Dodaj do ulubionych

Metoda Domana-niemowle czyta

IP: *.* 26.02.03, 13:39
Czesc Dziewczyny, Czy ktoras z Was uczyla swoje Malenstwo metoda Domana? Jesli tak, to prosze o opinie i wrazenia,pozdrawiam Kasia (mama Maksia 20.03.2002)
Obserwuj wątek
    • Gość: agata25 Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 26.02.03, 19:36
      czesc , jeszcze nie próbowałam, ale uważam że to ciekawe.Tylko czy to sprawdzona metoda , bo mi tu eksperymentem zalatuje....nie mam pojęciaa to szczegóły dla zainteresowanych http://www.dzieci.bci.pl/strony/blask/8.htmpozdrawiam
    • Gość: aneea Re: Metoda Domana-niemowle czyta. Tylko po co?? IP: *.* 26.02.03, 22:01
      No wlasnie - po co?? Choc jeden racjonalny powod poprosze...Ciary mnie przechodza i narasta we mnie gniew, jak czytam cos takiego :gun:.Uwazam, ze na wszystko jest czas - bedzie tez czas na czytanie i pisanie, a narazie pozwolcie dzieciom byc takimi jakie sa. To ich prawo.
      • Gość: kasiaz Re: Metoda Domana-niemowle czyta. Tylko po co?? IP: *.* 27.02.03, 09:02
        Czesc, Po co? Dobre pytanie. Sama je sobie zadalam, planuje bowiem sprobowac tej nauki-zabawy. Po co wiec?1.Nauka, ktora proponuje Domann, to dla dziecka nic innego jak dobra zabawa. Od lat wiadomo, ze nauka poprzez zabawe jest najbardziej efektowna.Pobawmy sie wiec.Jest tyle zabaw edukacyjnych, ta jest jedna z nich. 2.Dzieci w wieku 1-5 maja umysl-gabke: bardzo chlonna, dlaczego wiec z tego nie wykorzystac?3.Chce wykorzystac naturalne zdolnosci mojego synka by w przyszlosc ulatwic mu zycie. Chce sprobowac.Z tego co wiem, to wlasnie rodzice maja problemy z wytrwaniem w "nauczaniu", gdyz efekty tej metody nie sa namacalne. Roczne dziecko nie bedzie przeciez czytac slow. Efekty widoczne beda dopiero za kilka lat gdy czytanie na glos okaze sie byc latwe i przyjemne.Pozdrawiam KasiaPS Jedna z mam pytala czy to eksperyment. Chyba nie skoro metoda ta jest znana i stosowana od 40 lat.
        • Gość: kasiaz Re: Metoda Domana-niemowle czyta. Tylko po co??-errata IP: *.* 27.02.03, 09:25
          Przepraszam, nauka przez zabawe oczywiscie nie jest "efektowna" ale efektywna. Przejezyczenie.Kasia
          • Gość: Edyś Re: Metoda Domana-niemowle czyta. Tylko po co??-errata IP: *.* 27.02.03, 10:05
            Jestem z wykształcenia pedagogiem i o metodzie DOMANA- DELACATO przeczytałam wiele oto kilka idei tej metody dla mam mniej zorientownych. Jest to metoda rehabilitycacyjna dzieci niepełnosprawnych i w tej formie funkcjonuje ponad 40 lat. Niektóre jej elementy są wykorzystywane kilkanaście lat w pracy z dziećmi zdrowymi. Nie znam nikogo kto pracuje Domanem z niemowlakiem??????? Myli to samą ideę programu programu Domana... No chyba , że ktoś pokazuje dziecku obrazek, aby go zapamiętało i traktuje to jako " trening mózgu" ... O ile z maluchem zabawa przy tym przednia to z pomysłem Domana ma niewiele wspólnego :lol:A oto idee Domana które mają ułatwić naukę i usprawnić człowieczka:1. Dostarczenie pojedyńczych informacji w celu ich zmagazynowania w mózgu.( Zależnie od rozwoju mogą to być proste fakty z zakresu wiedzy elementarnej lub wiedza encyklopedyczna)2. Każdy bodzieć dostarczony musi otrzymać odpowiedz od dziecka 3. Mózg podlega programowaniu poprzez podanie informacji4. Informacjie muszą służyć do jakiegoś celu5. Mózg do rozwoju musi mieć korzystne warunki ( mało soli , cukru, płynów i dużo ruchu)Czy ktoś sobie wyobraża pracę tymi metodami z niemowlakiem: what: , bo ja nie. Edyta mama 10 mieisęcznej Karolinki.
          • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta. Tylko po co??-errata IP: *.* 27.02.03, 10:17
            Znam osobiście troje dzieci (w tym dwoje moich), które znały wszystkie litery mając dwa lata, a składały pierwsze słowa majac dwa i pół.To nie była ta metoda, tylko "zwyczajne" uczenie czytania, uważam, że lepsze. Najwięcej uczyliśmy się pisząc litery, a potem słowa patykiem na piasku. To nie była nawet "nauka przez zabawę" tylko po prostu zabawa. Dziecko równie łatwo uczy się, jak wygląda żyrafa i jak wygląda "A".Po co? Po to żeby umiało czytać. Żeby miało najważniejszy w dziesiejszych czasach instrument poznawania świata i żeby mogło samo zaspokajać swoją ciekawość. Nie ma tu mowy o "odbieraniu dzieciństwa", tylko właśnie o oddawaniu "dzieciństwa" w ręce dziecka. Jak rodzic palnie "to nie dla ciebie, to za trudne i nieciekawe", to dziecko może to olać i przeczytać sobie samemu. Co jest ciekawe dla dziecka ja uczyłam się od dzieci, a nie dzieci ode mnie. A ciekawe są najbardziej niespodziewane rzeczy, np. (dla czterolatka): wiadomości gospodarcze w gazecie, prognoza pogody, kodeks cywilny, skład surowcowy kocich chrupek, rozkład jazdy pociągów, plan nieznanego miasta itd.itp. Albo nauczcie dzieci czytać, albo sami im to czytajcie :)joanna
      • Gość: Martenka do Anea! IP: *.* 27.02.03, 09:58
        wiesz moja córka niebawem skńczy 3 latka zna wszytkie literki. nikt jej nie zmuszał do nauki. po prostu sama z siebie kiedy czytamy książeczki a robimy to czesto i gęsto pyta co to za literka. potrafi sam już odczytacc słowa składające się z 3-4 liter. Nie jest to dla niej nauka bo traktujemy to jako zabawę. A to sama przyjamnośc, co innego gdybym zmuszal ją do nauki.
        • Gość: guest Re: do Anea! IP: *.* 27.02.03, 10:34
          Dzieci około trzeciego roku życia wykazują naturalne zainteresowanie literami. Moja córka ma prawie 4 lata i też zna prawie wszystkie litery. Bardzo interesowało ją to, że z tych dziwnych znaczków (liter) wyczarowuję piękne bajki i zaczęła pytać o literki ale jaki jest sens uczyć niemowlaka?Karina
        • Gość: aneea Re: do Martenki IP: *.* 01.03.03, 14:26
          No i OK. 3-4 lata to jest wiek, kiedy dzieci rzeczywiscie sa zainteresowane czytaniem, poznawaniem literek. Ja pisalam o uczeniu NIEMOWLĄT. Watek rozpoczela Kasia, ktorej dziecko nie skonczylo jeszcze roku, a Ona zastanawia sie nad nauka czytania. Sorry, ale dla mnie to jest chore...PS: Pamietam, ze ja sama bardzo wczesnie zaczelam czytac i pisac. Nikt mnie specjalnie tego nie uczyl. Jak dzis pamietam mine mojej mamy, kiedy wzialam dziennik i przeczytalam jej jakis komunikat :eek:
    • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 27.02.03, 01:21
      Warto przeczytać, bo ciekawe...
    • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 27.02.03, 10:34
      Nie mam osobistych doświadczeń z ta metodą nauki czytania, ale troche sobie poczytałam. Nie wiem czy potrafię wyrazić to o co mi włąściwie chodzi ale spróbuję:- Nie sądzę, żeby ta metoda była czymś rewelacyjnym - raczej nie nazwałabym jej z "wielką nauką czytania" ale zwykłą koleją rzeczy (o tym za chwilę);- Czytanie to umięjętność swobodnego łączenia głosek (literek) (nawet jeśli ich połączenie nie ma jakiegoś oczywistego sensu - ale przeczytać można)- naukę czytania rozpoczęłabym od nazwania poszczególnych literek i umiejętność odnalezienia ich w różnych formach (gazeta, księżka, bazgroły na kartce...)- w tej metodzie chodzi raczej o zapamiętywanie pewnych znaków, symboli, obrazków (czy to jest literka "A" czy kotek, czy splot kilku literek)- małe dziecko 1-2 latka nawet jeszcze nie zawsze umie mówić - oczywiście jeśli będziemy mu śmigać przed oczami obrazkami, nazywać, czytać książeczki to szybciej się ich nauczy, ale na pamięć i "przeczyta"A teraz trochę o moim dziecku.Ma 2 latka i 2 m-ce - (dobrze mówi pełnymi zdaniami - to chyba ma znaczenie)Zna większość literek (wyszukuje i nazywa w róznych miejscach)Większość książeczek "umie przeczytać" tzn. wie co na każdej stronie, w którym miejscu, (kompletnie nie wiążę tego z czytaniem, a raczej z nauczeniem się na pamięć)I nie są to krótkie wierszyki, ale np. O leniu, O jajku, Pan kotek był chory.... (książęk ma naprawdę dużo, i dużo mu czytamy)No i co chciałam powiedzieć... to, ze nigdy umyślnie nie uczyłam go (literek nauczył się z klocków pytając "mamo a to co??...")jeśli chcemy "nauczć dziecko czytać" to prosze bardzo: bawmy się, czytajmy książeczki, rymowanki. Ale jeśli chodzi o naukę w sensie "zapisanie na zajęcia" - to jest to wielka lipa.Chcę powiedzieć, że warto zapoznać się z tą metodą nauki przez zabawę i wykorzystywać "mimo chodem", ale nie traktować tego jak "naukową rewelację".A co powiecie na to - miałam 1,5 roku, potrafiłam "przeczytać" bajkę "o kotku" - do złudzenia, samodzielnie przekręcając strony ksiązki. Jechałam wtedy posiągiem z rodzicami i ludzie mówili "Ona jest napewno starsza, tylko taka malutka... i jeszcze sika w pieluchę..."Czy to miało wpływ na moje życie - czy ja wiem, uczyłam się dobrze, skończyłam studia..... takich jest wiele
      • Gość: cwe Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 27.02.03, 11:51
        Leży przede mną książka Domana,,Jak nauczyć małe dziecko czytać".Wcale nie tak łatwo ją wypożyczyć,ale gorąco polecam ją każdemu rodzicowi,który chce dla swojego dziecka jak najlepiej.Nie sama nauka czytania jest najważniejsza.Można uczyć lub nie.Najważniejsze jest podejście do możliwości rozwojowych dziecka.Wszystkie Nieufne Mamy-nie odrzucajcie tak łatwo czegoś czego nie znacie.Efekty uwierzenia przez rodziców w prawie nieograniczone możliwości rozwojowe ich małego dziecka są zachwycające.Szybki rozwój umysłowy nie jest nadrzędnym celem,ale naturalną konsekwencją tej metody wychowawczej.Nie wszystko znajdziecie w książce Domana,ale i tak ją polecam.Jako zachęcający przykład podam Wam Paulinkę-moją 3-letnią córkę.Z książką Domana zetknęłam się dopiero w te wakacje i zawarte w niej treści utwierdziły mnie w słuszności obranej już wcześniej drogi wychowania córki.Przygotowałam wprawdzie materiały do nauki czytania metodą Domana,ale Paulinka wolała literki i błyskawicznie ich się nauczyła.Teraz czyta praktycznie wszystkie wyrazy, chociaż ma jeszcze problemy z łączeniem liter w całość.Jeszcze raz podkreślam,że nie najważniejszy jest sam fakt,że trzyletnie dziecko czyta.Jest to tylko wymierny przykład tego,co my kochający rodzice możemy dać naszym dzieciom.
    • Gość: AniaSK Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 27.02.03, 11:52
      Polecam Wam art. do przeczytania:http://www.dzieci.bci.pl/cgi-bin/forum/UltraBoard.pl?Action=ShowPost&Board=03&Post=86&Idle=0&Sort=0&Order=Descend&Page=0&Session=(trochę negatywnie o met. Domana, myślę, że warto przeczytać)
      • Gość: Edyś Re: Metoda Domana-niemowle czyta do Celi IP: *.* 27.02.03, 14:38
        Cela napisałaś to co ja chciałam powiedzieć tylko mi zbyt naukowo wyszło... ;). Moja mała ma 10 miesięcy i pokazuje na obrazku pieka, kotka, misia i jabłuszko czy uważam, że jest wyjątkowa? Dla mnie jest. Czy ją uczyłam no pewnie . Pokazałam pieska i opowiadałam gdzie ma oko, nos, uszy itp. A potem prosiłam, żeby ona pokazała i raz się udawało a trzy razy nie a czasem sobie poszła od tej nauki w świat na czworaczkach :). Nigdy nie zmuszałam, ale zachęcałam i pokazywalam a książki dziecięce zajmują całą półkę. Nie czytam jej jeszcze na dobranoc, nie potrafi jeszcze skupić uwagi ale jeśli mała chce się bawić ze mną to ja albo stawiam wierzę z klocków , albo sięgam do książeczki. nie traktuje tego jako nauki, raczej jako zabawę i nie oczekuję efektów ponad wiek dziecka , choć nie powiem, że jest mi miło jak pani w przychodni mówi :" takie małe dziecko a tak dużo potrafi"Myślę, że najważniejsze jest wczuć się w potrzeby dziecka i bawić się z nim tak jak ono ma ochotę. można pokazać literkę i opowiedzieć o niej ,ale jeśli dziecko nie ma na to w danej chwili ochoty to żadne metody nie pomogą.pozdrawiam wszystkie emamy te uczące czytać i te które traktują to jak dobrą zabawę. :hello:
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta do Celi IP: *.* 28.02.03, 23:19
          cwea czy twoja niespelna 3letnia coreczka zna juz gramatyke i skladnie? nie???? to koniecznie ja naucz i ortografii tez- nie pomijajac oczywiscie procesow jezykowych- to bardzo rozwojowe ;) nie zapomnij o calkowaniu i rachunku prawdopodobienstwa, bo w przedszkolu bez tego nie da rady ;)
          • Gość: cwe Re: Metoda Domana-niemowle czyta do Eureki IP: *.* 01.03.03, 01:54
            Droga Eureko, dlaczego uważasz, że czytająca trzylatka to coś złego? Wyrażnie podkreśliłam, że czytanie nie jest celem samym w sobie. Dajemy naszym dzieciom miłość, poczucie bezpieczeństwa, bezwarunkową akceptację, dodajmy do tego wiarę w ich praktycznie nieograniczony potencjał rozwojowy. Jeśli nauczymy się uważnie je obserwować i bawić się z nim tylko w to co sprawia mu przyjemność, a potem okażemu mu naszą radość z jego sukcesów/a zawsze je ma/ to jego szybkie tempo rozwoju zadziwi nas samych. Czyż nie każdy rodzic chciałby mieć szczęśliwe, radosne i pięknie rozwijające się dziecko? Nie trzeba bać się wczesnych osiągnięć naszych dzieci.One to uwielbiają, musimy dać im tylko szansę. Im wcześniej zaczniemy tym większe będą efekty, bo możliwości maluszków są największe. Tego nauczyła mnie moja córka. Pozdrawiam serdecznie Hania.
    • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 01.03.03, 09:38
      Cześć dziewczyny!Jestem niemowlakiem, nauczonym przez rodzicow czytania i pisania na klawiaturze metodą Domana, dzięki czemu mogę uczestniczyć w dyskusjach internetowych. Niestety ostatnio tata, (który ma jedenaście lat) spędza tak dużo czasu na ircowaniu, że nie mogę oddawać się mojemu ulubionemu zajęciu bo zajmuje skurczybyk komputer. Liczę na to, że w przyszłym roku sytuacja się poprawi, bo mojej mamie chrzestna obiecała komputer w ramach prezentu na pierwszą komunię. Nie wiemy tylko, czy ksiądz proboszcz zgodzi się dopuścić czterolatkę do komunii - liczę cichaczem że tak, bo naprawdę ciężko mi bez internetu i swieżo nabytej umiejętności czytania i pisania, a - jak ostatnio przeczytałam w http://forum.edziecko.pl/ - brak możliwości realizowania moich nowych umiejętności może zaburzyć mój rozwój psychofizyczny i w wieku trzech, czterech lat będe wrakiem emocojnalnym!Serdecznie Was pozdrawiam kochane dziewczyny i do zobaczenia w piaskownicy przed blokiem!Karolinka (9 miesięcy)
      • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 01.03.03, 10:42
        hahahahahaha, troche( !???!) ironiczne, trąci nutą sceptycyzmu,strzelam: Aluc to ty?????hahahahaharozbawiona
        • Gość: cwe Re: Metoda Domana-niemowle czyta Karolinka IP: *.* 01.03.03, 11:42
          Chyba sobie wydrukuję to opowiadanie.Też się uśmiałam. Bardzo żałuję, że nie potrafię tak lekko formułować swoich myśli. Może moja córka odpowiedziałaby Karolince:cześć koleżanko! witaj w klubie dzieci dla któlych świat jest fascynującą przygodą, chętnie się z Tobą pobawię, może w Kopciuszka, może w kółko glaniaste, a może w podlóż po wszystkich kontynentach? Przy komputerze laczej nie bo umówiłam się z mamą, że nie siedzę dłużej niż 10 minut. W inne zabawy o któlych piszesz będę się bawić jak już będę dolosła, a na lazie jestem małą dziewczynką, ale cały czas losnę i każdego dnia lobię coś ciekawego. Chętnie Ci o tym opowiem/jeśli masz dużo czasu i cielpliwości/. Seldecznie pozdlawiamy Paulinka i mama Hania
    • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 01.03.03, 11:53
      To nie Aluc, bo Aluc się podpisuje "Aluc".Porozumienie miedzy zwolennikami a przeciwnikami uczenia jest według mnie niemożliwe, więc przekonywać nie będę.Zwolennicy powinni jednak wziąć coś istotnego wynikającego z tej dyskusji pod uwagę - to, że są w mniejszości (oni sie tłumaczą, a przeciwnicy uważają, że nawet nie ma co argumentować, tak oczywista jest ich racja). To ich dzieci będą więc "inne" i trzeba je tak wychować, żeby nie było to dla nich obciążeniem.Napiszę, co ja robiłam. Zawsze mówiłam, że ludzie są różni, ale równi, że nie ważne są żadne ich cechy, tylko to, jak postępują (a nawet ich postępowanie nie opisuje ich samych, bo zawsze może się zmienić). Konsekwentnie nie oceniałam ani własnych dzieci, ani nikogo innego, ani dobrze, ani źle. Nie chwaliłam dzieci, ani nie chwaliłam się nimi, dziecko nie potrzebuje pochwały tylko radości rodzica, jak napisała Hania. Moje dzieci żyją w przekonaniu (które jest i moim najuczciwszym przekonaniem), że ich umiejętności są zupełnie zwyczajne, że każde dziecko, którego rodzice uczyliby je, umiałoby mniej więcej tyle samo.Efekt jest taki, że moje dzieci po prostu nie uważają się za inne, ani za lepsze, ani za gorsze i są w tym tak przekonujące dla otoczenia, że i traktowane są najzupełniej zwyczajnie. Starszy ma już prawie 9 lat, więc myslę, że zadanie można uważać za wykonane.Pozdrawiam wszystkich,joanna
      • Gość: cwe Re: Metoda Domana-niemowle czyta do Joanny IP: *.* 01.03.03, 12:51
        Joanno, wielkie dzięki za Twoje doświadczenia. Poruszasz ważny dla mnie problem. Jestem emocjonalna i na sukcesy mojego dziecka/to mogą być drobiazgi/ naturalnie reaguję entuzjazmem.No bo jak tu się nie zachwycać?! To jest w porządku, ale czy okazywana radość nie jest formą oceny? Bardzo zależy mi na tym, żeby córka tak jak ja głęboko wierzyła, że wszystkie dzieci są tak samo wspaniałe. Serdecznie pozdrawiam Hania
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 01.03.03, 14:03
          Jak czytam o dzieciach, które mają trzy lata i czytają, to coś mnie skręca w środku. Wiadom, dzieci sa różne, zdarzają sie i takie ewenementy, ale jak sie okazuje, to co druga mama ma wyjatkowo ciekawe dziecko, które nie zachęcane samo pyta o literki. Ciekawe... Może warto sie zastanowić co to ma dzieciom dać. Będą szczęśliwsze dlatego, że mając trzy lata potrafiły składać literki. U?łatwi im to poruszanie się w świecie. Będą lepszymi ludźmi, czulszymi, milszymi??? Nie, myślę, że nie. To raczej ich rodzice poczują się lepiej. Trochę to smutne. hajduczekp.s. Dzieki za wszystkie głosy rozsądku w tej dyskusji. Cieszę się, że nie każde dziecko jest skazne przez rodziców na sukces
          • Gość: cwe Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 01.03.03, 15:23
            Hajduczku,odpowiem trochę przekornie.Idzie nowe.To żaden ewenement.Każdy kochający rodzic może zapewnić dziecku warunki do szybkiego rozwoju.Wcale nie kosztem szczęśliwego dzieciństwa.Wręcz przeciwnie.A czy warto?Czy warto?!?!Znudziłabym Cię wymieniając wszystkie korzyści.To nie wstyd, że każdy rodzic chce mieć szczęśliwe i najlepiej w stosunku do swoich możliwości rozwinięte dziecko.A kluczem do tego jest - im wcześniej zaczniesz tym lepiej!To tempo rozwoju mózgu/im dziecko młodsze tym szybsze/ determinuje tę prawidłowość.Pamiętaj, że wiele oczywistych już dzisiaj poglądów kiedyś było nie do pomyślenia.I o tym, że to nie pojedyncze osiągnięcia dziecka ani sukces za wszelką cenę są nadrzędnym celem.Przepraszam za obcesowość Hania
            • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 04.03.03, 00:23
              Haniu, nie odebrałam Twojej wypowiedzi jako obcesową. To prawda idzie nowe i jak piszesz każdy kochający rodzic chce zapewnić swojemu dziecku warunki do szybkiego rozwoju. Mam tylko nadzieję, że dla większości "szybki" nie oznacza przyspieszony. Nic w tym złego i tylko należy się cieszyć kiedy dziecko wcześnie czyta, jest ciekawe świata, z łatwością przychodzi mu mówienie. To dla rodziców ogromny powód do radości. Chodzi mi jednak o to, by nie przyspieszać ( i nie opóźniać również). Stymulujmy dzieci, zachęcajmy. Ale to co innego, kiedy czytamy dziecku książeczkę i odpowiadamy mu jaka to literka, a co innego kiedy opowiadamy mu o tym nie pytani.Bardzo serdecznie pozdrawiam.
              • Gość: cwe Re: Metoda Domana-niemowle czyta nie zawsze szybko IP: *.* 04.03.03, 09:26
                Hajduczku!Cieszę się, że dobrze odczytałaś moje intencje i nie obraziłaś się! Bardzo!Wszystkim zaniepokojonym mamom, których dzieci rozwijają się w swoim normalnym nie wyróżniającym się tempie szybko odpowiadam:nie zniechęcajcie się!!!nie zmniejszajcie swoich starań!!!wasze dzieci SĄ wspaniałe!!!na efekty czasami trzeba cierpliwie czekać, ale ZAWSZE są!Poprę to znowu przykładem Paulinki(3 lata).Język to jej mocna strona - wcześnie mówiła, uwielbiała wierszyki,bajeczki, ładne filmy. Dlatego chciała nauczyć się liter (nie czekałam aż zapyta - powiesiłam piękny alfabet na lodówce, wymyśliłam fajne zabawy i ona bardzo to lubi).Teraz krótsze wyrazy ładnie czyta, w dłuższych ma problem z łączeniem liter.To zrozumiałe, może nauczę ją głoskować;jeszcze zobaczę,przecież się nie spieszymy.Natomiast w liczeniu nie jest taka szybka. Czasami policzy dobrze do dziesięciu, a czasami się myli.Sto razy słyszała, że skończy teraz 3 lata(a pamięć ma dobrą),a zapytana zazwyczaj nie umie powiedzieć. Nadal proponuję jej ciekawe zabawy z elementami liczenia.Ale powoli, ostrożnie, żeby jej nie zniechęcić. I przede wszystkim patrzę czy ona chce, czy dla niej to fajna zabawa.Obserwujcie swoje dzieci - zawsze mają sukcesy!Pozdrawiam Hania.
          • Gość: Adzia Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 03.03.03, 08:50
            ...Nie znam się na Domanie, chyba nie zamierzam stosować, ale...Mam pytanie - dlaczego uważacie że to źle dla dziecka, że wcześnie czyta? Proszę o jakieś konkretne argumenty, bo się nie doczytałam...hajduczek napisała/ł:> Jak czytam o dzieciach, które mają trzy lata i czytają, to coś mnie skręca w środku. Wiadom, dzieci sa różne, zdarzają sie i takie ewenementy, A co powiesz o ewenemencie, który w wieku 16 miesięcy mówił całymi zdaniami? Mam taki w domu. I zaręczam, że do niczego nie była zmuszana. Ona po prostu lubi ten sport ;-)I zdaje się, że Domanowi też nie o zmuszanie chodziło, nieprawdaż?Pozdrawiam Agneiszka
            • Gość: cwe Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 03.03.03, 09:58
              Agnieszko!Z przyjemnością przeczytałam Twój post.Bije z niego siła mamy, która ma zaufanie do swojego dziecka. I wiem, że nie dlatego, że córcia wcześnie mówi/cieszę się razem z Tobą/. Czuję, że tak samo spokojnie i pewnie napisałabyś nam, że córka właśnie zaczyna mówić w wieku 3 lat.Oczywiście trudniej jest gdy tempo rozwoju pewnej sfery jest wolniejsze, ale każde dziecko ma swoje sukcesy!Serdecznie pozdrawiam Hania
              • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 03.03.03, 10:57
                Dzięki, Haniu za uśmiech :-)Tak na marginesie - kiedyś na Wychowaniu była bardzo burzliwa dyskusja na ten temat. Padały m.in. argumenty, że poprzez naukę odbiera się dzieciństwo - podczas, gdy moim przecież dzieciństwo to w dużej mierze okres chłonięcia wiedzy o świecie. Każdej dostępnej wiedzy (obserwujecie swoje dzieci? Jak po tysiąc razy dziennie pytają A co to? A po co? A mogę potrzymać? ;-) ).Dlaczego mamy się umawiać, że dla dziecka dostępna ma być wiedza o tym, że krówka daje mleczo, a o literkach już nie? Moim zdaniem, jeśli dziecko zdradza ciągoty w jakimś kierunku, dobrze jest to wspierać.PS. Ja wcześnie mówiłam, a pisać nauczyłam się dopiero w szkole - naprawdę. Ale ja słuchowiec jestem ;-) podobnie jak moja córa ,zdaje się.
            • Gość: Aluc Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 03.03.03, 10:32
              no właśnie, ja się pod Adzię podczepiamAluc :hello: mowiąca pełnymi zdaniami w wieku 15 miesięcy, czytająca i pisząca w wieku trzech latwidać ta wczesna edukacja rzuciła mi się na mózg :lol: rozumiem, że mama miała zabraniać :lol:
              • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 03.03.03, 11:54
                Metoda Domana to chyba glownie dla dzieci niepelnosprawnych jest ;)Moje dzieci w glebokiej powadze mialy literki gdzies do drugiej klasy podstawowki, chociaz matka czytajaca wszystko nawet etykietki jesli w domu leteratury zbraknie ;) Za to liczyc obie starsze corki nauczyly sie z przyjemnoscia gdzie kolo 3 roku zycia, w dodatku od odejmowania zaczynajac zeby latwiej bylo ;))))Czy nie wspiralam??? O matko komputer z grami logicznymi zagoscil bardzo wczesnie i ZACHECALAM dzieci do tych "nauk" ;)Kolezanka ma synka niepelnosprawnego w wieku lat trzech- i zaczela go uczyc czytac wlasnie. Postepy sa niewiarygodne ;) Czyta chlopak ;) Ale chodzic nie moze wiec to i dobrze ze czyta niech mu sie mozg nie cofa ;) Czyta Oli mlodszej od niego raptem o miesiac, ktora z literek zna "O" :lol:Uwazam, ze dzieci trzeba uczyc i mozna uczyc- dopoki czlowiek dorosly nie ma cisnienie ze uczy a dziecko nadal nie umie. Dopoki sukcesy naszego dziecka traktujemy jak switna zabawe a nasze porazki- tak jakby ich nie bylo i nie zaczynamy miec cisnienia z tego powodu ze nasze dziecko nie umie chociaz je uczymy ;)Ja uczyc dzieci nie bede. Za duzo czytam ;) i szkoda mi czasu na dukanie literek- ale jesli corka sie mnie pyta o literki- zawsze jej podpowiem ;)
                • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 03.03.03, 12:19
                  Gosiu! Zastanów się jeszcze. Nauczysz czytać, to mniej Ci będą przeszkadzać w czytaniu :)joanna
            • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 04.03.03, 00:32
              Agnieszko, wierzę i naprawdę nie uważam, że to coś strasznego, niestosownego itp. Chodzi mi o to, że dzieci są różne: milczki, gaduły, myśliciele, iskierki. Jasne, że niektóre dzieciaki bardzo wcześnie mówia, czytają, zadaja abstrakcyjne pytania. To świetnie. Wspaniale gdy, to ich własny szybki tor rozwoju, gorzej gdy przyspiesza je ambicja rodziców. Uwierz, że znam takich, którzy za cel postawili sobie aby ich dziecko wszystko robiło "jako pierwsze". I to mnie skręca: ambicje dorosłych, nie łaknące świata dzieci. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją gadułkę.Hajduczek
              • Gość: Adzia Re: Metoda Domana-niemowle czyta - pytanie do przeciwników... IP: *.* 04.03.03, 08:56
                Oczywiście, Hajduczku, że się zgadzamy :-) tylko wiesz - ja w nauce literek nie widzę sztucznego przyspieszania czegokolwiek. To przecież nie jest tak, że dziecko ma samodzielnie przyswajać informacje o świecie. To my mamy mu w tym pomóc. Jeśli masz dziecko, to na pewno widzisz, jak jest ono pazerne ;-) na wszelkiego rodzaju informacje.Moje dziecko wie właśnie od nas, że chłopczyki mają siusiaczki, że krówka robi muuu, że nasze auto to cinquecento, że dziadzio jest mężem babci, że lokomotywa ma wagony...Czy naprawdę w takiej powodzi informacji, które młody umysł chłonie jak gąbka, nie ma miejsca dla literek? Dlaczego akurat ta wiedza miałąby być niedostępna dla dziecka, kto może decydować, na jakim etapie dziecko jest do czegoś tam gotowe?Wiem, że Tobie chodzi głównie o rodziców realizujących swoje dziwne ambicje kosztem dziecka. Ale tak samo można realizować je zapuszczając dziewczynkom włosy po pas, gdy one tego nie chcą. Tak samo można je realizować , zmuszając dziecko do wygłaszania wierszyków w obecności rodziny. Ba, nawet zmuszając półroczniaka do siadania.Te literki naprawdę niczemu nie winne...;-):hello: Agnieszka
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta do Hani IP: *.* 01.03.03, 15:35
          Haniu!Nie wiem, czy mi się uda to wytłumaczyć. Radość to emocja, nie ma swojego celu. Reagujesz radością na radość dziecka, pewnie jest też odwrotnie, ale to jest uczciwa sytuacja. Nie próbujesz na dziecko wpłynąć, tak jak przy pochwale, niczego nie chcesz osiągnąć. Radość zawiera informację dla dziecka, bo cieszysz się z czegoś, co jest dobre, ale nie jest wywieraniem presji. Co prawda dziecko będzie chciało sprawiać Ci radość, ale to jest naturalne, odbywa się na zasadach równości, dziecko robi to jako osoba podejmująca decyzje, a nie jak manipulowany przedmiot. Gdzie jest granica między pochwałą a okazaniem radości powie Ci sumienie po prostu.Może jeszcze jedno przybliżenie: uczciwa, spontaniczna radość to radość z dzieckiem, a nie radość z dziecka.Jeszcze dodam do poprzedniego, że jak ognia unikałam okazywania satysfakcji (a miewałam, jestem tylko człowiekiem), kiedy moje dziecko było chwalone, zawsze miałam przygotowana formułkę typu "tak, bo my sie już dawno uczymy" albo "to normalne, każde dziecko by tak mogło".Myślę, że Ci się uda, joanna
          • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta do Joanny IP: *.* 01.03.03, 20:04
            Joanno,dziękuję za szybką odpowiedź.Bardzo chciałabym porozmawiać dłużej na ten temat. To co napisałaś jest dla mnie przejrzyste, ale mam jeszcze wiele pytań. Może przysłałabyś mi na priva jakiś namiar na siebie.Gorąco pozdrawiam Hania
            • Gość: AnetaRK Re: Metoda Domana-dlaczego nie IP: *.* 01.03.03, 21:28
              Dlaczego nie jeśli małe dziecko 2-latek np.ładnie mówi (Pełne zdaniaitd) Rodzice mają na to czas i cierpliwoś(kartki z zapisanymi wyrazami ) pokazuje się dziecku przynajmniej 3 razy dziennie.Chodzi o to że szkoda zmarnować talent jeśli dziecko śpiewa tańczy zapisujemy je na rytmikę wszystko jest OK dopóki dziecku sprawia to rzeczywistą przyjemność,a nie jest to przerost ambicji u rodziców.Ja nie mam tak utalentowanego(w tym kierunku) dziecka.Julka ma 2 lata czytamy jej bajki dużo z nią rozmawiamy...a ona "odpowiada" nam po swojemu.Nie mówi pełnymi zdaniami a co więcej mówi jak wiele dzieci w jej wieku około 50 słów.Natomiast moją chlubą jest to że gdy mała miała 18 miesięcy zaprzestaliśmy używania pampersów także w nocy.Po prostu mała jest utalentowana NOCNIKOWO.Pozdrawiam Aneta
              • Gość: zalotka Re: Metoda Domana-dlaczego nie WIĘCEJ TOLERANCJI IP: *.* 03.03.03, 12:39
                Witam ! Kiedyś głównie czytałam FOrum , niedawno włączyłam się do różnych dyskusji . To co zauważyłam to brak tolerancji i to w każdej dyskusji. To chyba jakaś choroba . A propos nauki ; róbcie wszystko co daje radość dzieciom BYLEBY NIE PRZESADZIĆ . BO ZNAM KWIATKI GENUISZE , KTÓRE MIAŁY ZMARNOWANA DZIECIŃSTWO - PRZEZ SWÓJ WYUCZONY GENIUSZ - BRAK PRZYJACIÓŁ I ZROZUMIENIA .A wracając do tematu : pierwsze słyszę o tej metodzie nauki czytania ; ja ponieważ obecnie siedze w domu - bardzo dużo czasu rozmawiam i czytram mojej 1,5 rocznej córci. Bez ingerencji metod , składa pełne zdania , zna 5 liter , liczy do 5 ( ale chyba nieświadomie - zresztą nie wiem )unie 1 krótki wierszy i bardzo dużo gada. I raczej ja się tym bawię niż zachwycam - zachwycają się inni. Ale ostanio ktoś namówił mnie na angielski h.Doron. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona ; no ale poszłam na pierwszą lekcję. I jestem pod olbrzymim wrażeniem super zabawy i Gosia po trzeciej lekcji kojarzy mp. I "m jumping i skacze itd. Cały czas mam pewne obawy - ale widze , że to super zabawa dla niej i dla mnie. Nie wiem , może to zależy od prowadzącego .... Czy ktos ma jakąś większą wiedzę na ten temat - bo teraz ja nie chciałabym przesadzić - zwłaszcza , ze oboje z mężem jesteśmy Polakami,pozdrawiam, Iza
                • Gość: Edyś Re: Nauka dla każdego coś miłego.-) IP: *.* 03.03.03, 16:14
                  Ups! Znowu mi się enter za szybko wcisnął :(Wracając jednak do sedna sprawy.Po raz kolejny powtarzam. Nie wyobrażam sobie uczenia czytania niemowlaka ( czyli dziecka poniżej 1 roku). Ani od strony techniczej ani od strony efektywnej tej nauki ani od strony dojrzałości dziecka. Może ktoś mi pomoże i mnie oświeci jak to wygląda technicznie. jak matka 9 lub inny nauczyciel) utrzymuje raczkujące niemowle( a może trzeba zacząć już z mniejszym ?) i co pokazuje i jaki jest poyęp? Jaki widzi efekt jak ocenia sukces lub porażę? Przy kiepskiej komunikacji z maluchem. Jedyne co jestem w stanie sobie wyobrazić to nauczenie malucha odróżniania liter od siebie, ale z całym szacunkiem to jeszcze nie jest czytanie. Poza tym liter jest tyle że dziecko roczne nawet przy ponad przeciętnych zdolnościach tego nie zapamieta jest w stanie odróżnić a od b ale już od o niekoniecznie...Moja 10 miesięczna córcia lubi oglądać ksiązeczki i zapytana pokzuje na obrazku, ale nie uważam, że ona zna nazwy zwierzątek.Nie widze nic zdrożnego w pokazywaniu i uczeniu liter 3-4 latkowi , ale to już nie jest niemowle. A jak moja mała troszke podrośnie to zapiszę ją na angielski dla dzieci. Dużo się z nią bawię, czytam, śpiewam jej i puszczam piosenki na płytach i dbam o to, aby dobrze się rozwijała. Wychowanie dziecka to dla mnie nie tylko karmienie i przebieranie ale staram się zachować umiar i zdrowy rozsądek. Pozdrawiam wszystkie emamy :hello:
    • Gość: madzia22 Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 03.03.03, 22:37
      Przeczytałam wątek z olbrzymim zainteresowaniem. Moje ogólne wrażenie jest takie - jestem w szoku :spookie:Już tłumaczę się dlaczego. Moi chłopcy mają już 2 lata i 2 miesiące i nadal ich główne słowo to yyyy w 150 (albo i więcej) intonacjach. Zdarza im się powiedzieć Kto to, albo co to. Robią to jednak nadzwyczaj nie często.Jest duża szansa, że rozróżniają jakieś literki, bo wiedzą, że klocek w kształcie A to A, że w książeczkach są napisane słowa, że literki KOTEK pod obrazkiem wyżej wymienionego wyobrażają kotka.Jakoś mi jednak nigdy nie wpadło do głowy, żeby ich specjalnie czytania uczyć.Muszę to przemyśleć.Pozdrawiam serdecznieMadzia
      • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do Madzi22 IP: *.* 03.03.03, 22:46
        Mój Adaś ma 25 miesięcy i z etapu yyy przeszedł na milczenie. Chociaż czasami wyda z siebie jakiś dźwięk np. "mama" jak chce smoczka. I też muszę się pochwalić - odróżnia jedna literę R - jako fanatyczny wręcz wielbiciel wszelkich karetek. I nawet ja nazywa "ija, ija..". Myslę, że to świetny wstep na nauki czytania. A może tak od razu z nauką angielskiego połączyć?Również zszokowana danka
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do Madzi22 i Danki IP: *.* 04.03.03, 00:39
          Pozdrawiam głosy rozsądku i liczę, że podobnych będzie więcej. Jak widać nie wszyscy maja niebotycznie uzdolnione dzieci- i całe szczęście. Uff!Pozdrowionka Hajduczek
        • Gość: AgnieszkaP. Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do Madzi22 IP: *.* 04.03.03, 03:48
          Danka, Madzia, hajduczek - wielkie dzieki :jap:Bo ja juz zaczelam sie zalamywac - Kuba konczy dzisiaj ( a wlasciwie jutro, bo u mnie jeszcze wieczor ) poltora roku i nic - ani mowienia pelnymi zdaniami, ani liczenia, tylko pare dzwiekow ktore i tak my doskonale rozumiemy. Na dodatek nie pokazuje nic - ani krowy, ani kotka, malo tego - nawet nie jest zainteresowany kiedy ja chce mu poczytac ksiazeczka, lub nawet pokazac obrazki. Nie potrafi usiasc ze mna na chwilke, woli w tym czasie "zdobywac szczyty" i wlezc np. na stol. Chociaz musze przyznac ze "czyta" - bierze do reki ksiazki lub gazete i zaczyna nadawac, przewracajc kartki, i pokazujac paluszkiem - tyle ze nie mam pojecia w jakim to jest jezyku. Czyli raczej sie nie liczy :lol:Pocieszam sie tylko ze moja corka, ktora obecnie ma 8 lat, byla identyczna. Nauczyla sie czytac w "swoim czasie" ;) - w zerowce, i obecnie bardzo lubi ksiazki. Wiec moze jeszcze nie wszystko stracone :lol:Pozdrowienia,gnieszka :hello:
          • Gość: w Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do AgiRN IP: *.* 04.03.03, 14:41
            AgaRN napisała/ł:> Danka, Madzia, hajduczek - wielkie dzieki :jap:> Bo ja juz zaczelam sie zalamywac - Kuba konczy dzisiaj ( a wlasciwie jutro, bo u mnie jeszcze wieczor ) poltora roku i nic - ani mowienia pelnymi zdaniami, ani liczenia, tylko pare dzwiekow ktore i tak my doskonale rozumiemy. Na dodatek nie pokazuje nic - ani krowy, ani kotka, malo tego - nawet nie jest zainteresowany kiedy ja chce mu poczytac ksiazeczka, lub nawet pokazac obrazki. Nie potrafi usiasc ze mna na chwilke, woli w tym czasie "zdobywac szczyty" i wlezc np. na stol. Chociaz musze przyznac ze "czyta" - bierze do reki ksiazki lub gazete i zaczyna nadawac, przewracajc kartki, i pokazujac paluszkiem - tyle ze nie mam pojecia w jakim to jest jezyku. Czyli raczej sie nie liczy :lol:> Pozdrowienia,> gnieszka :hello:Agnieszka u mojego Piotrusia (25 miesiecy) to samo. Z ta tylko roznica, ze zna literke M (to od McDonalda). Ale bardzo lubi ogladac Sezami Street. I zawsze powtarza po nich literki. A czy ktoras pamieta to nie wiem. Bo ksiazki i gazety to rozklada na czynniki pierwsze. :lol::hello:
          • Gość: asia_t Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do AgnieszkiP IP: *.* 04.03.03, 15:40
            Ufff, cale szczescie, ze nie tylko moje dzieci nie mowia, nie czytaja, nie znaja literek... maja niby 15 miesiecy,ale poza EEEEEEEEEEEEEE????? na wiele intonacji nie mówią prawie nic... ale wiecie...jak ja miałam 2-3 latka, ojciec doprowadzony do granic ostateczności nagrał mi na taśmę wiele bajeczek, i ja sobie siedziałam i ich słuchałam... a potem... ponieważ absolutnie nikt nie chciał mi po raz milionowy czytać Na jagody, nauczyłam sie sama. Miałam chyba 5 lat. W zerówce czytałam dzieciom bajki na głos. Może nie będzie z nimi tak źle, skoro tatuś też podobno czytał dość wcześnie? Swoją drogą... bardzo bym się zdumiała, gdyby mnie któregoś dnia powitali czytaniem książeczki. :-) asiaT
        • Gość: Adzia Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 04.03.03, 09:07
          Podaję link do ciekawej dyskusji Poczytajcie szczególnie to, o czym pisze Ina. Bo ja tu wychodzę na zwolenniczkę Domana, a nie dosć, że nie stosuję, to jeszcze nic o tym nie wiem ;-) A to, o czym piszę, to moje własne przemyślenia.I widzicie - po co to schematyczne myślenie. Same piszecie, że dzieci rozwijają się w różnym tempie. Więc dlaczego Wam tak przeszkadza, że jakiegoś dwu - lub trzylatka można zainteresować literkami? Chyba zaraz zacznę narzekać, że inni zmuszają dzieci do zabawy klockami na przykład Bo rozumiem, że samo przyniesienie ich do domu i pokazanie dziecku to już zmuszanie? ;-)Niezbyt zszokowana ale za to dość elastyczna ;-) Agnieszka
          • Gość: zalotka Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 04.03.03, 13:01
            Adziu zgadzam się z TOBĄ . A co więcej ; uważam , że dyskusja wchodzi na bardzo " niebezpieczne" tory . To miało juz miejsce w przypadku dyskusji " Czy przekłuwać dziewczynkom uszy "( chyba jeszcze można pocvzytać tę dyskusję ) I zamiast się cieszyć , że dzieciaki zdrowe ........... czasami zastanawia mnie dlaczego takie tematy wywołują fale emocji a prawdziwe tragedie ( patrz : znęcanie nad dziećmi , kolejne nieudane próby zeby mieć dzidzię , kalectwo )to tylko parę odpowiedzi i przemyśleń .a moja Gosia mimo, "że czyta , mówi, tańcuje i recytuje" jest dość słabo ( jak na swój wiek ) rozwinięta fizycznie . Co prawda była 2-miesięcznym wcześniakiem, ale widać w różnice. pozdrawiam,Iza
          • Gość: kasiaz Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 04.03.03, 13:11
            Rozpoczelam ten watek, pozwole wiec sobie przedstawic kilka refleksji, ktore zrodzily sie po Waszych odpowiedziach. Przede wszystkim dziekuje za zainteresowanie i odpowiedzi merytoryczne.Juz dawno, obcujac z tym forum,powinnam sie nauczyc, ze czesto odpowiedzi na zadane pytania nie sa merytoryczne a przedstawieniem,malo tego, NARZUCENIEM, swoich opinii. Po co te wszystkie komentarze typu : "cos mi sie przewraca itp itd"? To, co wrecz jest irytujace, to opinie osob, ktore nawet nie pofatygowaly sie o zapoznanie z metoda, o ktorej mowa w watku. Ale to juz chyba taka cecha narodowa. Pozdrawiam wszystkie mamy. Kazda z Was ma prawo wychowac dziecko zgodnie z wlasnymi przekonaniami i wzorcami. Dlatego nie bede wdawac sie w dyskusje z przeciwniczkami uczenia dzieci czytania od niemowlectwa. Jak zauwazylyscie moim celem nie bylo poznanie Waszych opinii a uzyskanie informacji od mam, ktore juz ucza swoje dzieci. Pozdrawiam Kasia (mama prawie rocznego Maksia)
            • Gość: zalotka Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 04.03.03, 13:27
              Brawo , Zgadam się ! Forum odwiedzam od dwóch lat, ale dopiero teraz " włączyłam się w dyskusję" To co mnie bardzo boli, to to : że forum najczęściej służy do NARZUCANIA WŁASNYCH POGLĄDÓW a nie do zdrowej dyskusji. Szkoda, ale i tak będe nadal czytać .Pozdrawim , Iza
          • Gość: madzia22 Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 04.03.03, 14:24
            Adziu, bardzo cię przepraszam, ale w ani jednym zdaniu nie napisałam, że pomysł jest głupi albo, że nie należy uczyć dzieci czytać :ouch:Napisałam jedynie, że jestem zszokowana.Wiesz, dosyć często spotykam się ze stwierdzeniami typu, te dzieci nie mówią, bo z dziećmi trzeba w domu dużo rozmawiać, albo bo są upośledzone, albo - natychmiast do laryngologa. Olewam takie uwagi całkowicie, bo moim zdaniem chłopcy doskonale rozwijają się emocjonalnie i fizycznie.Tymczasem moja bratowa próbuje swoją 18-o miesięczną córeczkę nauczyć mówić dżdżownica, bo dziecko jej przyjaciółki już ten wyraz mówi :ouch:Tymczasem okazuje się, że są dzieci, które w wieku 18-u miesięcy uczą się czytać.I ten problem wymaga już mojego przemyślenia.Madzia
            • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 04.03.03, 14:37
              Madziu, hmmm.. czy my rozmawiamy na ten sam temat? Bo zaczynam mieć pewne wątpliwości.> Wiesz, dosyć często spotykam się ze stwierdzeniami typu, te dzieci nie mówią, bo z dziećmi trzeba w domu dużo rozmawiać, albo bo są upośledzone, albo - natychmiast do laryngologa. Olewam takie uwagi całkowicie, bo moim zdaniem chłopcy doskonale rozwijają się emocjonalnie i fizycznie.No i masz rację. Czy ktokolwiek w tym wątku powiedział Ci, że to źle?> Tymczasem moja bratowa próbuje swoją 18-o miesięczną córeczkę nauczyć mówić dżdżownica, bo dziecko jej przyjaciółki już ten wyraz mówi :ouch:To w takim razie Twoja bratowa ma niezdrowe ambicje. No i?> Tymczasem okazuje się, że są dzieci, które w wieku 18-u miesięcy uczą się czytać.Nie wiem czy osiemnastu czy dwudziestu czy dwudziestu czterech. Przeczytaj dyskusję pod linkiem, który podałam. Jest naprawdę ciekawa. A na pewno burzy stereotyp nauki jako obowiązku - do którego to stereotypu jesteśmy przywiązani kurczowo.> I ten problem wymaga już mojego przemyślenia.Dlaczego? Czy to Twój problem?Pozdrawiam Agnieszka
              • Gość: madzia22 Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 04.03.03, 21:32
                Chyba jednak ,Adziu, nie ma sensu ciągnąć naszej rozmowy dalej, skoro nie rozumiemy nawzajem tego co do siebie piszemy.Pozdrawiam serdecznieMadzia
          • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do wszystkich zszokowanych ;-) IP: *.* 05.03.03, 10:21
            Przeczytalam prawie wszystkie posty i jesli moge to chcialabym cos napisac.Moje dziecko ma 27miesiecy.Dopiero 2lub 3 miesiace temu zaczal mowic wiec uwazam ze nie jest jakos specjalnie uzdolniony(hi,hi)Moja mama kupila mu literki miesiac temu. w pierwszy dzien zapytal mnie o kilka literek nastepnego dnia wzial ksiazke i pokazal literke a o m -sam!zapamietal bylam tak zszokowana ze pokazalam mu jeszcze pare dzis zna 16 liter glownie te ktore umie wymowic oczywiscie ich nie sklada.Ja juz wczesniej zauwazylam ze on rozpoznaje uklad liter gdy byl gdzies indziej napisany tytul bajki ktora znal(ma ich dosc duzo).Czy uwazacie ze postapilam zle pokazujac mu dalsze litery?Bo ja uwazam ze to nic zlego.Innym znajomym dzieciom raczej nie mowie tylko rodzina wie wiec nie mozna mnie posadzac ze zrobilam to zeby sie pochwalic ,wiec...
        • Gość: madzia22 Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do Madzi22 IP: *.* 04.03.03, 14:15
          Danka, był kiedyś w telewizji taki amerykański serial. Po polsku zwał się on ostry dyżur a po angielsku "R" właśnie. Może udałoby się z tym angielskim, gdyby twój Adaś oglądał serial w orginale.Ja chyba przejdę od razu do Alicji w Krainie Czarów, bo chłopcy bardzo lubią koty i przypuszczam, że Chester bardzo by im przypadł do gustu.PozdrawiamMadzia
          • Gość: Mika_P Re: Metoda Domana-niemowle czyta - do Madzi22 IP: *.* 05.03.03, 12:55
            Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> Ja chyba przejdę od razu do Alicji w Krainie Czarów, bo chłopcy bardzo lubią koty i przypuszczam, że Chester bardzo by im przypadł do gustu."Alicja..." jest psychodeliczna. Ostatnio ją czytałam, to wiem, co mówię. Swoja drogą, cieszę się z tej dyskusji. Niedawno chciałam zapytać, jak nauczyć pięciolatka czytać, żeby przestał marudzić o "Piotrusia Pana", tylko przeszedł na samoobsługę, ale bałam się, że mnie emamy zjedzą i nic nie napisałam. Ale skoro są osoby, które chcą uczyć niemowle, to chyba nie jest ze mną aż tak źle. Przez zabawę, mówicie ?
      • Gość: zalotka Re: Metoda Domana-niemowle czyta do Madzi22 IP: *.* 04.03.03, 12:54
        I wszystko jest OK ! Dzieciaki zdrowe i radosne ! Oby tak dalej - a na czytanie przyjdzie odpowiedni czas. To że moja Gosia tak szybko.... no cóż : łez z tego powodu ronić nie będę ! pozdrowienia Iza
    • Gość: Aluc Re: Metoda Domana-niemowle czyta co matki piszą :)) może lepiej nie IP: *.* 04.03.03, 14:57
      ponieważ dyskusja schodzi na tory z góry przewidziane ;) chilli :gun:kilka luźnych refleksji :Dtak mi się widzi, że są niemowlaki i małe dzieci bardziej kumate w te klocki i mnie kumate, co im na rozwój późniejszy się najczęściej absolutnie nie przekłada. Uczyć? proszę bardzo, droga wolna, jak się dzieciakowi podoba, to czemu nie. Dopóki to wszystko jest formą zabawy, to nawet jak rodzice się przy tym dowartościują, to spoko. Niech mają :D nauka czegokolwiek to akurat nie jest ta najgorsza rzecz, jaka dzieciaka w życiu może spotkać, wbrew opiniom niejtórych dorosłych ;)mnie czytać nauczyła babcia, żebym dała jej święty spokój :lol: bo przychodziłam skoro świt do jej łóżka i ją zadręczałam dylematami życiowymi trzylatki ;) ze dwa lata później nauczyła mnie robić na szydełku, w tym samym celu :grin: więc ja machałam na tym szydełku albo czytałam sobie książeczki, a babcia mogła spokojnie dospać do cywilizowanej pory :lol: chyba babcia chorych ambicji na mnie nie realizowała w takim razie ;)siostra już się tak zindoktrynować nie dała i czytać nauczyła się po bożemu, w pierwszej klasie ;)Maksio ma rok i nie sądzę, żeby w trzy miesiące zaczął mówić pełnymi zdaniami - co by powtórzyć moje osiągi w tej dziedzinie - jeśli w tej chwili gada tylko tatadada aja aja :grin: pokazuje to, co mu się aktualnie podoba, a nie to, o co mi chodzi ;) za to potrafi sobie ściągnąć obydwie skarpetki na stojąco :lol:ale jakby za trzy miesiące zaczął czytać, to ja tam bym mu nie zabraniała ;)już lepiej się przechwalać, że nieletnie dziecię zna tabliczkę mnożenia w wieku osiemnastu miesięcy niż tym, ile waży :lol::hello:
      • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - takie moje refleksje IP: *.* 04.03.03, 21:37
        No coż, Adasiowi czytam i czytać będę. uczyc go literek w wieku 2 lat nie zamierzam. Ale nie o tym chciałam pisać.Dzieckiem byłam w miarę inteligentnym, ale najmądrzejszy w rodzinie był dziadek. Zajmował się mną do momentu, kiedy rozpoczęłam naukę w szkole. Nie uczył mnie czytać, bo miał skończone tylko 4 klasy szkoły powszechnej (urodził się w 1900r.), chociaż czytac umiał. Za to uczył mnie otaczającego świata. Potrafiłam poznać z jakiego drzewa jest liść znaleziony na ścieżce w parku, jak nazywa się trawka, którą zerwaliśmy na łące, uczył mnie rozpoznawania ptaków, opowiadał o roślinach, zwierzętach. opowiadał tez niesamowite historie o strzygach, diabłach itp. Czasami były też opowieści o wydarzeniach z historii, w których to brał udział ale opowiadane w sposób baśniowy - zrozumiały dla kilkuletniego dziecka. Jak szlismy kupić chleb, to potrafił opowiedzieć jak sie go robi. Towarzyszyłam mu w codziennych pracach a on opowiadał, opowiadał i opowiadał. Odpowiadał tez na wszystkie moje, nawet najgłupsze i najdziwniejsze pytania. I za to najbardziej jestem mu wdzięczna. Dlatego też swoje dzieciństwo wspominam jako najlepszy, baśniowy okres w życiu. I bardzo chciałabym aby i mój syn tak swoje dzieciństwo przeżył i żeby dla niego było ono okresem pierwszych odkryc i niezapomnianych wrażeń. Na naukę przyjdzie czas. Ma dwa lata. Zostały mu 4 lata beztroskiego dzieciństwa. Żałuję tylko, że trochę mi ta dziadkowa wiedza uleciała. Ale od czego wyobraźnia ukształtowana tak wiele lat temu, ale na szczęście ciągle żywa.danka
        • Gość: madzia22 Re: Metoda Domana-niemowle czyta - takie moje refleksje IP: *.* 04.03.03, 22:09
          Dzięki twojej opoiweści, żono, coś mi się przypomniało. Kiedy jeszcze studiowałam, czytałam sporo mądrych książek, jak dzieci najłatwiej przyswajają wiedzę. Pamiętam, że w jednej z nich było napisane, że najszybciej i najłatwiej dzieci uczą się słuchając, a szczególnie wtedy, kiedy słuchają czegoś ciekawego od kogoś kogo kochają, lubią, szanują. W późniejszej kolejności jest to, co dzieci przeczytają na głos (czytanie ze słuchaniem jednocześnie), obejrzą z odpowiednim komentarzem, później przeczytane po cichu, a na sam koniec to co obejrzą bez żadnego komentarza.Ja byłam podobnie, jak ty, żono, wychowana.PozdrawiamMadzia
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - takie moje refleksje IP: *.* 04.03.03, 23:58
          Witaj, wzruszyła mnie i poruszyła Twoja wypowiedź. Miałas wspaniałego dziadka i tylko pozazdrościć. Tak sobie myślę, że własnie to o czym piszesz ( czyli opowiadanie świata i cierpliwość), to prawdziwie wartościowa nauka. To zaszczepianie pasji życia. Faktycznie miałaś szcęśliwe dzieciństwo i sądzę, że uda Ci się to przekazac swoim maluchom. PowodzeniaHajduczek
    • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 04.03.03, 22:08
      Mysle, ze nie wzbranialabym moim dzieciom nauki literek, gdyby wykazywaly w tym kierunku zainteresowania. Ba, znaja nawet E i Z, zeby wiedziec co jest czyje (podpisane rzeczy). Ale moje dzieci sa dosc powolne w rozwoju mowy, wiec wczesne czytanie nam chyba nie grozi.Chcialabym jednak zwrocic uwage na pewien aspekt wczesnego czytania, ktory nie zostal tu poruszony. Otóz, jesli dziecko umie czytac w wieku 3 lat, to co robi w szkole w pierwszej klasie w wieku lat 7? Ja nauczylam sie czytac i pisac dopiero jako 6-latka a i tak nudzilam sie w pierwszej klasie niemilosiernie: robilam sobie eksperymenty typu pisanie z zamknietymi oczami, za co mialam obnizone oceny (awantury od rodzicow) a i tak bylam uwazana za kujona (story of my life - czyli motyw przewodni mojego zywota). Ilustracja druga: ucze angielskiego w szkole jezykowej. Mamy jednego osmiolatka, ktorego od najmlodszych lat rodzice uczyli angielskiego. Jest swietny, ale co z tego, jesli musi byc w grupie z 11-12-latkami, od ktorych i tak jest lepszy (!!), wiec nudzi sie na zajeciach. Jego rowiesnicy dopiero zaczynaja sie uczyc angielskiego i to nie wszyscy.Jesli rodzice upieraja sie przy wczesnej edukacji swoich dzieci, to wg mnie powinni ja kontynuowac, tzn. posylac do takich szkól, w ktorych dziecko ze swoimi umiejetnosciami nie bedzie odstawac, nie bedzie starym-malutkim. Pisze to moze niekoniecznie o metodzie Domana, ale np. tez o Helen Doron.Po raz kolejny polecam ksiazke "Zrozumiec dziecko" autorstwa F. Dolto - zupelnie zmienila moje postrzeganie rozwoju dziecka, czytam ja wlasnie drugi raz. Pani Dolto pisze o tym, ze dziecko powinno przejsc etapy rozwojowe w pewnej kolejnosci, np: zanim nauczy sie kontrolowac wyproznienia, powinno nabrac kontroli nad swoim cialem, potrafic chodzic, biegac, wspinac sie. Wtedy trening czystosci bedzie dla niego radoscia, a uzyskane umiejetnosci powodem do dumy, wzmocnieniem pewnosci siebie. Jesli chodzi o interesujacy nas wiek (powiedzmy sobie, ze nie chodzi o niemowleta, tylko dzieci 2-3 letnie, bo o nich tu byla glownie mowa, jako tych co juz co nieco umieja), to dziecko w tym wieku powinno sie uczyc egzystowania w spolecznosci: pomagania w codziennych zajeciach (w formie zabawy), towarzyszenia rodzicom, czyli "jak wyglada zycie". czescia tego sa piosenki, wierszyki. dziecko w tym wieku powinno miec kontakt z rowiesnikami, uczyc sie na czym polegaja relacje w grupie. Dlaczego podczas wieczornego czytania nie mozna by porozmawiac o literkach? Oczywiscie ze mozna, ale nie powinno to byc w centrum relacji matka-dziecko. Mysle, ze w naszym kraju bardzo duzy nacisk kladzie sie na rozwoj intelektualny dziecka, na to ze ma osiagnac sukces jako dorosly - a za czesto zapomina sie, ze nie ma nic za darmo - 3-latek, ktory czyta, mniej czasu poswieci zabawom z rowiesnikami.Poza tym, namietnym czytelniczkom "Dziecka" chcialam przypomniec, ze dzieckowa pani psycholog zawsze krytykuje wczesna nauke czytania, zaprzeczajac twierdzeniom, ze "to dziecko samo chcialo" - to entuzjazm rodzicow dla wynikow popycha dziecko do dalszej pracy.pozdr.Magda
      • Gość: zalotka Re: Metoda Domana-niemowle czyta Do Magdy, mamy Ewelinki i Zosi IP: *.* 04.03.03, 22:28
        Witam! Magdo Czy możesz napisac coś więcej co sądzisz o tym angielskim dla maluchów ? W pewnym sensie jesteś dla mnie autorytetem , bo tego języka uczysz w szkole z dziećmi. Ja napiszę jeszcze raz to co napisałam : zapisałam na H.Doron moją 1,5 roczną córcię . Nie ukrywam , że bawimy się świetnie - bo tak do tego podchodzę - nie mam ambicji mieć geniusza , wręcz tego nie chcę. Do pomysłu podchodziłam bardzo sceptycznie : ale lekcja pokazowa przede wszystkim mnie bardzo zaskoczyła ( chyba pozytywnie). Bardzo jestem ciekawa Twojej " rozwiniętej" opinii na ten temat. Bo dzieci , które "przerastały "wiedzą inne maluchy w klasie w mojej rodzinie już były. I to było raczej smutne niż powód do dumy. Już nawet nie to , że się nudziły, ale , że nie miały normalnego dzieciństwa : dla dzieci były - kujonami , starymi - malutkimi a dla dorosłych dziwakami. Ponieważ to moje pierwsze dziecko i raczej jedyne - boję się , żebym w wyniku skoncentrowania uwagi nie popełniła tego błędu,Czekam z niecierpliwością,Iza
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta od Magdy -strasznie dlugie!!! IP: *.* 05.03.03, 14:09
          Hej Izo,Czuje sie troche oniesmielona rola "autorytetu" ale odpowiem jak umiem. Uwazam, ze wczesna nauka jezykow obcych ma wiele aspektow, zarowno pozytywnych jak i negatywnych. Z pozytywnych, wczesna nauka przynosi super-efekty. ten uczen, o ktorym pisalam, jako jedyny wlasciwie w moich grupach, jest w stanie kreatywnie operowac jezykiem angielskim. Wiecie jakie sa teraz metody nauczania dzieci: tekst z dziurami i trzeba wybrac, ktory wyraz z ramki wstawic do której dziury. Jestem zalamana, ale uczniowe, ktorzy ucza sie wiele lat (szkola + kurs), bezblednie potrafia wykonywac te "lamiglowki" (dotyczace tylko materialu obecnie przerabianego), ale nie potrafia wyrazic swoich mysli, indywidualnie zbudowac zdania. Moze nie maja nic do powiedzenia? Nie mialam tego problemu z uczniami, ktorych uczylam indywidualnie na korepetycjach, ale moze to moja specyfika jako nauczyciela, ze na takie sprawy klade nacisk. A moze w ogole specyfika nauczania dzieci, ktore w zgielku w klasie slysza moze z 10% tego, co ja mowie.Inna sprawa jest taka, ze nie trzeba wczesnie sie uczyc jezyków, zeby je znac. ja zaczelam sie uczyc w wieku 14 lat (za pozno, zeby przyswoic perfekcyjnie wymowe, tu cezura jest pokwitanie), w wieku lat 18 poslugiwalam sie tym jezykiem biegle, a teraz malo znam osob, ktore znalyby angielski lepiej ode mnie (slownictwo, idiomy, ktory czas uzyc w jakiej sytuacji) - nawet maz Irlandczyk "uzywa" mnie czasem jako slownika.Z minusów wczesnej nauki jezykow obcych, trzeba zdawac sobie sprawe, ze jesli nauka nie bedzie kontynuowana, to dziecko wszystko zapomni i w szkole bedzie uczylo sie od zera. Helen Doron prowadzi kursy dla duzego przedzialu wiekowego (1-12) wiec nie jest to problem, jesli kogos stac.Plusem jest to, ze dziecko ma okazje przebywac z rowiesnikami i bawic sie z nimi. Takie regularne kontakty sa wazne juz dla 1,5-roczniaków, ale tu mniej wazne jest jakiego typu sa to zajecia. Ja osobiscie wole zajecia typu rytmika i plastyka, na ktore posylam dzieci w celu "optymalizacji wykorzystania ich potencjalu intelektualnego", a widze, ze dla moich dzieci równie pouczajace jak zorganizowane zajecia sa najzwyklejsze spotkania z równiesnikami w domu. Im nie trzeba na sile organizowac czasu, one chlona wiedze zewszad.Najwazniejsze w tym wszystkim jest podejscie. Pamietam jak moje dziewczynki chodzily na basen -zaczely w wieku 10 m-cy. W naszej grupie byly mamy, ktorych dzieci plywaly od wieku 2-3 m-cy, czyli juz drugi sezon. Te mamy regularnie (bo regularnie do grupy dolaczali nowicjusze) urzadzaly organizatorom awantury, ze "nie idziemy do przodu z materialem", ze w innych grupach dzieci juz skacza do wody z nozek a u nas dopiero z siedzenia i takie inne smiesznostki. A przeciez wiadomo, ze dziecko uczy sie tego prawdziwego plywania dopiero w wieku 4-5 lat. Dla mnie ten basen, to byla wspaniala forma usprawniania moich dzieci, ktore byly wczesniej rehabilitowane i w ogole ciagnely sie w ogonie rozwojowym. I pomoglo. Ale to byl koniec moich oczekiwan a nie jakies wydumane osiagniecia, typu skakanie z nozek do wody (ha ha ha).Moje dzieci tez beda odstawac od swoich rowiesnikow, jak juz pojda do szkoly; pewnie beda plynnie mowic po angielsku (bo tak mowimy w domu), no i beda mialy smieszne nazwisko. Dlatego zalezy mi, zeby byly sprawne fizycznie, silne, zeby umialy sie z tego smiac; zeby nie byly dysfuncyjnymi molami ksiazkowymi, ktore nie potrafia nawiazac znajomosci w szkole i sa kozlami ofiarnymi. A nie stac mnie (chyba ze cos sie zmieni przez najblizsze kilka lat) na poslanie ich do prywatnej szkoly anglojezycznej - sama szkola to jeszcze, ale za tym idzie specyficzny "lifestyle" dzieci bogatych rodziców (odpowiednie ubrania, wakacje, sprzet), ktorego bym juz nie zdzierzyla.To juz koniec, mam nadzieje, MagdaPS: jednak nie - moj maz, ktory umial czytac w wieku 4 lat, do czasu kiedy go poznalam przeczytal z wlasnej woli (poza szkola) jedna ksiazke!!! takie sa fascynujace wyniki wczesnej nauki czytania? no, moze wygladaloby to inaczej, gdyby zaczal czytac jako niemowlak...
          • Gość: kasiaz Re: Metoda Domana-niemowle czyta od Magdy -strasznie dlugie!!! IP: *.* 05.03.03, 15:36
            Twoj sarkastyczny PS musze skomentowac. To, ze Twoj maz nie czyta ksiazek niczego nie dowodzi. Swiadczy tylko, ze jest osoba, ktora czytac nie lubi.Popatrz na statystyki kupowanych i wypozyczanych ksiazek przez Polakow!!! A przeciez Polacy ucza sie czytac w "odpowiednim" niby wieku! Nie traca dziecinstwa na zbedna nauke czytania...PozdrawiamKasia
          • Gość: zalotka Re: Metoda Domana-niemowle czyta od Magdy -strasznie dlugie!!! IP: *.* 06.03.03, 13:09
            Cześć Magdo ! bardzo Ci dziękuję za tak długą wypowiedź - z mojego punktu BARDZO NORMALNĄ . I powiem Ci moją decyzję " będę z nią chodziła na ten angielski dopóki będę mogła. Dzisiaj doszedł na lekcję ang. nowy uczestnik : oj ile było śmiechu !!!bez względu na to co byś napisała pewnie ta decyzja byłaby taka sama. Dlatego bo oprócz tego, że kocham moją Gosię , to i bardzo lubię z nią spędzać czas ( wszędzie i w parku i na angielskim ) Na basen też chodzimy , ale nie w grupie. Po to , żeby się bawić, oswajać z wodą .I jeszcze a propos języków : po tym co napisałaś JESTEŚ dla mnie AUTORYTETEM. Ja znam 3 języki komunikatywnie . Ale to Ty jesteś pedagogiem i jak domyślam się z wypowiedzi Twój mąż jest cudzoziemcem. I macie dwoje dzieci. I masz doświadczenie. I ..........nie piszesz " mądrej książki " , żeby zbić kasę. Jeszcze raz dziękuję,IZA
      • Gość: Edyś Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 04.03.03, 23:10
        Dziwiłam się jak można uczyć niemowlę czytać? Ale nie widzę nic złego w pokazywaniu nawet maletkiemu dziecku A, U i B tak samo jak poazujemy ptaszka, kotka i pieska. Wychowanie bez edukacji propagowało już kilku pedagogów niestey ich uczniowie kiepsko na tym wyszli :) ( zainteresowanym szczególy na priva). Wychowanie bez edukacji, tak samo jak bez kar to jest chodowla a nie wychowanie. No i teraz czekam na gromy! Edyta matka wariatka co pokazuje 10 miesięcznemu dziecku pieska i uczy odróżniać od krowy :lol:
    • Gość: E.T. Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 05.03.03, 05:40
      No a jesli niemowle nauczy sie skladac literki to czy bedzie rozumialo sens wyrazu?! Pokazywac literki i tlumaczyc obrazki to jedno ale uczyc bezmyslnego wkuwania na pamiec to co innego (nie znam metody Domana, ale z tego co tu piszecie wnioskuje ze na tym polega). Jaki czas temu ogladalam program w ktorym 1-5 letnie dzieci czytaly np. encyklopedie nawet od tylu i do gory nogami - to byly dzieci chore na autyzm. Co ma tak naprawde dac maluchowi umiejetnosc czytania w niemowlectwie? Ze sie bedzie szybciej rozwijac? A w jakim sensie? Zreszta w pierwszym roku maluchy i tak rozwijaja sie wlasnym rytmem, jedne osiagaja cos wczesniej inne pozniej, dopiero potem to sie niejako wyrownuje i nie ma gwarancji ze wczesniej rozwiniete niemowle wyrosnie na geniusza. Pare cytatow z "What to expect the first year":"Among the most reliable experts in the field of child development, the proposition that babies and children should be pushed to achieve way beyond their normal rate of development has yet to make a ripple. That"s because scientifically there"s no evidence that such programs are beneficial, or even that they work.""Nor is there any evidence that intense early learning actually provides a long-term advantage over more traditional learning patterns."I jeszcze w dlugasnym paragrafie jest napisane ze niemowle ma tak wiele do nauczenia sie ze jesli sie zacznie wprowadzac cos co nie jest naturalna koleja rzeczy wowczas "supplementary learning material would force one or more of these critical scheduled developmental areas to be neglected.""Though few parents would force a child to stand before he appeared ready and eager, many wouldn"t hesitate to push a mental accomplishment such as reading. Why? Maybe because it"s easier to imagine injury to a leg pushed too far than injury to an overworked mind. Or maybe because, in some homes, more value is placed on intelectual than on physical achievement.""Some people, unable to bring themselves down to the level of their babies, want to bring their children up to their own level as soon as possible."(Moze ktoras emama ma czas i ochote przetlumaczyc dla nieznajacych angielskiego?)Jeszcze mnie zastanawia uczenie maluchow jezykow obcych. Jak to jest ze dzieci wychowane w dwujezycznych rodzinach srednio zaczynaja mowic pozno (ok. drugiego roku zycia), a wg zalecen zaleca sie uczyc dziecko nowego jezyka juz od malego?
      • Gość: kasiaz Re: Metoda Domana-niemowle czyta-opiniowanie bez znajomosci tematu IP: *.* 05.03.03, 09:12
        Kolejne posty i znowu dowod, ze oceniacie nie znajac szczegolow. Oczywistym chyba jest ze roczne dziecko nie bedzie czytac w ogolnie przyjetym rozumieniu. Ono przeciez jeszcze nie mowi. Chodzi tu o pewnego rodzaju stymulacje wzrokowa, o wykształcanie umiejętności skupiania wzroku, o rozwijanie jego umyslu. Ktoras z przedmowczyn napisala, ze w Polsce jest duzy nacisk na rozwoj intelektualny dzieci, czy tak?! Wystarczy spojrzec na angielskie dzieci, ktora czytaja w wieku 4 lat i jest to norma. W Polsce to cytuje "fanaberia", "chore ambicje rodzicow". Wydaje mi sie, ze skoro wiemy,ze zdolnosc przyswajania wszelakiej wiedzy przez niemowlaki a pozniej male dzieci, jest ogromna, to dlaczego tego faktu nie wykorzystac?! Dla dzieci to zabawa, ktora w przyszlosci bedzie nieoceniona wartoscia. Ja uwazam, ze umozliwienie nauki (w formie zabawy, rowniez z rowiesnikami) memu dziecku w momencie, gdy jest to dla niego latwe i przyjemne, jest moim obowiazkiem. A argumenty typu: co bedzie robic w szkole gdzy bedzie mial 7 lat, nie przemawiaja do mnie a wrecz mnie dziwia.Pozdrawiam Kasia
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta-opiniowanie bez znajomosci tematu IP: *.* 05.03.03, 13:26
          tak sie sklada, ze studiowalam w Irlandii wlasnie gdzie idzie sie do szkoly w wieku 4 lat. I wlasnie tam dowiedzialam sie o badaniach, przeprowadzonych dla porównania, wsrod dzieci, które uczyly sie czytac w wieku 4-5 a 6-7 lat. Okazalo sie, ze to wlasnie POZNIEJSZA nauka wplywala pozytywnie na znajomosc ortografii i na umiejetnosc czytania ze zrozumieniem tekstu. No i przepraszam ale te powszechnie czytajace czterolatki to troche przesada. Ale moze obracamy sie w roznych kregach spolecznych.Magda
          • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta-opiniowanie bez znajomosci tematu IP: *.* 05.03.03, 15:07
            Magda! jest zasadnicza różnica między uczeniem się w szkole, gdzie się musi, a uczeniem się w domu, z rozsądnym rodzicem. Stąd te wyniki, które cytujesz. Należałoby zbadać różnicę w zdolności czytania ze zrozumieniem między dzieckiem uczonym od 3 roku życia w domu, a dzieckiem uczonym od 5 roku życia, oczywiście też w domu. Wtedy dopiero byśmy coś wiedzieli.Z tego samego powodu (uczenia się w szkole) Twój mąż nie lubi czytać - kojarzy mu się to z przymusem.joanna
            • Gość: Magda_D Re: Metoda Domana-niemowle czyta-opiniowanie bez znajomosci tematu IP: *.* 05.03.03, 15:44
              Alez moj maz bardzo lubi czytac!!! Polyka ksiazki jak smok - pewnie nadrabia zaleglosci ;-). Zycie jest bardzo dlugie i jesli robimy cos pozniej i bardziej swiadomie, to nie ma to mniejszej wartosci. Anthony Hopkins byl uwazany przez swoja rodzine za polglowka, bo prawie wcale nie mowil, w szkole w ogole sobie nie radzil - a jednak odniosl wielki sukces (choc przyznaje, ze nie osobisty, cierpi na depresje). W ogole pojecie sukcesu zyciowego jest wieloznaczne - dla mnie np. takim sukcesem jest szczescie, satysfakcja z tego co sie osiaga w zyciu, oraz dobre relacje z ludzmi. Czy wczesne czytanie przyczynia sie w jakimkolwiek stopniu do takiego sukcesu? Magda
              • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta-opiniowanie bez znajomosci tematu IP: *.* 05.03.03, 15:58
                czyli co Magdo, nie uczyc?bo juz nie wiem do czego darzysz, wszystko mi sie miesza...jesli czlowiek podejdzie do nauki czytania tak jak ty do plywania (tzn wiadomo ze czlowiek czyta ze zrozumieniem nie w niemowlectwie...) to chyba nic sie temu dziecku nie robi nie?Mi by sie nie chcialo- odpowiedam tylko na konkretne pytania (mamo a cio tu pise albo jaka to litelka) a mimo tego Ania nauczyla sie literek w wieku twoich corek. Ola w tym samym wieku nie tylko nie zna literek, a jeszcze w dodatu warczy i buczy jak twoje coreczki. Za to Ania czytac ze zrozumieniem nauczyla sie doiero pod koniec pierwszej klasy, gdy jej siostra Zuzia byla w zerowce. Co wiecej w duzej mierze nauczyla sie tego OD zuzi. a zuzia literki tez znala majac 2 lata. Tylko ze zuzia poznala literki po czym jako czterolatek z nagla i bez wczesniejszych dzialan przeczytala napis na autobusie ;) a Ania olala znajomosc literek i nauczyla sie czytac jako cztac tak pozno..... co do uwielbienia czytania- moj maz czytal wczesnie i nie lubi. Ja nauczylam sie czytac pozno i uwielbiam. Ania nauczyla sie pozno i nie lubi ;) Zuzia- wczesnie i uwielbia. Ola nie umie mowic o czytaniu nie ma wiec mowy ;) Ula ksiazki doslownie pozera :lol:wydaje mi sie ze twoja teza zqagubila sie w figurach retorycznych wiec zadam pytanie uczyc? Nie uczyc?
                • Gość: Magda_D Re: Metoda Domana-niemowle czyta-opiniowanie bez znajomosci tematu IP: *.* 05.03.03, 16:07
                  Moja opinie zawarlam w pierwszym zdaniu mojej pierwszej wypowiedzi w tym watku - gdyby moje dzieci byly zainteresowane, to bym je uczyla, tak jak Ty, nie odwolujac sie do metod naukowych. A Tobie o co chodzi? Bo Twoja teza tez sie chyba zagubila wsrod czytajacych badz nie czlonkow rodziny. (tu powinna byc buzka z usmiechem ale mi sie klawiatura zamienila na programisty i nie moge znalezc srednika).Magda
    • Gość: joannabo Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 05.03.03, 17:50
      Dopowiem jeszcze do osób, które się może przestraszyły statystyką Magdy. Czytanie bez zrozumienia to produkt szkoły ("naucz się czytać czytankę str.24") Szkoła rozdziela czynność czytania od jej celu, bo łatwiej wyegzekwować opanowanie czynności i zmierzyć stopień opanowania, a potem wykazać się przed zwierzchnością i rodzicami.Kiedy uczy rodzic (no, chyba, że niezdrowy), to takie rozdzielenie nie następuje - dziecko uczy się czytać, żeby się DOWIEDZIEĆ, co jest napisane.A tak przy okazji - większość podnoszonych tu rzekomych wad wczesnego nauczania - przymus, niedostosowanie wymagań do możliwości dziecka, atmosfera wyścigów i oceniania wartości to są właśnie cechy powszechnie akceptowanego nauczania szkolnego, a nie domowego. No, ale nie chcę wywoływać z lasu wątku o Home Schooling.joannap.s. Kasiu Autorko Wątku! Nie denerwuj się, to jest wyjątkowo przyzwoity wątek. Osoby, z którymi można było się najwyżej licytować, komu niżej opadła szczęka juz o(d)padły. joanna
      • Gość: Adzia Re: Metoda Domana-niemowle czyta - no własnie, dlaczego kojarzyć to z przymusem? IP: *.* 06.03.03, 07:30
        Joanna - fajnie, że się odezwałaś :-)Dziewczyny, widzicie, kontrowersje wokół wczesnej nauki literek wynikają z tego, że nie potrafimy oderwać się od stereotypu nauki przez przymus. Szkoła, szlaczki, słupki... Ostatnio wspominaliśmy z kolegami w pracy nasze studia. I wiecie - ponarzekało się na tych i owych, ale doszłam do wniosku, że ja nawet najgorszych nie wspominam źle, jeśli wykładali przedmiot, który mnie interesował. I tu jest chyba pies pogrzebany.Nauka o świecie powinna wyglądać własnie tak, jak opisała to Danka. Aczkolwiek nie sądzę, żeby matki uczące małe dzieci pisać robiły coś innego. IMHO wiedza o alfabecie nie jest bardziej tajemna niż wiedza o zwierzętach gospodarskich. Przecież większość z nas czyta dzieciom książeczki - a bądźmy szczerzy, co dwuletnie dziecko zrozumie z "Pawła i Gawła". Ano niewiele - przynajmniej moje. Wychodziłoby na to, że czytanie dzieciom też jest tak naprawdę przedwczesne.PS. Do Magdy D - chyba kiedyś w "Dziecku" już było coś na temat wczesnej edukacji, ale raczej postrzeganej jako "wyścig szczurów". ;-)Pozdrawiam Agnieszka
        • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - no własnie, dlaczego kojarzyć to z przymusem? IP: *.* 06.03.03, 14:31
          ja tez bardzo cenie wypowiedzi joanny z watkow na Wychowaniu np. ale szczerze mowiac nie spodziewalam sie, ze wyrazi taka opinie, jak wyrazila. Oczywiscie przyznaje racje, ze nauczanie domowe jest bardziej efektywne niz nauczanie w szkole (takiej jaka jest obecnie) - pokrywa sie to z moimi obserwacjami uczniow z korepetycji indywidualnych w porownaniu z zajeciami w szkole.Ale niestety, nie zgadzam sie, ze przymus jest jedynie cecha nauczania w szkole. Moim zdaniem, nie trzeba dziecka rozga zaganiac do nauki, zeby to byl przymus. Przez sam dobor zajec, ktore wykonujemy z dzieckiem, pokazujemy mu co jest w zyciu wazne i formujemy jego hierarchie wartosci. Przeciez wszystkie tu chyba wiemy, ze dzieci wyjda ze skory, zeby zadowolic rodzicow - i trzeba z tej wladzy korzystac rozsadnie. Jesli nauka czytania (nawet u dwulatka) odbywa sie jakby mimochodem, bo przeciez zewszad otaczaja nas napisy, to dla mnie jest OK. Ale jesli mama codziennie o tej samej porze zasiada do zajec dydaktycznych z przygotowanym przez siebie (czy kupionym) zestawem pomocy edukacyjnych, to mi to za bardzo pachnie szkola i wlasnie przymusem. Dla mnie to nie jest zdrowe wychowanie dziecka.Przypomnialo mi sie wczoraj, ze ja tez wlasciwie juz uczylam moje dzieci literek - prawie od urodzenia maja ksiazeczke z alfabetem, przy kazdej literce jest rysunek. i rzeczywiscie nadeszla chwila, ze male zainteresowaly sie tymi "znaczkami". Mowilam im, jesli pytaly, co to za literka, one nawet powtarzaly - ale to zainteresowanie wkrotce wygaslo i ja nie zamierzam sztucznie go podtrzymywac. Uwazam, ze zamiast na sile podciagac dziecko do mojego poziomu ("no bo ile mozna sie bawic samochodzikami czy klockami"), rodzic powinien zejsc do poziomu dziecka, dla ktorego dziecinne zabawy wcale nie sa nudne, wrecz przeciwnie mozna je w nieskonczonosc urozmaicac. A na nude zimowa po raz kolejny polecam spotkania z innymi mamami i dziecmi.W ogole to wydaje mi sie, ze z ta wczesna nauka czytania jest tak samo jak z treningiem czystosci - im wczesniej sie zacznie, tym dluzej to zajmie.Magda
          • Gość: joannabo Re: Metoda Domana-niemowle czyta - no własnie, dlaczego kojarzyć to z przymusem? IP: *.* 06.03.03, 16:36
            Magdo, ja się boję propagować wczesne uczenie, bo wiem jak łatwo nauczyć, a jak trudno uchronić dziecko przed poczuciem wyższości (a właściwie jak trudno zrozumieć, jak to zrobic). Pisałam o tym, ale powinnam to chyba bardziej podkreślić: Jeżeli ktoś sam stawia dziecko w sytuacji inności to powinien być pewien, ze umie wyposażyć je w siłę do radzenia sobie z innością. Jeżeli nie jest pewien, to powinien liczyć się z tym, że będzie odpowiedzialny za zrealizowanie się scenariusza opisanego przez Agnieszkę.Nie mam dylematu czy lepiej jest dziecku, które dużo umie, ale ma kompleks, czy takiemu, które umie mniej, ale jest spokojne na duchu. Odpowiedź druga jest dla mnie z całą pewnością prawdziwa.Jeżeli pytasz o moją osobistą motywację, to nie zadawałam sobie pytania "czy mam prawo uczyć dziecko?" tylko "czy mam prawo nie uczyć dziecka czegoś, co jest dla niego łatwe i bardzo pożyteczne?"Naprawdę nie stosowałam przymusu w żadnym znaczeniu, a sama nauka w sensie szkolnopodobnym ograniczyła się do opanowania umiejętności czytania, czyli wyposażenia dziecka w narzędzie, klucz do znaczącej cześci rzeczywistości. Potem było już tylko to, o czym pisała Danka - opowiadanie o świecie jako o zbiorze fascynujacych rzeczy i zjawisk i podsuwanie książek z wszelkich dziedzin.Opowiadanie z entuzjazmem. To prawda, ze dziecko zaraża się entuzjazmem i entuzjazm rodzica popycha je do uczenia się, ale to przecież jest potrzebne. To zostaje na całe życie w postaci optymizmu i życiowej siły. Wpływamy na dzieci i nie uciekniemy od tego. Jeżeli nie zarazimy ich entuzjazmem, to zarazimy jego brakiem. Trzeba być tylko w tym uczciwym wobec dziecka, nie chcieć nim manipulować.joanna
            • Gość: joannabo Re: Metoda Domana-niemowle czyta - no własnie, dlaczego kojarzyć to z przymusem? IP: *.* 07.03.03, 11:22
              Mąż mnie skrytykował, musze poprawic swój post :)Rzeczywiscie, mimo zastrzeżenia na końcu można zrozumieć, że zalecam entuzjazm jako metodę, technikę wpływania na dziecko. A to chodzi właśnie o to postulowane tutaj zniżenie się (? raczej wzniesienie) do poziomu dziecka, które z natury wszystkiemu się dziwi, wszystko je interesuje i ze wszystkim chce wchodzić w otwarty kontakt. Tak wiec raczej "zarazić entuzjazmem" można się od dziecka, a nie odwrotnie. Za to łatwo i z ogromną szkodą można zarazić dziecko brakiem entuzjazmu."Zostaw to, to ślimak", "nie wchodź na drzewo, bo się pobrudzisz", "nie ruszaj tej książki, tam są tylko literki" - w taki sposób przekazujemy dziecku, ze myli sie w swoim odbiorze świata, a jego energia jest na wyrost, a w efekcie, że to z nim samym jest coś nie tak.Nie jest niczym podejrzanym, żadną nieczystą grą, jeżeli przewidując entuzjazm dziecka i przypominając sobie swój własny, już mocno wygasły, kierujemy uwagę dziecka na coś, czego samo nie zauważyło. Czy to będzie biedronka, czy litera. Coś, co będzie dla niego za trudne, po prostu nie wywoła odzewu. Możemy pokazywać dwulatkowi litery i on się tym zainteresuje, ale choćbysmy w najwyższej ekstazie opowiadali o teorii względności, to go swiom "entuzjazmem" nie zarazimy.No i wszystko byłoby jasne, gdyby nie skłonność do rywalizacji, która wszystko komplikuje, psychikę, uczucia i relacje społeczne. Chciałabym bardzo umieć skutecznie przekonywać, ze można wychować dziecko bez tej skłonności, że nie przynosi mu to żadnego obniżenia szans życiowych. joanna
    • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta - DO REDAKCJI IP: *.* 05.03.03, 23:16
      Droga Redakcjo,Czy moglabym prosic o pokazanie tego watku pani psycholog z "Dziecka" i poruszenie tematu wczesnej nauki czytania w ktoryms w numerow? Moze wypowiedzialoby sie kilku ekspertow? Mysle, ze ten temat zainteresowalby wielu rodzicow.PozdrawiamMagda
      • Gość: kasiaz Re: Metoda Domana-niemowle czyta - DO REDAKCJI IP: *.* 06.03.03, 08:44
        Pomysl bardzo dobry. Jak znam zycie: ilu psychologow tyle opinii. Warto jednak poznac argumenty specjalistow. Przy okazji, dziekuje wszystkim Wam za zabranie glosu w tej sprawie. Z poczatku denerwowal mnie fakt, iz zamiast opinii doswiadczonych mam jestem swiadkiem targowiska. Teraz jednak mam poglad na temat roznych spojrzen na wychowanie i zycie,pozdrawiamKasia (mama Maksia 20.03.2002)
      • Gość: AgnieszkaBryndza Wwczesna edukacja od strony mocno doroslego dziecka IP: *.* 06.03.03, 08:50
        Przeczytalam caly watek i takie oto refleksje mi sie nasuwaja:moja matka z racji wykonywanego zawodu, jest psychoterapeuta,do mojej edukacji i wychowania podeszla ambitnie i planowo,czytalam ,liczylam majac 2.5 roku ,coz bylo robic z takim wyedukowanym dziecieciem, ano poslac do eksperymentalnego przedszkola ,gdzie nauczono mnie jeszcze innych sztuczek (angielski metoda Callana to nie odkrycie ostatnich lat hihi)oczywiscie wszystko pod kontrola psycholoow, pedagogow itd.Do szkoly poszlam w wieku 5 lat i osmiu miesiecy, oczywiscie ze swoimi umiejetnosciami nudzilam sie tam sakramencko....i tu zaczely sie schody, bo oto co prawdz umiejetnosci i owszem ale spolecznie bylam zacofana, nie umialam sie glupio bawic, nie umialam wspolpracowac z grupa, zreszta bardzo szybko zorientowalam sie ,ze jestem "madrzejsza"no i nie bede z glupkami wspolpracowac,no w koncu zakonczylam podstawowke w rytmie mocno przyspieszonym i poszlam do liceum, gdzie wierzcie czulam sie jak dziwadlo moja znajomosc trzech jezykow to nie byl atrybut towarzyski , a jak wiecie w ogolniaku na przerwie raczej nie rozmawia sie o Genecie, no i paniusia madralinska skonczyla ogolniak , poszla na studia jedne , drugie,gdzie na szczescie rzeczywistosc byla silniejsza niz ambicje udalo mi sie zsocjalizowac i kiedy patrze tak teraz na to wszystko to mysle ,ze fajnie ,ze moj jedras wali lyzka w stol(jest to zreszta warunek konieczny do gaworzenia), ze zaczyna ukladac klocki (poczatki myslenia sekwencyjnego?)i nie zamierzam traktowac go jako projekt.I bardzo bardzo zycze wszystkim umiaru i rozwagi ,b latwo mozna przegiac(przepraszam za kolokwializm)pozdrawiam agnieszka,ktora aktualnie genialnie robi co najwyzej mielone :)
        • Gość: guest Re: Wwczesna edukacja od strony mocno doroslego dziecka IP: *.* 06.03.03, 11:49
          Agnieszko! Problem nie jest w tym, ile dziecko umie, tylko w tym, jaki jest jego i rodziców stosunek do tego i jakie się z tego wyciąga praktyczne wnioski.Mój syn chodzi do drugiej klasy ze swoimi rówieśnikami, kiedy się nudzi na lekcji to sobie czyta (duma, bazgrze, składa origami itd.) i chyba to lubi, bo jeździ do szkoły 2 km. rowerem, po nieodśnieżanej polnej drodze i dopiero całkiem niedawno zaczęły mu wysiadać nerwy.Z kolegami znajduje wspólne sprawy, choćby gry komputerowe i nikogo nie uważa za gorszego. Jego też nikt nie uważa za mądralę, bo się nigdy nie popisuje (mimo, że nigdy nikt mu nie mówił, żeby tego nie robił), do tego stopnia, że pani w zerówce zorientowała sie, że umie czytać dopiero po kilku miesiacach. Powinna była zapytać, to by się dowiedziała :)Nie widzę zupełnie żadnych szkód wynikających dla moich dzieci z tego że się wcześnie uczyły.joanna
        • Gość: guest Re: Wwczesna edukacja od strony mocno do Agnieszki IP: *.* 07.03.03, 14:07
          Agnieszko!Użyłaś druzgocących argumentów. Dlatego bardzo proszę, żebyś napisała nam trochę więcej. Czy myślisz, że gdybyś trafiła do szkoły(lub klasy) gdzie inne dzieci równie chętnie zdobywałyby wiedzę i w ogóle takich dzieci jak Ty byłoby dużo, to Twoje wspomnienia z tamtego okresu byłyby milsze? Żartujesz ze swojego wykształcenia i kompetencji.Ale myślę, że niejeden rodzic byłby szczęśliwy mając taką córkę(trochę strzelam). Czy to tylko zasługa przeznaczenia, że jesteś taka jaka jesteś? W tej drodze do dorosłości cierpiałaś, ale czy winna temu była wczesna edukacja, czy nieodpowiednie dla Ciebie środowisko?Czy rzeczywiście wczesne rozwijanie możliwości dziecka oparte na solidnym fundamencie miłości i ,,podążania za dzieckiem" uważasz za coś złego?Twoja odpowiedź jest dla mnie ważna, bo chociaż moja 3-letnia córcia sprawia wrażenie szczęśliwej, ale oczywiście myślę co będzie dalej i nie chcę, żeby kiedyś była autorką podobnego listu.Dla równowagi dodam, że mój 20-letni syn, patrząc jak rozwija się Paulina (a boi się o nią bardziej niż my) ma nam za złe, że z nim nie postępowaliśmy tak samo.Wtedy uważałam, że potencjał dziecka wybroni się sam.A Łukasz teraz nie cieszy się, że nie odstawał od poziomu w kiepskiej szkole podstawowej. A z kolegami i tak nie miał łatwo bo był gruby i go przezywali.Co o tym wszystkim myślisz Agnieszko i co myślicie emamy?Serdecznie pozdrawiam Hania.
    • Gość: eBeata Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 06.03.03, 09:33
      Jeżeli jakaś mama chce wcześniej nauczyć dziecko czytania, bo chce mieć ynteligenta, niech uczy. Jeżeli ją od tego odwiedziemy to i tak znajdzie zastępstwo: zacznie uczyć malucha liczenia bądź angielskiego.Jeżeli chce uczyć, bo ma nadzieję, że nie będzie tracić czasu na czytanie 4-latkowi. Niech uczy. Jak ją odwiedziemy, to i tak najprawdopodobniej czytać 4-letniemu dziecku będzie niechętnie, szybko.Jak zauważyłyście ja to jestem atawistycznie wręcz nastawiona na Naturę. Wg. mnie wszystko ma swój czas i miejsce.Ale moje poglądy wcale nie muszą być poglądami innych.Skoro wczesna nauka czytania, jęz. obcego szkód wielkich nie wyrządza /i jak wiadomo efektów też olbrzymich nie przynosi ;-)/ to niech się niektóre mamusie cieszą. Radości na świecie nigdy za wiele ;-).
    • Gość: guest Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 06.03.03, 10:15
      Nie mogę zrozumieć dlaczego wszystko traktujecie w kategorii czarne lub białe.Dlaczego jeśli dziecko czegoś uczyny - tzn. robimy na siłę z niego geniusza (może on to lubi)... to będzie miał później problemy.Pytanie: "a co będzie robił później?"
    • Gość: E.T. Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 07.03.03, 06:54
      Po pierwsze system nauki w szkole zostal chyba opracowany wlasnie w zgodzie z naturalnym rozwojem intelektualnym dzieci wiec po co ingerowac? Po drugie, jesli zaczniemy uczyc juz niemowleta to one w wieku 20 lat ze swoja wiedza chyba beda musialy edukowac nas... Oj co to bedzie!
      • Gość: kasiaz Re: Metoda Domana-niemowle czyta IP: *.* 07.03.03, 11:10
        >Po pierwsze system nauki w szkole zostal chyba opracowany >wlasnie w zgodzie z naturalnym rozwojem intelektualnym >dzieci wiec po co ingerowac? Wiesz, calkiem niedawno mielismy najlepszy, jedynie sluszny ustroj... Na szczescie nie wszyscy tak sadzili.>Po drugie, jesli zaczniemy uczyc juz niemowleta to one w >wieku 20 lat ze swoja wiedza chyba beda musialy edukowac >>nas... Oj co to bedzie!Ja osobiscie bede bardzo szczesliwa. Chyba o to chodzi w zyciu by nasze dzieci byly od nas madrzejsze i mialy lepiej w zyciu niz my. Kasia
    • Gość: guest Re: Metoda Domana- pewien cytat IP: *.* 15.03.03, 17:27
      Nie będę się wypowiadać osobiście, zacytuję tylko "parę zdań" ze strony www.akademianauki.pl Choć drażni mnie styl, w jakim są napisane, to z sednem sprawy w sumie się zgadzam. OKRES OD ROKU DO PIĘCIU LATTen okres życia jest decydujący dla całej przyszłości dziecka.W tym czasie kochamy je, dbamy by nie zrobiło sobie krzywdy, obsypujemy zabawkami i wysyłamy do żłobka. I całkiem nieświadomie robimy wszystko by uniemożliwić mu uczenie się.To co powinno się z nim dziać w tym decydującym okresie polega na zaspokajaniu jego oszałamiającego pragnienia surowca, który ono chce chłonąć we wszystkich możliwych formach, lecz szczególnie w postaci języka, czy to mówionego i słyszanego, czy pisanego i czytanego.To właśnie w tym okresie życia dziecko powinno nauczyć się czytać, otwierając w ten sposób drzwi do złotego skarbca wszystkich rzeczy napisanych przez człowieka w historii, sumy ludzkiej wiedzy.To w ciągu tych niepowtarzalnych lat, lat nienasyconej ciekawości ukształtuje się cała intelektualna istota dziecka. Kim może być dziecko, jakie będą jego zainteresowania, jakie będą jego zdolności - decyduje się właśnie w tych latach. Nieograniczona liczba czynników będzie miała znaczenie dla późniejszego, dorosłego życia. Przyjaciele, społeczeństwo i kultura mogą wpłynąć na to, jaki zawód będzie wykonywało a niektóre z tych czynników mogą zaszkodzić realizacji pełni jego możliwości.O ile takie okoliczności w dorosłym życiu mogą przyczynić się do zmniejszenia jego zdolności cieszenia się życiem i bycia twórczym, nie wzniesie się ponad potencjał ukształtowany w tym decydującym okresie jego życia. To właśnie z tego nader ważnego powodu należy dać dziecku wszelką sposobność do zdobywania wiedzy, co sprawia mu większą radość niż wszystko inne.Absurdalne jest twierdzenie, że kiedy zaspokajamy nienasyconą ciekawość dziecka i to w sposób, który ono uwielbia, pozbawiamy je drogocennego dzieciństwa. Nie warto by wcale wspominać o takiej postawie, gdyby nie była tak często spotykana. Jakkolwiek rzadko widuje się rodziców, którzy uważają, że dziecko traci swoje "drogocenne dzieciństwo" gdy widzą zapał, z jakim zabiera się ono do czytania książki z Mamą, w porównaniu do jego udręczonych wrzasków by go wyjąć z kojca, lub całkowitego znudzenia pośród góry zabawek.Uczenie się w tym okresie życia jest poza tym nieodpartą koniecznością i przeciwstawiamy się całej naturze, gdy próbujemy je uniemożliwić. Jest niezbędne dla przeżycia.Kotek, który "bawi się" skacząc na kłębek wełny używa po prostu wełny w zastępstwie myszy. Szczeniak, który "bawi się" w udawaną wrogość z innymi szczeniętami uczy się jak przeżyć gdy zostanie zaatakowany.Przeżycie w ludzkim świecie zależy od zdolności porozumiewania się a język jest narzędziem porozumiewania się.Zabawa dziecka podobnie jak zabawa kotka jest celowa i nastawiona raczej na naukę niż rozrywkę. Opanowanie języka we wszystkich jego formach jest jednym z pierwszorzędnych celów zabawy dziecka. Musimy uważać by widzieć w niej to czym jest, a nie przyjmować, że taka zabawa służy rozrywce.Potrzeba uczenia się w tym okresie życia jest dla dziecka bezwzględną koniecznością. Czy to nie cudowne, że wszechwiedząca Natura sprawiła, że dzieci bardzo lubią się uczyć? Czy to nie straszne, że my tak błędnie to pojmujemy i stawiamy tak wiele przeszkód na drodze Natury.Jest to więc okres życia, w którym mózg dziecka jest całkowicie otwarty na wszelkie informacje. W tym czasie dziecko przyswaja je bez jakiegokolwiek świadomego wysiłku. To jest okres życia, w którym może ono nauczyć się czytać łatwo i w naturalny sposób. Należy mu stworzyć do tego warunki.To w tym okresie może się ono nauczyć obcego języka, nawet pięciu, których obecnie nie udaje mu się opanować w szkole i na studiach. Trzeba mu to umożliwić. Nauczy się łatwo teraz, lecz z wielkim trudem później.To w tym okresie życia należy dziecku dostarczyć wszystkich podstawowych informacji o języku pisanym, których teraz dzieci uczą się z wielkim wysiłkiem w wieku od sześciu do dziesięciu lat. Nauka będzie szybsza i łatwiejsza.MIT: Dziecko które wcześnie czyta będzie miało kłopoty z nauką.FAKT: Nie stwierdzono takiego przypadku. Kłopoty z nauką mają dzieci nie potrafiące czytać, bądź mające kłopoty z czytaniem.MIT: Dziecko będzie nudziło się w szkole.FAKT: Dziecko będzie nudziło się w szkole tak jak nudzą się wszystkie dzieci w szkołach na całym świecie. Setki uczniów i studentów po opanowaniu sztuki szybkiego czytania (pięciokrotnie szybciej) stwierdziło, że wolałoby się nudzić niż męczyć.MIT: Ucząc dziecko czytać zabiorę mu drogocenne dzieciństwo.FAKT: To Tobie nauka czytania może kojarzyć się z czymś męczącym, żmudnym i nudnym. Dla dziecka jest to wspaniała przygoda i zabawa w czytanie!!! Dzieci są żądne wiedzy i uwielbiają czytać. Dając im tę możliwość w dzieciństwie, dajecie im najbardziej drogocenny prezent.Koniec cytatu.
      • Gość: rybka Re: Metoda Domana- pewien cytat IP: *.* 15.03.03, 21:36
        Taaak, a ja znam geniusza, co jeszcze mówić nie umiał, a już czytał...To dosłowny cytat.Będę śledziła dalsze losy i wyciągnę wnioski...
    • wieczna-gosia Re: Metoda Domana-niemowle czyta 04.04.03, 09:00
      wyciagam na gore wink))

      I dodam jeszcze swoj komentarz. Jest to opinia z innego forum, moim zdaniem
      bardzo trafna wink)

      Metoda domana dziecko nie uczy sie czytac. Uczy sie rozpoznawac wyrazy. Czyli
      kiedy pokazujesz dziecku obrazek kota, uczysz go "obrazu" wygladu zwierzaczka
      o nazwie kot. Jesli pokazujesz dziecku slowo kot- uczysz go obrazu tego slowa.
      I prawde mowiac rozumiem rodzicow dzieci niepelnosprawnych ze ucza dzieci ta
      metoda- dzieci te maja niejako czesc mozgu nie zajeta wink bo np nie chodza wink a
      mozg cwiczyc trzeba wink Ale w calej tej dyskusji nie widze jakiegos szczegolego
      uzasadnienia dla uczenia dziecka obrazow slow. Bo Liter I TAK bedzie sie
      musialo nauczyc samo, bedzie musialo nauczic sie wiazac litery w wyrazy a to
      juz calkiem skomplikowana czynnosc. Szczegolnie nie rozumiem tych dzialan w
      odniesieniu do NIEMOWLECIA wink
      Generalnie powiem tak- jesli ktos JEST pewien, ze nie zacznie wymagac od
      niemowlaka postepow w nauce i bedzie to dla niego li i jedynie zabawa- to OK.
      Niestety jest tak ze chcemy miec efekty. I naciskamy. A jak naciskamy- mozemy
      przesadzuic. A jak przesadzimy- zamiast milosnika literatury mozemy sprawic
      sobie jej przeciwnika wink
      • izunia6 Re: Metoda Domana-niemowle czyta 07.04.03, 12:45
        I tu sie zgadzam. Przejrzalam watek, przyznam nie do
        konca szczegolowo i zgadzam sie z Toba w zupelnosci. Nie
        wazne w jakim miesiacu zycia nasze dziecko nauczy sie
        czytac, przychodzi to intuicyjnie i nawet nie zauwazamy
        kiedy. Rzecz w tym, ze przewaznie, te matki, ktore chca
        uczyc dzieci czytac jak najpredzej, od przedszkolakow
        wymagaja znajomosci jezyka obcego, od pierwszoklasisty
        samych szostek itd. Aspiracja, zeby to moje dziecko bylo
        pierwsze we wszystkim niestety tym mamom przewaznie nie
        mija, a czesc dzieci nie potrafi, nie jest w stanie
        sprostac wymaganiom, albo oplaca to bardzo duzym kosztem.
        Cieszmy sie wiec lepiej, ze mamy zdrowe, usmiechniete
        dzieci i czekajmy na ich sygnal, kiedy zaczac ich uczyc
        litery A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka