Dodaj do ulubionych

leczenie czy ciąża?

22.09.09, 09:08
Leczenie ciężkiej, zagrażającej zyciu choroby i aborcja, czy utrzymanie ciąży i małe szanse na wyleczenie i zdrowie (życie?). W domu małe dzieci.
Jak byście postapiły?
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:10

      Nie wiemsad
      Logicznie by było usunąć ciążę i leczyć się, być dla starszych
      dzieci.
      Ale człowieka w ciąży mogą hormony oszukać.
      • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:13
        1 pytanie - jaki wiek ciąży?
        2 pyt. jaka choroba?
        3 pytanie czy można poczekać do momentu, kiedy będzie można wykonać
        CC i wtedy zacząć się leczyć?
        4 pyt. jakie są zalecenia lekarzy?

        trochę mało danych
        • matysiaczek.0 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:15
          1. 15-16 TC
          2. nowotworowa
          3. im dłużej czekać, tym mniejsze szanse na wyzdrowienie
          4. aborcja, ale decyzję pozostawiono matce
          • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:16
            matysiaczek.0 napisała:

            > 1. 15-16 TC
            > 2. nowotworowa
            > 3. im dłużej czekać, tym mniejsze szanse na wyzdrowienie
            > 4. aborcja, ale decyzję pozostawiono matce

            nie wiem, co bym zrobiłasad
            • matysiaczek.0 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:18
              ONA tez nie wie Rysko
              • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:19
                matysiaczek.0 napisała:

                > ONA tez nie wie Rysko

                a co jej mąż na to?
                w jakim wieku ma dzieci?
                trudna sprawa...
            • kropkacom Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:19
              > nie wiem, co bym zrobiłasad

              Akurat w Twoim przypadku powinna być ciąża. Dla katolików aborcja nie istnieje
              jako alternatywa, mylę się?
              • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:22
                kropkacom napisała:

                > > nie wiem, co bym zrobiłasad
                >
                > Akurat w Twoim przypadku powinna być ciąża. Dla katolików aborcja
                nie istnieje
                > jako alternatywa, mylę się?

                nie mylisz się, jakkolwiek nie wiem, co bym zrobiła, gdybym znalazła
                się w takiej sytuacji. Pewnie ostatecznie bym zrezygnowała z
                leczenia (taka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu wątku
                Matyska), jednakże nie chciałabym się 'na sucho' teoretycznie
                deklarować...
                • broceliande Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:25
                  tabakierka2 napisała:


                  Pewnie ostatecznie bym zrezygnowała z
                  > leczenia (taka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu wątku
                  > Matyska), jednakże nie chciałabym się 'na sucho' teoretycznie
                  > deklarować...

                  Ja nie wiem, to jakaś mania, żeby olać te narodzone dzieci i ratować
                  płód za cenę życia.


                  --
                  Kura podchodzi do stołu i mówi:
                  "Tu radość,
                  gdy kura u stołu tak punktualna!"
                  • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:27
                    broceliande napisała:

                    > tabakierka2 napisała:
                    >

                    >
                    > Ja nie wiem, to jakaś mania, żeby olać te narodzone dzieci i
                    ratować
                    > płód za cenę życia.

                    To nie jest mania, chyba, że np. Agatę Mróz uznać za maniaczkę.
                    Napisałam, jakie były moje odczucia i co chciałabym zrobić w tej
                    sytuacji, nie wiem, dlaczego się mnie czepiasz? żyj i pozwól zyć
                    innym i podejmować ich własne decyzje.
                    • broceliande Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:35
                      tabakierka2 napisała:
                      • asia_i_p Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 15:06
                        To trochę nie tak, że tylko nienarodzone dziecko się liczy. Dla matki w danej
                        chwili liczy się to, które jest w niebezpieczeństwie. Jak jej się dom pali, to
                        leci ratować to, które zostało w środku, ryzykując osierocenie pozostałych.
                    • attiya Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:05
                      Agata Mróz nie miała w domu dzieci - więc sytuacja jest jakby trochę inna...
                      Dla "chcenia" KK nigdy nie zostawiłabym dzieci w domu - mając je już - sierotami....
                      • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:06
                        attiya napisała:

                        > Agata Mróz nie miała w domu dzieci - więc sytuacja jest jakby
                        trochę inna...

                        to prawda.

                        > Dla "chcenia" KK nigdy nie zostawiłabym dzieci w domu - mając je
                        już - sierotam
                        > i....

                        w zasadzie nawet nie mówimy o podejściu KK - Matysek nie pytała o
                        takie podejście. Raczej o decyzję zgodną z sumieniem.
                        • attiya Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:18
                          no bo to akurat KK ma takie zasady
                          inne kościoły chrześcijańskie dopuszczają w wyjątkowych sytuacjach aborcję - np
                          w celach ratowania życia kobiety
                          a mi sumienie podpowiada, że nadrzędną wartością jest już życie istniejące - co
                          komu przyjdzie z nieżywej kobiety?
                          • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:21
                            attiya napisała:

                            > no bo to akurat KK ma takie zasady

                            no, ale w tym temacie nie rozmawiamy o zasadach KKsmile

                            > inne kościoły chrześcijańskie dopuszczają w wyjątkowych sytuacjach
                            aborcję - np
                            > w celach ratowania życia kobiety

                            KK również ( nawet w tym wątku Matysek zacytowała odpowiedni
                            fragment) - ale jak już pisałam, rozmawiamy o ewentualnej decyzji
                            tej kobiety z przykładu Matyska bez określenia jakiego jest ona
                            wyznania i tylewink

                            > a mi sumienie podpowiada, że nadrzędną wartością jest już życie
                            istniejące -

                            no i ok, masz prawo mieć własne zdanie na ten temat, ale również dać
                            prawo innym, to podejmowania ICH decyzji.
                            • attiya Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:37
                              jasne
                              ale Ty mając np dwójkę dzieci w domu zostawiłabyś je sama poświęcając swoje
                              życie dla nienarodzonego jeszcze dziecka?
                              • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:43
                                attiya napisała:

                                > jasne
                                > ale Ty mając np dwójkę dzieci w domu zostawiłabyś je sama
                                poświęcając swoje
                                > życie dla nienarodzonego jeszcze dziecka?

                                już odpowiedziałam w kilku postach, attiyowink
                                • attiya Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:45
                                  i dziwię się Tabako
                                  ale to moje dziwienie się, więc nie dziw się smile
                  • matysiaczek.0 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:28
                    akurat w przypadku tabaki, to nie ma narodzonych dzieci, a jej starania o ciążę, są jakimś argumentem w podjęciu decyzji
                    • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:29
                      matysiaczek.0 napisała:

                      > akurat w przypadku tabaki, to nie ma narodzonych dzieci, a jej
                      starania o ciążę
                      > , są jakimś argumentem w podjęciu decyzji

                      no tak, ale zakładamy, że jestem w sytuacji tej z opisuwink
              • matysiaczek.0 kropka 22.09.09, 09:24
                chyba mylisz się. Dla katolików aborcja jest dopuszczalna, jeżeli ratuje życie matki...z tego co wiem, o ile nic się nie zmieniło
                • kropkacom Re: kropka 22.09.09, 09:26
                  No właśnie wątpię ale może się mylę. Przecież Kościół jasno mówi że aborcja to
                  morderstwo.
                  • matysiaczek.0 Re: kropka 22.09.09, 09:34
                    takie cos z wikipedii, interpretacje mogą być różne oczywiście:



                    "Również papież Benedykt XVI bezwarunkowo potępił aborcję[53]. Obecnie Kościół katolicki podkreśla, iż "pierwszym prawem osoby ludzkiej jest jej życie" od momentu poczęcia. Nawet w sytuacji, gdy życie matki jest zagrożone, nie można uznać jej życia za ważniejsze od życia "nienarodzonego dziecka". Jednak wyraźnie rozróżnia "aborcję bezpośrednią" jako cel sam w sobie (która jest potępiana bezwzględnie) od "aborcji pośredniej", czyli poronienia spowodowanego przez zabiegi medyczne, niezbędne dla ratowania życia matki (np. usunięcie części jajowodu z zagnieżdżonym w nim zarodkiem, w ciąży pozamacicznej). Kościół nie potępia terapii matki, mogącej doprowadzić do śmierci dziecka (tzw. "aborcja pośrednia")[54]."
              • asia_i_p Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 15:04
                Dla katolików aborcja nie istnieje
                > jako alternatywa, mylę się?
                Trochę tak.
                O tym się głośno nie mówi, bo duża część księży wybiera politykę od mówienia
                prawdy, ale według Katechizmu Kościoła Katolickiego nie wymaga się od matki
                zaniechania koniecznego ratującego życie leczenia dla utrzymania ciąży - to wiem
                na pewno. Nie wiem dokładnie, jak jest, kiedy lekarze zalecają aborcję przed
                rozpoczęciem tego leczenia, ale generalnie Kościół, choć się do tego nie
                przyznaje, akceptuje ratowanie życia (tylko życia, nie zdrowia) matki kosztem
                życia płodu. Owszem, jest ta święta albo błogosławiona, która zadecydowała
                inaczej i umarła, ale to było wyrażenie uznania dla postawy heroicznej i nie
                jest tożsame ze stwierdzeniem, że ten heroizm obowiązuje wszystkich (podobnie
                jak podkreślenie ofiary beatyfikowanej razem z nią teściowej, która poświęciła
                się za synową, nie jest twierdzeniem, że wszystkie teściowe, które tak nie
                zrobiły, grzeszą).
                Co w sumie się sprowadza do gorzkiej prawdy, że z najtrudniejszymi wyborami
                człowiek jest zawsze sam.
        • nikki30 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:21
          W ostatnim Twoim Stylu opisana jest historia kobiety która w trzecim miesiącu
          ciąży poddała się obustronnej mastektomii, a potem chemioterapii.Bardzo
          niezwykła i budująca historia.
          www.styl24.pl/article.php/art_id,2589/title,Lekcja-zycia-Razem-pokonamy-raka/place,1/
          Sama nie wiem jaką decyzję bym podjęła.Na pewno skonsultowałbym się z wszystkimi
          możliwymi specjalistami w Polsce.
        • attiya Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:59
          nie ma dla mnie różnicy jaki wiek ciąży - zdrowie i życie matki chyba
          najważniejsze, nieprawdaż? No chyba, ze nie...
          Poza tym jeśli w domu jest mąż z dziećmi to co komu da jak te dzieci pół
          sierotami zostaną?
          A czekanie na siłę nic nie daje, bo często później taka kobieta do końca życia
          nie może pracować - o ile nie umrze, jest kaleką, wszystko przy niej robić
          trzeba....
        • iskierka40 Re: leczenie czy ciąża? 23.09.09, 10:04
          niewiem,i żadna z nas niewie,chyba że przeżyła taką sytuacje.
    • mondovi Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:15
      leczenie
      • slonko1335 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:16
        gdyby nie było dzieci a ciąża była planowana wybrałabym to drugie, skoro są to
        zdecydowanie leczenie, choć fakt trochę mało danych...
    • sanciasancia Leczenie n/t 22.09.09, 09:17
      • kropkacom Re: Leczenie n/t 22.09.09, 09:19
        Leczenie ale nic na sto procent.
    • bri Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:21
      Zależy na jakim etapie ciąża. Jeśli zaawansowanym to urodziłabym. Do
      12 tc raczej aborcja, choć nie jestem w stanie powiedzieć czy na
      100% bym to tak zrobiła.
      • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:23
        bri napisała:

        > Zależy na jakim etapie ciąża.

        15-16TC napisała Matysek.
        • nikki30 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:29
          Z artykułu, który wyżej podlinkowałam wcale nie wynika, że ciąża musi wykluczać
          leczenie nowotworu.Sama byłam tym zdziwiona, ale żyje w Polsce kilkanaście
          kobiet, które poddały się takiej terapii już na samym początku ciąży.Dzieci są
          zdrowe!Jest nawet podane nazwisko lekarza, który takimi trudnymi przypadkami się
          zajmuje.Zawsze można się skonsultować.Decyzje powinien podjąć lekarz z pacjentką.
    • kachna79 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:32
      Ja wybrałabym ciążę. Ale tu ranking nie pomoże - każdy musi zdecydować za siebie.
      Bardzo współczuję jeśli ktoś stoi przed taką decyzją...
      • phantomka Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:38
        Leczenie, jak nic. Co z tego, ze Agata Mroz urodzila, jak ciaza
        pomogla chorobie. Nie chcialabym byc dzieckiem z takim pietnem.
        Matka jest w tej chwili najwazniejsza, glownie dla zyjacych dzieci.
        Dodam, ze osobiscie jestem przeciwniczka aborcji, tzn. sama na dzien
        dzisiejszy bym jej nie dokonala z powodu jakiegos widzimisie, ale
        zycie matki jest jednak w tej sytuacji wazniejsze.
        • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 09:47
          phantomka napisała:

          > Leczenie, jak nic. Co z tego, ze Agata Mroz urodzila, jak ciaza
          > pomogla chorobie. Nie chcialabym byc dzieckiem z takim pietnem.
          >

          Mąż Agaty tak tego nie widzi.
          A to, co zrobiła Agata jest dla mnie wyrazem najwyższej miłości -
          mało kto decyduje się oddać swoje życie za życie drugiego człowieka.
          Nie dość, że dała jej życie, to jeszcze poświęciła własne.
          Ale to kwestia punktu widzenia.
          • azile.oli Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:10
            Nie da się powiedzieć, jaka decyzja byłaby słuszna, nie posiadając
            pełnej wiedzy o tej rodzinie. Ważne jest, np , jaki jest mąż i
            ojciec tych dzieci. Czy poradzi sobie bez żony, czy jest
            odpowiedzialny. To trudny przypadek. Nie ma gwarancji, że leczenie
            podjęte kilka miesięcy wcześniej da odpowiednie rezultaty. Nie
            wiadomo też, czy opóźnienie leczenia skończy się tragicznie.
            Ja , ale podkreślam, że piszę to w oparciu o własną sytuację,
            postawiłabym na ciążę. Dla mnie to też dziecko i decyzja o jego
            usunięciu byłaby nieodwracalna. A staram się unikać rzeczy
            nieodwracalnych o takim ciężarze gatunkowym.
            Wiem też, że mąż poradziłby sobie z wychowaniem dzieci. Owszem, w
            najczarniejszym scenariuszu zabrakłoby im matki. Ale ten scenariusz
            nie musiałby się sprawdzić. Zresztą, mnóstwo dzieci wychowuje się
            bez jednego z rodziców z bardziej błahych powodów niż taki, że
            matka, ryzykując życiem zdecydowała się urodzić kolejne dziecko.
            Ale , jak mówię, taka byłaby moja decyzja. Każdy człowiek ma prawo
            do chronienia własnego życia i rozumiem kobiety, które wybiorą to
            rozwiązanie. Zwłaszcza, gdy one trzymają rodzinę w całości. Nie na
            każdego faceta można liczyć jako na potencjalnego samotnego ojca.
          • panistrusia Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:43
            Mróz chorowała od jakiegoś czasu, mogła sie już oswoić z własną
            śmiercią, może już jej się odechciało walki a dziecko to dla niej i dla
            męża jet takie przedłużenie jej samej.
            • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:45
              panistrusia napisała:

              > Mróz chorowała od jakiegoś czasu, mogła sie już oswoić z własną
              > śmiercią, może już jej się odechciało walki a dziecko to dla niej
              i dla
              > męża jet takie przedłużenie jej samej.

              Mróz wiedziała, że decyzja o ciąży może być dla niej 'zabójcza'
              dosłownie. Mimo to podjęła decyzję. Wiedziała też, że utrzymanie
              ciąży może ją zabić. Nie sądzę, żeby odechciało jej się walczyć -
              dziecko chyba skutecznie motywuje do walki o życie, prawda?
          • maadzik3 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:52
            Dla mnie to co zrobila Agata bylo glupie (sorry). Bedac mlodziutka osoba, swieza
            mezatka uznala ze dziecko ma byc juz natychmiast, nawet bez matki. No i jest. A
            lekarze (przed poczeciem) odradzali ciaze sugerujac wpierw terapie potem ciaze.
            byc moze mogla sie wyleczyc, potem zajsc w ciaze i wychowac dziecko. I w ogole
            nie znalezc sie w sytuacji takiego wyboru. Gdyby to byla wpadka lub nowotwor
            zdiagnozowano by w czasie ciazy to rozumialabym tragedie wyboru. Swiadome
            zachodzenie w ciaze przy terapii nowotworowej wbrew wskazaniom lekarskim i w
            sytuacji gdy jest szansa na udany zabieg i dziecko PO zaleczeniu choroby uwazam
            za brak odpowiedzialnosci.
            • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:58
              maadzik3 napisała:

              > Dla mnie to co zrobila Agata bylo glupie (sorry). Bedac mlodziutka
              osoba, swiez
              > a
              > mezatka uznala ze dziecko ma byc juz natychmiast, nawet bez matki.
              No i jest. A
              > lekarze (przed poczeciem) odradzali ciaze sugerujac wpierw terapie
              potem ciaze.

              chyba czegoś nie doczytałaś.
              To była jej jedyna szansa na dziecko. Po leczeniu nie mogłaby już
              zajść w ciążę.


              > byc moze mogla sie wyleczyc, potem zajsc w ciaze i wychowac
              dziecko.

              nie mogła.

              Swiadome
              > zachodzenie w ciaze przy terapii nowotworowej wbrew wskazaniom
              lekarskim i w
              > sytuacji gdy jest szansa na udany zabieg i dziecko PO zaleczeniu
              choroby uwazam
              > za brak odpowiedzialnosci.


              nowotwór bardzo rzadko da się 'wyleczyć', zwykle on się gdzieś czai.
              • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:03
                tutaj masz wywiad z Agatą. Po przeszczepie szanse na ciążę byłyby
                znikome

                Lekarze mówili mi, że rzadko się zdarza, by kobiety po
                przeszczepie rodziły dzieci. Są przypadki, ale bardzo rzadkie.


                http://www.se.pl/archiwum/jestem-w-ciazy-ryzykuje_47056.html
                • maadzik3 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:33
                  OK, zakladam ze masz racje w kwestii jej szans na dziecko (nie sledzilam az tak
                  i odnioslam inne wrazenie). Ale w takim razie (pytam bez zlosliwosci i jako
                  nie-katoliczka moge byc zle poinformowana) czy ta chec sprawienia sobie dziecka
                  za wszelka cene, w tym z wysokim ryzykiem jego natychmiastowego osierocenia i
                  zaniedbania wlasnego zdrowia (o ktore czlowiek tez ma OBOWIAZEK dbac) nie jest
                  klasycznym domaganiem sie prawa do dziecka, wiec tego co KK tak tepi w
                  dyskusjach o in vitro. Podobno nie ma prawa do dziecka, podobno (z czym sie
                  generalnie zgadzam) dobro dziecka jest zawsze najwazniejsze. Podobno nie kazdy
                  musi byc rodzicem i takie podejscie jest egoistyczne (to tez prawda choc kwestia
                  dyskusji pozostaje rozumienie dobra dziecka). Zatem dlaczego urodzenie dziecka
                  za cene jego sieroctwa i obciazenia go ciezarem psychicznym "moze mama by zyla
                  gdybym ja sie nie urodzil" ma byc mniej egoistyczne niz "nie mozemy naturalnie,
                  sprobujemy in vitro zeby dac milosc, cieplo, wychowac" (i zeby uproscic - nie
                  tworzac nadprogramowych zarodkow). W czym postawa "chce byc rodzicem, zajde w
                  ciaze mimo przeciwwskazan lekarskich i duzych zagrozen dla dziecka i dla mnie"
                  jest bardziej szlachetna od "chce byc rodzicem, bede sie leczyc"? Ja dalej
                  uwazam ze to byl egoizm Agaty. Bo jej juz nie ma a dziecko (ktorego nie bedzie
                  wychowywala) nigdy nie bedzie mialo mamy. Wiec zdecydowala ze lepiej zeby
                  dziecko (ktorego jeszcze nie bylo) plakalo po niej i pytalo "czemu nie mam mamy"
                  niz zeby ona (byc moze) plakala i pytala "dlaczego nie mam dziecka". A wiec dala
                  sobie prawo do dziecka nawet kosztem jego cierpienia.
                  • broceliande Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:51
                    Zgadzam się z Maadzik.
                  • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:56
                    maadzik3 napisała:

                    czy ta chec sprawienia sobie dziecka

                    już samo określenie 'sprawienia sobie dziecka' jest dość mocno
                    negatywnie nacechowane. Ona chciała dać życie nowemu człowiekowi,
                    sprawić można sobie nowe spodnie albo samochód. Byli małżeństwem,
                    mogli mieć dziecko no i zaszła w ciążę.


                    > za wszelka cene,

                    jak to za wszelką cenę? przecież zaszła w ciążę bez problemu, tak
                    przynajmniej myślę - skoro byli pół roku po ślubie.

                    w tym z wysokim ryzykiem jego natychmiastowego osierocenia i
                    > zaniedbania wlasnego zdrowia (o ktore czlowiek tez ma OBOWIAZEK
                    dbac)


                    tak mówiła Agata
                    Lekarz, który mnie prowadzi, jest hematologiem i wie, jak ta
                    ciąża może być groźna dla mnie. Ale mówił, że gdyby był moim mężem,
                    to zrobiłby wszystko, bym urodziła, bo szansa na to jest bardzo duża


                    nie jest
                    > klasycznym domaganiem sie prawa do dziecka, wiec tego co KK tak
                    tepi w
                    > dyskusjach o in vitro.

                    wiesz, zgodnie z KK (jeśli już wchodzimy na ten temat) celem
                    małżeństwa jest prokreacja, czyli powołanie nowego życia. Czasem
                    jest to niemożliwe, wtedy KK proponuje np. adopcję.

                    Podobno nie ma prawa do dziecka, podobno (z czym sie
                    > generalnie zgadzam) dobro dziecka jest zawsze najwazniejsze.

                    dobro dziecka - no właśnie. Życie jest dobrem, jakby na to nie
                    patrzeć.

                    Zatem dlaczego urodzenie dziecka
                    > za cene jego sieroctwa i obciazenia go ciezarem psychicznym


                    Agata miała spore szanse na przeżycie.
                    Z resztą jak sama mówiła, po porodzie potrzebowałaby 6 tyg. żeby
                    przygotować się na przeszczep. Ciąża nie była bezpośrednią przyczyną
                    jej śmierci. Ona zmarła po przeszczepie.


                    "moze mama by zyla
                    > gdybym ja sie nie urodzil"

                    yyy??
                    a może pomyśli 'mama musiała mnie strasznie kochać, skoro oddała
                    swoje życie dla mnie'. Tak uważa jej mąż, że jeśli miałaby jeszcze
                    raz podjąć tę decyzję, podjęłaby taką samą (tak napisała w
                    testamencie).

                    Ja dalej
                    > uwazam ze to byl egoizm Agaty. Bo jej juz nie ma a dziecko
                    (ktorego nie bedzie
                    > wychowywala) nigdy nie bedzie mialo mamy. Wiec zdecydowala ze
                    lepiej zeby
                    > dziecko (ktorego jeszcze nie bylo) plakalo po niej i pytalo "czemu
                    nie mam mamy
                    > "
                    > niz zeby ona (byc moze) plakala i pytala "dlaczego nie mam
                    dziecka". A wiec dal
                    > a
                    > sobie prawo do dziecka nawet kosztem jego cierpienia.

                    to dziecko jest kochane.
                    Nie ono jedno wychowuje się bez mamy. I nie każda mama miałaby w
                    sobie tyle milości, żeby o nie walczyć nawet za cenę swojego życia.
                    • mondovi Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:59
                      > Nie ono jedno wychowuje się bez mamy. I nie każda mama miałaby w
                      > sobie tyle milości, żeby o nie walczyć nawet za cenę swojego życia

                      miłość do dziecka rozumiem inaczej, niż pozostawienie go na świecie bez mojej
                      opieki. Miłość do dziecka rozumiem jako wychowanie go, czuwanie nad nim i
                      dawanie mu oparcia.
                      • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:01
                        mondovi napisała:


                        >
                        > miłość do dziecka rozumiem inaczej, niż pozostawienie go na
                        świecie bez mojej
                        > opieki. Miłość do dziecka rozumiem jako wychowanie go, czuwanie
                        nad nim i
                        > dawanie mu oparcia.

                        może Agata wystarczająco silnie kochała i ufała mężowi, że jest on w
                        stanie właśnie to zagwarantować dziecku? poza tym nie ma gwarancji,
                        że przeżyłaby przeszczep szpiku, gdyby nie urodziła. Przeszczep był
                        2 miesiące po porodzie.
                        • mondovi Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:08
                          > może Agata wystarczająco silnie kochała i ufała mężowi, że jest on w
                          > stanie właśnie to zagwarantować dziecku? poza tym nie ma gwarancji,
                          > że przeżyłaby przeszczep szpiku, gdyby nie urodziła. Przeszczep był
                          > 2 miesiące po porodzie.

                          może Agata... ale DLA MNIE tym jest miłość macierzyńska. Od kiedy mam dziecko
                          panicznie boję się śmierci - bo wiem, że za dziecko jestem odpowiedzialna i
                          wiem, ile dla niego znaczę. I nie chodzi tu o to, że "nie ufam" mojemu
                          partnerowi, że potrafi być dobrym ojcem, bo wiem, że nim jest.
                          • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:15
                            mondovi napisała:


                            ale DLA MNIE tym jest miłość macierzyńska. Od kiedy mam dziecko
                            > panicznie boję się śmierci - bo wiem, że za dziecko jestem
                            odpowiedzialna i
                            > wiem, ile dla niego znaczę.

                            mondovi, rozumiem co chcesz przekazać, ale śmierć właściwie może
                            nadejść w każdej chwili i tak patrząc właściwie nie warto się
                            decydować na dziecko, bo przecież w każdej chwili może ono zostać
                            osierocone przez matkę.
                            Wiele osób ginie na drogach (moja koleżanka z pracy w ten właśnie
                            sposob osierociła córeczkę 2 letnią i zostawiła sparaliżowanego męża:
                            (), w katastrofach lotniczych, umiera z powodu chorób - wiele z
                            nich, to matki, zostawiające własne dziecisad Nie ma się wyboru kiedy
                            się umrze (zwykle). Może umrę dziś, a może za 70 lat- czy nie
                            powinnam decydować się na dziecko, bo może umrę np, w trakcie porodu
                            albo miesiąc po?
                            • mondovi Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:47
                              > mondovi, rozumiem co chcesz przekazać, ale śmierć właściwie może
                              > nadejść w każdej chwili i tak patrząc właściwie nie warto się
                              > decydować na dziecko, bo przecież w każdej chwili może ono zostać
                              > osierocone przez matkę.

                              Dlatego moim obowiązkiem jako matki jest dbać o swoje zdrowie i zrobić, co w
                              mojej mocy, by zyć jak najdłużej.
                              • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:51
                                mondovi napisała:


                                >
                                > Dlatego moim obowiązkiem jako matki jest dbać o swoje zdrowie i
                                zrobić, co w
                                > mojej mocy, by zyć jak najdłużej.

                                jak najbardziej, ale czasami człowiek zapada na chorobę i przegrywa
                                walkę, czasami umiera 'z zaskoczenia', ginie tragicznie...
                                Kuzynka mojej mamy osierociła 2 dzieci, bo...zwichnęła nogę w
                                kostceindifferent przykładała kapustę na opuchliznę, była u lekarza. Wszystko
                                było OK, szło ku dobremu...Dostała zator i zmarłaindifferent to było jakieś 5
                                lat temu - dzieciaki miały 8 i 6 lat. Dbała o zdrowie - dbała!
                                • mondovi Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:58
                                  > jak najbardziej, ale czasami człowiek zapada na chorobę i przegrywa
                                  > walkę, czasami umiera 'z zaskoczenia', ginie tragicznie...
                                  > Kuzynka mojej mamy osierociła 2 dzieci, bo...zwichnęła nogę w
                                  > kostceindifferent przykładała kapustę na opuchliznę, była u lekarza. Wszystko
                                  > było OK, szło ku dobremu...Dostała zator i zmarłaindifferent to było jakieś 5
                                  > lat temu - dzieciaki miały 8 i 6 lat. Dbała o zdrowie - dbała!

                                  jeśli udowadniasz mi, ze nie jestem nieśmiertelna i za tydzień mogę umrzeć na
                                  niewykrytego tętniaka - wiem o tym.
                        • maadzik3 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 13:46
                          Dla dziecka optymalna sytuacja jest dwoje kochajacych sie rodzicow. Nie zawsze
                          sie udaje, ale rodzice powinni starac sie zeby tak bylo.
                          Nie ma zadnych gwarancji ze przezylaby przeszczep wczesniej (przypuszczam ze sa
                          wieksze szanse, ale nie awmy sie w statystyke). Zasadnicza roznica jest ze nie
                          bylaby matka. Jej maz by owdowial, ale jej dziecko nie byloby od razu
                          osierocone. Gdyby swiadomie nie zdecydowala sie na ciaze nie osierocilaby
                          dziecka, a decydujac sie na ciaze wiedziala juz ze ma w perspektywie ryzykowny
                          zabieg, spora szanse na niepowodzenie i odwlekanie zabiegu szanse niepowodzenia
                          zwieksza. Postanowila (swiadomie) dolaczyc do tego odpowiedzialnosc za dziecko,
                          nie dziecko ktore juz bylo, ale na ktore sie zdecydowala mimo realnego
                          zagrozenia ze nie bedzie tej odpowiedzialnosci w stanie sprostac bo juz jej nie
                          bedzie.
                    • nutka07 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 13:09
                      Czy Ty musisz zawsze wszystko cytowac? Nie moglabys dac jednej zwiazlej odpowiedzi?
    • shellerka Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:00
      nie wiem, jak również nie wiem czy zdecydowałabym się na aborcję w związku z
      wykrytą wadą dziecka - między innymi dlatego nie zdecydowałam się na badania
      prenatalne mimo, że wiedziałam że znajoma się bardzo dziwiła (sama robiła i
      zachęcała).
      nie chciałam stawać przed takim wyborem.
    • 18_lipcowa1 chyba oczywiste 22.09.09, 10:03
      ze leczenie
    • aniakoles Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:17
      nie wyobrażam sobie jak mogłabym świadomie zdecydować, że osierocę dzieci, że
      już nigdy ich nie zobaczę, nie będę przy nich jak dorastają...na 100% wybrałabym
      leczenie i szansę dla siebie.
      • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:20
        aniakoles napisała:

        > nie wyobrażam sobie jak mogłabym świadomie zdecydować, że osierocę
        dzieci, że
        > już nigdy ich nie zobaczę, nie będę przy nich jak dorastają...na
        100% wybrałaby
        > m
        > leczenie i szansę dla siebie.

        ale leczenie nowotworów ma różną skuteczność niestetysad
        nie zawsze leczenie kończy się happy endem.
        Tu chyba nie ma takiej alternatywy, może być układ 'aborcja + śmierć
        matki, bo leczenie nic nie da' albo 'brak leczenia, poród, śmierć
        matki' albo 'brak leczenia, poród, życie matki i dziecka'...
        • nikki30 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:42
          tabakierka2 napisała:


          > ale leczenie nowotworów ma różną skuteczność niestetysad
          > nie zawsze leczenie kończy się happy endem.

          Tabakierko zgadzam się z tobą.Nawet zdarza się to w przypadkach kiedy chorobę
          wykryto wcześnie, a leczenie podjęto natychmiastsad
          Leczenie to nie tylko medykamenty ale też aspekt psychiczny.Chociaż nie jestem
          zwolenniczka utrzymywania ciąży w każdej sytuacji to utrzymanie ciąży w
          przypadku dobrych rokowań na wyleczenie może dać niezłego kopa do walki!
    • graue_zone Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:23
      Nie wiem, strasznie trudna decyzja. Starałabym się pewnie znaleźć jakieś inne
      rozwiązanie, akceptowalne dla mnie. Ale jeśli nie... Nie wiem, jestem przeciwna
      aborcji, ale w tej sytuacji też trzeba pamiętać o dzieciach, które już są na
      świecie. Bardzo współczuję osobie, która musi podjąć decyzję.
    • szyszunia11 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:50
      przede wszystkim bym się modliła i uderszyła gdzie się da z prośba o modlitwę (łacznie z obdzwonieniem kalsztorów kontemplacyjnych). To samo radzę tej osobie i osobiscie obiecuję modlitwę w jej intencji.
      Bardzo, bardzo trudna sytuacja, naprawdę trudno się do niej "przymierzac", poza tym ta sonda nie pomoże tej osobie.
    • szyszunia11 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:54
      chciałabym wierzyć, że zachowałabym się heroicznie, ale tego niekt nei wie, jak by było. Starałabym się poruszać w zakresie rozwiązań dopuszczalnych przez mój światopogląd.
    • szyszunia11 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 10:59
      dodam jeszcze, ze oczywiście szukałabym najlepszego rozwiązania problemu, konsultowała sprawę ze spacjalistami w Polsce i zagranicą!
      tez słyszałam o kobietach w ciązy leczonych na nowotwory, ponoć jest w Polsce spec w tak trudnych przypadkach.
      • embeel Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:19
        wybralabym leczenie.
        • czar_bajry Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:34
          Trudny wybór ale chyba wybrała bym leczenie i szansę dla dzieci już urodzonych
          aby miały matkę.
    • matysiaczek.0 powody założenia wątku 22.09.09, 11:18
      bo widzę, że niektórzy traktują to jako przeprowadzaną przeze mnie ankietę, sondę...

      powiedzmy, że Wasze wypowiedzi miałyby być terapią swego rodzaju, wsparciem... to jest tak, ze jakakolwiek decyzja by zapadła, będą pokrzywdzeni. I nie piszcie (czy tam jedna mundra) PŁÓD, bo do białej gorączki doprowadza mnie to...to jest DZIECKO. Aż przypomniał mi się odcinek Hałsa i jego podejście do PŁODU i zmiana tego podejścia po pewnym zdarzeniu (na marginesie: poryczałam się jak głupia)

      W imieniu najbardziej zainteresowanej: Bardzo Wam Dziekuję...macie racje, dzieci narodzone są teraz najważniejsze

      • tabakierka2 Re: powody założenia wątku 22.09.09, 11:23
        matysiaczek.0 napisała:


        >
        > powiedzmy, że Wasze wypowiedzi miałyby być terapią swego rodzaju,
        wsparciem...
        > to jest tak, ze jakakolwiek decyzja by zapadła, będą pokrzywdzeni.

        nie musi tak być - może być też 'układ' - matka rodzi dziecko,
        podejmuje terapię/leczenie, żyje i matka i dziecko. Nie można
        takiego scenariusza wykluczyć, tak samo, jak nie można wykluczyć, że
        matka usuwa ciążę, poddaje się leczeniu, które nie jest skuteczne i
        umiera - nie ma ani dziecka ani matki. Nie wiemy jak byłoby.
        • embeel Re: powody założenia wątku 22.09.09, 11:25
          Matysiaczku, napisalam, ze wybralabym leczenie, bo mysle juz o tym
          narodzonym. I o mezu tez.
      • ally Re: powody założenia wątku 22.09.09, 11:24
        płód to całkiem neutralne słowo.
        • graue_zone Re: powody założenia wątku 22.09.09, 11:26
          Nie nie jest neutralne. Odbiera dziecku człowieczeństwo. Matysiaczek ma rację,
          wkurzając się, gdy ktoś tak określa jej DZIECKO.
          • ally Re: powody założenia wątku 22.09.09, 11:36
            skoro uważasz, że płód jest dzieckiem, to o co ci chodzi? słowo jest neutralne,
            pochodzi z języka medycznego.
          • loganmylove Re: powody założenia wątku 22.09.09, 11:38
            Współczuję każdemu kto musi stanąć przed tak strasznym wyboremsad Nie wiem co ja
            bym zrobiła ale wydaje mi się, że trzeba próbować leczyć matkę by mogła wychować
            swoje narodzone już dzieci.
          • asia_i_p Re: powody założenia wątku 22.09.09, 15:12
            Wiesz, jestem przeciwniczką aborcji i uchodzę tu za fanatyczkę, ale płód
            odbieram jako zupełnie neutralny. Tak samo jak niemowlę, dziecko w wieku
            poniemowlęcym, nastolatek, itp. Określenie etapu życia człowieka, jak każde inne.
    • attiya Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:51
      byłabym samolubna zostawiając dzieci, dom, wszystko na głowie męża....wszyscy
      pomagaliby przez miesiąc a później mąż byłby skazany na samego siebie....Nie
      oszukujmy się, renta po matce to grosze (czy po rodzicu), jeść trzeba, żyć
      trzeba, mąż może w którymś momencie przestałby dawać radę, a dziś bardzo lekko
      można zabrać dziecku rodzicom a co dopiero jednemu....Nie liczę na rodzinę bo na
      kogo mam liczyć - na ojca 60 kilkuletniego?
      Na siostrę, która też boryka sie z życiem?
      Mąż mógłby założyć nową rodzinę? I co? Me dziecię, dzieci do obcej kobiety
      mówiłyby "mamo"?
      Tak, trzeba być egoistą nie myśląc jak sobie poradzi samotny rodzic bez
      żony/matki. Rodzina powinna mieć dwoje rodziców a nie jednego.
      • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 11:59
        attiya, ale równie prawdopodobna jest opcja ' usunięcie ciąży,
        leczenie, walka z chorobą - śmierć matki' i nie ma ani dziecka, ani
        matki a dzieci tracą i rodzeństwo ( w 15-16 tyg. już
        często 'przywiązują się' do niego)i matkę.
        Nie zakładamy - śmierć dziecka = zycie matki.
        Walka z nowotworem nie zawsze jest zwycięska, niezależnie od
        usunięcia/lub nie dziecka.
        • embeel Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:14
          no a co jesli urodzi i zaraz umrze? i zostawi meza/partnera z calym
          dobytkiem? to jest heroizm, bo nie usunela?
          • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:19
            embeel napisała:

            > no a co jesli urodzi i zaraz umrze? i zostawi meza/partnera z
            calym
            > dobytkiem? to jest heroizm, bo nie usunela?


            każda z nas mogła/ może umrzeć podczas porodu na skutek komplikacji.
            A jednak decydujemy się mieć dzieci.
            Nie tylko my, również kobiety z poprzednich epok - kiedy śmietleność
            podczas porodu była bardzo wysoka. A jednak nikt ich nie potępiał,
            że decydowały się na dzieci.
            • embeel Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:26
              mogla, ale do tej pory nie umarla. Oczywiscie, widze, ze lubisz
              teoretyzowac, ze w wypadku tez mozna zginac. Zgadzam sie, mozna,
              cegla tez nam moze spasc na glowe.
              Ale skoro mowimy o tej konkretnej sytuacji to ja wybieram walke
              siebie, tak o siebie, bo jestem egoistka - ale takze pozornie, bo
              zalezy mi na tych juz narodzonych i na mezu, a nie chronienie za
              wszelka cene pocztego.
              • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:34
                embeel napisała:

                > mogla, ale do tej pory nie umarla.

                córka współpracownicy mojej mamy umarła w zeszłym roku podczas
                komplikacji w trakcie porodu (miała 25lat - podać szpital? żeby nie
                było, że teoretyzuję).


                > Ale skoro mowimy o tej konkretnej sytuacji to ja wybieram walke
                > siebie, tak o siebie, bo jestem egoistka - ale takze pozornie, bo
                > zalezy mi na tych juz narodzonych i na mezu, a nie chronienie
                za
                > wszelka cene pocztego.

                Dla Ciebie walka oznacza tak o siebie, bo jestem egoistka - ale
                takze pozornie, bo
                > zalezy mi na tych juz narodzonych i na mezu, a nie chronienie
                za
                > wszelka cene pocztego.

                a dla kogoś innego, walka o życie własnego dziecka i tylewink
                przecież nikt nikomu nie każe/nie zabrania podejmować własnych
                decyzji, prawda? Ty i inne forumki zrobiłyście tak, a ja i inne
                forumki inaczej. Nie możemy mieć innego zdania w tej kwestii?
            • ally Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 13:14
              > Nie tylko my, również kobiety z poprzednich epok - kiedy śmietleność
              > podczas porodu była bardzo wysoka. A jednak nikt ich nie potępiał,
              > że decydowały się na dzieci.

              rotfl
              one się nie decydowały na dzieci. raz, że skuteczna antykoncepcja to wynalazek
              XX wieku, a dwa - kobiety nie miały zazwyczaj nic do gadania. gwałt małżeński
              np. jest przestępstwem od bardzo niedawna.
          • nikki30 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:21
            embeel napisała:

            > no a co jesli urodzi i zaraz umrze? i zostawi meza/partnera z calym
            > dobytkiem? to jest heroizm, bo nie usunela?
            Dla Katolików jest to heroizmsmileByły już przypadki ustanawiania takiej osoby
            świętą...
            Nie ma gwarancji wyleczenia w żadnym przypadku.Aborcja jest też pewnie sporym
            obciążeniem fizycznym i psychicznym dla matki.Nie wiem nie miałam.Decyzja tak
            naprawdę całej rodziny.
            • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:23
              nikki30 napisała:


              > Dla Katolików jest to heroizmsmileByły już przypadki ustanawiania
              takiej osoby
              > świętą...

              choćby św. Joanna, patronka rodzin (akurat mam pewne watpliwości co
              do jej 'zachowania' - miała kilkoro dzieci, zdecydowała sie na
              kolejne, pomimo, że lekarze jej mówili, że kolejny poród ją zabije,
              no, ale nie mnie sądzić).


              > Decyzja tak
              > naprawdę całej rodziny.

              o to to!
          • mniemanologia Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:46
            embeel napisała:

            > no a co jesli urodzi i zaraz umrze? i zostawi meza/partnera z
            > calym dobytkiem? to jest heroizm, bo nie usunela?

            Oczywiście, ze tak.
            Męża z całym dobytkiem i czwórką dzieci.
            pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Beretta_Molla
            • tabakierka2 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:54
              Mąż po jej śmierci powiedział:

              crying...)Aby zrozumieć jej decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim
              przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w
              sobie nosiła było istotą, która miała takie same prawa, jak
              pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa
              miesiące.[1]
        • attiya Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 12:21
          Tabako kochana smile Po różnych przejściach zakładam wszystkie możliwości.
          Gdy byłam w ciąży dobro dziecka było dla mnie nadrzędną sprawą. Było pierwsze a
          potem długo nic. Gdy jeszcze wcześniej sugerowano mi z powodu zdrowia aborcję i
          powiedziano mi wprost, że to dobrze sie nie skończy to i tak jak głupia
          czepiałam się każdej nadziei, że jednak będzie inaczej. Koniec był
          tragiczny....A ja lądowałam w szpitalach z zadziwiającą regularnością. Teraz gdy
          już jestem matką i gdybym raz jeszcze byłabym w ciąży, to patrząc na swego syna
          nigdy ale to nigdy nie zostawiłabym go. No ofkors nie wiem co mówiłabym jak już
          byłabym w tej ciąży. Ale teraz gorsze dla dziecka byłby brak matki.
          • tabakierka2 attiyo kochana 22.09.09, 12:24
            ale każda z nas może stracić życie choćby dziś!indifferenti osierocić własne
            dziecko.
            nie mamy wyboru kiedy umrzemy.
            • attiya :-) 22.09.09, 12:26
              Tabaka - ale co innego wypadek a co innego świadomy wybór kiedy go mamy
              a w wypadku decyzji o aborcji taki wybór mamy...
              • embeel Re: :-) 22.09.09, 12:28
                attiya napisała:

                > Tabaka - ale co innego wypadek a co innego świadomy wybór kiedy go
                mamy
                > a w wypadku decyzji o aborcji taki wybór mamy...

                dokladnie o to mi chodzi.
              • tabakierka2 Re: :-) 22.09.09, 12:29
                attiya napisała:

                > Tabaka - ale co innego wypadek a co innego świadomy wybór kiedy go
                mamy
                > a w wypadku decyzji o aborcji taki wybór mamy...

                nie wiadomo, mówiąc o kobiecie z wątku, czy aborcja i leczenie matki
                (walka z nowotworem!) byłoby skuteczne, może pozyłaby jeszcze 2-3
                lata i umarłaby? a odnośnie A. Mróz, też nie było gwarancji, czy
                przeszczep się przyjmie, więc również usunięcie ciąży nie daje
                żadnej gwarancji przeżycia.
                • attiya Re: :-) 22.09.09, 12:31
                  nowotwory to nie przeziębienie - fakt -ale skoro ludzie podejmują walke z tą
                  choroba tzn, że czasem można ja wygrać
                  • tabakierka2 Re: :-) 22.09.09, 12:35
                    attiya napisała:

                    > nowotwory to nie przeziębienie - fakt -ale skoro ludzie podejmują
                    walke z tą
                    > choroba tzn, że czasem można ja wygrać

                    ja znam tylko Kamila Durczoka z osób publicznych, które pokonały
                    raka. Ze znajomych jedną osobę.
                    Osób, które umarły o wiele, wiele, wiele więcej.
                    • nikki30 Re: :-) 22.09.09, 12:39
                      tabakierka2 napisała:

                      > ja znam tylko Kamila Durczoka z osób publicznych, które pokonały
                      > raka. Ze znajomych jedną osobę.
                      > Osób, które umarły o wiele, wiele, wiele więcej.
                      A ja znam tylko jedną osobę, która przegrała ale nowotwór był wykryty bardzo
                      późno i niewiele dało się zrobić.Reszta albo zmaga się z chorobą od lat i żyje
                      "normalnie" albo jest w okresie reemisji.JEdnak te osoby chciały się leczyć i
                      miały możliwość skorzystania z najnowszych osiągnięć medycyny.To daje ogromne
                      szanse na całkowity powrót do zdrowia.
                      • chloe30 Re: :-) 22.09.09, 12:46
                        nikki30 napisała:

                        > tabakierka2 napisała:
                        >
                        > > ja znam tylko Kamila Durczoka z osób publicznych, które pokonały
                        > > raka.

                        Kylie Minogue
                        Christina Appelgate
                        Marie Fredriksson

                        walczy Gabriela Kownacka i aktorka z M jak miłość
                        i wiele innych


                        >>
                        • rrooda Re: :-) 22.09.09, 14:38
                          chloe30 napisała:

                          > nikki30 napisała:
                          >
                          > > tabakierka2 napisała:
                          > >
                          > > > ja znam tylko Kamila Durczoka z osób publicznych, które
                          pokonały
                          > > > raka.
                          >
                          > Kylie Minogue
                          > Christina Appelgate
                          > Marie Fredriksson
                          Krystyna Kofta
                          Fran Drescher(Niania)
                          Sheryl Crow
                          Lance Amstrong
                          Kathy Bates
                          Kathryn Joosten(Pani McCluskey z Gotowych)
                          Sharon Osbourne
                          Cynthia Nixon(sex in the City)
                          Melissa Etheridge
                          Olivia Newton-John
                          i całe mnóstwo innych osób
                • maadzik3 Re: :-) 22.09.09, 13:50
                  Ale w przypadku A.Mroz nie mowimy o aborcji a o tym ze swiadomie zdecydowala sie
                  na ciaze MIMO nowotworu i MIMO przeszczepu w perspektywie i koniecznosci jego
                  odsuniecia.
              • nikki30 Re: :-) 22.09.09, 12:34
                Równie dobrze stan kobiety i fizyczny i psychiczny może pogorszyć się po aborcji..
                Tu nie ma świadomego wyboru tu jest ślepy los niestety.Ryzyko wkalkulowane w
                życie każdego człowieka.
            • nikki30 Re: attiyo kochana 22.09.09, 12:30
              No bo nie mamy wyboru...
              Ja zawsze myślę w takich kategoriach, że nie ważne co będzie zawsze pozostanie
              cząstka mnie na tym świecie.Podobnie myślała Agata Mróz.Jej mąż zawsze
              podkreśla, że to jest najpiękniejsza część Agaty, największa miłość.
      • asia_i_p Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 15:18
        > byłabym samolubna zostawiając dzieci, dom, wszystko na głowie męża....wszyscy
        > pomagaliby przez miesiąc a później mąż byłby skazany na samego siebie...
        Czy przeprowadziłabyś podobne rozumowanie decydując czy ryzykować swoje życie
        dla ratowania dziecka już żyjącego (wyciąganie go z rzeki, sprzed jadącego
        samochodu, itd. z narażeniem życia)? Czy jednak twój wybór opiera się na tym, że
        płodu nie uważasz za cżłowieka?
    • koralik12 Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 15:39
      Ciężko odpowiadać nie będąc w tej sytuacji. W ciąży inaczej się myśli niż nie
      będąc ciężarną. W mojej pierwszej ciąży od samego początku czułam takie
      przywiązanie do dziecka że na 100% bym nie usunęła. I byłam przekonana że taką
      jestem osobą że od kiedy zaczynam być w ciąży to momentalnie dziecko zaczyna byc
      dla mnie najważniejsze. Ale druga ciąża na początku mi była dużo bardziej
      obojętna, chociaż zaplanowana ale jakoś zupełnie inaczej wszystko odczuwałam i
      jakby się okazało że mam podjąć taka decyzję to pewnie bym zdecydowała na
      usunięcie. Chyba bym postawiła na swoje życie i na pierwsze dziecko. Na takie
      pytania nie da się odpowiedzieć. Mam nadzieję że nigdy nie będę w takiej sytuacji.
    • super-mikunia Re: leczenie czy ciąża? 22.09.09, 20:07
      Usunełabym.

      Zrobiłabym to abym nie mogła nic sobie zarzucić, żeby może i łatwiej
      mi było odejść,odchodziłabym przynajmniej ze świadomością, że
      zrobiłam wszystko co w mojem mocy, aby nie osierocić dzieci... Nie
      wyobrażam sobie pozostawinie męża z 3 dzieci... Samotnemu rodzicowi
      jest ciężko z jednym dzieckiem...A co dopiero gdy renta dzielona na
      3, jak z pracą, mieszkaniem, jak on logistycznie musiałby to
      wszystko zorganziować przy malutkim dziecku...Rozmawiałam o tym z
      mężem i on tez jest zdania, że w takiej sytuacji chciałby, aby
      przede wszystkim mnie ratowano...
    • karra-mia aborcja 22.09.09, 21:35
      leczenie
      matka dla narodzonych już dzieci musi żyć
      a co z tego, że urodzi to nienarodzone i zostawi ojca z dzieciakami,
      nie zdązy wychowac dzieci, nie da im szansy być z mamą?
    • aluc leczenie 22.09.09, 21:37
      do własnego życia jestem bardziej przywiązana niż do jakiegokolwiek
      płodu
    • ally Re: leczenie czy ciąża? 23.09.09, 09:34
      zdecydowanie leczenie

      a tak a propos stwierdzeń, że to powinna być "decyzja całej rodziny" - gdyby mój
      facet nie namawiał mnie intensywnie na leczenie, tylko zasugerowal, że w razie
      czego to on się podejmie samodzielnej opieki, tego samego dnia pakowałby walizki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka