mezatka030
18.10.09, 09:26
Mam problem seksualny.
Mamy dziecko jestesmy 10 lat ze sobą. początkowo układało się w
seksie i to bardzo.
Po porodzie kilka lat też. Natopewno nie spowodowane jest rodzeniem.
Od jakiegoś rokuczuje ze nie mam ochoty na męza, a on na mnie - ale
nie tak do końca.
Uczuć między nami nie ma. Nie zdradzamy się, chodź ja mam to w
planach...brakuje mi strasznie seksu.
Jeśli dochodzi do stosunku, zaraz go konczymy, przeze mnie.
Ja nie jestem zimna, to wszystko przez męza. Nie potrafii mnie
rozgrzac albo ja mam za duże wymagania.
Kiedys było tak samo wydaje mi się tlyko ja miałam mniej potrzeb np.
ostrych słówek czy coś takiego.
Z wiekiem mi się zmienia. Mąz jest grzecznym chłopcem, mówi ze nie
bedzie mi nic mówił bo go krepuje.
Seks wygląda tak ze on mnei praktycznie nie pieści, dotykamy sie 5
minut i zaraz chce włozyc.
Ja mam potrzebę zeby mnei wypieścił, itd.
On się męczy tym, nie chce mu się. Albo na leząco to robi i
przysypia. Ale jak juz stosunek to ok, podnosi sie itd.
Ja nie mam ochoty na niego poprostu. Mowiłam mu, trabiłam, a on mówi
ze jest ok, zebym sie nie denerwowała.
Zaczęłam sama grę wstępną, bo moze on się odpłaci, ale zawsze jest
tak samo. Nie wiem jak długo wytrzymam tak.
Nie mamy czasu dla siebie. Zapraszam męza co tydzien do kina, podaje
mu obiadki, kupuję rózne prezenty. On natomiast kupi mi jak ja
go "zmuszam" poprostu.
Nic od siebie.
Wieczorami gra na komputerze. poza tym jest przepracowany. Ma mało
czasu dla siebie, ale ja mam tyle samo czasu co on i jakoś mam czas
zając sie dzieckiem, jemu podac. A on?
NIC.
Nie ma kochanki, bo to taki typ mało potrzebujący, znam go na pamięć.
Dzis znów nie wyszło. Dlatego napisałam bo juz mam tego wszystkiego
dość.
Co ja mogę mu jeszcze powiedzieć zeby sie obudził...bo wkoncu nie
bedzie mnie.