Dodaj do ulubionych

A propos artykulu

25.05.12, 20:57
wyborcza.pl/1,76842,11794623,Chlopiec_z_pudelka_na_mleko_uduszony_.html
Tak sobie przeczytalam (wczoraj czytalam na stronie amerykanskiej) ten artykul i mysle sobie jak bardzo mentalnosc owczesnych Amerykanow byla podobna do tej polskiej obecnie. Wtedy tez pozwalano 6 latkom isc samemu dwie ulice dalej na przystanek co dzis byloby nie do pomyslenia. W PL obecnie jest to wciaz standardem. PAmietam dyskusje z zeszlego roku jak nastolatka (chyba miala 15 lat) z Gdynia zostala pobita i zgwalcona 600 metrow od swojego domu i umarla w rekach matki ktora zaniepokojona dluzsza nieobecnoscia corki zaczela jej szukac. Oczywiscie madre glowy forumowe wowczas uwazaly ze dzieci i tak moga same chodzic ulicami bez opieki doroslych. Hmm, moze w latach 70tych i 80tych mogly, ale nie obecnie.

to tak do przemyslenia. Pzdr
Obserwuj wątek
    • verdana Re: A propos artykulu 25.05.12, 21:37
      Brutalna prawda jest taka - ze lepiej, aby jedna 15 latka na milion została zamordowana, niz żeby żadna 15-latka nie mogła wyjść z domu bez opieki.
      Poza tym nie rozumiem, jak w ogóle mozna dziecko, nawet 20 letnie wypuścić samo. Też moze zostać zamordowane... Więc nalezy po prostu nie pozwalać dziecku ruszać się na krok os mamy, a potem na krok od męża.
      • aniucha333 Re: A propos artykulu 25.05.12, 21:45
        > Brutalna prawda jest taka - ze lepiej, aby jedna 15 latka na milion została zam
        > ordowana, niz żeby żadna 15-latka nie mogła wyjść z domu bez opieki.

        przeczytaj tak pare razy co napisalas i potem podziekuj losowi ze w twojej rodzinie nic takiego sie nie przydarzylo i mozesz cos takiego smarowac.

        • camel_3d Re: A propos artykulu 25.05.12, 22:50
          a do ktorego roku zycia bedziesz swoje dzieci pilnowala?
        • verdana Re: A propos artykulu 25.05.12, 22:58
          A wiesz, ze przy podaniu kazdego leku są skutki uboczne? Ile razy dajesz swojemu dziecku lekarstwo, narazasz je na komplikacje , albo śmierć. Zatem uwazszz, zę nie nalezy w żadnych okolicznościach leczyć dziecka?
          Poza tym wypadki - śmiertelne! - zdarzają się i w domu. Pilnuj, aby dziecko, do 18 roku zycia nie weszło na krzesło, nie spało na tapczanie (przy upadku urazy głowy bywają ciężkie), nie jadło i nie piło nic gorącego (szczególnie pilnuj, aby 15 latka dostawała tylko zimną herbatę), nie brało do reki noża, nie zmywało podłogi (jakże łatwo upaść na wilgotnej).
          Poza tym dziecko ABSOLUTNIE nie powinno uprawiać zadnych sportów, rower i rolki powinny byc zakazane kompletnie, podobnie jak bieganie, wszelkie sporty wodne, o chodzeniu po górach nie wspomnę.
          To wszystko grozi śmiercią w o wiele większym procencie wypadków, niz wyjście 15-latki na spacer.
          • aniucha333 Re: A propos artykulu 26.05.12, 00:15
            > Poza tym dziecko ABSOLUTNIE nie powinno uprawiać zadnych sportów, rower i rolki
            > powinny byc zakazane kompletnie, podobnie jak bieganie, wszelkie sporty wodne,
            > o chodzeniu po górach nie wspomnę.

            Verdano - retoryka czarno-biala jest twoja ulubiona jak i negacja wszystkiego czego sama nie wymyslilas. No coz, choc z pewna niesmialoscia musze ci powiedziec cos strasznego co moze toba wstrzasnac - nie masz wylacznosci na prawde.

            3maj sie
            • camel_3d Re: A propos artykulu 26.05.12, 03:24
              no dobrze..ale w dlaszym ciagu nie wiemy kiedy dziecmo moze samo wyjsc z domu....

              po 18 czy po 30?
              • nangaparbat3 Re: A propos artykulu 22.06.12, 23:20
                po 50.
      • magdalenas9 Re: A propos artykulu 12.10.12, 22:14
        dokładnie. Niestety brutalna prawda, ale jednak prawda...
    • camel_3d Re: A propos artykulu 25.05.12, 22:49
      no tak, bo przeciez te 15 latke tez mozna bylo odprowadzac i przyprowadzac..a i 20 i 40 tez trzeba pilnowac...

      mord, gwalt i wypade moze zdarzyc sie w kazdym wieku...mzesz isc z dzeickiem, ktos podjedzie autem, dostaniesz w glowe i dziecko porwane...

      6 latek wychodzacy na dwor sam to NORMALNA RZECZ....
      • aniucha333 Re: A propos artykulu 25.05.12, 23:48
        > 6 latek wychodzacy na dwor sam to NORMALNA RZECZ....

        tak, w Polsce big_grin
        • camel_3d Re: A propos artykulu 26.05.12, 03:26
          A na calym swiecie to 6 latki w domu do 20 siedzia.. wyjedz z Polski to zobaczysz.. w NIemczech 6 latki normalnie biegaja po osiadelach....nawet 4 latki i 3 latki.. (zalezy od osiedla)...
          • aniucha333 Re: A propos artykulu 28.05.12, 21:42
            wyjedz z Polski to zobaczy
            > sz..

            Nie bylo mnie 12 lat i wrocilam 3 lata temu i widze big_grin

            w NIemczech 6 latki normalnie biegaja po osiadelach....nawet 4 latki i 3 l
            > atki.. (zalezy od osiedla)...

            czy to na tych cyganskich czy tureckich osiedlach? A moze masz na mysli te imigranckie dzielnice ktore prawdziwi tubylce omijaja szerokim lukiem?
    • tijgertje Re: A propos artykulu 25.05.12, 23:48
      aniucha333 napisała:
      Oczywisci
      > e madre glowy forumowe wowczas uwazaly ze dzieci i tak moga same chodzic ulicam
      > i bez opieki doroslych. Hmm, moze w latach 70tych i 80tych mogly, ale nie obecn
      > ie.

      Bzdura. Kiedys bylo tak samo niebezpiecznie jak i teraz, jedynie ulice byly pustsze i szansa na potracenie przez samochod byla mniejsza. Osobiscie mialam do czynienia z paroma tragicznymi zdarzeniami, jako 14-latka bylam osobiscie napadnieta i chyba cudem udalo mi sie uciec i uniknac gwaltu. roznica miedzy kiedys a teraz jest tylko taka, ze kiedys wiedza o tego typu zdarzeniach nie wychodzila poza obreb miejscowosci, bo przekazywana byla "na gebe" i od wielkiego dzwonu cos tam w gazecie napisali. Teraz o kazdym wypadku od razu wie cala Polska. Chocby przyklad, na pierwszej stronie afera o 2-latku porazonym pradem w zoo. nie dziwne, ze go zatrzeslo. Prad krzywdy mu zrobic nie mogl, ale sama jako dziecko zlapalam sie "pastucha". Do tej pory pamietam jak mna trzepnelo. Widzialam w zyciu troche rzeczy i jako dziecko mialam do czynienia z powaniem i zamordowaniem kilkuletniego kuzyna przyjaciolki, widzialam pedofila, znajomy chlopak zastrzelil sie z broni ojca, jeszcze nastoletni brat mojej nauczycielki zostal brutalnie zamordowany. Sasiad nad nami zmarl po przedawkowaniu zle wydanych lekow, jego corka, moja rowiesniczka siedziala wczesnym rankiem u nas w mieszkaniu wiedzac, ze cos sie z tata stalo, ale nikt jej nie mowil co i jak. W bloku obok powiesil sie maz znajomej mojej mamy, ich najstarsza corka, rowiesniczka mojej siostry miala wlasnie isc do Komunii. Sama bylam swiadkiem tragicznej smierci dziadka, ktory spadl z wozu i kilkadziesiat metrow byl ciagniety po kamienistej drodze. Zostal 2 m ode mnie. Rownie dobrze sploszony kon mogl mnie stratowac, mialam jakies 10 lat i nie bylam w stanie sie ruszyc. Wszystko w promieniu kilkunastu kilometrow w tych cudownych latach 80tych. Mialam nawet do czynienia z ksiedzem, ktoremu przeszkadzal celibat i co z tego? To, ze wowczas o tych wszystkich zadarzeniach nie trabila cala Polska, nie znaczy, ze tragedii nie bylo. Najwieksze wrazenie robily na mnie zaczadzenia. Pamietam pogrzeb calej rodziny z tego samego osiedla, 4 dzieci i mama w ciazy, 5 trumien, najmlodsze dziecko z mama.
      Nie mow, ze kiedys dzieci mogly byc samodzielniejsze. Kiedys wracalam ze szkoly po ciemku, pusta droga obok cmentarza. Nie mialam poczucia czasu i zdarzalo mi sie spozniac po 2-3 godziny. Rodzice nie mieli mozliwosci sprawdzic, gdzie jestem, o komorkach nikt nie slyszal. Jak kilka godzin stalam w kolejce po chleb, a potem kilka na przystanku czekajac na miejsce w autobusie, to nikt w domu nie mogl wiedziec, czy jeszcze zyje. teraz rodzice maja duzo latwiej, ale wiecej wiedza i nie wiem, moze swiadomosc tego, co sami wyczyniali w dziecinstwie i mlodosci za plecami swoich rodzicow nie pozwala im zaufac wlasnym dzieciom? Dziecko trzeba nauczyc radzic sobie w trudnych sytuacjach, uswiadomic o mozliwych niebezpieczenstwach, ale nie ograniczac samodzielnosci. Swiat nigdy nie byl ani nie bedzie lepszy. zawsze jakies ciemne typki sie beda platac, a dziecko ma wiedziec, jak ich unikac i co robic w razie problemow, a nie siedziec w domu i czekac na co? dorosniecie wlasnej matki?
      • aniucha333 Re: A propos artykulu 25.05.12, 23:57
        Tigertije:

        Czy czytalas ten artykul? W nim nie jest mowa o nieszczesliwych wypadkach przytrafiajacych sie ludziom, ale o porwaniu i zamordowaniu (prawdopodobnie bo sprawa jest wciaz otwarta) 6 latka ktory zostal samopas puszczony w NY do autobusu szkolnego.

        Przypominajac smierc 15 latki moze przypomne pare faktow - dziecko (tak, dla mnie 15 latka to jeszcze dziecko nie do konca swiadome zagrozen) odprowadzalo kolezanke do przystanku oddalonego od domu a droga jest w Gdyni wszem i wobec znana jako niebezpieczna nawet w bialy dzien. Ktos uznal ze skoro dziecko ma 15 lat to juz niech odprowadza wieczorna pora (bylo ok 21:00 w nocy pod koniec sierpnia) kolezanke.

        To sa realne zagrozenia, ktorym mozna bylo zapobiec. I tak zgadzam sie ze WSZYSTKIEMU nie da sie przeciwdzialac ALE pozwalanie malym dzieciom (tak jak temu 6 latkowi w artykule) na samodzielnosc ktora moga miec licealisci to juz proszenie sie o cos niedobrego.
        • camel_3d aniucha333 26.05.12, 03:29
          a to tym autobusem mial kto z nim jechac?...

          autobusami szkolnymi dzieci jezdza SAME.. bez opieki rodzicow
      • aniucha333 Re: A propos artykulu 26.05.12, 00:06
        teraz rodzice maja duzo latwiej, ale wiecej wiedza i nie wiem, moze swiadomosc tego, co sami wyczyniali w dziecinstwie i mlodosci za plecami swoich rodzicow nie pozwala im zaufac wlasnym dzieciom?

        Przypomne ci ze dorastalysmy w PL w czasach gdzie dilerzy narkotykow nie stali pod szkolam podstawowowymi i nie sprzedawali malym dzieciom dropsow (czytaj narkotykow syntetycznych). Dzis takie rzeczy maja miejsce i to nie tylko w miastach ale i malych wioskach w calej PL.

        Rozmiary pedofilii przybraly rozmiary jakiego pandemonium na calym swiecie a siec stworzyla okazje jakie nieistnaly nawet jeszcze 10 lat temu.



        Dziecko trzeba nauczyc radzic sobie w trudnych sytuacjach,

        od jakiego wieku? Kolyski? przedszkola?


        Swiat nigdy nie byl ani ni
        > e bedzie lepszy.

        Nigdzie tego nie napisalam.

        zawsze jakies ciemne typki sie beda platac, a dziecko ma wiedz
        > iec, jak ich unikac i co robic w razie problemow, a nie siedziec w domu i czeka
        > c na co? dorosniecie wlasnej matki?

        Nikt nie mowi o siedzeniu w domu tylko o unikaniu sytuacji ktore latwo przewidziec. Z tego samego powodu nikt dzieciom nie sprzedaje alkoholu, nie pozwala im prowadzi samochodu w dzieciectwie, wymaga podpisu opiekuna prawnego w pewnych sytuacjach - po cos to naprawde jest.
        • tijgertje Re: A propos artykulu 26.05.12, 02:08
          aniucha333 napisała:
          > Swiat nigdy nie byl ani ni
          > > e bedzie lepszy.
          >
          > Nigdzie tego nie napisalam.

          owszem, zacytowalam nawet wyzej. stiwerdzilas, ze to, co mozna bylo robic w latach 70-80-tych teraz nie jest mozliwe. Wniosek nasuwa sie logiczny. Zreszta w artykule mowa o chlopcu, ktory zaginal w 1979 roku, wiec w tych "lepszych" czasach.

          no dobrze. Uwazasz, ze dzieci trzeba chronic. Jak dlugo? wiazac na smyczy jak psa i nie spuszczac do pelnoletnosci? Kiedy dziecko ma sie nauczyc w praktyce teorii?

          >
          > Dziecko trzeba nauczyc radzic sobie w trudnych sytuacjach,
          >
          > od jakiego wieku? Kolyski? przedszkola?

          Od momentu, gdy jest na to gotowe. Jedno wczesniej, inne pozniej. U nas dzieciaki z poprzedniej szkoly mlodego po skonczeniu 7 lat mialy prawo samodzielnie wracac do domu i decyzja, czy beda odbierane, czy wracaly same nalezy do rodzicow. roznice miedzy dziecmi sa ogromne, niektore pedaluja na rowerach po 2-3 km majac 7-8 lat i radza sobie swietnie, innego nie puscilabym na ulice samego do 10 lat. U nas w spokojnych osiedlach zupelnie normalne jest, ze dzieciaki bawia sie na ulicy. Najstarsze maja po 6-8 lat, ale pilnuja mlodszego rodzenstwa, zdarzaja sie tam i 2-3 latki. U nas mozna, taki labirynt, ze jak ktos nie musi, to nie jedzie, ludzie na wszystko maja oko i zaden obcy sie nie przeslizgnie. Moi sasiedzi wiedza kiedy, kto, z jakiej firmy i jaka paczke dostarcza mojemu mezowiwink w innym miejscu nawet doroslemu strach wyjsc na ulice bez obstawy. Nie mozna uogolniac. Rodzicow zadaniem jest wlasciwe ocenienie gotowosci i mozliwosci dziecka oraz warunkow zewnetrznych. Moj mlody ma 8 lat i autyzm. Nie potrafi nawet jesdzic na rowerze i nie ma wlasciwie kontaktu z dzieciakami z ulicy. Dlaczego? Bo one sie wiecznie bawily na ulicy, ja swojego nigdy nie puszczalam, bo wiedzialam, ze nie moge mu na tyle ufac, zeby w razie czego potrafil wlasciwie zareagowac. Ale robimy postepy. Kilka dni temu po raz pierwszy mlodego wyslalismy kupic rybe na obiad. dostal do kieszeni 5€, zalecenie co i ile, tysiac przestrog jak ma przechodzic przez ulice i poszedl... Powinnas widziec, jaki byl z siebie dumny. Ja zaraz za nim wsiadlam w samochod, objechalam osiedle z drugiej strony i czatowalam na parkingu przed sklepem na wszelki wypadek. Musial 3 razy przejsc przez ulice, 2 osiedlowe wlasciwie bez ruchu, trzecia przy parkingu obok skrzyzowania, bez oznaczonego przejscia, z licznymi wyjazdami, jeden wielki chaos. Przechodzilismy tam razem tysiace razy, coraz czesciej to mlody robil za przewodnika, a teraz uznalismy, ze jest gotowy na samodzielna probe. Trafil faktycznie na bardzo ruchliwy moment, poradzil sobie super, bo poprosil jakas pania o pomoc. Pekal z dumy. To jest to samo dziecko, ktore rok temu nie mialo prawa jechac na wycieczke szkolna, jesli szkola nie wyrazilaby zgody, zeby moj maz pojechal z synem i pilnowal tylko jego. Inna sytuacja i zupelnie inne dziecko. Wowczas bylam pewna, ze poszedlby z kazdym, ze cos sobie przypomni i pobiegnie na oslep nawet nie zdajac sobie sprawy z uplywu czasu i faktu, ze ktos go szuka.

          > Przypomne ci ze dorastalysmy w PL w czasach gdzie dilerzy narkotykow nie stali
          > pod szkolam podstawowowymi i nie sprzedawali malym dzieciom dropsow (czytaj nar
          > kotykow syntetycznych). Dzis takie rzeczy maja miejsce i to nie tylko w miastac
          > h ale i malych wioskach w calej PL.

          No nie wiem, gdzie ty dorastalas, ale ja w malej miescinie wiedzialam, ze bywali panowie, co to dzieci niby-cukierkami czestowaly, byly naklejki do lizania, byl kompot ze slomy makowej byl klejwink Byly tez mlode kotki, do ktorych droge zawsze jacys tajemniczy panowie znaliwink Nie idealizuj przeszlosci, bo naprawde nie bylo tak dobrze. Inne czasy, inne niebezpieczenstwa, ale one zawsze byly. Inne, co nie znaczy mniej niebezpieczne. Mimo, ze nie kazdy mial do czynienia bezposrednio z roznymi typami, to mysmy majac po kilka lat wiedzieli, ze tacy sie po osedlu co jakis czas kreca, bylismy wyczulani na pewne sygnaly i wiedzielismy, gdzie sa granice bezpieczenstwa.

          > Rozmiary pedofilii przybraly rozmiary jakiego pandemonium na calym swiecie a si
          > ec stworzyla okazje jakie nieistnaly nawet jeszcze 10 lat temu.
          >
          Zgadza sie, ale kazdy mmedal ma 2 strony. dzieki sieci ludzie maja latwiejszy dostep do informacji, latwiej sie dowiedziec kto, gdzie mieszka i co ma na sumieniu. Kiedys nikt nic nie wiedzial, pedofile mieli mniejszy obszar dzialania, ale to nie znaczy, ze krzywdzili mniej dzieci. Tym bardziej, ze dzieciaki byly wychowywane inaczej, o pewnych rzeczach po prostu NIE WOLNO bylo mowic , bo zostalo sie oskarzanym o "wlasna wine" , brak szacunku dla doroslych i tym podobne kwiatki. Teraz szansa na to, ze skrzywdzone dziecko sie wygada jest wieksza, latwiej dotrzec do pomocy. Nie sadze, zeby obiektywnie patrzac ktorykolwiek okres byl latwiejszy. jak pisalam, zmieniaja sie okolicznosci, ale zlo tak jak bylo, tak jest i wspomnienie sielskiego dziecinstwa jest krzywym obrazem idealizujacym rzeczywistosc.
          • yula Re: A propos artykulu 26.05.12, 09:40
            Brawa dla młodegosmile Ja swojego ( i to rzadko) wypuszczam na plac zabaw naprzeciwko domu. A wczoraj wracaliśmy od babci i zaczynam poważnie martwić sie jego orientacją w terenie, trasa znana, a on za przewodnika zaprowadził z powrotem do domu babci smile W sklepie czasem coś kupuje, ale niestety muszę pilnować bo np. nie chce zabierać reszty, daje pani cały portfel itp. (ma swój portfelik)
          • aniucha333 Re: A propos artykulu 28.05.12, 21:47
            stiwerdzilas, ze to, co mozna bylo robic w lat
            > ach 70-80-tych teraz nie jest mozliwe. Wniosek nasuwa sie logiczny.

            Nie ma lepszych czy gorszych czasow - sa tylko te bardziej swiadome czy nie.

            U nas w spokojnych osiedlach zupelnie normalne jest, ze dzieciaki bawia
            > sie na ulicy.

            I tu masz racje - na spokojnych osiedlach to takie rzeczy moga miec miejsce.
        • camel_3d Re: A propos artykulu 26.05.12, 03:31

          > Rozmiary pedofilii przybraly rozmiary jakiego pandemonium na calym swiecie a si
          > ec stworzyla okazje jakie nieistnaly nawet jeszcze 10 lat temu.


          wiesz..ty moze nie ogladaj juz telewizi... szkodzi ci bardzo..serio..

          > Dziecko trzeba nauczyc radzic sobie w trudnych sytuacjach,

          pilnujac je na kazdym kroku do 40...
          • yula Re: A propos artykulu 26.05.12, 09:33
            > pilnujac je na kazdym kroku do 40...
            no co ty, przecież 40 latek to jeszcze małe dziecko, a nuż coś mu sie stanie w drodze do pracy, też musi być pilnowany przez mamusie, a przy okazji obiadek mu ugotuje by w pracy biedulek nie zgłodniał, albo nie , lepiej niech w domku siedzi, bezpieczniej, do pracy mamusia pójdzie, on przecież jeszcze malutki jest.
          • morekac Re: A propos artykulu 27.05.12, 08:11
            Rozmiary pedofilii przybraly rozmiary jakiego pandemonium na calym swieci
            > e a si
            > > ec stworzyla okazje jakie nieistnaly nawet jeszcze 10 lat temu.

            Mam wrażenie, że najwięcej tego typu spraw to te wyciągane sprzed lat.
            • jakw Re: A propos artykulu 28.05.12, 19:59
              morekac napisała:
              >
              > Mam wrażenie, że najwięcej tego typu spraw to te wyciągane sprzed lat.
              Dokładnie - wcześniej był to temat tabu. Np. sprawa poznańskich słowików wyszła na jaw z 10 lat temu - a zaistniała sporo wcześniej.
        • morekac Re: A propos artykulu 27.05.12, 08:09
          nie sprzedawali malym dzieciom dropsow (czytaj narkotykow syntetycznych). Dzis takie rzeczy maja miejsce i to nie tylko w miastach ale i malych wioskach w calej PL.
          gdzie to tak? pod podstawówkami? W Fakcie to wyczytałaś czy SE?
          • aniucha333 Re: A propos artykulu 28.05.12, 21:40
            gdzie to tak? pod podstawówkami?

            na wsi spokojnej wsi wesolej w PL chociazby. Nie trzeba mieszkac w stolicy czy innym wojewodzkim miescie zeby to mialo miejsce.


            W Fakcie to wyczytałaś czy SE?

            Co to jest Fakt czy SE?

            • morekac Re: A propos artykulu 29.05.12, 15:15
              Mieszkam w mieście i pod podstawówką nie widuję. Zaś jeśli chodzi o szkoły wyższych szczebli - to problemem są chyba bardziej dilerzy wewnętrzszkolni, a nie obcy ludzie z lizakami.
          • agwiras Re: A propos artykulu 13.06.12, 02:20
            morekac napisała:

            > nie sprzedawali malym dzieciom dropsow (czytaj narkotykow syntetycznych). Dzis
            > takie rzeczy maja miejsce i to nie tylko w miastach ale i malych wioskach w cal
            > ej PL.
            > gdzie to tak? pod podstawówkami? W Fakcie to wyczytałaś czy SE?
            przerażajacy brak wyobraźni. Przypomina mi to pewną całkiem realną sytuacje sprzed zaledwie 3 czy 4 lat, kiedy to moja koleżanka dokładnie tymi samymi słowami wysmiewała sie z moich przestróg. "Gdzie to wyczytałas? w "Fakcie"?" Dziś już sie nie smieje. Nie ma siły na smiech użerając z sie z dwójką synów narkomanów. Na marginesie... rodzina z "prowincji".
        • jakw Re: A propos artykulu 28.05.12, 20:04
          Możesz być pewna, że jeśli jakaś szkoła ma problem z narkotykami to niekoniecznie dlatego, że na każdym rogu stoi diler...
          A co do pedofilii - obawiam się, że w większości przypadków pedofilem jest ktoś z rodziny, znajomy rodziny lub osoba, opiece której powierzono dziecko - że wspomnę o pewnym znanym psychologu dziecięcym czy dyrektorze pewnego znanego chóru...
      • camel_3d tijgertje 26.05.12, 03:28
        bosz..gdzeis ty mieszkala......

        big_grin
        • verdana Re: tijgertje 26.05.12, 10:37
          Czyli szkoła też jest niebezpieczna - nie można zatem pozwalać, aby dziecko chodziło nie tylko samo do szkoły, ale także przebywało w niej samo.
          Mam -serio- wrażenie, że takie lękowe nastawienie i decyzja, zę do 18-tki co najmniej dziecko nie moze nigdzie isć samo wymaga pilnej konsultacji lekarskiej. I nie, to nie jest złośliwość. Bo wyrastając w cieniu takiej matki dziecko nie tylko będzie absolutnie nieprzygotowane do dorosłego życia i rzeczywiście zagrożone (bo choćby nie musiało nigdy nigdzie trafić, nie ma wyczucia, co jest bezpieczne, wie, ze w razie czego mama powie, zę swiatło jest czerwone...), ale nie bedzie miało kolegów , bedzie posmiewiskiem.
          I wtedy , gdy wyrwie się spod totalnej opieki matki, moze mu sie stać coś bardzo złego. O ile potrafi się wyrwać - jeśli nie, to coś złego juz się stało.
        • tijgertje Re: tijgertje 28.05.12, 22:05
          camel_3d napisał:
          > bosz..gdzeis ty mieszkala......

          Na tzw "prowincji" wink
      • xkx Re: A propos artykulu 27.05.12, 10:20
        Różnica miedzy tym co było kiedyś a tym co jest teraz jest taka iż dawnej z konieczności 15 latek - latka trzymał -ła się podwórka własnego bloku teraz chodzi do kina lub centrum handlowego. A i jeszcze jedno przedtem o 90% się nie wiedziało, bo tego nikt nie nagłaśniał. Teraz każda rzecz jest nagłaśniana. A czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
        • mika_p Re: A propos artykulu 14.06.12, 18:36
          xkx napisał:
          > Różnica miedzy tym co było kiedyś a tym co jest teraz jest taka iż dawnej z
          > konieczności 15 latek - latka trzymał -ła się podwórka własnego bloku

          Chyba ty.
          W wieku 15 lat chodziłam z koleżanką na wielogodzinne spacery po całym mieście, albo jeździłam autobusem miejskim do znajomych. Bez telefonu, bo w połowie lat 90. nie mieliśmy i sporo ludzi nie miało.
    • xkx Re: A propos artykulu 27.05.12, 10:15
      Sprawa nie jest taka prosta. Bo kiedyś ten moment, kiedy trzeba będzie puścić dziecko samo i tak nadejdzie. Czy to w wieku 13 / 14 / 15 czy 16 lat - końcu on nadejdzie. I co wtedy? I tego się nie zmieni. Nie da rady funkcjonować 24h na dobę całe życie pod kloszem.
    • gazeta_mi_placi Re: A propos artykulu 27.05.12, 12:10
      Biedny dzieciak sad
      No dobra, ale to kiedy pozwalać dzieciom samodzielnie wychodzić z domu? W sumie zdarzają się zabójstwa także 30-40-latków.
    • jakw Re: A propos artykulu 28.05.12, 19:36
      Jakoś nie zauważyłam, żeby puszczanie 6-laktów samopas było standartem - ani teraz , ani z 9-10 lat temu. W każdym razie nie w Wwie - skoro omawiamy artykuł dotyczący NYC. W czasach mojej "młodości" w latach 70-tych - może i było. A co do poruszania się nastolatków bez opieki dorosłych po ulicach: setki tysięcy gimnazjalistów i uczniów starszych klas podstawówki dzień w dzień udaje się do szkoły i z powrotem. Jakoś nie kojarzę, żeby w gimnazjach były świetlice...
    • bye.bye.kitty 15latka z matką za rękę 10.06.12, 22:58
      z twojego postu wynika, że 15letnie dziecko powinno być stale pod opieką matki - tylko wtedy będzie bezpieczne.

      Wg mnie przesada w żadna stronę nie ma sensu - 4 latek plączący się po podwórzu (bez żadnych starszych braci/sióstr na horyzoncie) to wg mnie gruba przesada. Grubą przesadą jest też odprowadzanie 10 latka/latki do szkoły przez rodziców (myślę o szkole w pobliżu domu, nie 4 dzielnice dalej).

      Bardzo spodobała mi się ta mama, która puściła 9 latka samego nowojorskim metrem (teraz jest, zdaje się, znana). to lepsze niż wieczne holowanie jak niemowlaka, a potem nagłe wymaganie, ze sobie bystrze poradzi.
      • maksimum Wg. prawa do 10 lat. 15.06.12, 16:05
        Wg prawa NYC do 10 roku zycia dziecko musi byc odprowadzane do szkoly i na przystanek autobusowy.
        Od 10-12 roku zycia rodzice moga napisac ze pozwalaja dziecku na samodzielne chodzenie do szkoly.Po 12 r zycia juz samopas.

        Ten dzieciak mial 6 lat i starzy powinni isc za kratki za puszczenie go samopas,ale ze sa zydami to im uszlo plazem.

        Przestepczosc w NYC w 1979 byla 2,5 razy wieksza niz obecnie czyli tym bardziej nie powinno sie dzieciom pozwalac na chodzenie samopas.
        Ten rejon Prince Street w NYC w 1979r to byl syf,kila i mogila.
        Tam dorosly musial sie pilnowac by przejsc pare blokow spokojnie bez zaczepek zebrakow i cpunow.
        Tam 1/3 biznesow byla pozamykana a okna pozabijane deskami.
        Teraz jest tam dosc przyjemnie ale to w dalszym ciagu nie jest Upper East Side.

        www.disastercenter.com/crime/nycrime.htm
      • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 16.06.12, 23:57
        > Bardzo spodobała mi się ta mama, która puściła 9 latka samego nowojorskim metre
        > m (teraz jest, zdaje się, znana). to lepsze niż wieczne holowanie jak niemowlak
        > a, a potem nagłe wymaganie, ze sobie bystrze poradzi.


        to jest chore co ty piszesz - co za kompletny kuzwa brak wyobrazni.... Ja jako dziecko bylam zdrowo trzymana pod kloszem przez moich rodzicow, i nijak to sie ma jak ja sobie radze jak dorosly czlowiek. Kolezanki moje ktore sie szlajaly po miescie od polowy podstawowki w duzym miescie wojewodzkim - nie byly ani nie sa jakos mega przebojowe anie sobei lepiej nie radza. Co wiecej, dalej sie bujaja w tych samych dzielnicach i nosa poza lokalny swiat nie wysciubily.

        Sprytu i radzenia sobie w zyciowych sytuacjach uczy sie w domu i tylko w domu. Ulica ani puszczanie samopas dzieci jeszcze NIKOGO nie wychowaly.

        Gratujule Wam wszystkim samozadowolenia i braku wyobrazni - po raz kolejny utwierdzam sie w przekonaniu ze pkt widzenia zalezy od pkt siedzenia a z brakiem wyobrazni mozna zyc big_grin
        • verdana Re: 15latka z matką za rękę 17.06.12, 10:52
          Nie radzisz sobie absolutnie. Masz patologiczne stany lękowe. Jesteś osobą, która żyje w przeswiadczeniu, ze za progiem domu czycha wróg. Nadajesz sie do pilnej terapii psychiatrycznej - i to jest skutek wychowania.
          • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 17.06.12, 16:45
            Aniucha popieram twoje stanowisko w 100%. To co przeczytałam w tym watku zjezyło mi włos na głowie. To jakiś kompletny kanał. W kazdym cywilizowanym zakatku świata przepisy prawa regulują granice wieku kiedy mozna "puscic dziecko samopas". I nie dzieje sie tak dlatego, że ustawodawca pragnie "wychowania pod kolszem". Na litość.... dzieci 4 czy 5 letnie bez opieki to kryminał. jedna z forumek zadawała tu pytanie (dośc idiotyczne moim zdaniem) od kiedy wolno. Ano wolno od wtedy kiedy DZIECKO JEST NA TO GOTOWE i ani chwili wcześniej. Na marginesie jestem osobą, która w wieku 14 lat zmuszona była zamieszkać sama bez rodziny i nadzoru. A wiec samodzielności musiałam sie nauczyc bardzo wczesnie. I wiecie co? Wcale mi to w zyciu nie pomaga. Przeciwnie, żałuję że mój llos akurat tak sie potoczył. Bo samodzielność to nie jest jeżdżenie samopas autobusami po mieście, czy puszczenie 9-latka samego metrem. Samodzielność to zdolność własciwej oceny realnej sytuacji i umiejetność poradzenia sobie w tej sytuacji. Niekoniecznie trzeba pozwalać 5-latkowi samemu przechodzić przez ulicę aby zdobył samodzielność. Życie nie polega na samodzielnym przechodzeniu przez ulicę, ale ma znacznie wiecej aaspektów. Ktoś napisał, że lepiej aby jedna 15-latka na milion została zgwałcona czy zabita and bla bla bla. NIE! NIE LEPIEJ! tak sie dzieje, ale to nie jest lepiej i takie sądy powinny byc karalne. A co jesli ta jedna na milion to będzie własnie ta TWOJA? Tu gdzie mieszkam dzieci do 12 lat sa odprowadzane na autobus szkolny i z niego odbierane. Również poza szkołą nie pozwala sie im na "samodzielność" typu zostawiam cię i rób co chcesz. Prawo tego zakazuje i odziwo jest to w wiekszości respektowane. Dlaczego? Bo better safe than sorry. I wiesz co verando? pracuje z ludxmi, którzy tak własnie byli wychowywani. "pod kloszem". Zadziwia mnie ich zapobiegliwość i zdolność do logicznego myslenia jesli chodzi o bezpieczenstrwo własne i innych. Dlaczego maja te umiejetność? wyniesli ją z domu, otoczenia i szkoły gdzie dbano o ich bezpieczeństwo zapewne. To myslenie w zderzeniu np. z polską rzeczywistością gdzie dominujacym modelem wychowania jest taki, jak zaprezentowany w tym wątku, jest uderzające. Bardzo cenie sobie to forum, lubię je podczytywac i wyłapałam tu wiele pozytecznych rad, ale stwierdzenie że matka tego 9-letniego nowojorczyka zasługuje na uznanie to dla mnie tak kompletny idiotyzm, że nie mogłam sie powstrzymac od tego komentarza. Byc moze akurat ten chłopiec w ocenie matki był do takiego kroku już dojrzały, byc moze był przygotowany, ale tego zabrania prawo i koniec. Postepowanie tej matki i jej podobnych to bardziej rosyjska ruletka niz "pozwalanie na samodzielność", bo z samodzielnościa nie ma to absolutnie nic wspólnego. Raczej z głupotą. Uda sie to dobrze a nie uda się to trudno, czyż tak? A tak na marginesie skąd sie biorą dorosli, których ponosi niebezpieczna brawura? Skad sie biora dorosłe ofiary które swoim "odwaznym" samodzielnym szlajaniem się w niebezpiecznych zakatkach prowokują sprawców? Czyz nie wyrastaja z takich własnie dzieciaków "samodzielnie" przechodzacych przez ulicę w wieku 5 lat? Bo skoro nic sie nie stało przez lat dwadziescia to i teraz nic sie nie stanie? Aniucha masz100% racji. Samodzielność wynosi sie z domu, szkoły, otoczenia. Nie z ulicy. Bo samodzielnośc to nie to samo co rosyjska ruletka. To sposób myslenia a nie chybił-trafił.
            • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 17.06.12, 17:32
              Ach i jeszcze jedno... dlaczego uczenie samodzielnosci utozsamia się z samodzielnym pójściem do szkoły, sklepu czy na podwórko? Samodzielność wedle definicji to samostanowienie a wiec samodecydowanie. Co to ma wspólnego z pójsciem do sklepu bez rodzica???. dlaczego wobec tego nikt nie pisze o samodzielnosci w sensie samodzielnego usmażenia naleśników czy ugotowania zupy??? Samodzielnego posprzątania domu??? Samodzielnego opiekowania sie domowym zwierzęciem? Bo co? Bo to nie samodzielność tylko obowiazki? Bo jesli dziecko sprzy sie wrzatkiem to bedzie to cos innego niż jak wpadnie pod samochód czy zostanie zaatakowane przez grupę wandali?. Chyba tej zimy czytałam artykuł o ojcu, który przyczepił sanki z dziećmi do samochodu i doprowadził do tragedii. Czy naprawdę tak niewiele osób zauważa, że to był nie tylko nieszczęśliwy wypadek, ale też brak samodzielności u tegoż ojca? Dlaczego brak samodzielności? Ano właśnie tenże ojciec nie umiał samodzielnie myśleć, a nie miał w tym momencie koło siebie kogoś kto zrobiłby to za niego. Gdyby był samodzielny, gdyby umiał myśleć samodzielnie nie poważyłby się na taka brawurę. Ale jakoś nie widzę aby takie aspekty samodzielności były tu brane pod uwagę. Większość skupiła się na "pseudo samodzielności" polegającej na wycieczkach samopas. Dlatego pytam, co to ma wspólnego z nauka samodzielności, czyli samostanowienia, nabywania świadomości własnego ego i własnych potrzeb?
              • verdana Re: 15latka z matką za rękę 17.06.12, 21:27
                Czyli zamierzasz wychować dziecko, które mając 15-18 lat nie umie samo poruszać sie po miescie, nie przechodziło samodzielnie przez jezdnię, nie jechało komunikacją, nie umie rozróżnić na ulicy spokojnych ludzi od potencjalnych niebezpiecznych osobników, nie wie, jakie ulice trzeba omijać, boi się samodzielnego poruszania po mieście (boi zgwałcą, napadnę...), nie wie, jak chronić pieniądze i dokumenty, nie wie, jak iść do sklepu i wybrać sukienkę bez mamy.
                No i taką, kompletnie nie przygotowaną nastolatkę pewnego dnia czeka zsamodzielne zycie. Prawdopodobieństwo, ze jej właśnie przydarzy się coś strasznego jest bez porównania wyższe niż tych, ktorych nauczono poruszac się po świecie, a jnie tylkoo straszono nim. Nie tylko 15 latki sa gwałcone. 18 latki także.
                Więc najlepiej dla własnego spokoju zamknąć dziecko w domu na zawsze.
                Jżdżenie z dzieckiem samochodem powinno byc surowo zakazane. Więcej dzieci ginie w wypadkach niz z rąk bandytów. Więc dzieci powinny poruszać się tylko piechotą.
                • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 00:58
                  verdana napisała:

                  > Czyli zamierzasz wychować dziecko, które mając 15-18 lat nie umie samo poruszać
                  > sie po miescie, nie przechodziło samodzielnie przez jezdnię, nie jechało komun
                  > ikacją, nie umie rozróżnić na ulicy spokojnych ludzi od potencjalnych niebezpie
                  > cznych osobników, nie wie, jakie ulice trzeba omijać, boi się samodzielnego por
                  > uszania po mieście (boi zgwałcą, napadnę...), nie wie, jak chronić pieniądze i
                  > dokumenty, nie wie, jak iść do sklepu i wybrać sukienkę bez mamy.
                  OK no to własciwie po co sie wysilać z wychowaniem, skoro wszelakie szkolenie moze za nas załatwić li tylko praktyka bez nadzoru. Po cholere wobec tego sie wysilać. Skupmy sie wiec na karmieniu niemowlaków piersia z kutrej wyssaja i mleko i wiedze o życiu i nastepnie bedą sobie swietnie radzić.
                  A poważnie to:
                  Nigdzie nie pisałam o swoich zamiarach wiec nie wiem skad to wnosisz. Ale OK. Odpowiem. Zamierzam wychować dziecko tak aby umiało realnie ocenić sytuacje i poradzic sobie z nia w razie potrzeby. Nie uważam natomiast, że tę nauke może posiąść jedynie w drodze samodzielnego poruszania sie gdziekolwiek w wieku, który dziecko do tego samodzielnego poruszania się jeszcze nie upoważnia primo przez prawo secundo w ocenie samego rodzica. Nie będą z tobą dyskutować zasadnosci przepisów o niedopuszczalnosci pozostawiania dzieci do okreslonego wieku. W moim przypadku jest to lat 12 (tak przewiduje tutejsze prawo). Nie zamierzam tego negować bo po pierwsze jestem legalistką a po drugie nie widze w tym zadnego z zagrożeń wymienionych przez ciebie. Z moich doswiadczeń wynika, ze jest wręcz odwrotnie. I to są doswiadczenia namacalne, realne i jak najbardziej prawdziwe. jesli uważasz, ze to prawo jest głupie to spróbuj je zmienic. Nic nie stoi na przeszkodzie.Ale nie potepiaj tych, którzy sie do niego stosują.
                  A propos poruszania sie komunikacją miejską...niestety nie zamierzam próbować głównie z powodu braku takowej w mojej okolicy. niestety pozostaje wyłacznie samochód a do samochodu nie pozwole wsiąść za kierownik dopóki nie osiągnie wieku w którym będzie możliwe zrobienie prawa jazdy tj. 17 lat.
                  Przejść przez ulicę to potrafi każdy nawet idiota, ale niestety nie każdego nauczono aby robił to bezpiecznie dla siebie i innych. A taka nauka wynika raczej z teorii, którą tak krytykujesz a nie z praktyki. W praktyce to ja się nauczyłam przechodzic sama przez najruchliwsza ulicę pewnego wojewódzkiego miasta jak miałam 4 lata ( z koniecznosci - lodziarnia była po drugiej stronie) Niestety nauczyłam sie nieco źle i byłam bardzo zdziwiona kiedy mi te naukę skorygowano kilka lat później. Na szczęście nie skorygowało tego zycie pakując mnie pod koła jakiejść ciężarówki. Ale to tylko łut szczęścia czyli rosyjska ruletka.
                  > No i taką, kompletnie nie przygotowaną nastolatkę pewnego dnia czeka zsamodziel
                  > ne zycie. Prawdopodobieństwo, ze jej właśnie przydarzy się coś strasznego jest
                  > bez porównania wyższe niż tych, ktorych nauczono poruszac się po świecie, a jn
                  > ie tylkoo straszono nim.
                  Podasz mi jakieś konkretne statystyki czy opracowania na ten temat na których opierasz swoją teorię? Chetnie bym poczytała na ten temat.

                  Nie tylko 15 latki sa gwałcone. 18 latki także.
                  > Więc najlepiej dla własnego spokoju zamknąć dziecko w domu na zawsze.
                  Widzisz... mnie nikt nie zamykał, przeciwnie od wczesnego dzieciństwa miałam pełnię swobody (a nawet nadmiar) i powtarzam jeszcze raz... ulica mnie samodzielności nie nauczyła! Dla własnego spokoju to ja mogę co najwyzej odpuscić mojej drugiej połowie gderanie na temat sprzatania po sobie. Zwykle kończy sie to awanturą o basię. majac dziecko to sie raczej własnego swietego spokoju już miało nie bedzie i naiwny ten, kto mysli inaczej. No chyba ze jest sie rodzicem wyrodnym i ma sie wszelkie dobro własnych latorosli w odwłoku to i może....
                  > Jżdżenie z dzieckiem samochodem powinno byc surowo zakazane. Więcej dzieci gini
                  > e w wypadkach niz z rąk bandytów. Więc dzieci powinny poruszać się tylko piech
                  > otą.
                  tak.... no to ciekawe dla czego np. Lotos w swoich statystykach podaje cyt."Dzieci w grupie wiekowej od 0 do 14 lat spowodowały w 2009 roku 1593 wypadki, z czego większość to osoby piesze.

                  Gra edukacyjna bezpieczne poruszanie się po drogachPobierz grę „Bezpieczna droga” i sprawdź swoją znajomość znaków. Ucz się przez zabawę!
                  więcej


                  Statystyki wypadków z udziałem dzieci
                  Statystyki bezwzględnie potwierdzają fakt, iż największa liczba wypadków drogowych odnosi się do miesięcy letnich. Spowodowane jest to zwiększonym natężeniem ruchu podczas wyjazdów wakacyjno – urlopowych. Ofiarami wypadków w ogromnej mierze są również dzieci i choć sytuacja z roku na rok ulega poprawie, to jednak nadal pozostawia wiele do życzenia:

                  lotos1




                  W 2009 roku najwięcej przykrych zdarzeń drogowych z udziałem dzieci miało miejsce w sierpniu (622) i lipcu (602). Taka tendencja utrzymuje się już od kilku lat. Dzieci w grupie wiekowej od 0 do 14 lat spowodowały w 2009 roku 1593 wypadki, z czego większość to osoby piesze.
                  Do głównych przyczyn tych wypadków należą:
                  Wejście na jezdnię bezpośrednio przed jadącym pojazdem,
                  Przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym,
                  Wejście na jezdnię zza pojazdu, przeszkody,
                  Wejście na jezdnię przy czerwonym świetle."
                  Nadal jesteś za "piechotka"? Bo ja jednak optuję za zdrowym rozsądkiem. I dalej:
                  Co mówi kodeks drogowy w Polsce:
                  Dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która osiągnęła wiek co najmniej 10 lat. Nie dotyczy to strefy zamieszkania ( art.43 ust.1 Kodeksu Drogowego).
                  O ile sobie przypominam dyskusja zaczęła się od samodzielnego wyjścia 6-latka.
                  Moje pytanie brzmiało natomiast "co wspólnego ma wypuszczenie na ulicę kilkulatka samego z nauką samodzielnosci"? I nadal nie wiem co ma wspólnego jedno z drugim. A teraz dopiero zabiłaś mi cwieka bo o ile wczesniej tego nie wiedziałam to teraz doszło mi pytanie jak u licha ten "samodzielny kilkulatek" uczy sie kupować samodzielnie sukienkę bez udziału mamusi przechodząc samodzielnie przez jezdnie, jadąc metrem lub szwędajac się po ulicach. Toż zagadka.
                  • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 01:03
                    kurcze... przepraszam za to przeklejenie tekstów ze storony lotosa nie na temat. Po prostu za dużo mi sie skopiowało i przekleiło a nie zauważyłam. wycinek miał dotyczyc tylko wypadków drogowych.
                    • verdana Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 08:52
                      Nie mówimy o wypuszczaniu dzieci samych na drogę. Mówimu o 15-latkach, które nie powinny wychodzić z domu bez opieki, bo mogą zostać zgwałcone.
                      15-latek nie wypuszczany nigdy sam z domu to kaleka społeczna, osoba, która bez mamusi nie umie żyć. Albo mamusia bez niej.
                      • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 23:38
                        Mówimu o 15-latkach, które ni
                        > e powinny wychodzić z domu bez opieki, bo mogą zostać zgwałcone.

                        Naprawde coraz bardziej powatpiewam w twoje wyzsze wyksztlacenie. Wyrazasz sie malo precyzyjnie, generalizujesz, slabo argumentujesz - jaki z ciebie naukowiec?! Az mi trudno uwierzyc.

                        My mowimy o konretnych sytuacjach, podajac konkretne przyklady. Odnosnie 15 latki - wyzej bylo wyraznie napisane ze okolica w ktorej ta dziewczynka zostalo zamordowana byla bardzo niebezpieczna. Ale mimo to, ktos myslal tak "rozsadnie" jak ty i uznal, ze skoro ma 15 lat - to niech wieczorem sama tam idzie.
                      • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 02:31
                        verdana napisała:

                        > Nie mówimy o wypuszczaniu dzieci samych na drogę.
                        Mówimy, tak pierwszy wpis tego wątku dotyczył dziecka samego na drodze jak i kilka kolejnych również... wiec również o tym mówimy

                        >Mówimu o 15-latkach, które ni
                        > e powinny wychodzić z domu bez opieki, bo mogą zostać zgwałcone.
                        Ty mówisz... bo reszta raczej o wychowaniu a nie o gwałceniu.

                        > 15-latek nie wypuszczany nigdy sam z domu to kaleka społeczna, osoba, która bez
                        > mamusi nie umie żyć. Albo mamusia bez niej.
                        W jakims tam ułamku procenta masz racje, ale bierzesz pod uwagę jedynie sobie znane warunki bytu i twoje realia. Nie chcesz zrozumieć, ze są ludzie, którzy zyja w różnych miejscach na swiecie i maja kompletnie różne od twoich doswiadczenia. Jak np. maximum, którego doświadczenia i realia są kompletnie odmienne, jak ja... i wiele, naprawdę wiele jeszcze milionów ludzi.
                        Jesli chodzi o kalekę społecznego wg. twoich kryteriów okaleczania to bardzo proszę

                        jednego takiego kalekę już miałam pod nosem i wiesz co? Nie mam wyrzutów sumienia. Do szkoły i ze szkoły był przywozony do 12 lat bo tak nakazywało prawo, potem do 15 bo tak mówiły przepisy wewnątrz szkole (ty takich szkół nie znasz wiec to czysta abstrakcja dla ciebie) a potem też, bo zwyczajnie nie chciało mu się zdązyc na schoolbusa. Kaleka prawda? A no i... w domu panował (i panuje) nakaz abstynencki, zakupy robił owszem jako kilkuletnie dziecko z matka za raczkę bo potem to juz mu sie nie chciało. Przez skrzyzowania przechodził z rzadka i to głównie bedąc w Polsce na wakacjach (bo tu niestety nie obrodziły) komunikacją miejska przejechał się RAZ w swoim zyciu w Warszawie (tramwajem, tak dla fanu) i w konsekwencji stanowczo odmówił dalszej edukacji w tym zakresie. Chyba że jest to komiunikacja lotnicza to łaskawie korzysta (czasami). Kaleka prawda???? Acha na imprezy nie chadzał raczej.Totalne kalectwo. Na Zakup garderoby własnej i cudzej kichał i prychał nawet ciągniety za rączke i nawet sponsorowany. Ach no i do gara w swojej chyba 16-letniej historii sie nie dotknął.
                        I wiesz co z tego kalectwa wynikło:
                        Jako 14-latek wpadł napomysł załozenia własnego biznesu i z pomocą rodziny założył go.
                        Jako 15-latek zaczął pracowac w supermarkecie i odkładac kase tak z biznesu jak i z pracy na swój pierwszy wymarzony samochód
                        Jako 16-latek dostał awans w supermarkecie na managera.
                        Jako 17-latek kupił swój wymarzony samochód i nie dość ze sam go spłacił to jeszcze pokrywał koszty utrzymania (SAMODZIELNIE). Poza tym wydał dla swoich amerykańskich przyjaciół przyjecie z polskim żarciem (na 17 urodziny i fetowanie prawka). Żarcie przygotował sam czym zadziwił i przyjaciół i rodzine, bo było zjadliwe a nawet smaczne. I do tego naprawdę polskie.
                        Długofalowo do tego chodził na tenisa,uprawiał snowboard, karate i gre na pianinie. Wszędzie niestety trzeba mu było odwłok wozić... no bo... jak chowanie kaleki to na całego.
                        Jako 18-latek samodzielnie wybył (samochodem) spory kawał od domu na studia na jeden z dość liczacych sie univerków w stanach .
                        Jako 19-latek wypuścił się na samodzielną wycieczke do Arabii i odbył tam 10-miesieczny staż w dośc trudnych warunkach jak na „społecznego kaleke”
                        Obecnie już po ukończeniu studiów pracuje w jednej z najbardziej liczących się agencji rzadowych zarabiajac DZIENNIE tyle ile ja tygodniowo. Mając 24 lata jest włascicielem całekim fajnego apartamentu w niezłej dzielnicy w Washington DC, co dla znawców tematu jest jakimś tam osiagnięciem (choć przyznaje, że trafiają się tam tez lepsze dzielnice, ale ponieważ to „kaleka” to chyba mozna mu wybaczyć, że jeszcze do tej najlepszej nie dotarł.
                        No cóż... kalectwo aż bije po oczach. Acha... no i żeby cię upewnić, że jest bardzo nieporadny to np. dosłownie kilka dni temu zdażyło mu się spotkac na swej drodze „złego” człowieka i dobrze, że nierozpoznał go jako tego „złego” 2 sekundy wcześniej bo dzieki temu koles doznał tylko złamania szczęki a nie ogólnego połamania wszystkich członków ciała. Rozpoznanie nastapiło dopiero w momencie przystawienia "kalece" do główki lufy broni palnej, bo biedny "kaleka" niedokształcony życiowo zapedził sie w dość niebezpieczne rejony i zapomniał sobie szybę w samochodzie zasunąć.
                        A żeby już całkiem podkreslic to jego „kalectwo” to od 2 lat zamieszkuje ten swój apartament z dziewczyną, która podobnie jak i on była wychowana na „kaleke”, ale odziwo jeszcze oboje żyją.
                        A propos napisałaś:
                        verdana napisała:
                        >nie umie rozróżnić na ulicy spokojnych ludzi od potencjalnych niebezpiecznych osobników

                        Możesz mnie oświecić jak to sie odróżna... takich np. Gwałcicieli czy pedofilów na ulicy, no bo wstyd sieprzyznać, ale naprawdę ja nie odróżniamna ulicy. Wskazówki by sie przydały, łatwiej byłoby ich wyłapać.
                        • srebrnarybka Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 15:44
                          Pierwszy wpis dotyczył oburzenia tym, że dzieci bez określenia górnej granicy wieku w Polsce chodzą same i jako przykład podano zamordowaną i zgwałconą 15 latkę. Aniucha pisała zresztą kilka razy, że jej zdaniem do pełnoletniości dziecko nie powinno samo przebywać na ulicy.

                          cytat z agwiras:
                          "W jakims tam ułamku procenta masz racje, ale bierzesz pod uwagę jedynie sobie z
                          > nane warunki bytu i twoje realia. Nie chcesz zrozumieć, ze są ludzie, którzy zy
                          > ja w różnych miejscach na swiecie i maja kompletnie różne od twoich doswiadczen
                          > ia. Jak np. maximum, którego doświadczenia i realia są kompletnie odmienne, jak
                          > ja... i wiele, naprawdę wiele jeszcze milionów ludzi."

                          Cóż, forum jednak przede wszystkim gromadzi dyskutantów z Polski, a warunki w Polsce i także prawo pozwalają na samodzielne poruszanie się po ulicach dzieci w wieku szkolnym. Oczywiście rozsądni rodzice powinni regulować zakres tej swobody znając konkretne warunki i dojrzałość własnego dziecka.

                          'Jako 14-latek wpadł napomysł załozenia własnego biznesu i z pomocą rodziny zało
                          > żył go.
                          > Jako 15-latek zaczął pracowac w supermarkecie i odkładac kase tak z biznesu jak
                          > i z pracy na swój pierwszy wymarzony samochód"

                          -rozumiem, że ćwiczył tę samodzielność będąc wszędzie wożony. Aha, i ten "własny" biznes założył "z pomocą rodziny". Cóż, samodzielność wielka. Zresztą nie wiem, czy chciałabym, by moje 14 letnie dziecko miało własny biznes. Natomiast chciałabym, żeby samo podróżowało środkami komunikacji publicznej.

                          agwiras:
                          "Obecnie już po ukończeniu studiów pracuje w jednej z najbardziej liczących się
                          > agencji rzadowych zarabiajac DZIENNIE tyle ile ja tygodniowo."

                          A ja bym nie chciała wychowywać dziecka w takim kulcie pieniądza. To, że ktoś zarabia dobrze, wcale niekoniecznie oznacza, że osiągnął sukces życiowy. Dla mnie sukces to trochę co innego, ale to inna dyskusja.

                          agwiras:
                          "no i żeby cię upewnić, że jest ba
                          > rdzo nieporadny to np. dosłownie kilka dni temu zdażyło mu się spotkac na swej
                          > drodze „złego” człowieka i dobrze, że nierozpoznał go jako tego 
                          > 222;złego” 2 sekundy wcześniej bo dzieki temu koles doznał tylko złamania
                          > szczęki a nie ogólnego połamania wszystkich członków ciała. Rozpoznanie nastap
                          > iło dopiero w momencie przystawienia "kalece" do główki lufy broni palnej, bo b
                          > iedny "kaleka" niedokształcony życiowo zapedził sie w dość niebezpieczne rejony
                          > i zapomniał sobie szybę w samochodzie zasunąć. "

                          otóż właśnie. Gdyby wcześniej zdarzało mu się trenować takie zachowania, wiedziałby, że się szybę zasuwa.

                          agwiras:
                          "Możesz mnie oświecić jak to sie odróżna... takich np. Gwałcicieli czy pedofilów
                          > na ulicy, no bo wstyd sieprzyznać, ale naprawdę ja nie odróżniamna ulicy. Wska
                          > zówki by sie przydały, łatwiej byłoby ich wyłapać."

                          Ja od 7 do 19 r. życia mieszkałam w śródmieściu Łodzi, a to dzielnica niemal tak niebezpieczna, jak Harlem. Do szkoły byłam odprowadzana do 9 r. życia jako jedyna z klasy i tylko dlatego, że rodzice wybrali szkołę dalszą i trzeba było przejść przez skrzyżowanie. Natomiast od 7 r. życia byłam wysyłana samodzielnie do sklepu czy do skrzynki pocztowej po tej samej stronie ulicy. Od 12 r. życia chodziłam sama na lekcje religii (kościół daleko, też poza parafią, kilka przejść po drodze i co ważne - religia była po południu, więc wracało się, gdy już było ciemno). Ponadto sama - spacery z kolegami (niestety nielicznymi), park, basen, korektywa. Byłam natomiast uczona kilku istotnych zasad:
                          1. nie wdawać się w rozmowy z nieznajomymi bez powodu, nie dać się zaprosić na loda etc. Jeśli jakiś pan zapyta, która godzina, grzecznie odpowiedzieć i iść dalej.
                          2. starać się nie iść w pobliżu bram (Łódź ma XIX wieczną zabudowę z bramami prowadzącymi na podwórka-studnie), bo w bramach zawsze stali pijani menele. Do bramy mogą wciągnąć, więc należy iść możliwie daleko od bramy, żeby to utrudnić.
                          3. Jeżeli trzeba przez bramę przejść (idziemy do koleżanki), należy iść szybko zdecydowanym krokiem, nie patrzeć na meneli, nie reagować na ewentualne zaczepki, nie nawiązywać kontaktu wzrokowego, bo to może ich sprowokować.
                          4. Generalnie nie patrzeć na meneli i nie nawiązywać kontaktu wzrokowego.
                          5. Jeśli ulicą idzie w tym samym kierunku pijany menele, staramy się puścić go przodem.
                          6. Zawsze kontrolujemy, kto idzie za nami.
                          7. Idziemy zawsze oświetloną ulicą, unikamy zaułków, miejsc zasłoniętych. Wieczorem nie skracamy sobie drogi przez park, w dzień tylko przez park czy skwer bardzo uczęszczany. Staramy się iść tak, by być możliwie dobrze widocznym.
                          8. Wieczorem unikamy samotnych powrotów, ze spotkania koleżeńskiego należy wracać grupą albo poprosić kolegę o odprowadzenie.
                          9. Jako studentka mieszkałam na stancjach, które kilkakrotnie zmieniałam. Jednym z najważniejszych kryteriów wyboru stancji było to, by nie była przy parku, bo wieczorem bałabym się wracać.

                          Te zasady stosuję do dzisiaj i dobrze mi służą. Raz w życiu, niestety już niekrótkim, wyrwano mi torebkę po 23.00 i mam świadomość, że wtedy trochę naruszyłam zasady bhp (trzeba było iść skrajem jezdni, a nie słabo oświetlonym chodnikiem, ale to był krótki odcinek i myślałam, że się uda.). Miałam wtedy 36 lat, niestety moi rodzice za wcześnie wypuścili mnie samą na ulicę, powinni byli pilnować co najmniej do 50tki.
                          W opisanym wypadku 15latki oczywiście nie powinna była iść sama nie dlatego, że była niepełnoletnia, ale dlatego, że dzielnica była niebezpieczna i tam nawet dorosła osoba nie powinna była iść sama wieczorem. Ale to oczywiście kwestia odróżniania dobrych od złych dzielnic. Każdy normalny człowiek w Warszawie odróżnia Marszałkowską od Brzeskiej, a w Łodzi Piotrkowską od Wschodniej.





                          • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 21:43
                            srebrnarybka napisała:

                            > Pierwszy wpis dotyczył oburzenia tym, że dzieci bez określenia górnej granicy w
                            > ieku w Polsce chodzą same i jako przykład podano zamordowaną i zgwałconą 15 lat
                            > kę. Aniucha pisała zresztą kilka razy, że jej zdaniem do pełnoletniości dziecko
                            > nie powinno samo przebywać na ulicy.
                            >
                            Sądze, że aniucha miała kompletnie co innego na mysli, ale to już moje sady. Kazdyma prawo sądzić, co chce.

                            > Cóż, forum jednak przede wszystkim gromadzi dyskutantów z Polski, a warunki w P
                            > olsce i także prawo pozwalają na samodzielne poruszanie się po ulicach dzieci w
                            > wieku szkolnym. Oczywiście rozsądni rodzice powinni regulować zakres tej swobo
                            > dy znając konkretne warunki i dojrzałość własnego dziecka.
                            >
                            Przypomina mi to troche mur chiński. oczywiscie, że warunki w Polsce są takie a nie inne, ale wydawało mi sie, że można zapoznać sie również z innymi systemami, teoriami i pogladami na ten temat osób, które znaja nie tylko warunkli polskie ale i inne. Chyba się myliłam, bo z tego co widze to jednak ludzie wolą sie kisić we własnym "bagienku" niźli rozszerzyc nieco swoje spojrzenie na świat i problem.

                            > -rozumiem, że ćwiczył tę samodzielność będąc wszędzie wożony.
                            Tak, dobrze rozumiesz. Był wozony do i z pracy, do i z kina, na i z randki, do i z klubu, na i z religii itd. jednym słowem wszedzie i naprawdę nie przeszkodziło mu to w osiagnięciu samodzielności. Nie oszukujmy sie. Umiejetność poruszania się komunikacją miejską nie wymaga studiów 5-letnich. Zwykle możną to opanowac w jednen dzień... no jak ktos kiepski w topografii to może w 2 a w tydzień to najwyżej. Miliony innych nastolatków też tak były i są wozone. Rzadko słyszałam narzekania na ten temat. Przewaznie ma to dla nich takie samo znaczenie jak to czy danego dnia ubiorą białą czy czarna koszulkę.

                            >Aha, i ten "własn
                            > y" biznes założył "z pomocą rodziny".
                            Pokaż mi bank, który da 14-latkowi kapitał założycielski na początek? Miałabys jakiś inny pomysł niż pomoc rodziny w tym wzgledzie?
                            >Cóż, samodzielność wielka.
                            A otóż wielka, bo niezbyt wiele znam osób, którzy by w wieku nastoletnim załozyli swój biznes i prowadzili go samodzielnie (podkreślam... samodzielnie inwestowali, wykonywali, rozliczali i robili jeszcze masę potrzebnych do prowadzenia biznesu rzeczy), z powodzeniem przez kilka lat. Tu podkreslam, ze z powodzeniem i jak najbardziej z zyskiami (które to zyski pozwalały nie tylko na całkowitą spłate i utrzymanie samochodu, ale równiez pokrycie kosztów utrzymania na studiach). Dodam, że biznes został odsprzedany całkiem niedawno za całkiem spora sume pieniedzy.
                            > Zresztą nie wiem, czy chciałabym, by moje 14 letnie dziecko miało własny biznes. >Natomiast chciałabym, żeby samo podróżowało środkami komunikacji publicznej.
                            jako dorosły (przynajmniej w sensie prawnym) nie ma zadnych problemów z komunikacją ma za to dość bogate doswiadczenie jak sobie radzić w kwestiach finansowych, biznesowych i inwestycyjnych. dzieki samodzielnemu prowadzeniu firmy nauczył sie bardzo wiele z poligrafii, grafiki kom. i wielu, wielu jeszcze innych dziedzin zwiazanych z jego działalnoscia. Nie nazwałabym tego czasem straconym.


                            > A ja bym nie chciała wychowywać dziecka w takim kulcie pieniądza. To, że ktoś z
                            > arabia dobrze, wcale niekoniecznie oznacza, że osiągnął sukces życiowy. Dla mni
                            > e sukces to trochę co innego, ale to inna dyskusja.
                            Masz racje nie oznacza, ale w ogromnym procencie ułatwia... i uprzyjemnia zycie.
                            Niestety statystycznie frustrację powoduje niedobór kasy. Tak to już niestety jest, że pieniądz daje ci full mozliwości podczas gdy niedostatek bardzo je ogranicza. Wydłubałas tu zdaje sie jedynie kult pieniadza, a mnie nie dokładnie o to chodziło. Pieniadze sie w mojej rodzinie sie szanuje, ale nie kultywuje.

                            >
                            > otóż właśnie. Gdyby wcześniej zdarzało mu się trenować takie zachowania, wiedzi
                            > ałby, że się szybę zasuwa.
                            Tobie sie zdarzyło trenować, a mimo to popełniłaś błąd... jaki z tego wniosek?

                            Generalnie srebrnarybko, jakkolwiek nie zgadzam sie z tobą w wielu kwestiach, szanuje twoje poglady. Masz prawo sie zemna nie zgadzac, ale po to jest forum, aby sobie pogadać na takie tematy z ludźmi o różnych pogladach. Nie koniecznie forsować własne jako te jedynie słuszne. Tak wiec wielki ukłon w twoja stronę. A twoje zasady bhp bardzo mi sie podobajasmile
                            • srebrnarybka Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 22:27
                              agwiras napisała:

                              "Sądze, że aniucha miała kompletnie co innego na mysli, ale to już moje sady. Ka
                              > zdyma prawo sądzić, co chce."

                              Aniucha parę razy w tym i innych wątkach pisała wyraźnie, że jej zdaniem do 18 roku życia dzieci nie powinny poruszać się same w miejscach publicznych.

                              Przypomina mi to troche mur chiński. oczywiscie, że warunki w Polsce są takie a
                              > nie inne, ale wydawało mi sie, że można zapoznać sie również z innymi systemam
                              > i, teoriami i pogladami na ten temat osób, które znaja nie tylko warunkli polsk
                              > ie ale i inne. Chyba się myliłam, bo z tego co widze to jednak ludzie wolą sie
                              > kisić we własnym "bagienku" niźli rozszerzyc nieco swoje spojrzenie na świat i
                              > problem.

                              Oczywiście można, ale akurat to Ty i Aniucha nie przyjmujecie do wiadomości, że w Polsce może być inaczej, niż w USA. Wyrywanie jakiegoś problemu z konkretnych warunków sprawia, że dyskusja staje się nonsensowna. Pamiętam, jak moja mieszkająca w małym miasteczku na Sycylii przyjaciółka opowiadała, że jej 16letnia córka około północy spaceruje po ulicach z koleżankami. Byłam tym przerażona, póki nie pojechałam do nich na wakacje. Zorientowałam się, że tam się życie zaczyna o 19.00, a o północy jeszcze jest "dzień", pełno ludzi spaceruje po ulicach i nikt nie potraktuje dziewczyn spacerujących po mieście jako młodocianych prostytutek. W Polsce nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoliłby 16latkom na nocne spacery po mieście.

                              agwiras:
                              "jako dorosły (przynajmniej w sensie prawnym) nie ma zadnych problemów z komunik
                              > acją "

                              przecież napisałaś, że raz w życiu jechał tramwajem "dla fanu".

                              agwiras:
                              "Tobie sie zdarzyło trenować, a mimo to popełniłaś błąd... jaki z tego wniosek?"

                              Ty nigdy nie popełniasz błędów?. Gdyby nie trenowanie, popełniłabym takich błędów dużo więcej. Poza wszystkim skończyło się na wyrwaniu torebki, bo krzyczałam i bandyci się stlenili. Nie jestem pewna, czy tylko o torebkę chodziło.

                              Co do jeżdżenia komunikacją: 19ty rok dojeżdżam do pracy pociągami. Dużo jeżdżę i zawsze w pociągach spotykam stada bezradnych ludzi, którzy nie umieją się przesiąść, nie wiedzą, jak szukać w rozkładzie, nie wiedzą, czy mają ważny bilet, czym się różni pociąg osobowy od pospiesznego itp. itp. Wobec tego przy każdej podróży prowadzę jakąś grupę zbłąkanych owiec, które beze mnie zginęłyby marnie. Ale pierwszą samodzielną podróż pociągiem odbyłam w wieku lat 14, potem jeździłam bardzo dużo i to procentuje.


                              Ty
                            • srebrnarybka Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 22:41
                              agwiras:

                              "Miliony innych nastolatków też tak były i są wozone. Rzadko słyszałam narzekania na ten temat. Przewaznie ma to dla nich takie samo znaczenie jak to czy danego dnia ubiorą białą czy czarna koszulkę"

                              I to jest jakaś nieowyobrażalna zmiana, która nastąpiła po czasach mojej młodości. Gdyby mnie rodzice wozili (nie mieli zresztą samochodu, ale mogli oczywiście odprowadzać) wszędzie do ukończenia 18tki, to każde wyjście byłoby połową przyjemności. Wychodzenia z domu było przyjemne nie tylko dlatego, że szło się na fajny film, ale było elementem własnego, prawie dorosłego życia, a moich rodziców nikt nie odprowadzał, kiedy szli sami do kina albo teatru (wtedy chodziło się do teatru, ech...), więc niby dlaczego jako 14 czy 15 latka miałabym iść z koleżanką do teatru pod konwojem?
                              Kwestia, czy założy się czarną, czy białą podkoszulkę, bywa dla nastolatków cholernie ważna. Mało ważna jest dla mnie.
                              • srebrnarybka Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 22:43
                                Ale oczywiście dziękuję za kulturę dyskusji i wyrazy uznania dla moich zasad bhp. Zresztą wydawało mi się, że wpajanie takich zasad nastolatkom to oczywista oczywistość, jak mawia klasyk.
                        • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 01:47
                          agwiras napisała:

                          > jednego takiego kalekę już miałam pod nosem i wiesz co? Nie mam wyrzutów sumien
                          > ia. Do szkoły i ze szkoły był przywozony do 12 lat bo tak nakazywało prawo, pot
                          > em do 15 bo tak mówiły przepisy wewnątrz szkole (ty takich szkół nie znasz wiec
                          > to czysta abstrakcja dla ciebie)

                          Zycie w USA tak wlasnie wyglada,bo ludzie sa przyzwyczajeni do przestrzegania prawa.
                          Ja mialem szczescie ze dzieci dostaly sie bardzo dobrych szkol publicznych i jezdza do nich pociagiem i nic w drodze do szkoly czy ze szkoly do domu nigdy sie nie przytrafilo.

                          > Jako 14-latek wpadł napomysł załozenia własnego biznesu i z pomocą rodziny zało
                          > żył go.
                          > Jako 15-latek zaczął pracowac w supermarkecie i odkładac kase tak z biznesu jak
                          > i z pracy na swój pierwszy wymarzony samochód
                          > Jako 16-latek dostał awans w supermarkecie na managera.
                          > Jako 17-latek kupił swój wymarzony samochód i nie dość ze sam go spłacił to jes
                          > zcze pokrywał koszty utrzymania (SAMODZIELNIE).

                          To juz sa doswiadczenia czysto amerykanskie i przecietny Polak tego nie chwyta.
                          Dzieciaki w wakacje chetnie pracuja by miec na swoje wydatki a taka rzecz jak kieszonkowe u mnie w domu nie istniala i nie istnieje.
                          Jak sie dobrze ucza i maja wyniki w sporcie to im w nagrode daje pieniadze.
                          Jak slysze o tym,ze byle len i walkon w Polsce dostaje kieszonkowe,to noz mnie sie w kieszeni otwiera.

                          > Mając 24 lata jest włascicielem całekim fajnego apartamentu w niezłej dzielnicy w >Washington DC,

                          To nawet jak na amerykanskie warunki jest niezlym osiagnieciem.
                          Wiekszosc ludzi w Polsce dba o to by dziecko bylo street smart,a to niestety nie jest dobrym rozwiazaniem na zycie.
                      • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 04:01
                        Napisałam to wszystko po to, zeby ci w końcu uswiadomic, ze są rózne drogi do celu, i to, ze ktos prowadza swoje dziecko za rączke do i ze szkoły oraz na zakupy nie oznacza, ze tym samym nie przygotowuje swojej latorośli do samodzielnego zycia. Prowadzenie za raczke to tylko mały... malutki wycinek rzeczywistości jaka nas otacza. I nie myśl, ze nie rozumiem, że "prowadzenie za ręke" oznacza w tym kontekście skrót myślowy. Rozumiem doskonale, ale ty za to kompletnie nie ogarniasz, ze do celu można dojść rożnymi drogami a nieraz ta wg. nas najlepsza prowadzi na manowce.
                  • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 23:55
                    Agwiras:

                    Musisz zrozumiec ze wiekszosc osob wypowiadajacych sie tutaj opowiada bajki, ktore nijak sie maja do tego jak oni naprawde funkcjonuja w zyciu. Na takiej samej zasadzie jak ten maz pantoflarz, ktory sie w pracy chwali przed kumplami jak on to krotko traktuje ta swoja "stara".

                    A propos tego co piszesz, musisz tez zrozumiec ze w PL lamanie prawa jest uwazane za bohaterstwo, co w bardziej cywilizowanych krajach jest po prostu uwazane za barbarzynstwo.

                    Kazdy czlowiek poprawnie wychowany przez rodzicow wie, ze wychowanie zdobywa sie w domu - od tego sa rodzice i dziadkowie.

                    • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 02:54
                      Aniucha z Polską mam na tyle silne więzi, że niestety wiem jakie są realia i na jak wiele rzeczy istnieje społeczne przyzwolenie. Społeczne, bo jednak nie prawne. I wychodzi na to, że faktycznie łamanie prawa postrzegane jest jak jakies pseudo bohaterstwo nie wiedzieć czemu. Oczywiscie zdaje sobie sprawę z naleciałosci historyczno-bytowych ale wszystkiego tym usprawiedliwić sie nie da. Mimo iz veranda zwraca mi uwage, że rozmawiamy o 15-latkach to jednak bohaterem artykułu był 6-latek a dalej że pozwolę sobie zacytowac:
                      camel_3d napisał:
                      > 6 latek wychodzacy na dwor sam to NORMALNA RZECZ....
                      Dla mnie jak byk jest tu napisane 6-latek a nie 15-latka i nie jest to dla mnie rzecz normalna a kryminał, ponieważ przepisy na całym prawie swiecie regulują tenze problem prawnie i jasno z nich wynika, że normalnym bynajmniej to nie jest. Dla ułatwienia w Polsce równiez takie przepisy istnieją. reguluja one nie tylko dopuszczalny wiek dzieci samodzielnie poruszajacych sie po ulicach czy osiedlach ale także wiek dzieci pozostawianych samych w domu. żeby nie byc gołosłowna podaję podstawe prawną (jedną z kilku, bo nie jest to jedyny przepis regulujacy problem w polskim prawie).
                      Kodeks Karny
                      Art. 210. § 1. Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca,
                      podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
                      Przykład interpretacji tego paragrafu: Przykład: Jeśli 13-letnie dziecko zostało pozostawione w lesie bez opieki, sprawca odpowiada z artykułu 210 kodeksu karnego (porzucenie), ale jeśli w tym samym lesie pozostawiona jest 17-letnia osoba, a z okoliczności wynika, że naraziło ją to na niebezpieczeństwo, sprawca popełnia przestępstwo z artykułu 160 kodeksu karnego (narażenie na niebezpieczeństwo). Dla chetnych polecam poczytanie sobie szerzej o temacie na stronie np. www.pomocpokrzywdzonym.pl Mozna sobie też przestudiować wszelkie kodeksy na stronach rzadowych, a wiec jak najbardziej wiarygodne.
                      Przepis dotyczy to równiez 15-latek.
                      Dlatego powyżej zacytowany punkt widzenia uważam za kryminał.
                      Ciekawi mnie też idea ładowania całej masy pieniedzy w róznego rodzaju programy uswiadamiajace, policyjne pogadanki oparte również na przestrogach "nie idź... nie otwieraj... pilnuj..." jesli tak duzy odsetek społeczeństwa uważa to za zbedne. Po co wiec pakowac w to forsę z budzetu. Możnaby przecież te srodki zamiast na prewencję wykorzystać na bardziej zbożne cele. Mimo iż na całym świecie trąbi sie, że podstawowym i najbardziej opłacalnym w sensie finansowym i statystycznym jest własnie prewencja. Ale Polska to taka dziwna kraj, gdzie wszystko zawsze stało na głowie i wobec powyższego.... chyba jeszcze długo tej pozycji nie zmieni.
                      Pozdrawiam Aniucha, sorry za przydługi post. Życzę zdrówkasmile

                      • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 14:05
                        Ale Polska to taka dziwna kraj, gdzie wszystko z
                        > awsze stało na głowie i wobec powyższego.... chyba jeszcze długo tej pozycji ni
                        > e zmieni.

                        Swiete słowa smile To co jest uważane za norme zagranicą, np. wożenie dzieci w siodełkach, w PL jest wciąż jakimś szalonym wymysłem. Tu cytuje, kometarz koleżanki mającej małe dzieci: "Też mi coś z tymu siodełkami. Kiedyś moi rodzice tego nie robili i ja jestem cala i zdrowa". To już nie tylko przejaw totalnej głupoty, ale i braku logicznego myślenia. Czasami az zastanawiaja takie wypowiedzi, bo kwestionują wykształcenie takiej osoby. Przecież nic nie jest na stałe, zmienia sie swiat wokól, ale dalej dany osobnik uważa ze warunki zewnętrzne nie uległy zmianie i wszystko jest constans jak było 35 lat temu.

                        > Pozdrawiam Aniucha, sorry za przydługi post. Życzę zdrówkasmile

                        Nawzajem
                        • jola_ep Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 15:50
                          >To co jest uważane za norme zagranicą, np. wożenie dzieci w si
                          > odełkach, w PL jest wciąż jakimś szalonym wymysłem.

                          Przyznam, że dla mnie też jest to szalony pomysł.
                          Ja dzieci woziłam (do przepisowego 12 roku życia, a nawet nieco dłużej) w FOTELIKU samochodowym.
                          Moi znajomi i rodzina zresztą też (choć tu w przypadku starszych dzieci zdarzały się podstawki)
                          • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 21:44
                            > Ja dzieci woziłam (do przepisowego 12 roku życia, a nawet nieco dłużej) w FOTEL
                            > IKU samochodowym.

                            a w naszych okolicach SIODELKO, bo dziecko w nim siedzi.
                            • jola_ep Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 22:42
                              > a w naszych okolicach SIODELKO, bo dziecko w nim siedzi.

                              Uściślij: fotelik czy podstawka? Na obu się siedzi.
                • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 05:06
                  verdana napisała:

                  > Czyli zamierzasz wychować dziecko, które mając 15-18 lat nie umie samo poruszać
                  > sie po miescie, nie przechodziło samodzielnie przez jezdnię, nie jechało komun
                  > ikacją, nie umie rozróżnić na ulicy spokojnych ludzi od potencjalnych niebezpie
                  > cznych osobników, nie wie, jakie ulice trzeba omijać, boi się samodzielnego por
                  > uszania po mieście (boi zgwałcą, napadnę...), nie wie, jak chronić pieniądze i
                  > dokumenty, nie wie, jak iść do sklepu i wybrać sukienkę bez mamy.
                  -------
                  Przestan te swoje sranie w banie.
                  Masz wyraznie napisane ze do 12 roku zycia dziecko do szkoly musi byc odprowadzane przez rodzicow.
                  Jesli rodzice uznaja ze w wieku 10 lat jest wystarczajaco samodzielne moga na to zezwolic ale nie przed 10 rokiem zycia.
                  Poza tym caly czas dziecko moze poruszac sie po miescie z kims doroslym i znac je na pamiec w wieku 12 lat.

                  > No i taką, kompletnie nie przygotowaną nastolatkę pewnego dnia czeka zsamodziel
                  > ne zycie. Prawdopodobieństwo, ze jej właśnie przydarzy się coś strasznego jest
                  > bez porównania wyższe niż tych, ktorych nauczono poruszac się po świecie, a jn
                  > ie tylkoo straszono nim.

                  To dlaczego swoje 15 letnie dorosle dzieci wysylalas do szkoly,skoro mogly sie w domu i na ulicy uczyc?
                  Podpowiem ci zanim zaczniesz myslec.
                  Dzieci nawet 16 letnie wysyla sie do szkoly bo pod okiem doroslych nauczycieli ucza sie lepiej nizby to robily samodzielnie w domu czy na ulicy.
                  Samodzielnosc przed 18 rokiem zycia zdecydowanie przegrywa z nauczaniem pod okiem doroslego i dlatego jest to prawem na calym swiecie.

                  > Więc najlepiej dla własnego spokoju zamknąć dziecko w domu na zawsze.
                  > Jżdżenie z dzieckiem samochodem powinno byc surowo zakazane. Więcej dzieci gini
                  > e w wypadkach niz z rąk bandytów. Więc dzieci powinny poruszać się tylko piechotą.

                  Ty sie nawet na reedukacje nie nadajesz.
                • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 23:31
                  Czyli zamierzasz wychować dziecko, które mając 15-18 lat nie umie samo poruszać
                  > sie po miescie, nie przechodziło samodzielnie przez jezdnię, nie jechało komun
                  > ikacją, nie umie rozróżnić na ulicy spokojnych ludzi od potencjalnych niebezpie
                  > cznych osobników, nie wie, jakie ulice trzeba omijać, boi się samodzielnego por
                  > uszania po mieście (boi zgwałcą, napadnę...), nie wie, jak chronić pieniądze i
                  > dokumenty, nie wie, jak iść do sklepu i wybrać sukienkę bez mamy.

                  Jesli je chowasz w knieji albo buszu to teoretycznie, ty Veranda, masz racje. Nijak tuman jeden z drugim trzymane pod kloszem za cholere sie tego nie naucza. I jak zyc, sie pytam, jak zyc w takim kraju? big_grin

                  A tak powaznie, co ty za argumenty uzywasz?! Wez, wymysl cos sensowniejszego.

                  Nie tylko 15 latki sa gwałcone. 18 latki także.

                  Ba, wiadomo. Ja nawet slyszlam o 60 latkach zgwlaconych przez lobuzow.

                  > Jżdżenie z dzieckiem samochodem powinno byc surowo zakazane.

                  W jakim kraju? Verdana, czy naprawde masz wyzsze wyksztalcenie i jestes tym za kogo sie podajesz?! Przeciez to co ty mowisz to jest tak plaskie i jednowymiarowe, ze az zastanawia.
              • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 04:58
                agwiras napisała:

                > dlaczego wobec tego nikt nie pisze o samodzielnosci w sensi
                > e samodzielnego usmażenia naleśników czy ugotowania zupy??? Samodzielnego pospr
                > zątania domu??? Samodzielnego opiekowania sie domowym zwierzęciem? Bo co? Bo to
                > nie samodzielność tylko obowiazki?

                Zgadza sie.Przecietnemu POlakowi samodzielnosc myli sie z brawura.


                > Większość skupiła się na "pseudo samodzielności" polegającej na wycieczkach samopas.

                Bo to jest wg POlakow synonim wolnosci.


            • jola_ep Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 22:47
              Uczenie samodzielności nie polega na wrzuceniu na głęboką wodę. Łatwo się utopić.
              Nie jest to także trzymanie na brzegu i wyłącznie suche tłumaczenie... Trzeba dziecko puścić na wodę, dodać mu wskazówki i czuwać nad nim. Pozwalamy wejść na głębszą wodę, gdy radzi sobie na płytkiej.

              Nie prowadzimy dziecko za rączkę, ale pozwalamy mu biegać swobodnie, o ile jest do ulicy daleko.
              Nie każemy nagle iść do sklepiku po drugiej stronie ulicy, tylko cierpliwie trenujemy: choćby bawiąc się w zabawę: "zaprowadź mamę".

              Nie ma granicy "od-do", tylko stopniowe podążanie za możliwościami dziecka i rozszerzanie obszaru jego samodzielności

              Pozdrawiam
              Jola
          • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 18.06.12, 23:16
            Nie radzisz sobie absolutnie. Masz patologiczne stany lękowe. Jesteś osobą, któ
            > ra żyje w przeswiadczeniu, ze za progiem domu czycha wróg. Nadajesz sie do piln
            > ej terapii psychiatrycznej - i to jest skutek wychowania.

            LOL. Verdana - ty jednak potrafisz byc mega smieszna big_grin
            • verdana Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 13:15
              Cóż, pilnuj zatem 15-latki na kazdym kroku. Nie spuszczaj jej z oczu. Pamiętaj, że zgwałcxiona mioże zostać nie tylko w niebezpiecznej okolicy, ale na każdej imprezie. Pamiętaj, ze w niebezpiecznej okolicy zgwałcona moze byc też 25-latka. I co w takim razie? Czy w ogóle zdecydujesz się kiedykolwiek pozwolić dziecku na samodzielność? Czy z powodu swoich lęków będziesz do 18 roku zycia chodziła za nią krok w krok, narazając ją na śmieszność?
              Masz, o ile wiem, małe dziecko, a nie nastolatkę. Porozmawiamy, gdy 15-latka uzna, zę ma absolutrnie dosyć tego, że jest traktowana jak paroletnie dziecko i odprowadzsana wszedzie przez mamusię. Taka dziewczyuna albo odziedziczy Twoje stany lękowe, albo zbuntuje się i wtedy dopiero będzie narazona na niebezpieczeństwa, których sobie nawet nie wyobrazasz.
              • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 13:58
                > Cóż, pilnuj zatem 15-latki na kazdym kroku. Nie spuszczaj jej z oczu.

                Pamietaj - jest takie niezwykle madre przyslowie - "Nieznajomosc prawa szkodzi". Moze kiedys zrozumiesz jego sens big_grin
                • sabciasal Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 17:16
                  proszę - podaj te przepisy prawne. jestem zainteresowana.
              • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 14:09
                Porozmawiamy, gdy 15-latka uz
                > na, zę ma absolutrnie dosyć tego, że jest traktowana jak paroletnie dziecko i o
                > dprowadzsana wszedzie przez mamusię. Taka dziewczyuna albo odziedziczy Twoje st
                > any lękowe, albo zbuntuje się i wtedy dopiero będzie narazona na niebezpieczeńs
                > twa, których sobie nawet nie wyobrazasz.

                pozwolisz, ze tym zajme sie sama. Wolę mieć rzekome stany lekowe niz załowac ze bozia mi poskapiła rozumu albo wyobrazni. Ale jak widzę w twoim przypadku to nie boli a wrecz pozwala ci wq miare funkcjonowac i zyc ciagle w jednym miejscu na swiecie. No coz, jak sie nie wysciubia nosa ze swojego grajdolka od urodzenia tak jak to jest w twoim przypadku to jakze łatwo szafować takim tanimi i naprawde żenująco ograniczonymi uwagami - gratuluję samozadowolenia.
                • verdana Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 14:59
                  Nadzorowanie 15-latki to jest własnie brak wyobraźni. I pamiętaj też, ze dziecko, szczególnie nastolatka, może zginąć w szkole - są takie wypadki. To co, nie bedzie szkoły?
                  Bozia Ci nie poskąpiła wyobraxni, przeciwnie - masz jej o wiele za dużo. I serio, nie złośliwie piszę, ze taką wyobraxnie się leczy, bo ona niszczy zycie dziecka.
                  Poczytaj sobie o toksycznym rodzicielstwie - jednym z najbardziej toksycznych zachowań jest nadopiekuńczość i stały lęk przed wszystkim.
                  • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 15:34
                    Poczytaj sobie o toksycznym rodzicielstwie - jednym z najbardziej toksycznych z
                    > achowań jest nadopiekuńczość i stały lęk przed wszystkim.

                    jak ty jestes na "bieżąco" z tymi teorami psychologicznymi z lat 90 tych - wow !!!
                    • verdana Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 16:50
                      Taa, sadzisz, zże teraz psychologowie zalecają, aby nastolatki przebywały nieustannie w towarzystwie osoby dorosłej???
                      Cóż, masz szanse na to, aby Twoje dziecko było albo niepszystosowaną do życia dziwaczką bez kolegów, albo osobą, która znienawidzi Cię z całego serca, a mlodość zapamięta jako okres zniewolenia.
                      Problem w tym, zę Tobie nie zalezy na dziecku, ani na szczęściu dziecka, ani na rozwoju dziecka. Zalezy Ci wyłacznie na dwóch rzeczach - własnym spokoju, abyś nie musiała się niepokoić i na tym, aby sprawować nad dzieckiem totalną kontrolę, aby wychować je dla siebie, nie dla innych.
                      To sie musio źle skończyć. Dla Ciebie, a już na perwno dla córki.
                      • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 20:12
                        verdana napisała:

                        > Taa, sadzisz, zże teraz psychologowie zalecają, aby nastolatki przebywały nieus
                        > tannie w towarzystwie osoby dorosłej???

                        Tego jeszcze brakowalo by polskich psycholog po jakichs zasr.... studiach bo na zadne inne sie nie dostal bedzie wychowywal moje dzieci.

                        > Cóż, masz szanse na to, aby Twoje dziecko było albo niepszystosowaną do życia d
                        > ziwaczką bez kolegów, albo osobą, która znienawidzi Cię z całego serca, a mlodo
                        > ść zapamięta jako okres zniewolenia.

                        Co ty z ta nienawiscia tak czesto wyskakujesz?
                        Jakies skrzywienia z mlodosci?
                        Koledzy i kolezanki sa w szkole.Trzeba pracowac nad tym by dziecko chodzilo do dobrej szkoly to wtedy bedzie mialo dobrych kolegow i kolezanki.
                        Znajomosci nie zawiera sie na klatkach schodowych w blokowiskach zamieszkalych przez nedze 3-cioswiatowa.

                        > Problem w tym, zę Tobie nie zalezy na dziecku, ani na szczęściu dziecka, ani na
                        > rozwoju dziecka.

                        Rozwoj dokonywany jest w dobrej szkole razem z kolegami szkolnymi.
                        Nie idziesz rozwijac sie do slamsow jak mieszkasz w dobrej dzielnicy.

                        > Zalezy Ci wyłacznie na dwóch rzeczach - własnym spokoju, abyś
                        > nie musiała się niepokoić i na tym, aby sprawować nad dzieckiem totalną kontro
                        > lę, aby wychować je dla siebie, nie dla innych.

                        Zgadza sie.Dziecko wychowuje sie dla siebie,a nie dla ludzi. Dziecko ma szanowac rodzicow tak dlugo jak zyja albo jeszcze dluzej,bo co mi z dziecka ktore szanuje obcych lub ledwo co poznanych ludzi bardziej niz rodzicow?
                        Taki dzieciak musi byc mentalnie niestabilny.

                        > To sie musio źle skończyć. Dla Ciebie, a już na perwno dla córki.

                        Zle to sie konczy jak dziecko nie ma dobrego przykladu w domu i ulica go wychowuje i koledzy z klatki w blokowisku.
                        • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 21:46
                          Max - po raz pierwszy w 100% z toba sie zgadzam smile Autentycznie smile

                      • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 21:31
                        Verdana - pkt widzenia zalezy od pkt siedzenia. Nie wciskaj mi tego taniego pseudopsychologicznego belkotu. Szczerze ci wspolczuje ze jestes taka nieszczesliwa. Naprawde. Wychowalas swoje dzieci - wiec zamilcz. Radz tym ktorzy potrzebuja takich nieszczesnych wypowiedzi, ktore czynia wiele zlego. Nie zrozumialas kompletnie nic z tego co tu wczesniej zostalo napisane. Przekrecialas najprostsze wypowiedzi, pisane jasno, prosto i wyraznie - czlowiek z niskim IQ by zrozumial.
                        • verdana Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 08:35
                          Najprostsza wypowiedź - 15 latka puszczana sama do szkoły może być zgwałcona. Więc nie puszczjcie 15-latek noigdzie samych.
                          Cóż tu można przekręcić?
                          • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 14:47
                            verdana napisała:

                            > Najprostsza wypowiedź - 15 latka puszczana sama do szkoły może być zgwałcona. W
                            > ięc nie puszczjcie 15-latek noigdzie samych.
                            > Cóż tu można przekręcić?

                            Trzeba umiec dostosowac swoje zachowanie do istniejacej sytuacji.
                            • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 19:47
                              > Najprostsza wypowiedź - 15 latka puszczana sama do szkoły może być zgwałc
                              > ona. W
                              > > ięc nie puszczjcie 15-latek noigdzie samych.
                              > > Cóż tu można przekręcić?
                              >
                              > Trzeba umiec dostosowac swoje zachowanie do istniejacej syt

                              Max - nei dyskutuj z tym nieszczesliwym trollem, ktory z braku argumentow trzyma sie jak tonacy brzytwy tego jednego z wielu innych przytoczonych tu watkow. Juz tak zabrnela, ze brnie dalej big_grin
                          • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 04:15
                            verdana napisała:

                            > Najprostsza wypowiedź - 15 latka puszczana sama do szkoły może być zgwałcona. W
                            > ięc nie puszczjcie 15-latek noigdzie samych.
                            błyskotliwa konkluzja.
                  • gazeta_mi_placi Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 18:25
                    A pamiętacie kilka miesięcy temu akcję poszukiwania 12-latki z nadopiekuńczej rodziny?
                    Córeczka (co zresztą było mówione w telewizji przez jej rodziców i starszą siostrę - studentkę) wszędzie była wożona samochodem rodziców tj. do szkoły i na zajęcia pozalekcyjne.
                    Na 100% zaklinali się, że nie miała jak kogo poznać bo wszędzie była dowożona prosto z domu.
                    Dziewuszka z dobrego domu (ojciec był kimś na dyrektorskich stanowisku bodajże) poznała chłopaka - nastolatka przez internet i razem prysnęli jak się patrzy (urwała się z nim ze szkoły).
                    Kilka dni się ukrywali po Polsce, ostatecznie odnaleźli się nad morzem, gdzie spokojnie w jednym z hosteli spędzili razem noc, a wcześniej włóczyli się jeszcze po innych miejscowościach.
                    Tak się kończy nadopiekuńczość, nastolatek nie pies, ze smyczy potrafi się całkiem nieźle spuścić big_grin
                    • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 20:02
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Dziewuszka z dobrego domu (ojciec był kimś na dyrektorskich stanowisku bodajże)
                      > poznała chłopaka - nastolatka przez internet i razem prysnęli jak się patrzy (
                      > urwała się z nim ze szkoły).

                      To ze ojciec dyrektor to nie znaczy ze dziewczyna z dobrego domu.
                      Przeciez bogaci i na stanowiskach sa w Polsce takie niedolegi jak Lato i Smuda,co wcale nie znaczy ze ich dzieci sa z dobrego domu.

                      > Kilka dni się ukrywali po Polsce, ostatecznie odnaleźli się nad morzem, gdzie s
                      > pokojnie w jednym z hosteli spędzili razem noc, a wcześniej włóczyli się jeszcz
                      > e po innych miejscowościach.

                      Jaki kto ma mozg takie ma pomysly.
                      Grzesio Lato dal sobie podwyzke na 50 tys miesiecznie a to ze kadra przegrywa to on ma gdzies i rezygnacji nie zlozy.To jest przyklad polskich elit przyspawanych do stolkow.

                      > Tak się kończy nadopiekuńczość, nastolatek nie pies, ze smyczy potrafi się całk
                      > iem nieźle spuścić big_grin

                      Ja jestem nadopiekunczy.15 letnia corka jest w bardzo dobrej szkole.Nigdy z domu nie uciekala ani nie ma zamiaru.
                      Wczoraj sama pojechala na rowerze 5 km do parku ,ktory jest w dobrze mieszanej dzielnicy i sama tez wrocila.
                      Uciekanie z domu nie ma nic wspolnego z nadopiekunczoscia lecz ze skrzywieniami psychicznymi.
                      Normalne dzieci nie uciekaja z normalnych domow,a nawiedzone dzieci uciekaja z nawiedzonych domow,gdzie rodzicem moze byc bardzo bogaty Grzesiu Lato czy jego kolega Krecina.
                    • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 21:34
                      > Dziewuszka z dobrego domu (ojciec był kimś na dyrektorskich stanowisku bodajże)
                      > poznała chłopaka - nastolatka przez internet i razem prysnęli jak się patrzy (
                      > urwała się z nim ze szkoły).

                      A czytales "Romeo i Julia" Szekspira? Historia stara jak swiat i wciaz sie powtarza. I czym ty tak sie krecisz. A tak wogole, jestes w stanie przeanalizowac jak inna jest ta sytuacja od tego o czym my tutaj rozmawiamy? Czy potrafisz wyciagac jakies sensowne wnioski?
                      • jola_ep Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 22:40
                        > A tak wogole, jestes w stanie przeanalizowac j
                        > ak inna jest ta sytuacja od tego o czym my tutaj rozmawiamy?

                        A czy mogłabyś wyjaśnić, o czym my tutaj rozmawiamy?

                        Bo przecież nie o tym, żeby 6-latka puszczać samopas po ruchliwych drogach. Ziew, nuda. Zresztą przepisy tego akurat jasno zabraniają. O czym tu dyskutować???

                        Tak naprawdę problem pojawia się przy nastolatkach i "wczesnych" nastolatkach. To jest dopiero trudne. Większość zdrowych nastolatków w naturalny sposób "wyrywa się na wolność". Szczególnie, jeśli mają ją już ich koledzy. Ważny jest też kontekst kulturowy, charakter naszego dziecka i parę innych czynników.

                        Można
                        A. Zabronić, wypuszczać wyłącznie pod nadzorem. Pytanie - kiedy już można tego nadzoru nie prowadzić?
                        B. Wywalić na bruk i niech sobie radzi samo (np. samodzielne mieszkanie w wieku 14 lat jak tu już padło).

                        Ale złoty środek jest pomiędzy.

                        Moja mama (którą cenię za wiedzę, doświadczenie i mądrość życiową) powiedziała mi na moje dylematy, że rolą matki nastolatka jest puszczać nastolatka i bać się o niego...

                        Ja mam wyobraźnię, masę wyobraźni. Ale chcę wychować dziecko, które nie lęka się tego, co na niego czycha za progiem, a z drugiej strony wie (bo się przekonało), że moje zakazy nie wynikają z nadopiekuńczości, tylko z rozsądku życiowego. Nie dokonam tego prowadząc za rączkę piętnastolatkę. Ale są pewne sytuacje, gdy analizując za i przeciw ... puszczam. A potem się boję. Jeśli tego nie przeżywaliście - nie zrozumiecie.
                        Alternatywą jest trzymanie w domu pod kluczem - ale nastolatek, który czuje się niesłusznie stłamszony, który sądzi, że starzy przesadzają (np. prowadzą do i od szkoły) wyrwie się na wolność i wtedy może zrobić coś naprawdę głupiego.

                        Dlatego wolę, gdy moja córa mówi, że musi pojechać tam i tam, a jednocześnie godzi się na moje warunki, bo ufa mojej ocenie sytuacji, a z drugiej strony, jak twierdzi, nie chce aby posiwiała przedwcześnie wink

                        Oczywiście są pewnie nastolatki nie wyrywające się na wolność. Cóż, mnie się taki egzemplarz nie trafił. Może drugi. A jak córa miała parę lat to mogłabym się powymądrzać, jaką to opieką ją obdarzę wink

                        Pozdrawiam
                        Jola
            • sabciasal Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 17:13
              zaprawdę, to nie verdana jest śmieszna.

              mam nadzieję, ze nie masz dzieci albo ci przejdzie do czasu kiedy zaczną dorastać. bo na razie faktycznie masz syndrom zabójcy za rogiem. Rozumiem, że chciałaś coś ważnego przekazać, ale plątanie argumentów dotyczące 6 - latka i 15 -latki uczyniło z twoich wypowiedzi pokazówkę nadopiekuńczej "mamuśki".
              Nie odpowiadasz na pytania co w takim razie robić z tą 15-latką, którą potencjalnie zawsze i wszędzie mogą zgwałcić: w szkole, na ulicy, na klatce - nie wspominając już o imprezach!! Zaproponuj coś wreszcie.
              • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 20:22
                sabciasal napisała:

                > Nie odpowiadasz na pytania co w takim razie robić z tą 15-latką, którą potencja
                > lnie zawsze i wszędzie mogą zgwałcić: w szkole, na ulicy, na klatce - nie wspom
                > inając już o imprezach!! Zaproponuj coś wreszcie.

                Nie wiem o jakie imprezy ci chodzi ale moja corka na imprezy nie chodzi,bo nie ma takiego przymusu.
                Jak dla mnie troche za duzo sie uczy,ale chce byc kims wiec zalamuje rece i pozwalam jej siedziec nad ksiazka do poznej nocy,zreszta jak ja wyganiam spac to ona i tak nie idzie.
                Taki ma juz charakter,buntuje sie.
                Poza tym gra w tenisa ,pilke nozna,jezdzi codziennie na rowerze itd.
                Na zadne nocne imprezy nie chodzi a ostatni raz byla jak miala 12 czy 13 lat u kolezanki cala noc.

                Widzialem za to chlopakow z "dobrych domow" wychodzacych z windy po imprezie.
                Tepy wzrok,metne oczy skierowane gdzies tam przed siebie.
                Jeden z nich pewno pierwszy raz cpal i nie mogl rownowagi w windzie utrzymac i przewracal sie na mnie.
                To sa typowe glupki bez celu w zyciu ,puszczone samopas.
                • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 21:41
                  Max:

                  Ty wychowujesz swoje dzieci a nie hodujesz jak niektorzy tu proponuja. Za to szczerze cie podziwiam, naprawde. To wymaga ogromnego nakladu pracy od rodzica, a to malo kto w dzisiejszych czasach potrafi.
              • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 21:37
                > Nie odpowiadasz na pytania co w takim razie robić z tą 15-latką, którą potencja
                > lnie zawsze i wszędzie mogą zgwałcić: w szkole, na ulicy, na klatce - nie wspom
                > inając już o imprezach!! Zaproponuj coś wreszcie.


                Dorosly czlowiek powinnien umiec wyciagac wnioski. Nikt za ciebie tego nie uczyni.
                • sabciasal Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 22:51
                  no i cała dyskusja z tobą tak wygląda. jęczysz, straszysz informacjami prasowymi, przestrzegasz innych, żeby myśleli, jako i ty myślisz o hipotetycznym bezpieczeństwie 15-latki. A na proste pytanie, co proponujesz, taka prostacka spychologia.... wstyd.
                  skoro naród taki nieświadomy, verdana śmieszna, to w tobie cała nadzieja. Poradź: mam wypuszczać córkę do szkoły czy trzymać ją w domu?

                  a do maksimum: w przytoczonych przeze mnie przykładach impreza była na ostatnim miejscu., Co z windą? Co z klatką schodową? nie daj bóg ubikacją publiczną?
                  też nie?
                  • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 19.06.12, 23:59
                    sabciasal napisała:

                    > skoro naród taki nieświadomy, verdana śmieszna, to w tobie cała nadzieja. Porad
                    > ź: mam wypuszczać córkę do szkoły czy trzymać ją w domu?

                    U mnie od 10 roku zycia dzieci same chodza do szkoly.
                    Teraz corka 15 syn 17 lat jezdza pociagiem do szkoly ok 45 minut w jedna strone,cos jak ja kiedys z Ozarowa do Warszawy.
                    Czasami jezdza razem ,czasami oddzielnie ale nie zaprzata to mojej glowy bo dzielnica jest w miare bezpieczna.
                    Przede wszystkim dzieciaki nie sa naiwne i nie dadza sie skolowac byle glupkowi,ktory by im zaproponowac cpunek czy papierosy czy alkohol.
                    Nie pija,nie pala, nie cpaja.Normalna rodzina,normalne dzieci.
                    Jesli mamy wolny czas to nie zbieramy sie przy piwku czy BBQ czy winku tylko idziemy pograc w tenisa czy w kosza a ostatnio w pilke nozna.
                    Dzieci jezdza na rowerach same po calym Brooklynie.Sam je tego nauczylem.
                    Nie wracaja pijane,nacpane czy pobite.

                    > a do maksimum: w przytoczonych przeze mnie przykładach impreza była na ostatnim
                    > miejscu., Co z windą? Co z klatką schodową? nie daj bóg ubikacją publiczną?
                    > też nie?

                    Nie chodze za dziecmi,ale sa na tyle rozsadne ze z przyglupami sie nie zadadza.
                    Jesli dziewczyna z wlasnej woli uczy sie po nocach to chyba nie po to ,zeby przy byle okazji puszczac sie z przyglupami.
                    Oni dobrze wiedza ,kto z ich znajomych cpa,pije i pali.
                    Ja sie przy okazji dowiedzialem ze dwoch ich znajomych :Andre i Kostia cpaja ale z nimi rodzice juz od dawna maja problemy.
                    Razem chodzili do gimnazjum i znajomosc sie skonczyla jak poszli do innych liceow.
                    Rozsadny dzieciak panuje nad emocjami i po to jest selekcja by do dobrych szkol szly rozsadne dzieci.
                  • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 19:41
                    Jestes taka fanatyczna zwolenniczka samodzielnosci dzieci, ale ty jako dorosla osoba to ode mnie oczekujesz rad i wskazowek? Buhahaha, dobre sobie. Zapytaj swoje dziecko/dzieci bo z twoich wypowiedzi wynika ze sa samodzielniejsze od ciebie.

                    Odpowiedzi udziel sobie sama - w koncu dorosnij, przemysl pewne sprawy, zastanow sie po co sa tego typu wypowiedzi i czytaj ze zrozumieniem. W pierwszym poscie JEDYNA rzecz na koncu wypowiedzi jaka napisalam bylo : "to tak, do przemyslenia".
                • verdana Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 08:37
                  My zaproponowaliśmy - systematycznie uczyć dziecko samodzielnosci i zmniejszać kontrolę, pozwalać na samodzielne wyjścia, oczywiście wiedzac dokąd i z kim.
                  Natomiast Ty wymigujesz się od odpowiedzi, jak wyobrazasz sobie ustrzeżenie 15-latki przed potencjalną krzywdą, której może doznać będąc gdziekolwiek sama.
                  • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 14:43
                    verdana napisała:

                    > Natomiast Ty wymigujesz się od odpowiedzi, jak wyobrazasz sobie ustrzeżenie 15-
                    > latki przed potencjalną krzywdą, której może doznać będąc gdziekolwiek sama.

                    " Most of the rapes are done by people whom you know very well. Those are people who take advantage of your trust and authority over you. Acquaintance rape can include rape done by parents, relatives, close friends and other people known to the raped."

                    anamikas.hubpages.com/hub/Types-rapists-rape-tips
                    Mowiac krotko i po polsku,wiekszosc gwaltow jest dokonywana przez ludzi ktorych gwalcona zna bardzo dobrze.
                    Gwalt nie jest porownywalny z uderzeniem pioruna w przydrozne drzewo.

                    "Some girls tend to think that ‘Why guys should have all the fun?’ and frequent bars and other places which are high risk areas for girl. Well, if getting drunk and passing out your idea of fun, then you are literally setting yourself up to be raped."
                    • verdana Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 15:29
                      Ale tu nikt nie pisze o tym, aby pozwalać 15-latkom chodzić do barów, tylko samodzielnie do szkoły. To raczej nie jest wymieniane jako zachowanie ryzykowne...
                      • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 18:45
                        Ja widze jak niektore dziewczyny do szkoly chodza.Cycek na wierzchu,pepek na wierzchu i doopa gola.
                        Akurat w NYC nie mozna miec pepka na wierzchu i spodnica musi byc do kolan w szkolach publicznych,ale niektorym dziewczynom cycek sie wylewa z dekoltow.
                        • gazeta_mi_placi Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 18:50
                          Gdzie Ty się patrzysz stary zboczuchu?
                          • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 19:44
                            > Gdzie Ty się patrzysz stary zboczuchu?

                            a skad to wiesz ze takim jest? To tez wydedukowales z tego watku.

                            • ratyzbona Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 20:42
                              Jezu jaki paranoiczny wątek. Czy wiecie, że większość wypadków zdarza się w domu? To już lepiej wyjść do szkoły (choć sama szkoła też jest niebezpieczna, pod lokalną podstawówką karetki stają raz w miesiącu). Wypadki, morderstwa, zaginięcia zdarzają się non stop - w każdej grupie wiekowej, czemu otaczać opieką tylko dzieci, a nie dostawać zawału ilekroć maż wychodzi do pracy. Rozsądny rodzic daje dzieciom co raz więcej wolności i uczy rozsądnych zachowań. Zaczyna się od wczesnych nastolatków, które wrócą być może godzinę za późno ze szkoły, praktycznie przyprawiając rodziców o zawał, ale następnym razem zadzwonią, później dochodzi wracanie z imprez - można na imprezy nie puszczać, można uczyć by nigdy nie wracać samemu, by nie bać się zamówić taksówki, by w przypadku gdy dziewczyna czuje się wyjątkowo źle po zaledwie jednym drinku, do kogoś zadzwoniła. Życie jest zdecydowanie bardziej niebezpieczne dla naiwnych i nieprzystosowanych - bezpieczniejsze dla tych, którzy umieją osądzić poziom niemiłych zdarzeń. Umiejętność poradzenia sobie w sytuacji gdy pojechało się złym autobusem, gdy impreza przeciągnęła się tak, że trzeba byłoby wracać nocnym czy ocena czy dana okolica jest bezpieczna czy wręcz przeciwnie to rzeczy, których koniecznie trzeba się nauczyć przed 18 rokiem życia. Bo inaczej w chwili kiedy rodzice puszczą rękę trafia się w świat gdzie wszystko wolno i dopiero zaczyna się problem. Śmieszny mnie też ta wizja dobrego towarzystwa i ciągłej nauki. Akurat na studiach to właśnie taka młodzież najbardziej baluje. Przynajmniej z moich doświadczeń tak wynika. Bo w końcu im wolno. Poza tym w ogóle zastawiam się jak miałby wyglądać studia takich młodych ludzi. I dochodzę do wniosku, że to pewnie ta grupa, która na zaliczenie przychodzi z rodzicami.
                              • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 20.06.12, 22:57
                                ratyzbona napisała:

                                > pod lokalną podstawówką karetki stają raz w miesiącu).

                                Powinnas dojsc do wniosku ze w zasranym miejscu mieszkasz.

                                > Życie jest zdecydowanie bardziej niebezpieczne dla naiwnych i nieprzystosowanych -
                                > bezpieczniejsze dla tych, którzy umieją osądzić poziom niemiłych zdarzeń.

                                Tych drugich mozna nazwac inteligentniejszymi.


                                > Bo inaczej w chwili kiedy rodzice puszczą rękę
                                > trafia się w świat gdzie wszystko wolno i dopiero zaczyna się problem.

                                Widze ze masz problemy z odroznieniem co wolno a co trzeba.
                                W goovno wolno wejsc ale nie trzeba.
                                Gdybym nie sprobowal to bym nie wiedzial ze w goovno wszedlem.
                                Nie wszystkiego trzeba wiec probowac i rozsadni ludzie i maloletni to wiedza.

                                > Śmieszny mnie też ta wizja dobrego towarzystwa i ciągłej nauki. Akurat na studiach to
                                > właśnie taka młodzież najbardziej baluje. Przynajmniej z moich doświadczeń tak wynika.

                                Bo ty masz takie doswiadczenia jak z ta podstawowka kolo ktorej mieszkasz.
                                Nie masz do czynienia z lepszymi szkolami poza Polska czy madrzejszymi ludzmi poza Polska.

                                > Bo w końcu im wolno. Poza tym w ogóle zastawiam się jak miałby wygląda
                                > ć studia takich młodych ludzi.

                                A ska mialabys wiedziec? Takich uczelni jak NYU w Polsce nie ma.

                                > I dochodzę do wniosku, że to pewnie ta grupa, która na zaliczenie przychodzi z rodzicami.

                                Powiedzialbym,ze przecietne polskie wnioski po polskich szkolach.


                              • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 04:48
                                ratyzbona napisała:

                                Rozsądny rodzic
                                > daje dzieciom co raz więcej wolności i uczy rozsądnych zachowań. Zaczyna się od
                                > wczesnych nastolatków,
                                A moim zdaniem zaczyna się od momentu urodzenia dziecka... bo nauka trwa całe zycie a nie li tylko w okresie nastoletnim. I masz rację, że to własnie rodzic a nie ulica uczy dziecko rozsadnych zachowań... 3-latka uczy się posłuszeństwa np., 4/5-latka aby nie otwierał drzwi obcym i tak dalej i tak dalej.... nie zmiennie jednak rodzic uczy, rodzic analizuje i rodzic puszcza rączke wtedy gdy po pierwsze prawo mu na to pozwala (w innym wypadku powinien pójść siedziec, co w Polsce rzadko zdarza sie w praktyce) po drugie kiedy przeanalizuje za i przeciw jak tu juz wyzej napisano i dojdzie do wniosku, ze jego latorośl dorosła do poluzowania smyczy. Natomiast boi się zawsze... bo strach to uczucie towarzyszące rodzicowi od narodzin dziecka i jest to zupełnie naturalne. Ważnym jest aby ten strach racjonalnie kontrolować a nie przykrywać brawurą i oczekiwać braw za to "jaki ja odwazny jestem".
                  • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 21.06.12, 04:10
                    verdana napisała:

                    > My zaproponowaliśmy
                    to znaczy Ty zaproponowałaś?
                    >- systematycznie uczyć dziecko samodzielnosci i zmniejszać
                    > kontrolę, pozwalać na samodzielne wyjścia, oczywiście wiedzac dokąd i z kim.
                    Hymmm czytałam to ale nie w twoim poście, tylko zupełnie innej osoby.
                    Z twoich postów raczej trudno byłoby wyciagnąć takie wnioski ponieważ opierają sie głównie na negacji kazdej mysli nie bedącej zgodna z twoimi pogladami. Pozwole sobie zacytować:
                    verdana napisała:
                    >Pilnuj, aby dziecko, do 18 roku zycia nie weszło na krzesło, nie spało na tapczanie (przy >upadku urazy głowy bywają ciężkie), nie jadło i nie piło nic gorącego (szczególnie pilnuj, >aby 15 latka dostawała tylko zimną herbatę), nie brało do reki noża, nie zmywało podłogi >cryingjakże łatwo upaść na wilgotnej).
                    >Poza tym dziecko ABSOLUTNIE nie powinno uprawiać zadnych sportów, (...)

                    • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 02:06
                      Dzisiaj dzieciaki pojechaly pociagiem 1,5 godz w jedna strone na Flushing Meadows by wziac udzial w eliminacjach na ball boy/girl w czasie US Open.Placa jest taka sobie bo 7,75 na godz ale moga ogladac wszystkie mecze z bliska.
                      Corka 15 i syn 17 graja w szkolnych druzynach tenisowych.
                      Ode mnie z Brooklynu do Flushing Meadows(Queens) trzeba jechac przez Manhattan z co najmniej dwiema przesiadkami.
                      Dziwne ze dzieciaki nie poprosily mnie o podwiezienie,bo sam bym tam chetnie pojechal.
                      • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 03:21
                        maksimum napisał:

                        > Dzisiaj dzieciaki pojechaly pociagiem 1,5 godz w jedna strone na Flushing Meado
                        > ws by wziac udzial w eliminacjach na ball boy/girl w czasie US Open.Placa jest
                        > taka sobie bo 7,75 na godz ale moga ogladac wszystkie mecze z bliska.
                        No widzisz, ty jesteś w tej "szczęśliwej" sytuacji, że komunikacje masz pod nosem. Ja do najblizszej stacji kolejowej jakies 8 mil (trochę kiepsko na piechotkę). Do najblizszego autobusu to nawet sama nie wiem, bo... no kurcze nie wiem czy tu gdziekolwiek są jakies autobusy. Poza schoolbusami nie widuję. A przepraszam widziałam raz jakiś w okolicach community college, ale czort wie gdzie to jechalo i skad przyjechało. Mam za to piękne parki dookoła wielkości prawie puszczy i chyba mi to odpowiada. A że muszę za kierownik robic... nie tylko nastolatkom, to i cóz... nikt nie obiecywał ideałusmile. Jakie by nie były te zarobki, to swoje własne, własnymi rekami wypracowane, a to jest to co tygryski lubia najbardziej. Niech to bedzie i 10 centów, ale uczciwie zarobione a nie "dostane" bo "sie należało". To fakt, że np. takie zarobkowanie nastolatków jest w naszych postach "amerykańskie", ale co stoi na przeszkodzie przemyśleć, zastanowić sie... a możne to nie takie złe? zamiast od razu negować i wrzeszczeć, że to nie ma racji bytu.
                        • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 06:53
                          agwiras napisała:

                          > No widzisz, ty jesteś w tej "szczęśliwej" sytuacji, że komunikacje masz pod nosem.

                          Tak jest tylko w NYC i moze Bostonie do pewnego stopnia.
                          www.usnews.com/news/articles/2011/02/08/10-best-cities-for-public-transportation
                          Ja w San Diego komunikacji miejskiej nie zauwazylem,choc jest wysoko w rankingu.

                          Ludzie w Polsce pojecia nie maja na jakim poziomie sa bardzo dobre szkoly w USA,bo czegos takiego nie ma w Polsce czy EU.
                          Ludzie z calego swiata przyjezdzaja do najlepszych szkol amerykanskich,a w USA przeprowadzaja sie tam gdzie takie szkoly sa.
                          Zadnego przepychania,kradziezy czy wagarowania.
                          Jest nauka,sport i nie jest nudno bo jest duzo zajec pozaszkolnych i sportowych.
                          Nie ma wrecz sily by ze wszystkiego skorzystac.
                          Zima dzieciaki graly w sekcji szkolnej w ping-ponga ,na wiosne w tenisa a dostac sie do takich sekcji nie jest latwo bo jest ogromna konkurencja.
                          • srebrnarybka Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 10:19
                            Maksiu, powinienś nie wyjść z Alcatraz!!!! Puściłeś same dzieci komunikacją publiczną!!!! Zgroza!!!! Przecież cały wątek jest o tym, że do 18 r. ż dziecko nie może nigdzie poruszać się samo, a Ty piszesz coś innego.
                            Co do tych wspaniałych szkół amerykańskich: mieliśmy niedawno przykład absolwenta Harvardu, który mówił o polskich obozach koncentracyjnych. Ignorancja Amerykanów jest raczej przysłowiowa.
                            • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 13:31
                              srebrnarybka napisała:

                              > Maksiu, powinienś nie wyjść z Alcatraz!!!! Puściłeś same dzieci komunikacją pub
                              > liczną!!!! Zgroza!!!! Przecież cały wątek jest o tym, że do 18 r. ż dziecko nie
                              > może nigdzie poruszać się samo, a Ty piszesz coś innego.

                              Syn juz 4 lata jezdzi codziennie sybway'ami po Brooklynie i NYC i nic sie nie dzieje.
                              15 letnia corka juz rok jezdzi codziennie subway'em a wczesniej jezdzila sporadycznie.
                              Kominikacja miejska w NYC jest bezpieczniejsza niz w Warszawie.

                              > Co do tych wspaniałych szkół amerykańskich: mieliśmy niedawno przykład absolwen
                              > ta Harvardu, który mówił o polskich obozach koncentracyjnych. Ignorancja Ameryk
                              > anów jest raczej przysłowiowa.

                              O tych polskich obozach koncentracyjnych jest co najmniej raz w miesiacu w gazetach amerykanskich i jak ktos chce sie przypomniec prasie czy tez szczegolnie Polakom to wlasnie takie umyslne gafy popelnia.
                              No i wtedy zaczynaja sie sprostowania i cala Ameryka wie ze Obama cos powiedzial,bo go ostatnio nikt nie slucha.
                              Domyslam sie,ze nie liczy na glosy Polakow w zblizajacych sie wyborach.
                              • srebrnarybka Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 14:18
                                Syn juz 4 lata jezdzi codziennie sybway'ami po Brooklynie i NYC i nic sie nie d
                                > zieje.
                                > 15 letnia corka juz rok jezdzi codziennie subway'em a wczesniej jezdzila sporad
                                > ycznie.

                                Przekonaj o tym Aniuchę, która twierdzi, że do 18 r. życia dziecko nie powinno poruszać się samodzielnie. Przecież verdana, ja i parę innych osób próbujemy o tym przekonać - bezskutecznie.

                                O tych polskich obozach koncentracyjnych jest co najmniej raz w miesiacu w gaze
                                > tach amerykanskich i jak ktos chce sie przypomniec prasie czy tez szczegolnie P
                                > olakom to wlasnie takie umyslne gafy popelnia.

                                Powszechność tego błędu nie dowodzi wysokiego poziomu amerykańskich szkół.
                                • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 15:15
                                  > Przekonaj o tym Aniuchę, która twierdzi, że do 18 r. życia dziecko nie powinno
                                  > poruszać się samodzielnie. Przecież verdana, ja i parę innych osób próbujemy o
                                  > tym przekonać - bezskutecznie.

                                  Po pierwsz,e zawsze mnie zastanawia dlaczego obcy ludzie tak usilnie chca decydowac o wychowaniu nieznanych im dzieci (czytaj moich). Zaznaczam po raz kolejny ze watek byl do przemyslenia a nie narzucania komu czegokolwiek - autentycznie 2 osoby tylko to zrozumialy a cala reszta piala o czyms innym. Jedyne co mi przychodzi na mysl - to niecenzuralne - wtf?!

                                  Po drugie, coraz czesciej sie zastanwiam nad poziomem edukacji w PL skoro dorosli ludzie maja problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Czy to specyfika jez. polskiego: "o szklanka spadla i sie rozbila" a nie jak w ang. "I broke a glass". A moze lata zaborow spowodowaly ze lepiej kombinowac i isc w zaparte ale w zyciu nie przyznac sie do winy. A moze po prostu kolejny przejaw postawy roszczeniowej z jaka sie coraz czesciej spotykamy - ktos ma za nas coz zrobic, powiedziec nam jak mamy wychowywach dzieci, jakies decyzje podjac w zyciu za nas, etc. Co innego dawac komus rady, podrzucac jakies pomysly, "zabic cwieka" - co by sobie cos pomyslal - i do tego ten watke mial sluzyc.

                                  • sabciasal wszędzie dobrze, ale w ameryce... 22.06.12, 17:11
                                    No tak, boze dzięki ci że jest taka idealna ameryka, naprawdę.

                                    Aniucha, ja cie pytałam, co proponujesz. Jako założycielkę jęczącego wątku który można podsumować tytule; "W tych strasznych dzisiejszych czasach, a na dodatek w Polsce".

                                    I masz rację, spotkałaś się ze zrozumieniem tylko dwóch osób. nikomu nie "zabiłaś ćwieka", większość Cię wyśmiała, bądź wykazała brak logiki w Twoim rozumowaniu. Ja - odnoszą się to Twojej krytyki polskiego sposobu wychowywania dzieci - pytałam o propozycje, nie dlatego abym potrzebowała Twoich cennych amerykańskich rad, jak wychowywać własne dzieci. Jedynie dlatego, że wierze, iż w każdym jest coś mądrego, nawet w osobie, która radzi trzymać dzieci do skończenia 18-tki w domu. Swoją drogą - jak to pogodzić z amerykańskim dorabianiem nastolatka (matka chodzi z synem roznosić gazety, czy jak?)
                                    srebrnarybko, nie ma sensu. To nie jest pierwszy wątek, w którym aniucha promuje taka wizję rodzicielstwa, za każdym razem pochylając się z emigranckim zdumieniem nad prowincjonalną ojczyzną. Boże, dzięki ci za amerykę, anucha i maksimus moga tam mieszkaćsmile
                                    • aniucha333 Re: wszędzie dobrze, ale w ameryce... 22.06.12, 21:41
                                      To nie jest pierwszy wątek, w którym aniucha promu
                                      > je taka wizję rodzicielstwa, za każdym razem pochylając się z emigranckim zdumi
                                      > eniem nad prowincjonalną ojczyzną. Boże, dzięki ci za amerykę, anucha i maksimu
                                      > s moga tam mieszkaćsmile

                                      Sabciasal - ty autentycznie nie jarzysz co czytasz? Jakis kuzwa syntax problem.

                                      Jestem od 3 lat w PL. Pisze to co widze i mam porownanie. Z moim dzieckiem w panstwowej zerowce chodza dzieci innych emigrantow oraz dzieci z rodzin mieszanych (Polak i obcokrajowiec) - kazdy sie po glowie drapie dlaczego male dzieci (CZYTAJ 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 lat) chodza samopas po ulicy. Teraz wiem po przeczytaniu tych wszystkich postow big_grin

                                      • sabciasal Re: wszędzie dobrze, ale w ameryce... 22.06.12, 23:45
                                        olaboga, wszyscy się dziwią jak to wszyscy polacy puszczają małe dzieci samopas po dzikim kraju. Małe 14 letnie dzieci. Małe osiemnastolatki też.
                                        Wróciłaś do dzikiego kraju. Maksio został w raju.

                                        a ty aniucha jak zawsze nie na temat
                                        • aniucha333 Re: wszędzie dobrze, ale w ameryce... 23.06.12, 00:25
                                          > a ty aniucha jak zawsze nie na temat

                                          jednak, syntax problem. Mialam racje big_grin
                                          • sabciasal Re: wszędzie dobrze, ale w ameryce... 23.06.12, 01:43
                                            Tak, nie na temat,taki masz sposób prowadzenia rozmowy. Sądziłam, że forum jest do dyskusji, a nie do wygłaszania prawd objawionych, mój błądsmile
                                            Poza tym wiem już, że to jakiś setna rozmowa o strasznym świecie, w którym przedstawiasz swe wizje bezpańskich dzieci w polsce. Chylę czoła. Nie będę ci już podbijać wątku.
                                            • aniucha333 Re: wszędzie dobrze, ale w ameryce... 23.06.12, 22:29
                                              Sądziłam, że forum jest
                                              > do dyskusji, a nie do wygłaszania prawd objawionych, mój błądsmile

                                              u mnie pada. a u ciebie? o pogodzie jeszcze nie bylo.

                                              Nie będę ci już podbijać wątku.

                                              a dawaj - to nic nie kosztuje smile
                                      • agwiras Re: wszędzie dobrze, ale w ameryce... 23.06.12, 00:01
                                        aniucha333 napisała:

                                        kazdy sie po glowie drapie dlaczego male dzieci (CZ
                                        > YTAJ 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14 lat) chodza samopas po ulicy. Teraz wiem po
                                        > przeczytaniu tych wszystkich postow big_grin
                                        >
                                        sabciasal napisała:

                                        > olaboga, wszyscy się dziwią jak to wszyscy polacy puszczają małe dzieci samopas
                                        > po dzikim kraju. Małe 14 letnie dzieci. Małe osiemnastolatki też.

                                        O kurnia... ale polka... ktos tu w ogóle umie czytać?... nie sorry...rozumiec co przeczytał... albo jeszcze inaczej... przeczytał co napisano i olaboga zrozumiał.
                                        W zyciu sie tak nie usmiałam... smieszny ten wątek sie zrobił do bólu.... ciagniemy dalej! rozrywka wybornasmile
                                • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 15:26
                                  > Powszechność tego błędu nie dowodzi wysokiego poziomu amerykańskich szkół.

                                  W porownaniu do polskich i tak duuuzo lepiej wypadaja. A poza tym mylisz skutecznie uprawiana medialna prowokacje z poziomem edukacji - dwie rozne sprawy.
                                • agwiras Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 23:05
                                  srebrnarybka napisała:


                                  > Powszechność tego błędu nie dowodzi wysokiego poziomu amerykańskich szkół.
                                  Niskiego też nie.
                          • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 15:44
                            > Ludzie w Polsce pojecia nie maja na jakim poziomie sa bardzo dobre szkoly w USA
                            > ,bo czegos takiego nie ma w Polsce czy EU.
                            > Ludzie z calego swiata przyjezdzaja do najlepszych szkol amerykanskich,a w USA
                            > przeprowadzaja sie tam gdzie takie szkoly sa.

                            Pare dobrych szkol (mowie o podstawowokach, gimnazjach i liceach a nie uniwerkach - tu w 100% sie zgadzam - poziom zenujacy. UW czy UJ jakos tak w drugiej lidze na 200stym miejscu) jednmak jest. W zeszlym tygodniu w podrozy w PL poznalam maturzyste wracjacego z WWy ktory zajal 3 miejsce w konkursie wiedzy ekonomicznej - dostal indeks na SGH, roczne stypendium, laptop, jakas praktyke albo na gieldzie w Wwie albo w KNF (polskie SEC). Uczy sie w gdynskiej Liceum III - obecnie szkola nr 1 w PL jesli chodzi o poziom ksztlacenia. Mlody maturzysta powiedzial mi ze dopiero w tym liceum (dla dzieci naprawde wybitnych) jest szczesliwy, bo nikt go nie wyzywa od kujonow, bo wreszcie ma kolegow ktorzy kochaja sie uczyc, zdobywac wiedze, grac w szachy, startowac w konkursach. Ale to co na Zachodzie jest norma, w wiekszosci szkol w PL jest uwazane za wyscig szczurow albo chore ambicje rodzicow. Dodam ze wspomniany maturzysta nie nosil okularow o szklach grubosci denka od musztardy, ale byl przesympatycznym, milym, naprawde przystojnym mlodym czlowiekiem. No wiadomo, z Trojmiasta smile
                            • maksimum Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 16:11
                              aniucha333 napisała:

                              > Uczy sie w gdynskiej Liceum III - obec
                              > nie szkola nr 1 w PL jesli chodzi o poziom ksztlacenia. Mlody maturzysta powied
                              > zial mi ze dopiero w tym liceum (dla dzieci naprawde wybitnych) jest szczesliwy
                              > , bo nikt go nie wyzywa od kujonow, bo wreszcie ma kolegow ktorzy kochaja sie u
                              > czyc, zdobywac wiedze, grac w szachy, startowac w konkursach. Ale to co na Zach
                              > odzie jest norma,

                              Tak rzeczywiscie jest,bo w USA norma jest selekcja.
                              Do wszystkich lepszych gimnazjow trzeba zdawac egzaminy i do wszystkich lepszych liceow tez.
                              I w tych dobrych szkolach jest niesamowity poziom,nie ma kradziezy,przepychania czy wagarowania.Sa bardzo zdolne dzieciaki,ktore chca sie uczyc i uczestniczyc w zawodach sportowych.

                              > Dodam ze wspomniany maturzysta nie nosil okularow o szk
                              > lach grubosci denka od musztardy, ale byl przesympatycznym, milym, naprawde prz
                              > ystojnym mlodym czlowiekiem. No wiadomo, z Trojmiasta smile

                              Oczywiscie,bo to sa w wiekszosci dobrze wysportowani mlodzi ludzie.
                              • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 21:51
                                > Tak rzeczywiscie jest,bo w USA norma jest selekcja.

                                I dlatego tamtejsza gospodarka jest tak konkurencyjna, mimo rzekomego kryzysu. Kazdy podkreslam kazdy w Stanach moze byc kims z bardzo grubym portflem albo czlowiekiem jakim chce. Tam ukladziasrstwo jest na poziomie minimum w przeciwienstwie do Europy. I wiem ze wielu zakompleksiencom to przeszkadza i wciskaja ciemnoty w stylu ze ktos jedzie na ojczyzne. Nic z tych rzeczy - to sa po prostu najzwyklejsze w swiecie obserwacje.

                                > I w tych dobrych szkolach jest niesamowity poziom,nie ma kradziezy,przepychania
                                > czy wagarowania.Sa bardzo zdolne dzieciaki,ktore chca sie uczyc i uczestniczyc
                                > w zawodach sportowych.
                                >

                                Dociera to do mnie coraz bardziej. Autentycznie. Ja na studiach mialam polskie kompleksy ze sie ryje. A tak naprawde sprawialo mi to dzika radosc to seidzenie z nosem w ksiazkach. Jak opowiadalam mojej b. dobrej kolezance w PL ile sie uczylam na studiach - wiesz co mi powiedziala? "O, Boze, jakie to straszne tyle sie uczyc". No, rece opadaja...


                                • mama303 Re: 15latka z matką za rękę 23.06.12, 08:40
                                  aniucha333 napisała:

                                  > Jak opowiadalam mojej b. dobrej kolezance w PL ile sie uc
                                  > zylam na studiach - wiesz co mi powiedziala? "O, Boze, jakie to straszne tyle s
                                  > ie uczyc". No, rece opadaja...

                                  Ale co takie straszne? jeden lubi sie uczyć, inny nie bardzo. Ludzie sa różni.
                                  Jedni trzęsą portkami na wyjscie 15 latki samodzielnie obok do sklepu a inni pozwalają 9 latkowi jeżdzić komunikacja miejską.
                                  • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 23.06.12, 22:26
                                    > Ale co takie straszne? jeden lubi sie uczyć, inny nie bardzo. Ludzie sa różni.

                                    Straszne ze ktos kto ma ukonczone 2 kierunki studiow mowi takie rzeczy. Jesli dla kogos nauka kojarzy sie z jakas straszna kara to po jakiego groma idzie na studia?!
                                    • mama303 Re: 15latka z matką za rękę 24.06.12, 22:07
                                      aniucha333 napisała:

                                      > Straszne ze ktos kto ma ukonczone 2 kierunki studiow mowi takie rzeczy. Jesli d
                                      > la kogos nauka kojarzy sie z jakas straszna kara to po jakiego groma idzie na s
                                      > tudia?!

                                      Niektóre rzeczy robi sie bardziej z rozsądku.
                                      • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 24.06.12, 22:32
                                        > Niektóre rzeczy robi sie bardziej z rozsądku.

                                        chyba ze tak...
                        • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 15:23
                          To fakt, że np. takie zarobkowanie nastolatków jest w naszych
                          > postach "amerykańskie", ale co stoi na przeszkodzie przemyśleć, zastanowić sie
                          > ... a możne to nie takie złe? zamiast od razu negować i wrzeszczeć, że to nie m
                          > a racji bytu.

                          Agwiras - ale to takie polskie wrzeszczec , bo a nuz ktos uslyszy a moze dzieki temu cos sie uszczknie? big_grin

                          Na przeszkodzie do przemyslenia stoi to, ze to kosztuje sporo wysilku, zastanowienie sie, zmierzenia sie z wlasnymi slabosciami, przyznania sie do bledow, etc. Wiekszosc ludzi ma na to wywalone, ze tak sie brzydkow wyraze. Kolejna rzecz to kompleksy - w PL znam sporo mega wyksztalconych osob ktorych kompleksy blokuja logiczne myslenie i niszcza im zycie (zawisc i zazdrosc). W moim rodzinnym domu uczono nas zawsze - podroze ksztalca. Swiete slowa. Stany ucza pokory, wytrwalosci, walki o swoje, i wiary ze naprawde nasze zycie jest w naszych rekach - przebywanie wsrod takiej multikulturowosci uczy innego spojrzenia na zycie, swiat, szukania niestandardowych rozwiazan. A w PL jakbylo tak jest dalej - choc i tak zmiany od czasu wstapienia do EU sa znaczace.

                          pzdr
                        • aniucha333 Re: 15latka z matką za rękę 22.06.12, 22:19
                          Agwiras

                          Doczytalam pare rzeczy ktore ost napisalas. Tak, zgadzam sie z toba. Na PL warunki wiekszosc malych Amerykanow sa zdrowo chowane pod kloszem - bo autentycznie w 99% przyapdkow (poza NY i Chicago) sa wozone/odprowadzane do szkoly i na zajecia rzez rodzicow/opiekunow. W PL to przeciez jakas hanba. Tylko tak jak napisalas, my w wiekszosci przxpadkow wyapdamy dosc kiepsciutko jesli chodzi o przebojowosc, samodzielnosc, asertywnosc, etc. I to od tych, wg Verdany i paru innych forumnowych madrali, "trzymanych pod kloszem" z "urojeniami" moglibysmy sie uczyc przebojowosci i samodzielnosci.

                          • mama303 Re: 15latka z matką za rękę 23.06.12, 08:45
                            aniucha333 napisała:

                            > Agwiras
                            >
                            > Doczytalam pare rzeczy ktore ost napisalas. Tak, zgadzam sie z toba. Na PL waru
                            > nki wiekszosc malych Amerykanow sa zdrowo chowane pod kloszem - bo autentycznie
                            > w 99% przyapdkow (poza NY i Chicago) sa wozone/odprowadzane do szkoly i na zaj
                            > ecia rzez rodzicow/opiekunow.

                            I co mniej tam jest wypadków i przestępstw niz w PL?