pampeliszka
10.05.06, 16:56
Mialo sie samo posprzatac i samo sie wyprac. Jak poszlam wyciagnac pranie, to
sie okazalo, ze znowu pralka sie spsuła, grr. I cala woda wypłynęla na
pralnie, musiałam scierac podloge i nakłaniac Malgola, zeby raczej nie pływał
w tych kałuzach. Potem przebrałam Malgola, bo byłam mało przekonująca co do
tego pływania. Potem wypłukałam pranie w wannie i obcieka. I jak sobie
pomyslalam, ze sprzatanie, ktore ma samo sie zrobic, bedzie wygladalo rownie
upierdliwie, to juz wolalam sie za to wziac. Nie ma jak odpowiednia motywacja.