odkręciłam trochę
        więcej grzejnik, aż mi było trochę za ciepło.... chyba przydałby się
        nawilżacz...
      • wiolkak Re: konsekwencje 23.01.06, 11:49
        u nas są takie, że Kaśka śpi juz cały czas z nami, na początku też ją brałam do
        nas po pobudce w nocy, a że szybciutko załapała jak to się robi, to przestała
        spać u siebie, tyle ze się z tym pogodziłam i polubiłam
        • pampeliszka Re: konsekwencje 23.01.06, 11:57
          Biedny Malunio... Moze mu sie cos przysnilo.
          Wiecie, to tylko Malgol jest nietypowy z tym spaniem, bo w naszym lozku spi
          znacznie gorzej, niz u siebie, bo sępi biusty co godzinke. W lozeczku (odpukac)
          jakos potrafi spac cięgiem do 5.30-6 rano, a potem dospac z nami. Tylko przy tym
          dosypianiu juz sie budzi co pol godziny i probuje sępić, łobuz jeden.
          • wiolkak Re: konsekwencje 23.01.06, 12:00
            ja się tylko zastanawiam po co kupiliśmy łóżeczko?
            • izka_74 Re: konsekwencje 23.01.06, 12:21
              I to jest dobre pytanie... Pan mąż u nas bardzo długo w czasie ciąży stawiał
              bierny opór przeciwko złożeniu łóżeczka twierdząc, że i tak nikt nie będzie w
              nim sypiał, a on się narobi. Na szczęćie Pawełciu miał parę miesięcy, kiedy
              zdarzyło mu się zasypuać w łóżeczku, lub dawać się do niego na godzinkę
              odłożyć. Małzonek był wówczas stwierdził, że mu wybacza swoją robotę. Niestety
              teraz to chyba można to łżeczko już wywalić, choć ciągle kołacze się we mnie
              wizja WIELKIEJ ZMIANY, po której Pawełciu będzie spokojnie przesypiał całe noce
              w swpoim ukochanym łóżeczku (... o święta naiwności...)
              • mooh Re: konsekwencje 23.01.06, 12:25
                Słuchajcie, a czy skoro Zośka zasypia sama w łóżeczku i przesypia w nim noce,
                to ja już się mogę cieszyć, czy raczej oczekiwać ZMIAN?
                • wenus.z.willendorfu Re: konsekwencje 23.01.06, 12:36
                  mooh napisała:

                  > Słuchajcie, a czy skoro Zośka zasypia sama w łóżeczku i przesypia w nim noce,
                  > to ja już się mogę cieszyć, czy raczej oczekiwać ZMIAN?

                  Znowu się komuś narażę, ale u nas właśnie tak było (tzn. jak już raz zaczęła
                  przesypiać noce, to jej zostało do teraz)
                  • mooh Re: konsekwencje 23.01.06, 13:08
                    U nas właściwie nigdy nie było inaczej, bo mała nie spała z nami w jednym
                    łóżku, tylko we własnym, tuż obok. Dlatego się zastanawiam, bo może to jest
                    tak, że dzieć musi swoje w rodzicielskim wyrku odespać, jak nie wcześniej to
                    później?
          • duramgama Re: konsekwencje 23.01.06, 12:25
            pampeliszka napisała:

            > Wiecie, to tylko Malgol jest nietypowy z tym spaniem, bo w naszym lozku spi
            > znacznie gorzej, niz u siebie, bo sępi biusty co godzinke. W lozeczku (odpukac)
            > jakos potrafi spac cięgiem do 5.30-6 rano, a potem dospac z nami. Tylko przy ty
            > m
            > dosypianiu juz sie budzi co pol godziny i probuje sępić, łobuz jeden.

            Póki karmiłam Srajdzinkę było u nas podobnie. Czuła bliskość piersi i budziła
            się, żeby sobie pociamkać. Teraz śpi u mego boku jak aniołek (z wierzgającymi
            kopytkamiwink
            • pampeliszka Re: konsekwencje 23.01.06, 12:31
              A, czyli jak całkiem skonczymy z cycaniem, to bedzie spala jak aniolek przy nas?
              • duramgama Re: konsekwencje 23.01.06, 12:48
                Tak sądzę, Pam. Na przesypianie nocy w łóżeczku bez budzenia nie liczyłabym na
                100%. Zresztą wiesz jak u nas było, nastawiłam się na taki cudowny efekt po
                odstawieniu,a rzeczywistość, jak zwykle, zaskoczyła nas czym innym.
                Niemniej jednak jak już Małgoś nauczy się życ bez piersi, zacznie się dla niej
                liczyć Twoja bliskość - dotyk ręki, całusek, przytulanie. Wtedy będziesz mogła
                spać z nią nos w nos i raczej jej to powinno wystarczyc do szczęściasmile
                A kiedy masz zamiar "zakręcić kurek"?
                • xemm1 Re: konsekwencje 23.01.06, 13:45
                  duramgama napisała:

                  > > A kiedy masz zamiar "zakręcić kurek"?

                  Pam teraz zakręcanie kurków jest bardzo puffy, szczególnie w Rosji wink
        • duramgama Re: konsekwencje 23.01.06, 13:34
          wiolkak napisała:

          > u nas są takie, że Kaśka śpi juz cały czas z nami, na początku też ją brałam do
          >
          > nas po pobudce w nocy, a że szybciutko załapała jak to się robi, to przestała
          > spać u siebie, tyle ze się z tym pogodziłam i polubiłam

          Hmmm... Mam nadzieję, że Srajdzinka nie przeprowadzi się do nas na stałe,
          puszczając w całkowitą niepamięć umiejętność samodzilnego zasypiania we własnym
          pokoju. Zależy nam jednak na odrobinie intymności. Jak już kiedyś pisałam,
          często wieczorem czytam sobie w łózku (uwielbiam ten spokój, ciepło kołdry i
          przyłóżkowy kinkiet) lub oglądamy razem z Panem Mężem jakiś film (nie
          wspominając o innych "okołołóżkowych" przyjemnościach, których Srajdzinka nie
          powinna być świadkiemwink. Dlatego te kilka godzin po jej zaśnięciu, kiedy zalega
          we własnym łóżeczku, odizolowana od naszej działalności - to dla mnie bardzo
          cenny czas i wolałabym z niego nie rezygnować.

          A po jakim czasie (i w jaki sposób dała to wyraźnie do zrozumienia?) Kasia
          przestała sypiać u siebie? Czy to znaczy, że usypiasz ją od razu w Waszej sypialni?
          • xemm1 Re: konsekwencje 23.01.06, 13:49
            Duram oprócz tych wszystkich "okołołóżkowych" przyjemności, które mogą się
            skończyć wraz z przeprowadzką na całą noc naszych dzieci do naszych łoży, nasz
            kręgosłup również może odmówić posłuszeństwa.... mój np. (kręgosłup) nie lubi
            wkomponowywania się w kaloryfer wink A poza tym, jak Malunio śpi całą noc z nami
            ja bardzo czujnie śpię..
    • kubona Re: co za noc... 23.01.06, 13:36
      u nas noc rewelacyjna - jedna pobudka na jedzenie bo dziecie znowu zaczęło w
      nocy jadać mleko z wielkim zachwytem. a niech ma co mu będe żałowaćsmile gdy kuba
      się budzi jeść, zabieram go do siebie i dopiero wtedy zasypiam naprawdę
      spokojnie. jak śpi w łóżeczku to wiercę się i nie moge zasnąć. zęby na razie
      odpuściły, więc nawet nie mam na co narzekać (wczorajszy niepedagogiczny
      nastrój uz minąłsmile

      a termometr za oknem pokazuje podobno - 22. w nocy było - 30? jakos tak, co się
      będę stresować. jeszcze tylko pięć tygodni i będzie wiosna.
      • mmala6 Re: co za noc... 23.01.06, 20:19
        czy tylko moje dziecko i Klusia spia w swoich lozeczkach?wink)
        Matus zawsze w nim spal a z nami ostatnio na wyjzezdzie -dwie noce- dziecko
        spalo w poprzek z glowa w moich zebrach!Obudzialam sie w srodku nocy i
        pomyslalam o Duram, Pam, Xemm...ktore tak spia CO NOC i sie zastanowilam:jak Wy
        to robicie ze jeszcze zyjecie?

        Wracajac do tematu, co pol godziny? oj, niedobrze, mam nadzieje, ze to
        jednorazowe "nieprozumienie" Szymusia z MorfeuszemsmileByc moze zebole, u nas
        trojek jeszcze nie ma, wiec nie wiem jak wyglada ich wychodzenie.Zeby to byl
        brak powietrza to jakos nie bardzo wierze, no chyba ze Szymus tak bardzo na to
        wrazliwy.Moze po prostu cos zlego mu sie snilo? (np rotawirus albo ze mu Matus
        zabiera zabawke?).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka