Małe głowy pełne pomysłów :-)

07.10.08, 13:16
Sytuacja z mojego dzieciństwa; wakacje u babci na wsi: Mój 5-letni wówczas
kuzyn "zmontował" ekipę kilku dzieci w podobnym wieku lub troszkę starszych.
Ja też zostałam "wybrana". Wszyscy poszliśmy na strych i miało odbyć się
sprawdzanie, czy parasol działa tak jak spadochron? (tak przecież było w
bajkach). Całe szczęście, że babcia szybko zorientowała się, że w domu jest
nadzwyczaj cicho...

A dla Was jakie dziecięce pomysły były zaskoczeniem?
    • katharinasz-s Re: Małe głowy pełne pomysłów :-) 07.10.08, 17:25
      Mój mąż i "zmontowana" ekipa zjezdżali po desce (taka zjeżdżalnia na wiejskim podwórku). Co prawda zjeżdżali na butach, ale pech chciał, że mu się siadło... Deska była nieoheblowana... Zabawa zakończyła się wizytą na pogotowiu i wyjmowaniem setek drzazg z pupy (było to w lecie, więc ganiali w krótkich spodenkach). Do dziś niektóre tam zostały... a minęło ponad 20 lat od tamtego czasu....
      • paniwaz Re: Małe głowy pełne pomysłów :-) 07.10.08, 20:11
        Kiedy religia była jeszcze w kościele, biegaliśmy na nią w każdy wtorek po
        lekcjach (chodziliśmy wtedy do podstawówki).We wtorki zawsze mielimy zajęcia
        praktyczno-techniczne a na nich gotowanie, dlatego na tą religię zawsze
        dymaliśmy obładowani garami. Pewnej prawdziwej zimy z mrozami i śniegiem w
        drodze na religię zatrzymaliśmy się przy oblodzonej górce żeby pozjeżdżać na
        pupach, kiedy nagle ktoś wpadł na pomysł, że mamy przecież patelnie. Nikt nie
        przewidział, że te cholerne patelnie rozpędzą się jak rakiety i kontrola nad
        sterownością jak i prędkością będzie zerowa.
        Zatem wszyscy ustawiliśmy się obok siebie, wsiedli na patelnie i heja na dół!
        Patelnie na dole górki za nic w świecie nie chciały się zatrzymać, przejechały
        przez kawał placu i niektórzy wtedy ujarzmili swoje rakiety a niektórym
        nieszczęśnikom stanął na drodze ogromny pomnik Lepoloda Staffa, na którym
        wyhamowali własnymi głowami. Chryste! Ale wtedy była jazda, krew się lała jak z
        wiadra, guzy rosły jak grzyby po deszczu a jak obyło się bez guzów, to na
        stłuczonych pupach jeszcze długo nie mogliśmy normalnie siedzieć w ławkach.
        Cudem obyło się bez złamań, wstrząsów mózgu czy innych groźnych urazów. Do
        dzisiaj jak biorę patelnię w rękę, to zastanawiam się, czy oby wiem jak z niej
        skorzystaćsmile Pani Wąż

        "Ten Cię kocha przez kogo płaczesz" Miguel de Cervantes
        • alajna2 Re: Małe głowy pełne pomysłów :-) 07.10.08, 20:57
          Wychowywałam się z samymi chłopakami, więc zabawy były męskie smile
          Zamontowalismy na gruszy linę i chłopaki zjeżdzali po niej, ja nie
          chciałam być gorsza. Więc chwyciłam linę, zamknęłam oczy i jadę!!!
          Spadłam z 3m na ziemię, podobno pusciłam linę smile cud, że sobie kości
          ogonowej nie złamałam.
    • royalmail Re: Małe głowy pełne pomysłów :-) 07.10.08, 21:03
      Za pomocą długiego drąga wykonywaliśmy skok na drugi brzeg kanału
      pełnego pijawek. Niektóre ze skoków mniej udane kończyły się w
      wodzie...blee smile
    • mw144 Re: Małe głowy pełne pomysłów :-) 08.10.08, 07:46
      Chłopcy sąsiadów (3 i 5 lat) bawiąc się w indian rozpalili na środku
      kuchni duuuuuuuże ognisko z papieru toaletowego i ścierek. Na
      szczęście na terakocie.
      • jagabaga92 Re: Małe głowy pełne pomysłów :-) 08.10.08, 09:10
        Czytając o dzieciach sąsiadów, przypomniał mi się dziecięcy pomysł "zza ściany".
        5-letni syn sąsiadów pomógł mamie sprzątać i wyszorował meble w salonie...
        pumeksem wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja